4 Najmniej Istotne Elementy Produkcji Muzyki…

Dzisiaj zaserwuję taki trochę przewrotny artykuł, który może nie nauczy nas nowej techniki i nie wskaże rewolucyjnych rozwiązań, ale pozwoli uczulić na kilka kwestii, a przy okazji będzie stanowił dobre podsumowanie dwóch poprzednich wpisów.

Przyglądaliśmy się najważniejszym elementom prawidłowego odsłuchu oraz poznaliśmy najważniejsze narzędzia miksu, dlatego teraz przyszedł czas uświadomić sobie, jakież to składniki procesu produkcji są dla nas najmniej istotne i dlaczego nie powinniśmy sobie nimi zbytnio głowy zawracać.

A przynajmniej nie w pierwszych miesiącach czy nawet latach pracy – zależy, jak często i intensywnie się produkcją muzyki zajmujemy… Są bowiem takie elementy, które zamiast pchać nas do przodu, skutecznie spowalniają nasz rozwój, rozpraszają, a wpływ na jakość naszych produkcji mają zazwyczaj minimalny. Ba, czasem wręcz ten wpływ jest żaden, wbrew temu, co niektórzy sądzą. I o tych kilku sprawach porozmawiamy w tym artykule.

Co w takim razie powinniśmy zepchnąć na plan dalszy?

I. Marka interfejsu/mikrofonu/wtyczki

Zanim zaczniecie mnie krytykować za stwierdzenie, że interfejs czy mikrofon albo konkretna wtyczka nie mają większego znaczenia, musicie zrozumieć, z jakiego punktu widzenia to piszę. Chodzi mi o porównywanie, bo tu są dwie kwestie:

    • Tani interfejs/mikrofon/cokolwiek kontra inny tani interfejs/mikrofon…
    • Tani interfejs/mikrofon… kontra drogi interfejs/mikrofon

Zacznijmy od przypadku pierwszego

Delikwent ma przeznaczone na interfejs audio powiedzmy 500zł i nie wie, czy ma wybrać Focusrite’a, Presonusa, Emu, Rolanda, M-Audio, Alesisa czy jeszcze cokolwiek innego, bo chce mieć najlepszą możliwą jakość nagrania. Czyta wszystkie opinie jakie znajdzie w sieci na temat tej jakości (często bardzo sprzeczne) i robi mu się w głowie jeszcze większy zamęt niż na początku, a któryś interfejs w końcu wziąć trzeba. Tylko który? Otóż – BYLE KTÓRY!

Z punktu widzenia „jakości nagrania” wszystkie interfejsy z danego przedziału cenowego brzmią identycznie, ewentualnie mają jakąś dziesiątą część procenta różnicy, której w ŻADEN sposób nie da się wyczuć. Nie raz pisałem, że w wyborze interfejsu liczą się inne rzeczy i to jest z kategorii elementów ważnych. A to, jakie logo ma interfejs na swojej obudowie, jest tak dla nas równie istotne, co kolor kuchennych zasłonek sąsiada.

Ze swojego niewielkiego doświadczenia wiem, że w danym przedziale cenowym nie znajdziemy jakiegoś faworyta brzmieniowego w świecie interfejsów czy mikrofonów. Ten sprzęt generalnie trzyma średni poziom, a raz na długi czas trafi się ewentualnie model, który jest nad wyraz słaby. Natomiast w drugą stronę to nie działa – model wybitnie dobry, świetny i wspaniały na tle konkurentów z tej samej półki cenowej się po prostu nie trafi. Dlatego na próżno nam go szukać.

Teraz drugi przypadek

Należy zapytać, dlaczego cena jednego interfejsu jest znacznie wyższa od drugiego. A zwykle jest wyższa dlatego, że oferuje on więcej kombinacji połączeń, a nie 5 razy lepszą jakość nagrania. Mamy więcej wejść analogowych, więcej przedwzmacniaczy, wejścia cyfrowe, a czasem nawet mierniki czy inne udogodnienia. I znów wszystko sprowadza się do tego, czego nam potrzeba. Bo na co komu 8-kanałowy interfejs, gdy zamierza tylko wokal nagrywać?

Są jednak wśród tego podziału wyjątki, np. interfejsy od RME (UFX), Apogee (One lub Duet) czy Focusrite Forte. Te niewielkie interfejsy kosztują znacznie więcej niż odpowiedniki innych firm z podobną ilością wejść i funkcjonalnością. Skąd zatem tak zawyżone ceny? Podobno inżynierowie projektujący te interfejsy stawiają na najwyższej jakości konwertery i bardzo czyste przedwzmacniacze, co znacznie podnosi koszty komponentów, produkcji i ostatecznie – ceny produktu.

Niech będzie, ale czy jest to różnica warta takiej wysokiej ceny? To już indywidualna decyzja każdego. Moim zdaniem, poprawa jakości nagrań będzie, ale niewielka. Tyle, że jeśli ktoś już jest na takim etapie wtajemniczenia i zaawansowania, że każdy procent ma dla niego ogromne znaczenie, to wtedy warto spróbować. Reszcie amatorów nie zrobi różnicy, czy będzie nagrywać swoje ścieżki na RME czy na M-Audio. Serio.

Odrębny przypadek to porównanie bardzo, bardzo tanich interfejsów, jak chociażby Miditech Audiolink, którym bliżej parametrami do kart zintegrowanych czy innych multimedialnych – z wysokiej klasy interfejsami (chociażby tymi wymienionymi dwa akapity wyżej). Tutaj przeskok będzie spory. Ale jeśli mówimy o interfejsach w podobnych cenach, to naprawdę małe znaczenie jest, który z nich weźmiemy…

Po raz kolejny powtórzę – trzeba wybrać interfejs, którego ilość wejść/wyjść i innych elementów nam odpowiada i zacząć trenować nagrywanie, a nie tracić czas na bezsensowne porównania prędkości samochodu zielonego z czerwonym. Jest cały szereg o wiele bardziej istotnych elementów w procesie nagrywania niż konkretny konwerter czy preamp wbudowany w nasz interfejs.

Słowo o mikrofonach

Wiemy doskonale, że cena produktu nie zawsze idzie w parze z jakością, bo przykładowo mikrofon dopasowuje się do sytuacji, a nie wybiera na podstawie tego, ile kosztuje. Nieraz poczciwy (i tani) Shure SM58 sprawdzi się znacznie lepiej na jakimś źródle niż Neumann czy Telefunken kosztujący 20 razy więcej. Czy będzie brzmiał inaczej? Pewnie. Czy będzie brzmiał lepiej? Niekoniecznie i nie zawsze…

Równie istotne jest to, że pracując z pozycjonowaniem mikrofonu względem źródła dźwięku, mamy tak naprawdę spore pole manewru brzmieniowego. Nie mówię, że dobrego, droższego sprzętu nie warto kupować, bo to nieprawda, ale do niego trzeba dojrzeć i rozumieć, dlaczego się go potrzebuje. Znacznie istotniejsze jest to, co potrafimy zrobić z tym, co mamy, a nie ile jesteśmy gotowi wydać na nowy sprzęt, bo bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

Zauważcie, że każde szanujące się studio ma w swoim arsenale kilka różnych mikrofonów do wokalu. Powód ku temu jest bardzo prosty – nigdy nie wiadomo, z jakim głosem przyjdzie pracować, dlatego znacznie lepiej jest mieć kilka opcji do wyboru, żeby już na starcie uzyskać brzmienie najbardziej odpowiadające naszemu wyobrażeniu niż posiadać tylko jeden (za to bardzo drogi mikrofon), który raz się sprawdzi, a raz nie – niezależnie od swojej ceny.

II. Niekończące się debaty o domniemanej wyższości konkretnego rozwiązania

I tu będziemy mówić między innymi o:

    • Mac vs PC
    • Analog vs Cyfra
    • Outboard vs Pluginy i tak dalej…

Za dużo czasu tracimy na forach próbując odkryć najlepsze z możliwych rozwiązań. Podpowiem – one nie istnieją. Nie raz już o tym lamentowałem na łamach bloga, a i sami pewnie też doszliście do takich wniosków podczas własnej pracy. Nie, żeby te rzeczy nie miały zupełnie żadnego znaczenia, ale gdyby chociaż połowę czasu traconego na tego typu jałowe dyskusje przeznaczać na właściwą pracę, to mielibyśmy więcej lepiej brzmiących produkcji wychodzących z naszych pracowni…

  • Zarówno na PC, jak i na Macu da się tworzyć muzykę. Jeden komputer nie brzmi lepiej od drugiego – liczy się nasz tor audio, system odsłuchowy i umiejętności. A to, czy systemem zarządzającym jest Windows czy jakiś Gepard – nie wpływa na brzmienie. Inną sprawą jest stabilność, kompatybilność i cały ten bajzel, ale od strony brzmieniowej – jeden huk!
  • Brzmienie muzyki możemy uzyskać równie dobre w domenie cyfrowej, jak i analogowej. To są tylko dwie różne drogi do osiągnięcia tego samego rezultatu – nagrania i zmiksowania utworu. Jedni preferują pierwszą, inni drugą, a każdy z nich ma te same szanse. Liczy się to, jak do sprawy podejdą, a nie czym będą kręcić. Pominę już ten drobny fakt, że w dzisiejszych czasach i tak każdy pracuje po części w obu światach, bo jest to nieuniknione. Dyskusja i próba wyciągnięcia definitywnych wniosków w kwestii wyższości jednego rozwiązania nad drugim jest ewidentną stratą czasu i energii.
  • Nieprawdą jest, że na wtyczkach nie da się zrobić równie kapitalnego miksu, co na outboardzie (zewnętrznych procesorach). Znów – są to metody pracy, jedni wolą klikać myszką, inni preferują poruszanie prawdziwymi suwakami i gałkami. Obie strony mają te same szanse na sukces.

III. Kwestie sprzętu ogólnie…

Jeśli ktoś dopiero stawia pierwsze kroki i chce wtopić się w świat produkcji, to nie powinien moim zdaniem spędzać miesięcy na przeglądaniu stron w celu odnalezienia najlepszej konfiguracji, tylko zaopatrzyć się w podstawowe narzędzia, nauczyć się trochę nimi posługiwać i sprawdzić, czy rzeczywiście to jest to, co chce robić. Jeśli tak, sprzęt zawsze można potem wymienić na lepszy. A godziny pracy spędzone na nauce są bezcenne!

I znów wracamy do kwestii porównywania… Ta sytuacja będzie się tyczyła także wyższości jednego DAW nad drugim, czy modelu korektora, kompresora lub innej wtyczki. Ta kwestia jest szczególnie kuriozalna w przypadku młodych ludzi, którzy debatują nad wyższością jakiegoś plug-inu nad innym, nie potrafiąc nawet określić (a często i usłyszeć) co robią parametry korektora i kompresora… Litości 🙂

Minimalne (jeśli w ogóle) różnice między korektorem A i B usłyszycie dopiero po jakimś czasie pracy z dźwiękiem. Przez pierwsze miesiące, z niewytrenowanym uchem bardzo ciężko będzie Wam wychwycić jakiekolwiek niuanse różniące jedno EQ od drugiego, więc zamiast próbować na siłę odnaleźć ten najlepiej brzmiący moduł, nauczcie się najpierw stosować korekcję w praktyce. Czas na weryfikacje i porównywanie poszczególnych modeli jeszcze przyjdzie. A wtedy zdacie sobie sprawę (i usłyszycie), że te różnice są i tak mikroskopijne…

Najwięcej dobrego zaczniecie robić dla swoich produkcji, gdy będziecie umieli się posłużyć jakimkolwiek korektorem, a nie posiadali ten mitycznie „najlepszy”, ale nie będziecie umieli go nawet ustawić…

Te trzy pierwsze kwestie, ściśle związane ze sprzętem powinny dać niektórym do myślenia. Możecie się zastanawiać, dlaczego tak często trąbię o tym, że to nie sprzęt jest najważniejszy, że liczy się muzyka, warsztat, kompozycja, wykonanie, aranżacja i cała strona artystyczna i emocjonalna. To już Wam mówię dlaczego. Nieprzerwanie, od ponad trzech lat istnienia bloga, w pytaniach kierowanych do mnie przez różne osoby – ta kwestia jest najczęściej poruszana. I martwi mnie to, że mimo wielu artykułów ten temat dotykających, niewiele się zmieniło.

Ciągle dostaję pytania w stylu, który interfejs z dwóch polecam (ta sama cena, niemal identyczne parametry i możliwości), albo który mikrofon z tych trzech jest najlepszy (podobnie) i tak w kółko… Dlatego, między innymi, wysmarowałem ten artykuł. Chcę Wam tu i teraz oznajmić, że jestem już taką sytuacją bardzo zmęczony. Póki co, chyba po prostu nie będę odpisywał na takie wiadomości i jak z automatu będę wysyłał link do tego artykułu. A co dalej, na dłuższą metę – to jeszcze nie wiem.

Ostatnia perełka to wiadomość od pewnego czytelnika (z szacunku imienia nie podam), który poszukiwał mikrofonu do wokalu. Odesłałem go do artykułu na ten temat, a on mi odpisał, że „tam nie jest podane, który z nich będzie najlepszy”. Opadło mi wszystko, bo jak się okazuje, zdolność czytania ze zrozumieniem to już zanikające w naszym młodym społeczeństwie zjawisko.

Ja przepraszam, że tak ostro dziś, ale są pewne granice i moje zostały już przekroczone…

Wróćmy jednak do tematu. Skoro już o zadawaniu pytań…:

IV. Założenie, że istnieją „właściwe” sposoby na wszystko

Kochani, nie w tej dziedzinie… Pytania w stylu, jak najlepiej obrobić wokal, jak należy skompresować bębny, czy powinienem stosować kompresję na sumie, czy mogę zastosować technikę side-chain na pogłosie albo co gorsza – jakie ratio jest najlepsze do kompresji wokalu czy jaki DAW jest najlepszy do hip-hopu… Tego typu pytań widzę codziennie mnóstwo, a to przeraża.

Wszystko, co obserwujecie u innych realizatorów, na blogach, na kursach, na tutorialach i w magazynach to są przykłady zastosowań różnych narzędzi i technik. Nie istnieją jedne, idealne, najlepsze rozwiązania na żaden aspekt produkcji. Nie ma najlepszego DAW, najlepszego EQ czy powiedzmy ustawienia kompresora. To tak, jakby istniał najlepszy kolor, najsmaczniejszy owoc, czy najlepszy rozmiar bielizny… Ścieżki poddajemy takiej obróbce, jakiej w danej sytuacji wymagają, a różne techniki możemy stosować na czym nam się tylko podoba – czy się sprawdzą, przekonamy się, jak spróbujemy. Raz zadziałają, raz nie.

Odpowiedzi na pytania w stylu „czy mogę…” „czy powinienem…”, „czy stosuje się…” nie istnieją, bo gdyby tak było, to wypływałyby z założenia, że są właściwe, jedyne i najlepsze sposoby na wszystko. A to byłaby niestety wielka bzdura. Jeśli brak Wam pewności, to zdajcie się na odwagę i wypróbujcie czegoś na własnej skórze (na śladach), nie bójcie się korzystać z utartych schematów, ale róbcie to z głową i w kontekście danego utworu.

A z drugiej strony – nigdy, przenigdy niech Was nie blokuje żadna myśl w stylu “tak się nie powinno robić”. Ale najważniejsze jest to, żebyście przestali przekopywać internet w poszukiwaniu tej “najlepszej” metody na wszystko, tego “najlepszego” sprzętu czy wtyczki. TAKICH RZECZY NIE MA! To będzie tylko powodowało zastój w Waszym rozwoju i jakąś paranoję, że “nie robię tego na najlepszym dostępnym sprzęcie czy plug-inie”.

Pamiętajcie, że profesjonalne brzmienie Waszych produkcji to wypadkowa bardzo wielu czynników, w większości przypadków nie związanych ze sprzętem czy wtyczką, jakich używacie.

Podsumowanie

Wychodzi z artykułu na to, że 3 z 4 najmniej istotnych elementów produkcji, to sprzęt, sprzęt i sprzęt… Czwarty, podsumowujący element to kwestia myślenia i podejścia (i też zahacza o kwestię sprzętu, wtyczek – narzędzi ogólnie). Bardzo mocno chcę podkreślić, że sprzęt jest nam oczywiście potrzebny, jest wręcz niezbędny (o tym więcej wkrótce). Ale miejcie świadomość tego, że nie istnieją narzędzia najlepsze, idealne ani jedyne właściwe techniki, sposoby i metody. Każdy, kto zabiera się za produkcję swoich utworów, z czasem dojdzie do miejsca, w którym zrozumie, że korektorem marki A osiągnie bez problemu ten sam rezultat, co korektorem marki B.

Będą oczywiście skrajne przypadki, gdy dany plug-in czy urządzenie ma jedyne w swoim rodzaju walory brzmieniowe czy jakąś dodatkową funkcjonalność, ale nie oznacza to, że bez niego nie zrobimy świetnego miksu. Zrobimy go inaczej. Każdy z resztą robi wszystko po swojemu, nawet, jeśli korzysta z jakichś przyjętych norm. To są rzeczy, które będziecie obserwować nagminnie. Dwie osoby z tym samym zestawem narzędzi i wiedzą w głowie zrobią dwa zupełnie inne miksy. Każdy inaczej słyszy, co innego lubi.

Więc mój prikaz na dziś jest taki, żebyście zaprzestali bezowocnych poszukiwań, a zamiast tego skupili się na rzecach istotnych, od których rzeczywiście zależy jakość Waszych produkcji. Nauczycie się i zrozumiecie znacznie więcej niż Wam się wydaje.

Na zdjęciu Jack Joseph Puig i jego “zabawki”. On na nie zasłużył już dawno 🙂

Zostawić komentarz ?

59 Komentarze.

  1. Bardzo lubię i dziękuję za ten głos.

  2. Dostałem po głowie, w twarz i kopa w tyłek. Święta racja; sam nieco się ostatnio w tym wszystkim zagubiłem. Ten felieton nieco mnie ocucił. W pogoni za sprzętem/softem zapomniałem co w tym wszystkim jest najważniejsze. Na szczęście wychodzę na przysłowiową “prostą”. Czas pożegnać ten niepotrzebny mętlik w głowie. Dzięki Igor po raz kolejny. Jednocześnie przepraszam, ponieważ dołożyłem swoje “3 grosze” do powstania tego wpisu. Potrzebowałem takiego potrząśnięcia. 5!

    • Oj tam, nie Ty jeden 🙂 Ważne, żeby się w pewnym momencie otrząsnąć!

  3. Bardzo dobry artykuł. 😛 Niestety bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę pogoni za sprzętem, bo mimo wszystko nawet jak się nie ma kasy to łatwiej jest myśleć o dokupieniu kolejnego “klocka” i wiązać z nim nadzieje niż wysiedzieć swoje przy miksach. Najprostsze rozwiązania często są (z pozoru)mniej atrakcyjne, ale przynoszą najlepsze efekty.:-). Pozdrawiam:-)

  4. Wg mnie problem zaczyna wię w momencie gdy więcej czasu się poświęca na wyszukiwanie nowego sprzętu niż pracuje na tym który się już ma.

    • Zgadza się. I zgubne jest pokładanie nadziei w tym, że ten nowy sprzęt magicznie uczyni nasze utwory lepszymi.

  5. Igorze pamietaj, ze pomimo wielu durnych postow jakie dostajesz, sa tu ludzie potrafiacy czytac ze zrozumieniem, a wiec nie lam sie 🙂 Wierze, ze takie idiotyczne pytania potrafia wytracac z rownowagi. Trzymaj sie,pozdrawiam.

    • Jasne, przecież zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy podążają taką zgubną drogą 🙂 Pozdrawiam rownież.

  6. Maciekgiarzysta

    No to w końcu który interfejs do 100 000 zł jest najlepszy ? 😉

    • Dyktafon. Bo zdążysz go odpalić zanim zapomnisz swój pomysł 😉

  7. wszelkiduch

    Witam. Święta prawda w tym poście! Znam, takich “miszczów dźwięku”, którzy jak się obstawią sprzętem to strach, jak by się taki “setup” dajmy na to wywalił na Pana muzyka – no to raczej tylko pozostaje szpitalny oddział ratunkowy. A sama muzyka – no cóż 😛 To scena. A studio – dokładnie to samo. 😆

    Totalny bezsens! Dlatego cieszę się, że poruszyłeś ten temat własnie w kontekście przerostu formy nad treścią – bo jak numer jest kompozytorsko “do bani” to go 200 ton najlepszego sprzętu nie uratuje!!! Koniec i basta 🙂

  8. A ja mam takie pytanie – pracowałem w studiu na drogim RME FireFace 800 poprzez firewire. Zajefajny interfejs który miał nałożone później w DAW ogromną ilość wtyczek i nic nie mulił nie przerywał. Również nie koloryzował brzmienia. W domu do zabawy bawię się zwykłym Line6 TonePort UX1, który już przy kilku wtykach się zacina, również na odsłuchu strasznie basuje.

    Jak ma się sprawa z interfejsami typu Focusrite Scarlett 2i2 ? Mają one wystarczająco mocny procesor w sobie żeby swobodnie cała moc obliczeniowa na nie spłynęła ? Jaka jest jakość odsłuchu ?

    • Chyba mylisz możliwości interfejsu z mocą obliczeniową komputera… Jak używasz wtyczek, to nie interfejs się dusi, a Twój komputer.

  9. Już wcześniej chciałam napisać Ci jak bardzo jestem Ci wdzięczna za tę stronę. Zwykle bez namysłu i zastanawiania się nad polskimi odpowiednikami szukam informacji po angielsku, ale Zakamarków nie zamieniłabym na żadnego innego bloga. Jesteś niesamowitą kopalnią wiedzy i jestem pełna podziwu, że chce Ci się nią dzielić w ten sposób.

    Kiedy rok temu rozpoczynałam poszukiwania swojego pierwszego mikrofonu (i informacji na temat tego, które rozwiązanie jest najlepsze) wszystko zaczęło mi się krystalizować dopiero kiedy przejrzałam Zakamarki. Nadal nie rozumiałam wielu rzeczy i dopiero teraz naprawdę zaczynam pojmować o co Ci chodziło kiedy uparcie pisałeś, że wszystko zależy od potrzeb i preferencji. Ten artykuł rozwiał ostatnie resztki moich naiwnych wyobrażeń i chwała Ci za to. Dochodzę do tego, że z dźwiękiem jak z rysowaniem, są różne style i różne rzeczy się ludziom podobają ale najpierw trzeba opanować absolutne podstawy, a i wtedy na najbardziej prymitywnych narzędziach da się tworzyć perełki. Tyle że jak się zaczyna to tak naprawdę nie bardzo ma się pojęcie o tym czego się chce (tudzież czy głos brzmi na danym mikrofonie dobrze czy nie, ja pojęcia nie mam czy mój jest dla mnie najlepszy) i czego potrzebuje, dlatego ludzie wolą polegać na jakimś autorytecie, który wie jak to wszystko wygląda. Też należę do tych leniwych ludzi, ale ostatnio stwierdziłam, że nikt za mnie niczego nie będzie robił (a nawet jeśli to i tak będzie mi czegoś brakowało i będzie mnie to drażnić), znalazłam kilka piosenek, których styl i obróbka bardzo mi się spodobały i chcę żeby moje też tak brzmiały. Myślę, że to dobry początek na drodze do znalezienia swojego ulubionego brzmienia.

    W skrócie, jesteś moim osobistym bohaterem 😀 Mam nadzieję, że pisanie bloga nie znudzi Ci się zbyt szybko.

    • hmm mozliwe w sumie. a jesli chodzi o druga czesc pytania ? o jakosc odsluchu w poszczególnych interfejsach ? również jest to jeden poziom ?

    • przepraszam nie w tym miejscu dodałem koment 🙂

    • @Salva – bardzo dziękuję za te słowa. Cieszę się, że mogłem się przyczynić do Twojego uświadomienia sobie tych ważnych kwestii. Ta część komentarza powinna być najlepszym dowodem na to, co próbuję często przekazać i bardzo mnie cieszy fakt, że to dociera do ludzi 🙂

      @Chronix1 – sytuacja z porownywaniem odsłuchu jest podobna, jak z torem nagrania. Też większych różnic nie znajdziesz w sprzęcie z tej samej półki.
      Na przyszłość uważniej komenty dodawaj 😉

  10. Igorze a jak sądzisz czy interfejs behringer firepower fca 1616 będzie z tej samej półki jakościowej, szumowej, jak focusrite, presonus , etc. ??

    • Niewiele o nim wiem, ale myślę, że raczej trzyma jakiś poziom. Ktoś na Gearslutz porównywał go z Focusritem 2i2 i wyniki były takie, że oba brzmiały niemal identycznie – całkiem czysto i klarownie. Jeśli wierzyć tym testom, to można spokojnie powiedzieć, że to podobna półka.

    • Wracając di tematu sam się łapię często na tym że zaprzątam sobie głowę nowościami, różnymi firmami.Najgorsza sprawa to obłożyć się tysiącami pluginów, i zastanawiać się 2 dni który eq użyć.Masakra
      Sam się często łapię na tym że gdzieś się wywląkę myślami za daleko i muszę szybko wrócić do konkretnej pracy.Wystarczy jeden zestaw narzędzi aby coś zdziałać.

      P.S. Behringer firepower 1616 jest ukazany na filmie użytkownika, na którym traci łączność adat co jakiś czas tak na ok 8 sec.
      Czyli jednak w dalszym ciągu udawadniają swoją reputację.

    • Coś tam o trefnych sterownikach pobieżnie czytałem i niezbyt dobrym firmwarze, acz od strony brzmieniowej (jak już zadziała) nie różni się w sumie od konkurencji.
      Mówisz, że wystarczy jeden zestaw narzędzi? Ok, ale który z nich jest najlepszy? 😉

    • Nie ma “najlepszy” 🙂 Jeden sprawdzony, bez kombinowania, i ciągłego szukania – ponieważ braknie czasu na praktykę. 🙂

    • Ja pół toku temu powywalałem wszystkie pluginy, z których nie korzystam, nie szukam też teraz żadnych nowych tylko staram się z tych co mam wydusić jak najwięcej. Pozdrawiam

    • I bardzo dobrze.

    • Jestem na etapie kupna interfejsu “służbowego” i złapałem się na tym że nic nie robię 2-gi tydzień tylko siedzę na stronach producentów…
      🙂

  11. Na początku realizatorskiej drogi jest nieuniknione zadawanie głupich pytań,sam się jeszcze na tym łapie,ale z czasem to powinno zanikać.Może dojdziemy kiedyś do tego,że ktoś wymyśli takie DAW (lepiej nie) które będzie miało jeden czerwony przycisk…mam pomysł na hita! Wciskam i wyskakuje CD.Myślę,że praca w DAW uczy nie tylko robienia piosenek,ale na swój sposób uczy subtelności, delikatności,równowagi itp.Warto więc pewnych rzeczy nauczyć się na piechotę,a nie czekać na gotowe rozwiązania.

  12. No to w końcu żeś mnie tym i poprzednim artykułem zmotywował do tego, żeby w końcu zabrać się za adaptację akustyczną mojego pomieszczenia, dzięki Ci za to :mrgreen:
    Co do sprzętu to ostatnio kupowałem interfejs z półki półprofesjonalnej (700-1000) i stanęło na focusricie scarlett, dlaczego? Bo mi pasował kolorystycznie do blatu :mrgreen: Czuję się troszeczkę rozgrzeszony po tym artykule 😳

  13. To chyba nie jest jeszcze polka pol profesjonalna 😉

  14. artykuł cudo,tradycyjnie cała prawda,dużo cierpliwośic na przyszłość,pozdrawiam;)

  15. Nie wiem Igor czy sobie zdajesz sprawę z tego ile dobrego robisz naprawdę 😀 Dzisiaj nie ma nic za darmo a czas to pieniądz a tutaj można by rzec kompendium wiedzy na najwyzszym poziomie, słowa uznania 😉
    Wielu ludzi błądzi po jakże przecież ogromnym świecie muzyki jakby zaczęli produkować muzykę tylko po to żeby znależć jakiś magiczny mikrofon, plugin czy cokolwiek, a gdzie w tym pasja, emocje? Ciesze się że nie tylko dajesz wiedze ale przede wszystkim starasz się UKIERUNKOWAĆ tych którzy zaczynają przygodę z muzyką i tych którzy się nieco w tym wszystkim pogubili. Wszystkie szczegóły są ważne, ale nie można zapominać o celu, po co się to wogóle robi…

    • Pogubić się bardzo łatwo, zgadzam się. A staram się jak mogę. Dzięki za dobre słowo. Pozdrawiam

  16. Hej , cieszę się , że tutaj trafiłęm panie Igorze profesorze . Jestem amatorem , ale dla mnie i tak najważniejsza jest aranżacja . pozdrawiam :mrgreen:

  17. Ja również zauważyłem, że wpadam w wir czytania, planowania zakupów, porównywania itp. a nie w wir pracy…
    Choć już sam zaczynałem to zauważać ten art tylko mi w tym pomógł za co dzięki:)

    Czytając wyczułem lekką nutkę rezygnacji i irytacji ale ani się waż zawieszać bloga! 😉

    Na koniec dodam że ZakamarkiAudio.pl zostały wspomniane na Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt.:
    “Szkoła XXI wieku a media i cyberprzestrzeń. Konteksty interdyscyplinarne w obszarze sztuki, edukacji i nauk społecznych”
    W wystąpieniu dotyczącym, a jakże, domowego studia nagrań 😀

    • Ha, dzięki za cynk o konferencji. Mam nadzieję, że w dobrym świetle nas tu wszystkich przedstawili? 🙂 Co do “nutki”, to niestety dobrze wyczułeś, ale póki co kryzys minął 😉

  18. Od siebie mogę dodać że Hardware wcale aż tak “cudownie” i “lepiej” nie brzmi. Co prawda na codzień korzystam zarówno z VSTi oraz VST ale mam też kilka studyjnych klasyków oraz sprzętowy sampler. Hardware brzmi inaczej niż soft ale to nie znaczy że lepiej. Trzeba poprostu wiedzieć co gdzie zastosować żeby to dobrze brzmiało. Bez wiedzy i umiejetności nie zrobisz dobrego mixu nawet mając cała sciane 1176 i konsoletę NEVE 🙂

  19. arturmuzykant

    Właśnie najważniejsze w dzisiejszych czasach jest wpoić młodym adeptom realizacji dzwięku te święte słowa:

    ….I Am The Sound! – jestem brzmieniem. Jestem dźwiękiem. Jestem muzyką……

    czyż nie ???? 😀

  20. Muszę przyznać,że w pierwszej chwwili bardzo rozbawiło mnie zdjęcie w tym wpisie.Nie wątpie,że Pan Jack pracuje szybciej niż ja.Ciekawe tylko ile mu czasu zabiera znalezienie potrzebnego procesora?I jak tu wierzyć powiedzeniu w rodzaju,że dobry muzyk to zagra nawet na końskim włosiu,skoro jeden człowiek potrzebuje tyle sprzętu?

    • Czy rzeczywiście potrzebuje, to pewnie kwestia sporna… Tym bardziej że ludzie z Waves zrobili kiedyś plug-iny sygnowane jego imieniem, w których zawierają się emulacje łańcuchów jego urządzeń i spokojnie zastępują fizyczne odpowiedniki.

  21. Muszę się nie zgodzić co do wyboru interface’u. Przeszedłem już przez kilka (ze “średniej” półki) i muszę powiedzieć, że warto sprawdzić przed zakupem czy aby sterowniki producenta (ASIO) nie będą nam sprawiały problemów przy pracy. Posprawdzać na forach nie pod kątem opinii nt., a pod kątem problemów właśnie. W moim wypadku były to tzw. audio dropuots, spowodowane miernym sterownikiem (M-Audio) przez co musiałem ostro kombinować lub iść na kompromis, co utrudniało robienie roboty. Obecnie używam Focusrite 2i2 (FL Studio & Reaper), gdzie trochę brakuje MIDI, ale jestem zadowolony z braku komplikacji 🙂

    Pozdrawiam i dzięki za Twoją robotę 😉

    • Komplikacje ze sterownikami swoją drogą. Artykuł porusza przede wszystkim kwestię brzmienia interfejsów z tej samej półki.

  22. Kilka słów do Igora

    Po pierwsze, rozumiem Twoją irytację zadawanymi w kółko pytaniami na które nie ma odpowiedzi. Spójrz jednak na drugi koniec kija – bardzo dużo osób jest Ci wdzięcznych za to co robisz, ze mną włącznie.

    Twoja strona jest jedyną w tej dziedzinie na której hobbysta nie czuje się jakby przeglądał katalog Ferrari na które musi ciułać następne 25 tysięcy lat, oraz jedyną na której pierwszą odpowiedzą na 90% pytań nie jest “poszukaj w google”.

    Dlatego zdanie “A co dalej, na dłuższą metę – to jeszcze nie wiem.” zabrzmiało groźnie. Wielką stratą dla nas by było zamknięcie tego bloga, ponieważ jest ogromnym źródłem przystępnej wiedzy, do tego wykładanej w bardzo sympatyczny sposób.

    Niestety zjawisko które opisywałeś jest plagą czasów internetu i to w każdej dziedzinie. Zanim zająłem się tematem audio mocno interesowałem się sportem, a dokładniej kulturystyką, udzielałem się na forach itp. I tam było to samo. Podwieszone tematy z wyłożonymi podstawami, jednak ciągle padały te same pytania na które nie ma odpowiedzi co było wyjaśniane już tysiące razy.

    Twój blog za sprawą jego wartości staje się coraz bardziej popularny, a minusem popularności są właśnie tacy ludzie którzy nie rozumieją że nie ma czegoś takiego jak “najlepszy”.

    Po drugie – skoro już tak się dzieje, może warto by było pomyśleć o jakimś sposobie na odciążenie Twojej osoby. Mam tu dwa pomysły:

    a) uruchomienie forum na stronie na którym reszta użytkowników zajęłaby się takimi pytaniami.

    b) lekkie ukrycie formularza kontaktowego na stronie. Tak często robią duże firmy które w przeciwnym razie cały czas by musiał odpowiadać na to samo pytanie, robi tak np Microsoft. To powoduje że taki użytkownik musi nieco przekopać stronę aby dotrzeć do maila czy formularza, co działa trochę jak filtr. Wierzę, że wiele osób o których piszesz zniechęciłaby się po drodze i weszła na wyżej wspomniane forum o ile byłoby ono dobrze eksponowane w menu.

    Po trzecie – myślę, że część ludzi po prostu nie potrafi sformułować pytania. Niektóre osoby pytające o to czy interface firmy X jest lepszy od podobnego firmy Y mogą chcieć się po prostu dowiedzieć który ma lepsze opinie np na temat awaryjności i spodziewają się, że Ty jako profesjonalista będziesz taką wiedzę posiadał. Boją się po prostu dokonać złego zakupu ale nie w sensie parametrów które są zbliżone, a tego że kupią jakieś dziadostwo które będzie częściej w naprawie niż w domu.

    Po czwarte – jeszcze raz chcę Ci podziękować za prowadzenie tej strony, za cierpliwość, za przystępne ceny kursów (dzisiaj wieczorem zamierzam kupić kurs o korekcji) i generalnie za całą pracę w to włożoną. Nie zniechęcaj się z powodu irytujących pytań, bo wiele innych osób naprawdę docenia to co robisz. Bez tej strony dalej bym robił te same błędy jakie robiłem jeszcze pół roku temu i zniechęcony rezultatami być może bym porzucił to hobby.

    Dziękuję, pozdrawiam i życzę cierpliwości.

    • Dzięki za słowa otuchy, Darek. A co do sugestii…
      a) Pomysł z forum był, ale już dawno upadł. Sam nie miałbym czasu go moderować, a przekazywanie pałeczki osobom trzecim kłóciłoby się z moją filozofią – bardzo cenie sobie to, że mam nad blogiem pełną kontrolę i chcę, żeby tak zostało.
      b) Nie widzę sensu w ukrywaniu formularza, bo wtedy zrobi się bajzel w komentarzach. A ja pedantem jestem z zaawansowanym OCD 🙂
      Z trzecią myślą jak najbardziej się zgadzam. Ludzie muszą mieć jednak świadomość, że nie jestem instytucją na co dzień badającą awaryjność (czy bezawaryjność) każdego istniejącego interfejsu czy innego kawałka sprzętu, więc nie o każdym mam rzetelną i własną opinię. Jak wiem, to podpowiadam. Jak nie wiem, to odsyłam gdzie indziej. Prawda jest taka, że bardzo niewiele modeli można uznać za słabe, czy zgrozo – bezużyteczne. Zwykle (choć oczywiście nie zawsze) wina leży po stronie niezorientowanego użytkownika i braku rozeznania w ustawieniach.
      Co do czwartej myśli – raz jest lepiej, raz gorzej. Dziś się zniechęcę, jutro mam nowe siły. I taki to cykl 🙂
      Również pozdrawiam!

  23. Szczerze powiedziawszy,to najbardziej się wstydzę tego ,że nie znam dobrze mojej sąsiadki która mieszka naprzeciwko mnie,a w dodadku mówi po polsku i mówimy sobie dzień dobry,a mieszkam obok niej już rok.Natomiast jakoś nie czuję zupełnie kompleksów z powodu braku zajomości Jack Joseph Puig-na.Zamieszczając swój wpis miałem jedynie świadomość,że jest specem w swej dzidzinie,a nie trudno było się domyśleć już z samego faktu,że Igor wytoczył Jego nazwisko. Wolę skupić się na zdobywaniu umiejętności realizatorskich ludzi pokroju Jack-a niż sypać z rekawa ich nazwiskami,co i tak ma znaczenie drugorzędne albo jeszcze dalsze.Natomiast są ludzie którzy przykładają tak dużą wagę do sprzętu (i do znajomości nazwisk też)że jesli nie będą mieli tego naj naj interfejsu ,DAW czy jeszcze Bóg wie czego,a z czym Ty Igorze musisz się ucierać na swym blogu to artystycznie daleko nie zajdą.Obładują się sprzętem i będą się cieszyć np.bardzo ładnie wyglądającym interfejsem i bardzo kolorowym DAW lub znajomością realizatora od którego i tak niczego nie będą mogli się dowiedzieć, bo nie znają jego języka.Takie było moje przesłanie.Przyznaję,że trochę mojej winy w tym jest,że źle zostałem zrozumiany.Pozdrawiam.

    • Ja Cię bardzo dobrze zrozumiałem i jak najbardziej rozumiem Twój punkt widzenia, więc nie ma co czuć kompleksów 🙂

  24. Mimo wszystko postanowiłem się podciągnąć.Obejrzałem na You tube filmik z Jego sesją nagraniową.Jestem naprawdę pod wrażeniem tego jak i co nagrywa. 😯

  25. doktorsamuel

    No właśnie, albo jak toś mnie pyta jaka wartość threshold jest najlepsza, to ręce mi opadają i to od razu widać że ktoś nie rozumie po prostu kompresora, zawsze w miksie trzeba po co się sięga po jakąś wtyczkę, zrozumienie jest ważniejsze niż

  26. doktorsamuel

    To że ma się super wtyczkę jak się nią tylko psuje brzmienie bo nie rozumie się co do czego jest i co się zmienia w każdym parametrem, ja używam tylko wtyczek freeware, oczywiście są wtyczki lepsze i gorsze, ale dopiero wtedy gdy je zrozumiesz, np. EQ każdy działa tak samo cali podbija lub ścina częstotliwości, może się tylko zmieniać szerokość wysokość czy rodzaj filtra, a wyglądają zupełnie inaczej (bootEQmkII, melda equalizer czy jakikolwiek korektor graficzny) ale działają tak samo, no może graficzny ma ściśle określone częstotliwości które modyfikujemy, tak samo jest z kompresorami, najważniejsze żebyś zrozumiał to od a do z i wtedy już nie zapytasz jakie ustawienie jest najlepsze, będziesz wiedział że to zmienna wartość pozdrawiam

Zostaw komentarz