Mikrofon Dynamiczny Do Nagrywania Wokalu, Cz. 2

Jakiś czas temu (dokładnie w tym artykule) zaprezentowałem Wam listę tanich mikrofonów dynamicznych do wokalu, które mogą w domowym studiu stanowić niezłą alternatywę dla mikrofonów pojemnościowych.

Wspomniałem w tamtym wpisie, że nie cena, marka czy popularność jest czynnikiem decydującym o uzyskanych rezultatach i ta myśl ma nadal zastosowanie w przypadku tych nieco droższych mikrofonów, które zamierzam omówić dzisiaj.

Miejcie na względzie, że nie zamierzam bynajmniej piętnować używania mikrofonów pojemnościowych do wokalu, bo jakby nie było – jest to standardowa praktyka studyjna i naprawdę nie ma sensu wyważać otwartych już dawno drzwi.

Natomiast historia i doświadczenie uczą nas, że czasem to właśnie mikrofon popularnie nazywany “dynamikiem” był użyty w wielu studyjnych nagraniach zamiast pojemnościowego i dlatego uznałem, że warto, abyście byli choć trochę zaznajomieni z dobrej jakości modelami tychże mikrofonów.

Grunt to po prostu mieć rozeznanie w obu typach mikrofonów używanych do wokali, bo obie grupy mają swoje wady i zalety, których trzeba być świadomym przy wyborze odpowiedniego modelu…

Na końcu artykułu podam jeszcze ksywki osób, które zostaną nagrodzone za swoją aktywność i pomoc innym (patrz poprzedni wpis), a także podzielę się małym ogłoszeniem, na które nakierował mnie jeden z czytelników i które to wydaje się być ciekawą inicjatywą – zachęcam, byście wzięli w niej udział.

A teraz przyjrzyjmy się kilku wariantom mikrofonów dynamicznych, które możemy z powodzeniem stosować na wokalu, ale tym razem z nieco wyższej półki niż poprzednio:

Shure Beta 58A (cena: 650zł)

Zazwyczaj przedstawiany jako mikrofon wokalowy na scenę, ale nie dajcie się zwieść – jest on równie skuteczny podczas nagrań studyjnych. Jego zaletą w środowisku live, oprócz stonowanego brzmienia, jest głównie charakterystyka kierunkowa (superkardioidalna), która w znaczny sposób ogranicza wyłapywanie dźwięku z innych instrumentów, a bardzo mocno koncentruje się na tym źródle, które znajduje się na wprost kapsuły.

To może być również spora zaleta w domowym studiu, które nie może się pochwalić wzorową akustyką. Znacznie mniej niechcianych odbić z pomieszczenia trafi z powrotem do kapsuły tego mikrofonu. Model ten nie jest brzmieniowo przejaskrawiony (przenoszenie wysokich częstotliwości znacznie spada w okolicach 16kHz) i jak to się zwykło mówić – można nim spokojnie gwoździe wbijać, czyli podtrzymany jest wysoki standard wytrzymałości kojarzony zwykle z mikrofonami dynamicznymi firmy Shure.

Sennheiser e945 (cena: 900zł)

Model nie mniej popularny od kandydata powyżej – równie solidna konstrukcja, która świetnie sprawdzi się zarówno na koncertach, jak i w zaciszu domowego studia. Podobnie jak Shure Beta 58A wyposażono go w charakterystykę superkardioidalną, dzięki czemu utrzymuje lepsze skupienie na źródle tuż przed nim, a znacznie odrzuca hałasy z boków.

Brzmieniowo jest odrobinę “jaśniejszy” od wspomnianego Shura, ale nadal bez przesadnej i świszczącej góry kojarzonej zwykle z tańszymi mikrofonami pojemnościowymi.

Telefunken M80 (cena: 1200zł)

To relatywnie nowy model na rynku (przychodzi w różnych konfiguracjach kolorów i wykończenia, stąd też różne jego ceny – wariant czarny jest najtańszy). Firmy Telefunken nie trzeba chyba nikomu jakoś szczególnie przedstawiać, ale dla pewności – to niemiecki potentat jeśli chodzi o klasyczne mikrofony wokalowe i nie tylko. Uczynili bardzo miły gest w kierunku homerecordingu, dając entuzjastom nagrywania w domu bardzo przyzwoity i dostępny cenowo wariant mikrofonu dynamicznego.

Dużą zaletą (i jedną z myśli przewodnich przy tworzeniu) tego mikrofonu jest brzmienie bardzo zbliżone do mikrofonów pojemnościowych (jeszcze szersze pasmo przenoszenia niż dwa poprzednio omówione modele i wyłapywanie sporej ilości detali), ale zamknięte w solidnej obudowie typowej dla “dynamików”. Z tego względu może być także z powodzeniem używany na scenie.

Przyznaję szczerze, że akurat nie miałem jeszcze okazji mieć go u siebie, ale mam nadzieję w niedalekiej przyszłości go przetestować i sprawdzić jak bardzo zgadza się on brzmieniowo z tym, co o nim piszą.

Shure SM7B (cena: 1400zł)

Absolutny klasyk nagrań lektorskich, radiowych, dialogów i… wokali. Każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem, który wyrobił sobie jakąś renomę, na pewno słyszał historie o tym, że nie jeden znany wokalista (Michael Jackson, Bono, Anthony Kiedis, Eddie Vedder i inni) sięgał po ten właśnie model podczas nagrywania wielu śpiewanych partii.

Charakteryzuje się on bardzo miękkim i ciepłym brzmieniem, fenomenalnie “umasowanym” wyższym pasmem, aczkolwiek wypada się z nim obchodzić trochę delikatniej niż chociażby z młotem Beta 58A.

W zestawie dostaniemy bardzo dobrze (i przede wszystkim sztywno) dopasowany gąbczasty pop-filtr, który w niezłym stopniu zwalczy głoski wybuchowe – aczkolwiek dla pewności ja na nim stosuję jeszcze dodatkową, zewnętrzną i okrągłą zaporę z pończochy cioci.

Na pokładzie mamy również filtr górnoprzepustowy oraz przełącznik do lekkiego podbicia wyższych pasm – jeszcze większa elastyczność w dopasowaniu charakteru brzmienia do konkretnej barwy głosu. Z całą odpowiedzialnością polecam każdemu (chociażby tylko wypróbować).

Sennheiser MD421 II (cena: 1500zł)

Jest to mikrofon, który znajdziemy w każdym szanującym się studiu. Bez wątpienia jeden z lepszych, popularniejszych i najskuteczniejszych mikrofonów, jakie kiedykolwiek wyprodukowano, mimo iż… raczej nie jest kojarzony z nagraniami wokalu. Jego ogromna odporność na wysokie ciśnienie akustyczne, wytrzymałość i pięciopozycyjne odcięcie dołu, czynią go rewelacyjnym mikrofonem do nagrywania bębnów (głównie tomy i werbel) i głośnych gitar, ale to nie wszystko.

Czasem można go też spotkać w audycjach radiowych, nagraniach lektorskich i tym podobnych sytuacjach. Nie ma więc absolutnie przeciwwskazań do wypróbowania go na wokalach w muzyce. Jego wysoka tolerancja na SPL sprawdzi się zapewne świetnie w przypadku głośnych partii śpiewanych nawet z bliska, więc jeśli ktoś ma tendencję do dość agresywnego i powodującego drżenie szyb eksponowania swoich strun głosowych – warto się tym modelem zainteresować.

Electrovoice RE-20 (cena: 1800zł)

Mimo iż jego cena może trochę odstraszać, uznałem, że byłoby grzechem nie wspomnieć o tym modelu, który jest od wielu lat (naprawdę wielu) standardem w każdej porządnej stacji radiowej i wielu telewizyjnych na całym świecie.

Oprócz piekielnie dobrego i wyważonego brzmienia ma jedną ważną cechę, która go wyróżnia od konkurencji – zminimalizowanie do granic absurdu efektu zbliżeniowego. Oznacza to, że zbliżając swoje usta do membrany w zasadzie nie doświadczymy tego nienaturalnego podbicia niskich częstotliwości.

Tak samo jak Sennheisser MD421 II może poszczycić się wysoką tolerancją na głośne sygnały i trzeba by się było bardzo natrudzić, żeby go przesterować. Z tego względu może być on stosowany nie tylko na ludzkim głosie, ale i na bębnach czy rozkręconych piecach gitarowych.

To temu mikrofonowi Thom Yorke (wokalista Radiohead) zawdzięcza w dużym stopniu brzmienie swoich partii wokalnych, które sprawiają wrażenie bardzo “bliskich” (Yorke wręcz zjada mikrofon podczas pełnych emocji momentów), ale nie przesadnie ciężkich i syczących, a przy tym bardzo klarownych i pełnych prezencji.


I tak wygląda kilka propozycji z mojej strony. Jak zawsze – nie są to wszystkie modele wartych rozważenia “dynamików” jakie mamy dostępne na rynku i na pewno możecie mieć tutaj innych faworytów. Zebrałem w tym artykule po prostu te warianty, z którymi miałem do czynienia (poza M80, który znalazł się tutaj z racji mojego sporego nim zainteresowania) i mogę je bez kompleksów polecić.

A teraz do rzeczy bardziej przyjemnych…

Nagrody za pomoc

Chcę tutaj serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy okazali chęć pomocy innym w komentarzach do poprzedniego wpisu i zgodnie z obietnicą nagradzam poniżej wymienione osoby dowolnym kursem video z kolekcji Zakamarków Audio. Nagrody otrzymują:

  • ofensywnyrondel
  • OlShvsky
  • Marcin Wojtaszczyk
  • vzoor
  • Janusz
  • martin
  • joo1
  • Kamaro
  • damianbartosiewicz
  • januszmyslisz

Gratuluję i dziękuję w imieniu swoim i osób, którym pomogliście! Wkrótce odezwę się do Was mailowo.

Ogłoszenie!

Na koniec ciekawe info od Maksa, za który to cynk serdecznie dziękuję i przekazuję dalej. Pozwolę sobie zacytować jego słowa z wiadomości jakąś dziś od niego otrzymałem:

Trafiłem na bardzo fajną inicjatywę firmy 8Dio Productions, zajmującej się tworzeniem profesjonalnych bibliotek pod Kontakta. Do 1 kwietnia bieżącego roku można im podesłać 5 nagranych/wykreowanych przez siebie brzmień bez względu co miało by to być, a mogą to być np. odgłosy szczekającego psa, powiew wiatru, partia syntezatora czy krzyki teściowej 😀 Dosłownie wszystko! Firma zedytuje, zaprogramuje i stworzy ze wszystkich przesłanych brzmień jedną wielką bibliotekę. W zamian każdy, którego dźwięki zostaną pozytywnie rozpatrzone, otrzyma pełna wersje biblioteki całkowicie za darmo w ramach podziękowania za dołożenie cegiełki do projektu.

Wszystkie informacje znajdują się pod tym linkiem.

Maskowi dziękuję za tego newsa, a Was zachęcam do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu – może naprawdę coś nieźle pokręconego z tego wyjść!

Ogłoszenie nr 2 (ale takie nieoficjalne)

Zbliża się okres Wielkanocy, a to oznacza, że podstępne króliczki mogą mieć w stosunku do Was jakieś niecne plany… [watch this space]

Zostawić komentarz ?

16 Komentarze.

  1. telefunkena tez jestem ciekawy chociaz nie moge sie przyczepic do niczego w swoim sm7b. z reszta Ty mi go polecales i dziala jak marzenie na moim glosie. fajne zestawienie.

  2. A co z nagraniem większej ilości głosów? Osobiście zdarza mi się nagrywać często chóry które śpiewają do podkładu. Ja zawsze używałem pojemności… ale zawsze zastanawiam się jak by się nagrało z dynamicznych – chodzi głównie o przesłuchy podkładu (bo zawsze podkład leci z głośników dla wszystkich). Czy ktoś ma doświadczenie w tym temacie?

    • Nagrywanie chóru to w ogóle osobny temat… Będzie o tym oddzielny artykuł.

  3. Bartek3033

    Gdzie widziałeś Betę po 650zl? 😀 Czyżby ostatnim czasem potaniały?

    Co do e945, strasznie te mikrofony uwydatniają sybilanty… Oj strasznie.

    • Myślę, że sporo od barwy głosu zależy. Wokalista, którego ja nagrywałem tym mikrofonem nie brzmiał w ogóle zbyt sycząco.
      Co do cen to zaczerpnąłem je wszystkie z jednego sklepu w USA i tam wychodzi niewiele ponad 600zł, a z rodzimych sklepów znalazłem ten model za 685zł (TUTAJ).

    • Bartek3033

      Miło wiedzieć 🙂 Sugerowałem się ceną polsoundu (dystrybutora) a tam ponad 700 stała.

      Co do senheiserów, na tym modelu miałem wątpliwą przyjemność robić na żywo sporo konferansjerki i wg mnie najbardziej syczący majk 4ever 😛 (a może fakt, że to była wersja wirelees wpłynął na barwę? Zwykłej przewodowej wersji jeszcze nie miałem przyjemności używać)

      Natomiast powiedz mi, jaka jest różnica pomiędzy tym e945, a e935. Zawsze myślałem, że różnią się tylko char. kierunkową. tymczasem ostatnio przyjechała jazzowa wokalistka z własnym wysłużonym e935…. Jakby to powiedzieć, zakochałem się w głosie jej, i tego sitka 😀

      Ale generalnie jakbym miał wybierać prywatnie jakiś mikrofon dynamiczny do nagrywania osób różnych :P, prawdopodobnie wziąłbym którąś audiotechnikę (które cenię za jasne, niezamulone brzmienie) albo właśnie betę 58. Jej stosunkowo wyrównana charakterystyka powoduje że to sitko jest bardzo uniwersalne, i raczej zagada poprawnie z większością głosów.

      Powiedz mi jeszcze, a co z pojemnościowymi konstrukcjami, ale nie wielkomembramowcami, tylko bardziej koncertowymi, pokroju bety 87a, E965 i tym podobnymi wynalazkami. Poświęcisz im osobny artykuł, czy wspomnisz o nich przy okazji reszty mikrofonów pojemnościowych?

    • Bezpośredniego porównania brzmieniowego między e 935 a e945 nie mam, ale zgaduję, że jakiekolwiek różnice wynikałyby właśnie z dwóch różnych charakterystyk kierunkowych, dobrania do konkretnej barwy głosu i techniki mikrofonowej – wiadomo, że przy superkardioidalnej wokalista musi jednak bardziej rygorystycznie trzymać się prostej osi, bo nawet niewielkie odchyły od niej powodują znaczne fluktuacje balansu pasm.
      Co do e965 to jest on jak najbardziej wielkomembranowcem (1″), tyle że dostosowanym do trzymania w ręku, a Beta 87A to model elektretowy niż typowy pojemnościowy. O brzmieniu nic nie powiem, bo ich nigdy w ręku nie miałem.
      Za jakiś czas będzie jeszcze osobny artykuł o nieco wyższej klasy pojemnościówkach do wokalu, co bym zachował pewną konsekwencję.

    • Bartek3033

      A widzisz, to mnie zaskoczyłeś 😛 Beta 87a do zadziałania potrzebuje pełnoprawnego phantoma, więc myślałem że to normalny “pojemnik”.

      Nie mam porównania z innymi tego typu konstrukcjami jak choćby właśnie z w.w sensheiserem, więc nie chcę mówić że to cud świata i nie ma nic lepszego, bo zapewne tak nie jest :D, ale w doświadczonych rękach jest to naprawdę genialne sitko. Do tego całkiem sensowne w warunkach scenicznych, i dość odporne na sprzęgi. Dlatego w odpowiedzi na komentarz januszmyslisz, z czystym sumieniem polecam popróbować zabawę z takimi mikrofonami na scenie.

    • No tak, tylko, że co mnie odstręcza od jego zakupu, to jego wygląd. Na tle standardowych senheiserów i innego shura z półki poniżej 500 zł wyglądałby conajmniej dziwnie 😀 Interesuje mnie w nim najbardziej filtr górnoprzepustowy, którego nie ma w naszym zespołowym mikserze

  4. Shure Sm7B wygląda ciekawie… Ktoś wie, czy jest jego odpowiednik, który nadawał by się na scenę??

    • Typowego odpowiednika raczej nie ma, ale Beta 58A bardzo dobrze sobie poradzi na scenie.

  5. Igorze, Igorze, Ty paskudo. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zmianą mikrofonu na dynamiczny właśnie, bo moje warunki domowe są skromnie mówiąc tragiczne jeśli chodzi o akustykę, a biorąc pod uwagę to, że mieszkanie jest wynajmowane, nie bardzo mogę sobie pozwolić na drastyczne zmiany (nie żebym miała kwalifikacje po temu, ale to osobna kwestia). No i tak chodził za mną od jakiegoś czasu pomysł kupna dynamika i teraz przez Ciebie siedzę i przeglądam allegro… Eh, zły człowieku, dzięki za ten wpis! I za ciągłe prowadzenie bloga!

  6. mam Rode m3. pojemnościówka niezbyt droga, ale podobno całkiem przyzwoita. Rode ma dwa pady do walki z syczeniem, wybuchami i innymi atrakcjami, jednak nie pomaga mi to zbytnio z moim syczeniem, które jest “wybitnie” mocne. wspomagam się też deesserami, próbuję też coś wykombinować z pomocą equalizera, ustawiam się różnie do mikrofonu i cały czas przegrywam z syczeniem, ż, cz, dż itp. czy mikrofon dynamiczny mógłby coś pomóc przy moim problemie, a może macie jakieś fajne pomysły na taki problem. pomocy ludzie, proszę i przepraszam,, że odbiłem trochę od głównego tematu.

  7. Ja ze swojej strony polecam Beyerdynamic Opus 81, jest to co prawda mikrofon pojemnościowy, ale podobnie jak Telefunken m80 jest zamknięty w oprawie “dynamika”, charakterystyka super-kardioidalna. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom dzieli pewne cechy z mikrofonami dynamicznymi. Świetny do wokalu, ale tak naprawdę uniwersalny (bezbłędnie zbiera gitary akustyczne, nawet jako room-mic do perkusji spisuje się rewelacyjnie).
    Korzystam w domu (oraz na scenie) od wielu lat i ciężko byłoby mi z niego zrezygnować. Świetnie oddaje detale a przy tym mam wrażenie, że nie jest tak “wrażliwy” jak typowe pojemnościówki.

Zostaw komentarz