Jak Osadzić Wokal w Zmiksowanym Podkładzie, Cz. 2

Dzisiaj kontynuujemy wątek obróbki gotowego podkładu, co ma na celu jeszcze lepsze osadzenie w nim wokalu. Tym, którzy nie mieli okazji przeczytać pierwszej części tego artykułu, gorąco polecam się z nią zapoznać. W niej bowiem nakreśliłem i wprowadziłem Was w ten temat oraz podałem najistotniejsze elementy, na które trzeba będzie zwrócić uwagę podczas próby ingerencji w podkład.

Jeżeli mamy już tamten wpis za sobą, to czas przyjrzeć się nieco bardziej skomplikowanym procesom, jakim możemy poddać „instrumental”, co w rezultacie pozwoli nam uzyskać wokal znacznie lepiej się z nim zazębiający.

W poprzednim wpisie zaczęliśmy od omówienia pierwszego procesu, czyli korekcji, która ma za zadanie wyżłobić niewielką „dziurę” w konkretnych pasmach podkładu, dzięki czemu wokal lepiej „usiądzie” w „pierzynce” utworu. I to będzie na pewno dobry start, ale jak wspomniałem – to dopiero początek zabiegów, jakie możemy wykonać. Popatrzmy więc, co jeszcze mamy pod ręką…

II. PROCESY W TRYBIE MID/SIDE

To trochę bardziej zaawansowana droga, ale za to dokładniejsza i dająca nieco więcej możliwości. Wróćmy na sekundę do korekcji. Wszystko to, co opisałem w ostatnim artykule, możemy zrobić jeszcze precyzyjniej, bo oddzielnie dla kanałów bocznych i środka miksu. Jeśli przykładowo chcemy, aby nasz wokal się ładnie wkleił w środek miksu oraz był jasny i wyraźny, możemy podcięcia na podkładzie w rejonach prezencji zrobić jedynie w sygnale środkowym (M), co nie dość, że zrobi wokalowi miejsce, to nie wpłynie już na to, co słyszymy po bokach miksu (np. nie „zamuli” prezencji instrumentów spanoramowanych oryginalnie po bokach), więc niejako poniesiemy mniej strat niż przy standardowej korekcji.

Nasze pole manewru będzie oczywiście uzależnione od tego, jak został zmiksowany ten bit i gdzie w panoramie znajdują się poszczególne elementy miksu. Ale procesy w trybie Mid/Side mogą sporo dla nas zdziałać. I nie tyczy się to tylko korekcji.

Weźmy jeszcze inny przykład. Chcemy w jakiejś sekcji utworu nadać wokalowi większego pogłosu. Żeby nie odstawał on za bardzo w tym miejscu, warto byłoby niewielką ilość tego pogłosu dodać również do podkładu. Ale tu pojawia się niebezpieczeństwo, że jeśli go zaaplikujemy w normalnym trybie (bez podziału na Mid/Side), to sygnał środkowy podkładu (gdzie mamy głównie stopę, bas, etc) automatycznie poleci na ten pogłos i szybciutko może nam utopić i rozmydlić cały podkład w tym pogłosie (bo zazwyczaj unikamy wysyłania elementów z dużą zawartością niskich pasm na pogłos). Znacznie wygodniej podzielić podkład na dwa ślady (jeden M, drugi S) i wysłać sygnał na pogłos wyłącznie z tego drugiego. Podkład nabierze przestrzeni z sygnału środkowego, naszemu wokalowi dodamy przestrzeni, a środek miksu nie popłynie w pogłosie.

Warto więc mieć tryb Mid/Side na uwadze, bo często będzie mógł nas co nieco w takich sytuacjach podratować. Wymienione dwa przykłady są tylko luźnymi myślami. Tryb Mid/Side można stosować wedle uznania. Ważne, żeby wiedzieć, co, jak i przede wszystkim – po co się robi…

III. MODULACJA TRANSJENTÓW/KOMPRESJA/PRZESTER/SATURACJA

Bardzo ważną rzeczą w miksowaniu śladów jest oczywiście kontekst i to, jak jedne ślady mają się do drugich. Tutaj na warsztat chcę wziąć dynamikę, „agresję/kopa” czy „pazur”.

Wielu młodych raperów miksujących swoje wokalne dokonania z gotowymi bitami często łapie się w pułapkę nie dostosowania charakteru własnych ścieżek do charakteru użytego podkładu. Czasem spotykam się z sytuacją, gdzie ktoś chce uzyskać bardzo agresywny wokal, ale bit, do którego miksuje jest od agresywnego bardzo daleki… W takiej sytuacji najlepiej rozejrzeć się za innym podkładem, z większym kopem, bo pozycja startowa będzie już znacznie lepsza. Agresywny i idący jak czołg wokal w zetknięciu z „miękkim” podkładem brzmi trochę nie na miejscu, delikatnie mówiąc.

    • Jeśli jednak mamy poziom upartości rzędu ‘ultimate’ i nie damy się przekonać do zmiany podkładu, to możemy sięgnąć po wtyczkę modulującą transjenty, która pozwoli dodać co nieco tego „kopa” naszemu podkładowi, co w dalszym rozrachunku sprawi, że i wokal, i podkład będą podobnie mocno nas uderzały.
    • Dodatkowo (w zależności od oryginalnego stopnia skompresowania podkładu), możemy też spróbować na nim dodatkowej kompresji (z dłuższym atakiem i szybkim zwolnieniem), co również może wyciągnąć co nieco „tąpnięcia” – ale jeśli podkład już na starcie jest mocno skompresowany, to po kompresor, rzecz jasna, już nie sięgamy.

Nawiasem mówiąc, jeśli jesteśmy w sytuacji odwrotnej i chcemy do mocnego bitu dopasować słaby czy mało energetyczny wokal, to też będzie się trzeba sporo namęczyć. A już chyba najgorsze, na co można natrafić, to potężnie brzmiący bit i malutki, nieśmiały i totalnie bez „jaja” wokal. W takich sytuacjach właściwie żaden procesor nie pomoże, tu jedynym ratunkiem jest ponowne nagranie wokalu – wykonane z odpowiednim kopem, pazurem i energią. Bowiem żadna wtyczka nie jest w stanie zmienić poziomu ekspresji wokalisty czy rapera. Bez tego nawet nie mamy co łapać za mikrofon, a szczególnie wtedy, gdy nagrywamy do masywnego podkładu. Taka prawda – smutna, ale jedyna słuszna…

    • Ostatnim procesem w tej grupie może okazać się lekkie przesterowanie bitu – czy to za pomocą jakiegoś bit-crushera, saturatora, symulacji lampy czy taśmy. Z tymi procesami trzeba być akurat bardzo ostrożnym, ale jeśli użyte z głową i umiarkowanie, to mogą dodać muzyce nieco więcej intensywności, masywności i agresywności.

Dzięki zastosowaniu któregoś z tych sposobów wymienionych powyżej (lub kilku w kombinacji) co nieco zunifikujemy charakter śladu wokalu i podkładu, co z kolei pomoże wrażeniu, że dochodzą one „z tego samego świata” – w sensie estetycznym, rzecz jasna 🙂

IV. PROCESY WIELOPASMOWE

Jeżeli odnajdziemy się w sytuacji, w której chcemy przykładowo przyciszyć jakiś jeden element podkładu (powiedzmy hi-hat), który notorycznie nam swoim syczeniem zasłania wokal, ale korekcja się nie sprawdza (bo działa non-stop) – możemy zastosować kompresję wielopasmową, która okiełzna nasz przykładowy hi-hat. Będzie się ona aktywowała tylko wtedy, gdy ten newralgiczny hi-hat się pojawi, a nie przez cały czas trwania ścieżki, co miałoby miejsce, gdybyśmy zastosowali zwykłą korekcję i próbowali np. podciąć jakieś wysokie pasmo. Takie statyczne zapięcie korektora ograniczającego ilość wysokich częstotliwości na pewno by ten hi-hat opanowało, ale jednocześnie sprawiłoby, że cały utwór, przez cały czas trwania – stałby się po prostu ciemniejszy, matowy…

A jak zastosować kompresję wielopasmową celem okiełznania zbyt mocno wybijającego się hi-hatu?

W tym wypadku możemy albo uaktywnić tylko jedno z pasm kompresora wielopasmowego (odpowiedzialne za kontrolę najwyższych częstotliwości), albo samemu podzielić podkład np. na 3 ślady i na każdym z nich zastosować filtry, tak aby wariant pierwszy miał wycięte wszystko oprócz dołu pasma, wariant drugi posiadał sam środek, a trzeci tylko najwyższe częstotliwości. W razie wątpliwości proponuję rzucić okiem na TEN FILMIK, gdzie zobaczycie m.in. jak sobie samemu stworzyć taki wielopasmowy kompresor.

Takie 3 ślady dadzą nam kontrolę nad każdym z rejonów miksu (pod względem częstotliwości), co może się przydać jeszcze później, ale jeśli tylko ten hi-hat jest problemem, to zamiast podziału na 3, możemy zrobić tylko dwa pasma – wysokie częstotliwości (bo nimi chcemy się zająć) na jednym śladzie, a reszta spektrum – na drugim. Tutaj działamy wedle własnego uznania.

Stosując kompresję tylko na wybranym paśmie, nasz szalejący hi-hat będzie ściszany tylko wtedy, gdy się wybije (o ile dobrze dobierzemy granice ostatniego pasma i parametry kompresji, szczególnie Threshold) i nie będzie już nam zasłaniał wokalu, a cały utwór nie będzie sprawiał wrażenia „ciemnego”, czy pozbawionego góry, bo tam gdzie hi-hatu nie będzie – kompresor nie będzie działał.

Oprócz kompresji możemy wielopasmowo skorzystać z różnych innych procesów (jak np. przesterowanie tylko dołu pasma, czy wysłanie na pogłos tylko środkowych częstotliwości – stąd podział na 3 rejony może być w dłuższej perspektywie bardzo przydatny), ale te procesy mają już trochę mniej wspólnego z dzisiejszym tematem…

V. PROCESY W TRYBIE SIDE-CHAIN (PLUS KOMBINACJA KILKU INNYCH)

O tym, co to jest Side-Chain opowiadałem w TYM FILMIKU. Ale jego zastosowanie bywa o wiele szersze niż flagowe w muzyce elektronicznej kompresowanie basu (czy całego miksu) sygnałem kluczowanym ze stopy.

W naszym przypadku, możemy na przykład zastosować nieco zawiłą kombinację kilku procesów… Załóżmy, że w podkładzie znajduje się jakiś instrument typu pianino (które ma bardzo szerokie pasmo – od niskich do wysokich częstotliwości) i gra ono bardzo fajną partię zarówno w zwrotce, jak i w refrenie, ale zostało przez producenta na przykład za głośno zmiksowane w refrenach, przez co zasłania nam tam wokal. Chcemy czuć obecność tego pianina, ale jednocześnie chcemy, żeby to wokal był na froncie miksu, bo przecież to on jest tu priorytetem. Możemy w takiej sytuacji zadziałać kombinacją funkcji Side-Chain, Procesów Wielopasmowych oraz Automatyki.

Jak się za to zabrać?

    • Dzielimy nasz podkład na trzy ślady (tak, jak poprzednio) i na śladzie odpowiedzialnym za środek pasma (tam będzie pianino słychać najwyraźniej) aplikujemy kompresor.
    • Aktywujemy jego wejście Side-Chain i wysyłamy doń kopię sygnału z wokalu (wysyłką w trybie pre-fader). Dobieramy tak parametry kompresora, aby wokal gładko i nie za głęboko wyciszał środek pasma pianina. Dzięki temu kompresja będzie miała miejsce TYLKO wtedy, gdy pojawiają się jakieś wokalne frazy.
    • Następnie robimy automatykę funkcji ‘bypass’ kompresora (lub samej wysyłki wędrującej do wejścia side-chain) – tak, aby kompresor uaktywniał się TYLKO w tym newralgicznym refrenie.

 

Brzmi to może trochę zawile, ale jest w rzeczywistości bardzo proste i skuteczne. Trzy procesy w jednym, ale dające wymierne rezultaty i bez jakichś wielkich strat w brzmieniu.

Jak już uda nam się sensownie połączyć wokal z bitem, to możemy sobie cały/pełny/gotowy miks zgrać na jeden ślad stereo audio i przekazać do masteringu (lub wykonać go samemu). Ale to już rozmowa na inną okazję…

Podsumowanie

Jak widzicie, w kwestii ingerencji w podkład, co nieco zrobić się da, ale trzeba się zwykle uciekać do bardziej wyszukanych metod. Nie oznacza to jednak, że zawsze musimy po nie sięgać, bo czasami zwykły korektor i kilka małych podcięć na bicie załatwi lwią część problemów z próbą umiejscowienia w nim wokalu. Nic oczywiście nie będzie się równać z dostępem do pojedynczych śladów, bo tutaj zawsze będziemy mieli nieograniczone pole manewru, ale jeśli stajemy przed koniecznością miksowania wokalu z gotowymi podkładami, to warto mieć na uwadze te kilka opisanych dziś możliwości.

Zawsze najpierw posłuchajcie, jak brzmi i czym charakteryzuje się taki „instrumental” i przeanalizujcie, czy i jakimi sposobami można spróbować osadzić nagrany wokal w konkretnie brzmiącym miksie. Liczcie się jednak ze skutkami ubocznymi, jakie mogą wystąpić i pamiętajcie, że wszystko, co z podkładem uczynicie, będzie aplikowane do każdego jego elementu, co czasem nastręczy więcej kłopotów niż przyniesie zysków.

Jeśli jednak podejdziecie do sprawy z rozwagą (i zapoznacie się z procesami, jakie można zaaplikować na wokal, które opisałem w tamtych dwóch artykułach z zeszłego roku – dostępnych TUTAJ i TUTAJ), to będziecie mieli pod ręką cały szereg technik do uzyskania naprawdę spójnie brzmiącego kawałka, który, bądź co bądź, składa się z dwóch elementów oryginalnie pochodzących z innych planet 🙂

Zakończenie

Mam nadzieję, że kolega Hubert i inni miłośnicy miksowania gotowych podkładów z wokalami, czują się usatysfakcjonowani. Starałem się pokazać Wam przeróżne dostępne metody pracy w tej konkretnej sytuacji. Jeśli macie jakieś swoje sprawdzone czy ulubione sposoby, to koniecznie się nimi podzielcie pod artykułem. Na pewno każdy z nas chętnie dołoży sobie jakąś wcześniej nieznaną metodę do swojego arsenału „sztuczek” (ze mną włącznie).

I obiecajcie mi jedną rzecz – jeśli zawsze miksujecie wokale z gotowymi podkładami, to spróbujcie kiedyś swych sił z miksem wszystkich śladów w jednej sesji – założę się, że już nigdy nie będziecie chcieli się zmagać z bitem w jednym pliku!
  1. Hej.

    Ja w takiej sytuacji używam pluginu Trackspacer. Umożliwia on podcinanie (za pomocą 32 filtrów) dokładnie tych częstotliwości, które występują w sygnale go kluczującym. Działa w trybie MID/SIDE i ma kilka innych pomocnych ustawień. Wspaniale się sprawuje przy robieniu miejsca dla stopy na kanale basu, itp. http://www.youtube.com/watch?v=QR0NSr4vn6I

  2. ” jeśli zawsze miksujecie wokale z gotowymi podkładami ” – To niestety nie kwestia wyboru, a tego co przychodzi na maila… Gdyby tylko ludzie zaczęli płacić za podkłady, zamiast molestować torrenty… 🙄

    • Zawsze mozna sobie posciagac slady do calej sesji, jest tego w sieci troche i zupelnie legalnie. Poza tym, miksowanie innej muzyki niz ta, ktora robimy na co dzien, tez sporo uczy 🙂

Zostaw komentarz