Analiza Utworu – Zadanie Specjalne i Konkurs!

Nie raz podkreślałem na blogu, że jedną z lepszych metod na poprawienie swojego warsztatu realizatorskiego i kompozytorskiego jest dogłębna analiza znanych, popularnych czy naszych ulubionych utworów. I nieważne jest w sumie w jakim gatunku muzycznym się na co dzień obracamy. Jak się bowiem okazuje, wszystkie utwory, jeśli odpowiednio rozczłonowane i przeanalizowane, wykazują sporo cech wspólnych, niezależnie od stylu muzycznego.

Będą oczywiście wyjątki i odstępstwa od reguł (jak ze wszystkim), ale one stanowić tu będą raczej niewielki odsetek. Można powiedzieć, że są one tylko tłem dla kolosalnej ilości utworów do siebie pod pewnymi względami „podobnych”. Dodatkowo, możemy również zaobserwować jakieś unikalne cechy wspólne tylko dla danego rodzaju muzyki, ale o tym może kiedy indziej…

Zdecydowana większość piosenek, jakie na co dzień słyszymy, czy tego chcemy czy nie – trzyma się w ustalonych ryzach, czego nie zawsze mamy do końca świadomość. Dlatego zawsze dobrym pomysłem jest konkretna analiza kilku utworów ze szczytów list – komercyjnych lub swoich własnych… Czasem można się przerazić tym, jak bardzo wszystko klepane jest na jedno kopyto (od lat), a czasem można być świadkiem wielkich odkryć 🙂

Ale ja mam tu na myśli coś więcej niż sam styl i brzmienie, a mianowicie wielopłaszczyznową analizę, w trakcie której pod uwagę weźmiemy:

    • strukturę utworu (podział i nazwanie sekcji, ilość taktów, tempo, tonacja, metrum, etc)
    • kompozycję, aranżację i instrumentarium (co, gdzie, jak i kiedy gra)
    • relację między słowami a muzyką (czy i jak jedno z drugim współgra)
    • kontrasty (jak osiągane)
    • nastrój i sposoby budowania napięcia (czym osiągane)
    • zabiegi mikserskie, efekty i inne „sztuczki”

O tym, jak się do takiej analizy zabrać i na co zwracać uwagę opowiem Wam dokładniej w kolejnym artykule, bo dziś chcę zrobić wszystko inaczej 🙂 Postanowiłem, że czas najwyższy Was trochę zaktywizować, bo ostatnio jakoś mało się na Zakamarkach udzielacie, nad czym ubolewam. Dlatego przygotowałem dla Was zadanie specjalne. Mało tego, z nagrodą!

Mając do dyspozycji swoją wiedzę, wypisane powyżej podpunkty oraz własnego „nosa” – przeanalizujecie na swój sposób jedną z czterech piosenek (lub wszystkie cztery – jeszcze lepiej), które mam Wam do zaproponowania:

    • Imagine – John Lennon
    • Uninvited – Alanis Morissette
    • Sex On Fire – Kings of Leon
    • The Bends – Radiohead (nie mylić z albumem, który ma tą samą nazwę)

Ułożyłem je według “stopnia trudności konstrukcji”, jeśli można tak powiedzieć. Imagine jest banalny do zanalizowania, więc jeśli nigdy tego nie robiliście, to proponowałbym zacząć z tym właśnie kawałkiem, a potem ruszyć dalej. Sex on Fire jest idealnym przykładem hiciora 🙂 Dla odmiany, utwór A. Morissette ma kilka ciekawych elementów i sprytnie budowane napięcie, a kawałek Radiohead trochę mniej standardową strukturę. Tyle mogę Wam podpowiedzieć. Co zrobicie z tymi informacjami dalej, zależy już teraz od Was.

Nie oczekuję elaboratów z Waszej strony – kilka prostych i sensownych zdań w komentarzach naprawdę wystarczy. Postarajcie się też skupić na czymś, co te utwory wyróżnia, identyfikuje, co się na nie składa i jak je odbieracie. Wiadomo, że każdy z nas postrzega muzykę inaczej, lubi co innego i tak dalej – ale w tej zabawie nie chodzi o gusta! Nieistotne jest, że nie lubimy tego czy tamtego. To jest ćwiczenie, a nie konkurs preferencji 🙂

Nawet, jeśli na co dzień jesteście zagorzałymi fanami folku macedońskiego, to i tak bardzo zachęcam do analizy utworu Radiohead. A wszystkim fanom hip-hopu polecam wzięcie na warsztat chociażby Uninvited. Dopóki nie stawimy czoła takim wyzwaniom, dopóty będziemy się zmagać z arcyważnym elementem tworzenia muzyki, czyli tym… jak tworzyć muzykę! 🙂

Autor najlepszego/najbardziej wartościowego komentarza otrzyma w nagrodę dowolny kurs video dostępny na Zakamarkach oraz darmową konsultację miksu jednego utworu.

Miejcie też na względzie, że już na starcie zwycięzcą będzie każdy, kto się podejmie tego zadania. Wnikliwe słuchanie muzyki automatycznie poszerza horyzont słuchacza, to nie podlega dyskusji. A może jakieś zauważone sztuczki czy inspiracje uda się dodatkowo przemycić do swojego kawałka? Same korzyści. Ja się biorę za pisanie swojej analizy, a jak mi się uda wygrać to sobie prześlę kurs na maila i zaoferuję sobie przed lustrem konsultacje miksu kawałka, który sam zmiksowałem… Ktoś chętny mi te podarki z ręki wyrwać?

Gorąco zachęcam do wytężenia swoich głów i wzięcia udziału w zabawie. Wyniki ogłoszę w kolejnym artykule, co oznacza, że macie na to zadanie około pięciu dni. Zabawa kończy się w momencie opublikowania następnego wpisu.

Do dzieła, śpiochy!

Zostawić komentarz ?

28 Komentarze.

  1. Ciekawe 👿
    Spróbuję w wolnej chwili 🙄

  2. Ostatnimi dniami strona otwiera sie bez problemu – spróbuję coś napisać w wolnym czasie.

  3. tommy_krk

    Pierwszy komentarz na blogu (chociaż czytam go już od dawna) będzie konkursowy :). Na pierwsze ogień biorę Imagine Johna Lennona.

    Utwór oparty na 3 akordach, prosty jak budowa cepa, do tego wszystko zagrane na niezbyt dobrze brzmiącym pianinie, w tle można usłyszeć smyki grane na syntezatorze i oczywiście perkusja z basem. Do tego wszystkiego słowa napisane i zaśpiewane przez Johna Lenonna, które chociaż na pierwszy rzut ucha także proste mają niesamowity przekaz. W tym momencie ukazuje się piękno muzyki w całej okazałości: utwór prosty wprost prymitywny muzycznie jednak mający w sobię tak dużą dawkę emocji, że zawsze mam przy nim ciary. Jak dla mnie utwór w top 5 wszechczasów przede wszystkim za to jak prostymi środkami muzycznymi można osiągnąć coś wielkiego artystycznie, nieśmiertelnego.

    Oczywiście pisząc wcześniej, że utwór jest prosty jak budowa cepa i prymitywny pod względem budowy to żadne z tych słów nie jest obelgą dla utworu. Ważny jest efekt końcowy który jest piorunujący, a nie środki przez które osiągnęliśmy ten efekt.

    Polecam też posłuchać cover tego utworu wykonywany przez Perfect Circle. W wolnej chwili napiszę też coś na temat pozostałych utworów (szczególnie o Radiogłowych, którzy są jednym z moich ulubionych zespołów.)

  4. Sex On Fire – Kings of Leon

    Struktura instrumentalna.
    – Perkusja, Bass, GuitarEl R, GuitarEl L , Guitar center , vocal.

    Utwór rozpoczyna partia GuitarEl R która jest umieszczona lekko w przestrzeni stereo, po czym dochodzi partia guitarEl L wraz z sekcją rytmiczną.W chwili włączenia się wokalu otrzymujemy zwrotkę piosenki, z elementami guitar center.
    Jeżeli miałbym umieścić gitary w panoramie, to zrobiłbym tak:
    G L – 75% left
    G R – 75% right
    G C – 25% left

    Zmiany napięcia , oraz kontrastu zachodzą pomiędzy partiami zwrotek oraz refrenów.Kontrast uwidacznia otwarty hihat, oraz partia guitarEl L grana w wyższych rejestrach.Ogromną rolę odrywa tutaj pełna rozgoryczenia, emocjonalna partia wokalisty.
    Pojawia się tutaj również monofoniczny efekt shimmer włączony w partię guitarEl L w panoramie centralnej.

    Układ aranżu:
    – intro
    – zwr 1
    – ref
    – zwr 2
    – ref
    – zwr 3
    – ref(var.b)
    – ref x 2

    Całość piosenki ma charakter biegu, pędząca do przodu, w tempie ok. 150 – 153 BPM

    Wariacja refrenu polega na zatrzymaniu się na chwilę “biegu” – efekt uzyskany dzięki akcentom gitar z tomami, ale zarazem utrzymujemy rytm dzięki pulsacyjnej parti kick.

    Bardzo fajnie wyeksponowana partia basu, prawdopodobnie grana kostką.Ciekawy zabieg mikserski z stereofonicznym efektem slap delay.

    Brzmienie gitar – typowe brudne crunchowe humbuckerowe brzmienie gibsonów.
    Partia perkusji z lekką saturacją – przede wszystkim na werblu.

    Całość wkomponowana w fajną przestrzeń – szczególnie gitary w refrenie.

    Tonacja : E-dur
    Występują dwa akordy: E-dur oraz c-moll, grane na przemian 🙂 łatwe jest piękne.

    Zaskakujące jest to że amerykanie grają taak baardzo brytyjsko.

    • Mirazz ciekawa analiza. Jedynie z dozą nieśmiałości chciałbym sprostować, że faktiko w zwrotce są dwa akordy ale ten drugi to nie c-moll tylko Cis-dur i dodatkowo w refrenie pojawia się 3ci akord A-dur.

    • Witam chcialbym z jeszcze wieksza doza niesmialosci i skromnosci pokusic sie o male sprostowanie. Melodia jest diatoniczna takze zdiwily mnie te akordy co podajecie. Ten drugi akord to cis-moll a w refrenie faktycznie pojawia sie ale A7. Jest to o tyle wazne ze partia gitary gra gis i nadaje to charakteru melodii. Sorka za poprawke 🙄

    • Niedopatrzyłem.Oczywiście że jest cis-moll, a nie c-moll.Myślałem inaczej niż napisałem 🙂

    • ups!! faktiko cis-moll. poraz kolejny sie okazuje , że słuch harmoniczny to moja pieta achilesa. słyszałem w tym cis kwarte z przodu 😳 , ale teraz zagrałem na fortepianinie i faktiko moll.

  5. Hej,

    Ciekawa analiza i recenzja Tommy_krk. Zapomniałeś dodać, iż podstawowym elementem brzmienia tego utworu jest, jak sądzę slap delay, prawdopodobnie do którego został użyty magnetofon. Efekty występuje na fortepianie, bębnach i wokalu. Spróbujmy wyobrazić sobie ten kawałek bez tego efektu…podwójnego puknięcia na werblu (z odpowiednio, muzycznie ustawionym opóźnieniem) ? No i ten szumek z taśmy…

    • tommy_krk

      Dzięki za dopełnienie mojej analizy. Właśnie miałem jeszcze o delayu napisać ale śpieszyłem się na autobus i nawet nie przeczytałem co napisałem 😀

  6. Ekstra zabawa biore na ruszt Kings of Leon, ale rozpoznanie przeprowadze bardziej muzyczne niż realizatorskie z racji większej wiedzy na ten temat.
    Na uwage zasługuje już pierwsza fraza gitary na początku jest zagrana nie mam pewności jak to poprawnie nazwać muzycznie ale chyba z przedtaktem, bynajmniej gdy wchodzi bas i bębny to nie na pierwszy dzwięk frazy tylko na jego “raz” które jest pózniej. Budowa mocno hiciorowa, ksiądz by powiedział święta Trójca a kompozytor tego kawałka święta ósemka. 2 czesciowa zwrotka . 1 częśc 8 taktów, 2 część gęsciejsza również osmiotaktowa. ref 8 taktów gęsto z przytupem. budowa zw/ref/zw/refX2/zwrot/ref/ref z powietrzem/ refren do upadłego. tempo: jak patrze na sekundnik to chodzi wolniej będzie gdzieś na oko allegro moderato tudzież gumtree.pl ;p . Tonacja- zakładając że strój instrumentów jest do a1 to kawałek jest oparty na trojdzieku A-Dur. bas w zwrotce e, cis w ref e, cis , a, pomijając kilka krótkich pochodów w kierunku kolejnego dzwięku. metrum- C. chyba 3 ścieżki gitarowe z przyjemnym dla ucha crunch’em. bas , bebny i wokal.wstęp przedstawia jak wygląda 2 część zwrotki potem spokojniejsza zwrotka, przed refrenem bębniarz buduje napięcie otwierając hi-hat i robiąc przejscie na werblu. refren gdzie zawarte jest sedno liryki, jakgdyby rozwiązanie zagadki czy rozładowanie napięcia zagrane gęsto na basie i z przytupem na wiosłach a na bębnach z całej siły na crash’u(w jednym z refrenów słychać kawałek pekającej pałeczki której fragment uderza w majka, po tembrze uderzenia tego fragmentu śmiem twierdzić , że pałki firmy gładek :p haha. Scieżki gitar fajnie porozrzucane w panoramie.

  7. Jeszcze chciałem się wypowiedzieć na temat “Uninvited” ale tylko w kwestii wokalu, liryki i relacji liryki z muzą. Są zagadnienia, które mnie zaciekawiły ale są też które osmieliłbym się zmienić.
    W ogole to ekstra kawałek chociaż Allanis zawsze będzie mi się kojarzyła z wesoło dziecinnym “Ironic” i nie wiem co by się musiało stać, żebym postrzegał ją bardziej dramatycznie i mroczniej. Chyba, że nagra kawałek z Tomi Iommi i z Ozzim będzie jadła nietoperze :P. Troche jej dziecinny tembr głosu sugerowałby komponowanie dla niej raczej Durowych piosenek ale w tym kawałku poradziła sobie znakomicie moim subiektywnym zdaniem. Ma urzekające ornamenty wokalne już wpisane w jej styl, szczegolnie ten falset na krańcach fraz. Nie jestem fachowcem co do akcentów w j. angielskim ale zaciekawiła mnie prozodia w pierwszej zwrotce w słowach “I have simply wanted” i zaciekawił mnie dość popularny już zabieg szczegolnie w muzyce pop ale dość dyskusyjny a mianowicie oddech w środku słowa ( 3 zwrotka słowo “territory” Gdyby zaśpiewała tak w jakiejś szkole muzycznej o profilu klasycznym to wykładowcy dla zabawy zaczeliby sobie rzucać w nią ostrymi przedmiotami, ale z drugiej strony muza to sztuka i czasem warto jest łamać pewne kanony by stworzyć coś nowego , oczywiście w granicach poczucia jakiejś estetyki. Dobrze, że nie pokusiła się o złamanie zasady którą odwalił pewien polski pieśniarz śpiewając “… żadnych zmiannnnnnn” zaśpiewał na spółgłosce “n” i to jeszcze nosowej. To już jest przegięcie moim subiektywnym zdaniem to tak jak chcieć wprowadzić innowacje do motoryzacji montując kwadratowe koła do auta. I na zakonczenie mego wywodu chciałem wspomnieć, że zmienił bym budowe lub aranżacje tego utworu w ostatnich 50 sekundach.Allanis se tam pieje i opowiada historie i ostatnie jej słowa z akompaniamentem tego banalnego ale jakże klimatycznego pianinka tłumaczy o co jej common, że sorry bejbe jesteś uninvited ale przecież nie jesteś unworthy tylko to ja potrzebuje przemysleń. I teraz moim zdaniem są dwa wyjścia najlepiej byłby zakonczyc cały utwór na tych słowach i na tym ostatnim dziweku pianinka bo jeśli doszliśmy do konsensusu to po co dalej jeszcze gadać, po drugie słowo przemyslenia kojarzą się z ciszą ,spokojem, koncentracją. sami nie raz powiedzieliście cicho bo sie musze zastanowic.Na koncercie gdyby w ten deseń zabombała zamiast braw byłyby opadniete szczeki , cisza i konsternacja.A muzycy Allanis po krotkiej pauzie powrócili do zagrania tego mrocznego klimatu, który nie powiem jest fascynujący ale jak już mówiłem po co gadać jak wszystko wyjaśnione, no chyba ze tak lubią sobie pobrzdąkać ze mam dla nich drugą opcje. Zamiast wracać do tego mrocznego klimatu po słowach otuchy dla podmiotu lirycznego ciekawiej moze byłoby zmienić zakonczenie na brzmiące bardziej optymistycznie. dziekuje za wysłuchanie. pozdrawiam.

  8. Kotas Piotr

    Ja polecę według ustawki Igora.Imagine to piosenka dla mnie z jak najbardziej jasnym przesłaniem wzbudzić uczucia i kompozytorowi to się udaje.Od strony realizatorskjej piosenka nadgryziona przez ząb czasu ,to słychać.Ale wywołuje u mnie specywiczne uczucia i to najważniejsze.Uninvited powiedziałbym,że to utwór w którym położono duży nacisk od strony aranżacyjnej tak aby wywoływał efekt oczekiwania np.na partie smyczkowe,ciekawy głos wokalistki,niewiele w nim pogłosu.Chyba zamiarem realizatorskim było wzbudzenie klimatu niesamowitości.Piosenka bardziej efektowa niż melodyjna.Sex on Fire -podobają mi się bardziej zwrotki niż refreny,fajna przygrywka solowa w zwrotkach.Są takie piosenki które mi się podobają,a nie wiem czemu nie mam i nie mam wewnętrznej potrzeby ich mieć w swoim zbiorze,to jedna z nich.The Bends to kawałek na temat którego powiem najmniej.Ujmę to tak: nie potrafiłbym tego zaśpiewać,bo nie rozumiem takiej muzyki,jak dla mnie za dużo tu się dzieje,ale rozumiem,że ktoś może to lubić.Wydaje mi się,że każdy z tych utworów został zbudowany na podstawie innych uczuć bądź innych metod kompozytorskich.Wiecie jest taki gatunek małża,kiedy pod jego skorupę dostanie się zanieczyszczenie np.mikroskopijny kamyk.To na pozbycie się ciała obcego małż wypracował ciekawą metodę.Kiedy obce ciało zaczyna mu doskwierać to stworzenie wydziela substancje którą oblewa taki kamyk,po pewnym czasie powstaje biała kulka która będąc kulką już nie rani, znana nam jako perła.Myślę,że tak samo powstają najpiękniejsze piosenki – perełki.Sęk w tym aby mieć takie ziarnko…

  9. Nie mogę wytrzymać, muszę podzielić się nowiną. Wczoraj wyszedł nowy kawałek Dirty Loops pt”hit me”
    nawiązując do tematu zakamarków może chciałby ktoś przeanalizować ten utwór pod względem muzycznym. Ja sie nie podejmuje, kocham nie kumać co oni cisną. I może tropem Igora zaproponuje konkurs. Kto rozpisze partyture do tego kawałka ze słuchu stawiam flaszke.
    link do piosenki:
    https://www.youtube.com/watch?v=nls1HtXQe8E#t=90

  10. Dirty Loops – Oni chyba są z kosmosu…

    • tommy_krk

      jak dla mnie świetny ten kawałek 😀 taki prog pop 😀 o wiele lepsze niż to co można usłyszeć w komercyjnych radiach.

  11. -“Imagine” to nie typ piosenki pisanej na siłę, w sposób wymuszony. Być może to tylko wrażenie spowodowane tym, że melodia emanuje niesamowitą lekkością (więc ma się wrażenie, ze i autorowi “lekko” się ją tworzyło, tak od niechcenia i bez wysiłku).
    -To nie typ piosenki, gdzie zespół praktycznie najpierw robi aranzację (dobiera akordy i takie tam), a potem każe wokaliście coś tam sobie do tego dośpiewać.
    -Uważam, że największy talent i wrażliwość artystyczna objawia się w tym kiedy ktoś potrafi dostrzec i wykorzystać potencjał przekazywania emocji ukryty w prostych dźwiękach i banalnych przejściach akordów bez zbędnego kombinowania i popisywania się, które ma jedynie na celu ukrycie emocjonalnej pustki autora.
    -Ostatnio najbardziej lubię utwory akustyczne – tylko głos i gitara lub pianino, “Imagine” jest dość zbliżone do tego mojego aktualnego ideału, choć jest tam jeszcze perkusja i skrzypce(?)(lub coś co brzmi jak skrzypce – w uproszczeniu będę to nazywać skrzypcami;)). Osobiście jednak wolałabym ją z samym fortepianem i ew. perkusją. Skrzypce sprawiają, że ta piosenka zaczyna przekraczać cienką granicę i staje się słodkim ulepkiem. Moja osobista granica toleracji stężenia słodyczy w jednej piosence została przekroczona. W moim umyśle pojawia się teledysk do “California girls”.
    -Struktura z tego, co słyszę, to proste intro instrumentalne na fortepianie, zwrotka (wokal + fortepian, potem w polowie zwrotki aranżacja się zagęszcza i wchodzi perkusja, a następnie skrzypce), refren, kolejna zwrotka, kolejny refren. I koniec. Jak widać można napisać przebojową piosenkę nawet bez mostka.
    -Co do tekstu to jak na mój gust jest on aż nazbyt dosłowny, jednak wolę mniej oczywiste teksty, które można różnie interpretować.

    Ps.Piosenki wolę przeżywać niż analizować, więc napisałam co mi się podoba, a co nie podchodzi w “Imagine” mając nadzieję, że przy okazji wyniknie z tego jakaś analiza.

    ps2. Zgadzam się z tym, co napisał Kotas Piotr w końcówce swojego komentarza. Najlepszy artysta to nieszczęśliwy artysta, taki co łagodzi swoją traumę zamieniajać ją w utwory (choć pewnie zdarzaja się wyjątki;).

  12. Maciekgiarzysta

    Imagine. Idealny przykład, że jakość nagrania nie jest najważniejszą częścią produkcji muzyki.

    Podział utworu: Intro (fortepian) -> zwrotka (fortepian + wokal) -> Refren (perka + wokal + fortepian) -> 2 zwrotka (jakieś smyczki + fortepian+ wokal + perka) -> chorus (to samo co wcześniej -> 3 zwrotka (to samo) -> chorus (to samo) -> Króciutkie zakończenie -> jakieś ćwierkanie 🙂
    Metrum : Standardowe 4/4
    Tonacja: C-Dur
    Tempo: powiedziałbym umiarkowane :mrgreen:
    Napięcie budowane jest za pomocą tych smyczków w tle. Utwór jest prosty jak budowa cepa. Parę akordów na krzyż i wystarczy. Ilość instrumentów jest na tyle ograniczona, że chyba nie byłoby problemów z rozmieszczeniem tego w panoramie. Co do fortepianu można byłoby go rozmieścić np. w ten sposób: w I zwrotce 30% L a w drugiej 30%R w refrenach na środek. W drugiej zwrotce smyczki ładnie zaczynają się Fade-in, dla takiego wprowadzenia tła. Co do kontrastu to nie ma go zbyt wiele. Znam ten utwór już długo i nie wyobrażam sobie go w innej aranżacji. Więc myślę, że nie powinienem był tego analizować. Wszystkie jakiekolwiek zmiany będą po prostu dla mnie do odrzucenia, nawet jeśli będą to zmiany kosmetyczne.

  13. Imagine – John Lennon

    Intro (4takty) – Verse (8taktów) – Prechorus 4 – Verse 8 – Prechorus 4 – Chorus 8 – Verse 8 – Prechorus 4 – Chorus 8

    Na pierwszym prechorus’ie zaczyna grać gitara basowa tą samą linie melodyczną co lewa ręka pianisty – kontrast.
    Na drugiej zwrotce wchodzą smyczki, które zaczynają grać coraz wyżej od momentu prechorus’a do refrenu co buduje napięcie, w trzeciej zwrotce jest to samo.
    Na końcu słyszymy spowolnienie tempa utworu.

    Instrumenty grające : perkusja, fortepian, gitara basowa, skrzypce.

    Uninvited – Alanis Morissette

    Na początku utworu słyszymy dwu taktowe intro fortepianu do którego dołącza wokal. W tle słyszymy niskie uderzenia jakiegoś bębna chyba.
    Utwór przez większość swojego trwania ‘narasta’, staje się bardziej dynamiczny, gdyż z kolejnymi taktami słyszymy pojawiające się w utworze instrumenty np. strings, organy, perkusja czy też gitary.
    Na drugiej zwrotce słychać dwie ścieżki wokalu, zaśpiewane w różnej tonacji.
    W około trzeciej minucie utwór uspokoja się trochę, przez cztery takty słyszymy fortepian wraz z wokalem, tak jak na samym początku utworu.
    W czwartym takcie pojawia się mała pauza po której utwor przechodzi do fazy kulminacyjnej (dramaturgia).
    Skrzypce niemlże zawsze grają w opozycji do wokalu.
    Wokal posiada duży, wyraźny i zauważalny pogłos, podobnie jak werbel jest bardzo przestrzenny.
    Zakres dynamiki utworu jest łatwo zauważalny.

    Sex On Fire – Kings of Leon

    Teledysk świetnie pokazuje rozkład instrumentów w panoramie.

    http://www.youtube.com/watch?v=RF0HhrwIwp0

    gitary – jedna z lewej druga z prawej strony sceny, bas, stopa, werbel w środku i wiadomo overhead’y po lewej i prawej w panoramie.

    Bardzo często spotykany układ utworu, w skrócie tj.
    intro – zwrotka – refren – zwrotka – refren – zrotka – refren – bridge – refren

    Ciekawym rozwiązaniem w tym utworze jest granie w pierwszej części zwrotek werbla tylko na dwa, zaś w drugiej częsci na dwa i na cztery. Podobnie bas w drugiej części zwrotek zaczyna grać rytmicznie szesnastkami. Buduje to w prosty sposób dynamikę utworu zmierzającą do refrenu.

    The Bends – Radiohead

    W tym utworze intro trwa dłużej niż w innych kawałkach. Z łamanym rytmem perkusji na końcu taktów. Przypomina mi to trochę AC/DC.
    Gitary zresztą brzmią podobnie. Perkusja jest daleko w tyle sceny. Zaraz po purzliwym intro słyszymy pierwszą zwrotkę, która jest delikatnie zagrana przez perkusistę. Słyszymy uderzenia pałką o obrecz werbla na dwa i na cztery. Z lewej strony panoramy fajnie gra gitara, która wprowadza trochę melancholii na tle długich dźwięków basu. Poprostu cisza przed burzą, gdzie słyszymy cztero taktowe solo zamiast refrenu. Jest to często spotykane rozwiązanie aby zamiast pierwszego refrenu grać solo, bądź motyw przewodniu utworu aby potem od razu wejść na osimio taktową zwrotkę drugą. Później mamy 6 taktową część utworu której nie potrafię nazwać. Następnie ciekawym rozwiązaniem jest ścieżka perkusji z efektem przesterowania i na końcu tego motywu zagrana gitara szesnastkami wraz z werblem o tych samych wartościach wprowadzające nas na pierwszy takt refrenu. I ponownie motyw z przesterowaną perkusją oraz delikatne solo a później znów refren i to czego nie było w poprzednich kawałkach czyli outro które posiada dokładnie taką samą linie melodyczna jak początek pierwszej zwrotki, tutaj również słyszymy spowolnienie tempa jak w przypadku kawałka Lennona.
    Rozkład instrumentów w panoramie jest dość pospolity więc nie będę tego opisywał.

    Co mają ze sobą wspólnego te utwory?
    Na pewno to, że refreny śpiewane i zagrane są wyżej niż zwrotki. To chyba standard w większości piosenek na świecie.
    Każdy z utworów kieruje nas do swojego punktu kulminacyjnego, wstęp rozwinięcie i zakończenie. W każdym z tych utworów instrumenty mają swój zakres skali i nie wchodzą sobie w drogę, choć się uzupełniają. Często słyszymy odpowiedź jakiegoś instrumentu w stosunku do wokalu, tam gdzie wokal ma pauzę. Coś na styl ‘Call and Response’.

  14. The Bends – Radiohead

    Utwór zespołu The Bends, jak słychać po nagraniu, powstał 1995 roku. Jest to rok alternatywny. Jego tempo jest wolne – tylko 94 BPM.

    W skład piosenki wchodzą dobrze zmiksowane ścieżki: wokal(idealnie współgrający z resztą), gitara (budująca nastrój), perkusja, bas, później ściszony trójkąt, albo coś w tym stylu
    Piosenka jest nagrana w stereo. Można to poznać po gitarze. W tle słychać efekty gitarowe. W pewnym momencie jest lekki przester. Oddany jest też kontrast między zwrotkami.
    Kompozycja: długi wstęp, zwrotka, refren (solo), 2 zwrotka, 3 zwrotka

  15. Cześć. Podobnie jak tommy_krk jestem stałym bywalcem forum Igora. Również po raz pierwszy wypowiadam się na forum. Na wstępie chciałem pogratulować Igorowi pomysłu i podziękować za solidną porcję widomości, które dostarczyły mi zakupione kursy oraz wpisy i filmy na blogu. Biorę udział w tej przygodzie aby wymienić się doświadczeniem z innymi forumowiczami oraz powalczyć o zdobycie kursu “Masteringowego” bo takowego jeszcze nie posiadam. Zabawą z dźwiękiem zajmuje się od kilku lat i nadeszła okazja aby sprawdzić swoją wiedzę a przede wszystkim słuch. Do rzeczy.

    1. O “Imagine” J. Lennona zostało już napisane przez forumowiczów sporo. Tu chciałbym dodać tylko, że odbicia delaya wynoszą około 50ms. Hihat w tym utworze jest mocno matowy i subtelny jeśli mogę to tak ująć. I tu chyba tyle.

    2. Utwór Morissette zbudowany jest na motywie prowadzącym przez cały utwór. Napięcie wzrasta z każdą sekundą, aż do momentu kulminacyjnego. Budowę nazwałbym “warstwową”. Instrumenty kolejno pojawiają się budując napięcie (nie wiem dlaczego, ale mi kojarzy się z filmem „Batman”, a nie „Miasto Aniołów”? – pomijam warstwę tekstową).

    Kolejno:

    – motyw prowadzący – cały utwór,
    – wokal (ze sporym reverbem)
    – instrumenty perkusyjne (niskie akcenty, dzwonki, kombosy),
    – dodatkowe pianino (akcenty),
    – gitara akustyczna, duble wokalu, delikatny stłumiony hihat (w pierwszej chwili myślałem że to shaker), smyki, klawisze,
    – perkusja (na wstępie stopa, werbel, tomy), skrzypce, w zwrotce wchodzi mocny hihat.
    – w tym momencie ten „muzyczny wąż”, nie mylić z „mięsnym jeżem” pełza aż do około 3 minuty. Jest to moment kulminacyjny.
    – tu następuje chwilowe uśpienie słuchacza, pojawia się ten sam patent co na wstępie,
    – i kolejny cios (fajna jest ta nakładka gitarą elektryczną, która pojawia się w uderzeniu na wejściu, chyba z efektem phaser),
    – „hinduskie” solo, mocny cios,
    – happy end.

    3.Kolejno:
    – gitara w kanale prawym, z odbiciami delay w kanale lewym,
    – akcent na hiacie i wejście perkusji z prostym rytmem. Tu warto dodać, że pomiędzy uderzeniami werbla możemy usłyszeć mocny akcent jakby dzwonków tamburyna, albo janczarów .
    – i tu mam pewien dylemat. Mam wrażenie, że bas jest jakby z minimalnym Delanem w prawym kanale, ale chyba to tylko moje słoniowe ucho tworzy taki efekt,
    – pojawia się wokal, znika lewa gitara ze swoim ze swoim rytmem jak z piosenki gatunku ska, by po chwili pojawić się na środku.
    – wraca gitara w lewym kanale (zapomniałem dodać, że jest dosyć mocno przesterowana. Tu znikają wspomniane wcześniej janczary),
    – basista zagęszcza uderzenia w struny przez co buduje napięcie przed wejściem w refren,
    – refren. Wyraźniejsza gitara po lewej stronie, która fajnie od połowy refrenu podciąga struny.
    – w refrenie pojawia się długo wybrzmiewający pogłos, który ciągnie się aż do trzeciej frazy kolejnej zwrotki. Nie wiem czy to klawisz czy jakiś pogłos z lewej gitary.
    – kolejna zwrotka już narasta szybciej. Gra prawa gitara, wygasa lewy pogłos a po nim pojawia się gitara lewa i środkowa (z lekkim panoramowaniem na lewą stronę)
    – kolejna zwrotka
    – kolejny refren. razy dwa (w refrenie co bardzo lubię bas robi fajne podejście po wyższych dźwiękach)
    – znowu wygasa nam pogłos, tu gitara lewa pojawia się od razu, natomiast po wygaśnięciu pogłosu dochodzi gitara środkowa,
    – sekcja rytmiczna przygotowuje nas do kolejnego refrenu poprzez „zagęszczanie ruchów”,
    – refren
    – akcenty (od lat świetny patent koncertowy): stopa, bas, gitary + podciąganie strun lewej gitary (znów pojawia się tajemniczy pogłos, a może to są mocno nasycone klawisze?), dochodzą tomy, bas robi podjazd po wysokich dźwiękach a po nich mamy ostatni refren.

    Podsumowanie.
    Każdy z trzech opisanych przeze mnie utworów jest zupełnie inny. „Imagine” to monofoniczna podróż do slap delayowej krainy zadumania. Utwór Alanis Morissette to moim skromnym zdaniem „muzyczny wąż”, który zbliża się do nas przez cały utwór. Przez to zbliżanie powoduje niepokój. Narasta napięcie. Nie ma tam jakiegoś wielkiego panoramowania instrumentów, a jednak wszystko ma swoje miejsce w przestrzeni. „Sex on Fire” Lionsów jest natomiast pogodnym przestrzennym utworem. Tu panorama jest słyszalna wyraźnie. Rytm kołysze od pierwszych taktów, aż do ostatniego refrenu. Przyznam się, że nie jestem fanem tego zespołu. Gdy zapytałem swojej lubej czemu ludzie tak bardzo lubią ten numer, odpowiedziała: „Bo nóżka sama chodzi”.

    Pozdrawiam. Przemek C.

  16. Delanem – chodziło mi o delay.Sorry.

  17. Witam – czym przekonwertować. Na akordeonie nagrałem plik WMV audio-video w programie Movie Maker – sprzęt: kamerka inter, i dwa mic. podlaczone do karty Emu 0404. Wszystko dobrze sie nagrywa. Ale mam problem, – nagrany plik (format WMV) wrzuciłem do programu REAPER i dolozyłem jakies tam swoje upiekszenia – Chciałem nagranie wrzucić na Y.Tube i niestety Y. T. tych formatów nie przyjmuje. Po wprowadzeniu nagranego pliku do REAPERA u góry w programie mam napisane 96 KHz 24 bit WAV – rozumiem ze jest to plik w formacie WAV. Po zapisasniu pliku w własciwosciach pliku pokazuje mi forma RPP – jak to jest. Który format jest prawdziwy? Czym przekonwertować ten plik audio – video żeby był plikiem np. Mov,MPEG4 ,WMV – żeby Y.T. przyjęło moje nagranie. Dzięki i pozdrawiam

Zostaw komentarz