Kolejność Działań w Tworzeniu Utworu, Cz. 9

0362-mixŻegnamy się powoli z cyklem o kolejności działań w tworzeniu utworu…

Dzisiaj przedostatnia część tej sagi, w której przedstawię Wam kontynuację wątku miksowania rozpoczętego poprzednio.

Porozmawiamy sobie nieco o obróbce basu, bębnów, wokalu i pozostałych instrumentów, a potem jeszcze szepnę słówko o efektach i zagadnieniach związanych z automatyką – wszystko pod kątem tego, jak to wygląda w mojej pracowni.

Miejcie oczywiście na względzie, że te rzeczy, które Wam opisuje są moimi prywatnymi preferencjami i absolutnie nie stanowią żadnego wzorca czy zestawu wytycznych. Każdy z czasem wypracowuje sobie własne metody, którymi dochodzi do zamierzonego celu i mogą one być zgoła odmienne od tych, które stosuję ja lub inni.

MIKS (ciąg dalszy)

Dziś pokażę Wam już bliżej szczegółową obróbkę poszczególnych elementów, jaką wykonuję podczas własnych sesji. Możemy więc powiedzieć, że od tej chwili zaczynam pracę w skali “mikro”…

Bębny

Aspekty, którymi się tutaj zajmę to:

  • weryfikacja balansu pomiędzy poszczególnymi elementami zestawu (np. czy stopa i werbel są wystarczająco słyszalne i przebijają się przez miks, czy hi-hat i blachy nie sieją za dużo, czy tomy mają odpowiednie uderzenie, etc.)
  • korekcja poszczególnych elementów zestawu (zwykle odfiltrowanie dołu na większości ścieżek, podcięcie “kartonowych” częstotliwości z okolic 400-500Hz, lekkie rozjaśnienie niektórych śladów – wszystko w zależności od potrzeb i brzmienia źródłowego
  • kompresja – głównie w celu wyrównania różnic w głośności poszczególnych uderzeń na stopie i werblu. W późniejszym etapie (po obróbce elementów perkusji) z reguły dodaję 2 kanały pomocnicze, które odbierają wszystkie ślady bębnów. Jeden do kontroli głośności całego zestawu i gdybym potrzebował zapiąć na bębny jakiś globalny plug-in, a drugi służący dość mocnemu skompresowaniu (wręcz zmiażdżeniu) perkusji, który na niskim poziomie domiksowuję do tego pierwszego. Dzięki temu możemy uzyskać bardzo intensywne i energetyczne bębny z jednoczesnym zachowaniem “punchu” (“kopa”, “uderzenia”)
  • praca z transjentami – jeśli brakuje w bębnach odpowiedniego ataku, czasem sięgam po Transient Designera od Plugin Alliance (można użyć darmowego Bitter-Sweet od Flux) i delikatnie podrasowuję ten inicjujący moment uderzenia każdego bębna
  • saturacja bądź symulacja taśmy/kanału konsoli analogowej – przydaje się, gdy chcemy dodatkowo podrasować naszą perkusję. Naturalna kompresja wynikająca z “uderzania” głośnym sygnałem w taśmę nadaje nieco atrakcyjnych walorów, szczególnie bębnom. Ja do tych celów od niedawna dosłownie popłynąłem z plug-inem Crane Song Phoenix II, bo to, co ta wtyczka wyprawia z sygnałem jest po prostu oszałamiające. Niestety oszałamiająca jest też jej cena, ale wydaje mi się, że nigdy nie pożałuję tej inwestycji. Bardzo dobrze mogą się tu oczywiście spisać wszelkie inne plug-iny i ja tutaj zwykle sięgałem po Slate Digital VTM albo McDSP Analog Channel, rzadziej po Waves Scheps 73. Jak mówię, można spróbować w zasadzie wszystkiego. Wtyczek saturujących jest całe mnóstwo (nawet są darmowe warianty) i każda z nich potrafi zaoferować coś ciekawego, więc polecam sobie popróbować
  • pogłos – większość ambientu wolę uzyskiwać przede wszystkim ze śladu pomieszczenia (o ile został nagrany). Jeśli akurat mam utwór z bębnami z Addictive Drums, to tam sobie działam z kanałem Room i nigdy go nie szczędzę w miksie bębnów. Ale czasem to nie wystarcza i wysyłam w niewielkiej ilości zestaw jako całość do jakiegoś wirtualnego pokoju (reverb z algorytmem ‘room’) i czasem dodatkowo poślę werbel i tomy do większego pogłosu (hall lub plate), ale z umiarem, rzecz jasna. Dodatkowo, zwykle odfiltruję nieco niskich pasm na powrocie takiego efektu, bo tam się może sporo kumulować i zamydlać miks
  • podmiana lub lekkie wzmocnienie brzmienia, czyli podbarwianie niektórych elementów typu stopa, werbel, tomy – samplami z Triggera od Stevena Slate’a (opcjonalnie – zależy od potrzeb i sytuacji). Jeśli bębny zostały słabo nagrane, to czasem nie ma innego wyjścia. A w innych sytuacjach używam próbek Slate’a do nieznacznego podrasowania werbla czy stopy – co by dodać nieco więcej “strzału”, ataku czy ambientu

Bas

Z reguły dysponuję tylko sygnałem z linii (DI), bo pieca basowego nie posiadam i nie miałbym sumienia go odkręcić w swoim mieszkaniu – sąsiadów mam wyrozumiałych, ale każdy ma swoje granice. Pierwsze co robię, to kopiuję ślad nagrany kablem (DI), odpalam na niej jakąś symulację wzmacniacza (Ampeg SVX czy Overloud Mark 2) i tam dobieram brzmienie – o ile nie zrobiłem tego wcześniej przed nagraniem, bo i to jest dobra metoda. Czasem jestem jednak zbyt leniwy albo podekscytowany i nagrywam surowy bas do późniejszej obróbki, a podczas nagrywania nie przeszkadza mi brak brzmienia z pieca.

Następnie taki przetworzony sygnał (Amp) mieszam z surowym brzmieniem z linii – uzyskuję wtedy masywne (z symulacji pieca) i zarazem klarowne (z DI) brzmienie gitary basowej.

Jeśli w utworze jest zamiast tego jakiś syntetyczny bas (z Trillian czy Vacuum Pro), to jego brzmienie ustawiam oczywiście przed nagraniem i kręcę pokrętłami wtyczki tyle, aż uzyskam brzmienie możliwie najbliższe finalnemu, żeby później nie martwić się za bardzo dodatkowymi wtyczkami go obrabiającymi.

Potem dochodzi ewentualna korekcja, trochę saturacji lub przesterowania, kompresja, czasem pogrubienie dołu wtyczką RBass od Waves czy czego tam jeszcze będzie potrzeba naszemu instrumentowi.

Następnie pracuję nad odpowiednią separacją basu i stopy (zabawa z EQ, rzadziej side-chain). Potem zdarza mi się je wysłać na wspólną szynę i tam obrobić kompresorem celem lepszego spojenia dołu pasma, ale nie zawsze tak robię…

Bas ma przede wszystkim być masywny, iść równo i jak czołg. Nie może się zasłaniać ze stopą i ma trzymać za fraki cały kawałek. Ja sobie zazwyczaj obieram taki właśnie cel.

Wokal

Obróbkę wokalu zwykle zaczynam od tego, co stanowi w danym momencie największy problem – np. zbyt mocne sybilanty, którym nie pomogła wcześniejsza redukcja głośności na poziomie klipu audio. Potem standardowa procedura – korekcja, kompresja, efekty przestrzenne, czasem jakaś saturacja. Rzadziej różnej maści doublery i harmonizery. Wolę użyć prawdziwego dubla (o ile mam go oczywiście nagranego). Do korekcji korzystam właściwie z dowolnego korektora, ale czasem chcąc dodać nieco charakteru czy połysku, chwycę za jakąś emulację Pultec-a, jak chociażby całkiem niezły PSP NobleQ albo fenomenalne EQ Maag-4 od Plugin-Alliance.

Co do kompresorów, to zależy, jaki chcę osiągnąć efekt, bo jeśli chodzi o samo wyrównanie czy wypolerowanie, to klony LA-2A (np. od Waves) sprawdzą się tu całkiem nieźle. Ale jak szukamy czegoś agresywniejszego i „w twarz”, to raczej bym proponował szukać w rodzinie klonów 1176 (Waves również i taki wariant robi, ale osobiście preferuję wersję Softube FET Compressor).

Aczkolwiek do większości typowych zadań w zupełności wystarczy dowolny kompresor, nawet ten, który dostajemy za darmo ze swoją stacją roboczą. Naprawdę!

Co do pogłosów, bo o nich jeszcze nie wspomniałem, to ostatnimi czasy intensywnie korzystam z pakietu Lexicon PCM Bundle, bo sprawdza się bardzo dobrze – nie tylko na wokalu. Delay siedzi u mnie zazwyczaj pokładowy z Pro Tools, ale jak potrzebuję czegoś bardzo pojechanego, to sięgam po któryś z dostępnych w pakiecie Plug&Mix, który udało mi się kiedyś wyrwać za jakąś totalnie śmieszną cenę. I bardzo się z tego cieszę, bo kilka wtyczek z tej długiej listy zasługuje na wiele słów pochwały…

Pozostałe Instrumenty

Wiadomo, że to, co zrobię z innymi instrumentami, zależy od tego, co konkretnie w tej sesji jest, ale zwykle będzie to jakaś doza korekcji, celem usunięcia pasm niechcianych oraz ułatwienia separacji z innymi śladami, filtry górno-przepustowe, a potem kompresja, jeśli trzeba i efekty przestrzenne – też z wyczuciem. Ciężko podać konkretne ustawienia (typu ilość odcięcia dołu czy stopień kompresji), bo to jest w 100% uzależnione od konkretnej ścieżki i kontekstu miksu.

Wiadomą rzeczą jest, że jeśli będzie to instrument bardzo dla miksu istotny, to będzie musiał siedzieć na froncie i być dobrze reprezentowany, czyli nie możemy mu zabrać wielu pasm, musimy zadbać o jego spójne brzmienie, etc. Jeśli jednak mam tutaj do czynienia z bardziej pobocznymi ścieżkami (jakieś pady w tle, sekcję smyków w oddali czy grzechotki lub inne tamburyna), to wtedy mogę sobie pozwolić na bardziej agresywną obróbkę takich śladów. One mają wtedy za zadanie ustąpić miejsca tym istotniejszym i tylko uzupełniać “luki” w miksie.

Efekty Specjalne

Mając już lwią część miksu z głowy znowu aplikuję sobie przerwę, powracam żeby sprawdzić, czy gdzieś mnie za bardzo nie poniosło, nanoszę poprawki i biorę się za tak zwaną wisienkę na torcie, czyli używam subtelnie jakichś bardziej pokręconych efektów (modulujących, zabarwiających przesterami, jakimiś specjalnymi różnościami, które raz się sprawdzają, raz nie – to jest pole do eksperymentowania).

Wszelkiego typu modulatory (typu phaser, chorus, flanger) czy inne dobarwiacze mają tutaj szansę zabłysnąć. Również w tym miejscu mogę pobawić się jakimiś nietypowymi odbiciami na jakimś śladzie czy zrobieniem efektu głosu przez telefon czy radio w jakimś fragmencie, etc. Dużo by tutaj można pomysłów znaleźć, ale musi być na nie oczywiście w miksie miejsce i muszą mieć one sens w kontekście całości. Jeśli czasem brakuje Wam pomysłu na takie ubarwienie jakiejś ścieżki, to zajrzyjcie do TEGO i TEGO wpisu.

Automatyka

Potem dokonuję kilku potrzebnych zmian automatyką poziomów (poszczególnych ścieżek, czasem grup lub sumy), co by pojedyncze partie nie ginęły w gąszczu innych, a utwór jako całość miał sens pod względem dynamiki (nieco mocniejsze refreny, etc.). Również w tym miejscu (a czasem już wcześniej) automatyzuję wysyłki w ten sposób, aby dany efekt pojawiał się tylko w jakimś fragmencie wybranej ścieżki, a nie na całości – np. włączam delay na wokalu tylko na refrenach czy w bridge’u, etc.

To jest również dobry moment, aby podrasować (zmianami głośności) jakieś kumulacje, breaki, przerwy, narastania i tym podobne. Mówi się bowiem, że po uzyskaniu zadowalającego miksu statycznego (niezmiennego, stałego), warto dodać mu trochę zmian czy ruchu automatyzując poziomy między sekcjami czy zmieniając ilość sygnału wysyłanego do efektów, etc.

Zgranie miksu

Na koniec upewniam się jeszcze, że suma nie jest zbyt mocno kompresowana (choć w trakcie miksu też tam kilkakrotnie zaglądam), sprawdzam pod kątem śladów referencyjnych, uważnie patrzę na mierniki i jeśli wszystko wydaje się ok., zgrywam miks do postaci jednego pliku o nieco niższej rozdzielczości, przerzucam na jakieś “mp3-ipodo-telefono-cośtam” i idę z tym na spacer, żeby posłuchać w innych warunkach i środowisku. Zazwyczaj staram się, aby zakres dynamiki na sumie oscylował gdzieś między 8 a 14 dB – raz, żeby utwór nadal odpowiednio “oddychał”, a dwa, żeby mieć zapas na etap masteringu.

Wracam, robię ostatnie notatki i koniec pracy na dziś.

O czym nie wspomniałem, to fakt, że zwykle w trakcie miksu trzeba też wykonać jeszcze tysiące małych ruchów suwakami, pokrętłami i innymi parametrami, żeby mieć jak najlepszą nad miksem kontrolę. Ale to jest jakby oczywistość i nie sposób opisać każdego ruchu myszką w jednym artykule… Tym bardziej, że często są to ruchy niewielkie (od szerszych pociągnięć na początku miksu do coraz mniejszych pod koniec). Jeśli jednak ktoś bardzo chciałby zobaczyć na kilkugodzinnym filmie, dlaczego i jak krok po kroku wykonuję miks z omówieniem dosłownie każdej czynności, to zapraszam do zapoznania się z moimi kursami video, których o miksowaniu są już dostępne 3 części.

Zakończenie Miksu…

Po wzięciu pod uwagę notatek z ostatniego spaceru, „kończę” miks (tak mi się zawsze wydaje…), odstawiam go na dzień lub dwa, w międzyczasie rozsyłam do kilku znajomych celem uzyskania ich opinii, a potem wracam do sesji i nanoszę już naprawdę ostatnie poprawki. Jak wiemy, można poprawiać do upadłego, bo zawsze wydaje nam się, że coś może być lepsze. Ale trzeba umieć powiedzieć “stop” w którymś momencie, bo po przekroczeniu pewnej umownej linii już wcale miksowi nie pomagamy…

Podsumowanie

I tak z grubsza wygląda u mnie proces miksu. Nie sposób drobiazgowo opisać każdego wykonanego ruchu, bo to wymagałoby opasłej księgi, ale mam nadzieję, że niektórzy wyciągną może z tego jakieś przydatne informacje. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że jak ktoś jest na początku swojej przygody z produkcją, to łaknie informacji każdego typu i ze wszelkich źródeł, więc może ten artykuł spełni rolę takiego miksu w pigułce.

Natomiast jeszcze bardziej dogłębne i szczegółowe informacje zdobędziecie w pozostałych artykułach umieszczonych na blogu, darmowych filmikach i dostępnych kursach video. Ale najważniejsze jest to, żebyście wszystkie zdobyte informacje wykorzystywali w praktyce, bo to, przede wszystkim, nauczy Was tej sztuki i dzięki swojej pracy i doświadczeniu wyrobicie sobie własne sposoby pracy, wliczając w to kolejność działań i używane narzędzia i technki.

W ostatniej części artykułu pokaże Wam, jak wygląda u mnie cały proces finalizacji utworu. Porozmawiamy o ostatnich procesach, sfinalizowaniu i zgraniu gotowego utworu, czyli o masteringu.

  1. No i git 👿
    Także korzystam z RBass – świetny plugin. 😉

  2. gordianus

    Mam pewien problem. Piszę tutaj, bo jest to ostatni wpis i największa szansa na odpowiedź 😉 . Ale do rzeczy. Dopiero zaczynam swoją przygodę z miksami, stąd moje (być może głupie) pytanie. Nagrałem ścieżkę gitary i wokalu, obie w mono. Postanowiłem “poszerzyć” brzmienie gitary poprzez stworzenie efektu sztucznego stereo, o którym wspominałeś. Zduplikowałem ścieżki gitary, ustawiłem panoramę na jednej L100, na drugiej R100 i delikatny delay, by brzmiało pełniej. Jest ok. Problem polega na tym, że uczę się tego w Adobe Audition i sytuacja wygląda tak, że opcja panoramy pojawia się tylko, gdy output jest stereo, co jest logiczne. Jednak gdy ustawię output na master, bo chcę eksportować sesję jako mp3 bądź wav, efekt panoramy znika. Próbowałem dać jako output stereo busa, którego “wysłałem” do kanału master, ale efekt żaden. Proszę, powiedz mi, na czym to dokładnie polega i co robię źle, bo naprawdę chciałbym to dobrze zrozumieć.
    Z góry bardzo dziękuję i przepraszam za ten elaborat 😉

    • Nie używam Audition i nie potrafię Ci krok po kroku powiedzieć co masz zrobić albo co robisz źle, ale stawiałbym na to, że gdzieś w ustawieniach masz zaznaczony export do mono, dlatego plik renderuje się bez tego efektu, bo wszystko słyszysz po środku.

    • gordianus

      Uff… Udało się! Przetrząsnąłem wszystkie ustawienia, szukając właściwości mastera i w końcu znalazłem, że trzeba to było ustawić w oknie na samym początku przy otwieraniu nowego projektu.
      Bardzo dziękuję Ci za pomoc, bo Twój komentarz naprowadził mnie na źródło moich niepowodzeń 😉 .
      PS Świetne artykuły, naprawdę dużo można się z nich dowiedzieć. Jeszcze raz dziękuję i życzę dalszych sukcesów!

    • Również dziękuję, życzę udanych projektów i pozdrawiam!

  3. Mimo ze temat zamkniety (a wlasciwie zakonczony) to po przeczytaniu i przeanalizowaniu wszystkich wpisow wciaz nasuwa mi sie wiele pytan. Ale do rzeczy. Otoz kwestia mixu dotyczy Black Metalu…Zaczne od tego ze jest bardzo malo informacji na ten temat. Zazwyczaj jezeli mowimy o mixie i masteringu to przyklady podawane sa na podstawie rockowych lub “okolometalowych” kawalkow – tak jak Igor pisze – gdzie slyszalnosc instrumentow, balans itd sa latwe do uchwycenia. Natomiast z typowo black metalowe numerami ja bynajmniej mam maly klopot.

    1. Bebny. Uchwycenie balansu pomiedzy stopa, werblem a blachami- np. kawalek trwa 4 min z blastami szesnastkowym tempo utworu 180-200 albo i wyzsze. Tak naprawde gary zlewaja sie w jeden wielki łomot-w mixie z gitarami to juz wogole moim zdaniem wyzsza szkola jazdy zeby to wszsytko gralo ze soba…ale..Czego tak na prawde uzyc zeby zachowac czytelnosc i balans..czy zwiekszyc kompresje,pobawic sie eq, zastosowac limiter czy na koniec dolozyc cos innego co sprawilo by ze czytelnosc perkusji troszke by sie zwiekszyla…

    2. Gitary. Wiadomo ze brzmienie gitar jest nad wyraz przesterowane. Dodatkowo caly czas graja tremolo a wiec czytelnosc riffow tez jest “rozmazana” – co zastosowac w tym przypadku?

    3. Ostatnie pytanie dotyczy sumy mixu. Co wpiac na nia??? Przyznam sie ze po ostatnim moim mixie albo przesadzilem z limiterem albo z kompresorem (byc moze nie potrzebnie uzylem) ale finalnoe caly kawalek “falowal”

    Jescze raz przepraszam ze ponawiam te pytania aczkolwiek tak jak wspomnialem niewiele jest informacji poswieconej tak extremalnej muzyce.

    Prosilbym Cie Igorze choc odrobine podpowiedzi.

Zostaw komentarz