Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 20

Rozpoczynamy temat zdobywania zleceń z dziedziny produkcji. Jest to coś, z czym będzie się zmagał każdy początkujący producent czy realizator i nie ma w tym oczywiście nic dziwnego. Zlecenia same nie spadają z nieba i trzeba się przygotować na kilka sporych przeszkód do pokonania. W tym i kolejnych dwóch wpisach postaram Wam się przybliżyć tę kwestię i podać kilka, moim zdaniem przydatnych wskazówek.

94. Wytrwałość

Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale obecnie istnieje bardzo wiele wytwórni – tych dużych, średnich i małych, jak i totalnie podziemnych i niezależnych. Często wręcz jest tak, że całą wytwórnię tworzy tylko jedna osoba, która jest jednocześnie muzykiem, realizatorem, producentem i managerem. Dlatego uderzajcie do wszystkich drzwiami i oknami, a jeśli nie będziecie w tym zbyt natarczywi, to w końcu otrzymacie jakieś zlecenie. Mówię to oczywiście głównie o zleceniach z zakresu remixów. Tylko warunek jest jeden – musicie mieć się czym pochwalić… I to wiąże się ściśle z kolejnym punktem, czyli:

95. Praktyka

Najlepszy sposób na zdobycie zlecenia zrobienia remiksu, to… zrobić wcześniej dużo remiksów. Wiem, że to trochę absurdalne i brzmi jak „szukamy osiemnastoletniej studentki do bardzo atrakcyjnej pracy, wymagane minimum 10 lat doświadczenia”, ale takie niestety są często realia, a gdzieś przecież musimy zacząć… Dlatego na początek (i na zdrowy rozum), startujmy ze swoimi propozycjami (i demówkami) raczej do tych mniejszych wytwórni, żeby nabrać potrzebnego doświadczenia.

Jeśli będziemy uparcie dążyć do celu i stopniowo budować swoje portfolio (czyli robić jak najwięcej remiksów) i pracować nad rozwijaniem swojego talentu, to z odrobiną szczęścia w końcu otrzymamy coś poważniejszego i to może być punkt zwrotny w naszej karierze.

96. Korzystanie na potęgę z dostępnych narzędzi on-line

Wszelkiego typu portale społecznościowe (Facebook, Twitter, G+, masa innych…), serwisy pozwalające zakładać profile muzyczne (Reverbnation, MySpace) są dziś naprawdę potężną bronią i bardzo ważną machiną w przemyśle muzycznym. Miejcie świadomość, że nie służą one wyłącznie do promowania samego siebie, bo przesiadują na nich także ludzie, którzy zajmują się łowieniem talentów.

Prosty przykład to zespół Arctic Monkeys, który dzięki MySpace osiągnął niemal szczyt. Jeszcze kilka lat temu nikt o nich nie słyszał, bo była to raptem grupa znajomych grająca muzykę w garażu i w lokalnych pubach angielskiego Sheffield. A dziś AM mogą się pochwalić imponującymi liczbami jeśli chodzi sprzedaż swojej muzyki, tłumami ludzi, którzy przychodzą na ich koncerty czy graniem w zasadzie na każdym większym festiwalu.

97. Publikowanie wyłącznie najlepszych prac

Te wszystkie narzędzia dostępne w sieci dla muzyków, którzy mają ambitne plany zwojowania świata, choć mogą bez wątpienia poczynić rewolucję w naszej karierze, niosą też sporo niebezpieczeństw i łatwo wpaść w różne pułapki przez nie zastawiane. Jedną z nich jest to, aby publikować wszystko, co tylko wyjdzie spod naszych palców. Bardzo serdecznie i z całego serca chciałbym Wam tego odradzić. Nawet, jeśli jesteście mistrzami produkowania dwóch kawałków dziennie, to prawdopodobieństwo, że każdy z nich ma szanse zostać prawdziwym hitem, jest bliskie zeru.

Dlatego dokonujcie selekcji (np. szukajcie najpierw opinii kilku znajomych, etc.) i wrzucajcie do sieci tylko to, co Waszym (i innych) zdaniem naprawdę daje czadu. Ktoś, kto akurat przypadkiem natrafi na Wasz profil i znajdzie tam 87 plików audio, po 30 sekund każdy, z czego ¾ to tylko jakieś niedokończone próbki typu „work in progress” albo miauczenie kota przez megafon – na bank już tam nie wróci.

Oczywiście przerysowuję, ale łapiecie koncepcję. Wrzucamy mniej i tylko najlepsze. I robimy w ten sposób, aby pierwszy widoczny utwór był naszym najlepszym, aby potencjalny zainteresowany się od razu nie zniechęcił. Jeśli spodoba mu się pierwsze 15-30 sekund, to jest spora szansa, że odsłucha też kolejne.

98. Opinie innych o nas samych (czy o naszej muzyce)

Niedocenionym źródłem informacji o nas są opinie innych ludzi, np. słuchaczy czy widowni. A jeszcze lepszymi – opinie ludzi, z którymi (lub dla których) pracowaliśmy. Są one warte wiele więcej niż najlepsze techniki sprzedażowe stosowane przez nas samych. Opinii osoby trzeciej nie warto ignorować i jeśli ktoś się o nas (głównie w sensie twórczości) gdziekolwiek dobrze wypowiedział, zanotujmy, podajmy źródło i dołączmy do portfolio.

Nie ma nic złego w cytowaniu czyichś słów, które odnoszą się do naszej muzyki. Niezależnie od tego, czy jest ona naszą pracą czy tylko jeszcze pielęgnowanym hobby. Ale nie bądźmy też w tym wszystkim zbyt zadufani, pewni siebie, zarozumiali i niegrzeczni. Granica między człowiekiem twardo stąpającym po ziemi i będącym pewnych swoich racji oraz posiadanych zdolności, a zapatrzonym w siebie bufonem – potrafi być cienka.

Potencjalny pracodawca (lub współpracownicy), którzy mają na tym polu zwykle niemałe doświadczenie, posiadają niestety takie magiczne okulary, przez które umieją łatwo rozróżnić, z jakim typem mają do czynienia. Skromność (jeśli nie przesadna i sztuczna) i śwadomość swoich braków to dwie istotne cnoty.


Na pierwszą odsłonę ambitnych wynurzeń o relacjach zleceniowo-biznesowych chyba wystarczy. W kolejnych wpisach podam Wam jeszcze parę ciekawych punktów, które warto mieć na uwadze starając się wbić w ten nieprzyjazny i trudny świat 😉

Zostawić komentarz ?

21 Komentarze.

  1. Super artykul! Czekam na kolejne wpisy 😛 Dzięki Igor za świetną robotę!

  2. No dobrze ale bezpiecznie wrzucac tak np. na soundcloud cale tracki?

    Wiesz pracowalem ciezko kilka lat zeby te NASCIE utworow pelnych skonczyc :D, moze nie sa to hity, ale zbierajac opinie “obiektywnych” znajomych i zaprzyjaznionych producentow + moja samokrytyka wnioskuje ze da sie przynajmniej tego sluchac 😀

    Nie istnieje cos takiego ze ktos podpisze moj track jako swoj,rozpowszechni itp?

    Postawilem sobie za cel skupic sie wylacznie na SKILLOWANIU(produkcji), a promowac sie w przyszlosci (ale ta przyszlosc jakos szybko nadeszla,albo po prostu chec puszczenia w swiat i zebrania opinii tego swiata) 😀

    Wiem ze gdyby przez label wydac wtedy byloby najbezpieczniej, no ale raczej nigdy 10/10 utworow sie nie wyda 😀

    Wiec jak sie do tego kochany Igorze odniesiesz :D?

    • A dlaczego ma być niebezpiecznie? Wrzucasz ze swoimi prawami autorskimi i bez możliwości ściągania… Myślisz, że ktoś Ci to podpieprzy? 🙄

    • Udowodnić, że Twój kawałek jest rzeczywiście Twój nie jest trudno, więc możesz spać spokojnie.

  3. No dobra przekonaliscie mnie xD

    Ale komu Igor udowadnia sie w takich sytuacjach? (pytanie z ciekawosci,pewnie i tak do na 99,9% do tego nie dojdzie,ale jak jestesmy w temacie … :D)

  4. Bo czytalem wypowiedz polskiego czolowego producenta trance, i on pisal zeby nie wrzucac w 320kbps i ewentualnie jak jest to wersja “extended” to dac specjalnie face in / fade out na poczatku i koncu utworu, czy jakis znak wodny dac typu “Dj Banan Music” :D, ale najwazniesza to kwestia tego 320kbps.

    Nigdy sie nad tym tematem nie zastanawialem, mozna dopytac ? xD

    • Jak ktoś jest cebulakiem, to i mp3 w marnej rozdzielczości zakosi, bo nawet różnicy nie odczuje. Oczywiście możesz wrzucić fragment zamiast całości czy zrobić fade-in/out, “znak wodny”, cokolwiek. Ale prawda jest taka, że raczej mało kto będzie zainteresowany jawną kradzieżą, bo wie, że się może wstydu i kłopotu najeść. A co do udowadniania, to najpierw grzecznie taką osobę prosisz, żeby opuściła. A jak nie poskutkuje to wtedy możesz już na drogę prawną wejść.

  5. Właśnie, jak się w razie W zabezpieczyć, udowodnić “że Twój kawałek jest rzeczywiście Twój”.
    Coś więcej w tym temacie by się przydało.
    Może ma ktoś doświadczenia?

    • Na start wystarczy Ci metadata zapisana razem z audio, gdzie np. jest data utworzenia pliku. Oprócz tego, oryginalna sesja z DAW. A jeśli materiał był tłoczony na CD, to jeszcze kody ISRC. To wszystko poświadcza Twoją własność. Dodatkowo, bardzo stara metoda – wypalić gotowy utwór na płycie, wsadzić ją do koperty, zaadresować i wysłać do siebie. Nie otwierać. Nienaruszona koperta z datą stempla (lub numerem listu poleconego) jest niezbitym dowodem, że już danego dnia utwór istniał i to Ty jesteś jego autorem.

    • To z wysyłaniem do siebie – dobre 🙄
      Nie znałem tego 😯

    • To taki klasyk, jeszcze z czasów “analogowych” 😉

    • Jednak to prawda, że człowiek uczy się do końca życia 💡 …

    • Niewątpliwie!

  6. Ciekawe jak komus zalozyc sprawe jak jest np. z drugiego konca swiata 😀 (no ale to nie forum prawne)

    Ostatnie pytanko : A mozna WYDAC w “labelu krzak” taki skradziony utwor? Trzeba jakos udowodnic,ze to wlasny track? Czy opiera sie to jedynie na pisemnej umowie?

    Faktycznie przydalby sie moze jakis temat na blogu na temat tego 😀

    • Załatw sobie kod ISRC i umieść metadanych. Każdy utwór to niepowtarzalny kod. Oznaczenie producenta jest początkiem każdego kodu ISRC nadawanego przez danego producenta. Posługując się tym oznaczeniem, kody dla poszczególnych nagrań będziesz nadawać sam, wg poniższego wzoru.
      Przykładowe kody ISRC poszczególnych nagrań:
      ISRC PL-xxx-xx-00001,
      ISRC PL-xxx-xx-00002, itd.

    • Kod możesz załatwić pisząc maila tu:
      Agnieszka Kowalik
      Doradca Prawny
      Związek Producentów Audio Video
      ul. Kruczkowskiego 12 m.2; 00-380 Warszawa
      tel.: (22) 625 45 16; fax: (22) 625 16 61
      a.kowalik@zpav.pl; http://www.zpav.pl

    • @Armin – Nigdy nie zgłębiałem tego tematu i szczerze mówiąc nie bardzo zamierzam, bo sprawa jest dla mnie prosta i w zasadzie wystarczy zwykła przyzwoitość, a nie opisywanie co z czyjąś twórczością można zrobić, a czego zrobić nie można… Nie trzeba znać prawa, żeby wiedzieć, że czyichś utworów się po prostu na bezczela nie kradnie. Wydać możesz co Ci się podoba, nic nie musisz udowadniać, dopiero jak się pojawi ewentualny spór. Dlatego w ogóle nie polecam takich praktyk. Nie kradnij – nie będzie problemów, a jak ktoś sobie coś Twojego przywłaszczy – ścigaj. Taka puenta 🙂

    • A Rufinmusic dobrze prawi o kodach.

  7. No ok , dzieki Chlopy :D.
    Myslalem ze to bardziej zagmatwane.
    W takim razie dzisiaj swiat o mnie sie dowie haha 😀

    Pozdrawiam Was!

Zostaw komentarz