Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 15

Zamknęliśmy rozdział o miksowaniu i masteringu, a w kolejnej części porad dotyczących produkowania jeszcze lepszych utworów zajmiemy się kwestią współpracy z innymi muzykami. Niektóre z wymienionych wskazówek będą opierały się o współpracę bezpośrednią, inne o współpracę na odległość. Oto kilka, moim zdaniem, najważniejszych rzeczy, które należy wziąć pod uwagę podejmując się realizowania projektu z inną osobą/osobami.

67. Bliższe poznanie gustów

Może brzmi to trywialnie, ale jednym z elementów „docierania się” pod względem muzycznej współpracy jest bliższe poznanie upodobań muzycznych drugiej strony. I nieistotne jest, jaką formę przyjmie ten proces – ważne, aby znać gust naszego współpracownika, bo wtedy łatwiej będzie nam znaleźć wspólny język, wytłumaczyć, czego oczekujemy, etc., bo będziemy w stanie się do czegoś odnieść.

Przykładowo, można na start podzielić się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi ulubionych artystów czy utworów. Można pójść dalej i rozwodzić się na temat konkretnych brzmień – czy to ogólnie, czy z rozbiciem na poszczególne elementy, typu: „Lubię taki masywniejszy, ciemniejszy i lekko stłumiony werbel, jak w …” (i tu podajemy konkretny przykład). Załóżmy więc, że nasz partner jest perkusistą i ma nagrać bębny do utworu, nad którym razem pracujemy. Taka sugestia (i konkretny przykład) już mu wiele powie. Zapewne sięgnie on po inny werbel, stłumi go plastrami, taśmą czy nawet koszulką i już będziemy bliżej wymarzonego brzmienia.

Nie będę się tu rozpisywał nad każdym możliwym przypadkiem, bo wierzę, że chwytacie, o czym mówię. Takie rozpoznanie terenu i przedstawienie swoich preferencji na samym początku pozwoli nam uniknąć wielu nieporozumień i uczyni taką współpracę przyjemniejszą i prawdopodobnie bardzo edukacyjną… A to dlatego, że pracując z innymi ludźmi wychodzimy niejako ze swojego „bezpiecznego środowiska”, ze swojej znajomej strefy, w której często tkwimy.

68. Próbowanie kilku opcji

Nawet znając gusta i preferencje drugiej osoby, nie mamy gwarancji, że współpraca będzie się układała gładko. Dlatego nie miejcie kompleksów odstąpić od kolaboracji z daną osobą, jeśli czujecie, że projekt zmierza ku upadkowi. Nie ma nic złego w przerwaniu współpracy i poszukaniu innej osoby. Nie muszę chyba przypominać, że należy to zrobić w sposób kulturalny i grzeczny, a nie nagle zaprzestać korespondencji czy nie odbierać telefonów – takie sposoby „załatwiania spraw” zostawmy skłóconym o Justina Biebera nastolatkom, ok?

W sieci roi się od osób chcących tworzyć muzykę, więc logiczne, że opcji współpracy jest naprawdę sporo. Niektóre warianty działają na zasadzie „wynajęcia” sobie muzyka do nagrania konkretnej partii, inne na zasadach w sumie… dowolnych (wszelkiego rodzaju fora, etc). Warto więc trochę tych opcji przejrzeć, aż w końcu znajdziemy osobę, z którą będziemy się rozumieć nie tylko muzycznie (czego oczywiście Wam życzę).

69. Veto

Praca w duecie (a tym bardziej w kilka osób) wymaga arcytrudnej sztuki kompromisu. Niezależnie od tego, czy pracujemy z kimś na odległość, czy bezpośrednio – będą zdarzały się sytuacje, kiedy trzeba będzie się sprzeciwić jakieś decyzji partnera i jak najbardziej mamy do tego prawo. Nie wszystko musi nam się podobać, nie wszystko musi trafiać w nasz gust i preferencje. Nie bójmy się w takich chwilach postawić sprawy jasno i przedstawić swojego zdania. Taka współpraca bez obopólnego zadowolenia mija się z celem.

Jeżeli więc jakaś partia nam nie odpowiada, to mówimy o tym otwarcie. Ktoś może obawiać się, że takie veto może szybko zniszczyć jakąś tam muzyczną relację, ale nic bardziej mylnego. Znacznie gorzej jest kogoś utrzymywać w niepewności czy obłudzie, a jeśli partner jest osobą w miarę rozgarniętą, to bez problemu doceni szczerą wypowiedź, bo wie, że obie strony dążą ku osiągnięciu jakiegoś celu, który jest najważniejszy.

Jeśli jednak macie ochotę kwestionować każdą partię (z wzajemnością), to chyba znak, że czas poszukać innego muzyka do współpracy. I to jest normalna rzecz – nie każdy z każdym będzie “trybił” 🙂

70. Podwyższanie poprzeczki

Zazwyczaj będzie tak, że jedna z dwóch osób ze sobą pracujących będzie bardziej rozgarnięta w sprawach technicznych, muzycznych czy jakkolwiek inaczej związanych z produkcją utworów. I to bardzo dobrze. Ponoć najlepszym sposobem na ciekawe produkcje jest praca z osobami na mniej więcej tym samym lub wyższym od nas poziomie. Z bardzo prostej przyczyny – możemy się wiele z takiej współpracy nauczyć. A konkretniej – może okazać się, że kolega zastosował jakiś patent, o którym my wcześniej nie słyszeliśmy albo skorzystał z jakiejś techniki, o której my byśmy w danej sytuacji nie pomyśleli czy powiedzmy utworzył takie brzmienie, którego my ukręcić nie mogliśmy. Trochę tych plusów można by na pewno znaleźć.

Pytanie tylko, czy osoba reprezentująca wyższy od nas poziom wyniesie coś z takiej kolaboracji… To już zależy w głównej mierze od nas samych. Jeśli będziemy kogoś w stanie zainteresować swoim projektem i odpowiednio dobierzemy słowa nawiązując kontakt, to nie jest to wykluczone. Oczywiście nie mówię, żebyście zaraz nagabywali agentów najlepszych muzyków w branży… Mówimy o małym, domowo-projektowym poziomie, na którym, zgodnie z tym co pisałem – jest mnóstwo zapaleńców, którzy są chętni współpracować z przeróżnymi artystami.

71. Te same wtyczki i DAW

Współpraca ma szansę przebiegać o wiele bardziej gładko i bezkonfliktowo (w sensie technicznym), jeśli obie strony dysponują podobnymi narzędziami. Z tego względu, jeżeli wyczujemy, że jest szansa popracować z daną osobą na dłuższą metę, bo zaczynają wychodzić nam z projektu ciekawe rzeczy, to warto pomyśleć o ujednoliceniu naszych zestawów czy powiedzmy rozszerzeniu tego, co już mamy o warianty, na których pracuje osoba po drugiej stronie kabla.

W tym miejscu warto przyjrzeć się nowym opcjom tego typu współpracy przy okazji uruchomienia Pro Tools 12 (funkcja “Collab” na screenie, która pozwala użytkownikom m.in.. przesyłać ścieżki z sesji do sesji bezpośrednio z programu – dostępne wkrótce, jak mówi Avid):

Wiadomo, że możemy robić eksport pojedynczych czy wszystkich ścieżek jeśli pracujemy w różnych stacjach roboczych, ale czy nie byłoby o wiele prościej przesłać pojedynczego śladu czy nawet całego projektu sesji w takiej postaci, w jakiej sami widzimy go przed oczami?

72. Gotowość na każdą sytuację

Ten punkt bardziej tyczy się sytuacji, gdy pracujemy z kimś obok siebie, ale można go nieco rozciągnąć także na współpracę na odległość. Ale po kolei…

Nigdy nie wiemy, z czym przyjdzie do nas potencjalny współpracownik – może przyniesie gitarę, a może iPoda z pokaźną kolekcją loopów, które będzie chciał wykorzystać. Problem tylko wtedy, jeśli zapomni kabla… Nie mówię, że mamy się zaopatrzyć w przewody z każdą istniejącą na świecie końcówką, ale kilka tych najpopularniejszych, łącznie z różnego rodzaju przelotkami/przejściówkami zawsze warto mieć w zanadrzu. To są zwykle niedrogie sprawy, a potrafią nas czasem uratować w najmniej oczekiwanych chwilach.

Co do odniesienia do pracy na odległość – czasem może okazać się przydatne posiadanie programów przewidzianych dla muzyków niekoniecznie mających styczność z typową stacją roboczą. Może akurat trafimy na gitarzystę, którego muzyczne umiejętności są spore, ale wiedza techniczna na temat nagrywania znikoma? Może ta osoba nigdy nie widziała na oczy DAW, bo całe swe muzyczno-komputerowe życie spędziła przed GuitarRig-iem w wersji standalone?

Jasne, że można poinstruować, jak zgrać dane wykonanie na plik audio po przejściu przez taką symulację czy coś w tym guście, ale jeśli chcielibyśmy mieć możliwość ingerencji w brzmienie (bo powiedzmy sama partia jest na świetnym poziomie), to dobrze byłoby takiego GuitarRig-a posiadać.

I znów – nie mówię, że trzeba od razu nakupować wszystkie wtyczki na świecie, ale warto mieć świadomość tego, że czasem dobrym pomysłem będzie właśnie dodatkowa inwestycja…

Podsumowanie

Wszystko jednak sprowadza się do tego, aby jak najwięcej ustalić na samym początku – wtedy mamy szansę na udaną współpracę. W zanadrzu mam jeszcze kilka wskazówek dotyczących kolaboracji, które mogą okazać się przydatne. I nimi podzielę się w następnej odsłonie cyklu. A Was zachęcam do podrzucenia swoich sugestii na ten temat w sekcji komentarzy. Może macie jakieś doświadczenie we współtworzeniu z innymi zapaleńcami? Wasze rady będą bez wątpienia bezcenne dla nas wszystkich!

  1. Takiego doświadczenia we współpracy realizatorskiej to może nie mam,ale wiem jak ważne przy takiej kolaboracji jest świadomość ograniczeń współpracownika a chyba jeszcze ważniejsze swoich własnych. Bo tylko w ten sposób możemy dużo się nauczyć lub nauczyć innych.W pracy zawodowej mam takich kolegów którzy mając za sobą 40 letni staż i mówią do tego który ma 4 letni staż: no co ty to ty o tym nie wiesz? Ile lat tu pracujesz? A spytam się o taką rzecz czy wiesz? Itd. Masakra! To są najgorsi współpracownicy. Bo nie dość że od kogoś takiego nie da się niczego nauczyć to skutecznie hamuje postępy,które mógłby taki ktoś uczynić w przyjaznej atmosferze.Dobry współpracownik to ktoś z kim nie dość,że zrealizujemy swój własny czy wspólny cel,ale jeszcze dużo nowych rzeczy wniesie w nasze życie.Ja takich znam i Wam takich życzę. 😉

  2. Kolejny bardzo fajny artykuł:-)
    Mógłbym jeszcze dodać z moich doświadczeń,że bardzo istotne jest, żeby szukać do współpracy takich osób, które mają podobne cele i produkcja/tworzenie muzyki zajmuję u nich zbliżoną pozycję w hierarchii ważności spraw codziennych. Nie da się pracować w zespole, gdzie jedna osoba wiąże z tym poważne plany, inna chce po prostu pograć weekendowo i czasem zagrać jakiś koncert, a jeszcze inna robi to z powodów czysto towarzyskich.
    Jeśli natomiast mamy podobne cele i zbliżony poziom profesjonalizmu, wtedy może zacząć się magia, bo nie trzeba przedyskutowywać spraw fundamentalnych tylko można przekierować całą energię na tworzenie i produkcję.:-)
    Kolejną sprawą jest to o czym Igor wspomniał, podobny poziom techniczny osób zaangażowanych lub odpowiedzialność za inne części procesu tworzenia i produkcji. To jest o tyle istotne, że jeśli wymyślimy coś czego druga osoba nie jest w stanie zagrać lub ktoś wymyśli taką partię, która dla nas jest nieosiągalna, zaczynamy marnować czas na coś co powinno już być.

Zostaw komentarz