Wzmacnianie i Uatrakcyjnianie Śladów Przesterem, Cz. 1

Zazwyczaj rozmawiamy na blogu o uzyskiwaniu jak najlepszego brzmienia nagrywanych śladów, dążeniu do optymalnego brzmienia u źródła, dbałości, klarowności i całej tej „najlepszej jakości” nagrania. I choć ciągle jest to bardzo istotne, to dziś poruszymy temat, który będzie opisywał kwestię pewnego rodzaju „podniszczenia” zarejestrowanych śladów.

Możecie się zastanawiać, po co w takim razie przykładać tak dużą wagę do jak najlepszego nagrania surowych ścieżek, skoro chcemy je później pogorszyć… Otóż, nie wszystkie ślady chcemy “niszczyć”, a poza tym – chcemy je „pogorszyć”, żeby w rezultacie je… polepszyć.

Co mam na myśli? Mówię o stosowaniu wszelkiego rodzaju metod na umiejętne przesterowanie niektórych śladów, co wbrew pozorom sprawi, że zabrzmią one atrakcyjniej, lepiej, wyraźniej, mocniej i po prostu z większym jajem.

Niektórzy pewnie nie zdają sobie z tego sprawy, ale częściej niż nam się wydaje, ścieżki są celowo przesterowywane, bo dzięki takim zabiegom uzyskujemy efekty, które w inny sposób byłoby ciężko osiągnąć. Nie żeby były to techniki konieczne i stosowane zawsze, bo tak nie jest, ale rozumienie oraz umiejętne ich użycie daje nam do rąk kolejne narzędzie, które jeśli zastosowane odpowiednio – uczyni z nas jeszcze lepszych realizatorów…

O jakim przesterowaniu mowa?

Trzeba zaznaczyć, że nie mam tu na myśli brzydkiego, cyfrowego clippingu, który pojawi się wtedy, gdy spróbujemy nagrać sygnał, którego maksymalne wartości przekroczą poziom 0 dBFS. Wszyscy wiemy, że tego w 99% przypadków należy unikać, bo zazwyczaj benefity z takiego zabiegu są żadne, a wręcz możemy zniszczyć (w dosłownym słowa znaczeniu) bezpowrotnie nagrywane partie. Będą oczywiście rzadkie wyjątki od tej reguły, ale o tym wspomnę pod koniec drugiej części artykułu…

Dziś będziemy rozmawiać głównie o kontrolowanych zniekształceniach, które możemy celowo wywołać na konkretnych ścieżkach. Bo przecież jest sto sposobów na przesterowanie sygnału bez podbijania jego poziomu powyżej granicy dobrego smaku, prawda?

Prosty przykład sensownego przesterowania to generowanie harmonicznych. Możemy tego dokonać podczas nagrania, jak i po fakcie, jak np. gitarzysta z rozkręconym do granic rozsądku wzmacniaczem i podpiętymi kostkami, który uderza w nas ścianą przesterowanego dźwięku, ale grający na relatywnie niskim poziomie głośności lub ten sam gitarzysta nagrywający czysty, nieprzesterowany dźwięk, który my później doprawimy w miksie różnej maści wtyczkami generującymi nasze overtone’y, ale trzymając całość z dala od maksymalnego poziomu w skali cyfrowej.

To jest w skrócie ta różnica – przekroczenie (przez nieuwagę i niechlujstwo) optymalnego poziomu nagrania podczas wysterowywania preampu – a dowolne przesterowanie sygnału, ale na zdrowym poziomie głośności.

Jakie ślady możemy zniekształcać przesterami?

W zasadzie wszystkie, jakie tylko chcemy – o ile zachowamy przy tym odrobinę rozsądku i dobrego smaku. Standardem jest lekkie „miażdżenie” bębnów (szczególnie werbla i stopy, ale również śladu pomieszczenia…), basu, wokali, gitar, pianina, syntezatorów wszelkiej maści, a nawet powrotów efektów.

Dla jasności – nie będziemy oczywiście ich sponiewierać do momentu, w którym przestaną przypominać swoim brzmieniem cokolwiek… Chcemy je trochę podrasować, wzmocnić i uatrakcyjnić, a umiejętne zastosowanie technik przesterowywania świetnie się do tego celu nadaje!

Skoro mamy już to wyjaśnione, zobaczmy dlaczego i w jakim celu w ogóle stosuje się przesterowywanie konkretnych śladów:

    • Żeby były mocniejsze, tłustsze, gęstsze
    • Żeby lepiej przebijały się w gąszczu innych
    • Gdy szukamy innego, bardziej zadziornego brzmienia
    • Gdy inne techniki zawodzą…

Można by pewnie jeszcze kilka przypadków wymienić, ale ja się tutaj zatrzymam, bo jak zacznę pisać o konkretnych sposobach, to na pewno w głowach zaświeci Wam tysiąc nowych pomysłów na zastosowanie przesterów we własnych produkcjach.

Jak bardzo powinniśmy przesterowywać konkretne ślady?

Ciężko podać definitywną odpowiedź, bo będzie to zależało od konkretnego śladu, utworu, gatunku muzycznego czy nawet okresu, w którym obecnie tworzymy lub który chcemy w naszej muzyce odtworzyć. Miejcie bowiem na uwadze, że przestery na wokalach czy bębnach były dotychczas użyte więcej razy niż powoli odchodzący już do lamusa efekt T-Paina tworzony z pomocą Auto-Tune.

Ale po kolei:

Ogromną rolę będzie tu odgrywał typ muzyki, jaką tworzymy – dla przykładu:

Rock czy hip-hop zazwyczaj proszą się o bardzo mocne bębny, ale dla kontrastu – chociażby muzyka elektroniczna o wiele częściej „zezwala” na jakąś niewielką dawkę przesteru – z reguły na stopie, syntezatorach i ewentualnie na powrotach efektów czy samych efektach, choć jak mówię – sztywnych reguł próżno by tu szukać. Jeszcze inaczej będzie chociażby w popie, gdzie krystaliczność brzmienia jest bardzo istotna, ale i tam producenci chętnie przemycą delikatne przesterowanie wokalu, co pomaga w jeszcze lepszej jego prezencji względem reszty śladów miksu (zazwyczaj bardzo gęstego). Z kolei w muzyce klasycznej czy jazzie raczej trudno nam będzie odnaleźć tego rodzaju proces.

Następna rzecz – konkretny ślad…

Weźmy za przykład czysto nagrany wokal, który chcemy mocno uwydatnić w miksie i dodatkowo chcemy nadać mu pazura i zadziora. Dobrze by także było, aby siedział wyraźnie i pewnie na froncie miksu. W tej sytuacji użyjemy zapewne więcej tego efektu niż w przypadku wokalu, który ma się płynnie wtapiać w miks, prawda?

Albo perkusja i ślad pomieszczenia – jeżeli celujemy w grzeczne i przestrzenne brzmienie bębnów, to zapewne będziemy bardziej powściągliwi z zastosowaniem zniekształceń na tym śladzie niż w przypadku, gdy chcemy, aby bębny były siłą napędową kawałka, taranem i czołgiem w jednym – a w tym właśnie przypadku mocniejsze przesterowanie śladu pomieszczenia może nadać im odpowiedniego zadziora i agresji.

No i oczywiście kwestia „ery muzycznej”

Pamiętacie tandetne, ogromne i z reguły bramkowane pogłosy na werblu rodem z lat 80-tych? Gdyby ktoś tak dziś zmiksował kawałek, to raczej nie zebrałby za to wielu pochwał 🙂 Podobnie będzie z przesterami (jak i innymi efektami). Na starszych płytach NineInchNails czy u Radiohead z czasów The Bends, było to świeże, odkrywcze i pasjonujące, ale dziś musimy być z tym bardziej subtelni i ostrożni. Prawdopodobnie za kilka lat znów ta technika wróci do łask i będzie bardziej widoczna i słyszalna, ale na chwilę obecną trzeba nam z nią raczej nie przesadzać (poza kilkoma wyjątkami). Co oczywiście nie oznacza, że mamy sobie totalnie odpuścić, bo o ile pamiętam z jakiegoś wywiadu, Trent Reznor (wokalista NIN) do dziś podpina swój wokal pod… kostkę do przesterowywania basu.

Oto lista kilku sposobów na polepszenie i uatrakcyjnienie naszych śladów rożnego rodzaju przesterami

I. PODCZAS NAGRAŃ

1. Przeładowanie mikrofonu lub przedwzmacniacza

Polega na zbyt mocnym wysterowaniu gaina, ale wymaga posiadania zewnętrznego preampa z kontrolą poziomu wyjścia. Ogólnodostępny GAP Pre 73 jest tutaj świetnym przykładem. Ustawiamy bardzo wysoką (za wysoką według standardów klarowności) czułość – tak, żeby słychać było zniekształcenia non-stop, ale znacznie zmniejszamy poziom wyjścia z preampa, żeby nie przeładować wejścia liniowego i konwerterów w interfejsie, co wywołałoby brzydki clipping. Tym sposobem otrzymamy ładnie przesterowany wokal, ale nagrany na odpowiednim (nie za wysokim) poziomie głośności w DAW. Próbek z takiego zabiegu możecie posłuchać W TYM ARTYKULE (ostatnie dwie próbki).

Co do mikrofonu, to po prostu celowo możemy go ustawić za blisko, czy nie “żałować gardła”, ale też nie każdy mikrofon “odda nam” ciekawą barwę przesteru – tu mogą się dobrze sprawdzić konstrukcje lampowe.

2. Nagranie przez najtańszy i najsłabszy mikrofon, jaki znajdziemy w sklepie z zabawkami lub w kiosku na rogu…

Taki „sprzęt” będzie miał bardzo słabe parametry i brzmienie, ale może się okazać, że przesterowuje sygnał w bardzo interesujący sposób, który akurat będzie idealnie pasował do danego kawałka. Warto więc zainwestować w takie cacko. Koszt takiej inwestycji będzie oscylował w okolicach kilkunastu złotych. Ja ostatnio zaopatrzyłem się w zestaw komputerowy mikrofon plus mini-statyw marki nieznanej za całe 2,50 funta. Przesyłka była droższa… 🙂 Nie mogę się doczekać jego testu w bojach!

3. Nagranie przez megafon

To wiąże się z lekko większym wydatkiem, ale zawsze możemy spróbować go skądś pożyczyć. Unikalne walory brzmieniowe pozwolą nam na zarejestrowanie np. ciekawego „koloru” wokalu, którego próżno by było szukać w jakichś wtyczkach.

W tym miejscu skończymy pierwszą część artykułu. Jestem ciekaw, czy w ogóle korzystacie z efektu przesterowania na etapie nagrywania. Jeśli tak, to podawajcie swoje patenty. A to, w jaki sposób można zniekształcać sygnał już po fakcie, czyli podczas miksu – opiszę szerzej w kolejnym wpisie. Trochę tego będzie… 🙂
Zostawić komentarz ?

37 Komentarze.

  1. Trociniak

    Mi się zawsze podoba użycie przesterowanego wokalu na początku pierwszej zwrotki w utworze, często z samymi bębnami i basem 🙂

    • Jest to jakiś pomysł! Ja lubię, jak np. w bridge’u nagle jest jakiś zwrot akcji i wokal mocno przesterowuje, żeby powrócić ze zdwojoną siłą w ostatnim refrenie…

  2. Kilka lat temu, chyba w 2008 roku, byłem we Wrocławiu na warsztatach z ProToolsa. Prowadzili je Andrzej Karp zwany Karpikiem i Piotr Chancewicz zwany Dzikim. Z tychże warsztatów zapamiętałem jedną “zasadę” jaką obaj panowie z namiętnością głosili: “Jeśli twój miks się nie klei, skopiuj ścieżkę bębnów, (właśnie najlepiej ambient, ewentualnie sumę wszystkich ścieżek bębnów), lub zrób wysyłkę. Na kopii lub auxie zapnij jakiś brudny przester, jak np iZotope Trash. Wyrównaj poziomy i usłyszysz, że twój numer brzmi dużo lepiej.”

    Nie wyobrażacie sobie ile miksów mi ta jedna rada uratowała 🙂

  3. Ja przesterów używam na bębnach, by dawały “w czajnik” oraz na wokalu (swoim) obowiązkowo, by bardziej wyeksponować swój naturalny distortion.

    • I słusznie. Jeśli jakiś patent może poprawić konkretny aspekt brzmienia, to jak najbardziej trzeba z niego korzystać. U mnie nagminnie jest przesterowywana kopia ścieżki basu 🙂

    • Jeśli jeszcze chodzi o swój wokal, to robię też innym patentem. Nagrywam osobno wokal “creak”, osobno “distortion” i jeszcze dopalam distortion jakąś symulacją Tube Screamera Ibaneza. Po prostu wtedy jest świetnie 😀

    • Domyślam się. W ogóle obróbka równoległa jest bardzo dobrą metodą na różne rzeczy 🙂

    • W sumie najczęstrzymi przesterowanymi elementami w miksie to są bębny i bas, gdyż są to elementy rytmiczne, a one są podstawą każdego utworu. A reszta wg. zamysłu

    • Trociniak

      Ja mam zawsze problemy z przesterowaniem wokalu wtyczkami. Lepiej jest nagrywać bliżej mikrofonu, czy dalej? Przesterowanie przesterowanych naturalnie wokali robi mi bardziej marne trzaski, których nawet nie zakryje muza. A może lepiej drzeć się do mikrofonu ustawionego trochę dalej i wtedy przesterować?

    • Według mnie lepiej dalej i wtedy przesterowywać kontrolowanie

  4. Ja przesteru zwykle używam w dwóch przypadkach, a mianowicie troszkę na bębnach, aby były potężniejsze, i także na wokalu (w różnych odmianach metalu polecam zrobienie takiego myku: nagranie czystego wokalu, skopiowanie go na 2 ścieżki i na drugiej dodanie przesteru. Można także na jednej ścieżce nagrać czysty wokal, a na drugiej “krzyczący”, też fajne – a moim zdaniem bardziej naturalne od sposobu, jaki podałem jako pierwszy.) Ten sposób także sprawdza się na basie w mocnej muzie – czysty i na 2 ścieżce przesterowany. Oczywiście ustawiamy rozsądne poziomy – przesterowany zawsze ciszej i jedziem! Polecam także w niektórych przypadkach rozsunąć te dwa tracki o kilka ms od siebie, a także troszkę rozsunąć ich panoramę (delikatnie – 5-15 stopni, choć jak kto woli 🙂 ). Wtedy zabrzmią jeszcze potężniej. Pozdrawiam! Frota

    • Czasem takie zabiegi mogą naprawdę nieźle wzmocnić ścieżki!

  5. Ja przesterowuję tylko gitary za pomocą symulacji. Kiedyś próbowałem zewnętrznymi efektami w kostkach, ale za dużo brudu się dostawało – to zapewne efekt klasy sprzętu, ale do domowych nagrań dla siebie (tzn do szuflady) nie kupię heada z paczką za 10 koła, a symulacje sprawdzają się w miarę dobrze.

    Natomiast w celu osiągnięcia żywszego miksu robię taki patent, że nawet dublujące się ścieżki gitary nagrywam od A do Z, bez kopiowania czy podwójnego rejestrowania śladu i rozbijam je w panoramie. Wydaje mi się, że w ten sposób osiągam mniej sterylny miks, ale z drugiej strony homerecordingiem zajmuje się bardzo krótko więc może popełniam w ten sposób rażące błędy 😉

  6. jak zwykle świetny post…takie małe pytanko Igor,czy mógłbyś napisać o sumowaniu analogowym vs cyfrowym,na czym polega sumowanie,przykładowe sumatory cyfrowe i analogowe…szukam,czytam i za wiele nie wyniosłem z tych anglojęzycznych stron

  7. W kwestii megafonu, czy znacie jakąś wtyczke która symuluje ten sprzęt?

    • Np. McDSP Futzbox albo Audioease Speakerphone. Można też do pewnego stopnia samemu to zasymulować filtrami i przesterami.

    • Ja robię megafon poprzez eq, przester i reverb.

    • Efekty typu megafon są również zawarte w presetach IK T-Racks CS. Można również wykonać to jak kolega Cielak powiedział poprzez bawienie się EQ i Reverbem. Co do efektów mikrofonowych to również ciekawą wtyczką jest wtyczka od Waves – Abbey Road King Microphones, warto o niej poczytać i wypróbować.

    • Ok. dzieki za info. Ja do tej pory tez tak robilem tj. na insercie wysyłki wokalowej zapinałem kolejno przester, EQ i Reverb. I poźniej ustawiałem proporcje sygnał bezpośredni – wysyłka.

  8. rufinmusic

    Z tym tanim mikrofonem to dobry patent 😉 Przećwiczone 😈 Jak zwykle ciekawy artykuł 😉

  9. hej, mały problem techniczny, czytam od dawna Twojego bloga Igor , ale ostatnio coś się dzieje z formatowaniem tekstu – wszystkie polskie znaki są wytłuszczone i bardzo niewygodnie się przez to czyta…

  10. w tekście artykułu i to tylko w zwykłych akapitach, śródtytuły, headingi, wytłuszczenia i boczne menu jest OK, mogę załączyć screena na maila (również w dyskusji pod wpisem defekt jest.

    • Screen nie jest potrzebny. Rozumiem, co to jest wytłuszczenie 😉

  11. i jeszcze istotne – na Firefoxie to mam, na Safari już nie, ale uzywam głównie Foxa.

    • Możliwe, że FF wymaga uaktualnienia albo jakiś plug-in się w nim sypie. To dość częsty przypadek.

    • rufinmusic

      Ja używam Aurory, czyli pre-Foxa i wszystko ok 😎

    • Sprawdziłem u siebie na Chrome, FF, Safari i IE – wszędzie bangla jak należy. Musisz coś mieć ze swoim Foxem…

  12. Na operze też wszystko jest ok. Tomek, może przestawiłeś sobie kodowanie znaków?

  13. Robię dużo muzyki elektronicznej i przesteru używam bardzo często w połączeniu z filtrami aby “zabarwić” dźwięk czy to syntetycznych bębnów, basów cz leadów w określonym paśmie.

    Ciekawie działa bas ala sinusoida z pewna ilością białego szumu przesterowana.

Zostaw komentarz