Mierniki w “Systemie-K” – Pytania od Czytelników

Niedawno omówiliśmy działanie mierników LUFS i ich zastosowanie w praktyce, więc pomyślałem, że dobrym pomysłem byłoby też pochylić się przez chwilę nad zaproponowanym przez weterana masteringu, Boba KatzaSystemem-K” (K-System), bo jakby nie było – to dość zbliżone tematy. Poza tym, jakiś czas temu jeden z czytelników zasugerował mi poruszenie tej kwestii, co obiecałem zrobić, więc niniejszym się z obietnicy wywiązuję.

Postaram się także utrzymać ten artykuł w jak najbardziej zrozumiałej formie, bez wchodzenia w techniczne szczegóły i posługując się prostym językiem – tak, aby nawet początkujący mogli zrozumieć z czym to się je i po co to “je”…

Czym jest i do czego służy K-System?

K-System to narzędzie służące przede wszystkim do tego, aby zachować zdrowy rozsądek pod względem poziomów podczas miksowania i masteringu. Bob Katz, jako doświadczony inżynier masteringu, od dawna mówi o panującej tendencji do zbytniego kompresowania nagrań, zatracaniu dynamiki, płaskich (ale mega głośnych) miksach, wojnach głośności, braku pewnych standardów i tym, jak bardzo negatywny wpływ ma to na samą muzykę. Temat znany nie od dziś.

Z tego względu zaproponował kiedyś system, na który składa się miksowanie i mastering na konkretnym poziomie głośności monitorów (po wcześniejszej ich kalibracji) oraz zestaw trzech mierników działających w różnych skalach: K-12, K-14 i K-20. Wszystko po to, aby zachować pewną spójność w głośności utworów i nie przesadzać ze zbyt małym zakresem dynamiki.

Kalibracja

Optymalny poziom, na jakim powinniśmy miksować i masterować to według Katza 83 dB SPL (C-ważone). Aby znaleźć ten punkt wystarczy wygenerować z DAW szum różowy na poziomie -20 dB FS i znajdując się na naszym stanowisku z Miernikiem SPL (np. takim) kręcić poziomem odsłuchu aż uzyskamy odczyt 83 dB SPL. Pomiar robimy osobno dla lewego i prawego głośnika. Zaznaczamy sobie na skali odsłuchu ten punkt i w tym miejscu zostawiamy nasze poziomy w spokoju.

Na wieki 🙂

A jeśli ktoś chce jeszcze bardziej zagłębić się w kalibrację, to może wykonać dodatkowy pomiar zmniejszając poziom o 6 dB – tak, żeby miernik SPL wskazywał 77 dB SPL i oznaczyć sobie drugi taki punkcik. Pomiar robimy tak jak poprzednio – osobno dla każdego z głośników. Pozycje potencjometru od odsłuchu ustawiamy na tę dającą nam 83 dB SPL podczas pracy ze skalą K-20, a tę dającą nam 77 dB SPL przy pracy z K-14. Aczkolwiek ten krok nie jest mega-konieczny, choć zapewnia większą powtarzalność.

A dla totalnych zapaleńców można nawet utworzyć trzeci punkt. Tym razem cichszy aż o 8 dB od naszego punktu odniesienia, czyli zmniejszamy poziom odsłuchu o tyle, aby miernik SPL wskazywał 75 dB. I tego punktu będziemy używać pracując ze skalą K-12. Tak jak w dwóch poprzednich przypadkach, mierzymy osobno głośnik lewy i prawy.

Kalibrację wykonujemy dlatego, iż to, na jakim poziomie pracujemy, wpływa dość mocno na nasze decyzje – w tym ilość kompresji i głośność końcową samego materiału. Celem nadrzędnym całego systemu jest to, aby móc monitorować poziom na dokładnie tej samej, powtarzalnej głośności gdy pracujemy z materiałem o różnych zakresach dynamiki.

Trzy skale

Możecie spytać, po co w ogóle te trzy różne warianty i kiedy z którego korzystać. Otóż, autor tego systemu proponuje, aby stosować je w różnych przypadkach – od różnego typu muzyki, przez różne etapy pracy aż po warunki, w jakich materiał będzie odtwarzany. Ale po kolei.

Każda z trzech skal ma jedną wspólną cechę – o ile skalibrujemy odpowiednio monitory, 0 (zero) na wszystkich wariantach tych mierników będzie zawsze równe 83 dB SPL. I właśnie w okolice tego zera powinniśmy celować z naszym poziomem średnim (RMS). Natomiast tym, co różni te skale, jest ilość headroomu, czyli zapasu jaki mamy na najgłośniejsze szczyty/wyskoki sygnału. Tak więc liczby przy skalach K-12, K-14 i K-20 oznaczają ile mamy decybeli na głośniejsze momenty w danym utworze. Można też na to spojrzeć inaczej – im mniejsza liczba przy “K”, tym mniej zakresu dynamiki, a co za tym idzie – używamy różnych wariantów w zależności od tego w jaki poziom średni celujemy. O tym za chwilę.

Jak widzicie, dodatkowym elementem oprócz oznaczeń liczbowych są także zmieniające się kolory na miernikach w zależności od poziomu rejestrowanego sygnału. W proponowanym przez Katza systemie, wszystko od zera w dół jest z reguły oznaczone kolorem zielonym (zależy oczywiście od producenta konkretnej wtyczki mierzącej), od zera do +4dB mamy kolor żółty (to już według Katza jest dość głośno jak na RMS), potem mamy czerwień, która powinna być unikana (lub przeznaczona wyłącznie na bardzo sporadyczne wyskoki szczytów) i fiolet lub granat dla cyfrowego clippingu. Czasem też spotkamy skalę tylko z trzema kolorami – warto wtedy zajrzeć do instrukcji danej wtyczki.

Dlaczego inne wartości headroomu?

Autor proponuje, aby korzystać z tych trzech wariantów w następujący sposób:

K-20: dla najbardziej dynamicznego materiału, jak muzyka klasyczna (symfoniczna), miksy filmowe czy robione w 5.1 surround oraz na… maksymalnie audiofilskie potrzeby. Poziom średni w okolicach zera, głośniejsze momenty na mniej więcej kilka dB wyżej, a rejony czerwone tylko na jakieś wybuchy czy wystrzały w przypadku filmu czy najgłośniejsze pasaże (fortissimo lub fortissimo possibile) w muzyce symfonicznej.

K-14: dla większości muzyki popularnej, rockowej czy elektronicznej. RMS w okolicach zera i spory zapas (14 dB) na głośniejsze momenty i zachowanie zdrowej dynamiki.

K-12: dla produkcji przeznaczonych do emisji w radiu. Ponownie – poziom średni w okolicach zera i najmniejszy zakres dynamiki do dyspozycji, czyli brzmienie, które dobrze znamy…

A jeszcze inne podejście, o którym można przeczytać, to miksowanie z włączonym miernikiem w skali K-20, a mastering w skali K-14. Natomiast jeśli naszym celem jest wyprodukowanie materiału powiedzmy do reklamy czy innego rodzaju programu do emisji, możemy posiłkować się skalą K-12.

Skąd wziąć mierniki działające w Systemie-K?

Niektóre stacje robocze dają nam możliwość przełączania się między różnymi skalami na kanałach wirtualnego miksera wewnątrz programu (m.in.: Peak, RMS, VU, etc.) i właśnie K-12, K-14, K-20. Nie muszę chyba dodawać, że omawiany dziś system ma zastosowanie na mierniku od kanału master, czyli naszej sumy? Jeśli jednak nasze DAW nie ma takiej funkcjonalności, to możemy skorzystać z zewnętrznych wtyczek jak np.:

Zapinamy je wtedy na sumę miksu i obserwujemy jak blisko lub daleko od ustalonego punktu odniesienia się znajdujemy.

K-System w praktyce

Korzystanie z tego sposobu monitorowania sygnału jest w gruncie rzeczy dziecinnie proste – wybieramy najpierw miernik z odpowiednią skalą do sytuacji (np. K-14 do masteringu kawałka rockowego), włączamy monitory i ustawiamy poziom odsłuchu na zaznaczony uprzednio podczas kalibracji punkcik (w tym przypadku -6dB czy jak tam sobie po swojemu oznaczyliśmy) i celujemy w taki poziom, aby RMS oscylował wokół zera na naszym mierniku w systemie K-14.

Czy warto/trzeba korzystać z Systemu-K?

Pierwsze wrażenie jakie zapewne odniesiecie jest takie, że trzymając się tych wytycznych, Wasze produkcje będą nieco cichsze niż komercyjne wydawnictwa, bo te, jak wiemy, nastawione są zwykle na zmaskymalizowanie poziomu średniego do granic możliwości i za nic sobie mają wytyczne podstarzałego już inżyniera. Często niestety cierpi na tym muzyka, przekaz, sens, a słuchacz szybko się takim przekompresowanym brzmieniem męczy. I to był główny zamysł Katza – pozbyć się tego problemu. Ale czy mu się to udało? No właśnie.

Odnoszę wrażenie, że niestety mało kto korzysta obecnie z tego systemu (co słychać po pojawiających się produkcjach), choć sam pomysł według mnie jest dobry. Problem w tym, że aby miał on sens, musieliby go używać wszyscy, a to już nie jest takie proste.

Dlatego powinniśmy chyba stanąć gdzieś po środku i postarać się czerpać z mądrości bardziej od nas doświadczonych, a jednocześnie starać się choć trochę trzymać w ryzach obecnie panujących trendów. Dlatego osobiście uważam, że równie dobrze można po prostu sobie skalibrować monitory na te 83dB SPL, a podczas pracy kierować się słuchem i zdrowym rozsądkiem, a nie miksować czy masterować oczami traktując mierniki jak jakąś wyrocznię.

A każdego, kto chciałby zajrzeć do “źródła”, odsyłam tutaj.

Podsumowanie

K-System Boba Katza został zaprojektowany już kilka ładnych lat temu i choć w założeniu był i jest pomysłem szczytnym, to jednak nadal nie udało mu się zrewolucjonizować świata produkcji muzyki pod względem ujednolicenia poziomów, więc szczerze mówiąc, nie sugerowałbym się nim jakoś na potęgę, ale zawsze go poważnie traktował jako element wspierający i prowokujący powściągliwość z przesadną głośnością i stratami dynamiki, “kopa”, “punchu” czy jak by to inaczej nazwać.

I pytanie na koniec – ktoś z Was się posiłkuje tym systemem lub zna realizatorów, którzy stoją za nim murem?

  1. Witam serdecznie,
    ciekawy artykuł, a ja się zastanawiam czy da się tę metodę stosować w przypadku miksowania na słuchawkach?(wiem wiem, to straszne, no ale czasami tylko to wchodzi w grę – lepsze to niż nic)

    • Jako kotwicę do zrobienia dynamicznego i nie nazbyt głośnego miksu – na pewno. Ale ciężko byłoby zmierzyć SPL dla monitorowania na jakimś konkretnym poziomie. Po prostu nie miksuj na słuchawkach za głośno, bo szkoda słuchu.

  2. Witam.
    Od swojej strony mogę tylko polecić świetną książkę Boba Katza “Mastering Audio”.
    Tam Bob bardzo dokładnie opisuje wiele aspektów obróbki audio i to jak bardzo drobnostkowy jest profesjonalny mastering. Co prawda książka nieco stara i część technicznych informacji jest już nieco nieaktualna, ale moim zdaniem definitywnie warto ją przeczytać. Szczególnie w czasach, w których półprodukty zaczynają dominować na rynku muzycznym.
    Pozdro Igor i dzięki za kolejny świetny artykuł 🙂

  3. Cześć!

    1.Nie bardzo rozumiem (choć pewnie rozwiązanie jest banalne) jak skalibrować te 83 db SPL osobno dla lewego jak i prawego kanału skoro “gała” głośności w interfejsie jest dla sumy obu kanałów ?

    2. Czy kalibracje koniecznie trzeba wykonywać tym przykładowym w artukule miernikiem? A jakby tak jakas sprawdzona aplikacja na smartphone ? 🙂

    3. Igorze, czy właściwym postepowaniem wg powyższego artykułu byłoby w kolejności – wyciszenie wszystkich faderów wewnątrz DAW, uruchomienie na kanale master generatora szumu różowego, ustawienie poziomu – 20 dbFS, kalibracja odsluchu do 83 dbSPL a potem wreszcie przystapienie do wlasciwego procesu mixowania ?

    Pozdrawiam

    • 1. Wyłączyć jeden głośnik.
      2. Mierniki są o wiele dokładniejsze. Aplikacje potrafią mieć spory rozrzut w odczytach.
      3. Tak.

  4. Borys6355

    Witam 🙂 Bardzo podoba mi się artykuł naprawdę jest świetny! Mam jednak mimo tego wszystkiego pewne pytanie. Mam się kierować miernikiem Averange czy Peak? Widziałem poradnik na yt gdzie koleś na K-meter miał Peak całe na czerwonym a Averange na zielonym (0) i mówił ,że tak jest dobrze i tak ma być. Czyli rozumiem ,że peak może być na czerwonym i liczy się tylko sygnał averange tak? Pozdrawiam! 🙂

    • Mowa jest o mierniku Average, czyli o poziomie średnim – do tego odnosi się artykuł. A szczyty (peaki) mają po prostu nie przesterowywać, choć sugeruje się, aby nie przekraczały -1dB (true peak).

Zostaw komentarz