Homerecording Level Up – Recenzja Książki

Nie minął jeszcze nawet rok od wydania swojej pierwszej książki, a już Piotr Kardas zdołał nas zaskoczyć nową publikacją.

Homerecording Level Up, bo taki tytuł nosi jego nowe dzieło, to niejako kontynuacja i rozwinięcie znanego już nam Homerecordingu Dla Każdego, o którym wcześniej pisałem i który szczerze polecałem (i nadal polecam).

W tej poprzedniej recenzji zawarłem również więcej informacji o samym autorze, więc jeśli ktoś jeszcze nie wie, kim jest Piotr i żebym się już tutaj nie powtarzał, odsyłam zainteresowanych do tamtego artykułu.

Wróćmy jednak do bohatera (czy może bardziej bohaterki) dzisiejszego wpisu.

Tak jak poprzednim razem, postanowiłem dokładnie przestudiować tę pozycję i podzielić się z Wami swoimi odczuciami i wrażeniami, bo naprawdę jest o czym pisać.

Zacznijmy może od tego, co w ogóle znajdziemy w środku Homerecording Level Up.

Książka została podzielona na 4 duże części i każda z nich skupia się na nieco innych aspektach pracy z dźwiękiem, mianowicie:

Część 1 – Program DAW

Na początek rzucony zostanie na pożarcie temat DAW, czyli naszej stacji roboczej, programu, w jakim przyjdzie nam pracować. Autor omawia tutaj wszelkie aspekty związane z tą kwestią, m.in.: optymalizację, ustawienia, szablony, presety, markery, okna, edycję audio, pracę z video i wiele innych, na które się natkniemy podczas pracy. Pada tu sporo ciekawych zdań chociażby w temacie przetwarzania audio czy Pan Law.

Część 2 – Rozbudowane Studio Muzyczne

Z pierwszej sekcji tej części dowiemy się o budowie mikserów czy konsolet studyjnych. Piotr w bardzo jasny i przejrzysty sposób wyjaśnia podstawowe różnice w typach mikserów spotykanych w studiach i rozjaśnia kwestię przepływu sygnału (co jest kluczowe jeśli chcemy rozumieć jak działają miksery wirtualne wewnątrz DAW), co dodatkowo jest wspierane łatwymi do zrozumienia schematami.

W dalszej części autor zabiera nas w podróż do świata instrumentów. Poznamy sposoby ich klasyfikowania i rozróżniania, a potem przejdziemy do omówienia budowy i działania najpopularniejszych instrumentów spotykanych w studiu czy na scenie.

W następnych rozdziałach przyjrzymy się wielu aspektom pracy z MIDI (np. urządzenia, porty, komunikaty, interfejsy), a później wkroczymy na teren syntezy audio – poznamy różne jej rodzaje, najważniejsze składowe, procesy efektów specjalnych oraz całą masę innych funkcji.

Ostatnią sekcją w tym rozdziale jest opis metod łączenia i synchronizowania ze sobą różnych urządzeń studyjnych – analogowych i cyfrowych, fizycznych i wirtualnych.

Część 3 – Porady

To jedna z moich ulubionych części w tej książce, bo daje naszym zmęczonym głowom lekko odpocząć. Poprzedni rozdział był nieco bardziej techniczny, a teraz naszym oczom ukazuje się garść (choć raczej wór, a może nawet cała przyczepa…) bardzo ciekawych rad, które nie dość, że są bardzo życiowe i pragmatyczne, to jeszcze poruszają kwestie, o których często zapominamy, a które nie będąc nawet ściśle związane z samym procesem produkcji muzyki i tak mają na niego niebagatelny wpływ.

Oprócz tego znajdziemy tu też sporo wskazówek dotyczących korekcji i kompresji, a cały rozdział zamknięty zostaje omówieniem pracy z dźwiękiem i obrazem. Dobra rzecz.

Część 4 – Słowniczek Terminów

Nietrudno się domyślić, co znajdziemy w tej sekcji…, ale samo wyjaśnienie terminów audio to nie wszystko. Jako dodatki znajdziemy tu także tabelę nazw instrumentów (nazwy polskie i angielskie), zestawienie programów General MIDI oraz listę konkretnych parametrów ze standardem przypisanych do nich liczb w kontrolerach MIDI. Całość zamyka indeks wybranych terminów pojawiających się w książce

Moje wrażenia

Książkę czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Autor nie zarzuca nas toną niezrozumiałych terminów, zamiast tego rozsądnie balansuje między językiem technicznym, a tym zrozumiałym dla każdego zjadacza chleba. Poruszane tematy są potraktowane w sposób bardzo profesjonalny, a zawarta szata graficzna świetnie uzupełnia słowo pisane. Każdy, kto weźmie tę pozycję do ręki i poświeci te kilka godzin na jej prześledzenie, wyniesie z tego naprawdę pokaźną dawkę wiedzy.

Moja opinia

Uważam, że dzięki dogłębnemu przedstawieniu aspektów i problemów zawartych w tej książce oraz bardzo przystępnemu językowi jakim została napisana, można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że jest to materiał umożliwiający wspięcie się na wyższy poziom homerecordingu. Tak jak z resztą sugeruje nam już sam tytuł.

Piotr wykazał się nie lada skrupulatnością i sercem podczas opisywanych kwestii domowego (i nie tylko) studia oraz włożył spory w trud w przygotowanie wielu praktycznych i pożytecznych porad, z których powinniśmy korzystać podczas pracy z dźwiękiem.

Tak samo jak w przypadku pierwszej publikacji, książkę Homerecording Level Up uznaję za absolutnie obowiązkową pozycję dla każdego, kto pragnie się dokształcić w zakresie zagadnień muzyczno-studyjno-realizatorskich, bo jest ona świetnym uzupełnieniem pierwszego wydawnictwa Piotra.

A co moim zdaniem jest tutaj w ogóle najważniejsze i co rzuciło mi się w oczy od pierwszych zdań, to fakt, że książka mocno motywuje do działania i rozwijania swoich umiejętności przy czym w ogóle nie męczy, bo na kilometr czuć ogromną i pozytywną energię bijącą od autora. Tego się nie czyta, przez to się mknie, dlatego proponuję ją sobie może bezpiecznie dozować…

Zakończenie

Serdecznie dziękuję Piotrowi za udostępnienie Homerecordingu Level Up do recenzji, jednocześnie robiąc palcem gromkie “No, no, no!” za to, że bezpamiętnie mnie wessało w świat tej książki i… przypaliłem sobie zapiekankę.

Książka w formie e-booka oraz w wersji papierowej dostępna jest NA TEJ STRONIE. Polecam również zajrzeć na fanpage książki, który znajdziecie TUTAJ.

Warte zauważenia jest również to, iż przy zakupie Homerecording Level Up otrzymujemy 30-procentowy rabat na jednorazowy zakup w sklepie PSP Audioware, czyli naszej rodzimej firmie produkującej bardzo dobre pluginy do DAW.

Piotrze, po raz kolejny – świetna robota!

  1. Wygląda zachęcająco. Możliwe że się skuszę 🙂

  2. Hej, no dobra kupie ta ksiazke 🙂 pierwsza czesc juz dawno kupilem i przeczytalem, naprawde. Byla spoko, warto przeczytac, ale nie ukrywam, ze chyba wciaz latwiej mi jest znajdowac odpowiedzi na konkretne pytania w necie, tymbardziej, ze ksiazka juz nie pamietam na, ktorej pulce lezy, wiec dla mnie to byla raczej jednorazowa sprawa, moze kiedys do niej wroce, a moze po nastepnym moim zdaniu, sami mnie tam z hukiem odeslecie 🙂 bo:
    kiedy wreszcie bedzie ten wpis o poziomach PEAK, RMS no i szczegolnie o tym najnowszym jakims tam LFUCP czy cos takiego??? 🙂 To dosc palaca sprawa 🙂

  3. Dimatheus

    Hej,

    No i tutaj nie mogło być inaczej. Choć zamiast pójść do księgarni pozwoliłem, by książka sama do mnie przyszła. Cóż za wygodne czasy nastały… 😛

    Pozdrawiam,
    Dimatheus

Zostaw komentarz