Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 19

Dzisiaj ostatnia odsłona wątku samplowania i obróbki zapożyczonych fragmentów od innych artystów. Miejcie na uwadze, że podawane przeze mnie przykłady służą wyłącznie celom edukacyjnym i w żaden sposób nie chcę nakłaniać Was do tego, abyście za wszelką cenę i tylko w ten sposób tworzyli swoje utwory. Niemniej jednak jest to temat tak popularny i często praktykowany, że chciałbym, abyście znali podstawy tej sztuki.

Chcę Was również uczulić na to, że jeśli naprawdę mocno zmanipulujecie samplowane fragmenty, to nikt nie będzie w stanie zgadnąć, jaki był oryginalny sygnał, co w rezultacie pozwoli uniknąć problemów z prawem autorskim.

Skoro chcecie już „pożyczać” fragmenty muzyki innych ludzi, to chociaż włóżcie w to trochę wysiłku i zróbcie z nich coś „swojego”, znacznie odbiegającego od oryginału. A jeżeli chcecie po prostu wykorzystać jakiś fragment w oryginalnym brzmieniu i nie zamierzacie nic w nim zmieniać, to zdobądźcie zgodę autora. Tak to powinno wyglądać w cywilizowanym świecie. Mimo, iż czasem można wątpić, że on taki rzeczywiście jest…

Ale do rzeczy. Poniżej garść ostatnich porad z zakresu manipulowania samplami.

88. Sample jako modulatory wokodera

W duchu tego, o czym pisałem powyżej, czyli zamiany próbki nie do poznania, możemy zaprzęgnąć zapożyczone audio jako źródło do modulowania dźwięku wokodera. A żeby dodatkowo utrudnić identyfikację oryginału i przy okazji jeszcze bardziej ubarwić nasze nowe brzmienie, możemy wcześniej całość pociąć na małe fragmenty, pozamieniać kolejnością, dopiero potem przemielić wokoderem, a na koniec dodać kilka enigmatycznych efektów.

Oto, jak w kilka minut można z fragmentu znanej piosenki zrobić coś takiego – kto pierwszy zgadnie, skąd oryginalnie pochodzi nasze „jajo, jajo”, dla tego nagroda!

      83-.mp3

 

89. “Plasterki” audio

Każde współczesne DAW (nawet najprostszy edytor audio) posiada jakąś funkcję do automatycznego cięcia fragmentów ścieżki. W zależności od programu i jego funkcjonalności, te cięcia mogą odbywać się na podstawie siatki (grid), wykrytych transjentów tudzież innych wytycznych. I choć nie ma nic złego w tym, aby z takiej funkcji skorzystać, spróbujcie czasem zaniechać takiego domyślnego plasterkowania i dokonajcie cięć sami – na oko, na ucho, na wyczucie…

Ta technika jest szczególnie przydatna przy gotowych pętlach perkusyjnych, ale nie tylko. Nikt nam przecież nie zabroni pociąć (i na przykład wrzucić do samplera) śladu basu czy harmonijki ustnej. Tym bardziej, że mogą z tego później wyjść niespotykane rzeczy. Może nie zawsze i nie za każdym razem osiągniemy majstersztyk, ale na pewno mamy większe szanse na uzyskanie efektów, których nasz komputer by nam nigdy samodzielnie nie wytworzył.

Poniżej przykład takiego działania. Najpierw próbka pada wzięta z jakiejś pętli w darmowej paczce sampli, gdzie wyciąłem pierwszy z rzędu przypadkowy fragment i go zapętliłem:

      84-.mp3

 

Następnie załadowałem ten plik do samplera, ułożyłem prostą patternę rytmiczną, dodałem jedną zmianę akordów, rozstawiłem nieco szerzej w panoramie, obciąłem nieco wysokich pasm, dodałem niewielkiej ilości delay’a oraz kołyszącego się od lewej do prawej bramkowanego filtra (za pomocą darmowej, protoolsowej wtyczki Air Filter Gate) i po kilku minutach zabawy wyszło takie coś:

      85-.mp3

 

90. Sample jako referencje

Mimo, że oryginalna próbka użyta w poprzednim przykładzie pochodzi z jakiejś darmowej paczki pobranej w sieci, to nawet w przypadku samplowania jakiegoś komercyjnego kawałka, możemy dany fragment zmienić do takiej postaci, że nikt się nie zorientuje (a my unikniemy kłopotów). Mało tego, zawsze możemy przecież posłużyć się taką próbką tylko jako punktem odniesienia do stworzenia nowego brzmienia. Bynajmniej nie chciałbym Was nakłaniać do bezczelnych kradzieży czyjejś twórczości, ale jeśli wystarczająco mocno taki pożyczony plik przerobicie, to nikt się za Chiny Ludowe nie zorientuje 🙂

Możliwości są tutaj nieskończone i uważam, że warto się nieco bardziej wysilić i stworzyć coś nietypowego i, nie bójmy się tego powiedzieć – własnego. Bo mimo, iż fragment czyjejś twórczości został tutaj użyty, to miało to miejsce tylko w formie referencji, punktu zaczepienia, a ostateczne brzmienie i frazę stworzyliśmy w całości sami i w niczym nie przypomina to oryginału.

Poniżej przykład tego, jak korzystając z bardzo znanego utworu można kilkoma krokami stworzyć zupełnie inne brzmienie, które może posłużyć jako referencja i inspiracja do zrobienia oryginalnego kawałka:

      86-.mp3

 

W tym fragmencie użyłem następujących wtyczek: Tremolator (od Soundtoys), Granulizer (od Plug And Mix), Talkbox (od AIR). Skorzystałem także z funkcji odwracania i odrobiny korekcji. Całość na końcu dobarwiłem lekkim pogłosem. Ciekawskim oznajmiam, że jako źródło moich podbojów wykorzystałem w tym fragmencie utwór Daft Punk – “Giorgio by Moroder”. Jak na moje ucho, to z oryginałem ma on niewiele wspólnego…

91. Zmniejszanie rozdzielczości

W dobie dzisiejszego sprzętu i jego możliwości, sporo elementów brzmienia wydaje się być mega-krystalicznymi, przejrzystymi, dobrze odwzorowanymi, w pełnej rozdzielczości i z ogromnymi detalami. Jeśli jednak chcemy wnieść do zapożyczanych próbek (lub jakichkolwiek ścieżek) element „old-schoolowy”, to jedną z kilku dróg do osiągnięcia takiego efektu, jest zmniejszenie rozdzielczości bitowej fragmentów audio.

Niby jest to działanie wbrew zamierzeniom producentów sprzętu czy oprogramowania, bo skoro mamy możliwość, to powinniśmy korzystać z dobrodziejstw dzisiejszej techniki (praca w 24 czy 32 bit), ale z drugiej strony, są zespoły i artyści, którzy celowo miażdżą próbki do znacznie mniejszej rozdzielczości (12 czy nawet 8 bit), żeby nadać dźwiękowi brzmienia minionej epoki lub cyfrowego zgrzytu i niedokładności.

O ile zrobimy to ze smakiem, wyczuciem, na odpowiednim śladzie i w odpowiednim miejscu, to efekt może być naprawdę niezły. Szukajcie w swoich programach wtyczek typu bit-crusher, lo-fi czy czegoś w tym stylu. Czasem zadziałają one ciekawiej niż różnej maści przestery czy inne wtyczki saturujące – wszystko ma w produkcji swoje miejsce i nie bez powodu tego typu pluginy są dostępne w naszych DAW-ach.

92. Rozciąganie i zacieśnianie

To kolejny sposób na to, aby móc uzyskać bardziej vintage’owy, old-schoolowy czy “przybrudzony” sound. Szczególnie ciekawie potrafi się to sprawdzić na śladzie fortepianu lub pianina. Możemy wziąć za przykład niekoniecznie partię zapożyczoną od innych artystów (bo efekt takiego rozciągania i zacieśniania nie będzie diametralnie zmieniał brzmienia i nie chcemy się narażać), dlatego we fragmencie poniżej skorzystałem z instrumentu wirtualnego.

Oryginalny plik:

      87-.mp3

 

Teraz rozciągnięty, czyli zwolniony (o ok. 10%):

      88-.mp3

 

A teraz zacieśniony do oryginalnej długości (i lekko odfiltrowany w dole pasma):

      89-.mp3

 

I aby była jasność – ten zabieg nie polega na jednokrotnym rozciągnięciu pliku i potem… cofnięciu tej operacji (bo byłoby to oczywiście bez sensu). Myk polega na tym, aby poddać dźwięk dwukrotnej obróbce – najpierw go rozciągnąć (żeby trochę stracił na jakości), a potem go zacieśnić (żeby kolejny raz stracił, ale wrócił do oryginalnej długości).

Ważne jest również to, aby nie wybierać “najczyściej” brzmiącego algorytmu kompresji/ekspansji czasowej, bo nie uzyskamy tych typowych dla zacieśniania/rozciągania artefaktów. A to właśnie o te efekty uboczne głównie nam chodzi. Najlepiej wypróbować kilka różnych algorytmów i zobaczyć który z nich najciekawiej nam zabrudzi dźwięk. Ja w przykładzie powyżej skorzystałem z domyślnego protoolsowego algorytmu, który najlepiej na świecie nie brzmi – i o to właśnie chodziło.

93. Fragmenty fragmentów…

Jedną z najciekawszych metod (i chyba najbezpieczniejszą w sensie praw autorskich) jest wykorzystanie fragmentu o minimalnej długości z jakiegoś sampla. Co mam na myśli? Załóżmy, że pożyczyliśmy sobie jeden wers wokalu znanej wokalistki. Raczej ciężko byłoby z niego skorzystać w całości, żeby nikomu się nie narazić – artystce, wytwórni, wyczulonym słuchaczom…

W tym celu, możemy z tego fragmentu wybrać jeszcze krótszy fragment, na przykład ciągnięty jeden dźwięk przez sekundę czy trzy i go zapętlić. A dopiero potem poddać go przeróżnym procesom, jakie przyjdą nam do głowy – zmienić kierunek (zagrać od tyłu), zmienić wysokość dźwięku, pokroić na króciutkie plasterki i indywidualnie je zmanipulować, zaprzęgnąć do pracy filtry i je zautomatyzować i wiele, wiele innych…

Podsumowanie

Sami widzicie, że tutaj właściwie nie ma granic i można zdziałać na tym polu bardzo wiele… Tym artykułem zamykamy temat samplingu, a od kolejnej części zajmiemy się kwestią zdobywania zleceń. Myślę, że wielu z Was to zainteresuje.

Promocje

A na deser i lekkie wytchnienie od technik pracy serwuję Wam odnośniki do kilku obecnie trwających promocji na wtyczki od kilku znanych i cenionych producentów takowych.

  • Synchroarts25% zniżki na wszystko (dzięki Łukasz S. za cynk)
  • Soundtoys – pokaźne zniżki na wszystkie efekty
  • Waves – jeszcze większe cięcie cen wybranych pluginów
  • Native Instruments – upgrade’y, crossgrade’y i update’y za 50%
  • Nomad Factory Blue Tubes – nieprzyzwoicie niskie ceny pojedynczych wtyczek i całego pakietu
  • Steven Slate Drums – niezłe oferty Triggera oraz SSD4 razem z rozszerzeniami

Wszystkie wymienione wyżej oferty (poza ostatnią) są ważne do 30 czerwca 2015, więc trzeba się spieszyć!

Do rychłego!

Zostaw komentarz