Wejściowy Tor Audio, Cz. 5

Po gorączce ostatniej promocji czas powrócić do spraw bardziej przyziemnych, czyli kontynuować rozmowę o “nieco lepszych” zabawkach dla dużych chłopców. W ostatniej odsłonie przedstawiłem Wam kilka, moim zdaniem, rozsądnych propozycji mikrofonów z trochę wyższego pułapu cenowego, które dadzą nam szansę zbliżenia się (przynajmniej od strony technicznej) do brzmienia znanego z porządnych, komercyjnych wydawnictw.

Oczywiście i zgodnie z tradycją powtórzę, że sam sprzęt, to jest tylko kropla w morzu istotnych i składających się na finalny sound czynników, ale o nich już paplać dziś nie będę. Chyba.

PRZEDWZMACNIACZE MIKROFONOWE

W tym artykule podałem Wam kilka propozycji preampów, które reprezentują nieco więcej niż te seryjne w naszych interfejsach. Aczkolwiek powiem Wam, że upgrade do któregoś z tam wymienionych modeli nie będzie różnicą między dniem, a nocą. Owszem, stosując te samodzielne jednostki prawdopodobnie otrzymamy odrobinę lepsze wyniki od strony technicznej (mniej szumów w przypadku modeli transparentnych, więcej charakteru/”brudu” w przypadku tych koloryzujących), ale nie jestem do końca przekonany, czy różnica będzie aż tak wielka.

Szczególnie, jeśli zestawimy ze sobą interfejs wysokiej klasy z takim przedwzmacniaczem. A ekstremum byłoby dokupowanie budżetowego preampa, który jest tylko z nazwy lampowy i zestawienie go z naszym fabrycznym, niezłych lotów interfejsem. Wtedy rezultaty będą powalająco-frustrujące.

Warto również rzucić okiem (i uchem) na ten artykuł, w którym możecie posłuchać próbek zarejestrowanych na seryjnie montowanych preampach w interfejsie M-Audio ProFire 2626 oraz na preampie GAP Pre-73. Nie są to może testy laboratoryjne z zachowaniem najostrzejszych wytycznych, ale i tak dają nam całkiem niezły ogląd sytuacji. I trochę kubła zimnej wody na głowę…

Ja się swego czasu zaopatrzyłem w Grace Design M101 i naprawdę nie mam na co narzekać, bo brzmi on odrobinę lepiej niż preampy wbudowane w moje 003+. Gdybym jednak zdecydował się na zakup nowego, innego przedwzmacniacza, teraz szukałbym pewnie czegoś odciskającego wyraźniejsze piętno na nagrywanych ścieżkach. Bo zgodnie z tym, co pisałem – taki efekt zaczyna być lepiej słyszalny po skumulowaniu ze sobą wszystkich nagranych śladów.

Niemniej jednak, dla kogoś kto potrzebuje sporo czystego wzmocnienia, M101 czy True Systems P-Solo, to niezła alternatywa, szczególnie, jeśli preamp w naszym interfejsie trochę nie domaga z gainem i raczej do tych “lepszych” się nie zalicza…

Format 500

Jeśli jednak jesteśmy zwolennikami modułów 500, to warto byłoby pomyśleć np. o API 512C czy modelu A Designs P-1 albo Lindell Audio 6x-500. Wiem, że trochę się powtarzam w stosunku do poprzedniej części, ale koncepcja modułów 500 jest jedną z lepszych dróg do „liźnięcia” sprzętu z tych wyższych półek – bez wydawania majątku. Dzieje się tak dlatego, że dostajemy np. konkretny preamp w formacie 500, czyli bez zewnętrznej obudowy i własnego zasilania, bo to wszystko dostarcza nam jedna, duża obudowa typu Lunchbox, w której montujemy swoje moduły. Moduły 500 potrafią kosztować połowę mniej (albo i lepiej) niż pełnowymiarowe, samodzielne jednostki, więc warto o tym pomyśleć.

Budżetowo i profesjonalnie?

I tutaj jeszcze taka mała ciekawostka, alternatywa i mały zadzior czy “uszczypek” w kierunku high-endowych preampów… Otóż, za naprawdę niewielki pieniądz, możemy znaleźć swego rodzaju perełkę, dorównującą swoim brzmieniem urządzeniom znacznie droższym. Na temat Rane MS 1b pieje z zachwytu Brandon, realizator i administrator forum RecordingReview.com, który niejednokrotnie podkreślał walory tego urządzenia i kwestionował zastawianie się butikowymi i bardzo drogimi preampami, z których realny zysk brzmieniowy w porównaniu do ich często “kosmicznej” ceny – bywa kwestią mocno sporną. Delikatnie mówiąc…

Tutaj możecie sobie przeczytać bardzo ciekawy artykuł, w którym Brandon zestawia ze sobą Rane MS 1b (który nabył na e-bayu za $51) z bardzo drogim, nazywanym “Ferrari wśród preampów” – modelem Martech MSS-10 (kosztującym blisko $2000). Wczytajcie się uważnie w to, co tam jest napisane, rzućcie okiem na grafiki, posłuchajcie próbek. Ocenę brzmienia MS 1b zostawiam Wam…

Osobiście nie miałem okazji sprawdzić tego przedwzmacniacza w akcji, ale myślę, że dla zainteresowanych może to być świetny wybór. Szczególnie, jeśli rozważają oni w danej chwili zakup szumiących, jednokanałowych badziewiaszków od pewnej firmy… Warto chyba jednak nieco dołożyć i nie pluć sobie potem w brodę. Trochę ciężko go dostać, ale czasem pojawia się na e-bay.com za około 100 dolarów. Alternatywą dla MS 1b może być nadal produkowany i dostępny Rane MS 1S (cena ok. $200 na Amazon.com), który ma wbudowany nieco lepszy chip (THAT Corporation 1510) niż jego poprzednik. Co do brzmienia – brak danych na chwilę obecną.

Nawiasem mówiąc – bardzo mi się podoba racjonalne podejście do tej (i wielu innych kwestii), choć samego autora forum można uznać za niezłego świra (w dobrym słowa znaczeniu)… Ale coś, co odróżnia go od wielu innych i przekonuje mnie do jego racji, to fakt, że chłop ma łeb na karku i nie ulega panującym trendom i wszędobylskim marketingowym bełkotom różnego sortu. A takich jak wiemy – nie brakuje.

INTERFEJSY AUDIO

Teraz przejdźmy do przedwzmacniaczy montowanych w interfejsach – jeśli nie chcecie wydawać pieniędzy na oddzielny preamp (bo to nie musi być konieczne), to wybierając swój interfejs – pokuście się o nieco większy wydatek i zaopatrzcie w taki, który będzie już na starcie wyposażony w lepsze niż powiedzmy “standardowej klasy” komponenty – np. Apogee One lub Duet (tylko na Mac), Focusrite Forte, Universal Audio Apollo Twin SOLO lub DUO czy powiedzmy RME Babyface.

W cenie któregoś z tych urządzeń otrzymacie zarówno wysokiej klasy interfejs, jak i bardzo dobry przedwzmacniacz oraz solidne konwertery. I to wszystko w jednym, kompaktowym pudełku. Dodatkowo, w przypadku serii Apollo, dostaniemy co nieco wbudowanych wtyczek UAD-2, które są uznawane za jedne z najlepszych. Choć znów – to tylko opinia… 😉

PREAMP + KOMPRESOR

Dla tych, którzy chcą jeszcze dodatkowo przyoszczędzić i mieć dwa urządzenia w jednym (niezły preamp i zawodowy kompresor), firma Universal Audio ma urządzenie pod nazwą UA 6176. Siedzi w nim lampowy preamp z konsolety 610 z układem FET i ich własna wersja oryginalnego kompresora Urei 1176.

Jeśli akurat poszukujemy w miarę mięsistego wzmocnienia, a taki sposób kompresji, jaki charakteryzuje 1176 (potrafiący być bardzo szybki i pełen zadziora) nam odpowiada, to na tym właśnie urządzeniu proponowałbym skupić swoją uwagę.

Jeszcze jeden kompresor, który szczerze polecam, a którego cena jest wręcz śmieszna w porównaniu do „grubych ryb”, to FMR Audio RNC. Jest to bardzo funkcjonalny, poręczny, dwukanałowy kompresor, który mimo niezbyt atrakcyjnego wyglądu, może się poszczycić nienagannym brzmieniem.

KONWERTERY ANALOGOWO-CYFROWE

Ich upgrade proponuję tylko wtedy, gdy wszystko inne sięga już wyższego pułapu. Osobiście przyznaję się bez bicia, że dla mnie różnice między poszczególnymi modelami z najwyższej półki są ledwo, a czasem w ogóle niesłyszalne (poddawałem się niejednemu testowi) i w przypadku domowych pracowni raczej nie wniosą one nic nowego do naszych nagrań.

A o niższych cenowo/półkowo jednostkach, które miałyby w jakiś znaczący sposób podnieść jakość naszych śladów i być przepaścią w porównaniu z konwerterami wbudowanymi w średniej klasy interfejsach – po prostu nie słyszałem.

Takie firmy, jak Lavry, Mytek czy Apogee robią trochę tego kwiatu, ale według moich doświadczeń, ich zakup nabiera sensu tylko wtedy, gdy absolutnie wszystko przed nimi w łańcuchu jest na najwyższym poziomie. Dlatego z tym elementem proponuję się wstrzymać jak najdłużej.

Podsumowanie

Miejcie na uwadze, że te kilka przykładów powyżej można poniekąd uznać za przepustkę do nieco lepszego brzmieniowo świata. Ale nie róbcie tego błędu, o którym już i tak za dużo powiedziałem i nie myślcie, że po zakupach nagle Wasze nagrania zabrzmią tak dobrze, jak… nie Wasze nagrania. Otrzymacie nieco więcej czystego sygnału, może z nieco lepszym charakterem i odstępem od szumów, nieco lepiej odwzorowanego w domenie cyfrowej i tak dalej. Nadal jednak strona artystyczna, kompozycja i wykonanie, przestrzeń akustyczna, podejmowanie odpowiednich decyzji i cały kunszt (zarówno muzyczny, jak i realizatorski) – będą miały słowo decydujące.

Zakończenie

Powoli kończymy temat wejściowego toru audio. Mam nadzieję, że udało mi się przekazać Wam kilka cennych informacji i przedstawić parę konkretnych modeli sprzętu, który warto by rozważyć w tym wielkim morzu opcji. Na pewno nie będą one idealne (nic takie nie jest), ale przynajmniej pozwolą Wam przeskoczyć oczko wyżej pod względem technicznej strony nagrań.

Miejcie też na względzie, że choć przeróżnego sprzętu na rynku jest od groma (i właściwie w każdej kategorii cenowej), to niestety nie każdy model spełnia podstawowe warunki do uzyskiwania dobrych nagrań. Jest cała masa sprzętu, który jest po prostu słaby, niewydolny i celowo tworzony na masową skalę – przez co jego cena jest bardzo niska (tak samo, jak słabe są jego możliwości). Dlatego zawsze lepiej zasięgnąć większej ilości opinii, zrobić własne testy, etc i ewentualnie dołożyć nieco więcej grosza, niż brać najtańszą imitację jakiegoś urządzenia i mieć nadzieję, że teraz nasze brzmienie się diametralnie zmieni. Mało tego – że zmieni się na lepsze…

Jest również grupa producentów sprzętu, którzy co jakiś czas i za nieco mniejszy niż horrendalnie wielki pieniądz, potrafią wypuścić na rynek kawałek sprzętu, który może swoimi osiągami niemalże dorównywać tym z najwyższych półek.

Z dobieraniem sprzętu często jest jak z winem – możemy szukać najlepszego dla nas połączenia składników latami, nieprzerwanie debatować o różnicach z innymi realizatorami, ale dopóki sami nie odkryjemy tej „najlepszej”, bo naszej kombinacji, będziemy pływać w oceanie spekulacji.

I już naprawdę zamykając ten temat:

Jeśli nasze wypielęgnowane aranżacje i wykonane z pasją partie uzupełnimy porządnym i odpowiadającym nam torem audio, to będziemy się powoli i systematycznie zbliżać do tego, jak brzmią nagrania realizowane w prawdziwym świecie. Czego Wam i sobie nieprzerwanie życzę.

***

Kilka słów wyjaśnień…

W związku z niedawno zakończoną promocją na kursy video, kilka innych zakamarkowych spraw musiało zostać odłożonych na później, bo nie spodziewałem się aż takiej reakcji z Waszej strony (za co oczywiście bardzo dziękuję). Jedną z rzeczy, która została siłą rzeczy zepchnięta na plan dalszy, było odpisywanie na różnego typu wiadomości i maile. Obiecuję to (i wszystko inne) nadrobić w najbliższych dniach! Jeśli ktoś nie otrzymał odpowiedzi na nurtujące go pytania, to nie dlatego, że ich nie przeczytałem czy je zignorowałem. Po prostu ciągle nie opanowałem w wystarczającym stopniu sztuki dwojenia i trojenia się tudzież innego klonowania…

Zostawić komentarz ?

17 Komentarze.

  1. Dobry artykuł, według mnie jak ktoś jest kasiasty i na wysokim poziomie robi swoje produkcje, to może zainwestować w drogie klocki bez oporów. W innym przypadku nie ma sensu.
    Wiadomo, że każdy muzyk który wchodzi do studia to ocenia wszystko przez to co widzi ($)a nie słyszy.
    I im więcej sprzętu zobaczy to wyżej Cię oceni.
    A nie o to nam chyba chodzi 😛
    A prawda jest taka, że gra się kręci o umiejętności, bo kompletny laik nic dobrego nie zdziała nawet przed konsolą SSL. Nie mówię już o dobrym ustawieniu mikrofonu..
    I bardzo dobre ustawienie artykułów – sprzęt omawiamy na samym końcu, bo żadne preampy nie zrobią wybornego śpiewaka z kogoś kto ma marne umiejętności.
    Znam osobiście jednego gościa (Pan A), który pojechał z zespołem do drogiego studia, wywalili kupe kasy. Właściciel tego studia był muzykiem studio miał dla siebie, miał dużo kasy i nie realizował raczej nagrań ale Pan A z nim zagadał bo ma sprzęt wysokiej klasy i bardzo sie uparł. I jakby był wynik? Bardzo marny, ale Pan A był ślepo przekonany, że to brzmi profesjonalnie. Chyba musiał tak twierdzić i słyszeć(??), wywalając tyle tysięcy na kilka kawałków.. Ehh 😀
    Ale artykuł z porównaniem M-audio i GAP Pre-73 bardzo dobry, wokal i gitara na GAP strasznie mi się spodobała. Pozdrawiam! 🙂

    • Takich historyjek jest całe mnóstwo, a i tak nadal będą krążyć mity o tym, że po sprzęcie się poznaje dobre studio czy inne tego typu bzdety.

  2. Jeśli chodzi o preampy to wyznaję taką zasadę, im prostszy układ tym lepszy. Prosty, krótki tor wykonany na bardzo dobrych jakościowo elementach (niskoszumnych, najlepiej z wojskowych dostaw 🙂
    btw do swojej rejestracji gitary i basu używam PreSonus BlueTube i jestem z niego bardzo zadowolony:)

  3. Witam, nie wiem czy to stosowny temat ale mam problem. Otóż posiadam Tascam FW-1082 i presonus FirePOD, nagrywałem perke 5 śladów do tascama i 4 do presonusa. Na sterownika Asio4All strasznie ciężko ustawić żeby wogole cos grało bez klików i pierdzeń albo wogole grało. Na WDM chodzi w miare ale problem jest innego typu, a mianowicie z synchronizacją bo po kilku minutach pojawiają się przesunięcia na nagranych śladach Tascam’a i presonusa, a tak byc nie może. Wyjscie SPDIF tascama połaczyłem kablem RCA do FirePod’a na wejscie SPDIF. Na tascamie ustawiłem Internal Clocking, a na firepod Clocking In SPDIF, ale problem dalej sie pojawia, po kilku minutach mam dobre przesuniecie fazowe względem dwóch urządzeń. Mało jest informacji w necie na ten temat.

    • Jak ma sie do tego ogolnie latencja dwoch urzadzeń, wpływa jakoś? i jak to jest wogóle możliwe, że na poczatku utworu ślady są równiuteńko a po 2 minutach jest przesuniecię na presonusie o 500 sampli?

    • Możliwe, że masz w obu urządzeniach ustawione różne wartości sample rate, stąd pojawiające się przesunięcie. Poza tym, jeśli któryś z interfejsów nie ma wsparcia (sterowników) dla obsługi wielu urządzeń jednocześnie, to ciężko będzie nagrywać na dwóch interfejsach bez przesunięć, bo ich zegary będą się rozjeżdżać.

    • Udało mi sie rozwiązać ten problem. Sample rate na dwóch urządzeniach taki sam ale na trzaski itp o dziwo pomogła opcja “always resample 44.148kHz” w ASIO4ALL.
      A Co do przesunięc to musiałem ustawić matkę presonusa(Clocking internal), a Tascam (Clocking in SPDIF) otrzymuje clock’a na SPDIF od presonusa. Sprawdzałem i nie ma przesunięć w czasie ani jednego sampla ale ogolne przesunięcie jest. TASCAM Rejestruje szybciej, a presonus z opóźnieniem. Nie jest to raczej dla mnie problemem, bo i tak przy perkusji muszę sobie faze sprawdzać. Ogólnie po różnych testach to stwierdzam ze presonus to bardzo stabilny sprzęt, Tascam bardzo chwiejny i czasami potrafi wywalić mi bluescreena, (np gdy go włącze, wyłącze i znów włącze to pyk… bluescreen na bank :P)

      A wracając do fazy, to w wielkich studiach nagraniowych normalną rzeczą są mikrofony “room” zbierające naturalny pogłos. Czy w przypadku takiego “rumu są korygowane przesunięcia faz? bo dodaje to też delaya gdy dźwięk wpada z opóźnieniem, więc zrównanie tego do uderzenia zabiłoby ten efekt, a ciężko skorygować faze na takich “opóźnionych” room’ach.
      Ja u siebie też stawiam takie mikrofony zdala od perkusji, bo perkusja w nich brzmi najbardziej naturalnie i nakładam pogłos, tylko nie wiem zbytnio co z tą fazą mam począć, czy nie ruszać poprostu? 🙂

      A jeśli korygujecie faze pojemnościówek to równacie do np. uderzenia werbla? wtedy fazy są zgodne, czy też zostawiacie opóźnienie i wtedy lekko równacie? Bardzo mnie to intryguje i nie wiem czy wyraziłem się jasno. 🙂

    • Zazwyczaj sygnału z mikrofonów zbierających pomieszczenie się w żaden sposób nie koryguje, bo samo to, że zbierają sygnał z opóźnieniem dodaje do realizmu gry w pomieszczeniu, gdzie opóźnienie jest naturalną składową brzmienia. Overheady można dopasowywać fazowo (i czasowo) do bliskich ujęć, ale pomieszczenie zazwyczaj zostawia się pod tym względem w spokoju.

    • O to to, dzięki.
      Co do perki to często widuje też takie “kocowe” tunele na stopie.
      Czy jeśli się nie myle to chodzi o to aby oddalić mikrofon od stopy dla uzyskania brzmienia a tunel ma redukować przebicia reszty zestawu tak?

    • Tak, głównie chodzi o zminimalizowanie przesłuchów z innych elementów zestawu perkusyjnego. Co do brzmienia, to też na pewno będzie nieco inne jak przy bliskim omikrofonowaniu, aczkolwiek ja się w praktyce rzadko spotykam z takim tunelem. To jest bardziej w ramach ciekawostki czy eksperymentu, o którym zazwyczaj się piszę w magazynach muzycznych, a w prawdziwych sesjach nagraniowych stosuje się to rzadko.

    • No właśnie w studiu CUSTOM 34 (można zajrzeć na fb) na każdej sesji nagraniowej widzę te tunele 😛
      Ogólnie w dużych studiach bardzo często widuje to, niektórzy robią zdjęcia tylko góry perki bo nie wygląda to ładnie… “jakieś koce ponakładał, zero profesjonalizmu” 😀
      Przy kolejnej sesji wypróbuje może ten sposób bo chce uzyskać jak najbardziej “tekturowe”, “oldschoolowe’ brzmienie stopy bez przesłuchów.

  4. Trociniak

    Czy podłączenie interfejsu do komputera za pomocą długiego(do 5m)kabla usb negatywnie wpłynie na nagrywanie? Próbuję jakoś ogarnąć stanowisko do nagrywania perkusji samemu i chciałbym zapytać, czy są jakieś wygodne do tego sposoby? Nie chcę mi się za każdym razem przenosić komputera, dlatego wymyśliłem sobie patent podłączenia drugiego monitora i myszki kablami do drugiego pokoju. Chciałbym wygodnie sobie włączać podejścia i odsłuchiwać. Czy ktoś ma doświadczenie w nagrywaniu perkusji bez pomocy uprzejmych ludzi :D?

    • Teoretycznie takie rozwiązanie (długi kabel USB) nie powinno mieć żadnego wpływu na jakość nagrania.

  5. Zdecydowałem się na zakup mikrofonu dynamicznego do nagrywania głośnych, krzyczanych rapowych wokali. Dlatego zależy mi na dobrej jakości przedwzmacniaczu do podłączenia dynamika. Nawiązując do twoich przykładów kart z dobrym preampem, czy poleciłbyś również interfejs MOTU microbook II, ewentualnie Presonus FireStudio Mobile?

    • FireStudio Mobile wypada trochę słabiej w tym zestawieniu, brzmi jak standardowy preamp w interfejsie. Bez fajerwerków, ale użytecznie. Microbook pewnie podobnie, ale przyznam, że nie słyszałem w akcji, choć z racji posiadania tylko jednego wejścia mikrofonowego można się domyślać, że oczko lepiej niż Presonus. Natomiast nie będą to jakieś kolosalne różnice. Porządny preamp, na ktorym naprawdę zauważysz/poczujesz/usłyszysz wyraźną różnice niestety swoje kosztuje. Czesto więcej niż cały interfejs…

  6. JarekNoga

    Dzień Dobry.
    A co drodzy Państwo Myślą o takim zestawie.
    Wydaje się kusi, czy wart ceny,
    https://www.youtube.com/watch?v=JcCjfEjNZdY
    czy to tylko marketing
    Wydaje się lekarstwem na wszystko,
    Trochę takie czary mary. 😈
    I drugie pytanie do szanownych. Rozważam Nabycie Focusrite ISA 428 MKII w zestawie z AkgD112,C314, Sm57, Se2200 tylko czy ma to sens ze Scarlett 18i20 1 generacji

    • Nie potrafię powiedzieć czy warto, bo w rękach nie miałem. Na pewno sprzęt użyteczny, ale ile prawdy w tym “lekarstwie na wszystko”, a ile marketingu, to pewnie wie tylko sam Slate… Ja bym trochę poczekał i zobaczył co zwykli realizatorzy o nim mówią (ale nie ci, którzy są częscią kampanii reklamowych Stevena).
      Co do drugiego pytania – nie widzę powodu, dla którego nie miałoby to mieć sensu. Że starsza generacja interfejsu, to już się automatycznie nie nadaje?

Zostaw komentarz