Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 7

No dobra, poniosło mnie, klasówki oczywiście nie będzie, ale mam nadzieję, że wzięliście sobie do serca rzeczy, o których produkowałem się w poprzednich dwóch wpisach i jesteście już lepiej zaznajomieni ze swoimi syntezatorami. Naprawdę szczerze polecam się zagłębić w ten temat, bo im więcej wiemy i z tego rozumiemy, tym bardziej pokręcone brzmienia będziemy w stanie sobie zbudować.

W dzisiejszym i kolejnym wpisie porozmawiamy o różnego typu kreatywnych efektach

28. Phaser “własnej roboty”

Jak wiemy, typowy phaser działa na zasadzie opóźniania kopii sygnału o niewielką wartość i następnie dodania go do oryginału, ale jeśli nie dysponujemy takim efektem lub interesuje nas trochę inne, „fazujące” brzmienie, to możemy sobie w bardzo prosty sposób dopomóc.

W tym celu wystarczy nam odpalić dowolne parametryczne EQ, wykonać w miarę wąskie podbicie ze sporą ilością gaina, a następnie zautomatyzować gałkę odpowiedzialną za częstotliwość – tak, aby wędrowała sobie raz w jedną raz w drugą stronę. Ponieważ mamy dowolność w rysowaniu krzywej automatyki, możemy bez problemu ustalić prędkość tego przemiatania.

Bardzo fajnym rozwiązaniem jest również zautomatyzowanie ilości podbicia – tak, aby w obu skrajach pasma, które przemiatamy to podbicie wzrastało, a malało podczas powrotu do środka spektrum.

Poniżej przykład takiego przemiatania na śladzie pianina – najpierw wolniej, a potem szybciej (za drugim razem z rosnącym odcięciem przy skrajach ustalonego zakresu):

      46.mp3

 

29. Automatyka filtra półkowego

To dość ciekawa metoda, która ma ścisły związek z postrzeganiem przez nas zmian aranżacyjnych. W naszej świadomości zakodowane jest, że jeśli zbliża się zakończenie, to dźwięk staje się ciemniejszy (a czasem i niższy, ale to już jest związane z jego wysokością, rzecz jasna). Jeśli natomiast zbliża się jakiś moment kulminacyjny, czy nastąpić ma coś nieoczekiwanego bądź atrakcyjnego, dźwięk staje się niejako jaskrawszy i jaśniejszy (a także wyższy – jeśli znów spojrzymy od strony tonacji).

Dlatego warto o tym pamiętać w naszych produkcjach, bo gdy nadchodzi zakończenie, możemy chwycić (powiedzmy w ostatnim takcie) za filtr półkowy i zacząć stopniowo i delikatnie zwiększać jego podcięcie na wysokich częstotliwościach. Analogicznie – możemy zacząć go nieznacznie podbijać, gdy chcemy przygotować słuchacza na nadchodzące przejście.

Jeśli chodzi o wysokość dźwięku, która się w tym podpunkcie przewija, to warto mieć ją również na względzie pisząc konkretną partię i w miarę, jak utwór (lub jakaś charakterystyczna partia) dobiega końca, możemy wstawić jakiś niższy dźwięk. I znów, analogicznie – gdy chcemy podkreślić przejście w nową sekcję, możemy tak napisać partię, aby w ostatnich taktach przed przejściem zmienić wysokość dźwięku.

30. Dodawanie różnych efektów wielopasmowo

Nie każdy efekt brzmi dobrze, gdy zaaplikujemy go na całe pasmo danej ścieżki. Dla przykładu – delaye i pogłosy nie za bardzo się lubią z najniższymi częstotliwościami (dlatego między innymi ucina się te pasma z kanałów, na których zapięliśmy tego typu efekty). Ale jest jeszcze inny, bardziej kreatywny sposób na rozdzielenie różnych efektów.

Jeśli nie posiadamy w swoim arsenale takich kombajnów jak Izotope Ozone czy podobnych, które potrafią procesować różne aspekty sygnału niezależnie dla kilku pasm, zawsze możemy skopiować interesującą nas ścieżkę (lub wysłać na oddzielne kanały pomocnicze) i na każdym z nich zaaplikować filtry – tak, aby pierwsza zawierała tylko bas, druga tylko środek, a trzecia tylko górę.

Dzięki temu możemy dodawać różne efekty na różne pasma w danej ścieżce. Poniżej ścieżka bez efektów:

      47.mp3

 

A teraz z dodanym delay’em tylko na wyższych pasmach, saturacją na najniższych i pogłosem na średnich:

      48.mp3

 

31. Feedback Twoim sprzymierzeńcem

Mowa o parametrze, który często budzi przerażenie, bo nieprawidłowo użyty może nie tylko zniszczyć dźwięk, ale i uszkodzić nasz sprzęt w skrajnych przypadkach. Znajdziemy go właściwie w każdej wtyczce delay i postępowanie z nim (ostrożne) może prowadzić do wielu kreatywnych i unikalnych rezultatów (nie tylko do powielania powtórzeń).

Ale żeby to osiągnąć, to lepiej go we wtyczce wyzerować, a zamiast tego w mikserze naszej stacji roboczej, zrobić wysyłkę z kanału pomocniczego z zapiętym delay’em do… tego samego kanału pomocniczego. W praktyce wygląda to tak, że nasz kanał pomocniczy, na którym zapięliśmy delay, ma wejście oznaczone powiedzmy szyną stereo 3-4, a także stworzoną dodatkową wysyłkę do własnego wejścia – czyli szynę 3-4.

Stworzyliśmy w ten sposób pętlę, czyli wszystko, co wpada do delaya jest przez niego przetworzone i wychodzi na głośniki, ale w tym samym czasie jest kolejny raz wysłane do wejścia delaya. I tak w kółko.

Pamiętajmy, aby być bardzo ostrożnym z ilością wysyłanego sygnału w tej pętli, bo jest to równoznaczne ze zwiększaniem parametru feedback wewnątrz wtyczki. Jeśli chcemy być jeszcze bardziej kreatywni, to po wtyczce delay możemy zapiąć jeszcze jakieś inne efekty (np. filtry). W rezultacie każde kolejne odbicie wygenerowane przez delay będzie coraz mocniej odfiltrowywane. Coś, czego wewnątrz wtyczki byśmy nie dali rady osiągnąć.

Niestety nie każda stacja robocza pozwoli nam na przesyłanie sygnału w dowolne miejsce (m.in. po to, aby nie przyszło nam o głowy robić takich pętli). W Pro Tools nie ma z tym problemu i o ile się nie mylę, np. Reaper również ma taką opcję, tylko trzeba ją w ustawieniach odblokować.

Najpierw surowy plik bez odbić:

      49.mp3

 

Potem ze standardowymi ustawieniami delaya:

      50.mp3

 

A na koniec z manualnym ustawieniem odfiltrowanych odbić

Po zapięciu filtra (wbudowanego we wtyczkę EQ), dźwięk przechodzi przez delay, jest odfiltrowany, wychodzi na głośniki (Out 1-2), a przy okazji ta jedna odbita i odfiltrowana kopia ponownie trafia na delay, gdzie znów jest odbita i jeszcze bardziej odfiltrowana. Ilość odbić (a tym samym stopień odfiltrowania) regulujemy wtedy poziomem wysyłki na szynie 3-4.

      51.mp3

 

32. Pre-delay dla wyraźniejszego wokalu

Ten parametr we wtyczce pogłosowej jest mega-przydatny, a niestety dość często ignorowany. Odpowiada on za to, aby opóźnić moment pojawienia się pogłosu. Bez niego, wokal, który potraktujemy pogłosem (zwłaszcza sporym), staje się rozmazany i niewyraźny, a to dlatego, że pogłos pokrywa się z oryginalnym, surowym wokalem.

Jeśli jednak wydłużymy pre-delay, to odseparujemy nieco sygnał samego wokalu od tego po przejściu przez pogłos i uzyskamy wyraźniejszy, lekko opóźniony pogłos, co dodaje takiego nostalgicznego smaczku. Oczywiście, nie w każdym przypadku się to sprawdzi, ale zawsze warto dać temu szansę. Poniżej dwa przykłady audio, najpierw z pre-delayem ustawionym na zero milisekund:

      52.mp3

 

A teraz z pre-delay’em wydłużonym do ok. 100 ms:

      53.mp3

 

Słyszycie różnicę w klarowności i nie zamydlanie się wokalu z uwagi na obecność pogłosu? O to nam właśnie chodziło.


Kolejne 4 porady z kategorii efektów podrzucę Wam w następnej odsłonie.

  1. Piotrek R

    Co do tego feedbacku to nie wiem jak inne stacje ale np Reaper oferuje w ustawieniach automatyczne mutowanie ścieżki której peak przekroczy jakąś ustaloną wartość, bardzo przydatne, można to sobie ustawić np na +5dB i byś z grubsza bezpiecznym.

Zostaw komentarz