Zmiana DAW – Pytania od Czytelników

W dzisiejszym wpisie z kategorii “pytania od czytelników” zajmiemy się tematem budzącym wiele emocji wśród domowych producentów i realizatorów, a mianowicie porozmawiamy o kwestii zmiany naszej stacji roboczej. Postaram Wam się podać kilka, moim zdaniem, rozsądnych argumentów za podjęciem (lub nie podjęciem) się takiego zadania i mam nadzieję, że da to niektórym do myślenia.

Przy okazji, mam nadzieję, że obalimy też kilka obiegowych legend i mitów związanych z tym tematem…

“Czy powinnam zmienić DAW?”

Jakieś 2 tygodnie temu otrzymałem takie pytanie od czytelniczki Moniki, która napisała mi również, że od jakiegoś czasu czuje się przytłoczona ilością obecnie dostępnych na rynku programów i nie wie czy parę lat temu wybrała dla siebie odpowiedni wariant oraz czy ten wybór nie będzie jej kolidował z rodzajem muzyki jaki wykonuje. Monika zaznaczyła także, że już od ponad 3 lat nagrywa i miksuje swoje piosenki w Reasonie i w tym czasie zdążyła się w miarę dobrze zaznajomić z tym programem, jednak niepewność pozostaje, ponieważ udaje jej się skończyć średnio 3-4 piosenki rocznie… Zdecydowała się więc zwrócić do mnie z pytaniem o to, czy powinna rozważyć przejście na inny program i czy jej to w jakiś sposób pomoże.

Pytanie dość obszerne i prawdopodobnie wielowymiarowe, ale pierwsze co koleżance poradziłem (i co zawsze radzę), to wzięcie na testy kilku popularnych wariantów z czołówki dostępnych stacji roboczych i zdecydowanie samemu. Ale jak wiemy, dla niektórych to trochę za mało, dlatego poniżej przedstawię Wam jeszcze mój punkt widzenia na tę sprawę i mam nadzieję, że komuś uda się dzięki temu zdecydować czy robić przesiadkę czy nie.

Miejcie tylko na względzie, że rozmawiamy o sytuacji, czy warto zmienić swoje DAW po jakimś czasie go użytkowania, a nie które DAW jest najlepsze, czy jakie DAW wybrać na początku przygody z dźwiękiem. Tę kwestię przybliżałem swego czasu w serii artykułów, która rozpoczyna się TYM WPISEM. Ale do rzeczy…

Wiadomo, że każdy chce pracować w najbardziej komfortowym i odpowiadającym mu/jej środowisku DAW. Chcemy mieć pod ręką proste w użyciu narzędzia, chcemy mieć sporą funkcjonalność, chcemy żeby było ono wyposażone w odpowiednie wtyczki lub instrumenty, chcemy, żeby było przejrzyste, etc. Żeńska część naszej realizatorskiej rodziny chce zapewne również tego, aby DAW “ładnie wyglądało” 🙂 Rozumiemy, rozważymy, ale zacznijmy od początku.

Pierwsza, podstawowa i najważniejsza rzecz jest taka, że musimy mieć naprawdę dobry i mocny powód, żeby zmienić DAW. Jeśli nie potrafimy takiego znaleźć i jeśli nie wiemy, dlaczego tak naprawdę chcemy się przesiąść na inny program, to absolutnie takiej zmiany odradzam. Zmiana dla zasady czy dla samej zmiany to moim zdaniem bardzo chybiony pomysł.

Zmiana DAW to ból

Nie oszukujmy się – poznanie możliwości nowego programu zajmuje trochę czasu. A jeśli nie mamy pod ręką umiejętnie stworzonych materiałów szkoleniowych, filmów czy odpowiednio dopracowanych kursów, to taka nauka może trwać bardzo długo. Mam świadomość (i jednocześnie ubolewam), że niestety mało kto sięga po instrukcję obsługi, szczególnie gdy ta liczy kilkaset stron. Ale którą drogą w poznaniu naszego DAW byśmy nie poszli, to czeka nas dość długa przeprawa, żeby opanować nowy program w stopniu przynajmniej użytecznym – tak, aby nasza nieznajomość softu nie utrudniała nam zbytnio pracy.

A nietrudno się domyślić, że więcej czasu spędzonego na rozgryzaniu programu, to znacznie mniej czasu spędzonego na produkowaniu muzyki. Szczególnie wtedy, gdy nie mamy go za dużo (bo kto ma…?). Tutaj chyba komentarz jest totalnie zbyteczny, nieprawdaż?

Teraz przejedźmy walcem po trzech popularnych mitach:

“Zmiana DAW sprawi, że zaczniesz robić więcej muzyki”

Jeśli dotychczas Monice udawało się zrobić te 3 czy 4 kawałki na rok, to zaryzykuję stwierdzenie, że po przesiadce na zupełnie nowe DAW ta liczba się wcale nie zwiększy, a prędzej zmniejszy – przynajmniej przez okres początkowy (co jakby wynika z akapitu powyżej).

A po czasie, w którym opanuje się już w stopniu przyzwoitym swój nowy program, i tak nie ma żadnej gwarancji, że nagle zacznie się produkować 2 czy 3 razy więcej numerów. Pisząc pierwsze uwagi pod pytaniem od naszej czytelniczki wspomniałem, że problem może być wielowymiarowy i właśnie w tym miejscu chciałem do tego nawiązać. Otóż, to jak bardzo (lub jak mało) jesteś produktywna, najprawdopodobniej wcale nie zależy od programu, w jakim obecnie nagrywasz. No chyba, że miałby on jakieś kolosalne ograniczenia, a o ile się orientuję – Reason takowych nie ma.

Problem może leżeć w zupełnie innych rejonach i mieć inne podłoże, raczej z samym DAW niezwiązane. Polecam więc zajrzeć do TEGO mega-cyklu i do TEJ sagi o niecodziennych metodach pracy – może te sznurki okażą się pomocne.

“Zmiana DAW sprawi, że Twoja muzyka będzie lepiej brzmiała”

To jest chyba jedno z największych nieporozumień. Powszechnie wiadomo o tym, że stacja robocza sama w sobie nie charakteryzuje się żadnym konkretnym brzmieniem. Nie ma DAW-ów, które z marszu i w domyśle brzmią tłuściej, klarowniej, czyściej, przestrzenniej i głośniej czy jakikolwiek inny przysłówek stopnia wyższego chcecie tu sobie wstawić.

Wprawdzie mogą między programami wystąpić mikroskopijne różnice w brzmieniu silnika sumującego, ale to są prawie niemierzalne odstępstwa i zagracanie sobie głowy taką marginalną informacją naprawdę nie ma sensu. Taki szczegół po prostu nie ma prawa spowodować, że nasze nagrania nagle zabrzmią sto razy lepiej i w ogóle nie do poznania.

To jest tylko okno i graficzny interfejs, przez który patrzymy na wizualną reprezentację śladów, jakie nagraliśmy na dysku i jakie słyszymy w głośnikach czy słuchawkach. To tak jak by pójść do dwóch różnych kin na seans tego samego filmu. Wierzcie mi, że ekran w jednym kinie nie sprawi, że to sam film stanie się automatycznie lepszy. To będzie nadal to samo dzieło tylko odrobinę inaczej wyglądające. Ale przecież istotne jest tylko to, co w środku – muzyka.

Liczy się przede wszystkim to, jak nagraliśmy ślady – nasze wykonanie, tor wejściowy (mikrofon, preamp, interfejs), stosowanie poprawnych technik mikrofonowych, akustyka pomieszczenia. To wszystko łączy się w całość i ląduje na dysku. Program naprawdę nie ma na to wpływu.

“Do rapu to tylko taki DAW, a do rocka to ten, itd…”

Ciężko powiedzieć, że jakieś DAW nadaje się tylko do jednego rodzaju muzyki, a do innego już nie. To są jakieś strasznie smutne bzdury i jak przeczytacie kiedyś na jakimś forum, że ktoś się przesiadł na inny DAW i dopiero teraz jego rapsy brzmią tłusto i znacznie lepiej (albo co gorsza, głośniej), to lepiej się z takiego miejsca (lub od takiego użytkownika) oddalcie. Raz się autentycznie spotkałem ze stwierdzeniem, że jedno DAW (bodajże to był Reaper) brzmiał jednemu jegomościowi głośniej i mocniej niż Ableton Live. Dziękuję, nie mam pytań…

Kwintesencja problemu…

Dlatego, Moniko – raczej proponuję się skupić na tym programie, który masz i który dobrze znasz, a czas jaki musiałabyś poświęcić na naukę nowego programu, przeznacz na tworzenie większej ilości muzyki. Ale…

Jeśli zdołasz odnaleźć mocne argumenty przemawiające za przesiadką, to dlaczego nie? Po co się męczyć w programie, który nam nie odpowiada albo co gorsza, nie posiada jakiejś konkretnej funkcjonalności, która by nam znacznie ułatwiła życie? Elementy, które mogą nas skłonić do zmiany mogą być przeróżne – od możliwości, jakie DAW sobą prezentuje, przez kwestię tego, że współpracujesz z kimś, kto używa innej stacji, wymieniacie się często projektami i takie ujednolicenie byłoby dla Was obojga sporym uproszczeniem, aż po politykę danej firmy i jej plan biznesowy (gdzie nie musisz płacić okresowo abonamentu, tylko płacisz raz i dostajesz dożywotnie upgrade’y).

Mogą to być również zupełnie inne pobudki – może to z powodu ilości dostępnych materiałów szkoleniowych z zakresu danego programu, których dla Twojego DAW jest jak na lekarstwo, a instrukcja w Twoim języku nie istnieje i masz problem ze znajdowaniem i rozumieniem jakichś funkcji. Ciężko mi znaleźć każdy możliwy powód…

Jeśli jednak uznasz, że masz wystarczająco dobre argumenty i poważne powody oraz, że możesz sobie pozwolić na poświęcenie kilku nadchodzących miesięcy na poznawanie nowego DAW (i prawdopodobnie nie wyprodukowanie w tym czasie żadnej muzyki) – to zepnij się i działaj. Możliwe, że wyjdzie Ci to na dobre, kto wie?

A na koniec kilka pytań do Was:

  • Zdarzyło się Wam kiedyś zmienić DAW i przesiąść się z programu, na którym wcześniej pracowaliście już jakiś czas?
  • Jeśli tak, to z jakiego DAW na jaki miała miejsce ta przesiadka?
  • Czy byliście z tej zmiany zadowoleni?
  • Jak długo zajęło Wam opanowanie nowego programu i z czym mieliście najwięcej kłopotów?

Dajcie znać w komentarzach, bom jest turbo-ciekaw czy są wśród Was takie odważne dusze i jeśli komuś się to przytrafiło, to chciałbym wiedzieć jak na tym wyszedł i jak z perpsektywy czasu oceniłby taki ruch!

Zostawić komentarz ?

40 Komentarze.

  1. Marcin Wojtaszczyk

    Przesiadłem się z Cubase na FLStudio. Tylko z powodu ceny. Chciałem mieć pełną wersję zamiast “testowej Cubase z niepochwalanego źródła”. Przesiadka nie była trudna, poza tym dziwnym rozwiązaniem, że na jednej ścieżce mogą być różne ‘tracki’. Większość interfejsu wydawała mi się intuicyjna, resztę dopatrzyłem w tutorialach i instrukcji. Z ciekawości chciałem spróbować – jakiś czas później po zakupie FLStudio – Presonus Studio One, ale pokonała mnie niechęć do nauki wszystkiego od nowa, mimo że wydaje się również prosty i intuicyjny.

    • Mnie też troszkę taka niechęć do nauki odepchnęła od S1, choć na pewno jest do ogarnięcia, ale czas… Groove3 ma nawet specjalne tutoriale dla ludzi chcących przejść z Pro Tools na S1, ale jest to tak po łebkach zrobione, że rzeczywiście byłaby to nauka od zera.

  2. tobiasztutkiewicz

    Na początku przesiadłem się co chwilę, ponieważ mamiły mnie mity “lepszości” danego DAW, a nie sama przyjemność pracy w nim. Był Cubase, liznąłem Ableton, ale od dłuższego czasu siedzę w Reaper i jest mi z tym bardzo dobrze, choć nie ukrywam, że nie długo zakupię PRO TOOLS, ponieważ to standard w branży filmowo/telewizyjnej, a właśnie w nią celuje – jeśli chodzi o dźwięk.

    • Celować trzeba wysoko. A wierz mi, z Pro Toolsem nie jest trudno się zaprzyjaźnić!

  3. Moim pierwszym DAWem (jeśli można tak nazwać tę ówczesną platformę pracy) był program Cubase działający w domenie MIDI na komputerze Atari 1040 STE. Pracowałem na nim przez bodaj osiem lat i zrobiłem całą masę bardzo ciekawych rzeczy w połączeniu ze sprzętowymi syntezatorami i cyfrową konsoletą mikserską Yamaha 03D w której wszystkie parametry automatyki miksu można było zapisywać w wewnętrznej pamięci miksera, albo (wygodniej i czytelniej) – na śladach MIDI w Cubase pracującym na Atari 1040 STE.

    W 2003 roku podjąłem pracę w studiu Clara w którym był komputer Apple G4 i Pro Tools 5 z kartą DIGI 001 którą bardzo szybko zamieniono na DIGI 002. Powiem wprost: początki mojej pracy w Pro Toolsie nie należały do łatwych – oj nie 😉 😉 😉 Pamiętam, że powiesiłem całe stada okolicznych psów na tym (skądinąd przecież świetnym jak na tamte czasy) systemie. Ale stopniowo coraz bardziej przyzwyczajałem się do filozofii Pro Toolsa i dziś już zupełnie nie wyobrażam sobie pracy na czymkolwiek innym. Przeszedłem wszystkie kolejne odsłony tego programu: począwszy od wspomnianej wersji numer 5 poprzez 6, 7, 8, 9 aż do 10 z M-Poweredem 7 i MP 9 w międzyczasie – też, a także – okazjonalnie – z platformami TDM i (później) HD.

    Gdy czasem myślę, że teraz – po ponad trzynastu latach pracy w Pro Toolsie (i to bardzo intensywnej pracy) miałbym nagle zmienić DAW na jakikolwiek inny to na samą myśl robi mi się słabo. I – uwaga! – wbrew pozorom wcale nie jestem jakoś “ślepo” zapatrzony w Pro Toolsa – bynajmniej! Mam świadomość pewnych ograniczeń tego programu i niektóre z nich czasem mnie irytują (że nie wspomnę o na maksa denerwującej polityce producenta tego programu…).

    ALE – tak czy inaczej za nic na świecie nie zmieniłbym teraz Pro Toolsa na żaden inny program gdyż
    1) poruszam się po nim biegle i “na pamięć”;
    2) obsługuję go bardzo szybko, skutecznie, efektywnie;
    3) NAUCZENIE SIĘ NOWEGO ŚRODOWISKA PROGRAMOWEGO W STOPNIU PORÓWNYWALNYM DO TEGO JAK TERAZ PRACUJĘ W PT ZAJĘŁOBY MI NIEWYOBRAŻALNĄ ILOŚĆ CZASU!!!

    Jest taka bardzo dobra myśl z którą w pełni się zgadzam: “najlepszy DAW to ten, na którym potrafisz szybko, skutecznie i precyzyjnie pracować”…

    Reasumując: nie ma znaczenia na czym się pracuje. Natomiast MA ZNACZENIE (i to kluczowe) JAK (czyli w jaki sposób) się pracuje! W jaki sposób / na jakim poziomie wiedzy, świadomości, umiejętności i skuteczności. Zawsze i w każdej pracy najważniejszy jest człowiek. A narzędzia (DAW czy cokolwiek innego) – to tylko… narzędzia.

    Oczywiście, że każde narzędzie ma swoje plusy i minusy. Każde ma jakieś dobre i słabe punkty – to jasne. Ale i tak najważniejsze jest na ile potrafimy posługiwać się swoim narzędziem. Jak to mówią: ktoś kto wie co robi jest w stanie nawet na bardzo ograniczonym sprzęcie zrobić świetne rzeczy. A ktoś kto nie wie co/jak/w jaki sposób/ i PO CO daną rzecz robi – to nawet jeśli miałby najbardziej wypasiony system za nie-wiadomo-jaką-ilość-kasy to i tak nie będzie w stanie nic sensownego zrobić gdyż najważniejsze są umiejętności, wiedza i ŚWIADOMOŚĆ zarówno celów jakie chce się w danym momencie osiągnąć jak i środków które do tych celów prowadzą i to możliwie najkrótszą drogą… Ufff… Amen 🙂

  4. Regularnie korzystam z Pro tools 12. Ale ze względu na to że potrafi być mega upierdliwy do bezkolizyjnego działania to wtedy usiłuję przejść na Logic pro x – ale ze względu na obszerną budowę w.w. DAW wracam zrezygnowany do Pro toolsa – i tak w koło…….

    • No i masz babo placek… Móże więc warto się regularnie podszkalać w Logicu, żeby z czasem jego rozbudowanie przestało przeszkadzać? No chyba, że jest coś w PT, co mimo jego upierdliwości nadal Cię przy nim mocno trzyma?

    • Trzyma mnie umiejętność obsługi – to co pisał Piotr Cz.
      Ale jak tu się nie czepiać – np. Nebula 3 który rewelacyjnie brzmi i funkcjonuje w vst i au, po zakupie upgrade do wersji server (która jako jedyna posiada wsparcie aax) poprostu nie działa należycie – wywala pro toolsa notorycznie.
      I pozostaje wybór – zmiana DAW czy pozbycie się Nebuli (niestety producent wycofał mozliwość transferu licencji na inne konto !!)
      I masz tu babo placek

    • No to już nawet nie jeden placek, a cały kocioł ciasta nań 🙂

  5. Kolega Piotr Czerny powiedział chyba wszystko, co sam bym tu zapodał. Pro Tools RULES!!! Love It! 🙂 🙂 Oczywiście inne DAWy też są kochane. 😉

  6. Tak, z Cubase na Studio One. Powód ? Cubase ma klucz, którego nie lubię oraz zamyka jakąś wersję programu i zmusza do kupienia następnej, bo nie dokłada nic do wersji wcześniejszych.
    Zmiana jak zmiana. Poprawił się dostęp do programu, ale straciłem VST, chyba, że dokupię wtyczkę. Same programy podobne do siebie i praca na nich jest do siebie bardzo podobna.
    Jeśli poznało się w miarę dobrze Cubase, przesiadka na Studio One, raczej nie sprawia kłopotu.

    • No właśnie, powody mogą być najróżniejsze. Ja również z pobudek polityki firmy Avid chętnie przeskoczyłbym na coś innego (np. Reaper z racji podejścia do userów) i o mały włos nie zostałem w DAW od Presonusa, ale jak emocje już opadły to doszedłem do wniosku, że jednak znajomość PT przyćmiewa zmagania z Avid 🙂

  7. Adam Emanuel

    w swoim życiu pracowałem na różnych programach do robienia muzyki (nie wiem czy wszystkie można nazwać DAW). MusicMaker, Jeskola Buzz, Cubase, Nuendo, FL, SoundForge, znowu Nuendo, Audacity, nagrywałem też coś i obrabiałem w jakichś Wav Edytorach, obecnie zainstalowałem doraźnie Reaper. W żadnym nie poruszam się płynnie, a co do czasu potrzebnego do płynnego poruszania się, to powiedzmy, że do dziś nie umiem w Reaper po prostu wyciąć jakiegoś fragmentu, zaznaczyć sąsiedni i go np. wydłużyć, czy skrócić, z czym nie miałem problemu w Cubase. Jedne z DAW miały możliwość nieinwazyjnej obróbki śladu, inne po dokonanej edycji nadpisywały ślad nie dając możliwości powrotu ze ślepego zaułka. Zmiana DAW nie spowodowała, że nagrania wychodzą mi lepsze, bo nie wychodzą. Zdecydowanie otrzymany prezent od super zioma, w postaci mikrofonu dynamicznego przyniósł słyszalną zmianę w nagraniach. DAW traktuję po prostu jako jeden rozbudowany dyktafon, w którym nie muszę wsadzać drugiej kasety, żeby nałożyć ślad na ślad, albo dograć drugi instrument, tylko mam to ładnie pokazane na monitorze, mam jakieś pokrętła do balansu i głośności. Mogę zrobić fade in czy fade out. Ale i tak moje kawałki brzmią jak kondon 😀 “

    • Ostatnie zdanie “zrobiło mi dzień”! Fajnie, że nagrania Ci wychodzą lepsze, ale to nie tylko zasługa super zioma i prezentu w postaci mikrofonu (tyle, że to był/jest akurat pojemnik, a nie dynamik – jeśli mowa o tym samym ziomie). Wystarczy, że się trochę więcej człowiek przyłoży do wykonu i już jest o niebo lepiej. Albo opanuje edycję w swoim DAW do perfekcji… 😉

  8. Scream Tracker 2.0–>Scream Tracker 3.0–>FastTracker 2–>Cakewalk–>Fruity Loops–>Cubase VST–>ProTools–>Cubase 5–>Reaper–>Studio One 2.5 i obecnie 3.2.3. I pewnie o kilku nie pamiętam 🙂

    Każdy z nich był inspirujący, każdy czegoś nauczył i pozwolił wypracować własny styl pracy. Moim zdaniem zmiana DAW to bardzo dobra rzecz w sytuacji, gdy obecny w jakiś sposób ogranicza, spowalnia, zmusza do stosowania dziwnych obejść z powodu braku jakiejś użytecznej funkcji. Lub po prostu się znudził. Wszyscy lubimy nowe zabawki, prawda? 🙂

  9. Miałem okazję znaleźć się dokładnie w tym punkcie co Monika, szczególnie że mowa o tym samym oprogramowaniu. Pomijając początki i szukanie “swojego” DAWu, w Reasonie suma sumarum spędziłem 8-9 lat, po czym dokonałem przesiadki na Abletona w którym pracuję około 0,5 roku i z pewnością zostanę na dłużej.

    Czy Reason to “zły” DAW? Ależ skąd, świetne narzędzie, wiele lat ciekawych doświadczeń i nauki świata audio. Główny powód przesiadki to otwartość Abletona i przede wszystkim gładka integracja z wszelkiej maści zewnętrznymi wtyczkami, zarówno typowo “inżynierskimi” jak i modułami brzmieniowymi.

    Czas nauki? Niedługi, około miesiąca na nauczenie się na pamięć gdzie znajdują się wszystkie te same funkcje których używałem w codziennej pracy z Reasonem + konsekwentne poznawanie bardziej zagrzebanych funkcji po dziś dzień i zapewne wiele miesięcy w przód 🙂 Jednakże nie odczułem ograniczeń i poczucia, że przez najbliższe 3 miesiące nic nie zrobię z racji, że nie znam programu. Jeśli zna się bardzo dobrze jeden DAW i wszelkie definicje, nauka kolejnego powinna przyjść raczej szybko. Kilkanaście godzin na YT z abletonowskimi tutorialami zrobiło swoje 😀

    • Wiadomo, przesiadka nie musi być dla każdego jakąś wielką katorgą, szczególnie jak się ma silną motywację do robienia muzyki. Można wtedy łyknąć podstawową obsługę nowego DAW w kilka tygodni i wrócić do produkowania w międzyczasie poznając te bardziej zakopane funkcje i możliwości. To też trochę kwestia samego człowieka.

  10. Hej,
    Wszystko co piszecie to racja i racja. Kiedyś jeszcze można było mówić ze Logic to typowe narzędzie dla kompozytorów ze względu na ogromna bibliotekę wirtualnych instrumentów (i tak do dziś trudno mi znaleźć lepiej brzmiące akordeony niż w Logic), a Pro Tools do nagrywania w studio bo przypomina reel to reel….. Pojawiło sie mnóstwo nowych DAW, ludzie testują i sprawdzają i wrzucają próbki audio – niby na pro Tools coś grzmi lepiej niż na Reaper…..może to kwestia algorytmów….kto wie. Osobiście przeszedłem przez kilka programów. Zapewniam: ZMIANA NIE MA SENSU, dopóki nie ma ku temu naprawdę ważnego powodu. Co wydaje mi sie najważniejsze to samopoczucie w obecności danej DAW. Na niektórych inspirująco działa ta a na innych inna DAW. Ja zawsze chciałem pracować z Pro Tools ale jego cena i zasady działania firmy wywoływały jakiś opór którego nie mogłem przełamać. Wylądowałem z Logic ze względu na uniwersalność (to co zawarte w cenie) która pozwalała mi zrobić wszystko samemu. Jest DAW warte sprawdzenia: Harrison Mixbus na którym zdarza mi sie robić albo ostateczny mix albo master bo coś tam mu zrobili ze ładniej mi z niego wychodzi efekt końcowy.
    Niemniej: wybierz sobie jedno “narzędzie” i rób na nim piosenki. Bo bardzo łatwo utknąć w martwym punkcie “sprawdzania, testowania, przysłuchiwania sie” nowej DAW bez nawet jednej zwrotki napisanej w ciagu 2-3 lat.

    • Wszystko co napisałeś to racja i racja. A Mixbusowi zrobili to, że ma na mikserze domyślnie włączoną saturację.

  11. Przesiadłem się z Abletona 8 na Pro toolsa (miałem problem z Abletonem z synchronizacja tego co słyszę z tym co widze ). PRo tools super mimo początkowych problemoow z zawieszkami .
    Do Abletona wracam jak pracooje z samplami.

    • Ableton niczego sobie program, ale na niego nie byłbym w stanie przeskoczyć z racji mało atrakcyjnej szaty graficznej. Takie tam kosmetyczne “ale” 🙂

  12. Mysle ze przesiadki maja sens i sa oznaka tego ze nie opanowywujemu danego dawa w stopniu zadawalajacym lub cos w nim nas denerwuje lub brakuje lecz jesli trafimy na tego wlasciwego to juz nie wysiadamy z takowego lecz dokladamy nowego aby sie dopelnic artystycznie .Co do mnie ,od dawna uprawialem dzwieki Sony Acid i rzezbe soniczna w Sound Forge ,w miedzyczasie skladajac klocki Magix’a czekalem na swojego Owocowego Zapetlacza jednak okazal sie niewystarczajacy oraz hmm troche ograniczajcy moje jestestwo az wreszcie przyszlo opamietanie (reason) i mialem wreszcie powod (reason )zeby posiasc rozum ( reason ) ktore to zdarzeenie bylo powodem (reason ) by zaopatrzyc sie w Reason z ktorego nie przesiade sie za zadne skarby swiata 🙂 To stwor ktory choc sprawia namiastke fizycznego kontaktu z instrumentami, pozwala logicznie podchodzic do tworzenia a nie jak wszystkie inne DAW wchodzenia w skomplikowane i zaciemnione najczesciej zakamarki opcji.Z innych programow pragne kiedys posiasc,dolozyc , PTools gdyz proby okielznania byly obiecujace a Bitwig kusi na bogato i wszystko takie proste acz potezne

    • Grunt to znaleźć “swoje” DAW, czy przesiadek będzie osiem czy jedna!

  13. Jacekybeat

    1.Magix.
    2.Fruity Loops 4->11.
    3.Reaper.
    4.Pro Tools 11.
    Najdłużej uczyłem się FL4, ponieważ nie miałem wtedy internetu, a j.angielski nie był moją mocną stroną 🙂 Zawsze przesiadałem się na nowy DAW z powodu większych możliwości edycji. Obecnie rzeźbię w PT11, ale jeżeli chodzi o tworzenie linii melodycznych i pracę na syntezatorach VST, to wciąż korzystam z FL. Jest bardziej przyjazny grajkowi.

    • Mi za dawnych lat zdarzało się w FL-u robić partie perkusyjne, a audio nagrywać i miksować w Cubase. Ale wtedy jeszcze nie było takich cudów jak Addictive Drums czy Superior Drummer, więc siłą rzeczy musiałem skakać po programach. Teraz bardzo cenię sobie możliwość pracy w jednym środowisku.

  14. “(…)niekoniecznie (i prawdopodobnie wcale) nie zależy od programu, w jakim obecnie nagrywasz.”

    Nie za dużo “nie”? Just kindly checking 😉

    • Niekoniecznie nie wiem o czym nie mówisz 🙂 Thanks for the kind check!

  15. A co do tematu, to ponieważ i tak wszyscy aż nadto zgadzamy się co do tego, że brzmienie się nie zmienia, ja siędzę w tym, co najbardziej podoba mi się wizualnie (abstahując od faktu, że najlepiej go znam, a zaczynałem od FLStudio) – Reaper ze skórką – bo przypomina mi faktyczne studio. Bardzo analogowa grafika.
    Klimat też jest ważny 😉

    • No ba. Trzeba mieć też w sobie odrobinę kobiecego pierwiastka 😉

  16. Montavilla

    Nie rozumiem dyskusji. Poszechnie jest wiadome, ze Pro Tools to nalepszy DAW, bo p. Igor go uzywa.

  17. witam ! mam taką sprawę że chciałbym nagrać swoją perkusję dla kolegi w programie Pro tools 10 , taki wiecie poradnik co gdzie nacisnąć ale jak włączam program ”action” i naciskam ‘nagraj ‘ (zeby zacząć nagrywać cały obraz wraz z dźwiękiem ) ale niestety nie nagrywa dźwięku .
    co zrobić żeby dzięk był nagrany w filmie razem z obrazem ?
    z góry dziękuję !

  18. Witam! Mam pewien problem ze współpracą sterownika z programem DAW. Pracując w środowisku FL w czasie rzeczywistym nie słychać żadnych problemów z latencją, natomiast po wykonaniu zgrania (mixdownload) mix jest kompletnie rozjechany. W środowisku Cubase taki problem nie występuje. Posiadam TC Power Core mk2 oraz kartę dźwiękową M-audio. Czy ktoś wie jak to rowiązać?

  19. Witam wszystkich. Dzieki Igor za możliwość członkostwa w ZA. Home recordingiem zajmuje sie około 10 lat dlatego chcąc włączyć sie w ten temat podzielam zdania wszystkich tu po trochu a momentami w zupełności. Ja zaczynałem od Mad Trackera czy jakos tak. Pozniej był Reason chyba 2 wtedy. Ciezko było troche bo nie było wielu materiałów na temat domowego studia. Pozniej przyszedł Cubase 4 i Fl Studio. Praktyka metoda próbuj i zapamiętaj tak dochodziłem wiedzy o wszystkim co związane z nagrywanie własnej muzyki. Teraz pracuje na Cubase 8 Pro,Reaper 5.. i Fl Studio 12.3 i każdy z tych DAW ma cos własnego tego Naj lecz z mojego punktu widzenia jesli ktoś w tym siedzi to praca w nowym DAW nie powinna przynieść jakis specjalnych trudności bo większość DAW ma wiele wspólnych cech czy nawet skrótów klawiatury itd itp. Nie wiem czy warto sie przesiadać na nowy DAW i uczyć sie od nowa. Ja osobiście jestem za. Kupiłem te wszystkie DAW i z nich korzystam gdybym nie spróbował to nie mógłbym powiedzieć, który jest wygodniejszy bo nie ma wg mnie lepszego czy gorszego DAW a chodzi tylko o wygodę pracy na nim czy na nich. Wiem ze nie jest to tani interes lecz jesli sie cos kocha to nie patrzy sie na cenę. Czyż tak nie jest Igor? Tez jestem na Wyspach i troche inne podejście mam do piractwa. Każdy chce zarobić i nikt nie chce byc okradziony. Ja mam satysfakcję ze jestem posiadaczem tych paru DAW masy VSTi i VST no i oczywiscie hardware na pierwszym miejscu. Wiec każdemu polecam w wolnym czasie pobierać dema danych stacji roboczych czy wirtualnych instrumentów i próbować ktore sa przyjazne dla ucha i wygodnej pracy wtedy możemy zakupić dany produkt. Troche sie rozpisałem ale to tak po krotce tylko bo to temat rzeka. Pozdrawiam Igor i dziekuje za multum wiedzy na twojej mega stronie.

Zostaw komentarz