Głębia w Miksie i Dwa Światy Tworzenia Muzyki – Pytania Od Czytelników

Przyszła pora na wyjaśnienie kolejnych kwestii, o które mnie co jakiś czas pytacie – co niniejszym czynię.

W dzisiejszym wpisie porozmawiamy najpierw o kilku sposobach na to, jak osiągać głębię w utworze, a potem przyjrzymy się pewnej arcyważnej kwestii tworzenia muzyki, którą poruszył jeden z czytelników w bardzo długim mailu do mnie (litości… 🙂 ), ale i którą sam chciałem już od jakiegoś czasu naświetlić.

A w ostatniej odsłonie tego kolejnego tasiemca z pytaniami i odpowiedziami podzielę się z Wami jeszcze jedną myślą, którą proponuję sobie bardzo mocno wziąć do serca, bo skróci to męki Wasze i moje, a w dłuższej perspektywie bardzo pomoże nam wszystkim.

Do dzieła. Trzeba wyjaśnić dziś dwie kobylaste rzeczy…

“Czytam dużo artykułów i oglądam różne filmy w sieci, ale ciągle mam wrażenie, że brakuje mi prostych wskazówek dotyczących tworzenia “głębokich” miksów. Moje kawałki brzmią trochę płasko i jednolicie. Próbowałem stosować różne pogłosy, ale bezskutecznie. Czy mógłbyś podać znane Ci i sprawdzające się sposoby na tworzenie głębi w miksie?” – Arnie

To jest temat dość złożony i z pewnością nie sprowadza się tylko do zastosowania pogłosów. Niewątpliwie jest to istotne narzędzie w walce z płaskimi, mdłymi czy jednolitymi miksami, ale jest też cała masa innych czynników, które wpływają na postrzeganie przez nas tego “trzeciego” wymiaru i one mają związek z czymś więcej niż tylko dodaną do utworu przestrzenią.

Proponuję więc zacząć od podstaw, a dopiero potem łapać się za pogłosy i ich konretne ustawienia. Wrażenie głębi (czy trójwymiarowości) możemy zacząć budować o wiele wcześniej niż na, bądź co bądź, późnym etapie dodawania efektów przestrzennych. Wszystko zaczyna się już podczas nagrań…

Odległość od mikrofonu

Jeśli przykładowo celujemy w bardzo intymny i bliski wokal – ustawiamy wokalistę bardzo blisko mikrofonu. Uzyskany w ten sposób ślad już sam w sobie będzie brzmiał tak, jakby wokalista nucił nam wprost do ucha. Jeśli interesuje nas efekt odwrotny – odsuwamy nieco mikrofon. Zanim dodamy jakiekolwiek wtyczki w miksie, już sam ślad źródłowy będzie nieco “odsunięty”. Prosta i skuteczna technika. Ale ten przypadek (wokal z odległości) wymaga jednak dobrej akustyki pomieszczenia.

Druga rzecz, przy dobieraniu brzmień instrumentów – możemy posłużyć się tą samą techniką – wszystko, co jest nagrane z bliska (czy to skrzypce, czy werbel czy fortepian) zabrzmi tak, jak byśmy koło tego instrumentu stali. Odsunięcie mikrofonu lub ustawienie go pod kątem powoduje redukcję niskich i po części wysokich częstotliwości, których suma również decyduje o postrzeganej przez nas bliskości dźwięku. Również sam instrument (czy powiedzmy piec gitarowy) możemy inaczej ustawić (wbudowaną weń sekcją korekcji) i im więcej dołu i góry ściągniemy, tym odleglejszy wyda nam się nagrywany ślad. Oczywiście ma to zastosowanie do pewnego stopnia, ale stanowi świetny punkt startowy.

Poziomy

Już po nagraniu ścieżek możemy sięgnąć po najpotężniejsze narzędzie miksu, którego jedną z wielu funkcji jest właśnie budowanie wrażenia głębi. Tym narzędziem nie jest ani najbardziej wypasiony kompresor wielopasmowy, ani tym bardziej symulacja taśmy analogowej działająca w trybie M/S. Królem, mistrzem i największym guru miksowania jest głośność danej ścieżki w kontekście miksu, którą regulujemy suwakiem, faderem, heblem czy jak jeszcze inaczej by nazwać to cudo.

Tak, drogi Arnie i inni. Poziom, na jakim ustawimy dany ślad w porównaniu z innymi, to jeden z ważniejszych czynników determinujących postrzeganie przez nas odległości czy właśnie głębi miksu. Oczywiście nie jest to jedyna funkcja suwaka, bo jest on najważniejszym elementem całego procesu miksowania, ale swój wkład w postrzeganą trójwymiarowość ma niebagatelny!

Możemy więc ten akapit podsumować krótkim hasłem – Głośniej brzmi bliżej, ciszej brzmi dalej.

Ilość wysokich częstotliwości

Jak wiemy (lub nie), im jakiś dźwięk w naturze się bardziej od nas oddala, tym mniej słyszymy skraje pasm, szczególnie wysokie częstotliwości. Tak prosty zabieg, jak odcięcie w okolicach kilkunastu kHz zwykłym filtrem dolnoprzepustowym, dość skutecznie imituje to naturalne zachowanie się dźwięku i sprawia, że taki “ciemniejszy” sygnał jest odbierany, jako dalszy.

Dlatego tutaj możemy podsumować stwierdzeniem – Ciemniejsze (i lżejsze) brzmi dalej, jaśniejsze (i cięższe) brzmi bliżej.

I dopiero w tym miejscu możemy sięgać po kolejne narzędzie w budowaniu głębi, czyli:

Pogłos

Tutaj obowiązuje bardzo prosta zasada – im więcej dasz pogłosu (szczególnie długiego typu Hall, Church czy Plate z kilkusekundowym ogonem), tym dalszy wyda się konkretny ślad. Im dasz go mniej (lub krótszy i mniejszy), tym ścieżka wyda się bliższa.

Nie ma tutaj fizyki kwantowej, ale są jeszcze nieco inne aspekty stosowania pogłosu, które mogą mieć wpływ na postrzeganie trzeciego wymiaru miksu i są to:

  • parametr pre-delay

Jeśli zostawisz go na zero i wybierzesz spory pogłos, ślad będzie wydawał się dość odległy, bo sygnał momentalnie jest wysłany do pogłosu. Jeśli jednak nieco wydłużysz czas pre-delay, nastąpi przerwa między sygnałem surowym i tym powracającym z wtyczki pogłosowej, co w rezultacie pozwoli na stworzenie iluzji sporej przestrzeni, ale nie odsunie wokalu aż tak daleko, bo najpierw usłyszysz jego suchą, nieprzetworzoną wersję, która z oczywistych przyczyn zabrzmi znacznie bliżej.

  • wczesne odbicia (early reflections) kontra ogon pogłosu (tail)

Jeśli w swojej wtyczce pogłosowej masz możliwość niezależnego regulowania poziomu wczesnych odbić, możesz wtedy ustawić balans bardziej w tę właśnie stronę, żeby uzyskać wrażenie bliskości lub przenieść go na korzyść ogona pogłosu, żeby odsunąć ślad znacznie dalej w kontekście reszty.

  • raz jeszcze filtr dolnoprzepustowy

Aby uzyskać wrażenie jeszcze większej odległości, można dodatkowo odfiltrować górę z powrotu efektu. Wtedy, nie dość, że wyślemy ślad na pogłos (co już go nieco oddali – o ile z robimy to wedle powyższych wskazówek), to jeszcze odetniemy nieco najwyższych częstotliwości z tego pogłosu. W rezultacie da to naprawdę odlegle brzmiącą ścieżkę. Ciekawa metoda, ale jak zawsze polecam rozwagę w stosowaniu.

A ostatnim (choć wcale nie mniej ważnym) czynnikiem w budowaniu głębi (i przede wszystkim – w budowaniu dobrych miksów) jest:

  • kontrast

Tutaj można sprawę opisać w kilku krótkich zdaniach, choć kwestia kontrastu jest dosyć pojemna i polecam zapoznać się z całym cyklem rozpoczynającym się TYM WPISEM (w sumie 4 części) – swego czasu podjąłem się bowiem jej przybliżenia. Żeby nie powtarzać tego, co napisałem w tamtych artykułach, rzucę tylko proste hasło, w którym zawiera się najcenniejsza w dniu dzisiejszym informacja. Otóż – coś musi być bliskie, aby coś inne było odległe.

Różne sposoby tworzenia i rozwój

Kolejna “bycza” sprawa, jaką chciałem dziś omówić, wypłynęła od Filipa, który napisał mi niedawno mały elaborat o swojej przygodzie z muzyką oraz przewidzianych w związku z tym planach. Nie będę przytaczał całej tej wiadomości, bo Wam palce od scrollowania uschną – widać, że kolega lubi pisać 😉

W każdym razie, z tego co napisał Filip, generalnie wynika, że chłop jest w kropce, bo co nieco teorii i praktyki już w temacie produkcji liznął, ale nie jest tak do końca przekonany, na którym aspekcie tworzenia powinien się najbardziej skupić i czemu ma poświęcać najwięcej czasu, aby proces jego uczenia się był jak najbardziej efektywny. W swojej wiadomości poruszył też temat dwóch zupełnie innych podejść do tematu, które są uzależnione od rodzaju muzyki, w jakim się dany człowiek obraca. I stąd jego główne wątpliwości.

Dwa Światy…

Jak zapewne się domyślacie, to bardzo szeroki temat, a ja starałem się oczywiście jak najbardziej streścić te jego wszystkie pytania i wątpliwości. Myślę, że aby sensownie odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw ustalić o jakich dwóch różnych światach w tworzeniu muzyki rozmawiamy. Ja je w skrócie nazywam nagrywaniem i budowaniem. Czym innym jest bowiem praca z żywymi instrumentami czy wokalami i rejstrowanie ich mikrofonami w jakimś pomieszczeniu, a czym innym układanie myszką klocków MIDI wewnątrz DAW – niewątpliwie. Niby obie techniki nazywamy tworzeniem, ale jak bardzo są one od siebie różne…

I teraz, drogi Filipie… Ja jestem zdania, że dokształcać się powinieneś przede wszystkim z tych kategorii, które są bliższe Twojemu sposobowi tworzenia (wiem z wiadomości, że głównie komponujesz wewnątrz DAW na instrumentach wirtualnych), ale nigdy, przenigdy nie ignoruj kwestii nagrywania prawdziwych instrumentów mikrofonami (czy kablami), poziomów, przepływu sygnału, akustyki, etc.

Nigdy nie wiadomo, kiedy przyda Ci się taka umiejętność, a byłoby dość niewygodne, gdybyś pracował z kimś, kto nagle zapragnąłby nagrać partię grzechotki czy mruczanych wokali. Obycie z mikrofonem, preampem, pomieszczeniem i całym procesem rejestracji bardzo dużo uczy i uświadamia, a zamykanie się na tylko jeden sposób tworzenia jest moim zdaniem wielkim ograniczaniem się czy wręcz w skrajnych przypadkach – ignorancją.

I oczywiście działa to również w drugą stronę – ktoś, kto tylko pracuje z muzykami grającymi na żywych instrumentach (czy też sam takowe nagrywa) nigdy nie powinien ignorować świata MIDI i instrumentów wirtualnych. Czasem zastaniemy się w takiej sytuacji, gdzie np. nie będzie możliwości wynajęcia kwartetu smyczkowego czy wciągnięcia prawdziwego pianina do naszego sypialnianego studia i instrumenty wirtualne będą mogły wtedy uratować nasze cztery litery przed zagładą…

Otwarty umysł

Podaję przykłady zupełnie od czapy, ale sami kiedyś na pewno spotkacie się z taką sytuacją, gdzie przydadzą Wam się umiejętności spoza kręgu tych, których używacie na co dzień. Ja sobie osobiście nie wyobrażam, żeby mogło wyjść coś dobrego z kompozycji osoby, która wiecznie układa tylko myszką klocuszki w edytorze MIDI, a nie ma pojęcia, co to jest tercja duża czy jak ustawić mikrofon do nagrania gitary akustycznej. I analogicznie – raczej żenująca byłaby sytuacja, gdybyśmy nagrawszy wokal zostali poproszeni o dogranie czy zaprogramowanie jakiejś prostej partii wirtualnych trąbek, a ni w ząb nie umielibyśmy tego wykonać czy poruszać się po wtyczce typu Kontakt.

Takie jest moje zdanie, możesz (możecie) się z nim nie zgadzać. Uważam, że trzeba jak najbardziej dążyć do doskonalenia warsztatu w tym, co jest naszemu sercu najbliższe, ale za nic w świecie nie można nie znać innych technik i sposobów tworzenia muzyki. To, według mnie, jest równie niestosowne, co stwierdzenia typu: “Słucham tylko dubstepu i inne gatunki mnie nie interesują”. Współczuję, jeśli ktoś chce iść przez życie z takimi klapkami na oczach – szczególnie, jeśli sam ma zamiar tworzyć muzykę…

Prost recepta

Filipie, proponuję Ci więc:

  • zgłębiać wszystkie tajniki MIDI, uczyć się przy tym jednocześnie pojęć i teorii muzyki
  • grać na swojej klawiaturze jak najwięcej, a jak najrzadziej wpisywać MIDI myszą
  • poznawać działanie każdego instrumentu wirtualnego, ale i spróbować nauczyć się grać na czymś prawdziwym, co wydaje dźwięki
  • akustycznie zaadaptować swoje pomieszczenie, mimo, że w całości tworzysz w DAW – do miksowania będzie jak znalazł
  • studiowanie syntezy dźwięku jak obłąkany, ale i naukę tego, jak ustawić mikrofony do nagrania prawdziwej perkusji
  • uczyć się różnych efektów, edycji i manipulowania różnymi aspektami dźwięku, ale także dowiedzenia się (i najlepiej spróbowania) jak uchwycić naturalne brzmienie wokalu czy instrumentu w pomieszczeniu… I tak dalej, i tak dalej.

Ja wiem, że tego jest dużo, ale przy odpowiedniej ilości samozaparcia i treningu – jest to spokojnie do ogarnięcia. Za jakiś czas sobie (i może mi też…) za to ogromnie podziękujesz. Szczególnie, jeśli znajdziesz się w sytuacji, kiedy nie będziesz miał wyjścia i trzeba będzie wyjść ze swojego “bezpiecznego pudełeczka”. A już tym bardziej staraj się być dobry w obu tych światach, jeśli rzeczywiście chcesz kiedyś wypłynąć ze swoją muzyką gdzieś dalej niż własna sypialnia!

Podsumowanie

Dzisiaj było trochę bardziej filozoficznie i pedagogicznie, ale i tak czasem być musi. Niestety, bez tych aspektów, podczas produkcji czy realizacji dźwięku emocje byłyby mniej więcej takie, jak na rybach… To jest piękna sztuka, która nie sprowadza się tylko do sprzętu, wtyczek i programów. Tworzenie dobrej muzyki, to przede wszystkim umiejętności, pasja, sztuka, wrażliwość i wyczucie – bez tych pojęć to byśmy już dawno na drzewach siedzieli…

Zostawić komentarz ?

15 Komentarze.

  1. Prost recepta? 🙂

    A tak poważnie, to w pełni się zgadzam z tym, że jakiego rodzaju muzyki by się nie tworzyło, to jakieś muzyczne [przynajmniej] podstawy po prostu trzeba mieć. Bez tego można nabawić się depresji, bo ciągle coś “nie będzie wychodzić”.

    • Bo recepta jest prosta, ale nikt nie mówi, że łatwo ją zrealizować. Natomiast ktoś, kto ignoruje któryś ze światów (lub nie zna podstaw teoretycznych muzyki) zawsze będzie sfrustrowany, że mu coś nie wychodzi. Bo nie ma prawa wychodzić…

  2. capablanca1

    Igor, no jak możesz, na rybach też są emocje! 😛

    • Może i na temat, ale krótko to chyba nie bardzo 🙂 Choć w sumie jak na mnie, to chyba rzeczywiście skąpo skrobnąłem.

  3. A ja od siebie dodam, że warto pomyśleć nad panoramą już na etapie kompozycji/aranżacji. Głębi dodaje sytuacja w której co jakiś czas ślady się rozchodzą na kanały pod względem zawartości. Np na początku jakiegoś fragmentu gitara czy coś tam innego idzie środkiem, a potem dzieli się na dwa kanały a drugi kanał gra to samo np prymę wyżej, albo to samo tylko trochę inaczej. Przykład poniżej (powala zwłaszcza na słuchawkach):

    http://www.youtube.com/watch?v=LQwfYuIrQF8

    Przewijamy do 6:35 i patrzymy (słuchamy) co się dzieje w okolicach 7 minuty

  4. Od jakiegoś czasu czytam artykuły na “Zakamarkach”, ale ten wpis spowodował, że postanowiłem się zalogować, by to napisać: bardzo dziękuję za ten portal i wpisy autora – dla mnie jest to kopalnie wiedzy i codzienna lektura. Właśnie miksuję dwa nowe numery mojej kapeli i byłoby ciężko, gdyby nie Zakamarki…

  5. Myślę, że najważniejsza kwestia w tworzeniu przestrzeni i szerokich miksów jest kontrast. Jak wszystko jest szerokie, to nic nie jest szerokie, bo nie ma odniesienia do czegoś co jest wąskie. Wszystko jest relatywne i trzeba mieć to w głowie nie tylko tworząc przestrzeń, ale także komponując.

    • Zgadza się. Kontrast niewątpliwie jest narzędziem, z którego trzeba korzystać niemal na każdym etapie produkcji.

  6. Blackberie

    “studiowanie syntezy dźwięku jak obłąkany” a no właśnie Igor 😉 co bys polecil dobrego do studiowania syntezy dzwieku ? moze znasz jakas dobra ksiazke? artykuly? kursy? pozdrawiam

    • Na początek polecam poczytać w sieci ogólnie o tym, czym synteza jest, jakie są jej rodzaje i do czego służą parametry w typowym syntezatorze. Dodatkowo można rzucić okiem na kursy video o syntezie ze strony Groove3. A potem pozostaje zgłębiać jej tajniki samemu eksplorując dowolny syntezator, bo możliwości są nieskończone. Praktyka jest tu najważniejsza.

Zostaw komentarz