Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 16

Kontynuujemy rozpoczęty w poprzednim wpisie wątek współpracy z innymi muzykami. Przedstawiłem Wam kilka koncepcji czy toków myślenia, które mogą nam takie przedsięwzięcie ułatwić, a dziś podzielę się ostatnią garstkę wskazówek z tego zakresu. Mam nadzieję, że i te okażą się przydatne.

73. Portfolio

To dość oczywisty punkt, ale nie należy go ignorować. Posiadanie takiego osobistego dorobku, który możemy zaprezentować, jest równie istotne, co nasze CV podczas ubiegania się o pracę. Marne (a właściwie żadne) są nasze szanse na współpracę z kimkolwiek, jeśli ta osoba nie ma możliwości sprawdzenia kim jesteśmy i czego do tej pory dokonaliśmy. Platforma jest tu mniej istotna – czy będzie to Soundcloud, Youtube, BandCamp, Reverbnation czy jakikolwiek inny portal – ważne, żebyśmy mieli coś godnego zaprezentowania. Traktujcie swoje portfolio jako przepustkę do dalszych negocjacji.

74. Dokładność w opisach sesji

Jeśli już uda nam się przekonać do siebie drugą osobę i projekt ruszy, to bardzo istotne w pracy na odległość jest to, aby umieć śledzić i rozpoznać każdą kolejną wersję danej sesji. Wszystko po to, aby móc się orientować, która z nich jest najnowsza, kto wprowadzał ostatnie zmiany i tego typu rzeczy.

Niezależnie czy przesyłamy sobie projekt za pomocą niezależnych serwerów hostujących pliki, czy może korzystamy z jakichś rozwiązań w chmurze, które pozwalają nam dzielić się i udostępniać foldery wybranym osobom (np. Dropbox), to dobrze w nazwie projektu, który wgrywamy zawsze umieszczać takie informacje, jak data dokonania zmian i nasze inicjały. Dzięki temu prostemu zabiegowi, nigdy nie powinniśmy mieć problemu w identyfikowaniu danej odsłony naszej sesji.

75. Forma wymiany sesjami

Ten podpunkt nawiązuje co nieco do numeru 71, ale pomyślałem, że warto będzie go jeszcze nieco rozszerzyć. Wiadomo, że najprościej wymieniać się całym projektem z drugą osobą – ale to funkcjonuje jedynie wtedy, gdy dysponujemy tym samym programem (najlepiej w tej samej wersji). Z tego względu, jeżeli nasza współpraca nie dotarła jeszcze do miejsca, w którym my i nasz współpracownik mamy w miarę ujednolicone zestawy – warto zaznajomić się z innymi formami wymiany sesji. Wspomniałem już o eksportowaniu każdego śladu jako audio, więc jako ostatnia metoda, pozostaje nam zaznajomienie się z formatem OMF/AAF (który szerzej zaprezentowałem w TYM FILMIE).

Skorzystanie z formatu OMF/AAF pozwoli nam na otwarcie w naszym DAW sesji stworzonej w innym DAW. Proces ten może nie jest idealny i taki “transfer” nie zawsze przebiega bezbłędnie, ale warto sobie ten temat zgłębić i sprawdzić czy stacje robocze po obu stronach mogą w ten sposób wymieniać się sesjami.

A na podsumowanie tego punktu – wiadomo, że nie zawsze musimy dzielić się całą sesją, ze wszystkimi śladami, etc – zależy od poziomu zaangażowania drugiej osoby w projekt. Może nasz partner dogrywa tylko ścieżki basu do projektu i nie potrzebuje mieć w programie wszystkich śladów, jakie my mamy przed sobą. W tej sytuacji są dwa wyjścia:

  • przesłać mu tylko najpotrzebniejsze ślady, czyli powiedzmy zmiksowaną do jednego śladu stereo perkusję i jakiś track niosący kontent melodyjny (powiedzmy pianino)
  • zrobić bardzo szybki rough-mix ze wszystkich śladów i po prostu wysłać mu w jednym pliku stereo

W tej sytuacji totalnie eliminuje to potrzebę posiadania tych samych stacji roboczych, wtyczek czy czegokolwiek innego. Nasz muzyk importuje sobie plik stereo do swojej ulubionej stacji i bez problemu może zacząć nagrywać swoje partie.

I to już chyba wszystkie metody dotyczące dzielenia się jedną sesją. Warto na samym początku te wszystkie kwestie techniczne ustalić, żeby później nas już to nie trapiło i nie spowalniało współpracy.

76. Słuchawki dla każdego

Dwie ostatnie porady będą ściśle dotyczyły sytuacji, w których pracujemy bezpośrednio, obok siebie, w jednym pokoju. Pierwsza z nich tyczy się sytuacji nagraniowej. Jeśli dysponujemy interfejsem, który ma tylko jedno wyjście słuchawkowe, warto rozważyć kupno wzmacniacza słuchawkowego (np. takiego z czterema wyjściami), który pozwoli nam na podzielenie sygnału wychodzącego jednym gniazdem interfejsu na 4 pary słuchawek (nam będą wprawdzie potrzebne tylko dwie, ale tak małych pudełek chyba nie robią).

Ogromnym plusem, oprócz tego, że obaj muzycy będą na bieżąco słyszeć, co jest nagrywane jednocześnie z podkładem, jest to, że nie stracimy na sile sygnału w słuchawkach. Bo spotykałem się czasem z tym, że ktoś chciał zastosować zwykłą przejściówkę (a właściwie rozgałęziacz w postaci wtyczki), który dzielił jeden sygnał z wyjścia słuchawkowego na dwie pary słuchawek. Nietrudno się domyślić, że dzielona na dwa była również moc sygnału docierająca do podłączonych w ten sposób słuchawek, co przy nagrywaniu głośnych źródeł dźwięku znacznie utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia jakąkolwiek pracę.

Dlatego wskazany jest tutaj wzmacniacz słuchawkowy (można kupić je naprawdę niedrogo), który ma możliwość niezależnego wzmacniania każdego z czterech dedykowanych wyjść. Miejcie tylko na względzie, że posiadając tylko jedno wyjście słuchawkowe w interfejsie i podłączając do niego wspomniany wzmacniacz, nie będziemy mieli możliwości zmieniać miksu dla każdej pary słuchawek.

To znaczy, że jak nasz kumpel chciałby w słuchawkach więcej basu, to podkręcenie go w DAW rzeczywiście poskutkuje pojawieniem się go w większej ilości w uszach, ale w naszych również – a nie zawsze tego chcemy. Do wzmacniacza bowiem podajemy jeden sygnał (jeden miks z DAW), bo dysponujemy jednym wyjściem słuchawkowym.

Żeby móc podawać różne miksy do każdej z pary słuchawek, musielibyśmy mieć przede wszystkim więcej niż dwa główne wyjścia w interfejsie i wtedy moglibyśmy zrobić inny miks dla każdej pary wyjść wewnątrz naszej stacji roboczej i podawać je osobno poszczególnymi parami wyjść z interfejsu.

Ale to tylko taka mała dygresja dla zainteresowanych tym tematem.

77. Praca na zmianę

To jest chyba jedna z najbardziej wartościowych porad, jakich kiedykolwiek mi udzielono w zakresie współpracy z innymi muzykami. Ciągle mówimy o sytuacji, w której pracujemy obok siebie, rzecz jasna.

Mimo, iż większość czasu spędzać będziemy w naszym studiu razem i podejmować decyzje będziemy wspólnie, to bardzo rozsądnym pomysłem jest od czasu do czasu odstąpienie od tego schematu i po prostu rozpłynięcie się w powietrzu… A mówiąc wprost – wyjście ze studia i zostawienie drugiej osoby w samotności. Daje jej to wtedy nieco swobody, luzu i możliwości sprawdzenia czy wypróbowania rzeczy bez zamartwiania się o to, czy nam się spodoba czy nie.

To też w sporym stopniu wpływa na swego rodzaju naturalność pracy, bo jeśli mamy za sobą sporo godzin przepracowanych przed stacją roboczą w samotności, to czujemy się komfortowo bez ciśnienia na zaimponowanie komukolwiek.

Drugi pozytywny aspekt takiego działania, to szansa dla nas na złapanie oddechu (dosłownie i w przenośni – na spacer można powiedzmy pójść).

Trzeci plus – wyobraźcie sobie tę ekscytację, z jaką będziecie wracać i nie dającą spokoju myśl w stylu: „Już nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć, co ten wariat tym razem wykombinował” – czy jakoś tak…

Czwarta zaleta – może nam wpaść do głowy jakiś pomysł, gdy przycupniemy na brzegu osiedlowej kałuży.

A piąty pozytyw – o ile nam się uda nie myśleć na spacerze zbyt obsesyjnie o obecnym projekcie – wrócimy z odświeżonym uchem i większą dozą obiektywizmu, co niewątpliwie może się przyczynić do lepszej oceny postępów w pracy.

Podsumowanie

Niniejszym wpisem zamykamy dział o współpracy z innymi zapaleńcami robienia muzyki w domowym zaciszu. Myślę, że te 11 wskazówek z tego i poprzedniego wpisu pomoże Wam dopracować reguły gry i przyniesie pożytek dla wspólnie realizowanych projektów. A od następnego artykułu rozpoczniemy wpisy i porady z kategorii samplowania. Do rychłego!

  1. Ja najczęściej współpracuję z wokalistami, więc wysyłam im jeden plik (podkład), a dostaje jeden, bądź kilka plików z wokalem + ewentualnie jakieś chórki 😀
    Tu przykład takiej współpracy:
    https://soundcloud.com/rufinmusic/sexy-sadie-the-beatles-cover

  2. Igor, nie mialem ostatnio czasu na dyskusje i komentarze ale kazdy wpis nadal sumiennie sledze choc sie nie udzielam. Dlatego dzis sie zebralem do malego monologu i chce tylko napisac ze ogromnie dziekuje za cala serie tych artykulow i twoje odpowiedzi na moje prostackie maile. Dla ciebie to pewnie chleb powszedni ale ja jestem na prawde wdzieczny za wszystkie wskazowki i jak to mowisz “pociaganie do pionu za warkoczyk”. Nie bede ukrywal ze dla mnie stanowisz oaze wiedzy i dobrych porad. Szczerze dziekuje i zycze jeszcze wiecej dobrych wpisow. Polecam cie gdzie tylko moge. Rzadzisz! Dziekuje.

Zostaw komentarz