Jakie Kupić Słuchawki, Cz. 1 + Rozwiązanie Konkursu

Od dawna zbierałem się do napisania tego artykułu i w zasadzie mocno się dziwię, że dopiero teraz udało mi się ten cel zrealizować… Rozmawialiśmy przecież (i to sporo) o mikrofonach, interfejsach audio, przedwzmacniaczach, programach DAW, adaptacji akustycznej, etc. Ale jakimś dziwnym trafem światła dziennego nigdy nie ujrzał wpis o elementach wyposażenia studyjnego z kategorii “odsłuch”.

Dlatego dziś zaczniemy temat słuchawek, a potem uzupełnimy całość artykułem o monitorach studyjnych (głośnikach). Tym sposobem będziemy mieli kwestie sprzętowe w zasadzie omówione. A jak już to nastąpi, to zbiorę dla Was wszystkie artykuły z zakresu zakupów do studia w jedno miejsce i stworzę osobną pod-stronę, żebyście w razie czego mogli zawsze do niej sięgnąć i łatwiej dokonać swoich wyborów w tym gąszczu zalewającego nas sprzętu.

Zanim to jednak nastąpi, trzeba wyłonić zwycięzców ostatniego konkursu rysunkowego i rozdać nagrody. Rozwiązanie graficznej zagadki brzmi, trzymajcie się mocno:

Motorówka ze skrzydłami o prędkości sto milionów lat, która była już przed wojną.

Takie oczywiste to było i proste, a nikt z Was w 100% nie trafił. Wstydzilibyście się! Oczywiście żartuję, dzieci najwyraźniej łatwo rozszyfrować nie jest…

W każdym razie, nagrody w postaci darmowych kursów trafiają do:

  • mcdaros – za najbliższe, choć nadal odległe skojarzenie
  • zohelp – za zbliżoną do mojej pierwotnej interpretację
  • lebi – za najbardziej daleko idące skojarzenia w dziejach sztuki maluchów
  • escribinho – za uśmianie mnie do łez swoim wywodem
  • Dimatheus – za osąd sytuacji zimnym okiem (choć tak bardzo nieprzydatny w próbach interpretacji dziecięcych mazów)

Wszystkim Wam serdecznie gratuluję i dziękuję za podjęcie tego trudnego jak samo miksowanie wyzwania. Aby odebrać nagrodę należy wysłać krótką wiadomość z formularza kontaktowego i wskazać, który kurs Was interesuje.

A teraz przechodzimy do meritum dzisiejszego wpisu.

Typy słuchawek

Jak zapewne się orientujecie, słuchawki zasadniczo dzielimy na dwa rodzaje: otwarte (open-back) i zamknięte (closed-back). Spotkamy się też czasem z określeniem pół-otwarte (semi-open-back), aczkolwiek nie terminologia jest tu istotna, a sama konstrukcja i jej skuteczność. Bo bywa, że wbrew logice, modele pół-otwarte będą słabiej izolowały hałasy i będą bardziej “przeciekały” na zewnątrz niż modele otwarte. Ta granica w nazewnictwie nie zawsze pokrywa się z namacalnymi faktami, więc nie widzę sensu się w to zagłębiać. Dlatego na potrzeby tego artykułu wrzucamy otwarte i półotwarte do jednego wora i przeciwstawiamy je modelom zamkniętym.

Jaki typ wybrać?

Bo od tej decyzji w ogóle powinniśmy zacząć… Wierzcie mi, że nie konkretne modele czy ich marki są najważniejsze. Musimy przede wszystkim zdecydować do czego nasze słuchawki mają nam służyć. Słuchawki wybieramy przede wszystkim pod kątem ich przeznaczenia.

Jeśli nie nagrywamy żywych instrumentów czy wokali, a planujemy wspomagać się słuchawkami podczas tworzenia wewnątrz DAW (na instrumentach wirtualnych, samplerach czy innych syntezatorach) oraz podczas miksu lub/i masteringu – zdecydowanie polecam celować w modele otwarte.

Te bowiem brzmią o wiele naturalniej, bez sztucznie podbitego dołu i zwykle pozwalają na dłuższą i bardziej komfortową pracę. Dają nam znacznie lepszy i prawdziwszy obraz sytuacji, co z kolei ułatwia podejmowanie trafnych decyzji. Szczególnie na tak istotnych etapach produkcji jak miks czy mastering.

Impedancja i wzmacniacze słuchawkowe

Zanim zaczniemy, to jeszcze kilka słów wprowadzenia… Pytacie czasem o to, jakie lepiej kupić słuchawki – o mniejszej czy większej impedancji? A druga kwestia, czy będzie do nich potrzebny osobny wzmacniacz?

Odpowiem w najprostszy sposób i bez zbędnego zagłębiania się w sprawy napięcia, mocy, oporu, etc. Z resztą nie czuję się do tego w ogóle kompetentny, a jeśli ktoś chciałby ten temat zgłębić od tej bardziej zaawansowanej strony, to zapraszam na blog Przemka, gdzie była ta kwestia dokładniej opisana – cykl zaczyna się tym wpisem.

Ja od siebie powiem tylko tyle, że w wielkim, naprawdę wielkim uproszczeniu sprawa wygląda następująco – im nasze słuchawki mają mniejszą impedancję (wyrażaną w Ohmach), tym teoretycznie głośniej mogą grać, z tym, że nie do końca liniowo i nie bez zniekształceń. Ich stosowanie będzie raczej wskazane przy nagrywaniu głośnych źródeł, powiedzmy perkusji. Nasz pałker będzie miał przynajmniej pewność, że jego bombardowanie bębnów uderzeniami nie zagłuszy mu metronomu czy innych pilotów w słuchawkach. Niską impedancją będzie np. 32Ohm, które spotkamy chociażby we wspomnianych dziś słuchawkach firmy Beyerdynamic. Z resztą możemy je dostać w różnych wariantach impedancji, co jest akurat dobre.

W przypadku słuchawek o wyższej impedancji (kilkaset Ohm) sytuacja wygląda tak, że grają one nieco ciszej (w porównaniu do tych pierwszych, gdyby podłączyć do tego samego urządzenia), ale też nie jakoś wybitnie cicho. Ważniejsze jednak jest to, że dobrej klasy słuchawki o wysokiej impedancji grają równiej, prawdziwiej, bardziej liniowo, ale niestety nie każdy wzmacniacz (szczególnie te w tanich interfejsach audio) będzie w stanie je odpowiednio napędzić (bodajże pierwsza seria Scarlettów od Focusrite miewa z tym problem). I w takich przypadkach warto rozważyć zakup osobnego, dedykowanego wzmacniacza słuchawkowego. W większości przypadków nie będzie to jednak konieczne.

Jakie słuchawki otwarte wybrać?

Przejdę już więc do sedna i zaprezentuję wam kilka modeli otwartych, które moim zdaniem warto polecić (ceny mogą się nieco różnić w zależności od dystyrybutora):

AKG K240 MK II – 100 EUR

Klasyka gatunku, już od poprzedniej generacji (Mark I). Wygodne, lekkie, trwałe, niewygórowane jakoś specjalnie cenowo. Brzmieniowo jest bardzo dobrze (może odrobinę za dużo informacji w niskim środku), ale generalnie u mnie mają mocne 8/10. Mimo nadmiernej eksploatacji nadal się świetnie trzymają i pewnie długo nie zamienię ich na inne, bo najzwyczajniej w świecie można na nich po prostu polegać.

Beyerdynamic DT 990 PRO – 130 EUR

Drugi z bardziej popularnych i użytecznych wariantów, z którym spotkamy się dość często. Brzmieniowo mają troszeczkę mocniejszy dół od poprzednika i chyba odrobinkę za ostry górny środek pasma, ale to są naprawdę detale, do których trzeba przywyknąć i których nie ma się co obawiać. Oceniłbym je tak samo wysoko jak AKG, są wprawdzie nieznacznie cięższe i odrobinę mniej wygodne (przynajmniej na mojej głowie), aczkolwiek skuteczna praca jest jak najbardziej na nich możliwa.

Sennheiser HD 559 – 135 EUR

To stosunkowo nowy model na rynku, ale skądinąd wiem, że i tu kontynuowana jest tradycja serii HD 5xx. Tradycja, która nakazuje trzymać wysoki poziom. Sam byłem przez kilka lat bardzo szczęśliwym posiadaczem jednego z egzemplarzy (bodajże były to HD 555) i gdyby nie moja niezdarność i niedopatrzenie przy przeprowadzce, miałbym je zapewne do dziś. A nie wykluczam, że i tak wkrótce sobie sprawię którąś z “piątek”. Bo tęsknię 🙂

Ogromną zaletą tej serii, oprócz bardzo przyjemnego i niezbyt natarczywego brzmienia, jest ogromna wygoda w ich noszeniu, czyli praktycznie zero nieprzyjemnego nacisku na uszy czy głowę.

Koss Porta Pro – 45 EUR

Sam się na początku dziwiłem, że umieściłem ten model w zestawieniu, bo to jest bardziej konsumencka zabawka do słuchania muzyki, a nie gadżet typowo studyjny, ale czasem po prostu nie można ignorować pewnych faktów… Nie jest to może najdoskonalsza konstrukcja, nie są one turbo wygodne w noszeniu, nie brzmią tak “profesjonalnie” jak poprzednicy, ale to… dobrze, bo coś w tych słuchawkach jest. I nie jest to tylko moja opinia.

Dzięki swoim niedoskonałościom konstrukcyjnym Porta Pro pozwalają szybko obnażyć niedociągnięcia w brzmieniu, w miksie. Mają wprawdzie mocno podbity bas i dość nierówny środek, ale też w pewnym stopniu obrazują to, na jakim sprzęcie słuchają muzyki końcowi odbiorcy. To coś jak z fenomenem monitorów Yamaha NS-10 – generalnie brzmią raczej słabo, przez co bardzo dobrze sprawdzają się w studiu jako typowy odsłuch konsumencki.

Powiem tak, ja bym ich sobie pewnie nie kupił jako główne słuchawki, bo jednak jestem już tak bardzo przyzwyczajony do AKG, że czuję się po prostu pewnie jak sięgam po swoje wysłużone, acz sprawdzone K240. Ale jako dodatkowe, alternatywne źródło wiedzy o miksie – niewykluczone. Tym bardziej, że fortuny nie kosztują.

Podsumowanie

Oto kilka moich propozycji słuchawek otwartych. W zasadzie na każdym z trzech pierwszych modeli jesteśmy w stanie pracować bardzo komfortowo nawet przez długie godziny i każdy z nich jest nam w stanie zapewnić przyzwoity odsłuch. Ten ostatni model proponuję traktować trochę bardziej jako ciekawostkę czy dodatkowy odsłuch podczas miksowania na monitorach.

A o modelach słuchawek zamkniętych i ich zastosowaniu porozmawiamy w drugiej części artykułu.

Do rychłego!

Zostawić komentarz ?

19 Komentarze.

  1. Igorze – jak zwykle świetny artykuł! Brawo! 🙂

    Jeśli mogę – chciałbym dorzucić swoje trzy grosze. Jestem zdania, że dobrze jest mieć kilka par różnych odsłuchów, a tym bardziej – kilka par różnych słuchawek (różnych w znaczeniu innych, odmiennych; niekoniecznie super-drogich, choć oczywiście im lepsze tym… lepiej 😉 ).

    Ważne, aby były inne, odmienne, aby inaczej prezentowały materiał dźwiękowy, aby co innego uwypuklały, a co innego maskowały, na inne aspekty brzmienia zwracały uwagę.

    Od lat mam trzy pary słuchawek których używam przy miksie (a czasem i przy montażu) i na których pracuję na przemian (oczywiście nie licząc normalnej pracy na monitorach odsłuchowych). Każda para pochodzi od innego producenta (Sennheiser HD-600, AKG K-271mkII, Beyerdynamic DT 770 PRO), każda ZUPEŁNIE inaczej brzmi i na każdej z nich co innego “wyłazi” przy miksie 😉

    Mając do dyspozycji zestaw złożony z monitorów odsłuchowych oraz trzech par dobrej klasy słuchawek prawdopodobieństwo popełnienia błędu przy miksie maleje bardzo znacząco (choć oczywiście nigdy nie da się go zupełnie wykluczyć, to jasne).

    Oczywiście jak zwykle najważniejsza jest UMIEJĘTNOŚĆ precyzyjnego, analitycznego słuchania, analizowania na bieżąco materiału dźwiękowego. A im lepsze mamy do tegoż słuchania narzędzia – tym łatwiej i skuteczniej się to robi.

    Uff… Mam nadzieję, że nie zanudziłem 😉

    Pozdrawiam bardzo serdecznie 🙂

    • Zgadza się. Możliwość sprawdzania miksu na kilku systemach (najlepiej różnie brzmiących) to jak najbardziej spore ułatwienie i też polecam, z resztą już chyba nie jeden raz o tym wspominałem 🙂
      Tutaj tylko rozmawiamy o wyborze konkretnego typu do konkretnych zastosowań. Ale mimo wszystko, dzięki za czujność!

  2. Co oznaczają e130, e135, e100? To kod chemicznego dodatku do żywności?

    • Cena w Euro

    • Rufinmusic, dla Twojego komfortu psychicznego zamieniłem “e” na Euro, żebyś już nie miał problemu z odróżnieniem waluty od dodatku do żywności 😉

    • O, teraz zdecydowanie lepiej 😆
      Także używam AKG K240 MK II i jestem z nich bardzo zadowolony 🙄

  3. Osobiscie posiadam model Beyerdynamic DT 770 PRO 80 Ohm 😎 , zakupiony w sklepie internetowym Thomann,gdzie jest wiele ciekawych wielojezycznych recencji uzytkownikow.
    Posilkowalem sie rowniez strona z odsluchami:
    https://soundcloud.com/sonic-sense-pro-audio/sets/headphones-test

    • Dobry model, nawet znajdzie się w zestawieniu, ale w kolejnej części, bo DT 770 to słuchawki zamknięte 🙂

  4. Z tymi słuchawkami otwartymi do mixu i masteru to średnio bym się zgodził, owszem słuchawki otwarte mają swoje plusy w tych procesach, ale pomyślmy, większość ludzi który chcą się tym zajmować na poważnie ma już monitory studyjne i na nich mixuje i robi master, a za słuchawki łapie albo żeby wyłapać małe detale, albo żeby nie wnerwiać ludzi po nocach, a w obu tych przypadkach lepiej robić w słuchawkach zamkniętych. Do tego i tak trzeba robić sobie przerwy bo przyzwyczajamy się do brzmienia, wiec problem ze “zmęczeniem” zorwiązuje się sam. Co w takim razie przemawia za otwartymi? bardziej naturalne brzmienie? większa głebia? otóz postanowiłem to sprawdzić na swoich przyziemnych słuchawkach, używając do tego mojego przeciętnego słuchu. Mam Brainwavz HM5, ponoć bardzo neutralne i zgodze się z tym, w dodatku można z nich spokojnie zdejmować kopuły i zrobić z nich otwarte słuchawki, producent nawet robił dodatkowe kopuły półotwarte. No wiec złapałem za śrubokręt i sprawdzam. Wcześniej cały czas korzystałem z konstrukcji zamkniętej. Pierwsze co zauważyłęm to że słuchawki są teraz wagowo lżejsze, a co za tym idzie będą odrobine bardziej wygodne. Jeżeli chodzi o brzmienie to niby jakaś minimalna różnica jest, ale nie wiem czy to nie jakieś placebo. Jest ten dźwięk jakby bardziej przestrzenny i oddycha, nie tłumi się ten bass w kopułach, jest go może minimalnie mniej. Też reverby jakby troche wyszły na wierzch, ale to też minimalnie. Podsumowując brzmienie, jest minimalnie lepiej, narazie tak zostawie i zobacze czy będę chciał zmienić.

    Leżeli chodzi o wybór słuchawek to nie tylko do jakich celów, ale w jakim środowisku. Jak mieszkasz w bloku i chcesz używać słuchawek otwartych, to mogą ci przeszkadzać zewnętrze dźwieki, albo sąsiedzi, a ty skoro masz słuchawki, to nie będziesz mógł im przeszkadzać a to nie fair…

    Jedna ważna rzecz, słuchawki trzeba poznać, jak zna się swoje słuchawki, swoje ucho i cel jaki chcemy osiągnąć to powinniśmy zrobić nienajgorszy miks obojętnie od tego jakie to słuchawki. Ja np, przeskoczyłęm z budżetu 200 zł do 500 i myślałem że mnie powali, no i powaliło tym że nie powala. Tyle że jest neutralnie a o to mi chodziło. Dobra koniec tego pisania bo i tak nikt nie przeczyta tyle tekstu.

    PS. Nie umiem miksować ani zrobić dobrego masteru, mój słuch jest przeciętny, czytasz to na własne ryzyko.

    • Każdy system odsłuchowy trzeba dobrze poznać, czy będą to typy i modele słuchawek czy monitorów. Czasem różnice będą większe, czasem mniejsze, ale moim zdaniem – zawsze istotne. Nikt nikomu nie broni miksować w słuchawkach zamkniętych. Ja po prostu ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że mi to nie odpowiada i np. Jestem gotów poświęcić niezbyt idealne odizolowanie się od dzwięków z zewnątrz na rzecz naturalniejszego brzmienia. I nie mówię tu o wyłapywaniu detali czy chirurgicznej edycji, tylko o budowaniu balansu w miksie. Co do ceny i oczekiwanego przeskoku – zgadzam się w 100%. Ja też kiedyś dałem się nabrać i przyinwestowałem w coś z wyższej półki i szczerze mówiąc, trochę mi zrzedła mina… 🙂

  5. Witam. 4 lata temu natrafiłem na blog Igora i regularnie tutaj zaglądam. Przez ten czas skończyłem studia na kierunku inżynierii dźwięku, prowadzę własne studio, mam zamówienia, nagrywam z powodzeniem i zadowoleniem klientów i nauczyłem się tyle, że z uśmiechem na twarzy czytam moje wpisy sprzed 4 lat. Aczkolwiek kiedyś każdy zaczynał 🙂 i pełen szacunek 🙂

    Słuchawki to temat rzeka, aczkolwiek niedaleko trzeba szukać, by kupić te konkretne. Pamiętajmy, by nie robić produkcji na słuchawkach (miks, master), to największy błąd początkującego inżyniera dźwięku. Słuchawki ZAWSZE dadzą nam nieprawdziwy obraz, totalnie niezgodny z rzeczywistością która nas otacza.
    Miksujemy zawsze na monitorach – słuchawki używamy tylko do doszukiwania się niedoskonałości i “badania” miksu/masteru. Aczkolwiek tracking (nagrywanie i wstępny miks) można robić na słuchawach z powodzeniem – ja tak robię.
    Osobiście proponuję w studiu mieć zawsze 2 zestawy monitorów + 2-3 pary słuchawek (jeśli używamy ich do “szlifowania” miksu).

    Nie wiem, czy mój wpis coś wniesie, ale jakoś tak miałem ochotę coś napisać, bo mam fioła na punkcie słuchawek 🙂

    Piotr Czerny, czy Kamaro świetnie napisali wyżej i zgadzam się z nimi również.
    No i artykulik sam w sobie zapowiada się super. Dobra robota Igor!

    Pozdrawiam!

    ps. słuchawki, których używam to:

    1. BD DT770 PRO (moje ukochane, cudowne słuchawki, które uwielbiam i polecam. Sporo przebarwiają dół, więc trzeba uważać i kontrolować go na monitorach bądź innych słuchawkach)
    2. AKG K240 MkII
    3. Sennheiser HD 650

    Kiedyś miałem całkiem fajne BD DT880PRO (otwarte) ale za nic nie potrafiłem konrolować na nich dołu (za delikatny, za subtelny).

    I na koniec. Nie ważne jakie najlepsze, najcudowniejsze, najdroższe słuchawki masz, twoje miksy nie będą brzmiały dobrze jeśli nie nauczysz się SŁUCHAĆ. Ta część doskonalnia swojego warsztatu zajęła mi najdłużej, bo w sumie parę lat uczyłem się słuchać.

  6. Ja ze sluchawek korzystam głównie podczas kontroli wlasciwych proporcji miedzy stopa a basem.

    Pytanko z innej beczki. Czy podczas kompresji równoległej robimy tak zwaną kompensacje glosnosci w kompresorze ?

    • To jest dobra praktyka, z reguły powinno się tak kompensować, żeby sygnał przed i po kompresji był mniej więcej na tym samym poziomie.

    • Metoda spoko, tylko trzeba pamiętać, żeby low end (dół) szlifować zawsze w przestrzeni otwartej na monitorach w dobrze zaprojektowanym pomieszczeniu. “Klejenie” basu ze stopą na słuchawkach to bardzo dobry pomysł Alex, ale jak wspomniałem, potem przechodzimy do “świata rzeczywistego” i kończymy miks na monitorach.

    • Dzięki Panowie za odpowiedź !

      U mnie z głębokim basem jest nieco problem na monitorach ponieważ od dwóch miesięcy pracuję na JBL LSR 305. 5 calowy woofer raczej nie “odezwie się” takim basem jak 7 czy 8 calowe woofery. Póki co jestem w trakcie nauki i “osłuchiwania się” dlatego kontrola pasma basowego na monitorach i słuchawkach jest dla mnie kluczowa – chodzi głównie o to aby nie przeładować miksu basem.

    • …….Póki co jestem w trakcie nauki i „osłuchiwania się”

      I to sie nazywa prawidlowe podejscie do pracy!!!!
      Pasmo basowe to najwazniejsze pasmo w miksie – nie wazne, czy to rock, metal, pop, hiphop. Za duzo niskich i po miksie. Bas jest strasznie energochlonny.
      Podoba mi si Twoje podejscie, Sluchaj, trenuj i owin sobie bas wokol palca!

  7. Marcin Wojtaszczyk

    AKG 240 – “Brzmieniowo jest bardzo dobrze (może odrobinę za dużo informacji w niskim środku)” – powiedz proszę w Hz (niski środek), co masz na myśli.

    • Nie wiem gdzie dokładnie w Hz leży to podbicie, ale jak na moje krzywe ucho to stawiam, że okolice 200-400Hz są odrobinę mocniej eksponowane. Tyle, że już dawno do tego przywykłem i biorę na to poprawkę.

Zostaw komentarz