Ośla Łączka, Cz. 1 – Instalacja i Ustawienia

Spojrzałem kilka dni temu na Archiwum bloga i zdałem sobie sprawę z tego, że brakuje tu typowych wpisów traktujących o podstawach podstaw, takiej „oślej łączki”, która zawierałaby wszystkie istotne informacje, jakie powinien posiąść ktoś, kto zamierza zająć się nagrywaniem w domowym zaciszu.

Owszem, są w Zakamarkach artykuły traktujące o tym, jak nagrać różne instrumenty i wokale oraz jaki sprzęt kupić na początek, ale zaobserwowałem swego rodzaju dziurę dzielącą te dwa tematy. Otóż, jest szereg czynności i wiadomości, które należy opanować po zakupie sprzętu, a przed wciśnięciem nagrywania. I nie mówię tu o całej teorii realizacji, o której rozprawiamy na blogu od kilku już lat, ale o podstawowych ustawieniach, funkcjach i możliwościach sprzętowych czy w końcu rodzajach połączeń i całej z tym związanej zabawy.

Mało tego, nie raz pytany byłem o takie bardzo mocno wstępne rzeczy, które uznałem z niewiadomych przyczyn za oczywiste i nie wymagające tłumaczenia. Jak zwykle rzeczywistość wszystko zweryfikowała, stąd pomysł (i konieczność) zapełnienia tej luki.

Dla wielu z Was nie będą to artykuły odkrywcze i wiele wnoszące, ale mam nadzieję, że mniej doświadczeni koledzy i koleżanki wyciągną z nich potrzebne informacje, a ja odciążę się nieco od odpowiadania wciąż na te same, banalne dla wielu z nas pytania.

Środowisko i warunki

Na początek ustalmy sobie jakąś hipotetyczną sytuację, żeby każdy zainteresowany mógł się w jakiś sposób do niej odnieść. Zakładamy, że w naszej pracowni będziemy produkować najróżniejsze rzeczy, czyli nagrywać zarówno wokal, jak i jakieś podstawowe instrumenty, niech będzie gitara akustyczna i elektryczny bas. Ponieważ mieszkamy w bloku, nie będziemy korzystać ze wzmacniacza basowego, a bas nagrywać będziemy przez linię (więcej później).

Dodatkowo, lubimy nasze produkcje ubarwić brzmieniami zewnętrznego syntezatora lub bit-maszyny czy innego tworu, a do kontroli instrumentów wirtualnych korzystamy z prostej klawiatury MIDI. Jako, że jesteśmy zapaleńcami wszelkich form tworzenia muzyki, to dodatkowo w naszym studiu mamy również gramofony i dj-ski mikser. Mało tego, ciocia z Ameryki kupiła w Wal-Marcie i wysłała do nas jakiś preamp do mikrofonu, a kuzyn z “Jukeja” przywiózł nam jeszcze kompresor na urodziny – mamy więc całkiem niezły komplecik…

Taki zestaw powinien chyba wystarczyć, aby zaprezentować większość możliwości czy prostych kombinacji sprzętowych, z jakimi się spotykamy w domowym studio, więc wierzę, że każdy będzie mógł się identyfikować z tą sytuacją. Jeśli coś nas nie dotyczy, po prostu nie czytamy i luz 🙂

Nasza lista sprzętu wygląda więc następująco:

    • interfejs audio
    • mikrofon
    • program do nagrywania / stacja robocza / DAW
    • monitory (głośniki)
    • słuchawki
    • komputer
    • kontroler MIDI (np. klawiatura)
    • kable (mikrofonowe i instrumentalne)
    • statywy
    • ekran akustyczny
    • pop filtr
    • instrumenty/bit-maszyny/samplery/syntezatory
    • gramofony i mikser dj-ski
    • oddzielny preamp mikrofonowy
    • zewnętrzny procesor do obróbki sygnału (np. kompresor)

Marki poszczególnych komponentów nie są tu oczywiście istotne, bo generalnie wszystko z danej kategorii podłącza się tak samo. Nieważne więc czy wyprodukowano to w Austrii, USA, Chinach, Tajlandii czy innym Turkmenistanie.

Przyjąłem, że posiadamy taki, a nie inny sprzęt, bo jest to w miarę typowa sytuacja. Oczywiście będą tu wariacje, bo każdy ma inne potrzeby, ale myślę że przy takim zestawieniu każdy powinien już chyba załapać o co w tym wszystkim biega. Bardzo byłoby miło, gdybyśmy nasze pomieszczenie mieli jeszcze kompleksowo zaadaptowane akustycznie, ale to niestety rzadkość w domowych pracowniach, a szkoda… No, ale my nie o tym.

Sprzęt jest. Załóżmy, że piosenka też – czas zacząć nagrywanie. I w tym miejscu zazwyczaj zaczynają się schody, bo okazuje się, że samo posiadanie sprzętu to tylko tyci, pierwszy kroczek i od nagrania sensownie brzmiących śladów dzieli nas jeszcze przepaść. Gdzie i jak zacząć, żeby się nie pogubić i dotrzeć do celu? W części poniżej postaram się rozwiać wątpliwości towarzyszące zagadnieniu pt. „Jak nagrywać?

KROK 1 – Instalacja

Jak już wszystko rozpakujemy i rozstawimy, należy rzecz jasna zainstalować na komputerze wszystko to, co instalacji wymaga i z reguły powinniśmy to robić w ten sposób:

System operacyjny

Zakładam, że każdy takowy już ma zainstalowany, dlatego tutaj tylko chciałem wspomnieć o tym, żeby się przed zakupami upewnić, że ten OS, który posiadamy, jest kompatybilny z naszym DAW i interfejsem, którego zamierzamy używać. Takie informacje zawsze znajdziemy na stronach producentów, więc nie bójmy się ich odwiedzać i czytać, co do nas piszą – bo to dla naszego dobra i łatwiejszego życia jest 🙂

Dodatkowo system operacyjny wypadałoby (zazwyczaj) zoptymalizować do pracy z audio – tzn. powyłączać to, czego używać nie będziemy i dokonać kilku usprawnień mających na celu zwiększenie wydajności. Może o tym zrobię oddzielny wpis w przyszłości – czas pokaże. Niemniej jednak na chwilę obecną przyjmijmy, że nasz komputer ma co nieco mocy i poradzi sobie z prostymi czynnościami dźwiękowymi (bo powinien)…

Sterowniki do interfejsu

Te zwykle są dołączone na płycie w pudełku od interfejsu, ale i tak radzę wejść na stronę producenta i ściągnąć najnowszą wersję, bo te na płytach są zazwyczaj nieaktualne. Nie muszę chyba wyjaśniać, żeby pobrać odpowiedni dla naszego systemu operacyjnego wariant, prawda?

Następnie podłączamy interfejs do komputera (o ile podczas instalacji nie zostaliśmy o to poproszeni). Kabel do interfejsu (USB czy Firewire albo Thunderbolt) jest zawsze dołączony do zestawu – tak w kwestii wyjaśnienia. Nie musimy więc go osobno dokupować.

Program do pracy z dźwiękiem

Instalujemy i… tyle 🙂 Warto też od razu doinstalować jakieś biblioteki brzmień, pętle, inne paczki sampli czy dodatkowych instrumentów oraz plug-iny różnych producentów (jeśli posiadamy). Generalnie wszystko to, co może nam się przydać w pracy z dźwiękiem. I też nie ma się co zbytnio kłopotać, jeśli mamy tylko samo DAW. Ono na start i tak przytłoczy początkujących mnogością swoich możliwości…

Kontrolery MIDI

O ile wymagana jest instalacja, z reguły są to bowiem urządzenia typu Plug and Play, czyli podłączamy i śmiga. Jeśli jednak potrzeba nam zainstalować sterowniki, to się nie wahamy i instalujemy najnowszą wersję dostępną na stronie producenta. Kontroler podłączamy i mamy kolejną rzecz z głowy.

Zewnętrzne, analogowe syntezatory

Nie wymagają instalacji, bo są samodzielnie pracującymi jednostkami i zazwyczaj potrzebujemy je tylko podłączyć do prądu oraz analogowo do interfejsu, żeby zebrać z nich sygnał. O szczegółach nieco później…

Samo zainstalowanie sprzętu to dopiero początek. Teraz musimy zoptymalizować ustawienia naszych elementów. Czytamy dalej…

KROK 2 – Ustawienia

Tu bardzo często jest pies pogrzebany… Ktoś coś kiedyś nam mówił o latencji, opóźnieniu, jakimś buforze, częstotliwości próbkowania i innych nieznanych nam terminach. Czas najwyższy to zmienić i się dokształcić. Ja tutaj nakreślę temat na tyle, aby osoba początkująca mogła ruszyć z nagrywaniem, ale szczerze polecam pogłębić swoją wiedzę w temacie, bo płyną z tego same korzyści. Swego czasu był na Zakamarkach poruszany temat cyfrowego dźwięku (lista postów TUTAJ) – znajdziecie tam wszystkie potrzebne informacje. Ale do rzeczy.

Pierwsze, co musimy zrobić, to po zainstalowaniu sterowników do interfejsu popatrzyć na ustawienia audio w samym komputerze (w panelu sterowania) i oznaczyć nasz interfejs jako ten obsługujący dźwięk – to sprawi, że zintegrowana karta muzyczna zostanie wyłączona, co z kolei zminimalizuje ryzyko ewentualnych problemów później. Ta czynność służy temu, aby cały dźwięk z komputera (nie tylko podczas pracy w DAW) obsługiwany był przez interfejs.

Dodatkowo można w samym BIOS-ie wyłączyć zintegrowaną kartę, ale to zwykle nie jest konieczne. Należy nam również wiedzieć, że nie wszystkie interfejsy mają możliwość obsługi dźwięku systemowego (czyli tego niezwiązanego z pracą w programie do tworzenia muzyki). Należy to wcześniej sprawdzić, bo jeśli rzeczywiście takiej opcji nie ma, to wtedy należy zostawić kartę zintegrowaną włączoną, żeby móc cieszyć się dźwiękiem przy oglądaniu kompilacji porażek na Youtube czy romansując z kolegą na Skypie. Mój interfejs akurat takiej możliwości nie ma, więc do obsługi dźwięku systemowego korzystam z małego miksera USB, co i na dłuższą metę jest przydatne (chociażby do robienia filmików instruktażowych), no ale znów odbiegam…

Następnie musimy się upewnić, że program (DAW), w którym będziemy nagrywać nasze poczynania, będzie widział interfejs i się z nim komunikował. Bo to do niego będziemy wszystko podłączać, on jest teraz sercem naszego dźwięku. W tym celu odpalamy program i szukamy menu lub zakładki pod tytułem „settings”, „audio settings”, „setup”, „preferences” czy czegoś w tym guście. Sprawdzamy czy nasz interfejs widnieje na tej liście. Jeśli tak, to pięknie, jeśli nie, to go wybieramy i załatwione.

Kolejna rzecz, to ustawienie prawidłowych wartości bufora audio, co ma bezpośrednie przełożenie na latencję (czyli opóźnienie między czasem, w którym wydamy z siebie lub z instrumentu dźwięk, do momentu aż ten przejdzie przez cały tor audio, program i z powrotem na wyjście interfejsu, czyli do głośników lub słuchawek).

Znajdziemy go prawdopodobnie w tym samym menu, w którym wskazaliśmy interfejs. Zasada ustawienia bufora jest bardzo prosta – niskie wartości, typu 16, 32, 64 (sample) są wskazane podczas procesu nagrywania. Program pobiera i oddaje wtedy małe porcje sygnału bardzo często, przez co słyszymy się w słuchawkach wręcz natychmiast i mówimy o nieodczuwalnej latencji (rzędu kilku milisekund). Minus jest taki, że jeśli nie mamy w miarę mocnego komputera, to możemy doświadczyć „tnącego się” audio (tzw. „dropów”). Należy wtedy zwiększyć bufor o kolejną wartość, co ulży komputerowi, ale wprowadzi nieco wyższą latencję.

Kluczem tutaj jest znalezienie kompromisu – aby nagrywać płynnie bez wytrącającej z rytmu latencji. Jeśli nie jesteśmy w stanie uzyskać sensownej latencji bez dropów, to możemy spróbować innych sterowników niż te polecane przez producenta (np. ASIO4ALL). Drugi sposób jest ściśle związany z pozostałymi komponentami zamontowanymi w komputerze. Czasami coś tak błahego, jak karta sieciowa, WiFi czy nieużywane (ale aktywne) porty USB – potrafią nam mącić w pracy z audio, więc warto na czas nagrywania powyłączać to, czego nie potrzebujemy.

Jeśli i to nie pomoże, to zazwyczaj należy pomyśleć o mocniejszym komputerze. Prawda jest jednak taka, że obecnie w zasadzie każdy nowy czy nawet kilkuletni komputer bez problemu poradzi sobie z nagrywaniem jednego czy dwóch śladów jednocześnie przy minimalnej latencji, więc nie ma obaw.

Latencja odnosi się również do grania na instrumentach wirtualnych za pomocą klawiatury. I znów – zasada jest ta sama. Jeśli chcemy, aby dźwięk docierał do nas momentalnie po wciśnięciu klawisza, musimy ustawić możliwie najniższą wartość bufora, przy której komputer nie będzie nam „ciął” dźwięku.

Teraz druga strona całej tej zabawy, czyli kiedy używać wysokich wartości bufora. Otóż korzystamy z nich po tym, jak skończymy nagrywanie, czyli przy edycji, miksie i masteringu. Ponieważ latencja nas już nie interesuje (bo nie nagrywamy), najlepiej ustawić najwyższą możliwą wartość bufora, co spowoduje, że znacznie nam się zwiększy moc komputera do pracy ze śladami. Będziemy mogli dodawać więcej plug-inów bez obawy o zacinający się czy „mulący” komputer. Skoro dziś rozmawiamy o nagrywaniu (a właściwie przygotowaniu się do nagrania), temat bufora możemy już zostawić.  Zapamiętajcie tylko – niski do nagrywania, wysoki do miksu.

O innego rodzaju ustawieniach będzie więcej w kolejnej odsłonie. Ale zaczniemy ją od tego, jak połączyć ze sobą te wszystkie elementy, żeby nam grało, jak trza…

Zostawić komentarz ?

17 Komentarze.

  1. Trociniak

    Od jakiegoś czasu mam problem z interfejsem. Komputer mój nie jest leciwy, kupiłem go rok temu jako nówkę. Podłączam go do stabilizatora sieciowego, gniazdko uziemione, wszystko niby git. Interfejs z drugiej ręki, bez gwarancji, całkiem dobrze się sprawuje, ale czasem podczas nagrywania, czy odtwarzania następuje pyknięcie i muszę od nowa go uruchamiać, ustawiać w DAW-ie itp. Nie jest to tak bardzo uciążliwe, bo raz na 2h się to zdarza, ale martwi mnie, czym to może być spowodowane?

    • A zdarza się to w jakichś konkretnych przypadkach? Przy nagrywaniu konkretnym wejściem (mic/line/instr)? Przy mocno obciążonej sesji? Zdarza się znienacka czy w jakimś konkretnym momencie? Może ktoś z domowników uruchamia jakiś sprzęt albo lodówka zaczyna/kończy cykl? 🙂 Różnie może być… Mogą to być sterowniki, może być ‘walnięty’ interfejs. Ciężko zgadnąć, trzeba by problem głębiej zbadać.

    • Trociniak

      Dzisiaj przesiedziałem 10h przy interfejsie na samych słuchawkach, bez podłączania głośników (badziewne creativy, kino domowe) i ani razu nie było zwarcia, problem rozwiązany 😀

  2. kitametal

    A ja do dzis myslalem ze bufora sie nie zmienia i przy miksie zostaje taki sam 🙂 Az musze to sprawdzic.Chociaz nigdy nie nagrywam z wlaczonym monitoringiem 🙂

  3. Fajnie że poruszyłeś ten temat. Właśnie jestem w trakcie stawiania systemu, instalek itp . 😉

  4. Nie wiem jak to rozumieć bo skoro nagrywam np gitarę z podpiętym jakimś guitar rigiem czy innym vst i wręcz słychać jak to cieniutko brzmi to po nagraniu i zmianie latencji będzie to brzmiało lepiej 😯 ❓

  5. To czekam na następną część a w międzyczasie może doczytam niektóre rzeczy z odnośnika bo chyba nie wszystkie zdążyłem oblukać.

  6. Fajny artykuł dla początkujących. Można by jeszcze dodać o dodatkowym dysku twardym na nasze nagrania i inne dane oraz zrobienia kopi zapasowej dysku systemowego. Dodatkowy dysk usprawni zapisywanie nagrywanych śladów odciążając dysk systemowy, a dzięki kopii zaoszczędzimy mnóstwo czasu na stawianie systemu na nowo.

    • Jak chcesz mieć stabilny system to backup dysku systemowego nic nie da. Wszelkie aplikacje nie tylko muszą sie rozpakować w program files, ale także dodać do rejestru. A więc nie wystarczy jeżeli postawisz system i przywrócisz kopię zapasową systemowego dysku.

  7. Ale przecież można zrobić backup dysku systemowego z zainstalowanymi i skonfigurowanymi sterownikami, aplikacjami do DAW itp. i w razie potrzeby przywrócić w kilka minut 🙂

    • Jeśli ktoś na to zawczasu wpadnie… 🙂

    • Nie jest to takie proste. Instalacja systemu to nie tylko zapisanie danych na dysku systemowym, ale także zapisywanie sektora MBR, który zawiera program rozruchowy (bootloader – program który odpowiada za rozruch systemu operacyjnego). Miałem kiedyś do czynienia z błędem bootloadera, wówczas nawet format nie pomógł, trzeba było skasować wszystkie partycje i robić je od nowa. A to dlatego że MBR jest poza partycjami (bo to w nim znajduje się tablica partycji) więc nie skopiujesz tego ot tak po prostu. Jeżeli padnie Ci dysk i kupisz nowy to on jest goły – nie ma nawet partycji, a więc MBR jest czyściutki.

      Generalnie jestem zdania że backup jest dla danych. Jeżeli chodzi o aplikacje, rejestry, ustawienia itp to uważam że lepiej po prostu zrobić to na nowo. Takie działanie na skróty prędzej czy później zaowocuje spadkiem stabilności

    • Zapewniam Cię, że to bardzo proste – od lat tak robię z moimi komputerami. Obraz dysku, o który pisałem to nie przywrócenie systemu do punktu a skopiowany obraz całej partycji (lub dysku z kilkoma partycjami) bit po bicie w postaci 1 pliku (ew w kilku częściach – zależnie od rozmiaru). Przenosisz taki plik obrazu na zewnątrz i możesz nawet rozjechać walcem dysk który miałeś w kompie 😉 Po zamontowaniu nowego dysku i ustawieniu partycji jak w starym dysku przywracasz obraz – trwa to od kilku do kilkunastu min w zależności od pojemności obrazu (wiadomo, że jest spora różnica rozmiaru katalogu zainstalowanego XP-ka a W7 +oprogramowanie i pliki które tam masz). Tak, że pierwsza czynność, którą robię po instalacji nowego OS-a i, driverów i softu to właśnie utworzenie obrazu partycji lub dysku. Mnóstwo programów to robi obrazy, wymienię trzy popularne : DriveImage, CLonezilla, NortonGhost.

  8. Artykuł extra. Ja od siebie bym dodał uczćcie się angielskiego bo bez tego ani rusz w tej materii

Zostaw komentarz