Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 26

W tym i kolejnym artykule przyjrzymy się kreatywnemu programowaniu partii MIDI. Szybko się przekonacie, że wcale nie trzeba posiadać nie wiadomo jakich umiejętności, aby w szybki i prosty sposób układać ciekawe motywy. Poniżej zaprezentuję Wam kilka przykładowych metod na to, jak to osiągnąć. Tylko od Was zależy, jak daleko powędrujecie z tymi sposobami w rękawie.

Ale zanim rozpoczniemy, trzeba wyłonić zwycięzcę naszego małego konkursu z poprzedniego wpisu. Otóż jako pierwszy (i to już w pierwszym komentarzu), prawidłowej odpowiedzi udzielił kolega Bartp1, który otrzymuje wybrany przez siebie kurs video. Dla jasności – mikrofon w konkursowym nagraniu umieściłem wewnątrz bębna od pralki automatycznej. Bartku, gratulacje za strzał w dziesiątkę!

A tymczasem przechodzimy do kolejnego artykułu…

125. Zignoruj kwantyzację

Nie każdy z nas jest wirtuozem, szczególnie gdy przychodzi do gry na klawiszu. Jeśli zaliczamy się do tej właśnie grupy, to czas swoje braki wykorzystać do swoich niecnych celów. Naumyślnie nagrajmy jakąś partię z ręki (nieważne czy pianina czy saksofonu) nie do końca idealnie. Niech nie trzyma się sztywno siatki, niech jest raz za wcześnie, raz za późno.

Podczas gdy w “normalnych” warunkach sięgnęlibyśmy po kwantyzację (czyli bezlitosne wyrównanie każdego zdarzenia do siatki), teraz postarajmy się tego nie robić. Może nie każdy, ale niektóre z dźwięków, dzięki naszej niedoskonałości (takie ładniejsze określenie partactwa) znajdą się w takich miejscach, w których algorytm wyrównywania by ich nigdy nie umieścił – i to będzie stanowić o unikalności takiej partii.

Żeby jednak nie iść totalnie pod prąd i żeby taki motyw miał w ogóle sens, niektóre z nierównych nutek możemy wybiórczo do siatki dociągnąć, ale też nie na 100%. Popuśćmy wodze fantazji i w tej kwestii – niech to “wyrównanie” będzie tylko na 80-90%. Tym sposobem mamy szansę na utworzenie zagrywki, której w żadnych innych warunkach byśmy nie osiągnęli.

Korzystamy z dobrodziejstw kwantyzacji (ale wybiórczo) i wprowadzamy element przypadkowości, które mogą się świetnie uzupełnić.

126. Zamieniaj partie MIDI na ścieżkach

Chodzi tutaj o totalnie pozbawione logiki działanie… Ale hej, kto nam zabroni? Zdarzyło mi się kiedyś kopiując partię MIDI przerzucić ją nie na tę ścieżkę instrumentu, na którą planowałem, a że w pierwszej chwili tego nie zauważyłem, to wcisnąłem jakby nigdy nic spację (czyli odtwarzanie). Przez chwilę złapałem się za głowę i pomyślałem: “Ale ze mnie kołek, nie na ten ślad przeniosłem”.

Po chwili jednak zdałem sobie sprawę z tego, że mój błąd to był tzw. „happy accident”, bo partia oryginalnie przewidziana dla bębnów, wbrew pozorom, zabrzmiała na śladzie symulatora pewnych klasycznych elektrycznych organów dość intrygująco. Nie powiem, że idealnie, bo bym kłamał, ale ta sytuacja sprowokowała mnie do chwilowego pójścia tą drogą. Spróbowałem to rozwinąć, lekko zmodyfikować i zamiast kolejnych zwykłych bębnów, które miały zabrzmieć tak:

      112.mp3

 

… zrobiłem sobie ślad sztucznego arpeggio, który zabrzmiał tak:

      113.mp3

 

A tak zabrzmiały oba ślady na raz:

      114.mp3

 

Nie mogło być źle, bo generalnie wszystkie akcenty się idealnie pokrywały…

Tak sobie myślę, że jeśli mielibyśmy na przykład problem z wymyśleniem partii basu, to można by wtedy wziąć jakąś partię z instrumentem solowym, odchudzić ją co nieco, żeby została solidna podstawa, a potem obniżyć całość o oktawę lub dwie – byłby bas, jak znalazł bez potrzeby pisania partii od nowa.

127. Partie solowe z akordów

Jeśli nie jesteśmy pewni, jakie dźwięki mieszczą się w konkretnej skali, możemy w bardzo prosty sposób je odszukać i w kilka minut ułożyć ciekawą partię dla instrumentu solowego. Oto jak:

Mając powiedzmy 4-akordową progresję akordów, skracamy długość wszystkich nutek do ósemek, szesnastek czy jak nam się tylko podoba – tak, aby wypełniły dokładnie tyle samo miejsca, co dźwięki oryginalne.

Następnie zaznaczamy je wszystkie i kopiujemy – np. o oktawę niżej, o oktawę wyżej i o dwie oktawy wyżej. Skończymy oczywiście z ogromną ilością informacji na takim śladzie, ale nie poddajemy się…

Teraz wystarczy pousuwać wybiórczo te nutki, które leżą równolegle wobec siebie – tak, żeby w danym czasie grał tylko jeden dźwięk. Które z nich usuniemy (z której oktawy) i w którym miejscu – zależy oczywiście tylko od nas, ale dzięki takiemu zabiegowi stworzymy przypadkowy pochód dźwięków raz w górę, raz w dół, który zawsze będzie siedział w naszej skali.

128. Zamiana audio na MIDI

Niektóre programy lub wtyczki dają nam możliwość zapisania partii audio do postaci MIDI (np. Celemony Melodyne czy Toontrack Drumtracker). Najciekawsze jest to, że nie robią one tego super-idealnie i powiedzmy przykładowa partia gitary basowej po wrzuceniu do Melodyne i wyeksportowaniu do MIDI będzie brzmiała nieco komicznie (szczególnie jak będą w niej jakieś najazdy, slide’y czy inne, charakterystyczne dla gry na tym instrumencie artykulacje).

Ale nie mamy się czego obawiać – te zawsze da się szybko usunąć czy wyedytować. Natomiast prawdziwa siła takiego zabiegu tkwi w tym, że możemy potem taką partię MIDI podłożyć pod dowolny instrument wirtualny czy nawet kilka i nałożyć je wszystkie na siebie tworząc jedną, potężną plamę dźwięku. Nie martwimy się o separację czy tego typu rzeczy – w tym momencie chcemy zrobić monstrualne brzmienie.

Dzięki temu, że korzystamy cały czas z tej samej partii, punktualność będzie idealna z oryginalnym basem, który zostawiamy na oryginalnej ścieżce audio, rzecz jasna. I tak nawarstwioną, idealną rytmicznie partię możemy wykorzystać na przykład do stworzenia solidnego tła. Polecam kiedyś sprawdzić.


Na dziś to tyle z kreatywnego programowania partii MIDI. W kolejnej odsłonie poczęstuję Was kilkoma kolejnymi sposobami na ubarwienie swoich produkcji.

Zostawić komentarz ?

15 Komentarze.

  1. capablanca1

    Dobry pomysł z tym audio na midi, jakos do tej pory nie przyszło mi to do głowy, dzięki Igor! 😛

  2. Haha no nie wierzę! 🙂 Pierwszy raz w życiu coś wygrałem! To pewnie dlatego, że za dzieciaka często przebywałem w bębnie pralki, delektując się basami z wydobywanych paszczą rytmów. Serdecznie dziękuję! 🙂

  3. I to wlasnie co zrobiles przypadkiem z garami na klawisze jest zajebiste! Jak dla mnie podstawa w eksperymentach i poszukiwaniach. Czesto z “glupoty”, przypadku oraz zabawy wychodza takie rzeczy, że czlowiek ma szczeke na podlodze i banana od ucha do ucha. 😀 Polecam każdemu, bo przecież w robieniu muzyki przecież przede wszystkim liczy się fun. 🙂

  4. Mi się zdarzyło rozpocząć nagrywanie nie w tym miejscu w którym planowałem, nagrałem z rozpędu kilka pierwszych dźwięków i stwierdziłem, że jest ciekawie. Skończyło się tak, że ostatecznie wywaliłem to co planowałem w tym miejscu nagrać, a nagrałem tą “błędną” partię

    • Nieźle. Miałem kiedyś podobnie – nagrywając dubla wokalu zacząłem 2 takty za późno i zabrzmiało jak przemyślany i ładnie zsynchronizowany delay. Oczywiście tak już później zostało.

  5. Ja ogólnie mam tak że jak zaczynam nagrywać kawałek to zazwyczaj mam tylko pierwszy riff, a reszta powstaje dopiero później, a bardzo często ta cała reszta bierze się z czegoś co błędnie zagrałem podczas nagrywania pierwszego riffu. Oczywiście nie mówię że zostawiam błędy, ale często, nawet bardzo często jest tak, że to co źle nagram podsuwa mi pomysł na rozwinięcie kawałka i przekształca się to w nowy riff, jakąś partię prowadzącą czy coś w tym rodzaju. Powiem nawet, że ostatnio jeden rezonans na 300 Hz tak muzykalnie grał że nagrałem go jako melodię 😉

    • Grunt to otwarty umysł i gotowość do nieszablonowego działania!

    • Co będzie następne? Wtyczka która sama skomponuje utwór, napisze książkę i namaluje obraz? Jestem zdania że w tej materii maszyny nigdy nie zastąpią człowieka, bo typowo ludzie niedoskonałości stanowią istotę takiej działalności. Takie oferty spowodują jedynie tyle, że teraz każda demówka będzie brzmiała tak jak pozostałe, nawet nie dlatego że algorytm zastosuje te same ustawienia, ale dlatego ze to wciąż ten sam algorytm, czyli to samo “podejście” do masteringu

    • Nie pierwszy raz ktoś wychodzi z pomysłem zautomatyzowania jakiegoś procesu, czy to nagrania, miksu czy masteringu. Na szczęście czynnika ludzkiego się w tych zadaniach pominąć nie da, a z resztą – kto by tego chciał? Wyobrażacie sobie “produkcję” muzyki rodem z taśmy w fabryce Forda? 😉 Gdzie prawa autorskie posiada nie muzyk czy wytwórnia, ale robot NS3-14HZ, który “produkuje” do 999 utworów na minutę? Obyśmy takich czasów nie dożyli!

    • Igor, kiedyś już próbowali taśmowej produkcji “muzyki” i im wyszło disco polo

    • 🙂

Zostaw komentarz