Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 8

Zgodnie z zapowiedzią, kontynuujemy wątek stosowania efektów.

Dzisiaj pokażę Wam kilka znanych i mniej znanych sztuczek na aplikowanie efektów, które warto znać i po które warto sięgnąć, gdy zabraknie nam inspiracji.

33. Głęboki efekt przechodzenia

To bardzo często stosowana technika w muzyce klubowej, tanecznej i elektronicznej. Ale nie tylko, bo jeśli zastosowana ze smakiem, to i stary dobry rock czy hip-hop nią nie pogardzi. Trzeba tylko wyczuć, co i jak. Polega to na tym, żeby tuż przed jakimś zwolnieniem dodać do kończącej się partii sporych rozmiarów pogłosu, którego ilość będzie narastać przy jednoczesnym zanikaniu (ściszaniu) sygnału źródłowego.

I są na to dwa sposoby – jeśli zapniemy wtyczkę pogłosową jako insert na jakimś śladzie (powiedzmy na ostatniej frazie wokalu), to musimy zaprogramować parametr Dry/Wet lub Mix) – tak, aby stosunek sygnału surowego do przetworzonego osiągnął wartość 100% Wet w momencie zakończenia się frazy wokalu – aby mógł sobie wybrzmiewać w nieskończoność. Ważne jednak, aby tuż przed ponownym wejściem rytmu i całości utworu cofnąć tą gałkę na 0% (lub tam, gdzie ustawiona była przed całym zabiegiem), bo inaczej wszystko nam się skotłuje…

Druga metoda to użycie kanału pomocniczego, na którym zapniemy pogłos, użycie wysyłki z danego śladu (np. wokalu) w trybie pre-fader i zautomatyzowanie jej na tej samej zasadzie, co wcześniej wspomniana gałka Wet/Dry przy jednoczesnym ściszaniu suwaka od głównego śladu wokalu. Na rysunku wygląda tak:

Czyli wraz z narastającą ilością pogłosu, stopniowo zanika nam sygnał z oryginalnym wokalem. A brzmi to tak (zabieg zastosowany na słowie „depression”):

      54-.mp3

 

34. Odwrócony pogłos/delay

Metoda dość stara i nadużywana, ale jeśli zrobiona z umiarem, to nadal bardzo atrakcyjna. Daje bardzo fajny efekt zasysania się pogłosu lub odbić delaya. Wykonuje się to bardzo prosto. Najpierw na osobnej ścieżce umieszczamy jakąś frazę wokalu (możemy ją wyciąć z głównej ścieżki).

Następnie ją odwracamy (komenda Reverse), potem dodajemy do niej konkretną ilość pogłosu (coś typu kilkusekundowy ‘hall’ lub ‘plate’), który “nadrukowujemy” na ślad. Następnie kolejny raz odwracamy nasze audio i mamy pięknie odwrócony pogłos lub delay. Jedyne, co pozostaje nam teraz zrobić, to ustalić poziom takiej ścieżki w miksie i pozycję na linii czasu – zazwyczaj tuż przed rozpoczynającą się frazą normalnego wokalu.

Tutaj szybki przykład:

      55-.mp3

 

35. Połączenie kilku efektów na raz

Kto powiedział, że musimy się ograniczać do jednego efektu w danym miejscu czy na danym śladzie? Czasem bardzo skutecznie podkreślimy wejście do kolejnej sekcji utworu, jeśli zaakcentujemy je na przykład dwoma efektami jednocześnie. Na myśl przychodzi mi jednoczesne wykorzystanie filtrów oraz delaya. Każdy zapewne słyszał ten efekt setki razy, dlatego Ci, którzy nie mieli jeszcze okazji z niego skorzystać, powinni się z nim jak najszybciej zapoznać. Oto co należy zrobić:

Najpierw musimy odnaleźć miejsce w utworze, w którym nastąpiło jakieś spowolnienie, odchudzenie czy inny break. Nas będą interesowały 2 lub 4 ostatnie takty przed tym, jak utwór wróci do pełnej krasy, czyli wszystkie instrumenty wjadą z powrotem jak czołg. Żeby to jeszcze bardziej uwypuklić i podkreślić, zastosujmy automatykę filtra górnoprzepustowego – tak, aby przez te kilka ostatnich taktów odcięcie było coraz głębsze aż do bardzo skrajnej wartości. Pamiętajmy, aby je cofnąć do zera – tuż przed ponownym pojawieniem się rytmu.

Następnie, na tym samym odcinku kilku taktów, włączmy delay i tak go zaprogramujmy, aby w miarę postępowania zmniejszały się wartości muzyczne odbić – możemy zacząć od półnut, a skończyć np. na szesnastkach.

      56-.mp3

 

36. Efekty ascetycznie

Wiadomo, że każdy gatunek muzyczny ma pewną tolerancję na ilość efektów. Niektóre rodzaje muzyki nie tolerują ich w ogóle lub bardzo mało, a inne wręcz się na nich opierają, Jest też cały wór muzyki, którą można okraszać efektami w sposób umiarkowany. To jest jedna rzecz.

Druga to taka, że zbyt szczodre ich użycie może prowadzić do pojawienia się dużej ilości szumów, zniekształceń i artefaktów. Mało tego, przesadzenie z ich ilością brzmi amatorsko i bez smaku. Efekty (szczególnie te ekstremalne) powinniśmy zwykle traktować jak drobne dodatki w dobrej potrawie – należy dać tylko tyle, ile sytuacja wymaga – nie mniej, nie więcej.

Dbajcie o to, żeby nie przysłaniały one esencji muzyki, samej kompozycji czy wykonania. Zastanówcie się nad tym, czy na pewno wszystkie są potrzebne, czy osiągnęliście nimi to, co sobie założyliście i tego typu kwestie. Często jest bowiem tak, że im mniej, tym lepiej (o czym nie jeden raz już trułem w tym przybytku).

I wracając do gatunków muzycznych – wszelkiej maści elektronika nam w tej kwestii wybaczy o wiele więcej, ale miejcie też świadomość, że w popie czy rocku sięga się po mnóstwo efektów, ale są one albo bardzo subtelne, albo ledwie słyszalne, albo po prostu dobrze dobrane i będące jedynie miniaturowym dodatkiem. Nie wychodzą na plan pierwszy i nie są super-widoczne, ale jak je pominiemy, to nagle czujemy, że czegoś brakuje.

I jedno podejście (minimalizm), i drugie (ekstremum) mają swoje miejsce, bo muzyka jest przeróżna. Naszym zadaniem jest zdecydowanie, kiedy i jak po coś sięgnąć, a następnie weryfikacja, czy dany zabieg się powiódł i miał sens. Jeśli nie, to nie bójmy się zrezygnować akurat z tego efektu i sięgnijmy po coś innego. A czasem warto rozważyć całkowite pominięcie efektu w danym miejscu.

Cisza to też ciekawy dźwięk


I tymi kilkoma poradami dotyczącymi stosowania efektów chciałem się z Wami podzielić. Następna na liście jest rzesza trików i informacji z zakresu twórczości oraz kreatywności (acz o efekty też jeszcze zahaczymy).

  1. “Cisza to też ciekawy dźwięk…” – bardzo lubię ten rodzaj brzmienia… 😈

  2. Wielkie dzięki za poruszenie tego całego tematu związanego z produkowaniem lepszych utworów. Naprawdę dajesz cenne porady. Swoja droga co to za utwór z mp3 55 ? Wpada w ucho:) pozdrawiam!

    • Całą przyjemność po mojej stronie. Co do utworu, to jest to jakiś mój stary staroć.

  3. Chyba najlepiej jak taki efekt powstanie w głowie zanim maszyna podpowie.( Tak zrymowało mi się przypadkowo ) ale chodzi mi o to,że jest wtedy duża szansa na oryginalność. Bo pewnie technikę możemy zawsze bezkarnie małpować a i tak słuchacza to nie będzie interesowało, ale co wykręcimy danym sposobem to już tak!

Zostaw komentarz