Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 22

Nadszedł czas poznać ostatnią porcję wskazówek na temat zdobywania zleceń. Dzisiaj porozmawiamy głównie o finansowej stronie tego przedsięwzięcia i przyjrzymy się temu, jak i czy w ogóle można na tym zarobić jakieś godziwe pieniądze. Ten temat oczywiście nie będzie tutaj wyczerpany, bo o tej kwestii można by spokojnie całą książkę napisać, ale te kilka wskazówek, które przytoczę powinny choć trochę Was naprowadzić, szczególnie wtedy, gdy jeszcze nie pobieraliście za swoje usługi opłat.

To, jakich kwot oczekiwać czy żądać za wykonaną pracę, będzie zależało od wielu czynników i za każdym razem, gdy spotykam się z podobnymi pytaniami, muszę wyjaśniać, że nie ma jednej, ustalonej dla każdego stawki, jak i to, że przeróżne są formy wynagradzania – od jednorazowej płatności za projekt, przez udział w zyskach (od sprzedanych kopii, dzięki tantiemom, czasie emisji, etc.) po płatność w zależności od ilości przepracowanych godzin.

Każda z tych metod ma swoje wady i zalety i to Wy sami będziecie musieli do uzgodnić przed podjęciem zlecenia. Ale zanim przejdziemy do kwestii finansów, kilka uwag i wskazówek dotyczących samych zleceń i naszej pracy…

104. Nie próbuj na siłę kopiować czyjegoś brzmienia

Choć nie wiadomo jak bardzo podobałoby Ci się to, jak brzmią Twoi idole – nie staraj się robić wszystkiego tak samo, jak oni. Często kluczem do zdobycia większej widowni (jak i zleceń) jest pokazanie się z oryginalnej strony. Nawet, jeśli w jakiś pokrętny sposób inspirujesz się tym, co robią inni, to pamiętaj, że… są już inni, którzy to robią. Postaraj się wyróżniać, eksperymentuj, nie celuj za wszelką cenę w coś, co już jest na rynku.

105. Poproś o pomoc

Jeżeli 95% wolnego czasu spędzasz na tworzeniu muzyki, to może warto pomyśleć o tym, aby część marketingową i promocyjną zlecić komuś innemu. Na początek może to być znajomy, z którym możesz ustalić sobie jakąś formę opłaty, rekompensaty czy pomocy zwrotnej, niekoniecznie musi się to odbywać na zasadzie finansowej. A przynajmniej nie na początku. Jak zacznie spływać więcej zleceń (i jakieś wpłaty), wtedy można pomyśleć o zatrudnieniu takiej osoby już za realne banknoty.

106. Utrzymuj kontakty

Jeśli rozdajesz i otrzymujesz wizytówki, zrób z tych na swoim biurku użytek. Raz na jakiś czas skontaktuj się z ludźmi, którzy wręczyli Ci swoje kartoniki, chociażby po to, by zapytać, jak się mają, przypomnieć o swoim istnieniu i przy okazji podpytać, czy nie potrzebują pomocy w odciążeniu ich od pracy. Może akurat potrzebują, aby ktoś wykonał dla nich jingla reklamowego czy nagrał kolędę na ukulele. Oni mogli o Tobie zapomnieć, ale Tobie o nich nie wolno.

Teraz przyjrzyjmy się tej finansowej stronie odnajdywania (i przyjmowania) zleceń:

107. Stawiaj warunki, jeżeli jest to na miejscu (i jest możliwe)

Stawka za daną pracę nie zawsze jest odgórnie narzucona, więc w takich sytuacjach nie będzie nietaktem, jeśli spróbujemy lekko negocjować. Wiadomo, że nie możemy rzucać kwotami z kosmosu i wszystko będzie zależało od poziomu zlecenia, ale można spokojnie założyć, że proponowane wynagrodzenie jest z reguły nieco zaniżone. Jeżeli czujemy się w danej dziedzinie pewnie, mamy się czym pochwalić i wiemy, że damy radę podołać zadaniu, przeprowadźmy z potencjalnym pracodawcą krótką dyskusję na ten temat.

108. Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę

Z uwagi na to, że obecnie w zasadzie każdy może tworzyć i promować swoją muzykę – czy to do gier, czy filmów, czy reklam, czy jakąkolwiek inną – konkurencja jest ogromna i nie mamy pewności, że damy radę się z takiej działalności utrzymać. Jest to możliwe, ale nie jest to najłatwiejsze zadanie. Dlatego początkującym w tej dziedzinie proponuję mimo wszystko postarać się o jakieś alternatywne źródło dochodu. Dopiero wtedy, jak nasza praca (i płaca) nabierze odpowiedniego tempa, powinniśmy rozważyć przejście na ten kierunek w pełnym wymiarze.

Inaczej możemy skończyć w sytuacji, gdzie trzeba będzie swój sprzęt sprzedawać… Oczywiście dramatyzuję, ale wiecie, o co chodzi. Nie zaszkodzi mieć jakiegoś wyjścia awaryjnego, tak w razie czego.

I ostatnia, moim zdaniem kluczowa wskazówka…

109. Pracuj i nie pracuj za darmo

Wiadomą rzeczą jest to, że jeśli dopiero rozpoczynamy, to raczej nie będziemy żądać za swoją pracę wynagrodzenia. Jeśli nie jesteśmy znani, nie mamy zbudowanego „dorobku muzycznego”, to właściwie powinniśmy się cieszyć z tego, że mamy możliwość pokazać swoje zdolności. Od razu wyjaśnię, że mi się taka sytuacja też nie bardzo podoba i chciałbym, żeby było inaczej, ale tego na początku raczej nie przeskoczymy.

Dlatego nie bójmy się przyjęcia kilku zleceń za darmo, za dobre słowo czy ostatecznie – za butelkę dobrego trunku czy alternatywnej zapłaty 😉 Bo wierzcie mi, że jeśli się wykażecie, to kolejnym razem będzie podstawa do negocjacji wynagrodzenia (nawet niskiego, ale zawsze). A jeśli nigdy nie zgodzimy się nawet na jedną robotę pro publico bono, to możliwe, że nigdy nie wykonamy żadnej pracy. Nie ukończymy projektu dla kogoś, nie potrenujemy, nie nauczymy się, nie zrozumiemy, bo nawet nie dostaniemy szansy. Dlatego szczerze radzę choć raz czy dwa, wykonać coś bez pobierania opłaty i być dobrej myśli.

Wiadomo, że możemy mieć pecha i trafić na kogoś, kto tylko szuka frajera, dzięki któremu będzie miał pracę zrobioną i nieuszczuplony portfel, ale takie jest ryzyko. Na szczęście uczciwych ludzi nie brakuje i jeśli będziemy mieli tę przyjemność z takim pracować, to sprawy zaczną się na pewno rozwijać w dobrą stronę.

A gdy już zdobędziemy trochę zleceń (nawet kilka płatnych) i zgromadzimy kilka prac, którymi warto się będzie pochwalić, to trzeba nam będzie się trochę lepiej zorientować w stawkach, sposobach i rodzajach wynagrodzeń, bo często jedne będą lepsze od drugich, etc.

Ale to jest temat, który w wielu przypadkach jest dość indywidualny, bo i takie są te przypadki. Bo przecież co innego, zrobić remiks na jakąś składankę, co innego zrobić reklamę, która będzie emitowana tydzień w ogólnopolskiej telewizji, a jeszcze co innego zrobić komuś miks piosenki, która wyląduje na płycie znanej kapeli z wieloletnim stażem.

Dlatego rozmawiajcie z ludźmi z branży, w której najchętniej byście chcieli zdobywać zlecenia, porównujcie i wyciągajcie wnioski, a potem to wszystko skonfrontujcie z Waszymi umiejętnościami, doświadczeniem i pozycją. To jest jedyny sposób na rozsądne ustalenie tego, ile warta jest nasza praca.


Tym wpisem kończymy temat zleceń i towarzyszących jemu zagadnień. Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę nakreślić tę kwestię, a Wam uda się zdobywać i realizować upatrzone projekty jak najszybciej.

  1. Mawia się,że pięknie jest w życiu robić to co się kocha,a jeśli to jeszcze przynosi pieniądze to rzecz idealna. No ale najpierw trzeba myśleć o nabyciu porządnych umiejętności i wiedzy zakładając,że jakiś tam dryg do tego już się ma.Wtedy łatwiej szanować takie pieniądze ( jeśli przyjdą ) wiedząc ile potu się wylało aby do czegoś dojść.Bo ilu to jest artystów którzy zarobili duże pieniądze choćby na śpiewaniu ale jak zaczynają mówić o tym co robią to okazuje się,że chyba szli na skróty i nie wiedzą czym jest ciężka praca.Za każdym razem jak czytam kolejne takie wpisy to uświadamiają mi one jak rozległej wiedzy i umiejętności trzeba aby ogarnąć tę dziedzinę jaką jest produkcja muzyki.Dzięki!

Zostaw komentarz