Jak Produkować Lepsze Utwory, Cz. 1

1

Od dawna zbierałem się do napisania całego cyklu artykułów o tym, jak produkować lepsze utwory i w końcu nadszedł moment, w którym mogę się z Wami podzielić owocami swojej pracy. Postanowiłem, że ta seria będzie wyglądała trochę podobnie do cyklu o tym, jak zostać lepszym realizatorem dźwięku, który publikowałem w styczniu 2012r.

Każdego dnia przez cały miesiąc wrzucałem na bloga jeden artykuł, w którym zawierałem jedną, moim zdaniem najważniejszą wskazówkę dotyczącą podniesienia swoich kwalifikacji, zdolności i wiedzy w ogólnie pojętej realizacji dźwięku. Cykl o tym, jak produkować lepsze utwory będzie utrzymany w podobnym charakterze, ale z kilkoma różnicami:

  • Cykl będzie trwał nie jeden, a cztery miesiące!
  • Co cztery dni będę Wam podawał nie jedną, a kilka wskazówek w danym artykule! Zamysł jest taki, żebyście pierwszego dnia przeczytali i przetrawili podane informacje, a przez następne trzy dni mieli szansę wypróbować prezentowane metody w swoich projektach
  • Będą to w dużej mierze praktyczne i użyteczne porady (cykl o realizatorze był bardziej teoretyczny)
  • W miarę możliwości będę okraszał opisywane sposoby przykładami audio lub obrazkami

Budowa Cyklu

Długo zastanawiałem się nad tym, jakimi kategoriami okiełznać taki szeroki zakres tematów, bo nie lubię bałaganu, a poza tym, nie chciałbym też pominąć jakichś istotnych tematów. Potem uznałem (patrząc na archiwum Zakamarków, dyskusje w komentarzach i moje kursy video), że wiele z tych kwestii było już w jakimś stopniu poruszonych na blogu i nonsensem byłoby się powtarzać…

Na pewnym etapie miałem zamysł po prostu wypisać wszystko, co przychodziło mi do głowy, bez względu na to, do jakiej grupy można by dane czynności zaliczyć i choć taki „strumień świadomości” mógłby być czymś ciekawym, bo nie oscylowalibyśmy wokół jednego tematu przez kilka dni, to jednak moje obsesyjno-kompulsywno-pedantyczne skłonności zbyt mocno przypierały mnie do ściany…

Na szczęście lubię ze swoimi słabościami powalczyć, w rezultacie czego zdecydowałem się na coś pomiędzy tymi dwiema skrajnościami, tzn. zebrałem blisko 160 przeróżnych wskazówek, spłodziłem ponad 100 plików audio i podzieliłem je na 12 pojemnych, powiedzmy sobie, „ruchomych” grup. Oznacza to, że jakaś wskazówka czy porada zamieszczona w konkretnej kategorii może być również zastosowana podczas innego zabiegu czy etapu, niż ten przytoczony w moim przykładzie. Ale do sedna…

W tym cyklu porozmawiamy o:

  • Perkusji (głównie pod kątem układania partii)
  • Syntezie Audio
  • Efektach
  • Kreatywności i Wydajności
  • Miksowaniu oraz Masteringu
  • Współpracy z innymi muzykami
  • Samplingu
  • Zdobywaniu zleceń
  • Pogłosach
  • Programowaniu Partii MIDI
  • Inspiracjach
  • Ogólnych poradach, wskazówkach i ułatwieniach

Mam więc nadzieję, że będzie to dla Was równie ciekawa podróż, co była dla mnie.

Realizacja łatwa, ale nie prosta…

Dlaczego w ogóle piszę o tym mentalnym chaosie, jaki miałem w głowie podczas planowania i realizowania tego cyklu? Otóż chcę, żebyście zrozumieli, jak wielu podejrzanych jest zamieszanych w temat produkcji utworów i jak często ich drogi się ze sobą krzyżują, nie raz powodując różnego typu konflikty. Albo jeszcze inaczej – spójrzcie chociażby na satelitarny obraz Europy z naniesionymi trasami przelotów samolotów w ciągu dowolnego dnia. Tak mniej więcej wyglądał mój schemat myślowy podczas przygotowywania się do pisania tych artykułów.

Gdybym był szalonym naukowcem z afro noszącym biały fartuch i obracającym się w laboratorium albo jakimś fizykiem próbującym rozgryźć tajemnicę powstania Wszechświata, to pewnie rozpisałbym to wszystko wzorami na ogromnej tablicy, przeprowadził skomplikowane symulacje laserowe i komputerowe, do których potrzebowałbym mocy Tianhe-2. A kto wie, czy nie musiałbym się też udać do najbardziej odległych zakątków świata celem skonfrontowania swoich teorii i przemyśleń z największymi mędrcami chodzącymi po tej planecie? Możliwe, że nieunikniona byłaby także wycieczka do szwajcarskiego CERN-u.

Mówiąc poważnie, w skrócie i przyziemnie – napracowałem się okrutnie z tą serią. Pisałem ją ponad półtora roku (z równoczesnym doglądaniem spraw bieżących) i mam nadzieję, że odnajdziecie ją pomocną – nawet, jeśli momentami stwierdzicie, że to jest jakiś stek bzdur. Muszę też stwierdzić, że przy całym wysiłku, jaki włożyłem w ten projekt, była to także świetna lekcja, zabawa i cenne doświadczenie dla mnie samego, bo przypomniałem sobie sporo rzeczy, które jakimś trafem zostały niemal całkiem wyparte z mojej i tak mało już pojemnej głowy.

Praktyka Przede Wszystkim

Podjąłem się tego cyklu również dlatego, że chciałbym podać Wam szereg prostych, skutecznych i praktycznych porad, które moglibyście zastosować od razu w swoich produkcjach. Jak zapewne zauważyliście, zazwyczaj piszę w sposób mało opiniotwórczy czy definitywny. Są pewne wyjątki, ale zawsze będą one w zdecydowanej mniejszości.

Podchodzę tak do sprawy nie dlatego, że nie chcę Wam zdradzić jakichś domniemanych i jedynych sekretów, ale dlatego, że tak ambiwalentnie i względnie wygląda świat inżynierii dźwięku i samej muzyki – wszystko jest tu od wielu rzeczy zależne i nic nie jest tylko białe i czarne. Co dziś jest dobrym pomysłem, jutro może nas postawić w złym świetle. Mnóstwo rzeczy i decyzji potrafi wpłynąć na nasze utwory zarówno pozytywnie, jak i negatywnie, a nigdy, naprawdę nigdy nie ma jednej tylko drogi do osiągnięcia jakiegoś celu.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment maila, mojej rozmowy z Januszem, jednym z pierwszych subskrybentów bloga i weteranem wśród czytelników Zakamarków. Dokładnie o tej kwestii kiedyś dyskutowaliśmy i on ją podsumował w następujący sposób:

„Ludzie oczekują prostych i gotowych rozwiązań, które automatycznie załatwią ich bolączki, ale jak się im powie najszczerszą prawdę, że takowe niestety nie istnieją, to kłóci się to z ich wyidealizowanym obrazem świata i mylnym pojęciem o technikach realizacji. Idą wtedy naiwnie szukać odpowiedzi gdzie indziej. Ktoś mniej rozgarnięty prędzej czy później im takiej powierzchownej odpowiedzi udzieli i wtedy będą zadowoleni, bo poznali „sekret”. Problem jednak zaczyna się zaraz po tym, jak próbują taką uniwersalną radę zastosować, bo okazuje się, że np. „magiczne” ustawienia kompresora, które „zdradził” im inny człowiek w ogóle nie pasują do wokalu, nad którym oni pracują.

Wtedy albo następuje przełom, czyli idą po rozum do głowy i zaczynają uczyć się tego, jak dokładnie działa taki kompresor i jak należy go ustawić, żeby było dobrze, albo mamy do czynienia z sytuacją odwrotną – przełomu nie ma i następuje poszukiwanie kolejnego, „tajnego” ustawienia dla parametrów kompresji. Koło się zamyka i nie mamy żadnego postępu…”

Trudno się z tymi słowami nie zgodzić – jest to kwintesencja problemu z produkcją muzyki u wielu amatorów domowych studiów! Od siebie dodam jeszcze, że opisaną przez Janusza drogą, którą wielu początkujących podąża, nie da się dotrzeć do dobrych wyników, bo takowe mogą zostać osiągnięte wyłącznie przez zrozumienie i praktyczne stosowanie danego procesu oraz wyciąganie wniosków. A to MUSI zająć trochę czasu i wymaga praktyki!

Jeśli więc ktoś oczekuje gotowców, które się auto-magicznie sprawdzą w jego utworach, to niestety czeka go zawód. Przełom i postęp nastąpi dopiero wtedy, gdy zaczniemy zgłębiać, jak działa dany proces, wtyczka, czy chociażby to, jak zachowuje się dźwięk w zamkniętej przestrzeni. A jeszcze bardziej ubolewam nad faktem, że ktoś młodym ludziom wkłada do głowy bzdety w rodzaju: „na takim sprzęcie nic nie zrobisz, musisz mieć najnowsze wtyczki i super profesjonalny sprzęt, bo inaczej Twoje nagrania będą słabej jakości”. Takim mędrcom powinno się dożywotnio zabraniać rozmawiania z ludźmi. Na początek można by im odciąć kabel od Internetu…

Dlaczego poruszam tę kwestię (nie po raz pierwszy, z resztą…)?

Doskonale wiemy o tym, że bardzo dużo elementów zależy od innych rzeczy, (np. ścieżki w miksie brzmią tak, jak słyszymy je w kontekście reszty, a nie w solo, instrumenty uzupełniają się brzmieniowo, piosenka nie jest zlepkiem pojedynczych, „dobrych brzmień”, tylko śladów, które w połączeniu ze sobą tworzą jedną, spójną całość, itd.). Każdy człowiek ma inne gusta, upodobania i preferencje, z czego wynika prosta konkluzja – w zasadzie nie ma „prawidłowego” sposobu na cokolwiek. Nie raz spotkałem się z tym, że choć pewne zasady, w ogólnym znaczeniu mogą się często sprawdzać, to w wielu konkretnych przypadkach będą po prostu nic nie warte.

Dla prostego przykładu – generalnie dobrą praktyką jest odcinanie dołu na śladzie wokalu za pomocą filtra górnoprzepustowego, prawda? Ale teraz pojawia się pytanie – w którym miejscu go ustawić? Na 50Hz, 98Hz, 125Hz, 167Hz czy może na 220Hz? Laik odruchowo spyta, które ustawienie jest “najlepsze”. A problem w tym, że każde z nich może być najlepsze! To, gdzie ustawimy punkt odcięcia w tym filtrze, zależy od sytuacji – od brzmienia wokalu, od tego, jak został nagrany, w jakiej odległości, na jakim mikrofonie, w jakim pomieszczeniu…

Druga grupa warunków skupia się wokół tego, jaki chcemy osiągnąć cel, jaka ma być rola tego konkretnego wokalu (główny, poboczny, podbitka, harmonia, tło) i jak dane ustawienie zabrzmi w połączeniu z resztą ścieżek. To tylko kilka czynników, które warto wziąć pod uwagę, dlatego młodzi powinni przestać szukać tych sekretnych numerków do wszystkiego, bo nie tędy droga. Zamiast tego należy zrozumieć, jakie ta gra ma zasady.

Inna rzecz – nigdy nie uda nam się zadowolić każdego, nie każda technika pasuje wszystkim osobom, nie każde brzmienie powala wszystkich po kolei i, sorry za kolokwializm – “dupy im od razu urywa”.

I na koniec – ilu inżynierów, tyle technik i metod. Można by tak w nieskończoność wymieniać…

Podsumowanie

Porady, które Wam zaserwuję, mogą się sprawdzić natychmiast, niektóre spełnią swoją rolę za jakiś czas – w innym kawałku, a jeszcze inne mogą Wam po prostu nigdy nie przypasować. I to jest normalne. Może zdarzyć się, że czytając któryś z artykułów będziecie mieli pomysł na zupełnie inne rozwiązanie problemu – to świetnie! Dowodzić to będzie jedynie tego, że realizacja i produkcja muzyki bywa sztuką zawiłą i skomplikowaną i na próżno jest w niej szukać uniwersalnych rozwiązań. Mam po prostu nadzieję, że uda mi się co niektórych chociażby naprowadzić na to, jak można (ale niekoniecznie trzeba) dochodzić do konkretnych celów.

Tak po prostu już mam, że traktuję temat realizacji dźwięku i produkcji muzycznej nie tylko jak ogromną pasję, wielkie hobby i piękną rzecz, o której lubię pisać i którą lubię uskuteczniać, ale jest to dla mnie również poważne przedsięwzięcie i czuję się odpowiedzialny za to, by nie wkładać Wam do głowy pustych frazesów i bzdur, których w sieci jest niemało. I mając także na uwadze Wasze zdrowie psychiczne – chciałbym się wywiązać z tego zadania jak najlepiej. Będę również dozgonnie wdzięczny, jeśli weźmiecie czynny udział w dyskusjach pod artykułami, bo sami od siebie też się możemy sporo nauczyć, co nie raz udowodniliście!

Zakończenie

Jeśli przetworzycie, zrozumiecie i zaczniecie wprowadzać w życie informacje, którymi Was zacznę zasypywać od kolejnego artykułu, to już będziemy mogli mówić o sporym sukcesie. Jeżeli dodatkowo dorzucicie garść technik z własnego podwórka – to odniesiemy podwójne zwycięstwo. Tego Wam oraz sobie życzę i zapraszam na cykl o tym, jak produkować jeszcze lepsze utwory.

I bądźcie turbo-twardzi, bo trochę tego materiału będzie…

Zostawić komentarz ?

26 Komentarze.

  1. przemo1722

    Jestem bardzo ciekawy co tam stworzyłeś i cieszę się na samą myśl o tym, że dostaniemy od Ciebie po raz kolejny solidną dawkę wiedzy. Nie mogę się doczekać. Dzięki Igor!

  2. ja tez czekam niecierpliwie. cykl o realizatorze byl bardzo pomocny i trafial w sedno.

  3. No to żes się chłopie napracował… 🙄 Zapowiada się ciekawie :mrgreen:
    P.S.
    Świetne porównanie z tymi trasami przelotów samolotów… 😉

  4. Piotrek R

    No to teraz wszyscy którzy myśleli “Eeee… wypalił się chłopak, tylko o tym Avidzie pisał i w ogóle nic nie robił” mogą się poczuć zawstydzeni. Spodziewałem się, że zapowiedziana już kiedyś seria będzie czymś dużym, ale chyba nie spodziewałem się że aż tak!

    • Ktoś kto tak myśli musi być niespełna rozumu. Igor robi kawał dobrej roboty, wiele się od niego nauczyłem i ciągle jestem głodny wiedzy. Nigdy nie zdarzyło się żeby nie odpisał na maila kiedy miałem jakiś problem. Raczej wszyscy powinniśmy być mu niezmiernie wdzięczni, że mamy tutaj taką darmową skarbnicę wiedzy.

    • Różni są ludzie i z reguły bardzo różnie widzą różne rzeczy… 🙂

  5. kubiakowski

    Nie mogę się doczekać, jak jakieś ponad 2 lata temu znalazłem bloga i cykl artykułów o realizacji, to przez kilka dni praca zawodowa (nie związana kompletnie z muzyką) musiała być odłożona na kilka dni 🙂

  6. Świetny pomysł 🙂

    Ty to Igor jesteś gość !

  7. Witam wszystkich. Dziękuje Igorze za wiedzę jaką dzielisz się sie na blogu.

  8. soundmajster

    Witam. Cieszę się bardzo z tej nowej serii. Może w miarę upływu czasu dzięki Twojej obszernej wiedzy uda mi się coś wycisnąć ze sterty niedokończonych projektów.Dzięki

  9. Cześć! Zapowiada się super cykl! Najbardziej mnie ciekawi co będziesz miał do powiedzenia w kwestii Kreatywności, Wydajności i Inspiracjach. Pozdrawiam 😉

  10. Bardzo fajna seria, ale pozwole sobie nie zgodzic sie iz nie ma gotowych rozwiazan. Uzywam pewnej wtyczki majacej kilka pokretel i za kazdym razem wkleja mi dzwieki idealnie w mix, co prawda zawsze sa to instrumenty z tego samego przedzialu czestotliwosci, ale przyspieszylo to maja prace kilkukrotnie. Zatem istnieja gotowe rozwiazania i magicboxy dla konkretnych zamierzonych zastosowan.

    • Powiedz jeszcze tylko, co to za magiczna wtyczka oraz w jaki sposób i na czym konkretnie jej używasz?

    • Piotrek R

      O kurcze jakieś nowości na rynku audio? 😆 Może w końcu albumy zaczną nagrywać się same! 😈

  11. Akordy same nie zagraja, ale mamy np. Improvisatora, od bebnow jes miedzy innymi Addictive Drums i tony plikow midi, equalizacja moze byc banalnie prosta jesli tworzymy w konkretnym gatinku i mamy zestaw wyselekcjonowanych wtyczek ktore maja zaprogramowane konkretne ustawienia eq/resonance/dobroc pod pokretlami, w elektronice sa bardzo utarte schematy i mozna to zautomatyzowac w duzej mierze. Nie wspominajac o szablonach ktorych jak stworzymy sobie kilkanascie to potem mozemy blyskawocznie rozpoczac zabawe/prace i dalej je rozwijac w miedzyczasie. Jak podchodzisz do muzyki z pasja i duzo tworzysz to dochodzisz do wniosku ze wiele zeczy sie powtaza np wstepne ustawienia reverb w elektronice. Takich magicboxow jest tyle ile ludzi ktorzy znajda fajna wtyczke ktora w ich odczuciu szybko i poprawnie zalatwia sprawy nad ktorymi nie chca sie glowic bo wola skupic sie na innych aspektach utworu. Swietny kawalek elektroniczny mozna nagrac w jeden wieczor, co nie zmienia faktu ze trzeba miec wiedze oraz polot. Jaka mam wtyczke? Vst 😉

    • Piotrek R

      Nie da się ustawić kompresora czy korekcji przy użyciu gotowego ustawienia (oczywiście tak żeby w pełni brzmiało to z miksem i naszymi zamierzeniami). Mimo korzystania nawet z tych samych sampli nigdy nie sprawdziło się dwa razy takie samo ustawienie kompresora. A Igorowi raczej chodziło o nazwę tej magicznej wtyczki 🙄

    • Z Improvisatora nigdy nie korzystałem, ale z tego, co widzę – może on sporo pomóc w komponowaniu dodatkowych partii. Natomiast AD używam od ładnych paru lat i nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło finalnie użyć domyślnego presetu, niezależnie z którego rozszerzenia. Zawsze trzeba coś pokręcić i parametry potrafią się od siebie czasem diametralnie różnić w zależności od utworu (nawet w tym samym gatunku). Samo brzmienie gitar czy basu będzie dyktowało inne podejście do bębnów (lub na odwrót – zależy w jakiej kolejności się tworzy). Elektroniką się nie zajmuję, ale wierzę, że masz w dużej mierze rację – szablonami można zrobić cały numer nawet i w kilka godzin. Zgadzam się też, że są uproszczone rozwiązania, takie bardzo na skróty (typu, jedno pokrętło we wtyczce) i wtedy rzeczywiście można się bardziej skupić na muzyce, tylko że ja takich rzeczy jakimś wielkim zwolennikiem nie jestem, bo one nas w sumie niczego o działaniu danego procesu nie uczą, a to się trochę kłóci z założeniami tego bloga. Uszczypliwość w ostatnim zdaniu pominę… 😉

Zostaw komentarz