Kolejność Działań w Tworzeniu Utworu, Cz. 1

Niejednokrotnie pytaliście mnie o to, jak należy tworzyć swoje kawałki, co w kolejności trzeba zrobić, od jakich działań zacząć, jakiego typu procesy i etapy powinny po sobie następować, które fazy pracy są najważniejsze i o całą masę jeszcze innych zagadnień w tym właśnie temacie.

A ostatnio dostałem nawet „wiadomość o charakterze ponaglającym” od jednego z niecierpliwych czytelników, który zauważył (z resztą słusznie), że była już na Zakamarkach mowa o budowaniu wstępu do utworu (TUTAJ), jak i tworzeniu zakończenia (TUTAJ i TUTAJ), ale chyba mi umknęła najważniejsza część (czyli „środek”, coś w rodzaju działań dotyczących procesu tworzenia kawałka jako całości) i że powinienem się wstydzić za to, że jeszcze takiej wielkiej luki nie uzupełniłem. No więc się wstydzę i lukę uzupełniam 🙂

Dzisiaj porozmawiamy sobie o tym, jakie zabiegi (i w jakiej kolejności) pojawiają się podczas tworzenia utworu, bo to rzeczywiście sprawa dość istotna i nie każdy ma świadomość tego, co tam się tak naprawdę dzieje…

Na początek pozwólcie tylko, że się lekko wytłumaczę. I nie chodzi mi o chowanie głowy w piasek, skruchę czy inne poczucie winy za swoją opieszałość. Głównym powodem, dla którego zwlekałem z podjęciem takiego tematu jest to, że bardzo ciężko jest zebrać w spójną całość, scharakteryzować i opisać proces tworzenia utworów, bo sprawa jest mega-szeroka i może przyjmować przeróżne oblicza. Dlatego mniej lub bardziej świadomie od tego tematu uciekałem, bo jaki sens miałoby napisanie wielkimi literami „to zależy”…?

Przepis na stworzenie utworu

Ilu muzyków – tyle metod pracy. Ile gatunków – tyle różnych podejść do tworzenia utworów. I te dwa zdania generalnie sprawę mogłyby zamknąć, bo na próżno byłoby nam tu szukać sztywnych reguł. O etapach tworzenia kawałków, stosowanych procesach (rodzajach i kolejności) można by napisać kilkutomową powieść, a i tak temat prawdopodobnie nie zostałby wyczerpany.

Niech nie martwią się jednak ci, którzy nie znają jeszcze sekretnej receptury na zbudowanie porządnego kawałka. Za chwilę ją zdradzę…

Te artykuły będą raczej zlepkiem luźniejszych pomysłów, które mają za zadanie pokazać Wam kilka różnych dróg, jakie można obrać, ale bynajmniej proszę ich nie traktować jako bezwzględnego wyznacznika w swojej codziennej pracy. Z kim byście na ten temat nie rozmawiali, to najprawdopodobniej (oprócz kilku elementów wspólnych) większość rzeczy, działań i procesów będzie dość odmienna.

Dzieje się tak dlatego, że tworzenie piosenki to po prostu kwestia indywidualna – niezależnie od tego, czy będzie chodziło o budowę kawałka, działania po sobie następujące czy użyte po drodze narzędzia. Bo tajny przepis na stworzenie utworu opiera się w zasadzie na… dowolności. Nie przejmujcie się, że nie wiecie, co po kolei powinno następować, czy jak wygląda praca krok po kroku, bo nie ma takiego schematu! Są tylko różne pomysły i koncepcje, a żadna z nich nie jest ani idealna, ani też bezużyteczna. Każda ma wady i zalety. Kluczem jest znalezienie sobie własnej drogi, która będzie się w naszym przypadku najlepiej sprawdzała.

Dlatego bardzo istotnym będzie również Wasz wkład w ten artykuł… Warto bowiem uczyć się od innych, bo różne punkty widzenia potrafią nam otworzyć oczy na kilka spraw, pokazać alternatywę, zainspirować. Z tego względu – bardzo mocno proszę Was o danie sobie upustu pisarskiego w komentarzach pod tym i kolejnymi wpisami. Pochwalcie się swoimi metodami pracy czy kolejnością działań podczas tworzenia swoich utworów. Będzie to z korzyścią dla nas wszystkich.

Gdzie i jak zacząć?

Mamy to nieco przydługie wprowadzenie za sobą, a teraz chciałbym podzielić się z Wami tym, jak można do sprawy podejść. Najpierw może powiem, jak w ogóle zdecydowałem się całość ugryźć, bo próba takiego „capnięcia” tematu w ryzy podczas pisania tego artykułu spędzała mi sen z powiek… Po chwilach intensywnego namysłu postanowiłem, że podzielimy umownie kwestię tworzenia utworów na 2 (w praktyce 3) pojemne grupy i pod tym kątem będziemy wszystko rozpatrywać.

Podział ten odnosi się przede wszystkim do tego, co i jak tworzymy, jakiego rodzaju instrumenty i w jaki sposób nagrywamy oraz poniekąd do konkretnych gatunków muzycznych, w jakie celujemy.

GRUPA I – Żywe instrumenty (akustyczne i elektryczne)

Do tego worka możemy wrzucić muzykę tworzoną właściwie na każdym fizycznym instrumencie, który istnieje na świecie. Warunek jest tylko taki, że rejestrujemy je mikrofonami (lub ewentualnie kablami) i tworzymy muzykę na nich opartą. Czyli będziemy tu mówić o bardzo bogatej palecie gatunkowej – od jazzu, przez blues, rock, metal, folk, country i masie innych, na muzyce klasycznej skończywszy. Czyli zawsze wtedy, gdy wykorzystujemy do nagrań wyłącznie prawdziwe instrumenty, na których grają prawdziwi muzycy w prawdziwych pomieszczeniach, a ich zmagania rejestrujemy albo w komputerze, albo na taśmie, albo na jakimś przenośnym rejestratorze.

Tę grupę możemy jeszcze podzielić na dwie mniejsze podgrupy, czyli pracę z całym zespołem ludzi w studio i tę bliższą naszym sercom i przypadkom – pracę samemu w domowym zaciszu. Jak nietrudno się domyślić, naszą uwagę głównie skupimy na tej drugiej podgrupie, ale nie omieszkam też wspomnieć o pracy z zespołem, bo i o to będziemy się przecież nie rzadko ocierać.

GRUPA II – Instrumenty wirtualne

Ten zbiór dotyczy tych wszystkich przypadków, gdzie całość muzyki tworzona jest wewnątrz komputera z pomocą DAW – użyjemy instrumentów wtyczkowych, romplerów, samplerów i syntezatorów. Nie używamy mikrofonów czy kabli do nagrań (chyba, że jakiś fizyczny sampler czy bit-maszynę mamy ewentualnie podpięte do komputera). Ale właściwych „nagrań” akustycznych nie wykonujemy. Nie gramy bowiem na żadnym prawdziwym instrumencie, nie używamy mikrofonów. Można za to powiedzieć, że „budujemy” całą muzykę w komputerze.

Oczywiście metod na takie tworzenie też będzie kilka, bo możemy przy takim tworzeniu używać po prostu myszki i klawiatury albo możemy pójść nieco dalej i zaopatrzyć się w przeróżne kontrolery MIDI, które będą sterowały parametrami naszych wirtualnych instrumentów – od prostych klawiatur, po małe pady perkusyjne, flety, saksofony czy gitary MIDI, na wielkich elektronicznych perkusjach skończywszy.

W tym worku znajdziemy zazwyczaj samodzielnych miłośników wszelkiej maści muzyki elektronicznej, tanecznej, trance’owej, dubstepowej, techno czy house i miliarda ich odmian oraz ich pochodnych, którym do szczęścia zwykle wystarczy laptop, DAW i jakiś kontroler (czy ewentualnie jeszcze mikser dla DJ-ów). Dołożyć tutaj możemy również tych, którzy produkują podkłady do utworów hip-hopowych czy komponują muzykę filmową lub inne „instrumentale” (o ile wszystko odbywa się wewnątrz DAW).

GRUPA III – Mieszanka różnych instrumentów

To najpojemniejszy zbiór i chyba najtrudniejszy do zamknięcia w sztywnych ryzach, ponieważ mieści w sobie zarówno elementy grupy pierwszej, jak i drugiej… Znajdziemy tutaj ludzi, którzy wykorzystują w swoich produkcjach instrumenty prawdziwe i wirtualne. Korzystają z zaawansowanych dobrodziejstw technologicznych, ale także śpiewają do mikrofonu. Pracują raz sami, raz z zespołem w studiu, a jeszcze innym razem ze znajomym lub nieznajomym – na odległość. Potrafią grać na prawdziwym basie, ale podkłady perkusyjne robią we wtyczkowych romplerach. Perkusję biorą z zewnętrznego MPC, na gitarze akustycznej czy grzebieniu gra im kolega. Pady, stringi i leady robią w wirtualnych instrumentach, a potem rapują do mikrofonu. I tak dalej…

Przypadków i kombinacji może tu być całe multum, stąd zaczynam mieć wątpliwości, czy ten podział na grupy w ogóle ma sens 🙂 No, ale jak już zaczęliśmy, to skończmy…

Podsumowanie

Przyjąłem, że takie rozróżnienie po prostu pomoże niektórym zrozumieć, że to, jak wygląda po kolei proces tworzenia utworu, zależy przede wszystkim od konkretnego przypadku, od kontekstu i warunków. Inaczej będą bowiem pracować zespoły w studio, inaczej będziemy działać my – samotnie przed ekranem komputera, a jeszcze inaczej będzie wyglądał cały proces, gdy współpracują ze sobą muzycy rozrzuceni po całym świecie.

I z tą myślą Was na razie zostawię. Na chwilę obecną poprosiłbym Was o pochwalenie się w komentarzach tym, do której grupy moglibyście zaliczyć samych siebie (tudzież swoje projekty). Ja jestem zdecydowanie mocną „trójeczką” – w swoich projektach staram się rejestrować jak najwięcej za pomocą żywych instrumentów, ale że wirtuozem nie jestem, to często posiłkuję się instrumentami wirtualnymi lub pomocą innych znajomych po „drugiej stronie kabla”.

W następnych częściach wpisu przedstawię Wam, jak sprawa tworzenia utworu (kolejności działań i procesów) ma się w przytoczonych trzech grupach (i podgrupach), a na koniec przedstawię również jeden z moich ulubionych i sprawdzonych sposobów tworzenia w domowym zaciszu z wyszczególnieniem konkretnych działań.

Zostawić komentarz ?

13 Komentarze.

  1. RazemRock

    Nr 3
    Na wszytkim potrafiłbym zagrać, ale perkusja… hmm powiedzmy, że pozostawia wiele do życzenia.
    No i Clang mojego wykonania… nie jest porywający – Na szczęście mam Brata!

    Pozdrawiam – i czytam

  2. Zdecydowanie “trójka” i raczej samodzielna dłubanina w domowych pieleszach:) robię wszystko poza wokalem stąd na razie moja dłubanina ma charakter instrumentalny. Przydałby się na pokład ktoś z dobrym wokalem;) taki co i kraszone zje i postne (jak mawiał mój serdeczny przyjaciel) czyli co ryknie, chrząknie ale i zaśpiewa ładnie też:)

  3. Trójka jak nic. Perkusji niestety nie posiadam i grać na niej za bardzo nie umiem

  4. Zdecydowanie opcja 3 🙂

  5. Jestem zdecydowaną dwójką. Całość moich poczynań traktuję jako zabawę. (tacy też się trafiają). Zamiast grać w gry na komputerze wolę podczytać do Reapera plik midi i poeksperymentować z różnymi wirtalnymi instrumentami. Przednia zabawa i dużo frajdy, ale chciałbym to robić dobrze. Stąd zakupione godziny kursów i wiele godzin spędzonych przy komputerze. Gram na wielu instrumentach (gitara, klawisz, perkusja), ale zdecydowanie na żadnym z nich nie jestem wirtuozem. Dają mi one ogólne pojęcie o muzykowaniu w najszerszym aspekcie.

  6. A ja dam sobie też 1 zaczynam od tego z czym najbardziej leżę czyli bas i perkusja.Myślę,że muszę poświęcić trochę czasu i popraktykować te dwie dziedziny na ćwiczebnej sesji. 🙄

  7. Dzięki Igorze za poruszenie tematu! 😉 ja należę do tej grupy w komputerze… jestem ciekaw części 2 . Pozdrawiam!

  8. trójeczka zdecydowanie, wszystko oprócz basu i gitar mam z vsti

  9. Witam. Ja też, jak chyba większość widzów (czytelników) korzystam z 3 metody. Osobiście gram na klawiszach, więc z nagraniem ich nie mam problemu. Jednak podobnie jak Artrosis, mój zespół korzysta z sampli perkusyjnych (głównie ze względu na brak perkusisty, ale także dlatego, że rytm jest precyzyjnie zachowany, co nie zawsze się zdarza przy żywym perkusiście :wink:). Reszta instrumentów oraz wokal są nagrywane poprzez kabelki i mikrofon 🙂

Zostaw komentarz