Jak Osiągnąć Separację w Miksie, Cz. 3

W dwóch ostatnich artykułach poznaliśmy cztery potężne środki do osiągania separacji w miksie, pozostały nam do omówienia ostatnie dwa. Będą to szerokość (obraz stereo) oraz głębia. Te elementy pozwolą nam na oddzielenie od siebie śladów w jeszcze inny niż dotąd poznaliśmy sposób. Póki co, skupialiśmy się na zaaranżowanych partiach, rytmie, wybieraniu odpowiednich brzmień oraz gospodarowaniu miejsca pod względem częstotliwości.

Ten ostatni element kojarzony jest również z jednym z trzech wymiarów, jakie powinien reprezentować sobą dobry miks, czyli „wysokością”.

Często bowiem mówi się, że pasmo basowe odbieramy tak, jakby dochodziło do naszych uszu… z dołu, a środek i górę spektrum – jak sama nazwa wskazuje. Jeśli więc wyobrazimy sobie miks, jak trójwymiarowy wykres, rozkład częstotliwości będzie reprezentowany przez oś Y (zielona strzałka na rysunku), szerokość (panorama) przez oś X (strzałka niebieska), a głębię przez oś Z (strzałka czerwona).

V. Szerokość

Wiem z doświadczenia, że młodzi ludzie, jak tylko usłyszą słowo „szerokość”, od razu przed oczami widzą wtyczki służące do sztucznego poszerzania obrazu stereo, a to nie w tym rzecz. Chodzi o nic innego, jak o odpowiednie panoramowanie, które jest kluczowe dla dobrej separacji instrumentów w miksie. Paradoksalnie, nieumiejętne użycie tych stereo-enhancerów, mimo że jest w stanie sprawić wrażenie szerszego miksu (choć to bardzo nienaturalne), jako efekt uboczny potrafi bardzo negatywnie wpłynąć na selektywność ścieżek! Kto kiedykolwiek „przegiął” z poszerzaniem obrazu na całym miksie, wie dokładnie o czym mowa. Ponieważ wtyczki te działają głównie na zasadzie dekodowania Mid-Side i mocnej ingerencji w relacje fazowe, nadmierne bądź błędne ich użycie prowadzi do zatracenia spójności, „uderzenia” i całego skupienia, jakie miks powinien posiadać. Dlatego w pierwszych etapach swojej pracy z dźwiękiem z całego serca odradzam stosowania tego typu wtyczek, bo przynoszą Wam one więcej szkody niż pożytku.

Nie, żebym w ogóle od nich stronił, bo i sam sporadycznie sięgnę po jakiś S1 od Waves czy inny plug-in poszerzający (lub zawężający – bo i tak można) obraz stereo. Chcę tylko podkreślić, że nie jest to urządzenie do automatycznego naprawiania podstawowych błędów w miksie i w tej roli się nie sprawdzi. To coś w rodzaju sytuacji, gdzie przy produkcji Lamborghini wsadzilibyście do niego silnik od Fiata Punto, a potem próbowali zaprogramować komputer pokładowy, żeby wycisnął z maszyny moc rzędu kilkuset koni mechanicznych… A tak się nie da! Dopóki nie wymienicie silnika na pożądany (nie naprawicie miksu) dopóty będziecie się zmagać z różnymi komplikacjami. Wciskanie gazu do oporu niczego tu nie zmieni, bo kręgosłup całego przedsięwzięcia jest uszkodzony 😉

Ale odchodząc od tych bzdurnych porównań…

Szerokość, a co za tym idzie, lepsza separacja instrumentów zaczyna się od prawidłowego spanoramowania śladów w miksie. W TYM ARTYKULE pisałem o tym, jak można wykonać taki proces i nawet podałem jakieś przykładowe wartości. Jedyne, co musicie zrobić, to dostosować je do Waszych utworów – biorąc pod uwagę instrumentarium, jakie w nich występuje, bo tego przecież zgadnąć nie mogę. Miejcie też na uwadze, że jest to tylko jeden z wielu dostępnych wariantów. Poza tym, każdy lubi inne instrumenty i brzmienia, więc ja, niby jak na talerzu podaję Wam w tamtym artykule pewien tok myślenia, który można przyjąć. Nie każę jednak stosować tamtych zasad sztywno, bo każdy miks jest inny, szczególnie jeśli celujecie w bardziej radykalne panoramowanie (a’la The Beatles), ale większość zasad ogólnych nadal obowiązuje.

Nie bójcie się panoramować ekstremalnie (maks 100 w L czy R), jak i eksperymentujcie z bardziej „miękką” panoramą (wszystko pomiędzy środkiem, a krańcami dostępnego zakresu). Starajcie się zachować symetrię, balansując instrumenty tak, aby te po jednej stronie uzupełniały się pasmowo z tymi po drugiej stronie. Dlaczego o tym mówię? Bo nawet jeśli oba kanały miałyby tyle samo energii i grały na tych samych poziomach, to jeżeli balans pasmowy między L i R będzie się znacznie różnił – efekt będzie co najmniej dziwny…

A teraz jeszcze słowo o naszych „poszerzaczach” stereo. Kiedy i jak warto je stosować?

Przede wszystkim rzadko i bardzo subtelnie. A jeśli robimy to na całym miksie (na kanale sumy), to polecam być mega-ostrożnym i uważnym. Najlepiej w ogóle zostawić to dla inżyniera masteringu – chyba, że sami nim jesteście, ale szczerze radzę być wtedy bardzo konserwatywnym. Czasem warto takie enhancery zastosować na grupie bębnów (też ostrożnie), żeby dodać trochę wrażenia większego pomieszczenia. Czasem można wrzucić go na grupę chórków czy innych śladów, jak klaskanie czy tego typu rzeczy. Pozwoli to trochę rozsunąć te elementy na dalszy plan w linii poziomej, ale pamiętajmy, że jak przesadzimy, zacznie nam się robić „fazowane piekiełko”, a tego nikt nie lubi.

Ostatnia rada w kwestii szerokiego obrazu stereo, jaką chcę się podzielić, to unikanie panoramowania na słuchawkach. Pisałem o tym nie raz, więc nie będę się powtarzał. Jeżeli macie możliwość, to zawsze sprawdzajcie panoramę rzeczy na monitorach. Naprawdę polecam, bo się można zdziwić…

VI. Głębia

To jest temat rzeka i nie sposób go dokładnie opisać w jednym czy dwóch akapitach. Dlatego na początek podrzucę Wam kilka artykułów, których przeczytanie jest konieczne, żeby zapoznać się z ogromem czynników wpływających na postrzeganie głębi, trójwymiarowości i dystansu w naszych miksach:

Tutaj dodam tylko, że bardzo istotną kwestią w budowaniu głębi jest stosowanie kontrastu. O tym również pisałem (Tutaj) i także uważam to za lekturę obowiązkową, bo nic tak dobrze nie pozwoli nam słyszeć odległości, dystansu i głębi, jak zderzenie przestrzennego śladu ze śladem „suchym” bądź znajdującym się w zupełnie innym środowisku ambientowym.

Jedną z częstych porad (dotyczących np. pogłosów w miksie), jakich udziela się  początkującym, jest to, aby budowali głębię wysyłając różne ilości sygnału do jednej wtyczki pogłosowej. I z jednej strony nie ma w tym nic złego, bo wtedy wszystkie ślady dochodzą niejako z tego samego pomieszczenia, jakby muzycy znajdowali się w jednej sali. Ale druga strona medalu jest taka, że takie postępowanie może niezbyt dobrze sprzyjać separacji, ponieważ ślady przestają się znacząco od siebie różnić. Nie mówię, że się nie da i się nie powinno tak robić, ale zagrożenie, które tutaj widzę (szczególnie dla amatorów), to wysyłanie za dużej ilości sygnału z każdej ścieżki do tego jednego pogłosu, co raz, że poskutkuje jedną niewyraźną i odległą pulpą, a dwa, że zadziała wręcz na niekorzyść separacji. Wszystko będzie brzmiało bardzo podobnie, odlegle i niewyraźnie. Nie mówię, że musi tak być za każdym razem, bo to zależy, jaki pogłos wybierzemy (jaki algorytm, nie jakiej marki wtyczkę), i ile rzeczywiście uznamy za „dużo”, a ile za „mało” sygnału. Doświadczenie jednak uczy, że mamy tendencję do zbyt szczodrego obdarowywania śladów pogłosami – stąd moje obawy…

Czy lepiej zatem stosować dużo różnych algorytmów pogłosów w jednym miksie?

Też nie do końca, bo ponoć co za dużo, to i świnia nie zeżre 🙂

Dwa, może trzy pogłosy do rozgospodarowania między śladami, to zazwyczaj maksimum, jakie proponuję – krótki, średni i długi pogłos. Nasze zadanie, to takie żonglowanie wysyłkami, aby zbudować pewne plany przestrzenne, żeby nic ze sobą nie kolidowało, było odseparowane, a zarazem spójne, jako całość. Brzmi może lekko sprzecznie, zgadzam się, ale trzeba zacisnąć zęby, wytężać uszy i ciężko pracować.

Na koniec powiem jeszcze o jednej z ulubionych metod na sprawdzanie, czy przypadkiem nie przesadzamy z pogłosami. Wiadomo, że w różnych gatunkach napotkamy na lekko różne zasady, ale taki bardzo ogólny sposób na sprawdzenie, czy nie „kotłujemy” miksu za dużą ilością pogłosów, jest ich chwilowe wyciszenie podczas odtwarzania całego utworu. Jeśli nie czujemy jakiejś ogromnej różnicy, ale „czegoś” nam brak – to bardzo dobry znak. Jeśli teraz je z powrotem aktywujemy i miks w zasadzie jest ciągle na miejscu, ale stał się lekko bardziej przestrzenny i głębszy – to już świetny znak!

Jeżeli jednak po wyłączeniu pogłosów całość staje się super-sucha i bardzo amatorsko brzmiąca, a po ich włączeniu ścieżki odsuwają się do tyłu i „płyniemy” w pogłosach – to bardzo, bardzo zły znak. Wyjątkiem będą sytuacje, gdy celowo tworzymy jakieś odgłosy z innej planety czy inne „ambienty”, ale przy produkcji większości utworów, te różnice „przed” i „po” pogłosach nie powinny być diametralne (w sensie dystansu i odległości).

Podsumowanie

Dobrze rozplanowane i użyte reverby zawsze dodadzą nam wrażenia głębokiego miksu, z instrumentami z przodu, dalej i daleko (stąd moja rada z trzema typami algorytmów), co kapitalnie wpłynie na separację. Jeśli dodatkowo uzupełnimy je omówionymi wcześniej – selektywnością brzmieniową, częstotliwościową i aranżacyjną, to nie ma siły, żebyśmy nie osiągnęli zadowalającej separacji, czego Wam z całego serca życzę.

Jeżeli przyszły Wam na myśl jeszcze jakieś sposoby sprzyjające uzyskiwaniu dobrego rozróżnienia ścieżek – zarówno w nagraniach, jak i miksie, to ja i inni czytelnicy na pewno chętnie o tym poczytamy w komentarzach. Na dziś to tyle!

Zostawić komentarz ?

22 Komentarze.

  1. Co do stereo enhancerów… Bardzo polecam je używać jeśli mamy wokalistę który śpiewa do gotowego podkładu, a potem miksujemy utwór. Nie chodzi o to, by zapiąć wtyczkę na wokal, czy sumę, ale na sam podkład i lekko poszerzyć bazę stereo, by mieć miejsce na upchnięcie wokalu-w moim przypadku zawsze się sprawdza jeśli poszerzę nie więcej niż 25%, choć czasem pokład ma tak ubogie stereo, które psuje utwór, że dochodzę do 80-90%.

    • w takim przypadku imho lepiej wziąć na warsztat sygnał mid (side zostawić w spokoju) i w nim zrobić miejsce na wokal

    • Najlepiej robić to bezpośrednio na ścieżkach – o ile mamy dostęp. @Cielak – poszerzasz o 90%?? I nie robi Ci się piekiełko fazowe?? Wiadomo, że różne są miksy, ale dla mnie zwykle okolice 20-30% zwykle zaczynają już brzmieć masakrycznie…
      @bartek – Twoje rozwiązanie wydaje się być znacznie mniej inwazyjne.

    • Czasem mam podkłady tak wąskie, że muszę ekstremalnie poszerzyć i jestem na granicy “fazowego koszmaru” 🙂 Zdarza się to bardzo rzadko, jedynie jeśli jakiś bardzo początkujący wokalista ściągnie podkład z internetu.

      Oczywiście w mid też robię miejsce, ale poszerzenie stereo pozwala mi trochę głębiej wsadzić owy wokal, a muzyka ładnie się rozprowadza w przestrzeni.

    • Jak podkład jest mega-wąski, to i tak nie zrobisz z niego sensownego miksu stereo, tylko najzwyklejszy bajzel 🙂

  2. Mix Robinn

    Rzeczywiście enhancery czy inne poszerzcze bazy stereo rozmydlają miks i w zasadzie lepiej ich unikać. Ci którzy miksuja na słuchawkach wpadaja często w ich pułapkę. Póżniej odsłuchując materiał na głośnikach w wyłażą rózne problemy fazowe i ogólny brak spójnści nieprzyjemny dla ucha.

  3. Panowie!
    Mam problem i za nic nie mogę znaleźć rozwiązania, mam nadzieję że mi pomożecie chociaż naprowadzicie na dobry tor, ale dość tego przejdzmy do sedna.
    Robię własne podkłady muzycznen a iPadzie w Garageband.Później podkład wysyłam do pliku i w progamie Audacity nagrywam wokal mikrofonem(Rode Nt-1A + mikser Behringer Xenyx X1832). Schody zaczynają się kiedy chcę jakoś fajnie spójnie złączyć wszystko w całość.. Za skurczybyka nie da rady. (I to nie kwestia jednego podkladu a wszystkich) Wokal odstaje a mnie ręce opadają.Nie wiem co jezcze mam zrobić i zdaje sobie sprawę że wina leży po mojej stronie, gdyż nie jestem pro ale zapoznałem się Igorze z Twoimi kursami i coś już na ten temat wiem. Pomóżcie!

    • No to pewnie nie jest wina jednej rzeczy, a może nie jest tak źle jak myślisz. Nie jestem znawcą Audacity ale chyba jest mało wygodny przy miksowaniu wielu tracków(chociaż na bank się da). Miksujesz z wieloma ścieżkami muzyki?.

      Może pokombinuj coś z samym nagraniem wokalu by pasował. Odległość od mikrofonu, miejsce w pokoju no i przede wszystkim sam śpiew musi się kleić z muzyką(nuta, ton, głośność itd.).

      Nie wiem czy to będzie jasne i pomoże ale by dobrze połączyć brzmienia staram się uchwycić jakby synergie:D, czyli szukam i szukam aż z połączenia dwóch tracków uzyskuję coś więcej. Szczególnie przy wokalu.

  4. Posiadam booth, wokale są nagrywane czysto i przejrzycie, nagrywam w Audacity ale miksuje w Fl Studio. Gdzie robie i w czym błąd nie wiem ale powoli doprowadza mnie to do szału że to nie brzmi tak jak powinno! Wokale miksuje z pełnym podkładem, bez separacji poszczególnych śladów. ( Może tu błąd ???)

    • No z zasady tak się robi(mixuje osobne tracki). Nie wiem ile istnieje fajnych mix’ów zrobiony ch inaczej, więc spróbuj i powinno być lepiej. Potem kolejne małe usprawnienia przyjdą.

    • Zdecydowanie radzę miksować mając dostęp do wszystkich śladów. Na tym to wszystko polega. Klejenie wokalu z całym podkładem w jednym pliku to słaby pomysł…

    • No tak, zrozumiałem swoją głupotę:P staram się to skleić wszystko w całość ale okey! zdarza mi się że czasem dostaję gotowy podkład i chce nagrać pod to wokal, co w tym momencie? Ja sobie na chwilę obecną nie poradzę z tym ale czy pro realizator dźwięku poradziłby sobie z osadzeniem wokalu? Czy raczej odesłałby mnie z kwitem? Osobiście próbowałbym ale czy coś z tego by wyszło? Co o tym myślisz Igorze?

    • Generalnie w świecie jest tak, że możesz sobie nagrywać wokale pod cały podkład, ale potem one są wysyłane z powrotem do producenta i miksowane ze wszystkimi pojedynczymi śladami.

  5. Trociniak

    Być może to pytanie jest głupie, ale czy istnieje może taka wtyczka, która pozwoli nam na ustawienie sygnału nie tylko na boki, ale też do przodu i do tyłu? Takie coś, jak w ustawieniach karty Realtek, gdzie latało się tą muchą :smile:? Chodzi o zabawę w coś, jak Virtual Barber Shop.

    • Poczytaj o technice Mid-Side, bo to za jej pomocą nagrano ‘wirtualnego fryzjera’. Co do odsuwania dźwięków na tył czy do przodu, to raczej nie ma takich typowych wtyczek, bo taki efekt (oddalania) uzyskuje się prostymi narzędziami, jak poziomy, balans pasmowy czy pogłosy. To jest wrażenie (wręcz iluzja), które musisz wywołać posługując się dostępnymi metodami. Są wprawdzie wtyczki dekodujące sygnał stereo w matrycy MS, które potrafią niezależnie obrobić sygnał w środku i po bokach, ale znacznie lepiej korzystać z poddawania pojedynczych śladów osobnej obróbce niż mocować się z wtyczką, która Ci zaburzy relacje fazowe…

  6. Czyli jedynym sposobem aby “wcielić” wokal jest miks wykonany na wszystkich śladach,zanotowałem tego się będę trzymał! Igorze dziękuję za pomoc i pozdrawiam !

  7. Siema wszystkim… Igor a powiedz mi czy delay i reverb ktory jest wbudowany we wtyczki np nexus badz sylenth badz cokolwiek innego… kozystac z tego czy powylaczac wszystko i stosowac zewnetrzne efekty juz na mikserze?? dzieki i pozdro

    • Wedle uznania. Jak Ci pasuje efekt wbudowany we wtyczkę, to z niego korzystaj, a jak Ci nie pasuje, to użyj czegoś innego.

  8. Aha rozumiem… a sprawa kompresora jeszcze jesli mozna… mam kompresor na sumie… kompresuje tez kazda sciezke z osobna… teraz mam taki problem jesli zapne kompresor na grupie instrumentow w tym przypadku na perkusji to na kazdy instrument kompresor dziala inaczej… kozystam z roznych sampli i jedne kompresuje az za bardzo a inne wcale dlatego stosuje kompresor odzielnie na kazda sciezke ale przy 7 sciezkach perkusji do tego synthy i inne przeszkadzajki i komp juz nie daje rady i jestem w kropce… lepszy komp czy uporac sie z kompresja grupy jednym kompresorem ale jak to zrobic… hmmm…

    • Jednym kompresorem na sumie bębnów raczej nie załatwisz wszystkich bolączek z poszczególnymi śladami perkusji – tym bardziej, jeśli jedne kompresujesz radykalnie, a inne lekko lub wcale. Spróbuj skorzystać ze zwykłych pokładowych kompresorów, jakie masz w DAW, bo one zwykle zżerają bardzo mało mocy.

Zostaw komentarz