Reamping i Jego Zastosowanie, Cz. 3

W dwóch poprzednich częściach tej serii (TU i TU) najpierw omówiliśmy klasyczną i najprawdziwszą metodę reampingu, a potem pokazałem Wam, w jaki sposób i na jakim etapie możemy jeszcze dokonywać kolejnych zmian, aby uzyskać zadowalające nas brzmienie jeszcze u źródła.

Natomiast dziś przyszedł czas, aby poznać inne podejścia do techniki reampingu. Będą one nieco prostsze i mniej skomplikowane, ale i uzyskiwane rezultaty będą różniły się od poprzednich.

Zastosowanie dowolnego, prawdziwego wzmacniacza na wcześniej nagranym, surowym śladzie gitary jest bowiem tylko pierwszą z dostępnych metod. A do dyspozycji mamy jeszcze kilka innych…

2. Reamping Wtyczkowy (tzw. Amp Modelling)

Polega on na zaaplikowaniu symulacji wzmacniacza i głośnika w formie plug-inu na surowej ścieżce. I może to być jedna wtyczka emulująca oba etapy – zarówno wzmacniacz, jak i kolumny (np. IK Multimedia Amplitube, Avid Eleven, Waves GTR, Overloud TH2, Native Instruments Guitar Rig, Peavey ReValver czy cała gama innych), ale może to być również osobny plug-in, który symuluje jedynie konkretne kolumny i wtedy sekcji wzmocnienia szukamy w innych wtyczkach.

Zastanawiać się możecie, po co oddzielny plug-in tylko do nadania nam brzmienia konkretnych „paczek” (bez „głowy”). I słusznie. Bo z tego, co osobiście zauważyłem, największym problemem w uzyskiwaniu realnych brzmień podczas amp modellingu jest właśnie wierność brzmienia samych kolumn. Dlatego takie firmy, jak Audio Ease (twórcy wtyczki Cabinet) czy powiedzmy Kazrog (twórcy Recabinet) zdecydowały się na wypuszczenie swoich produktów, w których cały nacisk położono na jak najlepsze i najwierniejsze odwzorowanie walorów brzmieniowych konkretnych kolumn, a sekcję wzmocnienia pominięto (musimy ją brać z innych modułów).

Z reguły bowiem jest tak, że „etap głośników” w kombajnach typu Amplitube czy Guitar Rig nie do końca jest dopracowany i pozostawia trochę do życzenia. Na szczęście, prawie każdy z takich dużych modułów daje nam możliwość pominięcia wbudowanych symulacji głośnika (czyli korzystamy wyłącznie z sekcji wzmocnienia i ewentualnie efektów), a zaraz za taką wtyczką możemy wpiąć kolejną, będącą tylko symulacją kolumn, które są znacznie lepiej dopracowane niż te fabryczne w wymienionych wcześniej kombajnach. A więc w wielkim skrócie:

Minus:

  • nie zawsze zadowalające i przekonujące brzmienie, szczególnie w przypadku symulacji wzmacniaczy ze sporym przesterem (high-gain).

Na tym polu istnieje jeszcze w mojej opinii mała przepaść między fizycznymi piecami, a ich wtyczkowymi symulacjami. Nie wiem, czy uda się kiedykolwiek tę dziurę załatać i powstanie produkt, który zabrzmi jak żywy wzmacniacz (prawdopodobnie nie), ale i tak na chwilę obecną jest z tym znacznie lepiej niż było powiedzmy 10 lat temu, kiedy wtyczkowe symulacje brzmiały bardzo słabo…

Plus:

  • wygoda w używaniu, bez potrzeby korzystania z zewnętrznego sprzętu, przepinania kabli, etc.

Dlatego inne mądre głowy wpadły na jeszcze inny sposób imitowania brzmień wzmacniaczy i zaczęto korzystać z takiego cuda, jak:

3. Biblioteki impulsowe

Oparta na technologii splotowej technika „wychwytywania” walorów brzmieniowych danego wzmacniacza (czy kolumn), tzw. impulsów, konwertowania ich do plików .wav, które potem można zaaplikować do wtyczki „czytającej” te odpowiedzi (np. darmowy i popularny keFIR). Tym sposobem, jeśli załadujemy taki pobrany z danego modelu pieca impuls, mamy możliwość bardzo mocno zbliżyć się do oryginału, z którego pochodzi impuls.

Piszę „zbliżyć się” dlatego, że ta metoda ma jedną, sporą wadę – tak jak wszystkie inne wtyczki wykorzystujące technologię splotową (convolution). Nie mamy bowiem w ich przypadku zbyt dużych możliwości dodatkowego manipulowania brzmieniem – bo dany impuls został uchwycony z konkretnymi nastawami wzmacniacza. Próby manipulacji nie oddają więc już wiernie tego, co działoby się w przypadku realnej manipulacji parametrami pieca.

Ale i na to znaleziono sposób – zaczęto po prostu zbierać mnóstwo impulsów z przeróżnymi nastawami wzmacniaczy i użytkownik, jeśli nie zadowolony z danego impulsu (powiedzmy za dużo basu), ładował do wtyczki czytającej inny impuls (np. z obniżonym poziomem dolnych pasm z wbudowanego w piec korektora czy powiedzmy z mikrofonem ustawionym nieco dalej od głośnika, etc).

Problem tylko w tym, że aby zaspokoić potrzeby każdego, takich impulsów (wariantów z różnymi parametrami) musiałoby być całe mnóstwo nawet dla jednego modelu wzmacniacza. No, ale jak zawsze – coś za coś…

Paczek z impulsami możemy w sieci znaleźć sporo – zarówno darmowych, jak i płatnych. Potrzebujemy później jedynie wtyczki pozwalającej nam na odczytanie takich impulsów i sekcję kolumny mamy wtedy z głowy. Możemy więc skwitować ten rodzaj reampingu następującymi punktami.

Plusy:

  • dużo dostępnych bibliotek w sieci
  • niektóre potrafią brzmieć naprawdę dobrze (GuitarHack, LePou Plugins).
  • wygoda i łatwość użycia

Minusy:

  • nadal są to tylko symulacje i mamy sporo ograniczeń w ich manipulacji.
  • trzeba się trochę naklikać przez swoje zasoby, żeby znaleźć odpowiedni impuls

Jako przedostatnią metodę, możemy wymienić:

4. Zewnętrzne urządzenia nadające brzmienie wybranych wzmacniaczy

I tutaj możemy zaliczyć np. Avid Eleven Rack, Line 6 POD HD czy BOSS GT-100 (które są jednocześnie interfejsami audio oraz procesorami gitarowymi), a nawet kostki od firmy Tech 21, które nie są w sumie jakimiś skomplikowanymi modułami, ale w prosty sposób symulują zarówno sekcję wzmocnienia, jak i głośnika wybranych modeli. Tych urządzeń możemy oczywiście użyć w torze wejściowym i zarejestrować sygnał z już zaaplikowaną symulacją, ale możemy również skorzystać z nich podczas reampingu (łącząc je na tych samych zasadach, co podczas reampingu klasycznego). Choć te 3 pierwsze urządzenia mogą również poszczycić się tym, że można za ich pomocą dokonać reampingu bez przepinania kabli (bo są też interfejsami).

BOSS z serii GT i Line 6 POD są zwykle bardziej kojarzone z zestawami przewidzianymi na scenę (dzięki zamontowanym dużym i wygodnym pedałom możemy zmieniać brzmienie gitary podczas gry jednym ruchem stopą), ale i w studiu można z nich korzystać, bo jak wiemy – nie ma tutaj reguł.

Tech 21 ma w ofercie kilka różnych kostek (stomp-boxów) o wdzięcznej nazwie Character Series, które są kompletnymi symulacjami w jednym, niewielkim pudełku. Jedna kostka to z reguły jedna rodzina wzmacniaczy, mamy więc do wyboru głównie klasyków – Marshall, Fender, Mesa, Vox. Wszystko odbywa się oczywiście po kablu, nie potrzebujemy Reamp Boxa i możemy uzyskać całkiem przyzwoite brzmienia. Mimo iż reamping nie jest głównym przeznaczeniem tych kostek, to możemy ich z powodzeniem w takiej konfiguracji używać. Może nie brzmią one najlepiej na świecie, ale moim zdaniem jest z nich więcej frajdy (i namiastki prawdziwego brzmienia) niż z kręcenia gałkami w Amplitube za pomocą myszki…

Natomiast Eleven Rack to ciekawe rozwiązanie dla gitarzystów pragnących pracować na dedykowanym do Pro Tools interfejsie (choć nie jest to oczywiście wymóg). Brzmieniowo Eleven ma się całkiem nieźle – też nie jest to szczyt, ale tak jak wtyczkowa wersja tego modułu, trzyma niezły poziom. Dzięki pełnej integracji z Pro Tools, proces reampingu jest dziecinnie prosty i nie wymaga od nas zaawansowanej wiedzy z dziedziny przepływu sygnału, a i uzyskane w ten sposób rezultaty będą bardzo przyzwoite.

Cóż, są to urządzenia nieco różne, ale wszystkie dają nam jak najbardziej możliwość zabarwienia surowego sygnału konkretnym brzmieniem wzmacniacza.

Plusy:

  • Całkiem niezłe brzmienia fabryczne (w sporej ilości)
  • Wygoda w użyciu (dzięki łączom USB – za wyjątkiem serii Tech 21)

Minusy:

  • Nieco wysoka cena
  • Jedna kostka Tech 21 symuluje tylko kilka modeli wzmacniaczy z jednej rodziny

5. Urządzenia przewidziane do modelowania wzmacniaczy

Mowa tu oczywiście o takich tuzach, jak Kemper czy Axe FXII od Fractal Audio.

Jak nietrudno się domyślić, brzmieniowo urządzenia te będą się dość mocno różniły od wymienionych poprzedników (a co za tym idzie – cenowo także…), ale nie oszukujmy się – AXE FX i Kemper to są zabawki dla dużych chłopców i według mnie, brzmieniowo są najbliżej prawdziwych wzmaków. Tak blisko, że mało kto będzie w stanie rozpoznać, czy sygnał jest z rzeczywistego pieca czy np. z Kempera.

Z czym to się je?

Są to dość wyspecjalizowane moduły, „czołgi” jak ja je nazywam, które nie tylko pozwalają nam na zabarwienie surowych śladów konkretnymi symulacjami, ale przede wszystkim – pozwalają nam na wychwytywanie własnych profili z ulubionych wzmacniaczy (każdego aspektu ich brzmienia) i ładowanie ich do pamięci urządzeń. Wprawdzie dostajemy na start biblioteki z już uchwyconymi profilami, ale dzięki dodatkowej funkcjonalności, możemy też w nich przechowywać ogromną ilość dodatkowych brzmień – tych “wyłapanych” samemu, kupionych lub zdobytych od innych użytkowników. Istnieje nawet całe forum poświęcone wymianie profili przez posiadaczy i miłośników Kempera, co daje właściwie nieograniczone możliwości.

Jeśli więc dysponujemy Kemperem lub AXE FX-em i fizycznym wzmacniaczem, który nie figuruje na liście dostępnych w fabrycznie zapisanych bibliotekach, możemy sobie sami taki profil „schwytać”, zapisać i potem z niego skorzystać w późniejszym czasie. Nietrudno się więc domyślić, że wkrótce po pojawieniu się Kempera na rynku, użytkownicy zaczęli zbierać za jego pomocą brzmienia przeróżnych wzmacniaczy dając tym samym dostęp do całej palety wzmacniaczy ludziom, którzy zwykle takich możliwości by nie mieli. Minus tylko taki, że aby móc z profili Kempera skorzystać – trzeba mieć Kempera…

Polak potrafi…

W każdym razie – w sieci można trochę takich paczek znaleźć. I nie trzeba nawet daleko szukać – mamy nawet w naszych polskich szeregach zawodnika, który regularnie się wyłapywaniem profili do Kempera zajmuje i stworzył on własne zestawy takowych (bodajże już 3 części), które zbierają bardzo dobre opinie w szeregach miłośników cięższego grania.

Zajrzyjcie sobie TUTAJ i zapoznajcie się z ofertą Sinmixa. Osobiście nie mogę wiele powiedzieć o ich jakości (bo nie posiadam Kempera i nie mogę ich przetestować), ale z tego, co słyszałem w reampowanych przez niego gitarach i próbkach zamieszczonych na wspomnianej stronie – brzmi to re-we-la-cyj-nie! Dla miłośników high-gainowych wzmacniaczy i ściany mocnego przesteru (oraz posiadaczy Kempera) – jest to bez wątpienia pozycja obowiązkowa.

Podsumowując:

Plusy:

  • Ogromny realizm brzmienia (właściwie nie do odróżnienia od fizycznych wzmacniaczy)
  • Możliwość ładowania własnych profili = nieskończoność możliwości kreowania brzmienia

Minus:

  • Cena

Warto tutaj też dodać, że Kemper i AXE FX II absolutnie biją konkurencję na głowę właśnie w kwestii brzmień high-gainowych (tych ze sporą dawką przesteru), a takie są przecież najtrudniejsze do uzyskania przy jednoczesnym zachowaniu realizmu. Dlatego twórcom tych “czołgów” należą się słowa uznania, bo według mnie – zrewolucjonizowali oni kwestię reampingu i dali nam, zwykłym użytkownikom potężne narzędzie…

Naprawdę jedyne, do czego można by się w przypadku Kempera czy Axe FX przyczepić, jak napisałem – to oczywiście cena. Nie oszukujmy się, nie jest to produkt na każdą kieszeń, ale z drugiej strony – jeśli mielibyśmy policzyć, ile kosztowałoby nas kupno tylu prawdziwych wzmacniaczy, które Kemper czy Axe tak dobrze modelują, to te pudełka wydają się być naprawdę super okazją.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – wiadomo…

I tutaj w zasadzie część techniczna związana z reampingiem się kończy. Ale nie jest to koniec serii wpisów. W ostatniej już odsłonie tych artykułów podzię się z Wami kilkoma opiniami, sugestiami i ogólnymi uwagami końcowymi dotyczącymi procesu reampingu. Do rychłego!

  1. Witam, Dzięki za miłe słowo!. Małe sprostowanie jeśli można. Axe – symuluje Kemper – profiluje. Również mała uwaga co do wtyczek proces przy ich użyciu nazwałbym bardziej ampmodelingiem niż reampingiem. Polecam stronkę: http://www.guitarampmodeling.com/

    Co do wtyczek i impulsów (darmowych) polecam TSE X50 wspomnianego Legiona. Godne uwagi impulsy to Asem Recto V30 L2 oraz catharsis. Zmieniając lekko temat od dawna jest “wojna” Kemper vs Axe i powtarzane ciąglę zdanie “Kemper brzmi bardziej naturalnie ale Axe ma lepsze efekty” :p. Jako posiadacz Kempera nie odniosę się do tego hahah. Co do profili do kempera to ciekawostką jest że ich waga to 4.22 KB hahah – podoba się no nie? 😉
    Więcej info o moich profilach i sporo przykładów na mojej stronie FB: https://www.facebook.com/sinkemper

    Pozdrawiam i Polecam Kempera hihi!
    Staz Metal!

    • Dzięki za czujność – dorzuciłem do nagłówka wzmiankę o “Amp Modellingu”, co by się terminologia zgadzała.
      W wojnę AXE vs Kemper nie będę wnikał, bo szkoda na to życia 🙂 A 4.22kB to wręcz ciężko nazwać “wagą” – ukłony w stronę twórców…
      Rób swoje, chłopie, bo świetnie Ci to idzie!

  2. Podczas ostatniej sesji nagraniowej w studio, korzystałem z Kempera w każdym właściwie utworze. I o ile początkowo byłem kompletnie nieprzekonany (po to wybieram sie do studia, żeby unikac symulaji i wszelkich tego rodzaju sposobów) to spełnił on swoje zadanie wyjątkowo dobrze.
    Jednoczśnie odbyłem wiele dyskusji z obecnym tam realizatorem i przekonałem sie bardzo do symulacji, nawet tych, które w powyższym artykule uznane zostają za najmniej udane, tj np pluginy. Jeżeli wie sie, do czego sie dąży oraz jest sie żądnym wiedzy, w dzisiejszych czasach można naprawde wiele osiągnąc “jedynie” symulując. ; )

    http://www.youtube.com/watch?v=B40xVPe5iZU

    Efekt pracy na Kemperze.

Zostaw komentarz