Jaki Kupić Mikrofon Do Nagrywania Wokalu, Cz. 4

No i doigraliście się…

Myślałem, że poprzedni artykuł o mikrofonach pojemnościowych do wokalu wyczerpie już ten temat, ale skoro “sprzętowi onaniści”, jak to ujął Janusz, domagają się zestawienia modeli z najwyższych półek (i w najwyższych cenach), to nie pozostaje mi nic innego, jak do takiej sugestii się zastosować.

W dzisiejszym artykule przyjrzymy się więc kilku modelom, które od dawna goszczą na liście topowych mikrofonów pojemnościowych do wokalu. Będą to absolutne klasyki (z jednym wyjątkiem), które znajdziecie w niemal każdym szanującym się studiu i które zdobyły swoją reputację dzięki niezliczonym i bardzo udanym sesjom nagraniowym, których byli bohaterami.

Zanim jednak przejdziemy do wyszczególnienia tych perełek, trzeba wskazać szczęśliwców, którzy w komentarzach do poprzedniego wpisu podjęli trud podzielenia się swoimi historiami z zakresu grania czy nagrywania muzyki za co zasłużyli na darmową kopię wybranego przez siebie kursu video z oferty Zakamarków.

Oto lista siedmiu zwycięzców:

  • LS
  • Dimatheus
  • amidawagner
  • jakondek
  • Goodwilly
  • frik
  • Kamaro

Gratuluję i dziękuję za aktywność! Wkrótce odezwę się do Was mailowo.

Teraz czas poznać kilka polecanych mikrofonów pojemnościowych do rejestracji wokalu.

AKG C414 – cena ok. $1100

Pierwszym wariantem tego mikrofonu był B-ULS, który teraz już wprawdzie nie jest produkowany, ale godnie zastępują go dwa modele AKG C414 XLS ($1075) oraz AKG C414 XLII ($1100). XLS jest brzmieniowo bardzo blisko oryginału, a XLII przez m.in. nieco podbite okolice 3kHz jest, przynajmniej w teorii, zbliżony brzmieniowo do klasycznego AKG C12 – o którym za chwilę.

O C414 często się mówi, że jest to jeden z najbardziej uniwersalnych mikrofonów “do wszystkiego” i trudno z takim stwierdzeniem polemizować. W zasadzie wszystko, co chcielibyśmy tym modelem nagrać, zabrzmi na nim świetnie. Wiadomo, nie sprawdzi się zawsze i w 100% za każdym razem, ale o bardziej przystosowany do przeróżnych źródeł mikrofon będzie nam bardzo ciężko.

Ma on dość naturalne, nieprzesycone górą brzmienie, pięknie odzwierciedla rzeczywiste brzmienie głosu lub instrumentu i daje nam w zasadzie nieskończone możliwości. Dodatkowo wyposażony jest w 9 charakterystyk kierunkowych oraz filtr i tłumik z różnymi nastawami. Ciężko nie nagrać dobrych śladów mając tego potwora w arsenale – mimo jego relatywnie niskiej ceny…

AKG C12 VR – cena ok. $6000

Jest to następca klasycznego modelu C-12, który często określany był “Świętym Graalem” mikrofonów wokalowych. Nagrywali na nim chyba wszyscy wokaliści na przestrzeniu ostatnich kilkudziesięciu lat. Oczywiście jedni z lepszym, drudzy z gorszym skutkiem, bo wiadomo, że barwa głosu ma tutaj kluczowe znaczenie. Aczkolwiek ten lampowy gigant (w obu wersjach w środku siedzi lampa 6072A) ma tak bardzo charakterystyczne brzmienie, że ciężko go pomylić z czymś innym.

Ponoć nowsza wersja (VR) została delikatnie dopieszczona (głównie celem zmniejszenia szumów własnych) i wyszło to na dobre, ale niestety (albo “stety” – jak kto woli) zmieniła się nieco charakterystyka brzmienia tej konstrukcji. Głównie za sprawą tego, że zastosowano tu inną niż w oryginale kapsułę. Porzucono kapsułę CK12 przez co mikrofon w swojej nowej odsłonie brzmi lekko ciemniej niż jego przodek.

Jednym to odpowiada (bo oryginał czasem potrafił zasyczeć), innym to bardzo przeszkadza, bo niby mikrofon stracił na tym swój vintage’owy sound. Nie mnie oceniać kto ma rację i po której stronie barykady stanąć, niemniej jednak w obu tych wersjach dostajemy światowej klasy produkt, nad którym można by się długo rozwodzić.

Z “tajemnych źródeł” wiem, że jest to jeden z najbardziej ulubionych mikrofonów Johna Mayera i niewątpliwie jeden z głównych elementów odpowiadających za to jego charakterystyczne, nasycone harmonicznymi brzmienie wokalu.

Neumann U87 – cena ok. $3200

Jeśli ktoś nie słyszał o tym mikrofonie, to nic o mikrofonach nie wie… 🙂 Zaryzykuję stwierdzenie, że nie ma w świecie muzyki i realizacji bardziej sławnego modelu niż U87. Jego pierwsze wcielenia datuje się na przełom lat 20-tych i 30-tych ubiegłego stulecia, a swój ostateczny kształt i brzmienie uzyskał pod koniec lat 60-tych i od tamtej pory gości niemal na każdej sesji nagraniowej wokalu.

Sprawdza się fenomenalnie na głosach damskich i męskich. Daje nam czysty, klarowny, wyraźny i transparentny sound, nie koloryzuje czego nie trzeba, jest w zasadzie pierwszym, domyślnym wręcz wyborem przy rejestracji ludzkiego głosu do piosenek czy zastosowań lektorskich.

Jako ciekawostkę dodam, że nierzadko też stosuje się go na bębnach – czy to do overheadów, czy pojedynczych tomów, czy ambientu. Nie raz spotkacie go również w roli opiekuna instrumentów akustycznych – gitar, fortepianu czy całej gamy innych.

Absolutny klasyk gatunku, niezawodny i genialny.

Druga ciekawostka (choć nie miałem realnej szansy jej zweryfikować) jest taka, że Anna Maria Jopek posiada swój własny model tego mikrofonu i zabiera go ze sobą na każdą sesję. Bo wiecie (lub jeszcze nie) – model to jedna ważna rzecz, druga to konkretny egzemplarz… Choć są one oczywiście do siebie absurdalnie mocno zbliżone, to nawet w ramach jednego modelu mogą wystąpić mikroskopijne różnice w konkretnych egzemplarzach, ale tak bardzo to my się zagłębiać w temat nie będziemy…

Neumann TLM 67 – cena ok. $2400

Jest to nowsze, współczesne wcielenie klasycznego U67 w nieco podrasowanej (choć też okrojonej) formie. Nad pozycją firmy Neumann w świecie mikrofonów nie ma sensu nawet po raz kolejny pisać tony pochwał, bo chyba żadna inna firma nie zasłużyła sobie na bycie na szczycie tak bardzo jak właśnie oni. Z ich rąk nie wychodzą buble, kontrola jakości jest na najwyższym (niemieckim) poziomie i również tym razem popisali się nie lada mikrofonem.

W wersji TLM zachowano tę samą kapsułę co w oryginale (K 67) i pozbyto się lampy oraz tranzystora na wyjściu. Brzmieniowo jednak nadal otrzymujemy klasyczny sound wokalowy, bo inżynierom z niemieckiej fabryki udało się bardzo wiernie odtworzyć to nieco przybrudzone brzmienie oryginalnego modelu. Jak? Nie mam zielonego pojęcia. Dlatego to oni robią mikrofony, a nie ja… 🙂

Model ten jest wyposażony w 3 charakterystyki kierunkowe, tłumik i filtr górnoprzepustowy. Oprócz niepowtarzalnego brzmienia wokalu, uzyskamy dzięki niemu bardzo fajne, agresywne bębny z odpowiednią dozą wyrazistości i ogólnego kopa z opanowanym dołem.

Telefunken U47 – cena ok. $8500

Kolejny, absolutny klasyk, który sięga pamięcią do nagrań w okolice lat 50-tych minionego wieku. Jego gładki i “słodki”, lampowy dźwięk z odrobiną podbicia w najwyższych częstotliwościach jest pięknym powrotem do tych vintage’owych brzmień, które kojarzymy z wieloma nagraniami poprzedniej epoki. Nie bez powodu więc znalazł się on na tej liście…

Chociaż jego cena przyprawia o ból głowy (czy bardziej o kilkumiesięczne migreny), to płacimy za towar z najwyższej półki. Na pewno koszty w tym przypadku rozkładają się między samo brzmienie, jak i jego sławę (markę), ale żaden inny mikrofon po prostu nie da nam tak charakterystycznych wyników jak ten. Oczywiście przy odpowiednim źródle – tego chyba nikomu powtarzać nie trzeba.

Jego konstrukcja przez lata ulegała mniejszym bądź większym modyfikacjom, ale nadal zachowuje on niesamowite walory brzmieniowe, nawet mając wewnątrz zamontowane bardziej współczesne komponenty.

Co ciekawe, wspomniana konstrukcja sprawia, że do dyspozycji mamy tylko dwie charakterystyki kierunkowe – kardioidalną i dookolną. Raczej rzecz niespotykana…

U47 ma spory zakres dynamiki bardzo dobrą tolerancję na wysokie ciśnienie akustyczne, co czyni go przydatnym nie tylko na śladach wokalu, ale i perkusji. Jednym z bardzo popularnych zastosowań tego modelu jest omikrofonowanie przedniego naciągu stopy perkusji w niewielkiej odległości, co daje nam wyśmienitą ilość dołu z odrobiną ambientu, czyli to, co króliczki lubią najbardziej…

Blue Microphones Bottle – cena ok. $4000

0465-bottle

Ta konstrukcja to rodzynek jeśli chodzi o potencjalnie najlepsze mikrofony pojemnościowe do wokalu. Bottle wprawdzie jeszcze nie dorobił się przydomka “legendarny”, ale postanowiłem go umieścić na tej liście z jednego, bardzo ważnego powodu. Jest to stosunkowo młody mikrofon (premierę miał w połowie lat 90-tych), więc mocno odbiega od wspomnianych wyżej “dziadków”, niemniej jednak ma on do zaoferowania znacznie więcej w kreowaniu brzmienia niż jego poprzednicy.

Urok, tajemnica i przewaga Bottle polega na tym, że wyposażono go w system wymienialnych kapsuł (w sumie jest ich osiem – w pakiecie kosztują ok. $4200, pojedyncze sztuki chodzą po ok. $600). Oznacza to, że dokupując kolejne kapsuły, niejako rozbudowujemy swój arsenał i potencjał brzmieniowy o zupełnie inne “mikrofony”. Domyślnie w zestawie dostajemy kapsułę B6, która opisywana jest jako wydobywająca współczesny (“in your face”) sound wokalu – klarownie i z pazurem.

Mimo, iż jest to mikrofon lampowy (czyli doświadczymy nieco koloru i brudu), to mnogość opcji jakie mamy do dyspozycji z różnymi kapsułami da nam ogromną paletę brzmieniową – od mniej charakternych, niemal transparentnych do bardziej zadziornych i z pazurkiem. Niewątpliwie jest to bardzo ciekawa opcja dla entuzjastów eksperymentowania z różnymi brzmieniami, a fakt, że każdy egzemplarz jest ręcznie składany i poddawany surowym testom, gwarantuje nam najwyższą jakość wykonania i działania.


I tutaj zamykamy listę naszego “inżynierskiego porno”. To już naprawdę ostatni artykuł roztrząsający kwestię wyboru mikrofonu do wokalu. Choć mam świadomość, że dla większości z nas te mikrofony stanowić będą bardziej obiekt westchnień niż pozycję na liście pod tytułem “do kupienia”, to chciałem po prostu zaspokoić Waszą ciekawość, żądze i pragnienia 🙂

Podsumowanie

Zdaję sobie sprawę, że mało kto zdecyduje się zainwestować w któryś mikrofon z listy, ale nie miejcie z tego powodu żadnych kompleksów! Jest przecież cała masa innych, równie dorze brzmiących modeli, które pozwolą nam zarejestrować bardzo dobrze brzmiące ślady bez wydawania fortuny!

Jeśli jednak bardzo chcecie mieć świadomość posiadania sprzętu z najwyższej półki, to osobiście uważam, że inwestycja w AKG C414 będzie najlepszym wyjściem. To naprawdę bardzo wszechstronny i uniwersalny mikrofon, który sprawdzi się w zasadzie na każdym instrumencie i na większości głosów, a przy tym nie skończy się pozwem rozwodowym.

Niektórym ludziom wadzi tylko delikatnie to, że nie jest on tak super jasny jak spora część produkowanych obecnie modeli mikrofonów do nagrywania ludzkiego głosu. Dla mnie jednak jest to spora zaleta, bo często od takiego ostrzejszego i bardziej natarczywego czy czasem syczącego brzmienia wolę zdecydowanie uciekać niż do niego dążyć.

Ale to, jak sporo innych rzeczy w tej dziedzinie – zawsze kwestia własnych preferencji.

  1. Dimatheus

    Hej,

    Trzeba przyznać, że rozwiązanie z wymiennymi kopułkami to całkiem niezły patent. Niby jeden mikrofon, a jednak kilka. Dla mnie też AKG C414 to zdecydowanie najlepszy wybór – chyba ze względu na zmienne charakterystyki kierunkowe. Ale pewnie jeszcze trochę czasu minie, nim jako zespół zainwestujemy w takie rozwiązanie. 🙂 Bardzo fajnie przyjrzeć się takim rozwiązaniom rodem z najwyższej półki. Dzięki!

    PS. Bardzo dziękuję też za znalezienie się w grupie zwycięzców.

    Pozdrawiam,
    Dimatheus

    • Proszę bardzo! AKG C414 to w rzeczy samej świetny i wszechstronny mikrofon. On jest niczym przepustka do naprawdę profesjonalnego świata. W sumie reszta to też super-klasyki, no ale na grubszy portfel… 🙂

  2. Dimatheus

    Hej,

    W sumie tak patrząc, to całe wyposażenie mojego domowego studia (interfejs audio, mikrofony, statywy, filtry popup, okablowanie, licencja DAW, monitory, słuchawki i mikser – choć ten ostatni nie używany w sesjach – z wyłączeniem pieców klawiszowych, syntezatorów i stacji roboczych oraz komputera) pewnie jest mniej warte niż taki jeden profesjonalny mikrofon. Porażające, ale prawdziwe. 🙂

    Pozdrawiam,
    Dimatheus

  3. Hej Igor, mam pytanie dotyczące zakupu mikrofonu pod względem rodzaju i barwy głosu.
    Skąd mam wiedzieć, nie nagrywając na żadnym z nich, który będzie najbardziej pasował do mojego głosu ?

    • Jeśli nie jesteś jasnowidzem to nie możesz tego wiedzieć… Dopóki nie przystawisz go do własnej paszczy to się nie dowiesz.

Zostaw komentarz