Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 11

Pełen nowych sił powracam z kolejnym zestawem porad dotyczących kreatywności i wydajności podczas produkcji muzyki. Dziś przedstawię Wam następne 5 wskazówek, które uczynią czas w studiu pożytecznym i zamienią go w działania produktywne z możliwie najlepszymi wynikami.

46. Opanuj grę na jakimś instrumencie

Bynajmniej nie jest to wskazówka dla początkujących muzyków, bo oni o tym doskonale wiedzą. Ale my, jako realizatorzy powinniśmy znać podstawy gry na jakimkolwiek instrumencie – gitarze, pianinie, basie, perkusji czy innej harfie. Możecie spytać po co i dlaczego, więc już mówię.

Jeśli w studiu jesteśmy tylko realizatorami (a nie muzykami), to musimy się jakoś z klientami komunikować. Oni nie rozumieją „naszego” języka, więc my musimy się nauczyć „ich mowy”. To jest jedna rzecz. Druga jest taka, że nie zaszkodzi nam dysponować wiedzą z zakresu teorii muzyki (chociaż podstaw), co byśmy mogli płynniej współpracować z naszymi talentami, podrzucać pomysły, sugerować i dyskutować.

Nawet, jeśli nie planujemy podbijać scen muzycznych swoimi popisami solo na banjo, to i tak warto wziąć kilka lekcji, żeby poznać skale, akordy, harmonie, rytm i cały worek innych zagadnień, które należy ogarniać. Pamiętajcie, że pracujemy nad muzyką i to by była trochę „wiocha” np. nie wiedzieć jak nazywa się czyjś instrument… Raz, że unikniemy zakłopotania i wstydu, dwa, że szybciej dotrzemy do celu, jak będziemy z muzykiem w tym samym miejscu.

47. Opisuj i nazywaj każdy plik

To jest nawyk, który trzeba sobie wyrobić już na samym początku. Nie nagrywajcie nigdy na nowy ślad audio, który się nazywa… Audio 1. Skończycie z kupą plików o tej samej nazwie i kolejnych numerkach. Trzymam kciuki za tego, kto w gąszczu takich śladów od razu odnajdzie bas czy inne badziewie… Nazywajcie ścieżki od razu, przed nagraniem (bo z taką nazwą, jaką im nadacie zapiszą się na dysku).

To samo tyczy się projektów, sesji. Opisujcie je dokładnie, typu: Wokale do XYZ (tytuł) – 16.05.2012 czy jaki tam sobie chcecie przyjąć system. To samo z płytami, jeśli jeszcze używacie. Nabazgranie na płycie „Ściechy” niewiele pomoże, jak macie ich kilkanaście. Totalna strata czasu.

Generalnie należy nazywać wszystko, co nam tylko przyjdzie do głowy. Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy musicie odpalić jakiś stary projekt albo odnaleźć jedną ścieżkę z jakiejś sesji, bo ktoś chce ją wykorzystać. Stracicie godzinę szukając odpowiedniej sesji, a potem następną przesłuchując każdą kolejną ścieżkę o tajemniczych nazwach Audio Ileśtam. Trzeba sobie życie ułatwiać, a nie na odwrót.

48. Chaos

Czasem kreatywność wynika z totalnego przypadku. Może się zdarzyć, że zupełnie przez pomyłkę odkryjemy jakiś ciekawy efekt czy brzmienie. Ja zawsze byłem zwolennikiem eksperymentowania, ale wiadomo – nie zawsze jest na to czas. Dlatego warto sobie poświęcić jakiś jeden luźny dzień na całą sesję eksperymentów, np. ponagrywać przeróżne, najdziwniejsze odgłosy, jakie możemy z siebie lub z innych przedmiotów wydać, potem to przemielić w DAW przez efekty, filtry, przestery, delaye. Możemy pociąć na mniejsze fragmenty, poodwracać, poszatkować, porozciągać, zmiażdżyć wtyczkami – co tylko przyjdzie nam do głowy.

Efekty takich zabiegów (jeśli są tego warte) możemy sobie zapisać, odnotować jak do tego doszło i w przyszłości użyć – na czyichś lub własnych produkcjach.

Wprowadzenie takiego chaosu może stać się intrygującym elementem w jakimś kawałku, ale nie róbmy tego też na siłę i nie próbujmy wciskać do każdej piosenki. Pamiętajmy jednak, że muzyka to też zabawa, a bycie ciągle śmiertelnie poważnym doprowadzi nas do skurczu mięśni warg w dół. Nie warto!

49. Zainwestuj w listwę przeciwprzepięciową

Może z kreatywnością ma to mało wspólnego, ale z płynną pracą na pewno. Wystarczy jakiś błąd w instalacji elektrycznej, spięcie czy inny piorun i cały nasz sprzęt może polec bez walki w jednej sekundzie. To chyba dość skutecznie spowolniło by naszą pracę, prawda?

Rozwiązaniem jest listwa z odpowiednim zabezpieczeniem, która w razie wypadku weźmie atak na siebie i niczym wierny bodyguard uchroni nas przed kulami wroga. Stracimy znacznie mniej, kupimy nową listwę, a nasz sprzęt będzie nam za to dozgonnie wdzięczny.

W sumie ta rada jest oczywista niczym ruch obrotowy Ziemi i dziwię się, że muszę o tym pisać, ale często zdarzało mi się widzieć, że w domowych pracowniach rezyduje tylko zwykły rozgałęziacz, który w przypadku nieszczęśliwego zdarzenia nie zatrzyma ataku na nasz ciężką pracą sprzęt nabyty. Kto jeszcze nie ma niech pędzi do sklepu! Szkoda obudzić się z ręką w nocniku. Nie wierzcie tym, którzy mówią, że tego czegoś nie potrzeba, bo kiedyś go będzie potrzeba, ale wtedy jest już zwykle za późno. Nie dajcie się omamić.

50. Piosenka bez rytmu…

Wracamy do części kreatywnej… Tak wiele mówi się o koniecznym rytmie w utworze, że coraz rzadziej spotyka się piosenki, które nie mają w sobie żadnych elementów perkusyjnych. Dlatego proponuję Wam podjąć się stworzenia takiego właśnie utworu – bez perkusji, bez shakerów, przeszkadzajek, czegokolwiek, co ma wystukiwać rytm.

Doskonale wiemy o tym, że możemy grać rytmiczne partie na innych instrumentach, jak bas czy gitara akustyczna. Jeśli dodamy do tego inne instrumenty, grające bardziej swobodnie czy długie, pociągłe dźwięki (typu pad) to będziemy mieli odpowiednią mieszankę elementów bez tradycyjnych instrumentów.

Takie podejście pozwoli nam się bardziej skupić na innych elementach muzyki, jak przestrzeń, melodia, harmonia. Dodatkowo, będzie to świetną lekcją aranżacji i odważnym krokiem na przód – szczerze polecam.


W zanadrzu jest jeszcze jeden artykuł z zagadnienia kreatywności i efektywności, który zgodnie z tradycją pojawi się za 4 dni. Tymczasem przemyślcie dotychczasowe wskazówki i przygotujcie się na więcej.

    • Rozmawialem z elektrykami i mowia ze SAMA listwa NIC nie da na pioruny i przepiecia, bo podstawa jest odpowiednia Instalacja Elektryczna zainstalowana w Domu / Bloku.

      Ja sam nie wiem jaka jest prawda, teraz od Igora dowiaduje sie na odwrot.

      Ktos moze mi prawde powiedziec :D?

    • Oczywiście, że sama listwa nic nie da, listwa jest jednym ze stopni zabezpieczenia – ostatnim.
      I jeśli nie ma instalacji odgromowej w bloku, to nic nie poradzi na pioruny… Listwa ma zabezpieczać przede wszystkim przed skokami napięcia wywoływanymi np. przez włączanie urządzeń pobierających dużo prądu, np. żelazko :mrgreen:

    • OK.Thx! Widze ze jestes w temacie to mam 2 pytanka.

      1.Czy nie ma roznicy jesli przypne np. do tej listwy przeciwprzepięciowej kolejna listwe (bo np. brakuje mi gniazdek w tej przeciw.) czy to tak nie dziala :D? I czy ta przeciw. musi byc jako pierwsza podlaczona do glownego gniazdka ( w scianie ) czy to tez bez roznicy :D?

      2.Jaka solidna listwe polecilbys?

    • Poszukaj w necie, jest duży wybór.
      Wydaje mi się, że możesz połączyć listwy, oczywiście pierwsza musi być ta “lepsiejsza” :wink:, albo kupić większą listwę.
      http://logicpoint.pl/listwa-zasilajaca/

  1. Piotrek R

    Eksperymentowanie to najlepszy sposób na poznanie nowego gadżetu czy to wtyczki czy to urządzenia sprzętowego. Szczególnie syntezatory i efekty które modulują brzmienie najłatwiej jest pojąć przez świadome eksperymentowanie. Często po kilku godzinach już jest wszystko jasne i znamy wtyczkę na wylot.

  2. Jeżeli chodzi o kwestie eksperymentowania, to zauważyłem u siebie jedną metodę – w chwili stania się posiadaczem jakiegokolwiek nowego czegoś (głównie w kwestii zabawek wpływających na dźwięk, a nie tworzących dźwięki) zapinam owe barachło na losowe instrumenty (z reguły perkusja, pianino, bas i coś “długiego” typu synth czy smyczki) bądź na sumę i kręcę czym się da i ile tylko się da, zaczynając od wartości skrajnych w myśl zasady “Pokaż co potrafisz, żebym wiedział jak Cię użyć” 🙂

Zostaw komentarz