Jak Oceniać Własną Twórczość, Cz. 2

0382-bx_meterW poprzedniej części wpisu starałem się wyjaśnić Przemkowi, od czego można zacząć chcąc obiektywnie ocenić własną twórczość.

Opisałem zalety korzystania z różnych systemów odsłuchowych, robienia notatek i prób wypośrodkowania brzmienia, aby translacja (przekładanie się) miksu była możliwie jak najlepsza.

Po zapoznaniu się z tamtym wątkiem, nadszedł czas przybliżyć następne elementy, których odhaczenie będzie mogło nam pomóc “stanąć obok” własnych miksów, dzięki czemu będziemy mogli spróbować je samodzielnie i w miarę obiektywnie ocenić. Czy nam się uda?

Kontynuuję swój wywód od drugiego punktu mającego na tę całą sprawę rzucić więcej światła…

II. Narzędzia do analizy audio

Nie da się ukryć, że jednym z najlepszych narzędzi do analizy dźwięku są… nasze uszy. One zawsze powinny mieć decydujące zdanie i to w oparciu o nasz słuch podejmowane być powinny ostateczne decyzje. To nie ulega wątpliwości. Mimo to, nie strońmy od wszelkiej maści dodatkowych, wizualnych narzędzi i mierników, które niejako “pokażą” nam, jak brzmi nasz miks.

Nie polegajmy na nich bezgranicznie i może nie ufajmy im do samego końca, ale też nie lekceważmy ich możliwości, bo bądź co bądź – potrafią być one bardzo pomocne. A w szczególności przez pierwsze miesiące czy nawet lata naszych zmagań.

Wprawdzie pisałem już nieco obszerniej o różnych rodzajach mierników, które mogą się okazać bardzo przydatne (TUTAJ), dlatego dziś przypomnę tylko 4 najważniejsze, bez których obejść się żaden młody realizator nie może.

1) Analizator Widma

To narzędzie pokaże nam rozkład i balans częstotliwości w naszym utworze. Dzięki temu łatwiej będzie nam zauważyć, czy nie przesadziliśmy z ilością danych pasm w miksie, czy nie występują w nim jakieś wyraźne i drażniące rezonanse, etc.

Może być przecież taka sytuacja, że nasz odbiegający od ideału odsłuch nie będzie w stanie wygenerować niczego poniżej 60Hz (z uwagi na swoją konstrukcję i mały rozmiar głośnika nisko-tonowego), a w rzeczywistości w miksie będzie w tamtych rejonach sporo informacji. Bez analizatora byśmy o tym nie wiedzieli, bo byśmy tego nadmiaru nie usłyszeli. Jedyną wskazówką mogłoby być tylko to, że miks traciłby na dynamice i brakowałoby mu potrzebnego zapasu (headroomu). Dzięki użyciu analizatora możemy szybko problem naprawić.

Druga zaleta “patrzenia” na częstotliwości w miksie, to oczywiście możliwość porównania naszego wykresu z wykresem jakiegoś komercyjnego utworu, którego brzmienie nam odpowiada i wtedy ewentualne naniesienie poprawek. Oczywiście nie mówię o stuprocentowym klonowaniu, bo idealnej kopii brzmienia pod względem częstotliwości nigdy nie osiągniemy, ale zawsze możemy choć trochę sytuację podreperować.

Nie raz pytaliście mnie, jak powinien wyglądać “prawidłowy” rozkład pasm, żeby utwór dobrze brzmiał… Nie zdziwię nikogo jak powiem, że nie ma czegoś takiego i mnóstwo świetnie brzmiących utworów ma bardzo różne wykresy. Składa się na to konkretne instrumentarium użyte w utworze, balans śladów podczas miksu, efekty, sub-basy (w zależności od rodzaju muzyki) i cała masa innych rzeczy.

Pytacie też czasami, czy ten wykres powinien być idealnie płaski – ależ skąd. Jedna rzecz jest taka, że ludzki słuch nie jest liniowy, więc już to powinno nam dać do myślenia. Gdyby każdy miks na wykresie częstotliwości wyglądał jak płaska, pozioma linia, to nie dałoby się tego słuchać (pomijając już, że taki wynik dałoby się chyba tylko w jakiś bardzo zaawansowany laboratoryjnie sposób osiągnąć…).

Natomiast pewien zakres (nie chcę mówić wzorzec) wyglądu przedstawia się (bardzo orientacyjnie) mniej więcej tak:

0382-Spectrum

Zauważcie, że zwykle jest to dość ładnie opanowany (i z dużą ilością energii) dół pasma, potem trochę zygzaków i szlaczków w środku (ważne, żeby tutaj nie było zbyt wielkich skoków i dolin), po czym w okolicach kilkunastu kilohertzów zaczynamy obserwować dość wyraźną tendencję spadkową. I bynajmniej proszę tego nie kojarzyć z tym, że mamy nagle każdy miks ciąć filtrem dolno-zaporowym na tych przykładowych 14kHz.

To jest naturalna rzecz, która generalnie sama się pojawi na analizatorze, jeśli wykonamy prawidłowo miks – takie prawa fizyki. Wysokie częstotliwości przenoszą po prostu znacznie mniej energii, dlatego nie są rejestrowane na analizatorze z taką amplitudą jak chociażby dół spektrum. Nie oznacza to więc, że tych wysokich częstotliwości ma być w miksie malutko.

Jeśli przesadzimy z podbiciami góry, exciterami i innymi tego typu ulepszaczami harmonicznymi, to wtedy zapewne poziom tego skraju pasma będzie się rejestrował znacznie wyżej (i może nawet w skrajnych przypadkach zabrzmi to w miarę akceptowalnie), ale dla sporej większości komercyjnie wydawanej muzyki ta tendencja spadkowa po kilkunastu Hertzach jest czymś zupełnie normalnym.

Najlepsze ćwiczenie, jakie można wykonać, to zaimportować do DAW kilka czy nawet kilkanaście swoich ulubionych utworów i zrobić analizę samemu. Wyciągnąć wnioski i na ich podstawie “patrzeć” na swoje miksy.

Jedna, bardzo ważna uwaga, o której nie można zapomnieć – robiąc takie analizy, korzystajcie z plików o wysokiej rozdzielczości (wav, aif, flac), bo wrzucając empetrójki niewiadomego pochodzenia będziecie mieli bardzo mocno zakrzywiony obraz. To jest format bardzo stratny i on domyślnie (i blisko dziesięciokrotnie i nieregularnie) redukuje ilość pasm w plikach. Krótko mówiąc – mp3 nie nadaje się do takich badań.

2) Mierniki Poziomów

Dwa główne mierniki poziomów, na jakie trzeba będzie patrzeć, to szczytowy (Peak) i średni (RMS). W końcowej fazie pracy nad utworem (czyli w procesie masteringu) musimy dbać o to, aby szczyty nie przekraczały 0dBFS, a najbezpieczniej ustawić jest “sufit” limitera lub clippera gdzieś w okolicach -0.3 czy nawet -0.5dBFS. Nie wpłynie to zbytnio na poziom postrzeganej głośności, ale za to zabezpieczy nas przed ewentualnymi przesterami cyfrowymi (np. podczas konwersji do innego formatu).

Podczas miksu trzeba oczywiście zostawić tutaj jakiś zapas – przynajmniej kilka dB (żeby mieć na czym pracować w masteringu). Nie ma tutaj jakieś sztywnej granicy – najważniejsze jest to, żeby szczyty były w tej fazie z dala od zera.

Jeśli chodzi o poziom średni (który jest w dużej mierze odpowiedzialny za postrzeganą głośność), to podczas miksu nie będzie on zbyt istotny, bo ostateczną głośność i tak będziemy ustalać podczas masteringu. I dopiero wtedy będziemy martwić się o to, ile pokazuje nam miernik RMS.

I znów – sztywnych wytycznych nie ma, sporo zależy od tego, o jakim gatunku mowa i jak bardzo chcemy utwór sprasować i dać głośniej. To już jest bardziej kwestia estetyki i preferencji. Natomiast o niebo istotniejszy będzie…

3) Miernik Zakresu Dynamiki

Nie raz wspominałem na blogu o TT Dynamic Range Meter czy jego nowocześniejszej wersji bx_meter od Plugin Alliance (którego namiętnie używam). To dwa przykłady wskaźników, które pokazują nam odległość poziomów szczytowych od średnich, co z kolei rzutuje na postrzeganą dynamikę utworu (jej zakres). Ten aspekt może odgrywać bardzo ważną rolę w tym, jak odbierany jest dany utwór…

Zbyt mocno skompresowany czy ograniczony limiterem utwór będzie brzmiał płasko, mdło, nie dynamicznie, nudno i męcząco. Jeśli nasz miernik wykazuje mało ruchu, a do tego pokazuje niezmienną odległość Peak od RMS, a wszystko niejako stoi w miejscu, nieruchomo i wysoko pod sufitem – to na pewno za bardzo przesadziliśmy. Powinno być to oczywiście momentalnie słychać, a taki wskaźnik tylko to potwierdzi. Jak zauważycie cyferki typu 2 czy 4 dB na mierniku zakresu dynamiki, to najprawdopodobniej Was mocno poniosło…

Zdecydowanie powinniśmy celować w większe wskazania, okolice 6-8dB to w miarę zdrowy zakres. W niektórych gatunkach muzycznych i to będzie za mało i spotkamy się liczbami w stylu 10-12, a nawet 14dB.

Generalna zasada jest taka, że jeśli chcemy głośny utwór, to musimy poświęcić trochę dynamiki, ale jeśli zrobione jest to z głową i z rozwagą, to można jednocześnie osiągnąć wysoki RMS i przyzwoity DR (Dynamic Range) – wymaga to po prostu trochę treningu i dobrego słuchu oraz narzędzi.

4) Miernik Korelacji Fazowej i Goniometr

Ten ostatni z omawianych dziś mierników dotyczy bardzo ważnej kwestii, mianowicie fazy sygnału, o której obiecałem jeszcze wspomnieć. Jeśli w poprzednich etapach coś z nią nabroiliśmy (a tego nie słyszeliśmy), to trzeba to bezwzględnie poprawić. Jeśli bowiem nasz utwór brzmi dla kogoś (lub dla nas) “dziwnie”, jakoś nierówno po stronie lewej i prawej, a na słuchawkach to już w ogóle zaczyna nas boleć głowa i ciężko zlokalizować jakieś instrumenty w panoramie – to najwyraźniej gdzieś po drodze zrobiliśmy spory błąd z fazą sygnału (efekty stereofoniczne, panorama, pogłosy, delaye, sztuczne poszerzanie).

I te dwa mierniki pozwolą nam te błędy potwierdzić. Jeśli chodzi o miernik korelacji fazowej, to staramy się tak miksować, aby wskaźnik oscylował między zerem i “+1” (najlepiej w okolicach połowy skali). On będzie się non-stop poruszał, ale ważne, żeby nie uciekał nam na lewą stronę (tam, gdzie jest “-1”).

Natomiast goniometr pokazuje nam szerokość obrazu stereo i musimy dbać, aby z nią nie przesadzić (“mróweczki” powinny być w miarę równolegle rozrzucone na lewo, prawo, w górę i w dół. Jeśli zaczną nam się rozłazić za bardzo na boki – to znak, że zaczynamy mieć problemy z fazą (i automatycznie z kompatybilnością mono). Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy sięgamy po różnego typu wtyczki sztucznie poszerzające obraz – zawsze radzę tutaj umiar…

Jeśli zdecydowana większość tych bakterii skondensuje się na górze i na dole (dążąc do pionowej linii), to znaczy, że tracimy informacje stereo – też nie dobrze…

Kluczem jest tutaj zajrzenie od czasu do czasu na wskazania tego miernika i upewnianie się, że nie idziemy w jedno bądź drugie ekstremum. Zasadniczo prawie wszystko pomiędzy będzie akceptowalne.

Podsumowanie

I to tyle, jeśli chodzi o narzędzia, które pomogą nam ocenić (przeanalizować) nasze wypociny – przynajmniej od strony technicznej. Jeśli nasz utwór będzie spełniał opisane dzisiaj wymogi, to będziemy mieli pewność, że to nie kwestie ściśle techniczno-realizatorskie stanowią o tym, że piosenka się komuś (lub nam) nie podoba.

A jeśli nadal mamy problem i wiemy, że to nie nasz odsłuch (opisany poprzednio) jest winny, a mierniki pokazują wszystko w normach – to cóż innego może powodować, że nasz utwór nie ma siły przebicia i nam lub innym się nie podoba? O tym porozmawiamy w ostatniej części tego wpisu…

  1. “po czym w okolicach kilkunastu Hertzów zaczynamy obserwować dość wyraźną tendencję spadkową” – powinno być kilkunastu kH… 😈

    • Z TT Dynamic Range Meter korzystam w każdym miksie…ale staram się osiągnąć 10-14, czasami skacze do 7-8… 😎

    • Hertze poprawione, coś mi umknęło 🙂 Dobrze celujesz z DR.

  2. W sprawie korelacji fazowej mogę dodać od siebie, że w przypadku analizy muzyki bardzo obfitej w bas (tj. house, progressive, electro, EDM, dubstep itp.) warto poszczególne instrumenty analizować w solo, albo przynajmniej wyłączyć stopę i linię basową i inne basowe elementy mieszczące się w granicach do ok. 160hz.

    Dokonując analizy na całym utworze niemal na 100% miernik wskazywać nam będzie +1. Dzieje się tak dlatego, że bas i stopa z natury są całkowicie monofoniczne. Z racji ich głośności w muzyce elektronicznej pcha to nam nasz miernik do pozycji plusowej. Tak więc wskazanie miernika po “dobrej stronie” wcale nie musi oznaczać, że z któryś z naszych syntezatorów nie ma problemu z fazą.

    Na koniec quick tip dla producentów, którzy produkują w jednym z taneczno-elektronicznych gatunków:
    Nie bać się zera we wskazaniach korelacji fazowej (oczywiście nie dotyczy basu – tam ma być zawsze +1 i koniec). Takie podejście pozwala wypełnienie całego spektrum dźwiękiem i uzyskanie dużej głośności miksu co jak wiemy jest w dzisiejszych czasach jak najbardziej pożądane.
    Pozdrawiam
    Filip

  3. no i tutaj nasunęło mi się pytanie, czy byłaby możliwośc porównania mierników różnych producentów do siebie pod względem funkcjonalności, czytelności itd?
    Korzystam z Tracks i to co mnie lekko irytuje to jego mały rozmiar. brak czytelnnie wskazanego poziomu “loudness war” czyli dynamiki 😀
    Moze Igor dałbyś rade taki przegląd zrobić po ofertach płatnych i darmowych ? 🙂 Czasami człowiek nawet nie wie, co może zobaczyć w tym co widzi 😀

    • Najpierw sam musiałbym się zaznajomić ze wszystkimi dostępnymi opcjami… 🙂 Jak starczy życia, to rozważę. Pytasz tylko o dynamikę czy również o inne mierniki?

    • oczywiście że pytam o WSZYSTKO 😀

    • To tym bardziej trzeba będzie poczekać 😉

Zostaw komentarz