Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 17

Zakończyliśmy temat współpracy z innymi muzykami i zgodnie z zapowiedzią od dziś zaczniemy rozmawiać o samplowaniu (czy samplingu – jak kto woli). Zanim ruszymy, może w wielkim skrócie powiem o co chodzi, bo niektórym to pojęcie może być obce albo mylone z zupełnie innym procesem.

Jak zapewne wiecie z teorii cyfrowego dźwięku, o której pisałem w TYM ARTYKULE, proces samplingu odnosi się do konwertowania sygnału analogowego na cyfrowy i polega na tym, że w równych odstępach czasowych pobierane są bardzo krótkie próbki dźwiękowe do bufora (sample), a potem zamieniane są one na serie zer i jedynek. Dzięki temu jesteśmy w stanie zarejestrować i odtwarzać nagrywane ślady z cyfrowego medium (dysku komputera). Ale to jest ten proces, o którym dziś nie będziemy rozmawiać.

Zajmiemy się czymś zupełnie innym, mimo że noszącym tę samą nazwę…

Proces samplowania w drugim znaczeniu polega również na pobieraniu próbki (sampla) jakiegoś dźwięku, brzmienia, uderzenia, fragmentu jakiegoś utworu czy partii, a następnie na dowolnej obróbce, dopasowaniu go do naszego utworu – wszystko według potrzeb. Często pobieramy sample ze znanych motywów czy kawałków i mogą to być zarówno fragmenty miksu, jak i pojedynczych instrumentów, typu perkusja, bas, smyki, cokolwiek.

Sampling dość często stosowany jest w hip-hopie (do którego często sampluje się fragmenty jakichś klasycznych nagrań, bluesa, funku, RnB czy jeszcze innych gatunków) i zazwyczaj głównym źródłem pobierania takich próbek są płyty winylowe. Oczywiście możliwości i sposobów jest znacznie więcej, bo samplować możemy właściwie ze wszystkiego.

Można czy nie?

Jak zawsze w dyskusjach poruszających ten temat pojawia się wątek legalności takich działań, bo jakby nie było – korzystamy z czyjejś twórczości, do której przecież nie posiadamy praw! A przyzwoitość i zdrowy rozsądek nakazywałyby uzyskanie zgody od autorów, żeby uniknąć niepotrzebnych problemów. Jeszcze pół biedy, jak robimy sobie muzykę hobbystycznie, do szuflady, etc. Ale jeśli chcemy pokazać się światu, to wypadałoby jednak zadbać o to, żeby mieć pozwolenie od artysty czy wytwórni, którzy są właścicielami praw autorskich danych nagrań.

Natomiast pewien paradoks, który zawsze wzbudza we mnie mocno mieszane uczucia, jest taki, że nawet w „wielkim muzycznym biznesie” zdarzają się sytuacje, gdzie topowi producenci, nie zważając na konsekwencje, bezczelnie “zżynają” czyjeś partie bez zahamowań czy kompleksów. Nie zamierzam tutaj prowadzić jakiejś krucjaty czy uczyć kogoś uczciwości, bo to kwestia własnego sumienia (i ewentualnego pozwu sądowego). Wiedzcie tylko, że jeśli chcecie sobie korzystać z fragmentów muzyki, do której nie posiadacie praw, prędzej czy później możecie się najeść wstydu i kłopotów. A jeśli uda Wam się wypłynąć na szersze wody, to możecie być pewni, że ktoś się w końcu o to upomni.

No ale dobrze, załóżmy jednak, że strona legalna nie jest w naszym przypadku problemem (bo powiedzmy samplujemy coś z utworu kolegi, który zgodę wyraził) i zakończmy ten przydługi wstęp. Popatrzmy na kilka praktycznych porad, które pozwolą nam nieco lepiej przeprowadzić proces samplowania, co z kolei pozwoli nam na lepsze, ciekawsze i dokładniejsze użycie jakiegoś sampla w naszym utworze.

78. “Pobieranie” Sampla

Bardzo często, zazwyczaj w produkcjach hip-hopowych, słyszę jak niedokładnie docięte lub ucięte są sample perkusyjne. Niezależnie od tego, czy pobieraliśmy je z jakiejś płyty czy z innego źródła i wrzuciliśmy je do samplera lub bit maszyny, to najpierw zawsze trzeba się upewnić, że skopiowaliśmy odpowiednio długi fragment, bez ucięcia ataku i bez nagle zanikającego ogona pogłosu. Nic nie drażni bardziej, jak bardzo ambientowy werbel, który ucina się zanim wejdzie kolejne uderzenie (np. stopy).

Zwracajcie więc uwagę na to, jak dokładnie tniecie czy pobieracie jakiś fragment (najlepiej pobrać nieco więcej niż w rzeczywistości chcemy), potem wrzućcie to do edytora audio i mając podgląd na próbkę, przytnijcie ją tak, aby nie ściąć transjentów i aby uderzenie wybrzmiewało możliwie najdłużej przed kolejnym zdarzeniem.

79. Dopasowywanie sampla

Jeśli utwór, z którego pobieracie sampla, nie daje Wam szans na odpowiednio długą próbkę (bo przykładowo ma tempo rzędu 148BPM), to zanim wrzucicie takową do samplera, postarajcie się ją najpierw lekko rozciągnąć. Nie zawsze będzie to skutkowało tak samo czystym i idealnie odwzorowanym brzmieniem, ale moim zdaniem lepiej, jeśli obniży się lekko tonacja takiego uderzenia, niż cała próbka ma się za wcześnie skończyć i powodować dziurę w całości.

80. Obróbka sampla

Tutaj jest całe morze możliwości, bo wszystko sprowadza się do tego, jaki mamy zamysł, pomysł, potrzeby i wymagania. Możemy w zasadzie użyć wszelkich procesów – od filtrów i korektorów, po pogłosy, przestery, delaye, saturację, zmianę tonacji i wszystko inne, czym chcemy coś zmanipulować, pociachać, zmienić, odwrócić. Prosty przykład:

Powiedzmy, że znaleźliśmy jakiś fragment trąbek, saksofonów, smyków czy czegokolwiek innego, które akurat grały w jakimś kawałku przez chwilę w solo. Bardzo spodobało nam się ich brzmienie, ale raz, że są zbyt „suche”, dwa, że grają w zupełnie innej tonacji i trzy – za bardzo sieją dołem pasma. Żeby je dopasować do naszego utworu – zmieniamy im tonację (pitch-shift), aż znajdziemy tę pasującą (znajomość podstaw muzyki przyjdzie tu z pomocą). Następnie odcinamy filtrem górnoprzepustowym nadmiar dołu (bo interesują nas głównie średnie i wysokie częstotliwości), a na końcu dodajemy im niewielkiego pogłosu.

To oczywiście bardzo prymitywny przykład i banalne rozwiązanie, ale na tym to głównie polega. Możemy oczywiście skorzystać z wielu innych dobrodziejstw, które dają nam wtyczkowe samplery. Ogranicza nas (jak w większości przypadków) tylko nasza wyobraźnia…

81. Odtwarzanie sampla

Rozróżnijmy sytuację, w której „pożyczamy” sampla w formie kilku czy kilkunastosekundowej próbki audio, która gra jakiś konkretny motyw i ten sobie dopasowujemy do naszego utworu (tniemy na fragmenty, zmieniamy tonację, timing, etc.), od sytuacji, gdy samplujemy tylko pojedyncze uderzenie czy brzmienie i importujemy je do samplera – tak, żeby pod każdym klawiszem znajdowało się to pojedyncze uderzenie, ale żeby na przykład wysokość dźwięku zmieniała się adekwatnie do tego, który klawisz naciśniemy. Niektóre samplery dają nam możliwość wyboru w tej kwestii (np. prosty Structure, którego sam czasem do takich celów używam). Wtedy możemy zagrać własną melodię korzystając z tego pobranego brzmienia.

Obie metody są jak najbardziej skuteczne i mają swoje wady i zalety. Nieważne więc, w jaki sposób odtwarzamy daną próbkę. Liczy się to, żebyśmy osiągnęli założony cel. Różne metody i wszelkie chwyty są tu jak najbardziej dozwolone.

82. Biblioteki sampli

Jedna rzecz, na którą chciałbym Was bardzo uczulić, jest taka, abyście co jakiś czas, regularnie przeglądali swoje zasoby zsamplowanych fragmentów. Niezależnie od tego, czy pobieracie próbki samemu, czy może korzystacie z gotowych paczek różnego typu. Bywa tak, że w najmniej oczekiwanym momencie trafi się akurat jakiś “sampel” (wątpie, że jest to w ogóle poprawna odmiana i pisownia…), który będzie pasował do Waszego utworu idealnie (albo będzie wymagał tylko minimalnej obróbki).

A takie odświeżenie sobie pamięci i zorientowanie się, co rzeczywiście posiadamy (szczególnie, jeśli są to spore zasoby nagromadzone przez lata), może nas bardzo mile zaskoczyć.

Podsumowanie

I tyle słowem wstępu do tematu samplowania. W dwóch kolejnych artykułach podam Wam kolejną garść praktycznych porad, które powinny Wam nieco ułatwić okiełznanie tej bestii…

  1. Alan_Z.W.Z

    Super seria! Informacje chłonę jak gąbka. Sampling jest moja słabą stroną. Czekam z nie cierpliwością na kolejne artykuły. Powodzenia Igor !!

  2. EndeBeats

    Panie Łukaszu! Sampling nie jest stosowany w Hip-Hopie, tylko w rapie 😛 . HH to 4 elementy: DJing, Rap, Breakdance i Graffiti 🙂

    • To jedna z kilku opinii. Według jednych jest tak, jak mówisz. Według innych – nie do końca… Szczególnie w ciągle zmieniającym się świecie. Umówmy się więc, że przestanę utożsamiać te dwa pojęcia w dniu, w którym raperzy będą potrafili odrożnić miks od masteringu albo gdy przestaną straszyć świat określeniami w stylu “mastering wokalu”, ok? 🙂
      I nie jestem żaden “pan”, motyla noga 😉

  3. papermonster

    Wszystkim chcącym rozpocząć przygodę z kreatywnym samplingiem polecam zakup choćby najprostszego samplera sprzętowego – Yamaha SU 10 będzie aż nadto. Poza tym sampling to w połowie radość z polowania na próbki. Dźwięki miasta, odgłosy przyrody (paszczą) przypadkowy grajek na rynku (wzięte z Ray of Light Madonny) to wszystko surowy zaczyn waszego brzmieniowego zakalca 🙂 Sampler sprzętowy uczy pokory i samoorganizacji za to – małe wyświetlacze, mało ramu… Kontakt jest fajny i bardzo go lubię, ale najlepszy sampler który mam to ten w Korgu Tritonie. Pomyślnych łowów. 🙂

Zostaw komentarz