Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 32

No i stało się… Dobrnęliśmy do ostatniej odsłony cyklu o produkowaniu lepszych utworów. Kto wytrwał – dla tego gratulacje, kto odpadł – niech żałuje! Dzisiaj podzielę się z Wami garścią porad zamykającą całą sagę w sensowny (mam nadzieję) sposób, a potem udam się na zasłużony odpoczynek.

Tymczasem Wy w spokoju możecie sobie wchłonąć te ostatnie bity informacji, a w przyszłości starajcie się je wdrażać w życie przy kolejnych produkcjach.

153. “Nie wiem, jak coś zrobić”

Ja wiem, że wielu z Was to się może wydać oczywiste, ale wierzcie mi, że niektórym nadal zdarza się na tę oczywistość nie wpaść…

Żyjemy w czasach ogromnej, szerokiej, globalnej informatyzacji. Właściwie każda informacja jest na wyciągnięcie ręki. Jasne – nie wszystkie z nich są wiarygodne i wartościowe, ale odrobina wysiłku zwykle wystarcza, aby dotrzeć do czegoś, co wzbudza zaufanie i sprawia wrażenie rzetelności.

Może kiedyś rzeczywiście było trudniej, lat temu powiedzmy 10 czy 15, znaleźć informacje na temat tego, jak obsłużyć dany program, czy jak wykorzystać daną technikę produkcyjną, mikserską, etc. Ale dziś, mając magiczny kabelek, możemy taką wiedzę posiąść w mgnieniu oka. Ba, nawet dla tych, którzy nie przepadają za czytaniem, też jest rozwiązanie – jeśli nie wiesz, jak coś zrobić w swoim DAW – odpal Youtube. Tam na pewno już ktoś to dawno pokazał.

Jeszcze prościej – zajrzyj do instrukcji! Każde DAW ma napisaną doń instrukcję i chwila szukania zamieni się w chwilę szczęścia, kiedy znajdziemy to, czego szukamy. Jasne, że nie zawsze uda się to w sekundę, jasne, że nie będzie opisany każdy przypadek każdej pojechanej rzeczy, jaką chcemy zrobić, ale nie korzystanie z tego dobrodziejstwa jest czystym przejawem ignorancji. No, ale wróćmy do tych metod bliższych młodszemu pokoleniu, któremu czasem ze słowem pisanym jest nie po drodze 🙂

Naprawdę w sieci można znaleźć odpowiedzi na chyba każde pytanie związane z obsługą DAW, obsługą wtyczki, stosowaniu takiej a takiej techniki, testach porównawczych i wiele, wiele innych, które będą dotyczyły “naszego” świata.

Czasem czuję się jak rażony piorunem, gdy ktoś wysyła mi wiadomość, w której oznajmia, że już przeszukał “cały internet” w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące go pytanie i jej nie znalazł. Po czym pada owo pytanie, a ja… padam facjatą w swoje biurko.

Powiem brutalnie i już z góry przepraszam, ale jeśli ktoś w dzisiejszych czasach nie jest w stanie znaleźć informacji, czy dany interfejs ma zasilanie fantomowe czy nie (nawet po przeszukaniu całego internetu), to chyba żyjemy w różnych wymiarach i mamy dwa różne internety…

Kochani, szukanie nie boli. Ba, przy okazji możemy natrafić na inne ciekawe informacje, znaleźć jakąś interesującą stronę, którą później będziemy regularnie odwiedzać czy masa innych korzyści. Naprawdę jest to lepsze i bardziej rozwijające niż zaśmiecanie kolejnego forum dyskusyjnego pytaniem, które zostało już zadane 312 493 razy. Niech się delikwent nie dziwi, że nie otrzymuje odpowiedzi, skoro to wszystko zostało już tyle razy napisane. Ignorancji raczej się nie nagradza.

Internet istnieje nie od dziś i jeśli ktoś czegoś o czymś nie napisał, to znaczy, że to coś po prostu nie istnieje 😉 Więc ruszajcie częściej swoimi głowami, nie maltretujcie innych tymi samymi banalnymi pytaniami, bo odpowiedzi na nie są obok Was!

Trochę mnie poniosło, ale czasem tak mam jak piszę artykuły o 3:86 rano. Nikogo konkretnie urazić nie zamierzałem, tylko poskarżyć się chciałem na ogólnie panującą ignorancję i paraliż intelektualny wśród naszej gawiedzi! O wybaczenie proszę.

154. Rutyna w utrzymywaniu porządku

Mówię tu o przyjęciu pewnego stylu pracy w porządkowaniu sesji w DAW. Używajcie różnych kolorów śladów i starajcie się w każdej sesji być w tym konsekwentnym (np. do bębnów zawsze zielone, basy niebieskie, wokale żółte – czy jak tam sobie chcecie). Ja już od dawna przyjąłem konkretne szablony kolorów i potrafię się w każdym swoim projekcie odnaleźć w mgnieniu oka.

Korzystajcie z kolorów również w przypadku konkretnych klipów na linii czasu. Ja, przykładowo, jeśli wiem, że jakiś fragment audio wymaga nagłej lub ważnej poprawki, zawsze izoluję go od reszty i zaznaczam kolorem czerwonym – żebym nie zapomniał i żeby zawsze się wyróżniał.

Stawiajcie markery na linii czasu – to takie znaczniki informujące nas o tym, gdzie rozpoczyna się zwrotka, gdzie refren, solo, etc. Nie ma nic bardziej frustrującego, jak szukanie konkretnej sekcji w utworze po tym, jak wyglądają wykresy fali na śladzie audio czy po gęstości nutek MIDI.

Zawsze nadawajcie nazwy gołym ścieżkom, na które macie zamiar nagrywać, dzięki czemu nagrany ślad będzie już tę nazwę po nagraniu nosił. Jeśli tego zaniechacie, skończycie z pulą plików o nazwie Audio 1, Audio 2, Audio 3_02, Audio 44_02.1 i inne takie piękne kwiatuszki. Wyślijcie to później komuś do miksu, to klątwę na Was rzuci. W najlepszym przypadku 🙂

155. Pokonanie najstraszniejszego potwora…

Wielu młodych i początkujących (ale i tych “siedzących w temacie” już jakiś czas) nadal ma problem ze zrozumieniem, opanowaniem i odpowiednim stosowaniem owianego chyba największą legendą procesora w obróbce dźwięku – kompresora.

Narzędzie to jest jednocześnie proste i skomplikowane. Potrafi wnieść dużo dobrego, ale i wszystko zepsuć. Dlatego nie ignorujcie konieczności dokładnego go poznania i ćwiczenia jego użycia tak często jak się tylko da. Dogłębne poznanie tego, jak działa kompresor i jak należy go w danych sytuacjach ustawić, nie zagwarantuje Wam może od razu jakiegoś automatycznego sukcesu, ale zdecydowanie pozwoli wspinać się wyżej.

Amatora od profesjonalisty bardzo łatwo w tym względzie odróżnić – ten pierwszy z reguły “przedobrzy” i zmiażdży wszystko na potęgę, nie mając nawet o tym pojęcia. Natomiast ten drugi opanuje potrzebne momenty przy jednoczesnym zachowaniu “życia” i “oddechu” danego utworu. A guru produkcji przy tym wszystkim jeszcze sprawi, że utwór zabrzmi potężniej niż przewidują wszystkie normy. I do takiej znajomości użycia tego narzędzia powinniśmy wszyscy dążyć. Ja też tam ciągle zmierzam i wiem, że sporo wody upłynie, zanim będę mógł się w ogóle zbliżyć do takiego poziomu…

156. Zapas (headroom) to konieczność

Niejednokrotnie ulegamy pokusie miksowania ze zbyt wysokimi poziomami. Jest to prawdopodobnie pozostałość po świecie analogowym, która w zakrzywiony sposób dociera teraz do młodych adeptów sztuki dźwiękowej pracujących w środowisku cyfrowym, którzy nie bacząc na zmieniający się świat powielają ten schemat bez chwili zastanowienia.

Mało tego, jeszcze nie tak dawno temu, kiedy cyfrowe nagrywanie na komputer było w powijakach i dawało nam jedynie możliwości pracy w 16 bitach, mit o możliwie najwyższych poziomach był nadal żywy. Bo to lepszy stosunek sygnału do szumu, później możliwość głośniejszeszgo mastera, etc.

Ale moi drodzy – te czasy już dawno minęły! Możemy się cieszyć 24-bitowym nagrywaniem, nie musimy się w zasadzie martwić o szumy podczas nagrań i miksów (chyba, że nie znamy podstaw pracy z dźwiękiem i wtedy zwalamy winę na sprzęt). Obecnie w dobrym tonie i oznaką znajomości tego problemu (i całej dziedziny realizacji) jest praca na umiarkowanych poziomach. Nie tylko jeśli chodzi o rejestrację, ale i finalne miksy.

Na sumie podczas miksu MUSIMY zostawić zapas przynajmniej kilku decybeli. Po pierwsze – inżynier masteringu będzie miał na czym pracować, a po drugie, nie występuje wcale ryzyko pojawienia się szumów (chyba, że coś wcześniej epicko spapraliśmy).

Po trzecie – wtyczki też mają optymalny punkt, w którym pracują najlepiej (z dala od cyfrowego zera, podpowiem), więc nagrywanie na możliwie najwyższych poziomach i robienie miksu, który dotyka zera (szczególnie, jeśli później ma być poddany masteringowi) jest BŁĘDEM!

To trzeba sobie wryć w pamięć!

157. Pracujmy 24 lub 32 bit do samego końca

Nie po to mamy możliwość pracy z większą głębią bitową (czy długością słowa cyfrowego), żeby z tego nie korzystać. Nie róbcie sobie i innym szkody łapiąc jakieś nędzne empetrójki z internetów, żeby dograć do nich swoje rapsy. Płaćcie uczciwe pieniądze beatmakerom za ich trud i pracę. Wymagajcie podkładów w wysokich rozdzielczościach (a najlepiej śladów źródłowych, bo to Was nauczy prawidłowego miksowania). Nie zgrywajcie miksów do mp3, jeśli mają jeszcze trafić do masteringu. Zachowujcie możliwie najwyższą rozdzielczość swoich plików aż do ostatecznego zgrania po masteringu.

Nagrywamy w 24 bit, miksujemy i masterujemy w 24 lub 32-bit. Wtyczki pracują z większą precyzją, mamy większy odstęp od szumów, a poniekąd nawet nasz materiał ma szansę lepiej zabrzmieć na końcu. Nie zadowalajcie się miernotą tylko celujcie w samą górę!

158. Porządna archiwizacja sesji

Jak wszyscy wiemy, programy DAW, wtyczki, instrumenty wirtualne – wszystko non-stop ewoluuje. Pojawiają się nowe wersje, starsze tracą z czasem kompatybilność, niektóre plug-iny przestają działać, producenci porzucają wsparcie dla przestarzałych wariantów oprogramowania, itd.

Dlatego warto nauczyć się dokonywać odpowiedniej archiwizacji naszych projektów – tak, aby za lat kilka lub kilkanaście być w stanie odpalić jakąś starą sesję, a nie zostać na lodzie z okienkami informującymi o braku istniejącej wtyczki, czy zaginionych plikach lub innych kwiatkach.

Jest na to wszystko bardzo prosta rada i ma ona zastosowanie nawet w sytuacji, gdy z biegiem lat zmienimy stacje roboczą, wtyczki czy instrumenty wirtualne. Brzmi ona następująco – zgraj wszystko na ślady audio i wyeksportuj je w odpowiedni sposób. Mowa tu o brzmieniach romplerów, syntezatorów czy wirtualnych instrumentach wszelkiej maści oraz pozostałych śladach.

Po zgraniu wszystkiego do audio robimy jedno wielkie zaznaczenie na linii czasu (obejmujące cały utwór od początku do końca) i według tego zaznaczenia zgrywamy wszystkie ścieżki – tak, żeby były identycznej długości.

Wszystkie te zgrane ścieżki pakujemy do jednego folderu, nazywamy wedle uznania i bam! Sesja zarchiwizowana.

Dlaczego jest to najskuteczniejsze? Bo znikome są szanse, że standardowy format audio (.wav) czy nawet .aiff wyjdą w najbliższym czasie z użytku. Czego nie można powiedzieć o non-stop zmieniającym się świecie software’owym. Tutaj update goni update i łatwo jest się pogubić w coraz to nowszych wersjach, odsłonach programu, wariantach wtyczek i instrumentów.

159. Ciągle się dokształcaj, ale bądź rozsądny…

Nie da się ukryć, że podstawą naszego rozwoju, jako producentów muzyki, jest stałe zdobywanie coraz to nowych informacji, nabywanie wiedzy (i przede wszystkim praktyki) związanej z kolejnymi metodami pracy i narzędziami. Realizacja dźwięku jest światem dynamicznym, ciągle rozwijającym się. Wraz z postępem technologicznym otrzymujemy coraz bardziej wyspecjalizowane procesory, których zrozumienie powinno być dla nas dość istotne. Nawet, jeśli nie znamy najnowszego wyrobu firmy X, to mając wiedzę z podstaw działania jakiegoś urządzenia, szybko rozgryziemy co, z czym, jak i po co ma działać.

Inna sprawa – czytanie przeróżnych artykułów, czasopism, recenzji, opisów, opinii, oglądanie materiałów filmowych, słuchanie wywiadów i korzystanie z wszelkich innych kanałów – jest rzeczą ważną, ale nie ma absolutnie żadnej wartości, jeśli nigdy nie wdrażamy zdobytych w ten sposób informacji w życie. Jeśli bowiem przytłoczycie się masą wiadomości to połowa tego co wchłonęliście ucieknie Wam w ciągu pierwszego dnia… Stąd, im wcześniej zaczniecie próbować na własnej skórze wszystko to, o czym przeczytaliście, tym większa szansa, że zapadnie Wam to w pamięć. W myśl tej zasady były tworzone także te artykuły, z którymi obcowaliście przez te ostatnie miesiące – dawka teorii, a potem czas na praktykę.

A co do rozsądku w zdobywaniu wiedzy – jedno słowo przestrogi… Nie ufajcie bezgranicznie wszystkiemu, co usłyszycie, obejrzycie i przeczytacie. To także tyczy się całego tego bloga. Różni ludzie mają różne metody i techniki pracy, używają różnych narzędzi, chwalą jedne produkty, narzekają na inne, co do niektórych brak im wyrobionego zdania, obstają murem za czymś, z czym absolutnie nie zgadzają się inni i tak dalej…

Każda moja porada powinna być traktowana jedynie jako drogowskaz, a nie twarda wytyczna i jeśli już chcecie za nią podążać, to róbcie to świadomie i z pewną dozą dystansu, ale nigdy sztywno i rygorystycznie…

I nie mówię tak, żeby się wykręcać od jakiejś odpowiedzialności za to, co do Was tutaj piszę, tylko dlatego, że w tym biznesie wszystko jest względne, bo w dużym stopniu bazuje na naszych prywatnych preferencjach, w których jednoznaczność, bezwzględność i “jedyna słuszna prawda” – po prostu nie mają racji bytu!

Zakończenie

Uff… To już był ostatni wpis tego mega-cyklu. To najdłuższa saga, jaką do tej pory spłodziłem i raczej nie pokuszę się o stworzenie czegoś na jej wzór przez długi czas. Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali i wiernie czytali oraz komentowali. Mam nadzieję, że udało mi się spełnić postawione sobie na początku cele i weźmiecie sobie do serca te moje wypociny. Choć w sumie ważniejsze jest to, abyście wzięli sobie kwestię produkcji utworów jeszcze bardziej świadomie w swoje ręce.

Jeśli czasem przynudzałem, to musicie mi wybaczyć. Jeśli kogoś obraziłem, to nie to było moją intencją. Jeśli jednak komuś tym cyklem pomogłem, to będę wdzięczny za wskazanie czym konkretnie to uczyniłem i podzielenie się opinią w komentarzach poniżej.

Dodatkowo, jeśli macie jakiś pomysł na podobny cykl w przyszłości, to też rzućcie swoje propozycje pod spodem.

Ja tymczasem udaję się na urlop i po powrocie zaczniemy ze zdwojoną siłą zaglądać w kolejne zakamarki audio 😉

Adieu!

Zostawić komentarz ?

14 Komentarze.

  1. Najpierw piszesz: “…raczej nie pokuszę się o stworzenie czegoś na jej wzór przez długi czas…”, a zaraz potem: “…jeśli macie jakiś pomysł na podobny cykl w przyszłości, to też rzućcie swoje propozycje pod spodem.” To jaka to przyszłość? Kilka latek? ➡

    • Przyszłość nieokreślona. Rzadko kiedy planuję coś z kilkuletnim wyprzedzeniem 😉 Może coś podobnego będzie, może nie. A kiedy, jeśli już? Kto to wie… Może jutro, a może za 5 lat. Niemniej jednak pomysły można już zacząć zbierać.

  2. Piotrek R

    Dzięki za tą serię!
    Przebrnąłem przez wszystko, głównie przypominając i miejscami uzupełniając to co z głowy uciekło 🙂 Liczę na podobne artykuły w przyszłości. A teraz udanego urlopu życzę 🙂

  3. To teraz, na sam koniec, żeby Igorowi dać do zrozumienia, że wiedza uzupełniona, powinienem napisać “to jaki mikrofon jest najlepszy do nagrań wokalu?” 😈
    Obyś się nie musiał powtarzać, Igorze! 🙂

  4. Ja właśnie wróciłem z wakacyjnych eskapad.Udanego urlopu Igor! 😀

  5. No i żeby tak było, że przeczytałem całego bloga, wszystkie wpisy, pogróżki, wyzwiska i dałem się namówić na wszystkie dobra rady, a potem jak trzasnąłem sesję, to sam się mało nie …… ze szczęścia… ale Nie! Niestety! Nie ma tak! Przecież trzeba się otyrać, zarwać 100 nocy, własnych głupot trzeba nawyczyniać. I dopiero potem, na granicy rytualnego samobójstwa zaczyna coś tam wyłazić… Ehhhh. Szacun!

  6. Ale przecież nie chodzi o to, żeby złapać króliczka… 😉 Ja tam nie wiem ale dla mnie te wszystkie techniki, porady, tutoriale, poprawianie siebie, to nie jest w głównej mierze droga do jakiegoś tam celu (chociaż jest to bez wątpienia cel warty świeczki, no i fajnie jest słuchać ukończonego projektu oraz widzieć postępy). Dla mnie najważniejsza jest sam proces tworzenia, ta droga, którą przebywam. A to są narzędzia, które tę drogę umilają i ułatwiają.
    Tak się uzewnętrzniłem. A co!

  7. Poczet królów zostanie powiększony o Igor I Wielki 😛
    Jak zwykle świetna robota.

Zostaw komentarz