4 Najważniejsze Elementy Odsłuchu

Niedawno zapoznaliśmy się z pięcioma najważniejszymi narzędziami miksu, a dziś, idąc za ciosem artykułów z liczbami w tytule, przedstawię Wam 4 najistotniejsze elementy dobrego odsłuchu. Można powiedzieć, że są to konieczne składowe odpowiedniego monitoringu.

Sprostanie tym czterem wymogom (od strony odsłuchowej) jest już prawie gwarancją robienia dobrych miksów.

Podobnie jak w ostatnim wpisie, będą to elementy wszystkim nam doskonale znane, a celem tych dwóch artykułów jest przede wszystkim uczulenie Was na to, abyście skupiali się na tym, co w procesie produkcji muzyki jest NAPRAWDĘ istotne, a co jest tylko dodatkiem i ozdobą.

Znaczenie dobrego odsłuchu

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że bycie w stanie dokładnie usłyszeć, co dzieje się w danym kawałku, to podstawa rozpoczęcia pracy. Dzięki prawidłowemu środowisku odsłuchowemu możemy podejmować słuszne decyzje, a praca w niesprzyjających warunkach będzie utrapieniem i jedną wielką zgadywanką.

Jak się niestety okazuje, zbyt często czynnik właściwego odsłuchu jest ignorowany, bo przecież znacznie bardziej wolimy tracić czas na poszukiwania mikrofonów, preampów, interfejsów, konwerterów, wtyczek, DAW-ów, komputerów czy innych świecidełek. Albo co gorsza, rozprawiać tygodniami o przewadze jednych monitorów nad drugimi, zamiast zaopatrzyć się w jakikolwiek przyzwoity zestaw i po prostu rozpocząć pracę.

Większość z tych elementów jest nam oczywiście potrzebna, ale nie traćmy z oczu tego, co pozwoli nam w pełni wykorzystać te zabawki. Jaki bowiem miało by sens inwestowanie w drogie mikrofony czy instrumenty, jeśli odsłuchu dokonujemy na głośniczkach komputerowych? Jaki sens miało by kupowanie drogich wtyczek czy outboardu, skoro nasze pomieszczenie dodaje od siebie tyle odbić i „syfu”, że cokolwiek wychodzi z głośników wraca do naszych uszu w postaci zmielonej papki, bez żadnej klarowności. A taka właśnie będzie miała miejsce sytuacja, jeśli nie zadbamy o te 4 najważniejsze elementy odsłuchu, czyli:

I. Pomieszczenie

Tutaj wszystko się zaczyna… Większość z nas ma do dyspozycji tylko jakiś mały lub średni pokój, garaż, piwnicę czy inny przybytek. Optymalnie byłoby dysponować reżyserką o większych rozmiarach niż typowa sypialnia w M-3, bo dźwięk miałby się gdzie rozchodzić, mody pomieszczenia nie byłyby aż tak uciążliwe, sufit byłby wyższy, odbicia od ścian mniej problematyczne, bas łatwiejszy do okiełznania i wiele innych.

Druga rzecz to sam kształt. Jak zapewne wiecie, pokój o podstawie kwadratu to największy koszmar do pracy z dźwiękiem. Jak do tego jest jeszcze mały, typu 3x3m to już w ogóle mamy przechlapane… Rozwiązaniem może być wełna mineralna, ale musiałoby jej być naprawdę sporo. Dodatkowo, w celu lepszego opanowania basu, trzeba by zainstalować niemało pułapek basowych, które jeszcze bardziej ograniczą nam swobodę poruszania się. W rezultacie nasza przestrzeń się znacznie zmniejszy, co odpowiednio wpłynie na komfort pracy w takich warunkach…

Co możemy zrobić?

O kilku rozwiązaniach związanych z optymalizacją naszego środowiska pisałem TUTAJ, więc zachęcam do lektury. Jeśli nie mamy możliwości przeniesienia naszego stanowiska w inne miejsce, to pozostaje nam tylko adaptacja akustyczna. I to w dużych ilościach…

II. Adaptacja Akustyczna

To jest ten element, który odróżnia sensowne pomieszczenie do pracy od „pracowni hobbysty”, który nie przykłada zbytniej wagi do możliwie najlepszych warunków odsłuchowych, ale wiecznie dziwi się, że jego produkcje nie przekładają się na inne systemy odsłuchowe, tzn. brzmią dobrze, ale tylko w jego sypialni. A to nie jest dobry znak. Sztuką jest zrobić miks, który będzie się sprawdzał w każdych warunkach – na dużych głośnikach, na miniwieży, w klubie, na iPodzie, na boomboxie, w samochodzie czy u cioci w salonie na “Kasprzaku”.

Inwestując w porządną adaptację akustyczną sprawimy, że nasze pomieszczenie nie będzie zbytnio koloryzować dźwięku, który słyszymy, co z kolei pomoże nam podejmować odpowiednie decyzje w kwestii poziomów, panoramy, ilości efektów przestrzennych i wszystkiego innego istotnego dla dobrego miksu.

Taka względna „liniowość” naszego odsłuchu gwarantuje, że odstępstwa w brzmieniu na różnych systemach nie będą znaczące. A jak się bardzo postaramy i dobrze nauczymy brzmienia naszych głośników w naszym zaadaptowanym pomieszczeniu, to te różnice będą znikome. Mówimy wtedy o świetnej translacji miksu i do tego powinniśmy wszyscy dążyć. Inaczej będziemy wiecznie zgadywać i błądzić we mgle.

III. Monitory (i słuchawki)

Potocznie mówiąc – głośniki. To również niezbędny element toru odsłuchowego, jak nie trudno się domyślić. Ten temat był już poruszany na blogu, dlatego zamiast lać wodę i się powtarzać, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jeden aspekt, który zawsze wydaje się zatruwać głowy młodych i niedoświadczonych realizatorów, a który to jest za rzadko podkreślany.

Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, gdy pojawia się temat monitorów to z reguły coś w rodzaju: „Jaki model wybrać?” A to zupełnie nie o to chodzi. Przynajmniej nie przez pierwsze kilka lat nauki tej sztuki… Już tłumaczę.

Sporo dostępnych na rynku monitorów jest naprawdę na niezłym poziomie. Wśród realizatorskiej braci znajdziecie zwolenników prawie wszystkich modeli od przeróżnych producentów. Jedni będą się zarzekać, że tylko Genelec robi dobre monitory, inni będą na każdym kroku podkreślać wyjątkowość zestawów APS, Sonics, Focal, Yamaha, Mackie, KRK, JBL, Adam, a jeszcze inni znajdą nawet zalety używania Behringerów. Jak myślicie, o czym to świadczy?

Tak, zgadliście… Nie ma jednych, najlepszych monitorów, każdy lubi co innego, niemal na wszystkim da się kręcić dobre miksy. I choć niektórym ciężko w to uwierzyć, to takie są fakty. Ale to jest tylko część układanki. Sedno całej sprawy tkwi w tym, że klasę czy poziom monitorów docenimy TYLKO wtedy, jeśli spełnimy dwa poprzednie warunki. Możemy mieć najbardziej zaawansowane, super-precyzyjne monitory wykonane nawet z włókna pochodzenia pozaziemskiego, ale jeśli nasze pomieszczenie wszystko przekłamuje, dodaje dudnień, rezonansów, odbić, fal stojących, filtrowania grzebieniowego, echa trzepoczącego i całej gamy innych utrudnień, a porządnej adaptacji w nim brak, to takie monitory nam się do niczego nie przydadzą.

Nie ma znaczenia, z jakich głośników będą się wydobywały nasze miksy, skoro przed dotarciem do naszych uszu i tak zostaną mocno zniekształcone nierównościami pomieszczenia i brakiem adaptacji!

Na całym procesie konstruowania toru odsłuchowego wyjdziecie znacznie lepiej, jak pieniądz przeznaczony na drogie monitory wykorzystacie do odpowiedniej adaptacji, a monitory kupicie z przyzwoitej półki, za połowę ceny tych upatrzonych 🙂 Bo to, że jakiś tam tańszy model ma niewielkie wahania w przenoszeniu pasm, będzie milion razy mniej istotne niż to, że Wasze pomieszczenie powoduje podbicia lub dziury rzędu 20dB (a nawet więcej) na jakiejś częstotliwości.

Jak opanujecie swój pokój akustycznie i nauczycie się pracy na średnich monitorach, to wtedy możecie zastanawiać się nad inną parą monitorów, ale wywalanie kasy na droższy model, gdy w pokoju same gołe ściany, to ewidentny błąd!

Tu jeszcze chciałem wtrącić słowo o miksowaniu na słuchawkach. Wprawdzie swego czasu napisałem o tym oddzielny artykuł, który gorąco polecam przeczytać i wiem, że sporo osób z różnych względów jest czasem zmuszona pracować z puszkami na uszach, ale miejcie świadomość tego, że tutaj jest bardzo łatwo się oszukać. Miksy robione w całości na słuchawkach zawsze brzmią “nienaturalnie dobrze”, nijak mają się do tego, jak kawałek brzmi na głośnikach i powinniśmy odsłuch słuchawkowy traktować raczej w kategorii pomocniczej, a nie decydującej.

Natomiast w drugą stronę działa to o niebo lepiej – dobry miks wykonany na monitorach, zawsze zabrzmi dobrze na słuchawkach. Mi też zdarzało się z różnych powodów wykonać powiedzmy 80% miksu na słuchawkach (była noc i presja czasowa), ale mimo tego, nie odesłałbym go do klienta bez sprawdzenia na monitorach. Nawet odsłuch po cichu na głośnikach daje nam świetny obraz sytuacji, więc radzę o tym pamiętać…

IV. Słuch

Ten element celowo zostawiłem na koniec, bo to dość ciężka sprawa… Otóż, wszyscy się od siebie różnimy, nie każdego natura wyposażyła w dobry słuch, niektórym sprezentowała talent do grania w gry na konsoli, a innych obdarzyła np. umiejętnością ‘trollowania’ i ‘hejtowania’ wszystkiego, co się nawinie. Słowem – nie każdy jest stworzony do pracy z dźwiękiem 🙂

Możemy mieć super pomieszczenie, adaptację i monitory, ale jeśli nasze ciało i mózg nie mają świetnie rozwiniętego aparatu i mechanizmu słuchu, to daleko raczej w tej zabawie nie zajdziemy.

Jeżeli jednak nasza pasja jest na tyle silna, że takie argumenty do nas nie trafiają, to pozostaje nam długie i żmudne słuchu trenowanie. I nie chodzi tu o chodzenie na głośne koncerty czy katowanie płyt Opeth na słuchawkach odkręconych na max, bo to akurat zadziała w totalnie przeciwną stronę. Trenowanie słuchu, wnikliwość, analiza i umiejętność wychwytywania rozwija się z czasem, więc trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i ryć, ryć i jeszcze raz ryć analitycznie.

Może nie będziemy mogli się nigdy zaliczyć do „złotouchych”, ale ciężką pracą i wytrwałością da się dotrzeć naprawdę daleko. Poza tym, wcale nie musimy być najlepszymi z najlepszych żeby osiągać dobre wyniki, prawda? Zazwyczaj wszystko sprowadza się do ogromnej ilości treningu, setek godzin spędzonych z muzyką – czy to jej słuchając, czy analizując, czy produkując.

Podsumowanie

W duchu tego, co pisałem w poprzednim poście, musimy skupiać się na rzeczach naprawdę istotnych, a nie na internetowym bełkocie, wszechobecnym marketingu czy osobistych upodobaniach czy opiniach rzucanych przez nie wiadomo kogo.

Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że ten artykuł raczej nie zawiera nic odkrywczego, ale taki dokładnie był zamysł. Ten i poprzedni wpis miały na celu zrobienie sobie przez każdego z nas czegoś w rodzaju rachunku sumienia. Rozejrzyjcie się po swoim studiu, po sprzęcie, wtyczkach, mikrofonach, pomieszczeniu, adaptacji, itd. Zadajcie sobie teraz jedno ważne pytanie: „Czy spełniam te kilka prostych wymogów, o których wyprodukował się Igor?”

Pewnie kilka osób będzie mogło z ręką na sercu powiedzieć: „Tak” – i oby było nas jak najwięcej. Jeśli jednak któryś z wymienionych przeze mnie elementów z dwóch ostatnich wpisów leży, to może warto zastanowić się nad załataniem tej dziury, a nie oglądaniem kotów w internetach, co?

Zostawić komentarz ?

45 Komentarze.

  1. marcin-k11

    No i to temat który nie daje mi spać… Jestem bardzo początkujący no ale równie mocno zapalony. Na razie pracuję na słuchawkach akg k141 i czas już coś z tym zrobić… pokój mam 4x5m ale małe szanse na ingerencję -nawet nie mogę się ustawić jakoś tak symetrycznie (mam w lewo 1m do segmentu i w prawo 2,5 do kanapy, z przodu metr do ściany, z tyłu 2,5 do foteli ogólnie dość zagracony +dywan). Przepraszam za ten przydługi opis -pytanie jest proste czy w takich warunkach w ogóle monitory np. krk rp8 coś by zmieniły na lepsze w moich miksach w porównaniu do słuchawek, czy ma sens w ogóle taka inwestycja jeśli Mamy nie jestem w stanie przekonać do bardziej radykalnych modyfikacji? Lub jeśli taka szansa jest to jaki sprzęt do pomiarów użyć i czy na tym etapie warto w taki mikrofon pomiarowy inwestować? A może na razie sprawdziłby się Focusrite VRM Box? Często widzę opinie że monitory sobie trzeba samemu wybrać takie, które najlepiej odpowiadają… a jeśli ja nie wiem jak powinny brzmieć dobre monitory, lub w jaki sposób mają mi odpowiadać? Taką drogą idąc zostałbym przy swojej wierzy.
    Tworzę i miksuję muzykę elektroniczną, czasem relaksacyjną. Mimo że bardzo dużo skorzystałem z artykułów Igora i dzięki wielkie że się z nami dzielisz wiedzą to kwestia akustyki pomieszczenia czy pomiarów, obliczeń, wzorów to dla mnie czarna magia. Z góry dzięki za jakąkolwiek pomoc

    • Monitory z ośmiocalowym wooferem w takim pomieszczeniu raczej sobie odpuść 🙂 A jak nie możesz zainwestować w sensowną adaptację, to będziesz się zmagał z każdym rodzajem głośników. Nie da się tego przeskoczyć – nie zrobisz adaptacji bez adaptacji… VRM jest “jakimś” chwilowym rozwiązaniem, ale nie zastąpi Ci pracy na normalnych monitorach w przygotowanym pomieszczeniu. Powalcz jeszcze z symetrią i panią Mamą 🙂 Chociaż jakieś pułapki w rogach wynegocjuj!

    • MaciekSpider

      Witam. Chciałbym dodać coś od siebie do wpisu kolegi Marcina. Oczywiście w Jego przypadku bez dobrej adaptacji pomieszczenia ani rusz, jednak ja chciałbym skupić się na innej kwestii mianowicie odsłuchu na wieży. Muzycy mówią że takie rozwiązanie jest niedobre bo wieże koloryzują i podbijają pewne pasma zabierając neutralność odsłuchu. Tak twierdzą muzycy, a ja mówię: To zależy… od konkretnej osoby, jej słuchu i doświadczenia. Sam tworzę miksy z muzyką elektroniczną, a wszystkie prace jak i mastering wykonuję na UWAGA!!! Głośnikach z zestawu kina domowego, podłączonych do wieży, która to jest podpięta do taniutkiego interfejsu Behringera. Dodam że wieża posiada wbudowane fabryczne ustawienia różnych “Koloryzatorów” i nie da sie ich całkowicie wyłączyć.Brzmi tragicznie? W moim przypadku nie. Po latach pracy na tym zestawie, przesłuchaniu setek godzin różnych kawałków i zabaw z miksami nauczyłem się jak moja wieża jak i głośniczki przenoszą i zmieniają poszczególne pasma. 😉 Ważne jest tylko aby zawsze miksy sprawdzać później na innym zestawie, czy to głośniczki komputerowe, czy to Boombox, czy “Kasprzak”. Na początku wychodziło mi to tragicznie ale w miarę jak mój słuch przywyknął do “działań” zestawu odsłuchowego, moje miksy przechodziły na coraz to wyższe poziomy. Zawsze jakiś margines błędu pozostaje, lecz na moje ucho teraz są to różnice rzędu 1dB. Jak dla mnie to niewiele. Powiem więcej: kiedy teraz podłączam głośniki lub słuchawki prosto do interfejsu to miks brzmi bardzo “chudo”. Tak więc wszystko zależy od naszego słuchu. Na upartego jak ktoś potrafi to i na głośnikach komputerowych zdziała dużo. Trzeba słuchać, oraz trenować, trenować i jeszcze raz trenować. 😎

    • Jest w tym trochę racji drogi Spiderze 🙂

    • MaciekSpider

      Owszem Igorze jest w tym trochę racji, tylko tak jak pisałem wszystko zależy od konkretnej osoby i jej talentu oraz słuchu. Wiadomo że takie rozwiązania jak moje nie zastąpią profesjonalnych monitorów i przyzwoitych interfejsów, już nie mówiąc o poważnej adaptacji akustycznej(u mnie adaptację spełniają szerokie zasłony na oknach i koce na ścianach 😆 ) chodzi mi tylko o to, że jeśli ktoś tworzy muzykę z czystej pasji to praktycznie nie ma dla takiego człowieka żadnych ograniczeń sprzętowych, liczą się tylko umiejętności i pomysł jak wykorzystać to co mamy 😉

    • To podstawa!

  2. Witam. Po przeczytaniu tego artykułu stwierdziłem, że muszę jeszcze kilka elementów adaptacji dokupić (szczególnie pułapki basowe w rogi pogonić) 😀 Ogólnie to wpis bardzo przydatny, jak to się mówi, “nie sprzęt, lecz technika czyni z ciebie zawodnika” ;)Pozdrawiam.

  3. marcin-k11

    Hmm no i jeszcze jedna kwestia się rodzi, tak jak np. mam mikrofon se electronics 2200a II i w komplecie z reflexion filter brzmi dudniąco a bez dużo lepiej.. jakoś tak nie jak z kibla to… no zakładam że tu się może naprawdę kotłować niski środek z wokalu w tym bębenku …analogicznie myśląc -jak głośno trzeba słuchać tych monitorów żeby 8” pierdziawka wprowadziła jakąś odpowiedź w 20m2 pomieszczeniu gdy zakładamy że ja je mam mieć 60cm od uszu. Zastanawiam się jak głośno profesjonaliści słuchają. Przerażenie mnie ogarnia bo to by jeszcze oznaczało dodatkowy czynnik w postaci walki z sąsiadami w bloku. Wiem że najlepiej edukację byłoby zacząć od posiadania idealnego pomieszczenia i odsłuchów o jedno zero droższych niż te na które mnie stać, no ale próbuję skręcić z tego co mam w zasięgu.
    Idąc za Twoją radą to i tak wnioskuję że muszę mieć jakiś sprzęt do pomiarów odpowiedzi pokoju…
    bo jak inaczej to stwierdzić czy to brzmi ok czy nie? Pułapki w dolnych rogach by przeszły -jakieś poduchy czy zwinięte koce, a reszta to już negocjacja z mamą i tym sprzętem pomiarowym. Zdaję sobie sprawę że to z góry przegrana walka no ale z drugiej się poddać? Przynajmniej pocieszające że 6” są tańsze tylko czy do muzyki elektronicznej ja tam w ogóle jakiś bas usłyszę? W skrócie proszę podajcie mi model (no jeśli nie monitorów bo to już wiem że każdy ma inny gust) ale chociaż tego czego używacie do pomiarów pomieszczenia i ewentualnie jakiś link do instrukcji jak to zrobić. Znalazłem krk ergo no ale to znów ponad 2k w plecy no i to działa do 500 Hz
    I jeszcze raz dziękuję Igorze za pomoc i cierpliwość dla nowicjuszy

    • O pomiarach możesz się dowiedzieć więcej tutaj:
      https://zakamarkiaudio.pl/2011/10/jak-wykonac-pomiary-programem-room-eq-wizard.html
      Do ich wykonania potrzebny Ci jest tylko darmowy program i mikrofon pomiarowy (lub pojemnościowy o charakterystyce dookolnej).
      Co do monitorów i dudnień, to nawet na niskim poziomie odsłuchu i blisko uszu będziesz je słyszał. Dźwięk się rozchodzi w każdą stronę, niezależnie od głośności… Co do standardów poziomu odsłuchu, to wszystko do powiedzmy 85dBSPL może być normą. Słucha się raz ciszej, raz głośniej, a najczęściej umiarkowanie i na każdym z tych poziomów należy sprawdzić miks. Przy zaadaptowanym pomieszczeniu spokojnie usłyszysz bas z sześciocalowych wooferów. Może nie będzie schodził bardzo nisko, ale wierz mi, że bez adaptacji będziesz miał spory chaos w dole i jak dasz ósemki, to się w ogóle nie ogarniesz z dołem pasma.

  4. Jak zwykle świetny artykuł. Sam dopiero po około 9 latach działalności muzycznej biorę się za adaptację pomieszczenia ale wiem że dzieki temu moje miksy wejdą na wyższy level. Dzięki twojemu artykołowi na temat Room EQ i adtacji mozna samemu działac bez wynajmowania firmy zewnetrznej.

  5. marcin-k11

    Ten mój Se 2200a ma charakterystykę również dookólną to przynajmniej jeden wydatek odpadł 🙂 a więc zbieram kasę na KRK RP6 G3 dla porównania w Focusrite VRM Box też zainwestuję no i czas okraść jakiś lumpeks z koców 🙂
    Ogólnie to strasznie skomplikowane ale skoro innej drogi nie ma to czas to powoli ogarniać… kurcze może naprawdę bym się wkopał z tymi 8″ (to taka polska zapobiegliwość -bo większy to pewnie lepszy), a już doczytałem że im mniejszy woofer to może nie schodzi tak nisko ale lepiej eksponuje środek no. A skoro niższy bas bardziej nosi przez ściany to i z sąsiadami o mniejsze zło wojna. Jeszcze raz dzięki a tymczasem wracam do kursów 🙂

    • VRM box to według mnie zbędny wydatek. Zamiast jego dołóż te parę stówek do lepszych słuchawek.

  6. marcin-k11

    myślałem że akg k141 to moze nie audiofilski cud świata ale że do miksu się nadadzą… a jaki model byś zaproponował, który by był odczuwalnie lepszy?

    • Najlepiej jak pojdziesz do sklepu i samemu odśłuchasz słuchawki. Jezeli maja one byc do realizacji to najlepiej o konstrukcji otrwartej badz pół-otwartej.

    • Nie musza być audiofilskie aby były dobre. Jeżeli chodzi o branżę audiofilską to bliżej jej do voodoo niż prawdziwej jakości

    • Moim zdaniem to są dobre słuchawki, dobrej firmy 😈
      Sam kupiłem kilka dni temu trochę nowsze K-240ST MKII, własnie do miksowania 😎

    • Te k240 mkii polecił mi Igor, też zamierzam je kupić ale poczekam aż mi przejdzie zapalenie ucha

    • Z góry przepraszam za komentarz pod komentarzem, ale skoro już tutaj rozmawiamy o tych słuchawkach to nie chcę Igorowi robić bałaganu bo jak sam pisał jest pedantem z zaawansowanym OCD ;), ale czym się właściwie różni wersja tych AKG K240 mkii od zwykłej K240? Patrzę na parametry i właściwie sa te same (MKII ma więcej marketingowego bełkotu w opisie), a różnica w cenie to ponad 100 zł.

    • Kup dwie trzy pary sluchawek. Np DT100 Beyerdynamic dadza ci niesamowity wglad w ilosc efektow typu reverb itp ale juz musisz umiec na nich sluchac basu. Do tego lepsze bedz np AKG 240. Poza tym jedne sluchawki tzw konsumenckie typu Sennheiser 600 dadza ci poglad na to jak to bedzie gralo gdzie indziej.

  7. marcin-k11

    heh zakładając że w ogóle się słuchawki nadają do miksu, ja narazie właśnie dlatego napisałem bo mi coś niegrało tzn na słuchawkach super a na czyichś głośnikach już mniej super… ale do kompozycji

  8. marcin-k11

    No to słuchawkami mnie pocieszyliście.
    Ja cały czas główkuję jak osiągnąć symetrię w pokoju, bo widzę że bez monitorów się nie obejdzie. Przemyślałem wszystkie możliwe układy… gdybym nie zakładał że odsłuchy muszą być po bokach ekranu a np. mogą być tak że od ekranu odwracam się o 90* (i wtedy je mam na twarz) to wszystko nagle nabiera symetrii (segment mam z przodu -dość jednolity) kanapa z tyłu i w sumie prawie by była równa odległość od ścian po bokach, lekko się przesunąć do środka pokoju i by było symetrycznie. Ehh czasem wystarczy dobrze pomyśleć.
    Lepiej być bliżej czy dalej od segmentu ? Wiem że pomiary dadzą pełny obraz, ale tak na oko czy to 0,5m, 1m czy więcej?

  9. Przy wspólnej kolacji dziewczyna mówi do swojego chłopaka realizatora:
    – Kochanie wiesz mam suche stopy!
    Na to chłopak:
    – dodaj troche deleya i podbij o 6db w okolicach 4khz.

  10. patrykbierz

    Mam pokój 3x4x2.20m. Głośniki ustawiłem na własnoręcznie zrobionych nogach na wysokości 1.20m. Ustawione są zgodnie z zasadą trójkąta równobocznego, stoją na środku ściany około 40 cm od niej (tej 4 metrowej). Na ścianach założone są regipsy, między regipsami a ścianą jest wełna mineralna, sufit też jest podwieszany. Planuje zrobić panele oraz wypełnić rogi pokoju absorberami. Pytanie teraz o gabaryty tych paneli oraz absorberów (czy jesteście w stanie coś poradzić ? ). Następna sprawa, to czy lepiej pozostawić ustawienie głośników czy też przenieść je na krótszą ścianę ? Podczas miksów mam problem z 200-500hz ciągle je przewalam. Męczą mnie również częstotliwości około 3-7khz. Aha dodam że na podłodze mam panele (myślę o dywanie).

    • Zrób pomiary i wtedy będziesz wiedział co gdzie jak i po co. Bez pomiarów to można gdybać co by było gdyby 🙂

    • M.T.D. dobrze Ci radzi. A jeszcze kilka luźnych sugestii:
      – stanowisko ustaw na krótszej ścianie, a nie na dłuższej
      – panele robisz zazwyczaj takiej wielkości, w jakiej dostajesz arkusze wełny, czyli z reguły 100/50cm.
      – dywan nie zaszkodzi
      – pamiętaj, że sufit to też ściana.

    • patrykbierz

      Ok. Przestawie zestaw na dłuższą ścianę i zrobię pomiary Room EQ. THX !

  11. patrykbierz

    Wykonałem pomiary. Od 700hz wzwyż jest chyba spoko (max różnice 3 db), jednak poniżej zaczyna się bajzel. 10db+ przy 127hz ,gwałtownie ucięte też
    o około 8db okolice 160hz.
    Tu chyba tkwi problem związany z moją equalizacją wokali – są zamulone.

    Poradzicie co mogę spróbować zrobić aby chociaż w pewnym stopniu opanować ten dół ? 😉

  12. Trociniak

    Jeśli chodzi o DAW-y, to największym problemem jest odruch odrzucania wszystkiego, co wbudowane, darmowe… Przecież wiadomo, że kupiony osobno EQ, czy kompresor firmy X, czy Y zawsze będzie lepszy, bo sygnuje go ktośtam i zapłaciliśmy za niego 5 razy więcej niż za DAW 🙂 No i takim myśleniem na wstępie już robimy sobie w głowie niepotrzebny bałagan 😉

    • Trociniak

      Oj, nie ten temat, oczywiście do 4 Najmniej Istotnych… :mrgreen:

    • Rzeczywiście nie ten artykuł, ale wnioski jak najbardzej słuszne!

  13. Tak pomyslalem ze napisze o tym tutaj: przestrzegam przed monitorami KRK. Takie czy inne nie sa najlepsze. seria Rokit jest ogolnie dosc slaba. VXT ciut lepiej ale nie ma fajerwerkow. Mialem i KRK i Yamaha HS7. Yamaha jest duzo lepsza. Teraz eksperymentuje z Focal Alpha 50. Pierwszy raz slysze co zrobilem zle (KRK zawsze mnie oklamywaly). Focal 50 maja wiecej dolu niz HS7 Yamaha ale jednoczesnie jest pieknie zdefiniowany. Warto pojsc do sklepu i posluchac. Naprawde.

    • Ech… to się zmartwiłem. Bo już KRK miały zostać tymi jedynymi. Choć ostatnie zdanie jeszcze daje nadzieję – tylko ciężko się gdzieś wybrać i coś posłuchać bo wszędzie daleko.

    • Osobiście uważam, że seria VXT nie jest akurat taka zła. Nie pracowałem z nimi na dłuższą metę, ale podczas odsłuchu w sklepie nie było tragedii, na pewno wyższy pułap niż Rokit. Focal trochę inna klasa i to na pewno warto rozważyć. Posłuchanie samemu to ważny krok, bo i każdy inne preferencje ma…

    • właśnie seria VXT też została mi polecona. Głównie za neutralność.
      Akurat miałem okazje posłuchać dziś kilka zestawów w sklepie, może nie w optymalnych warunkach ale jakiś obraz sytuacji mam, i nie ukrywam dalej jestem w kropce.
      Z racji ustawienia ekspozycji najpierw:
      KRK RP6 G3 vs. Focal Alpha 65 vs. Yamaha HS7
      Yamaha chyba najlepsza, choć najwięcej w niej środka w porównaniu z innymi (choć może to już autosugestia, bo tyle się o tym naczytałem),
      Focal to bas, bas, bas i jakieś takie matowe brzmienie,
      KRK znów w przeciwieństwie do HS7 gdzieś zaginął ten środek i wogóle wszystkiego było mało.
      Na drugi ogień (proszę się nie śmiać):
      M-Audio BX6 Carbon vs. Behringer B2030a vs. Eve Audio SC207.
      M-Audio kaszana… dudniący bas, mało wyraźna reszta pasma, odpadły od razu (a myślałem, że będzie lepiej),
      Behringery – hmm…
      Eve Audio – hmmm… może coś nie tak z moim słuchem, ale szczerze (sic!) wielkich różnic nie usłyszałem i proszę mnie za to nie bić:-)
      Eve może odrobinę czystsze i bardziej zbalansowane, ale nie wierzyłem, że Behry aż tak podobne.
      Teraz po pierwsze – jeszcze nie mam swojego sprzętu, dopiero kompletuję, może nie wiem czego się dosłuchiwać, może coś mylę… jak dla mnie Behringer b2030a wygrał w kategorii cena/brzmienie, choć nawet w samej kategorii brzmieniowej zajmuje (IMHO) miejsce na pudle.
      Najgorsze, że teraz już wogóle nie wiem co wybrać 🙂

    • Wybrać masz to, co Ci najbardziej odpowiada. Proste.

    • Oj właśnie to NIE JEST takie proste:-)
      Ale przynajmniej wiem, że bazując tylko na opiniach znalezionych w necie lepiej nie kupować sprzętu, zanim się go nie posłucha i nie porówna z innymi.
      A jeszcze coś więcej wypadało by posłuchać…

    • Jeśli więc masz możliwość to posłuchaj jeszcze kilku modeli. Czego jak czego, ale monitorów należy przed zakupem przesłuchać obowiązkowo.

  14. W życiu nie powiedziałbym ze VXT sa złe, ale nie uważam ze jakoś szczególnie dobre. Teraz po kilku miesiącach mogę napisać co następuje: Focal 65 alpha nie znam jak i nie widzę potrzeby posiadania w domowym studio większych niż 5″…. Co do porównania Focal Alpha 50 i Yamaha HS7. Mam te Focal 50 i zrobiłem to co producent polecił: ograłem je. Grały sobie kiedy wychodziłem z domu jakaś muzę dub bo tam fajny bas. Tak jak nie zrobiły na mnie wrażenia na początku (może nie bylem nimi zachwycony), tak po kilku tygodniach takiego ogrywania (po kilka kilkanaście godzin dziennie) to sa zupełnie inne monitory. Sa niezwykle szczegółowe i precyzyjne grając bardzo ładnie z przepięknie zdefiniowanym basem. Na dzień dzisiejszy mnie raczej zachwycają. Mój kumpel ma ten sam audio interface i kolumny Yamaha HS7. Za każdym razem kiedy słucha na moich “zazdrości mi ” twierdząc ze Focale maja więcej basu. Myśle ze to kwestia zdefiniowania basu oraz tego gdzie które maja bass reflex. Dlaczego o tym pisze? Nie, nie dlatego żeby sie pochwalić hahahahahaha ….
    Pisze o kwestii odsłuchiwania w sklepie.. Pisze o kwestii pierwszego wrażenia z wrażeniem po jakimś czasie “pracy” danych monitorów.
    W sklepie mamy inne warunki niż w domu. Monitory mogą zagrać w sklepie swietnie a w domu będziemy żałować zakupu.. Idealnym rozwiązaniem jest wziąć do domu i posłuchać a potem oddać i wziąć inne i tak sprawdzić. Nie wiem czy to możliwe. Ja miałem taka możliwość na szczęście.
    A teraz a propos matowego brzmienia Focali i środka w Yamaha lub KRK. To nieatrakcyjne brzmienie może być duża zaleta przy używaniu do miksowania a nie słuchania muzyki. Środek w Yamaha jest ewidentne podkręcony, co oszukuje i myli. Z kolei KRK maja jakby wycięty środek i po jakimś czasie używania wydają sie mętne. To tez przeszkadza w miksowaniu. Ja wiem ze niewiele wiem, ale mimo wszystko postanowiłem sie podzielić moimi przemyśleniami i doświadczeniem. Być może pomoże to komuś podjąć właściwa decyzje biorąc pod uwagę kilka dodatkowych czynników.

    • Ten motyw z mylnym pierwszym wrażeniem to ewidentnie ważna rzecz. Dzięki za podzielenie się przemyśleniami.

Zostaw komentarz