Jak Pozbyć Się Blokady w Tworzeniu, Cz. 2

Dzisiaj przyszedł czas na kolejną garść porad z zakresu pozbywania się blokady w tworzeniu utworów.

Poprzednio omówiliśmy wstępnie najważniejszy z aspektów tego zagadnienia, czyli ustalenie prostych celów umożliwiających nam podejmowanie łatwych decyzji.

Bo właśnie w ten sposób, decydując krok po kroku, co zrobić dalej – zbliżymy się bardziej do momentu ukończenia piosenki.

W tym artykule jeszcze bliżej przyjrzymy się tym zagadnieniom i poznamy kilka kolejnych, wartych uwagi rzeczy.

Perspektywa Makro i Mikro

Pisałem już, że kluczem są te poczynione na samym początku decyzje, a tutaj chciałem temat nieco rozbudować i pokazać Wam pewną koncepcję, która ułatwi dotarcie do celu. Otóż, jak ustalimy już, jakiego rodzaju utwór chcemy skomponować (szybki/wolny, wesoły/smutny, etc.), to warto te ogólne koncepcje rzucić na pierwszy ogień, a potem zacząć je dopracowywać. Co mam na myśli?

Chodzi mi o przechodzenie z myślenia Makro (całościowego) do Mikro (szczegółowego). Niczym rzeźbiarz, który mając przed sobą wielki kloc z marmuru, ustala najpierw, że stworzy powiedzmy postać Posejdona, potem obmyśla, w jakiej będzie on konkretnej pozie, jakie dołoży mu atrybuty, a na końcu dopracuje detale, jak kontur twarzy, kształt stóp, linię oczu czy inne szczegóły. Ważne, aby mieć najpierw w głowie ogólny zarys sytuacji, a potem zagęszczać nasze działania do coraz to mniejszych elementów.

Jak przekłada się to na tworzenie muzyki?

Mając gotowy zamysł naszej szybkiej, energicznej i wesołej, gitarowej piosenki w E-Dur, możemy przemyśleć takie rzeczy, jak:

  • struktura (czyli budowa i sekcje) – jak zacząć, ile zwrotek, refrenów, jakieś solo, bridge, jak zakończyć, itp. Tu warto też wziąć pod uwagę fakt, że jeśli chcemy, aby głównym motywem piosenki było przesłanie płynące ze słów, to warto trzymać się raczej bardziej utartych i prostych schematów budowy, typu zwrotka/refren/zwrotka/refren/bridge/refren. To pozwoli słuchaczom skupiać się na tekście, a nie na wiecznie zmieniających się w zaskakujący sposób sekcjach.

Spoglądając na sprawę jeszcze głębiej, możemy w tym miejscu zdecydować nawet o tym:

  • po ile taktów będą miały kolejne części piosenki i czy będzie to podział stały czy zmienny. Jednym z bardzo ciekawych sposobów na podtrzymanie uniesienia w szybkim i dynamicznym utworze jest skrócenie drugiej zwrotki o połowę i od razu wejście w drugi refren – sprawdźcie kiedyś, bo warto. Kawałek nie traci wtedy na prędkości. Ba, nawet ją w pewien sposób dzięki takiemu zabiegowi zyskuje…

Następne rzeczy to:

  • długość naszego kawałka – czy ma być krótki i pozostawiać niedosyt, czy “średnio-standardowo-radiowy” (ok. 03:30), czy może wolimy zrobić 18-stominutową etiudę niczym Dream Theater?
  • czy planujemy jakieś drastyczne zmiany w tonacji, czy raczej wolimy utrzymać pewną stabilność?
  • a może planujemy jako smaczek czy element wyróżniający dołożyć jakiś motyw, który będzie nasz utwór wyróżniał spośród pozostałych/standardowych leżących w danym gatunku? Powiedzmy jakąś melodię zagraną elektrycznym smyczkiem e-bow w przerwach między sekcjami lub jako motyw ubarwiający każdy refren czy co nam tylko do głowy przyjdzie.

Z elementów bardziej przyziemnych można również z góry sobie założyć:

  • ile planujemy wykorzystać śladów audio – 24 to taki standard, bo mówi się, że jeśli w tylu nie potrafimy zawrzeć esencji utworu, to kolejne będą tylko niepotrzebnym rozkojarzeniem odwodzącym nas od głównego instrumentarium, bazy, motywu czy przesłania. Oczywiście, będzie mnóstwo sytuacji, gdy zużyjemy śladów nawet mniej, a czasem jeden czy dwa więcej. Bo też nie chcę, żebyście traktowali to dosłownie – jak nam wpadnie jakiś genialny pomysł do głowy, to przecież sama liczba 24 nie może być blokadą do tego, aby takiegoż 25-tego śladu nie wykorzystać. Szczególnie, jeśli może on wprowadzić pozytywną czy nawet rewolucyjną zmianę. Jest to jak najbardziej związane z pierwszym punktem z poprzedniego wpisu (ograniczania opcji wyboru), ale jak widzicie, niektóre rzeczy tu się po prostu przenikają i warto mieć te wszystkie elementy na uwadze.

Kolejny, bardzo ważny element przechodzenia z makro do mikro, to dopracowanie instrumentarium w poszczególnych sekcjach. I tutaj będziemy sobie odpowiadać na pytania w stylu:

  • jakie instrumenty będą w utworze wiodące?
  • jak będą zmieniały się sekcje pod względem użytych instrumentów – Czy rzadziej w zwrotkach, a gęściej w refrenach, czy może w miarę podobnie? Czy w bridge’u wprowadzimy jakiś nowy instrument, którego nie było wcześniej? Czy będziemy stopniowo budować napięcie dodając po kolei kolejne ślady aż do momentu kulminacyjnego? Czy po momencie kulminacji utniemy agresywnie większość partii, czy może pozwolimy im powoli i systematycznie zanikać?

Następna rzecz (ściśle związana z poprzednią), to:

  • zmiany dynamiki na przestrzeni utworu – jak bardzo intensywne (lub niezbyt intensywne) chcemy mieć poszczególne sekcje? Czy momenty lekko spokojniejsze i cichsze nie trwają za długo zanim zacznie się dziać coś ekscytującego? A może na odwrót – czy nie za długo mamy paradę głośnych instrumentów i słuchacz nie będzie zmęczony czekając na jakieś momenty wytchnienia?

Klucz w tym, aby stopniowo rozkopać te wszystkie elementy na czynniki pierwsze, bo im klarowniejsza wizja, tym łatwiej ją realizować. Możemy sobie nawet to wszystko na kartce rozpisać czy nawet rozrysować tabelkę z wyszczególnionymi sekcjami zawierającymi konkretne instrumenty czy ilość taktów, a nawet sobie namazać krzywą wyznaczającą rozkład napięcia, jakie chcemy osiągnąć w danych częściach piosenki. Taka ściąga naprawdę pomaga…


III. Ufanie własnemu instynktowi

Kiedyś pisałem o tym cały artykuł (TUTAJ), więc nie chciałbym się zbytnio powtarzać. Dlatego w kontekście omawianego tematu nadmienię tylko tyle, że podejmowanie decyzji staje się o wiele, wiele łatwiejsze, jeśli opieramy je na naszym pierwszym, instynktownym odczuciu. Nasze “bebechy” zazwyczaj bardzo dobrze nam podpowiadają i naprawdę czasem warto się ich pierwszej sugestii posłuchać.

Czy będzie się to tyczyło wybranych instrumentów, czy budowy utworu, czy też innych szczegółów, to te inicjujące, pierwsze myśli zwykle są najlepsze. Dzięki temu, nie zatrzymujemy się zbytnio w procesie decyzyjnym, nie debatujemy za długo nad danym brzmieniem, tylko podejmujemy decyzję, którą dyktuje nam nasza podświadomość i ruszamy dalej. Naprawdę nie jest trudno poddać się takiemu procesowi, a nic tak bardzo nie podnosi komfortu pracy oraz naszej samooceny jak możliwość oparcia się o własne, szybkie i proste decyzje.

Takich umiejętności Wam życzę i szczerzę polecam nad nimi pracować!

Resztę (chyba najciekawszych) elementów omówimy w ostatniej części wpisu. Tam również podzielę się z Wami kilkoma luźniejszymi sugestiami ułatwiającymi zmagania z twórczą blokadą.

Zostawić komentarz ?

10 Komentarze.

  1. Marcin Wojtaszczyk

    Lubię podejście, które może wydawać się trochę niestandardowe – zwłaszcza gitarzystom.
    Skupiam się na muzyce gitarowej, ale zaczynam robienie wszystkich kawałków od perkusji, nie od gitary. Rytmy mnie inspirują, tak samo jak brzmienia. Wybieram gotowe rytmy z EZdrummer i improwizuję gitarą (rytmiczną) pod ich puls. W ten sposób znajdują sie ciekawe pomysły, ale również odpada żmudne i pracochłonne budowanie perkusji pod gitarę. Druga zaleta jest taka, że można wybierać ciekawsze i bardziej skomplikowane rytmy, bo (j.w) – to bębny są pierwsze i nie ma potrzeby dopasowywania ich później do wiosła.
    Kiedy jest już gotowy szkielet (brudnopis), w którym nie wszystko jest może równo i ładnie, ale jest, zaczynam tym torem, który opisujesz… od wielkiej bryły, do szczegółów, które dodaję z czasem. Zachęcam do szukania “swoich” ścieżek i rozwiązań 🙂

    • Też tak działam niejednokrotnie – fajnie się gra pod ciekawe bębny z automatu. No i pałker się nigdy nie myli, nie męczy, nie poci i nie narzeka 😉

    • Trociniak

      Ja zawsze najpierw nagrywam perkusję, a później do tego rzeźbię gitary. Wtedy pomysły nabierają takiego charakterystycznego zwarcia rytmicznego. No i można pokombinować lepiej z metrum (nie mam na tyle wyobraźni gitarowej żeby z miejsca wymyślić 5/4 itp.)

  2. Robię dość podobnie do tego co piszesz Igor jeśli chodzi o radzenie sobie ze spadkami sił twórczych, ale jakoś tak czasem czuję się jakbym klepał utwory a nie tworzył muzykę 🙂
    Jak dla mnie, to zawsze stanowczo bardziej wolę sytuację, w której coś mnie zainspirowało i szukam sposobów by skrystalizować tę inspirację w muzykę. Choć z drugiej strony jakiś zupełnie odjechany pomysł sztucznie wydobyty z czeluści umysłu potrafi dzięki różnym technikom przerodzić się w coś naprawdę pięknego.
    Dzięki za artykuł!

    • Na wszysko jest po sto sposobów i ważne co komu pasuje najbardziej / najczęściej. Czasem nas trzaśnie znienacka piorun czystej inspiracji, czasem coś najzywczajniej wypracujemy, a innym razem wręcz schematyczne działanie posłuży do stworzenia ciekawego dzieła. Metody na tworzenie to wór bez dna 🙂

  3. Alan_Z.W.Z

    Siemaneczko! Jak zwykle bardzo trafny wpis.

    Mam pytanie odnośnie nauki swojego DAW czy mógłbyś polecić mi jakieś ćwiczenia itp. aby jak najlepiej poznać swojego “przyjaciela” i znać jego funkcje od podszewki?
    I czy w ogóle taka metoda nauki się sprawdza?
    Instrukcję obsługi cały czas analizuję, ale czuję jakby to było za mało. Ogólnie zajmuję się produkcją bitów, nagrywaniem wokali oraz obróbką tego wszystkiego. Do tych czas pracowałem w FL studio, lecz stwierdziłem, że zaczął mnie ograniczać więc chcę się w pełni przerzucić na Presonus Studio One, jak zapewne wiesz FL studio jest całkiem odrębnym środowiskiem w stosunku do topowych DAW. Dlatego proszę o pomoc, jak zacząć pracę w nowym środowisku i w miarę możliwości poznać jego funkcję i swobodnie się w nim obracać.

    • Marcin Wojtaszczyk

      Chyba najprościej podzielić sobie naukę na “bloki”. Nagrywanie i sprawy z tym związane. Nakładanie efektów i sprawy z tym związane. Miksowanie i sprawy… itd. I dużo praktyki, próbowania, bo na błędach najszybciej się człowiek uczy + doczytywanie w instrukcji + dopytywanie na forum, bo to kopalnia wiedzy i ludzie chętnie się nią dzielą.

      Ja przesiadłem się w drugą stronę, z typowego DAW na FL Studio 🙂

    • Dodałbym jeszcze:
      – opanowanie skrótów klawiszowych (podzielenie na te do edycji, te uruchamiające dane menu kontekstowe, te związane z mikserem, włączaniem / wyłączaniem danych funkcji), dostosowywaniem widoków, itp. Ciągłe ich klepanie, żeby się wryły w pamięć.
      – praca narzędziami edycyjnymi na śladach (tnij, przesuwaj, manipuluj)
      – opanowanie obsługi różnych okien (co gdzie jest, korzystaj)
      – dostępne w DAW wtyczki (przejdź przez wszystkie, naucz się co robią)
      – obsługa miksera i przepływ sygnału (kieruj go w różne miejsca, naucz się śledzić gdzie, co i jak płynie)
      – preferencje (zapoznaj się, zmień ustawienia różnych rzeczy z fabrycznych na inne, dostosowuj do swoich potrzeb, sprawdzaj jak zmienia się zachowanie DAW przy innych ustawieniach preferencji, etc.
      – zaopatrz się w jakiś sensowny video tutorial opisujący podstawy obsługi S1 (polecam materiały Groove3).

  4. Alan_Z.W.Z

    Dziękuję za porady i szybką odpowiedź. Czeka mnie dużo pracy i analizy.. A co do tych tutoriali z Groove3 są one w języku polskim ?

    Trochę kuluje z angielskim.

Zostaw komentarz