5 Najważniejszych Narzędzi Miksu

Dzisiejszy artykuł jest zainspirowany pytaniem, które otrzymałem od jednego czytelnika Zakamarków. Jędrzej spytał mnie niedawno o to, jak wiele zaawansowanych technik, narzędzi i sztuczek trzeba znać, żeby móc robić dobre miksy.

Udzieliłem mu więc krótkiej i sensownej moim zdaniem odpowiedzi, że przeważającą część zadań związanych z wykonaniem dobrego miksu stanowią te zabiegi, które są… najprostsze, a te wszystkie worki tajemnych sztuczek i ezoterycznych narzędzi to zazwyczaj 1-2% miksu, jeśli w ogóle.

Dziś postanowiłem ten temat opisać nieco szerzej, bo uważam, że wielu z nas umyka czasem fakt, że to nie jakieś tajne i ukryte czy super-zaawansowane narzędzia lub metody są podstawą dobrego miksu.

Kluczem do sukcesu jest odpowiednie wykorzystanie podstawowych zabiegów i świadome podejmowanie najważniejszych dla miksu decyzji.

Strata czasu…

Często obserwuję wśród młodych ludzi tendencję do próby przekopania całego Internetu celem znalezienia tych najgłębiej zakopanych i ukrywanych metod, które rzekomo znane są tylko nielicznym. Taki wieczny pęd do znalezienia jednego bądź kilku narzędzi, które nagle totalnie zmienią poziom czyichś miksów. Jeśli zaliczacie się do tej grupy osób, to moja rada jest taka – odpuśćcie sobie, bo to nigdy nie nastąpi. Jedyne, co można tym sposobem osiągnąć, to wprawa w obsłudze wyszukiwarki i zajęcie sobie czasu, ale wymiernych korzyści dla Waszych miksów to nie przyniesie! Zamiast tego, do upadłego należy szlifować podstawy, bo to one zawsze decydują o końcowym sukcesie.

Pamiętam, że kiedyś, na samym początku mojej przygody z dźwiękiem sam też taki byłem, a moje miksy wołały o pomstę do nieba – przepełnione niepotrzebnymi efektami, z mnóstwem długich pogłosów, jakąś wieczną automatyką panoramy czy z innymi chorusami, dublami wszystkiego i najlepiej poszerzone poza granice rozsądku. Ale jak kiedyś tego posłuchałem, to szybko się okazało, że leżało i kwiczało właściwie wszystko, co dla miksu najważniejsze – że nie wspomnę o wielkim face-palmie i purpurze wstydu…

Jasne, że jakieś tam małe sztuczki, triki, bardziej wyszukane plug-iny i procesory, zaawansowany routing sygnału czy inne narzędzia się czasem przydają, ale jeśli już użyte, to i tak zwykle stanowią tylko małą przyprawę do dania głównego albo zastosowane są tylko po to, aby naprawić jakiś specyficzny problem.

Należy pamiętać o tym, że bez opanowania podstaw, bez zbudowania solidnej bazy miksu, żadne ukryte sztuczki-magiczki nie naprawią słabego szkieletu. Jak więc taki kręgosłup zbudować? Czytamy poniżej…

Narzędzie 1 – Suwaki miksera (Poziomy)

Czyli narzędzie odpowiedzialne za głośność poszczególnych ścieżek w miksie. To pierwszy i bez wątpienia najważniejszy ze wszystkich element miksu, nad którym powinniśmy spędzić najwięcej czasu i poświęcić mu jak najwięcej uwagi. To dzięki ustaleniu odpowiednich relacji pomiędzy poszczególnymi śladami utworu uzyskujemy spójność, rozróżniamy ślady i ich role w piosence. To za pomocą suwaków (hebli, faderów) na naszym wirtualnym (bądź prawdziwym) mikserze sprawiamy, że ścieżki będą jednością – piosenką. To dzięki nim rozróżnimy odległości, dystans i przestrzeń (tak, moi drodzy, nie tylko pogłosy za to odpowiadają). I na koniec, to właśnie poziomy (relacje głośności między śladami) są najbardziej odpowiedzialne za zbudowanie solidnego miksu.

Jak się pewnie domyślacie, w trakcie dotychczasowego życia Zakamarków miałem przyjemność przesłuchać sporo Waszych produkcji – czy to celem opinii, czy konsultacji, czy współpracy. I jedna rzecz, która z perspektywy czasu teraz mocno rzuca mi się w oczy, jest taka, że w wielu przypadkach, dosłownie po kilku sekundach słuchania mogłem ocenić z jak dobrym (lub nie) miksem miałem do czynienia. Naprawdę, wystarczy kilka pierwszych dźwięków i już w zasadzie wszystko o miksie wiadomo. Czy to bębny same w sobie nie były zbalansowane (np. za głośna stopa czy hi-hat) albo bas był ledwo słyszalny, czy może wokal przykrywał całą muzykę – wszystko jedno.

Niezbalansowany pod względem poziomów ścieżek miks, to słaby miks i niestety żadne efekty pogrubiające, jakieś wyszukane dźwięki z najnowszego syntezatora czy kompresja wielopasmowa lub cały szereg innych zabiegów – NIC tu nie pomogą! Leży baza, szkielet jest krzywy, nie ma sensu go ubierać w najdroższe ciuchy 🙂

Moja propozycja i rada jest następująca – następnym razem, zaczynając miks (oraz w trakcie pracy i na końcu), zwracajcie mnóstwo swojej uwagi na poziomy, czyli głośność poszczególnych tracków względem siebie, bo to, jak ukształtujecie balans między ścieżkami, powinno być dopiero pozwoleniem na przejście do etapu drugiego…

Narzędzie 2 – Panorama

Po ustaleniu poziomów, warto (i należy) zająć się umiejscowieniem śladów w obrazie stereo, czyli po naszemu – spanoramować. To małe pokrętło (czy suwak) oznaczone ‘Pan’ na każdym kanale miksera to nasz najdroższy przyjaciel – nie ignorujcie go! Dzięki mądremu i sensownemu rozstawieniu naszych śladów, uzyskamy sporo separacji między instrumentami, zbudujemy szeroki miks i sprawimy, że każda ścieżka będzie miała trochę miejsca dla siebie, co z kolei pomoże wyrazistości. Jest to piekielnie istotny zabieg, a już w ogóle niewybaczalne jest jego pominięcie w zmaganiach z gęstym, dużym miksem z wieloma ścieżkami.

Co jakiś czas stykam się z pytaniami o to, jak należy coś tam (jakiś instrument czy ślad) panoramować, gdzie należy coś tam ustawić, żeby było dobrze, etc. Tutaj niestety nie ma jednej odpowiedzi, a jedyne, co jest pewne, to bezużyteczność słowa „należy”. Nic nie należy, bo to wszystko zależy! Od sytuacji, od celu, jaki chcemy osiągnąć, od utworu, od innych śladów i lista się ciągnie… Wystarczy posłuchać kilku różnych kawałków i je na szybko przeanalizować, żeby stwierdzić, że od każdej reguły może być wyjątek – gitary nie zawsze są dublowane i panoramowane 100L i 100R, pianino nie musi być szerokie i w stereo, wokale nie muszą otaczać całego obrazu, bębny mogą być mono… i sto innych przykładów.

Bez sensu jest założenie, że coś należy panoramować tam a tam i kropka.

Ktoś mnie ostatnio spytał, czy „może” ustawić syntezator na śladzie stereo w stylu 65L i 90R, bo nie wie, czy tak „się robi”. Robi się. Różne liczby się stosuje, ale nie o to chodzi. Liczy się, jak w danym ustawieniu ten ślad zabrzmi. Wszystko, co sprawi, że osiągniemy jakiś cel – się robi. Jeśli akurat w takim ustawieniu, w Twoim utworze, masz w tych punktach panoramy miejsce i akurat takie przykładowe numerki się sprawdzają w zderzeniu z resztą śladów, to dlaczego miałbyś nie móc tak tego śladu ustawić? Jakaś komisja ds. nieprawidłowości panoramowania to będzie badać i karać za świadomy (i dobry) wybór? Jeśli brzmi dobrze, to znaczy, że jest dobrze – że pojadę utartym zdaniem…

Więcej o panoramowaniu znajdziecie także w TYM WPISIE.

Jak posłużymy się już panoramą, to czas ponownie przyjrzeć się poziomom, bo mogły nieznacznie ulec zmianie. Panoramowanie ma to do siebie, że minimalnie ingeruje w poziomy (pisałem o tym we wpisie dotyczącym Pan Law).

Po tym kroku następuje zwykle chwila prawdy i można powiedzieć, że jest ona dla miksu poniekąd przełomowa. Otóż, jeżeli w tym miejscu (raptem po dwóch zabiegach) macie utwór, który trzyma się siebie, jak należy, to zasłużyliście na nagrodę. Już te dwa proste kroki powiedzą Wam, czy jest szansa na świetny miks. Nieważne, że coś tam jeszcze dudni, czy świszczy, tym zajmiemy się później. Najważniejsze, że słyszymy w miarę dobrze każdy ślad, nic się jakoś mocno nie zasłania i że nasz kawałek już zaczyna brzmieć jak muzyka.

Jeśli nie brzmi to dobrze, to nikłe (a właściwie żadne) są szanse, że dalej będzie lepiej. Jeżeli nie mamy solidnie brzmiącej podstawy, to naprawdę nie ma sensu brnąć w miks dalej. Można, dla sportu, wiadomo, ale ja bym proponował wrócić do początku. Wyzerować poziomy i panoramę i zacząć od nowa albo ewentualnie nanieść jakieś gruntowne poprawki – zależy od stopnia „słabości” miksu 🙂

Celowo nie wspominam tutaj o tym, że musimy mieć przyzwoicie nagrane ślady, bo to jest w ogóle oczywista podstawa podstaw. Zakładamy więc że tak właśnie jest, bo bez tego to nawet nie ma co zaczynać miksu…

Zauważcie, że póki co, nie użyliśmy żadnej wtyczki, żadnej sztuczki, żadnego skomplikowanego „myku” czy tajnego narzędzia. Chwytamy się póki co za elementy, które są w każdej stacji roboczej, nic nie musimy kombinować, wyszukiwać, obrabiać. Wykonując jedynie proste ruchy suwakami i pokrętłami panoramy docieramy do całkiem nieźle brzmiącego utworu.

Wiem, że się powtarzam, że wałkuję w kółko to samo, ale o to właśnie w tym wszystkim chodzi – opanować do perfekcji podstawowe narzędzia! To one budują miks, a nie jakieś sztuczki i skomplikowane narzędzia. Trzeba to sobie wbić do głowy raz na zawsze.

Teraz czas na chwilę przerwy i odpoczynek w miksowaniu. Można iść na spacer, do sklepu czy na kanapę celem cichej kontemplacji. Chodzi o to, aby na jakiś czas odciąć się od suwaków i pokręteł i wrócić do pracy z lekko zresetowanym słuchem. Odpalamy nasz dotychczasowy miks i dokonujemy jakichś niewielkich korekt (one prawie zawsze będą konieczne), a potem możemy ruszać dalej.

Narzędzie 3 – Korektor

Nie bez powodu stworzyłem kurs w całości poświęcony procesowi korekcji, bo zgodnie z tym, co nie raz napisałem – jest to jeden z dwóch najważniejszych procesów, jakim poddajemy nagrane ślady. Jak działa korektor możecie zobaczyć chociażby na TYM FILMIE, więc nie będę tłumaczył tutaj zasad obsługi tego narzędzia – nie w tym rzecz. Dziś dla nas liczy się to, że korektor pozwoli nam przede wszystkim pozbyć się niechcianych częstotliwości, wyeksponować te bardziej pożądane, pomoże separacji między śladami, klarowności, odpowiedniemu balansowi pasmowemu całego utworu, etc.

Tutaj wchodzimy już na pole obróbki nagranych śladów, czyli ingerujemy w to, jak brzmią. Proponuję być tutaj bardzo ostrożnym, nie zabierać i nie podbijać zbyt dużo, robić to rozważnie, nie robić tego wyłącznie w trybie solo, słuchać innych śladów, sensownie dystrybuować pasma dla poszczególnych instrumentów.

O procesie korekcji, obsłudze korektora i zagadnień z tym związanych pisałem już nie jeden raz, więc nie chcę się tutaj powtarzać. Chciałbym jedynie dodać, abyście jak najlepiej poznali korekcję i mieli świadomość czyhających na nas niebezpieczeństw wynikających z jej używania. Nieświadome „kręcenie pasmami” niczemu nie służy, a korekcja sama się nie zrobi, więc proponuję nauczyć się o niej jak najwięcej, aby potem ćwiczyć na swoich miksach i stawać się coraz lepszym.

Ostatnia rzecz w tym punkcie, ale tycząca się również kolejnych narzędzi, to przekonanie o konieczności posiadania nie wiadomo jakiego plug-inu, za nie wiadomo ile kasy, nie wiadomo jakiej firmy. To bardzo zła droga. A już na pewno na początku. Uwierzcie mi, że jakość korektorów (i wielu innych wtyczek), jakie dostajemy za darmo w naszych DAW-ach jest zaskakująco dobra. Właściwie cały miks (i to dobry miks) można wykonać na swoich wbudowanych wtyczkach. Tu obowiązuje zasada, że jeśli nie potrafimy powalić miksem na domyślnych (czy innych darmowych) wtyczkach, to zakup drogiego odpowiednika NICZEGO tu nie zmieni. Zawsze liczy się osoba, która danego narzędzia używa. To od jej ruchów zależy, czy ślad zabrzmi po tym procesie dobrze czy nie. Marka plug-inu nie ma tu znaczenia!

Narzędzie 4 – Kompresor

Tu mógłbym w zasadzie powtórzyć wszystko, co napisałem wyżej o korektorze (w sensie filozoficznym i myśleniu o procesie). Różnica tylko polega na tym, że kompresor służy innym celom, ale zasady postępowania i podejście do obróbki śladów są niezmienne. No dobrze, ale cóż takiego osiągniemy kompresją?

Przede wszystkim wyrównamy rozpiętość poziomów ścieżek (zakres dynamiki), sprawimy, że będą bardziej zwarte, lepiej słyszalne, nie będzie sytuacji, gdzie jeden fragment jest za cicho, a drugi za głośno, etc. Oprócz tego, kompresją scalimy cały miks, nadamy intensywności, pazura, zadziora, kopa, itd. Inna cecha kompresorów (niektórych typów) to możliwość lekkiego podkoloryzowania śladów, nadania im nieco innego charakteru, brzmienia.

Aczkolwiek nas będzie głównie interesowało takie go ustawienie, aby każdy ślad był przede wszystkim wyraźnie słyszalny w każdym momencie. Przyciszenie szczytów sygnału (najgłośniejszych momentów) skutecznie pomoże nam osadzić ścieżki w jakichś ramach, co z kolei sprawi, że nic nam nie będzie wyskakiwać poza szereg i będzie w pełni skontrolowane.

W tym miejscu przychodzi czas na kolejny przystanek. Na tym etapie powinniśmy już posiadać miks, który jest spójny, zbalansowany, wyważony i zwarty. To już jakieś 85% sukcesu

Można powiedzieć, że dotąd odejmowaliśmy czy zabieraliśmy wszystko to, co nie było dobrym miksem, po ustaleniu poziomów i panoramy poodcinaliśmy drażniące i newralgiczne pasma oraz wyrównaliśmy dynamikę śladów. Dzięki temu zostało nam to, co jest dobrym miksem. Jako ostatni krok, dodamy nieco połysku i w ten sposób uzyskamy bardzo dobry miks…

Narzędzie 5 – Pogłos i Delay

Mimo iż są to dwa różne narzędzia, to wrzuciłem je do jednego worka, bo cel ich stosowania jest w zasadzie ten sam – nadać naszym śladom trochę przestrzeni. Bez tego kroku miks będzie brzmiał nieco sucho, bez planów przestrzennych, bez oddechu. Nie chodzi rzecz jasna o zatapianie ścieżek w nie wiadomo jak wielkich pogłosach czy robienie niekończących się odbić w delayu. Czasem używa się tak małej ilości tych procesów, że są one ledwo zauważalne, ale za to po ich wyłączeniu czuje się, że czegoś brakuje.

Inna sprawa – jedne ścieżki będą potrzebowały więcej pogłosu (np. wokal czy bębny), a inne o wiele mniej (np. pady, syntezatory…), a inne w ogóle (np. stopa perkusji czy bas). Nie ma tutaj jednak restrykcyjnych zasad, jest tylko gust i zdrowy rozsądek. Czasem spotkamy się nawet z delayem na basie czy bardzo suchym wokalem i to też może mieć w danym kontekście sens!

Pamiętajmy więc, że nie każdy ślad potrzebuje pogłosu (czy innych efektów). Czasem nawet korekcja czy kompresja może nie być konieczna. Efekty dodaje się tylko wtedy, gdy jest potrzeba. Jak jej nie ma, to nie sięga się na siłę po jakiś proces!

Podsumowanie

Oto lista pięciu najważniejszych procesów czy narzędzi miksu. Wszyscy je doskonale znamy i nie raz o nich słyszeliśmy, ale jak się niestety okazuje, umyka nam czasem fakt, że to właśnie one są kluczowe w naszej pracy i to dzięki nim możemy zbudować kapitalne miksy. Nie musimy dysponować nie wiadomo jakimi narzędziami, nie musimy mieć najnowszej wersji jakiejś tam wtyczki, nie musimy ciągle korzystać z kluczowania czy obróbki równoległej.

Prawda jest taka, że wszyscy (nawet ci najlepsi) realizatorzy korzystają głównie z tych pięciu narzędzi do budowania miksu, ale dlatego osiągają tak dobre wyniki, bo używają ich znacznie lepiej od nas – bardziej świadomie, z wyczuciem, w kontekście i z umiarem. A skoro my mamy również do nich dostęp, to oczywistym wydaje się fakt, żeby doprowadzić swoje zdolności w zakresie ich obsługi do jak najwyższego poziomu, a nie tracić czas na poszukiwanie jakichś tajemnych zabiegów!

Druga prawda jest taka, że te bardziej zaawansowane procesy stosuje się zazwyczaj wyłącznie do zaatakowania jakiegoś specyficznego problemu, a nie do konstruowania dobrego miksu. Wielki postęp technologiczny i powstawanie nowych, wyspecjalizowanych narzędzi jest czymś pozytywnym, ale służy wyłącznie ułatwieniu nam pracy i możliwości nareperowania czegoś, czego zreperować by się kiedyś nie dało. To, że takie narzędzia istnieją, nie oznacza od razu, że musimy po nie sięgać. Szczególnie, jeśli wszystko z naszymi śladami jest ok, prawda…?

I prawda numer trzy – niniejszy wpis ma normalnie numer ‘czysta’ 😉

Zostawić komentarz ?

27 Komentarze.

  1. A najważniejsze zdanie brzmi:
    “Jeśli coś brzmi dobrze, to znaczy, że jest dobrze”,
    a zaraz po nim:
    “niniejszy wpis ma normalnie numer ‘czysta’ ;)”

  2. Gratuluję “czystego” wpisu.

    Kiedyś wydawało mi się że mix to tylko poziomy i panorama – jak robiłem swój pierwszy kawałek to nad tym spędziłem 3 dni bo nie mogłem się zdecydować która wersja jest lepsza 😉

    Dzięki temu blogowi dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy co pomogło mi zrozumieć błędy i zaniedbania które popełniłem. Pozwoliło mi to wykonać remix tamtego kawałka dzięki czemu zabrzmiał o wiele lepiej.

    Myślę, że jeszcze przed nagraniem warto zastanowić się nad miksem, aby nie było sytuacji w której najpierw człowiek siedzi 2 dni nad brzmieniem gitary i basu a potem w czasie miksu musi je zmieniać equalizerem bo razem nie współgrają ze sobą. Warto sobie najpierw nagrać ścieżki próbne i sprawdzić czy ustawienia wzmacniaczy, syntezatora czy czegoś innego będą do siebie pasować niż zarejestrować ślady z wypucowanymi w trybie solo brzmieniami które razem średnio brzmią i gwałcić je equalizerem

    • Nagrywanie i dobieranie brzmień to oczywiście też mega istotna rzecz! Im źródło lepsze, tym miks łatwiejszy i z większym potencjałem.

  3. Bartlomeij

    A co z Automatyką? 😉 Ponoć to sekretna broń każdego producenta 😈 Gratuluję wpisu numer czysta!

  4. misiek007

    Witam! Witam! Kurczę trochę się pozmieniało na blogu. Rejestracja i te sprawy – dawno mnie nie było, ale jak zwykle po przestudiowaniu wszystkich zaległych wpisów człowiek i zadowolony i bogatszy o cenne informacje,aż “micha” się cieszy! Wspominam czasy , kiedy nie wiedziałem jak panoramować poszczególne ślady a słowo kompresja w moim słowniku oznaczało zmniejszenie objętości pliku xD haha, wtedy pomocną dłoń wyciągnęły do mnie Zakamarki- kurs kompresji, korekcji i różne wpisy sprawiły że jestem lepszym człowiekiem i realizatorem (hahah :D) pół żartem pół serio zakończę mój monolog –
    Pozdrawiam Cię Igor serdecznie oraz gratuluję! Oby tak dalej ! :mrgreen:

    • Witam po długiej przerwie! Rzeczywiście troszkę zmian zaszło, ale były one nieuniknione… Cieszę się, że Zakamarki sprawiły, że jesteś lepszym realizatorem 🙂 Pojawiaj się i odzywaj częściej. Pozdrawiam również.

  5. Se_Mixuje

    Nie wspomniano tutaj o tak wspaniałym narzędziu jakim jest… Bypass. Przyznam, że nie raz ratował mi tyłek kiedy mogłem sprawdzić jak mój dźwięk się zmienił na lepsze lub gorsze po włączeniu i wyłączeniu procesora.

    • Bypass jest bezcenny, zgadza się. Tutaj o nim nie wspomniano, bo jest to spis pięciu najistotniejszych elementów – wiadomo, że jeszcze jest setka innych rzeczy… 🙂

  6. Igor szacunek za ta strone , kolejny raz zreszta. A tak btw. polecam serdecznie usluge miksu i masteringu u Igora . Jego umiejetnosci oraz calosciowa wspolpraca sa nieocenione ,cierpliwosc takze 🙂 pozdrawiam cale Zakamarki Audio !

  7. Kotas Piotr

    Tak to już jest,że często programy DAW traktujemy na początku trochę jak sale zabaw gdzie jest pełno pokręteł suwaków migających kontrolek i wszystko byśmy chcieli naciskać kręcić i suwać.Niby każdy dorosły wie że nie po to ma DAW,ale podobo z dziecka każdemu coś zostaje.Dzięki Igorze ,że przypominasz o czymś co można tak łatwo pominąć.

    • Trzeba czasem wrócić do parteru i pomyśleć o podstawach (i to w wielu dziedzinach), żeby nie tracić z oczu najważniejszych elementów 🙂

    • A jak już się dziecko pobawi i opamięta, to piszę do Igora, “a dlaczego mi to nie działa, a wcześniej działało…” 😈

    • A to swoją drogą 😉

  8. Witam serdecznie 🙂
    Jak zwykle treść na najwyższym poziomie. Gratuluje.:)
    Ze swojej strony apropo panoramowania chcialbym podpowiedzieć oczywistą oczywistość dla panoramy w miksie, a mianowicie wszelkie źródła dźwięku stereo, takie jak np. wypasione pady, piana, etc. rejestrujmy jako dwa oddzielne ślady mono, zamiast jednego stereo. Naprawde baaardzo pomaga to w proacy nad miksem końcowym.
    Pozdrawiam 🙂

    • Dzięki 🙂 Co do panoramowania,
      to nie wiem jak jest w innych DAW-ach, ale w PT możesz jednym kliknięciem rozbić ślad stereo na mono L i R, więc w sumie na to samo wychodzi 🙂

    • Zgadza się Igorze, jednak wielu początkujących o tym nie wie.
      Pozdrawiam

  9. Skoro jest 5 najważniejszych narzędzi miksu, to może w podobnej formie moglibyśmy doczekać się artykułu o masteringu? Ja wiem, że artykułów na ten temat jest masa, że baza wiedzy jest pokaźna, ale jak tak przewertować internety to każdy skupia się na czymś innym. Przydałby się artykuł taki jak ten, który początkującym (w tym niestety i mi) powie CO to tak właściwie jest ten mastering, na co zwrócić uwagę i jak po kolei się na to zabrać. Pozdrawiam 😉

  10. Kurde, szukałem po tagach i nie zauważyłem że jest więcej niż 1 strona artykułów, sorry :/ Widać muszę skupić się więcej na tym, na czym nawoływałeś żeby się nie skupiać, i podszkolić się z korzystania z wyszukiwarek 😛

  11. Witajcie. Mam dosyć nietypowy problem i szukam pomocy. Mój DAW (Sonar X1 LE) zachowuje się jakby nie pokazywał mi prawdy. Załóżmy że mam jakiś tam projekt, i chcę dodać do wokalu nieco pogłosu, tworzę nowy kanał pomocniczy, zapinam na nim jakiś pogłos i wysyłam wokal właśnie na ten kanał z pogłosem, ustawiam głośność tak żeby było dobrze. Po wyeksportowaniu całego projektu do .wav i przesłuchaniu, tego pogłosu jest zdecydowanie za dużo. Wygląda to tak, jakby wtyczki pokazywały 40% tego co faktycznie robią. Zastanawiam się jaka może być tego przyczyna, czy to za słaby komputer (do najmocniejszych co prawda nie należy, ale sądzę że zdecydowanie mu bliżej do lepszych niż do słabych), może to w DAW coś pokręciłem? Może ktoś miał taką sytuację? Przepraszam że pytam o to tutaj, ale szukam pomocy gdzie się da, bo w takiej sytuacji ciężko jest “pracować”. Pozdrawiam.

  12. KrisUlfer

    Hej Igor,

    Odnośnie zagadnień miksu to ostatnio zaintrygował mnie jeden kawałek w stylistyce electro-industrial:

    https://www.youtube.com/watch?v=zkjlNbm_56Y

    Ciekawi mnie jak udało im się osiągnąć tak “zwariowany” miks, szczególnie w refrenach gdzie szaleje tak duża ilość sampli i do tego wszystko jest dobrze słyszalne 🙂 .

    Czy taka ilość dźwiękow nie jest przypadkiem mocno przejechana High Pass Filterem, skompresowana i lekko odchylona w czasie ? 🙂

    • Prawidłowe dobranie barw, separacja za pomocą eq, filtrów, kompresja, etc. Standardy, po prostu dobrze wykonane.

  13. KrisUlfer

    Kiedy biorę takie ścieżki jako referencjne to dodatkowo zauwazyłem że taką ilość ciekawych sampli można łatwo odegrać też w ten sposób że te krótko wybrzmiewające dźwięki pojawiają się błyskawicznie kolejno po sobie 🙂 Superowa sztuczka 🙂

Zostaw komentarz