Największe Problemy Domowego Studia – Głos Czytelników i Nagrody!

Kiedy zaczynamy przygodę z domowym studiem na głowę spada nam sporo problemów – czy to z wyborem pierwszego sprzętu, oprogramowania i innych narzędzi, czy to z opanowaniem pewnych terminów i zagadnień, czy też ze sposobami działania, teorią muzyki, działaniem poszczególnych procesorów, połączeniami, akustyką i całą masą innych spraw, o których mamy większe bądź mniejsze pojęcie.

Z czasem, gdy nasza wiedza i doświadczenie nabierają już jakiejś wartości, stajemy przed kolejnymi dylematami, decyzjami i trudnościami.

To właściwie niekończąca się podróż, podczas której stale się dokształcamy, nasz słuch się wyostrza, uczymy się wyłapywać wcześniej niezauważalne elementy, poznajemy nowe techniki, dowiadujemy się o nieznanych narzędziach i tak dalej…

Niestety dość często zdarza się, że znalezienie odpowiedzi na nurtujące nas pytania okazuje się trudniejsze niż by się wydawało, bo raz, że żyjemy w czasach ogromnego natłoku informacji i ciężko jest odpowiednio wszystkie atakujące nas dane przefiltrować, a dwa – nie każdą odpowiedź znajdziemy w instrukcji obsługi naszego urządzenia czy chociażby zadając pytanie na jakimś forum, gdzie rzesza użytkowników może nas poczęstować zupełnie niespójnymi, sprzecznymi wypowiedziami…

Jak z tego wybrnąć?

Oczywistą sprawą jest to, że na pewno musimy dużo czytać, słuchać i oglądać, dużo próbować i eksperymentować – co do tego nie ma żadnych wątpliwości, bo gdzie jak gdzie, ale w tej dziedzinie niewiedza stanowi ogromną przeszkodę w dalszym (czy jakimkolwiek) rozwoju.

Pominę kwestię lenistwa, nieróbstwa i wiecznego szukania na skróty, bo prędzej czy później każdy zda sobie sprawę z tego, że nie tędy droga, szczególnie jeśli ma nieco ambitniejsze plany niż tylko nagranie demo “do szuflady”.

Natomiast nawet wtedy, gdy posiadamy już jakieś zasoby wiedzy, mamy za sobą skompletowanie odpowiedniego dla naszej sytuacji sprzętu, nagraliśmy już więcej niż tylko kilka utworów, to nadal będziemy na swej drodze napotykać różnego typu kłopoty i utrudnienia.

I w tym właśnie miejscu chciałbym, abyście podzielili się ze mną i z innymi czytelnikami wszystkimi rzeczami, które sprawiają Wam obecnie najwięcej problemów w domowym studiu.

Mówimy tu o wszelkich zagadnieniach, które w jakikolwiek sposób wiążą się z produkcją muzyki w domowym zaciszu – od akustyki pomieszczenia i zasad prawidłowego odsłuchu, przez kwestie sprzętowe, narzędziowe, wtyczkowe, zasady i pułapki podczas nagrywania, edycji, miksowania, stosowania efektów, procesu masteringu, podstawy przepływu sygnału, kolejność działań, współpracy z innymi muzykami, aż po kwestie muzycznych inspiracji i sposobów tworzenia, aranżacji, doboru instrumentarium, programowanie partii i całej rzeszy przeróżnych trudności jakie napotykacie i nie do końca wiecie, jak by je przezwyciężyć.

W komentarzach pod spodem macie absolutnie wolną rękę i możecie pytać o wszystko. Cel nadrzędny tego przedsięwzięcia jest oczywiście taki, żebyście z pomocą moją i innych mogli uzyskać satysfakcjonujące odpowiedzi. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami (bo liczę bardzo na Waszą aktywność w podpowiadaniu innym, a sam też nie jestem alfą i omegą) uda nam się rozwiać jak najwięcej wątpliwości i po prostu ułatwimy życie innym zapaleńcom home-recordingu, którzy mają z jakąś kwestią niekończący się ból głowy.

Zamysł jest następujący…

Jeśli temat się przyjmie i w komentarzach zaczną pojawiać się Wasze muzyczne rozterki, a za nimi podążą podpowiedzi i rozwiązania od innych czytelników, to będzie już świetny start i macie wtedy ode mnie w rewanżu szeroko uśmiechniętą michę oraz darmowe zaklęcie dodające +50 do Waszych umiejętności artystycznych (gwarantuję, że je poczujecie)!

Jeśli pojawią się pytania wymagające szerszych, dokładniejszych i bardziej wyczerpujących odpowiedzi, a nikt z Was się tego w komentarzu podjąć nie zechce – spróbuję w najbliższym czasie na nie odpowiedzieć w formie osobnego artykułu czy dwóch.

No i najważniejsze – każdy, kto udzieli pomocnej odpowiedzi innej osobie, będzie miał szansę na otrzymanie nagrody w postaci wybranego kursu video dostępnego na stronie.

Gorąco Was zachęcam do podzielenia się tym, co Was gryzie i udzielania podpowiedzi mniej doświadczonym kolegom. Nie dość, że sobie pomożemy, to jeszcze nagrodzona zostanie Wasza aktywność.

Do dzieła!

Zostawić komentarz ?

66 Komentarze.

  1. “oraz darmowe zaklęcie dodające +50 do Waszych umiejętności artystycznych” – Teraz to popularniejszym hasłem byłoby 50+… 😈

  2. januszmyslisz

    To może ja zacznę:) Panele akustyczne już do mnie jadą, jednakże podejrzewam, że nie rozwiążą one moich problemów z akustyką. Pisałem już na ten temat z Igorem, ale jestem ciekaw waszego zdania. Oto zdjęcia mojego pomieszczenia: http://wyslijto.pl/plik/5hq7mnbdzu i http://wyslijto.pl/plik/3qnxegd650

    • Jeżeli zamontujesz te panele w strategicznych miejscach to możesz mieć pewność, że będą trochę ograniczać problemy ale ich nie wyeliminują. Myślę, że nawiększym problemem 70% domowych studiów jest to, że spełniają one również funkcję mieszkalną. Kanapa czy też szafa na ubrania umieszczone niesymetrycznie będą działały jako mało skuteczny absorber czy też deflektor. Prawda jest taka, że mogą (chociaż nie muszą) nawet psuć akustykę. Z drugiej strony znam realizatorów, który pracują w domu w niezaadaptowanych pomieszczeniach a ich miksy brzmią bardzo dobrze. W takim wypadku kluczem jest znajomość swojego zestawu odsłuchowego i anomalii występujących w pomieszczeniu do czego przydatne mogą się okazać pomiary(np. przy użyciu REW). Dodatkowo (koniecznie po adptacji!!!) możesz spróbować zaopatrzyć się w oprogramowanie w stylu ARC. Zdania co do skuteczności tego typu urządzeń są podzielone ale najlepiej przekonać się na własne uszy. (wersja demo nie istnieje ale kraków może pożyczyć na chwilę)

  3. Nie wiem czy jestem pierwszy czy siedemnasty – nie ma to znaczenia. Jednak moją bolączką podstawową jest nagrywanie wokalu i jego osadzenie w miksie. I nie mówię tu wcale o mozolnie nagranych ścieżkach gitar, basu, perkusji i czego tam jeszcze, bo można mieć bardzo dobrej jakości podkład (można go poddać jakiemuś tam masteringowi, upiększyć, dodać decybeli czy osadzić w jakimś nieźle brzmiącym dodatku w postaci wtyczki) i spróbować na dobry początek z tego pułapu. Wokal nagrywam na wcale niezłym (jak za te pieniądze) mikrofonie RODE NT1-A. Jest wyposażony we wszystkie profesjonalne dodatki czyli pop killer, uchwyt na gumach. Pomieszczenie w którym tworzę, ćwiczę i nagrywam to nieduży pokój – 2,30 x 2,15, ze “złamanymi” ostrymi kątami rogów ścian, trochę gąbki wygłuszającej (nie słynne i używane “jajka”), ściany wyłożone materiałem z zasłon, jakieś plakaty. Nie mam żadnej kabinki wytłumiającej (noszę się z zamiarem kupna z LDM-a takiej przenośnej do niedużych pomieszczeń), więc nagrywam w warunkach jakie są. I teraz meritum sprawy i mojej bolączki. Wokal w miarę nagrany poprawnie, wrzucam w nagranie i… jest tak zawsze “na wierzchu”. Nie wiem jak to profesjonalnie nazwać – nie jest tak ładnie wtopiony jak na profesjonalnych nagraniach. Nie pomagają reverby, pogłosy i kompresory, ani ustawienia “gotowców”. To po prostu NIE TO… Gdzie jest ten największy błąd, co powinienem robić, zrobić, czego szukać by zaczęło to brzmieć choć trochę niż amatorsko?

    • ofensywnyrondel

      Jak Igor wielokrotnie powtarzał, nie mikrofon czy pomieszczenie jest najważniejsze (choć też ważne) w dobrze brzmiącym wokalu. Domyślam się, że brzmi amatorsko, bo wykonawcą jest amator. Proponowałbym bardziej popracować nad techniką wokalu, oddaniem emocji, odpowiednią rozgrzewką, aniżeli nad próbą sprawienia, że wokal w miksie nagle “zatrybi”. Zazwyczaj jest tak, że jak partia wokalna wykonana jest przez zawodowego wokalistę, który nagrał dobry take, to z automatu, bez jeszcze poruszenia żadną gałką w eq czy kompresorze, będzie “siedziało”.

    • Ewentualnie po korekcji kopresji i wszystkich efektach możesz spróbować zautomatyzować głośność wokalu na faderze. Jest to mozolna praca ale sporo profesjonalistów tak robi i efekty potrafią być zdumiewiające 🙂

    • od 4 lat nagrywam i miksuję w domowym studiu i przez długi czas miałem ten sam problem. nie mogłem osadzić wokalu w miksie, miałem wrażenie że bit i wokal są jakby obok siebie, nie tworząc jednej spójnie brzmiącej całości. przełomem okazało się lepsze poznanie możliwości korekcji graficznej czyli EQ. od tego czasu moje miksy zaczęły brzmieć duuużo lepiej. dodam jednak że nie stało się to z dnia na dzień tylko wymagało wielu miesięcy pracy i dziesiątek zmiksowanych utworów, bo ucho się wyrabia stopniowo. poza tym zgadzam się z kolegą, że nawet najlepszy mix nie zdziała tyle co dobrze nagrana ścieżka.

    • Nie znam się, to się wypowiem. 😉 Jeśli chodzi o reverby czy pogłosy, to dobrze, żeby przepuścić podkład i wokal razem przez efekt, wtedy się “mieszają”. Co do EQ, to spróbuj ściągnąć trochę górnej części środków, to zmniejszy “prezencję” wokalu i trochę go cofnie w stosunku do reszty miksu. Albo zrób eksperyment i zamiast RODE’a weź jakiegoś dynamicznego wokalowca (Shure SM58 czy Beta58A) i spróbuj na nim. Dynamiczne mikrofony dają bardziej ciepłe, nieco matowe brzmienie, może wtedy lepiej się “zakomponują”? Jeśli tak się stanie, to będziesz miał już jakiś kierunek, w którym będziesz mógł pójść pracując nad brzmieniem RODE’a. //Krótki disclaimer – w HR jestem zielony jak trawka na wiosnę, ale na scenach takich i śmakich troszkę (troszeczkę) za mikserami przesiedziałem, więc mogę mieć odchyły w stronę lajwów, tudzież wykazywać się całkowitą ignorancją w pewnych dziedzinach. Proszę mnie nie bić 🙄

    • patrykbierz

      Zarzuć może jakąś ścieżką muzyczną z tym wokalem, trzeba by posłuchać żeby wysnuć jakieś wnioski 🙂

    • Cześć,

      Moją pierwszą radą jest abyś wyszedł z tego pomieszczenia, serio ,2 na 2 metry to za mało.
      Mikrofon siłą rzeczy znajduje się dość blisko ścian żeby wracały do niego odbicia ze wszystkich stron…
      Ładowanie ustrojów akustycznych do takiego pomieszczonka moim zdaniem pomoże nieporównywalnie mniej co do poniesionych kosztów.

      Co wspomnieli koledzy:
      automatyka – zmiany głośności w czasie trwania kawałka bardzo często czyni cuda umożliwiając szlachetniejszą pracę kompresora [“kompresujesz” ręcznie najgorsze szczyty],
      EQ – przede wszystkim sądzę, że eq należy [przynajmniej w takim, dwu; bit i wokal;śladowym wypadku] kręcić słuchając wszystkich ścieżek na raz nie solo. W solo na pewno będziemy szukać wszelkich brudów w tracku wokalu wg zasady przemiatania pasma z wąskim q i podbitym gainie [polecam roboczy limiter na sumie] i podcinania “znalezisk” ciut poszerzając q.

      Można kombinować z korektorem zwykłym lub mid side i częstotliwościami maskującymi wokal na podkładzie [tego nie zrobisz na solo ;P]

      Co do wmiksowywania wokalu ja czasem robię tak:
      nagrywam wokal na 2 micki [np ciemniejszy i jaśniejszy], zgrywam je na osobny ślad w mono, mam teraz 3 ślady wokalu, ustawiam panoramę np. że jaśniejszy bardziej lub maksymalnie na lewo, drugi na prawo a trzeci mono po środku 😛
      Boki traktuje razem albo osobno, zwykle pogłosy są realizowane poprzez wysyłki na osobnych kanałach, pogłosy to trudna stuka musisz zdecydować jaki i ile. Kombinuj z saturacją [np tylko na kanale mono].

      Fajne wtopienie daje delikatne dołożenie wtyczki stereo na podkład i dodawanie [od wartości 0 efektu w górę] do wokalu mono słuchając tylko tych dwóch ścieżek. Bit [z wyłączeniem najniższych częstotliwości które niech idą razem środkiem] ma otulać wokal mono, jak już to masz odmutuj boki i ewentualnie popraw poziomy.

      Uważaj żeby nie rozfasować podkładu czy to nadmierną korekcją czy wtyczką stereofonizującą, porównuj co chwila z włączonym bajpasem zwracaj uwagę na niższą połowę pasma.

      Zamiast 2 miców można starać się nagrać 2 razy tak samo, albo skopiować ścieżkę i delikatnie ją przesunąć [pilnując żeby nie ustawić itemów w przeciwfazie] dodać chorusa czy wtyczkę dublującą [nie próbowałem]

      Pokombinuj z tym i napisz czy coś się zmieniło:)

  4. ofensywnyrondel

    Ja z kolei mam problem, właściwie w każdym miksie, z niskimi częstotliwościami. Trudno mi dokonać balansu pomiędzy dołem, który już jest zawarty w nagranych partiach, a tym ile powinno go być. W ścieżkach referencyjnych zawsze tego dołu jest więcej niż u mnie dlatego staram się upodobnić pod tym względem do utworu odniesienia, a wtedy miks zaczyna zamulać i nie jest to kwestia częstotliwości trochę wyższych czyli 200-500. Pytanie jest następujące, czy ścieżki, które posiadam taką mają charakterystykę, że inaczej tego się nie da zrobić? Lub po prostu co mogę robić źle? Dodam, że głównie chodzi o bas i stopę. Stosowałem: eq,kompresor,multi-band kompresor,side-chain stopa-bas, wycinanie i podbijanie częstoliwości naprzemiennie na obu ścieżkach, monofonizacja wszystkiego poniżej 100Hz.

    • W kiepsko zaadoptowanym pomieszczeniu poniżej 100 hz potrafią dziać się cuda wianki i tym podobne. Podjęcie strategicznych decyzji w stylu: “Czy podbić 1,5 db na 40hz?” jest bardzo trudne i może przynieść więcej szkody niż pożytku. Korzystanie z sub woofera może tylko spotęgować problemy a na słuchawkach możemy nie odczuć tzw. “kopa”. Trzeba próbować robić swoją robotę jak najlepiej i się nie zniechęcać. Ewentualnie można wynająć profesjonalnie zaadaptowane studio albo oddać kawałek do masteringu.

    • Kiedyś pewien realizator mi powiedział: „Nie ścinaj na pałę dołu ze wszystkich ścieżek tylko dlatego, że .” Bardzo szybko instrumenty i cały miks tracą na energii gdy na każdy ślad nałożony jest górnoprzepustowy filtr; może to, czego szukasz podbijając bas i stopę tak naprawdę leży w innych instrumentach, które obciąłeś? Chociażby w gitarach. Tam ten dół jest także potrzebny. Oczywiście, należy zająć się jego kosmetyką, upewnić się, że nie zamula, nie dudni.
      Obciąć, ale może nie 24db/oct tylko np. 12, 6.
      Druga sprawa jaka mi przychodzi do głowy to sam stosunek basu do stopy – bardzo łatwo jest skumulować oba sygnały i osiągnąć watowate brzmienie i dudnienie, dlatego każdemu z tych instrumentów trzeba znaleźć miejsce – bas musi niejako „otulać” stopę, która w częstotliościach niskich ma „przywalać”, a w wysokich „klikać”. Pomiędzy tym, ma nam smyrać uszy bas. Ale należy uważać z poziomami, bo sam level śladu nie zastąpi wpasowania w odpowiednie częstotliwości.

    • A cytat z powyższego miał brzmieć “Nie ścinaj na pałę dołu ze wszystkich ścieżek tylko dlatego, że ‘bo tak się robi’.” 😛
      Ale bałagan wprowadzam.

  5. Marcin Wojtaszczyk

    Nie popadać w sprzęto-logistyczny-onanizm. Często mnie (i innym z tego, co zauważam) zdarza się, że ciągle szukają kolejnej wtyczki, kolejnego interfejsu, kolejnego sposobu na poprawę akustyki pomieszczenia, zamiast po prostu zająć się muzyką. Owszem, jakieś standardowo dobre warunki są potrzebne, tyle że bywa i tak…

    … zwykle gram na starym UX8 Line6, ale podłączyłem na trochę AXE FXII od kumpla, żeby przekonać się jak bardzo potrzebuję coś lepszego, bardziej “lampowo” brzmiącego… przecież od AXE nie ma nic lepszego… tak bardzo mi się wydawało, że różnica mnie zmiażdży, że muszę mieć lepszy sprzęt, że zmiażdżyło mnie to, iż różnica wcale nie powala na kolana i nie wbija pięć metrów pod ziemię… owszem jest, brzmienie jest lepsze, ma więcej dynamiki… ale nadal nic nie nagrywam, tylko pitolę sobie na gitarze do backingtracków z youtube…
    Czasem sprzęt i inne “kłody pod nogi”, to w rzeczywistości tylko wymówki. Warto stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, czy to nasze studio, czy człowiek musi się zmienić.

  6. Wybacz, Igorze, to miała być odpowiedź dla
    ofensywnyrondel, ale moja przeglądarka czasem mi robi psikusy i umieszcza nie tam, gdzie klikam 🙁
    Możesz usunąć ten komentarz?

  7. Witam. Dzięki za ten temat w zakamarkach. Nagrywaniem zajmuję się już ładnych parę lat, najpierw nagrywałem na programie cool edit za pomocą bossa gt 3 :), później był roland gr 55, vg 99 i program cubase.
    Są to nagrania jak najbardziej amatorskie i były robione do szuflady. Wszystko to było robione na słuchawkach :)… i … trafiłem na blog Zakamarki audio… masakra… okazało się że wszystko robiłem źle.
    Postanowiłem się trochę podszkolić, zakupiłem parę kursów u Igora, za które bardzo dziękuję i polecam wszystkim, i każdemu z osobna. Ile mogłem zrozumiałem, ale wiem, że jest to długi proces i dlatego chciałbym trochę na skróty zadziałać i zapytać co źle robię, i przede wszystkim poprośić o wskazówki co poprawić. Chciałbym trochę ucywilizować moje nagrania i mam
    świadomość tego, że nie będą one brzmiały zawodowo, bo przede wszystkim materiał musi być zawodowy.
    Na youtube mam parę utworków zrobionych przeze mnie i ostatni: “Prawda jedyna” zrobiony był na odsłuchach Behringer 50 USB.
    Dlatego proszę odnieść się do tego kawałka, reszta była robiona – o zgrozo – na słuchawkach.
    Mam też taki pomysł, jakby ktoś chciał poćwiczyć i pokazać mi jak się robi mix, mogę udostępnić ścieżki prawie każdego utworu – mogłoby być ciekawie. Moje poletko na youtube:
    https://www.youtube.com/channel/UCI11dY8D-nTNvNkMH4VjiRQ

  8. Nie mam doświadczenia w pracy z żywymi instrumentami, dlatego chętnie wziąłbym od ciebie ślady do tej piosenki. A swoją drogą pomysł ciekawy 🙂

    • link do utworku: https://drive.google.com/file/d/0B3EY6iatjZqKdWVoU2VKRm5wRjQ/view?usp=sharing

      Uzupełniając poprzedni post: żywe są tu tylko gitary, reszta to różnego rodzaju wtyczki.
      Proszę prześlij mi efekt Twojej pracy.

    • januszmyslisz

      Oto moje wypociny 🙂 http://wyslijto.pl/plik/9g8sjba5pe Pozostalych zachęcam do wytknięcia mych blędow 😀

    • Dzięki… W Twoim miksie podoba mi się przestrzeń, u mnie jest zbyt płasko.( Muszę wrócić do Kursu Igora i podszkolić się w robieniu głębi w miksie 🙂
      Moim skromnym zdaniem… ( zaznaczam, że na tym forum ja w temacie miksowania i masteringu mam najmniejsze doświadczenie i wiedzę ), utwór jest za cichy, bardziej skompresowałbym bass, i dałbym go na środek.
      Może dlatego, że nierówno jest zagrany 🙂
      A skoro tak sobie gawędzimy mam pytanie: gdzie wpinasz reverb na każdy ślad w insert, czy robisz osobny kanał reverbu i wysyłasz na niego.

    • Basu nie kompresowałem, ani nie używalem nanim korektora, z wyjątkiem wycięcia z niego wysokich i średnich częstotliwości. Reverb wpinam z reguły na każdy ślad, który wg. mnie tego wymaga lub na grupę śladów. Jakoś nie kręci mnie tworzenie osobnych kanałów dla efektów, a to dlatego, że wolę mieć kontrolę nad nimi na każdym ze śladów. Jeśli chodzi o sam reverb, mam kilka wtyczek, i nieraz używam dwóch, czy trzech do jednego utworu

    • Btw mam jeszcze małą uwagę. Z tego, co zauważyłem u większości realizatorów, większość śladów nagrywają w mono, z wyjątkiem syntezatorów i tych instrumentów, które wymagają nagrania w stereo. Po drugie – czyż ślady do miksu nie powinny być dostaczone w formie niespompresowanej?

    • Tak…powinny być nieskompresowane, ale lepiej mi się gra z kompresorem:) Gitary akustyczne, elektryczne, syntezatorki, bas, nagrywane są za pomocą Bossa GP 10 i presety, które wykorzystałem do nagrania są używane w grze na żywo. Wiem, wiem, jest takie coś w GP 10, jak reamping, ale nie mogę tego ogarnąć.

      Janusz, mógłbyś mi podpowiedzieć jak działać z tym reverbem, żeby uzyskać takie brzmienie jak w Twoim miksie?

    • Chodziło mi o kompresję do formatu mp3. Ślady do miksu najlepiej wysyłać w formacie WAV (min. sample rate – 44.100), AIFF, FLAC, albo innym nieskompresowanym, ponieważ nie tracą one na jakości.
      Do tej piosenki użyłem darmowego epicVerb. Dałem go na grupie z gitarami i na perkusjonaliach. Jesli chodzi o ustawienia, to zazwyczaj pogłos typu hall, krótki predelay, pokrętło dry-wet blisko dry

    • Faktycznie!, przepraszam!, wysłałem Ci mp3.
      Reverb jest znakomity, nie wiem czy go dobrze użyję, ale lepiej brzmi niż te na pokładzie Cubase’a.
      Dzięki i życzę Wszystkiego Dobrego, i pozdrawiam.

  9. Do ofensywnyrondel
    Nie wiem na jakiej podstawie stwierdziłeś że: “domyślam się, że brzmi amatorsko, bo wykonawcą jest amator. Proponowałbym bardziej popracować nad techniką wokalu, oddaniem emocji, odpowiednią rozgrzewką” – nie słysząc nawet próbki, albo piosenki wykonywanej przeze mnie, czy kogoś innego którego nagrywam. Trochę niesprawiedliwe podejście do tematu, więc nie skomentuję tego.

    Do vzoor i Janusz
    Dziękuję za te porady. Posiadam właśnie mikrofon o którym wspomniałeś – Shure Beta A i na pewno pobawię się z nim i nagram coś. Tak, słyszałem bardzo dużo, czytałem tutaj i na innych forach właśnie o sile EQ i co potrafi zdziałać. Nie oczekuję jakości prawdziwego studia, ale przecież nawet domowe nagrania mogą i powinny dobrze brzmieć. Raz jeszcze dziękuję 🙂

    • Powody mogą być naprawdę bardzo różne, stąd i różne dostajesz odpowiedzi. Myślę, że jak byś podrzucił próbkę, to byłoby o wiele łatwiej zgadnąć, co jest nie tak i w którą stronę można pójść. Jestem pewny, że ‘ofensywnyrondel’ nie miał nic złego na myśli i niepotrzebnie odbierasz to jako zarzut, bo samo wykonanie (oprócz oczywiście innych czynników) może naprawdę w dużej mierze zaważyć na ogólnym brzmieniu. Daj posłuchać, to będzie łatwiej coś doradzić.

  10. A ja mam od zawsze problem z prawidlowo brzmiacymi gitarami po przejsciu przez symulacje. mam wrazenie ze jakos tak ciagle sycza w szczegolnosci na wiekszych przesterach. nie wiem jak sie takiej siary pozbyc a moze jakos u zrodla da sie to kontrolowac? probowalem wielu roznych symulacji i prawie zawsze mi te gitary swiszcza i dzwonia. co robie zle? jak temu zaradzic? help me!

    • damianbartosiewicz

      Myślę, że mogła by tu pomóc odpowiednia korekcja graficzna EQ wyższych częstotliwości. Zrób szpilę i szukaj częstotliwości, która w dużej mierze zawiera ten świst. Kolejną pomocną radą może być użycie Deesera – tak jak w wokalu za jego pomocą pozbywamy się syczących głosek, tak w gitarze może to mieć podobne zastosowanie. Tutaj również najistotniejsze jest znalezienie odpowiedniej częstotliwości. Można spróbować również z dynamicznym EQ albo Multi-bandem, który będzie w pobliżu tej częstotliwości pracował i ścinał to co drażniące. Nie wiem jak wygląda tor wejścia do interfejsu, ale może gdzieś po drodze występują jakieś zakłócenia bądź dodajesz/odejmujesz jakieś częstotliwości? Najważniejszą kwestią w symulacjach jest oczywiście to, by sygnał był możliwie najlepszej jakości, ale tu bardzo dużo do gadania ma zwyczajnie jakość wtyczki, której używasz. Spróbuj też użyć małego Gainu, a potem dopalić to jakimś Saturatorem lub czymś podobnym, ja dopalałem swoje gitary w jednym utworze Waves’owym One Knob Drive’m i spisał się świetnie. Mam nadzieję, że pomogłem.

    • dzieki. poprobuje z mniejszym gainem i jakas saturacja.

  11. Trzeba odciąć wysokie częstotliwości, w zależności od przesteru nieraz do 4 kHz i podbić środek, i żeby nie dudniało odciąć niskie częstotliwości.

    • A ja zrobiłbym tak że najpierw przed przesterem zapiąłbym EQ i wąskim Q mocno podbić, poszukać szumów rezonansów i dudnień bądź tego co ci tam przeszkadza, wyciąć to i dopiero taki wycięty sygnał puścić przez przester, bo przecież jak ścieszka ma nawet nie słyszałny szum to przester może to uwydatnić. Możesz też spróbować zamiast jednego mocnego przesteru zrobić 2 słabsze i próbować uzyskać to samo brzemienie, chociaz to może być trudne. Na koniec tak jak kolega powiedział, jakby nadal coś było nie tak to EQ bądź Low Pass Filter, albo nawet BandPass. Spróbuj też zamiast nagrać gitare wziąć sample, jeżeli dobre sample też świszczą to wina nie leży w nagraniu i jego jakości, tylko w przesterze.
      PS nie znam się na tym więc odnieś się do mojej opini z dystansem 🙂

    • dzieki panowie. korekcji i filtrow juz dawno probowalem i troche to pomagalo ale niezawsze. uzywam amplitude 4 i to samo w sobie chyba niezle gada tylko moje gitary niechca brzmiec porzadnie.

  12. damianbartosiewicz

    Cześć! Bardzo fajny pomysł! Ostatnio ogromny problem sprawia mi uporządkowanie i znalezienie odpowiedniego systemu pracy. Rozwijając myśl – zacznijmy od tego, że wszystko tworzę sam; perkusja (wirtualna), klawisze, gitary, teksty, wokale, basy. Kiedyś utwory tworzyłem po prostu siadając do DAW, układałem perkusje i tak “klockami” krok po kroku budowałem piosenkę – brakuje dynamiki, aranżacje są powtarzalne, niektóre partie brzmią jak wymuszone. Na dodatek skupiając się na wszystkim na raz (gitara w rękach, klawiatura MIDI na stole) czyli tworząc perkusję, kopiując, dogrywając, czuje że wszystko leci mi z rąk i bardzo szybko się zniechęcam do dalszego tworzenia. Ostatnio złapałem taką myśl, że będę zaczynał od prostych melodii i paru akordów na gitarze i potem to “ubierał” w kolejne warstwy. Na razie ta metoda jako tako daje jakieś efekty, ale wciąż nie czuję komfortu, mam wrażenie, że jak tylko odpalę DAW zgubię się w gąszczu wszelkich instrumentów, wszelkiego równania nagranych ścieżek i stworzenie prostego szkicu zajmie mi masę czasu i skutecznie zniechęci mnie do dalszego działania. Problem leży również w psychice, bo co tylko myślę od odpaleniu DAW od razu widzę natłok myśli, kabli (gitara, klawiatura midi) i mój ostatni problem czyli nieporadność w okiełznaniu tego wszystkiego. Denerwuje mnie to strasznie, bo stoję w miejscu od długiego czasu i łapię się też na tym, że uroiło mi się, że kompozycje muszą być bardzo rozwinięte i skomplikowane, straciłem prostotę i radość tworzenia. Ktoś ma podobny problem? Znalazł jakiś sposób na uporządkowanie swojego syfu?

    • Miałem podoby problem. Pomogło mi dzielenie pracy na segmenty oraz “odgrywanie ról”. Wygląda to mniej więcej tak:
      Jednego dnia siadam z gitarą i wymyślam utwór. Akordy, melodia, może trochę tekstu, ogólny zarys kompozycji. Nagrywam to na dyktafon w telefonie. Czasem mam kilka pomysłów, więc nagrywam je wszystkie. To dzień ‘artysty’ 😉
      Wszystkie chwyty dozwolone, nie musi być ładnie ani pięknie.
      Kolejny dzień, który spędzam hobbystycznie, uznaję za dzień ‘producenta’. Odsłuchuję pomysły, wybieram najlepszy lub po prostu stwierdzam czy coś jest faktycznie na tyle fajne, żeby tracić na to czas.
      Jeden wieczór poświęcam na napisanie tekstu. Nic więcej.
      Kolejny dzień to już sesja nagraniowa, to dzień ‘inżyniera’. Dobieram brzmienia, ustawiam perkusję w MIDI, nagrywam wszystkie partie. Staram się nie “miksować” w trakcie, tylko stworzyć z tego osobny proces. Jeśli mi się to udaje, to kolejny dzień jest dniem miksu. Mniam mniam, mój ulubiony.
      No i wiadomo, potem przychodzi czas na mastering, człowiek wtedy już podchodzi ze świeżą głową i uszami do samego brzmienia utworu, emocji, które przekuje, i można tworzydło doszlifować.
      Wcześniej mieszałem te etapy, babrałem się w morzach wtyczek, instrumentów, bez ogólnego pomysłu i jasnej, wyznaczonej ścieżki.
      Teraz odnajduję frajdę w każdym poszczególnym etapie, i zachowuję względny porządek, co pomaga się skupić w odpowiednim momencie na odpowiednich aspektach danego etapu. Niby oczywiste, ale wcześniej się nie stosowałem.
      Wymaga nieco samodyscypliny ale wydaje mi się, że świetnie działa. Polecam 😉

    • damianbartosiewicz

      @Martin, dzięki za odpowiedź. Jeśli chodzi o dyktafon i nagrywanie pomysłów to robię to już od dłuższego czasu. Posługując się Twoimi segmentami, chyba największy problem leży w ‘dniu producenta’. Nasuwa mi to myśl, że potrzebuję zgłębić więcej wiedzy na temat szeroko pojętej aranżacji oraz po prostu lepiej opanować DAW i Midi. To może dać mi większy komfort pracy, który nie będzie zaburzał spokoju i opanowania. Muszę też poświęcić więcej pracy nad psychiką i pozbyciem się wszelkich rozpraszaczy i wtedy na spokojnie utwór budować. Jeszcze raz dzięki! 😉

    • Zdecydowanie, płynne posługiwanie się narzędziami pomaga wyzwolić “flow”. Natomiast sam dzień ‘producenta’ możesz spokojnie rozłożyć na kilka etapów, to również pomaga.
      Ja najczęściej zaczynam od perkusji i basu, to jest dla mnie najżmudniejsza część i wymaga najwięcej skupienia, bo ta sekcja jest strukturą, dynamiką i w ogóle “szkieletem”. Tutaj często posługuję się gitarą ale tylko po to, żeby monitorować, jak mniej więcej zabrzmi utwór. Nie nagrywam jej.
      Kolejny dzień to gitary, instrumenty melodyczne; wokal też zostawiam na oddzielny dzień; jakiś weekend, kiedy wiem, że będę wypoczęty, wyspany.
      W ten sposób imituję pracę całego zespołu, w swoim solowym trybie 😉

    • Trociniak

      “Denerwuje mnie to strasznie, bo stoję w miejscu od długiego czasu i łapię się też na tym, że uroiło mi się, że kompozycje muszą być bardzo rozwinięte i skomplikowane, straciłem prostotę i radość tworzenia”- Dokładnie wiem, o czym mówisz. Od kilku lat staram się w miarę swoich możliwości urozmaicać swoje utwory jak tylko się da. Gdy tylko znalazłem jakąś sekundę, w której gitary grały jakiś prosty riff to od razu dawaj na basie jakieś pitolenia… 😀 To wszystko było bez sensu! W dodatku uparłem się na nagrywanie wszystkiego tak idealnie równo i czysto, że od 2 lat siedzę nad swoimi 3 piosenkami. Do tego czułem ogromną presję z powodu youtube’a. Jak mam nagrywać swoje demo, jak dzieciaki nagrywają je tak, że “lepiej” brzmią od większości płyt z lat 90? Z jednej strony dobrze, że taki postęp nastał, ale z drugiej strony jak brutalne są realia, gdy chcesz zabłysnąć, ale brakuje Ci sprzętu, masz tylko trochę talentu itp. Podczas jednej z takich załamek przed DAW-em, o których wspomniałeś postanowiłem sobie prześledzić dema swoich ulubionych wykonawców. Szumy, fałsze, trzaski… to wszystko, czym charakteryzowały się amatorskie wydawnictwa. Pomyślałem sobie nad tym i doszedłem do wniosku, że mam to wszystko gdzieś. Nie jestem zawodowym muzykiem, ani producentem, nie każę nikomu płacić za swoją muzykę więc wolno mi zagrać czasami nierówno, nieczysto 😀 Co do samego komponowania, czyli katowania się nad klawiaturą i gitarą, to znana bolączka samotnego muzykanta. Grając samemu ze sobą nie unikniesz powtarzalności, bo swój styl już wypracowałeś, a każdy jest na swój sposób ograniczony w tworzeniu. W dodatku gdy siedzisz zmęczony nad swoimi nagraniami, tak naprawdę nie wiesz, czy coś jest dobre. Uwierz mi, że z najgorszego dla Ciebie motywu, ktoś poprzez swój entuzjazm może tak Cię nakręcić, że kiedyś uznasz, że to Olimp Twoich aranżacji 😀 Spróbuj też grać na gitarze nie siedząc przed kompem, bo takie tworzenie jest często męczące. Dyktafon jak napisał Martin jest też bardzo dobrym sposobem na nagranie swoich pomysłów, bo nie musisz na bieżąco już tego modyfikować i analizować, co tu poprawić.

    • Mądrze prawisz, obywatelu Trociniak 😉

  13. Witam, nie wiem jak dokładnie określić kategorię mojego problemu ani jak opisać go w profesjonalny sposób dlatego z góry proszę jeżeli jest coś nie jasne o komentarz to postaram się sprostować i rozjaśnić problem. Mianowicie czy istnieje sposób na użycie sampla/barwy/brzmienia w formacie wave, tak aby moja nagrana/napisana partia midi “zabrzmiała” tym brzmieniem? Na początku próbowałem używać w tym celu pokładowego samplera w Reaperze ale nie dawał sobie z tym rady brzmienie traciło całkowicie na swojej wartości/jakości. Następnie próbowałem wgrywać taki plik wave do Korga Kronosa, i tu pojawił się kolejny problem. Brzmienie co prawda już nie traciło na swojej jakości, i przy odgrywaniu pojedynczych dźwięków wszystko wydawało się zgadzać jednak przy odgrywaniu akordów wyraźnie dźwięki wchodzące w skład akordu nie stroją pomiędzy sobą. Identyczna sytuacja miała miejsce gdy próbowałem robić to przy pomocy NI Kontakt. Gdzie tkwi problem? Czy to jest nie wykonalna operacja? Czy popełniam gdzieś błąd? Proszę o odpowiedź, gdyby były potrzebne próbki audio “jak to brzmi w praktyce” to piszcie postaram się nagrać i przesłać.

    • Problem polega na tym, że prawdopodobnie używasz tak zwanych “One Shotów” Czyli pojedynczych dźwięków. Samplery, aby zagrały właściwy dźwięk, je transponują, ale jak to bywa zawsze w przypadku transpozycji audio – albo powstają artefakty, albo dźwięk jest odpowiednio przyspieszany lub zwalniany i jak dotąd nie wymyślono chyba jeszcze skutecznego algorytmu. Najlepszym rozwiązaniem jest ładowanie sampli w formatach właściwych dla każdego z samplerów, np. dla Kontakt – .nki, dla Korga – PCG lub KMN itd. Warto też pomyśleć o najbardziej popularnym i uniwersalnym formacie sampli jakim jest SoundFont (.sf2)

    • Tak są to pojedyncze dźwięki w formacie wave. Czyli nie istnieje sposób aby tego typu barwy wykorzystać z zachowaniem ich pełności brzmienia w innych niż ich bazowa wysokość dźwięku?

    • Na na dzień dzisiejszy nie. Takie rzeczy zadziałają tylko w przypadku elementów perkusyjnych albo efektów dźwiękowych

    • Właśnie też zauważyłem, że w tych przypadkach nie ma z tym problemu. W takim razie będę musiał poszukać równie fajnych brzmień w innych formatach niż wave;) Dziękuje za odpowiedź.

    • Napisałeś też o formatach sampli jakich można użyć w Korgu, gdzie znaleźć dokładna informacje jakie przyjmuje formaty i to samo pytanie odnośni NI Kontakt. I jeszcze jedno czy istnieją programy “tłumaczące” formaty sampli na inne i czy zadziała to w przypadku zamiany wave na np. sf2 ?

    • januszmyslisz

      Najlepiej w instrukcji do Korga:) A tak serio, to oryginalnych sampli do tego instrumentu jest w sieci niewiele, ale są konwertery obsługujące ten format, np. Awave Studio, którego używam i jestem z niego bardzo zadowolony. Obsługuje formaty zarówno te popularne (Kontakt, sf2), Jak i całe mnóstwo tych mniej popularnych jak Korg i Yamaha. Innym “tłumaczem” jest polski Extreme Sample Converter. Ten co prawda nie obsługuje formatu Korga, ale ma interesującą funkcję konwersji brzmień z wtyczek VST. Oba programy niestety płatne, a nie znam darmowych odpowiedników. Co do NI Kontakt – w sieci można znaleść całkiem ciekawe zestawy sampli zupełnie za darmo. Na początek proponuję to http://www.sampleism.com/format/kontakt

  14. Mam, niby prostą, kwestię do rozwiązania. Mianowicie; jak w praktyce ustawić czułość (poziom nagrania) wejścia mikrofonowego w interfejsie (Presonus Audio 22VSL) tak aby optymalnie ten poziom wykorzystać. Rozumiem, że tzw Clip nie może być “czerwony” bo będzie przester.

    Ale ten ‘czujnik Clippa’ to tylko maleńka dioda, którą trudno wyczaić/wysterować. I dlatego zdarza się, że ustawiając poziom nagrania przy pomocy słuchawek, wymyśliłem, że tak podkręcam gałkę Gain, dopóki mikrofon, nie zaczyna zbierać szumu z mieszkania. Czyli, aby TŁO NIE szumiało. W wyniku tego Gałka czułości ustawia się godzinę ok. 14. Wtedy cofam gałkę o jeden ‘schodek’.

    Ale, gdy nagram fragment muzyki przy takim ustawieniu, to okazuje się, że – graficznie – w DAW, nagranie ‘optycznie’ wygląda jak bardzo cieniuteńki sznurek. Nie wiem czy można, aby podgłośnić – aż tak cienki sznurek – potraktować kompresorem. Czy może trzeba ręcznie podgłośnić poziom zarejestrowanego nagrania o kilka decybeli (na przykład +5dB) aby sznurek ‘pogrubiał’, co wiąże się z wydobyciem szumów.

    Wiem, że to wygląda bardzo nie profesjonalnie. Ale nie wiem jak z tego wyjść. I dlaczego tak słabo rejestruje się ten sygnał. Używam mikrofonu: Audio-Technika AT2020. DAW Studio One 2 Artist. Nagrywam wokal i – poprzez to samo mikrofonowe wejście – żywą gitarę klasyczną.

    • Czułość wzmocnienia ustawia się tak, żeby nagrać sygnał na w miarę zdrowym poziomie (z dala od szumów i z dala od clippingu) – z reguły jakieś 3/4 skali na mierniku (np. w DAW) w najgłośniejszych momentach. Jeśli przy takim wysterowaniu zbiera Ci za dużo szumów, to albo preamp nie domaga, albo mikrofon, albo kable, albo źródło jest za cicho, albo cokolwiek innego. Miej na uwadze, że jakąś minimalną ilość szumów zawsze zarejestrujesz, ale im sprzęt z wyższej półki, zwykle można sobie na odrobinę więcej pozwolić. Jeśli wizualnie masz w DAW cienki sznurek to zdecydowanie za cicho nagrywasz.

  15. Czytałem posty o headroomie i zachowaniu czujności przy poziomach poszczególnych kanałów natomiast problemem jest odpowiednie ustawienie poziomów bębnów. Zrobiłem miks w którym wszystko zagrało wreszcie jak należy i na ostatnim etapie sprawdziłem poziomy poszczególnych tracków. Okazało się że poziom stopy oraz tomów jest przesterowany w jednej wtyczce czego wcześniej nie zarejestrowałem bo na sumie bębnów był zapięty limiter. Master ani master na grupie bębnów nie jest przesterowany z racji tego limitera na sumie bębnów. I teraz dylemat: zostawić tak jak jest czy skręcić poziomy stopy tomów no i zmiksować bębny od nowa. Pierwsza próba skręcenia poziomów doprowadziła do degradacji brzmienia i dynamiki, bębny straciły swój punch i uderzenie, więc na razie zaniechałem tego procederu i zastanawiam się co zrobić z tym fantem?

    • “Poziom stopy oraz tomów jest przesterowany w jednej wtyczce” Nie do końca rozumiem… w jaki sposób nagrałeś te bębny?

    • ok skrót myślowy… poziom w ostatniej z zapiętych na stopie wtyczek przekracza 0dB, sygnał leci dalej na grupę bębnów gdzie jest zapięty limiter i tam mierząc poziom za limiterem problemu z przekroczeniem z wiadomych względów już nie ma, to samo na jednym z tomów. Pytanie czy w takim przypadku limiter na bębnach podczas podczas miksu trzymający kontrolę nad ewentualnym clippingiem jest ok i czy to nie wpłynie negatywnie na master w późniejszym czasie?

    • Teoretycznie złą praktyką jest przeładowywanie pluginów w łańcuchu, ale jeśli to przesterowanie nie degraduje jakoś wyraźnie brzmienia, to spokojnie możesz to zostawić i nic złego się nie stanie. Czasem przecież celowo się przesterowuje jakiś sygnał, bo tylko tak da się wydobyć dodatkowego kopa i później (na kolejnym etapie) zmniejsza się tylko poziom (bądź go ogranicza), żeby suma nie świeciła na czerwono. Jeśli więc u Ciebie to przeładowanie nie ma degradującego wpływu na brzmienie i jest dobrze, to tak po prostu zostaw.

  16. zdecydowanie większa degradacja była jak zacząłem od nowa ustawiać poziomy;)haha aktualnie suma jest w okoliach -3 -4 dB a w samym brzmieniu nie ma żadnych artefaktów i brzmi przyzwoicie tak więc zostawiam, dzięki :mrgreen:

  17. Przepraszam, znów problem z przeglądarką 🙁 Proszę o usunięcie wpisu.

  18. Zastanawiam się czy wystąpi zauważalny spadek jakości sygnału z niesymetrycznego wyjścia na symetryczne wejścia monitorów.
    Chodzi mi o to czy jeśli będę karmił odsłuchy z [jak podaje instrukcja pełnoprawnego choć niezbalansowanego] wyjścia słuchawkowego 9/10 fireface 800 to usłyszę jakieś szumybrumy.

    Myślałem żeby w gniazdo słuchawkowe wpiąć jacka trs na 2x jack żeński i w nie TRS-XLR [których używam teraz do monitorów] Powód igreka na jack żeński jest taki, że chciałbym móc podłączyć 2 pary słuchawek.

    Czy niesym. połączenie zaszkodzi na te 3m kabla czy użyć di-boxa?

    Cała zabawa tylko po to żeby uzyskać pokrętło głośności odsłuchu którego bardzo brakuje w fireface 800 …

  19. … Czy ktoś podpowie mi jak zrobić głębię w miksie, próbowałem po omacku dodawać reverbu, kopiować ścieżki kompresować z reverbem… tragedia, kręcę się w kółko…
    Moje wypociny są na:
    https://www.youtube.com/channel/UCI11dY8D-nTNvNkMH4VjiRQ
    Pomijając “wartość” “muzyczną”, nie mogę sprawić aby moje nazwijmy to utworki, nie były takie płaskie.

  20. Witam:) Pokombinuj z tym reverbem, o którym ci pisałem, z panoramowaniem każdej ze ścieżek (z wyjątkiem basu, który powinien być zawsze na środku)

  21. Właśnie, ja wpinam w insert i dodaję więcej lub mniej reverbu, obcinam EQ trochę góry i dołu i ściezka “udaje” że jest odsunięta… Może trzeba robić kopię ścieżek i na każdej ustawiać reverb osobno? Ale z sygnałem czy tylko samo echo? I póżniej miksować do całości. Co rozumiesz przez panoramowanie każdej ze ścieżek? Wiem, wiem, mało wiem 🙂
    Jak na etapie miksu sprawić, żeby było więcej powietrza, przestrzeni? Czy praktykuje się dublowanie ścieżek już zmiksowanych i na nich dodawanie efektów?

Zostaw komentarz