Jakie Kupić Słuchawki, Cz. 2

W poprzednim artykule rozpoczęliśmy temat zakupu słuchawek do domowego studia i omówiliśmy pierwszy, otwarty typ konstrukcji, jaki warto rozważyć i w jakich sytuacjach warto po niego sięgać. Dzisiaj dowiemy się więcej o drugiej grupie czyli o konstrukcji zamkniętej. Bez zbędnego lania wody i przydługich wstępów, lecimy od razu do meritum.

Słuchawki zamknięte poleca się głównie wtedy, gdy chcemy się skupić przede wszystkim na nagrywaniu (czy to wokali, czy prawdziwych instrumentów, czy czegokolwiek innego). Niektórzy z powodzeniem korzystają z nich również podczas miksu – ja raczej nie jestem zwolennikiem ich używania w tym kontekście, aczkolwiek warto je rozważyć przy wyłapywaniu jakichś detali czy chirurgicznej edycji. Takie słuchawki dadzą nam o wiele lepszą izolację od hałasów z zewnątrz oraz podczas rejestracji zapobiegną przedostawaniu się muzyki, podkładu czy metronomu ze słuchawek do mikrofonu.

Wprawdzie są one zwykle mniej komfortowe od otwartych, a z racji zwiększonego ciśnienia wokół ucha wynikającego z samej konstrukcji, mocno podrasowują też najniższe częstotliwości – to jest to niestety poświęcenie, na które musimy być przygotowani, jeśli chcemy, aby nagrywane przez nas ścieżki nie były zbytnio zaśmiecone przesłuchami.

Jakie słuchawki zamknięte wybrać?

Tutaj za warte rozważenia modele uznaję:

Audio Technica ATH-M50 – 150 EUR

Piszę o tym modelu nie dlatego, że sam go posiadam i zawsze do nagrań używam, więc koniecznie muszę pochwalić, żeby swój wybór usprawiedliwić i się dowartościować 🙂 O nie. Jest to po prostu jeden z wariantów słuchawek zamkniętych, które oprócz swojej użyteczności, bardzo lubię za inną rzecz – doznania podczas słuchania muzyki. Jest w nich może odrobinkę za dużo dołu, ale nie jest to dół męczący i wiercący dziurę w głowie.

Poza tym M50 świetnie dopasowują się do kształtu głowy, nieźle izolują i są dość wytrzymałe.

Dwie rzeczy, do których bym się tylko w nich przyczepił, to:

  • skórzane nauszniki – bo niezbyt dobrze reagują na spocone okolice ucha, co jest raczej nieuniknione w konstrukcjach zamkniętych, a szczególnie dokuczliwe w gorące dni – czasem człowiek ma wrażenie, że się od nich odlepia, a nie je ściąga…
  • ekwilibrystyczna budowa i ich składanie/rozkładanie – rozumiem, że można dzięki temu zmniejszyć ich rozmiar i łatwiej się z takimi podróżuje, ale to wyginanie się ich w każdą stronę bywa upierdliwe, a niektórym nawet sprawia problem dobrze wszystko odkręcić, by można je było założyć… Widziałem na własne oczy całkiem niedawno 🙂

Beyerdynamic DT 770 Pro – 150 EUR

Choć nie jestem może największym fanem otwartej wersji słuchawek tej firmy (DT 990), to tutaj muszę zwrócić im honor, bo są to jedne z lepiej brzmiących słuchawek zamkniętych, jakie miałem na uszach. Przebijają nawet moje ATH-M50, które bardzo lubię. Natomiast DT 770 rządzą może nie tyle pod względem samego brzmienia, co wygody, komfortu i wyglądu.

Jeśli chodzi zaś o trwałość i stopień izolacji od świata zewnętrznego, to tutaj wypadają niemal identycznie co Audio Technica. W tym pułapie cenowym jest to chyba najbezpieczniejsza opcja, bo mało kto się na ten model skarży, a to dobry znak!

Sennheiser HD 280 Pro – 99 EUR

Ten model jest chyba jednym z najbardziej popularnych wariantów spotykanym niemal wszędzie. Zwykle jedna, dwie czy nawet kilka par wala się po każdym dużym studiu. Równie często natrafimy na HD 280 w środowisku home-recordingu. I trudno się tej popularności dziwić, bo te słuchawki są bardzo wygodne, relatywnie tanie, lekkie i brzmią bardzo przyzwoicie.

Może nie powalają wyglądem czy jakimiś dodatkami, ale jeśli ktoś szuka niedrogiego, a trzymającego dobry poziom rozwiązania, to powinien mocno rozważyć ten właśnie model.

AKG K271 MK II – 125 EUR

Solidnie wykonana para słuchawek z dość naturalnym i wyważonym brzmieniem. Niektórzy narzekają na brak odpowiedniego tąpnięcia w dole pasma, dlatego w porównaniu z resztą tej listy K271 wypadają trochę mizernie. Moje zdanie jest takie, że zależy do czego chcemy je stosować, bo co innego jeśli lubimy podczas nagrań (czy nawet tylko słuchając muzyki dla relaksu) cieszyć się cięższym brzmieniem, a co innego, jeśli interesuje nas niczym niepodkoloryzowany charakter. Dla mnie przewaga tych słuchawek polega na tym, iż jako jedyne z tego zestawienia mogą się bez dwóch zdań i z powodzeniem nadawać nie tylko do nagrań, ale i do miksowania.


Tak wyglądają moje propozycje jeśli chodzi o konkretne przykłady modeli zamkniętych i wspomniane poprzednio konstrukcje otwarte. Teraz czas na chwilę zadumy i podsumowania…

Dylematy

Co mamy począć w sytuacji, kiedy chcemy używać słuchawek zarówno do miksu, jak i do nagrywania żywych śladów, a możemy wybrać tylko jedną konstrukcję? Na jaki wariant się zdecydować?

No i tu jest niemała zagwozdka, bo optymalnie byłoby jednak mieć jedną parę słuchawek zamkniętych i jedną parę otwartych. Ja tak działam od lat i w tej chwili nie wyobrażam sobie inaczej. Uzyskuję dzięki temu zalety obu światów – nagrane ścieżki są pozbawione przesłuchów (dzięki słuchawkom zamkniętym), a ja mogę komfortowo pracować na słuchawkach otwartych, gdy posiłkuję się nimi podczas miksu (np. w nocy, gdy nie mogę odpalić monitorów).

Ale zaraz, zaraz… Chyba doskonale wiemy, że miksować się powinno przede wszystkim na monitorach, prawda? Jeśli więc takowymi już dysponujemy, to wybór wydaje się oczywisty – zakup słuchawek zamkniętych do nagrań, miksowanie na głośnikach. Ale jeśli nie posiadamy jeszcze na wyposażeniu monitorów, to może poza sensownym modelem zamkniętym dokupić jednak jakiś niedrogi wariant otwarty? Albo, jak wspomniałem, kupić jedną, w miarę uniwersalną parę jak AKG K271 MK II?

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, to już decyzja, którą musicie podjąć sami. Ja szczerze polecam przemyśleć wariant z dwiema różnymi parami, żeby jednak unikać potencjalnych problemów i mieć szerszą paletę możliwości. Takie dwa różne modele będą świetnym dopełnieniem podstawowego odsłuchu, jakim powinniśmy dysponować, czyli monitorami studyjnymi (plus adaptacją akustyczną).

Kilka uwag końcowych…

Każdy ma osobiste preferencje, każdy lubi inne rzeczy, w tym brzmienie – to powtarzam na blogu od zawsze, zwłaszcza jeśli mowa o konkretnym sprzęcie. Dlatego bierzcie poprawkę na to, że na rynku jest całe mnóstwo słuchawek, które nie ustępują brzmieniem (czy przydatnością) wymienionym wyżej modelom. Podałem Wam kilka swoich propozycji, które są warte wzięcia pod uwagę, ale naprawdę najlepszą rzeczą jaką możecie zrobić jest przetestowanie ich na własnej skórze. A dokładniej – na własnej małżowinie.

Tak samo jak w przypadku monitorów, do brzmienia słuchawek trzeba będzie przywyknąć i się go po prostu nauczyć – słuchając na nich jak największej ilości muzyki, którą dobrze znacie, ale również miksów, jakie sami wykonaliście.

Inna rzecz jest taka, że słuchawki nie muszą koniecznie powalać brzmieniem, aby być przydatnymi. Czasem mniej “doskonałe”, nierówne pasmowo czy po prostu słabiej brzmiące modele mogą okazać się całkiem przydatne, bo pozwolą szybciej wyłapać jakieś niedoskonałości w brzmieniu. Wiadomo, że warto zaopatrzyć się w taki model, który trzyma dobry poziom, bo jako-taką przyjemność z używania go w studiu i słuchania na nim muzyki mieć trzeba, ale nie skreślajmy tych tańszych modeli tylko z racji ceny i nie do końca idealnego brzmienia.

Pamiętajcie też o tym, aby raczej unikać kroczenia w drugie ekstremum, czyli inwestowania w turbo-audiofilskie modele za grube tysiące złociszy, bo na tym polu raczej ciężko będzie znaleźć naturalne, niepodkolorowane brzmieniowo warianty. A wydawać kilka kafli na jakieś pozłacane świecidełko, które i tak po kilku latach użytkowania w studiu będzie wyglądało jak mocno znoszone trampki, uważam za spore przegięcie. Jak na moje oko, okolice 1000zł to maksymalny pułap, którego w zasadzie przekraczać nie ma sensu.

Podsumowanie

Sprawa najważniejsza, co by ktoś przypadkiem nie odniósł mylnego wrażenia… Nie traktujcie słuchawek jako jedynego, głównego sposobu odsłuchu w studiu. One są tylko uzupełnieniem monitorów w zaadaptowanym pomieszczeniu. Słuchawki są super, a do nagrywania i precyzyjnej edycji – wręcz niezbędne, ale gdy przychodzi czas na miks i podejmowanie kluczowych decyzji brzmieniowych, to nic nie zastąpi pracy na porządnych głośnikach w odpowiednio przygotowanym pomieszczeniu. I o tym, zgodnie z zapowiedzią, porozmawiamy już wkrótce.

  1. Witam,
    Jak zwykle wazny artykul.
    Ja ze swojej strony dodalbym jeszcze okropnir wygladajace i “parszywie” brzmiace sluchaki Beyerdybamic DT 100. Mozna by rzec ze niemal pozbawione dolu i niekomfortowe. DT 150 maja juz “duzo” dolu” a wygladaja tak samo brzydko, ale nie o to chodzi.
    1.Komfort mozna poprawic po prostu inwestujac w “poduszeczki” i miec z pluszu zamiast plastiku.
    2.Sa idealne do nagrywania jesli chce sie odizolowac przesluchy z sluchawek w mikrofon
    3.Jak to moj przyjaciel udowodnil, jesli je osluchac to mozna na nich zrobic swietne miksy, bardzo zbalansowane – a jest on basista i jakos brak basu mu nie przeszkadzal
    4.Najwazniejsze chyba:slychac na nich najdrobniejszy drop lub przester w miksie, kazdy efekt typu poglos chocby w najmniejszej ilosci, jak i panorame czy balans.

    Sa to swietne sluchawki nie tylko jako dodatkowe, choc na pewno nie polecalbym ich jako jedyne.

    😎

  2. Troche o kosztach, bo czesto ludzie lupuja tani sprzet z nadzieja nanlepsze jutro…
    Produkcja audio to dosyc kosztowna zabawa i jesli chce sie zabrac za to od tej dobrej strony to niestety musimy wydac jakies pieniadze. Jakkolwiek moznaby to nazwac, powiedzmy “hobby”, to nasze hobby jest z tych kosztowniejszych. Oszczedzanie zawsze da sie we znaki slaba jakoscia naszych produkcji. Zatem zanim ktokolwiek zabiera sie za produkcje oczekujac dobrych wynikow, poza zbieraniem wiedzy, niech zbiera na sprzet. Nie musi byc to hi-end, ale dwie pary DOBRYCH sluchawek to podstawa. I nie zgadzam sie z okresleniem “osluchac” sie z sluchawkami. Cos takiego nie istnieje.

  3. Beyerdynamic DT 770 Pro – fantasyczne słuchawki.
    Za nim kupiłem porządne monitory,z braku laku mixowałem na nich i grają na prawde dobrze jak na słuchawki,bardzo wygodne na głowie,miekkie welurowe małżowiny.
    Może teraz bym się zdecydował na otwartą wersję bo grzeją ucho/głowę po jakimś czasie – choć przy monitarch używam ich dorywczo,co w zasadzie przestało być problemem.
    IMO troszkę zbyt podbie dolne pasma.

    • Może warto też rozważyć model DT 880, bo nie dość, że nie będą grzały ucha, to jeszcze nie mają tak znacznego podbicia w dole jak 770.

  4. Marcin Wojtaszczyk

    Starość – nie radość, czyli z wiekem słuchawki słabną? Puściłem generator na moje wiekowe słuchawki (Denon HP-700), które używam mooocno od 2008r. i okazało się, że między 50Hz a 400Hz gubią się niektóre pasma w jednej bądź drugiej słuchawce. Myślałem, że głuchnę z wiekiem, ale puściłem ten sam test na nowych Sennheiser’ach i grają równiutko jak nic. Wniosek? Z wiekiem/ekspolatacją słuchawki mogą nas okłamywać?

    Inna sprawa – moje słuchawki Denon HP-700 brzmią niemal identycznie (oprócz tego, że niżej schodzą) jak moje monitory M-audio BX5 (w pokoju z sporym nakładem pracy zainwestowanej w panele z wełny mineralnej), podczas gdy Sennheiser HD558 wydają się zupełnie inne, inaczej brzmi bas, inaczej środek, niż w Denonie i M-audio. Nie dziwiłoby mnie to, gdyby nie fakt że Denony i M-audio współbrzmią prawie identycznie. Jakieś przemyślenia Igor? Pomijając fakt, że Sennheiser jest pół-otwarty?
    Pozdrawiam!

    • Marcin Wojtaszczyk

      Czy wygrzewanie słuchawek to mit? Może nowe Sennheiser’y potrzebujączasu, żeby zacząć gadać? Brzmią trochę jak plastikowe kolumny z wieży pseudo hi-fi made by PRL, podczas kiedy Denony są zwarte, bas jest dynamiczny i ciasny, a gitara z przesterm brzmi tak jak wtedy, kiedy odpalam piec. 😕

    • Ciężko mi stwierdzić, że “umieralność” słuchawek jest jakąś zasadą, prędzej dany egzemplarz nawalił… Moje wysłużone AKG grają bez zarzutu już ósmy rok.
      Co do “innej sprawy”, cóż – każde słuchawki grają inaczej. To, że akurat Twoje Denony grają bardzo podobnie do monitorów, to raczej nieczęste zjawisko.

    • Co do “wygrzewania” to zdania są podzielone. Dla mnie osobiście to jest voo-doo. Żadnych słuchawek nigdy nie “wygrzewałem” i nie czułem zmiany brzmienia nawet po długim czasie używania.

  5. Piotrek B

    Znakomite słuchawki do studia to AKG k240 DF , przy czym trzeba zwrócić uwagę właśnie na końcówkę DF bo obecne modele są produkowane ale właśnie bez DF.
    DF były specjalnie stworzone do Austriackiego studia radiowego w razie gdyby nie było warunków odsłuchowych – z monitorów.
    Mam Senneheiser HD 280 Pro i jak dla mnie jest między nimi przepaść, chociaż HD 280 są bardzo dobre do badania dynamiki sekcji rytmicznej.
    K240 DF można czasem za kilkaset złotych nabyć ale trzeba uważać by miały oryginalne pady bo nowe pady zmieniają już charakterystykę, są to słuchawki z lat 80 tych. Polecam je bo kiedyś też ktoś też w komentarzach mi je polecił 🙂

Zostaw komentarz