Wpływ Specyfiki Instrumentów Na Brzmienie Naszych Produkcji, Cz. 2

W dzisiejszym wpisie, który jest drugą częścią artykułu o specyfice brzmienia konkretnych instrumentów, dowiemy się jak zdobyta kilka dni temu wiedza może przydać się nam, realizatorom, kompozytorom i muzykom do codziennej pracy w naszym studiu.

Zasadniczo będziemy mówić o trzech głównych przypadkach, w których opisane w pierwszej części artykułu elementy będą dla nas wielką pomocą. Są to:

    • nagrywanie oraz
    • miksowanie konkretnych instrumentów (tych prawdziwych), a także
    • programowanie partii MIDI, którym zajmiemy się w kolejnym artykule, a które to partie mają często zapełnić lukę wywołaną brakiem żywych instrumentów w naszym arsenale.

Jak wspomniałem ostatnio – sytuacja, w której nie celujemy w realizm brzmienia, rządzi się swoimi własnymi prawami – czyli totalnym ich brakiem 🙂

Artykulacja a nagrywanie żywych instrumentów

Zgodnie z moimi wcześniejszymi wynurzeniami, grając na jakimkolwiek instrumencie, wszelkie „dźwięki poboczne” będą się generowały naturalnie i zostaną oczywiście wyłapane przez mikrofon – to nie podlega żadnej dyskusji. Ale zanim zaczniemy nagrywać, powinniśmy zadać sobie dwa podstawowe pytania:

    • Jak głośno chcemy słyszeć te wszystkie dźwięki drugorzędne?
    • Czy w ogóle chcemy je słyszeć? Bo czasem działają na naszą niekorzyść, np. przesłuchy podczas rejestracji perkusji na wiele mikrofonów (choć nie zawsze…)

Jeśli jest to sytuacja, w której wszelkie artefakty brzmienia nam przeszkadzają, to należy najpierw spróbować je wyeliminować u źródła, czyli np. zdjąć dolny naciąg z tomów perkusji (jeśli za bardzo rezonują), przykleić kawałek taśmy czy chusteczki do naciągu (jeśli dźwięk za bardzo „dzwoni” lub za długo wybrzmiewa), wyregulować akcję strun w gitarze (jeśli brzęczą, bo są za nisko nad gryfem), podmienić skrzypiące krzesło pianisty – tego typu rzeczy. Nie zawsze są to oczywiście elementy charakteru brzmienia, ale pozbycie się takich „brudów” jeszcze przed nagraniem zaowocuje później lepiej brzmiącymi śladami.

Ale wróćmy do naszych artykulacji.

Weźmy za przykład gitarę akustyczną, która przy szybkim przesunięciu palcami po strunach na gryfie generuje charakterystyczny „skrzypiący” hałas. Jest to z pewnością unikalna rzecz, ale czasem jest jej po prostu za dużo lub jest zbyt głośna. Co w tej sytuacji zrobić?

    • powiedzieć gitarzyście, żeby nad tym popracował, np. unosił palce znad strun jak zmienia akord
    • ustawić trochę inaczej mikrofon – tak, aby nie kierował się tak bardzo na gryf, a bardziej w stronę pudła rezonansowego (korzystajmy z kierunkowości mikrofonów)

Większość rozgarniętych gitarzystów ma takie rzeczy opanowane, ale jeśli przyjdzie nam pracować z mniej doświadczonym muzykiem (który przykładowo się buja w przód, tył i na boki rujnując pieczołowicie dobraną przez nas pozycję mikrofonu) lub ze sobą samym, należy zawsze szukać rozwiązania u źródła. W tego typu przypadkach można też rozważyć zastosowanie małych mikrofonów typu clip-on, które są przypinane do krawędzi otworu rezonansowego, dzięki czemu pozycja takiego mikrofonu względem strun gitary pozostaje niezmienna, nawet, gdy gitarzysta kręciłby się w kółko i wywijał esy-floresy na dywanie.

Są jednak i takie sytuacje, gdy jakiś element artykulacji danego instrumentu chcemy nie tyle stonować czy zminimalizować, ale wręcz wydobyć na wierzch. Weźmy za przykład werbel, którego jakiś konkretny model ma lekką przewagę którejś „dzwoniącej” częstotliwości. Zazwyczaj chcemy tego typu rzeczy eliminować, ale może się zdarzyć, że akurat taka częstotliwość świetnie wbija się w tonację danego utworu i warto by było spróbować ją co nieco uwypuklić. W tym celu, można użyć dodatkowego mikrofonu pojemnościowego ustawionego równolegle i z boku do werbla, który celowałby w jego drewniany czy metalowy korpus, dzięki któremu w ogóle słyszymy to dzwonienie. Później w miksie można tak zebrany sygnał domiksować do reszty sygnału bębnów.

Inne przypadki…

Werbel omikrofonowany na środku naciągu czy przy krawędzi?

Tutaj może nam się przydać wiedza o dwu-grupowym podziale instrumentów, który zaprezentowałem w poprzednim wpisie. Jeśli chcielibyśmy, aby taki „marszowy” charakter partii na werblu nie zanikał nam w gąszczu innych partii, możemy pomanipulować pozycją mikrofonu względem werbla. Jak wiemy, celując w sam środek naciągu, uzyskamy trochę więcej odgłosu pałeczki uderzającej w naciąg, czyli mocny transjent, ale słabsze wybrzmiewanie. Celując bliżej krawędzi naciągu, uchwycimy mniej ataku pałeczki, ale nieco lepsze wybrzmiewanie. Rezultaty mogę być nieco inne w obu przypadkach i pytanie jest teraz tylko takie, czy chcemy, aby taka partia mocno się przebijała, dzięki wyraźnym transjentom, czy może wolimy, aby gładko „szumiała” dzięki lepszemu sustainowi (podtrzymaniu). To już nasza prywatna decyzja.

Można też rozważyć osobne nagranie tylko takiej partii (innym mikrofonem, w innej pozycji, etc.) już po nagraniu całej perkusji. A w późniejszym etapie – zrobienie w tym miejscu masy ciekawych rzeczy – wszystko to tylko decyzja artystyczna. Możemy równie dobrze tak mocno przemielić tą partię efektami, że będzie nie do poznania, a ślad taki wykorzystać w dowolnym celu – niekoniecznie odpowiadającym za perkusję – tu możliwości jest całe mnóstwo.

Korzystajmy więc czasem i z tego, że dany instrument nie zawsze musi spełniać jedno i to samo zadanie, bo możliwości generowanych brzmień za pomocą różnych artykulacji mogą nas doprowadzić do przeróżnych i ciekawych rzeczy.

Ale znów mnie poniosło – wracamy do tematu…

Jak zapewne zauważacie, oprócz samych technik grania z pierwszej części wpisu, bardzo duży wpływ na wyłapywanie artykulacji ma pozycja mikrofonu względem instrumentu. Wyobraźcie sobie przesterowaną gitarę, która gra tłumione i przesterowane dźwięki i zadaniem takiej partii jest po prostu przejechanie „czołgiem” po słuchaczu. Jeśli mikrofon ustawilibyśmy tak, aby był skierowany na sam środek głośnika, skąd emanuje najwięcej wysokich częstotliwości i do tego odsunęlibyśmy go na kilkanaście cm, to niewiele z „masy” tego czołgu byśmy zarejestrowali. Raz, że balans pasm byłby nie ten, dwa, że brak efektu zbliżeniowego (który podbija niższe częstotliwości) też by nam utrudnił osiągnięcie zadowalających wyników.

Sytuacja totalnie odwrotna – nagrywamy solo gitarowe, które jest pełne bardzo wysokich dźwięków, a do tego przesycone alikwotami – generalnie sporo w tym pisku i zgrzytu – jeśli ustawilibyśmy mikrofon znów na środek głośnika, to jeszcze bardziej spotęgowalibyśmy ten efekt i rozpruli bębenki każdemu słuchaczowi. A wystarczy przesunąć trochę mikrofon ze statywem w stronę krawędzi głośnika, czy nawet nie ruszając go z linii prostej względem środka głośnika, delikatnie go przekręcić w bok, aby zejść z głównej osi.

Zobaczmy teraz, jak wiedza o artykulacjach może nam się przydać w miksowaniu

„Duszki” na werblu

Wspomniałem już o tym wcześniej w kontekście nagrywania, ale tutaj chciałem zwrócić uwagę na to, jak wydobyć „ghost-notes” z gąszczu innych śladów bez wyraźnych artefaktów i skutków ubocznych. Takie partie są zazwyczaj o wiele cichsze niż bazowy poziom werbla, więc jeśli sięgnęlibyśmy po kompresję, to żeby je „dosięgnąć” (ustawiając nisko próg zadziałania kompresora) reszta śladu werbla musiałaby zostać bardzo mocno skompresowana, a tego przecież nie chcemy. Znacznie lepszy efekt osiągniemy, jeśli w miejscu pojawiania się naszych duszków sięgniemy po automatykę i precyzyjnie zaprogramujemy ruchy suwaka. Nie chodzi oczywiście o to, aby zrównać ich poziom z resztą uderzeń werbla, bo wtedy stracilibyśmy realizm takiej partii. Celujemy w miejsce, gdzie nadal będzie to brzmiało naturalnie, ale nasze duszki nie znikną w gąszczu pozostałych ścieżek.

Pałeczki, miotełki i tym podobne…

Miejcie też na uwadze, że dzięki zastosowaniu przez perkusistę chociażby miotełek, uzyskamy wielce różny efekt niż przy standardowych pałeczkach. Wiadomo, że nie będą one pasowały do wielu sytuacji (jak mocne naparzanie w naciągi), ale wtedy, gdy kawałek jest bardziej stonowany i mroczniejszy, sięgnięcie po nie może automatycznie wciągnąć słuchacza w inny świat. I na tym, między innymi, polega piękno różnorodności wydobywania dźwięków. Warto o tym pamiętać, chcąc urozmaicać dane partie, czy powiedzmy pomoć ścieżce perkusyjnej odnaleźć się w klimacie konkretnego utworu.

Slajdy, tłumienia i inne odgłosy na gitarze

W sytuacji, gdzie slajdy, tłumienia i inne elementy towarzyszące grze na gitarze akustycznej zbyt mocno się wybijają, po raz kolejny na ratunek może przyjść automatyka. I tu sposoby mogą być różne, w zależności od sytuacji:

    • Najprostsze będzie zaprogramowanie ruchów suwaka, jak w przykładzie powyżej, z tym, że w dół, rzecz jasna. Za każdym razem, gdy pojawi się jakiś pisk, czy po prostu zbyt wyraźny odgłos tłumienia strun, możemy zapisać zmianę pozycji tłumika.
    • Ale to nie wszystko – równie dobrze możemy zautomatyzować parametry wtyczek, aby uaktywniały się one tylko w tych newralgicznych miejscach, np. pojawiające się na chwilę w korektorze wycięcie częstotliwości korespondujących ze skrzypiącym odgłosem przesuwania palców po strunach czy zaprogramowanie odcięcia najniższych pasm filtrem górno-przepustowym w wypadku mocno dudniących dźwięków tłumionych na najniższych strunach.
    • Inny sposób, to zastosowanie kompresora wielopasmowego i uaktywnienie w nim tylko jednego, wąskiego pasma odpowiedzialnego za jakiś niechciany odgłos.

Technik jest kilka, ale zawsze najważniejsze jest, żeby dotrzeć do celu.

Inne rzeczy, jak chociażby slajdy, potrafią się czasem nawet najlepszym muzykom wymknąć spod kontroli i jeśli cała partia jest niesamowita za wyjątkiem jednego czy dwóch takich slajdów, które zbyt mocno się wybiły ponad resztę śladu, to znów – proste zautomatyzowanie suwaka potrafi zdziałać cuda.

Artykulacje, harmoniczne i bas

Załóżmy, że mamy sytuację, w której czujemy, że poziom niskich częstotliwości w miksie jest za słaby. Zazwyczaj pierwszą rzeczą, jaka przychodzi nam do głowy, jest podbicie dołu na śladzie basu czy podniesienie suwaka odpowiadającego za jego głośność, ale czy to na pewno dobre rozwiązanie?

Młodzi często podbijają te najniższe pasma w basie myśląc, że dzięki temu, utwór uzyska więcej mięsa i dołu, ale nie wiedzą o tym, że nie tędy droga, bo co zwykle się w tej sytuacji dzieje, to momentalne „zapchanie” miksu, strata headroomu i najzwyczajniej przeładowany basem miks, który ani nie ma odpowiedniej ilości odczuwanego i zbalansowanego dołu, ani żadnej klarowności. Czasem lepiej zamiast tego wyeksponować drugą harmoniczną (np. 160Hz zamiast 80Hz) i efekt jest znacznie lepszy. Raz, że ludzkie ucho potrafi bez problemu powiązać harmoniczną z częstotliwością fundamentalną i wcale nie poczujemy braku w dole spektrum, a dwa, że dzięki takiemu zabiegowi bas będzie lepiej słyszalny na mniejszych systemach odsłuchowych, które często nie potrafią przenieść częstotliwości poniżej 100Hz. Miejcie na uwadze, że właśnie w ten sposób działają wtyczki mające za zadanie uwydatnić dół spektrum, typu Waves MaxxBass, RBass czy tym podobne.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że mniej więcej łapiecie już koncepcję i nie muszę na siłę podawać innych przykładów. Wierzę, że znajdziecie się niejednokrotnie w sytuacjach, które będą wymagały przemyślenia tych aspektów i mając taki bazowy punkt odniesienia, będziecie umieli dojść do najlepszego rozwiązania samodzielnie, czego oczywiście Wam życzę. Nie sposób tu przytoczyć każdej ewentualności, dlatego (jak zawsze,  z resztą) liczę na Waszą inwencję. Byłoby również bardzo miło, gdybyście podzielili się z innymi czytelnikami swoimi sposobami na uchwycenie (podczas nagrań) lub uwypuklenie (podczas miksu) lub eliminacji artykulacji z instrumentów, z którymi zdarza Wam się pracować.

Zostawić komentarz ?

15 Komentarze.

  1. Za późno na czytanie. Zrobię to jutro.

  2. Mimo, że dopiero przymierzam się do nagrywania kolegi na perkusji już przyswoiłem tą wiedzę 😉

    Dzięki Igor!

    Btw. : W realistycznych bębnach (twoim filmie) użyłeś randomizacji położenia nut w midi editorze w Pro Toolsie za pomocą kwantyzacji randomize.

    Czy ktokolwiek wie o takiej funkcji w FL Studio? Znalazłem tylko kwantyzację “do linijki” lub randomizację… ale tylko velocity/pan itd. (czyli parametrów). A randomizacja “patternu” tworzy nam misz-masz w MIDI i po prostu losowa rozrzuca nuty po całej oktawie, a nie o to mi chodzi.

    Wie ktoś może jak to wykonać?

  3. Dobre pytanie, sam tego szukałem w FL. Pozostaje chyba ręczne przesuwanie w piano roll. Swoją drogą przesuń klocek za siatkę i patrz na zegar, a przed siatkę i patrz na zegar.

    • Nie za bardzo rozumiem o co chodzi z tym zegarem 🙂 U mnie nic się szczególnego nie dzieje (chyba)

    • rufinmusic

      Chodzi z zmianę czasu na letni… 🙄

  4. rufinmusic

    “…Czasem lepiej zamiast tego wyeksponować drugą harmoniczną (np. 160Hz zamiast 80Hz) i efekt jest znacznie lepszy…” – zgadza się, czasem używam: http://www.waves.com/Content.aspx?id=194
    Prosty w obsłudze i świetnie brzmiący plugin 😈

    • Właśnie czegoś takiego potrzebowałem ostatnio :D. Dzięki, obadam demo:D.

      Co do artykułu to prawdopodobnie sporą popularność będzie miało “programowanie partii MIDI”. Materiału jest sporo:D mam nadzieje, że z czasem wyjdzie kilka solidnych części, bo możliwości są duże :D.

    • No i faktycznie bardzo to przyda się przy mniejszych systemach odsłuchowych. Niejednokrotnie doznawałem szoku jak bass znika na głośnikach od laptopa. Ale w komercyjnych piosenkach już nie słych tej zmiany tak bardzo:P np. “Scream & Shout” czy 8-calowe monitory czy lapek dalej jest solidny bas.

  5. Mr. White

    Trochę z innej beczki Panowie! Do jutra Soundtoys rozdaje za friko swój najnowszy plugin Little MicroShift Możecie go zdobyć pod tym linkiem https://www.soundtoys.com/sxsw2013/&rc=383-3181-242
    Cała zabawa polega na tym, że po zarejestrowaniu się otrzyma się nie tylko możliwość ściągnięcia wtyczki, ale też swój własny link, który trzeba przekazywać dalej żeby zwiększyć pradwopodobieństwo zwycięstwa w losowaniu nagrody jaką jest Eventide H3000 D/SE
    Pozdrawiam

  6. Mr. White

    Zapomniałem dodać, że niestety haczyk bo trzeba posiadać iLoka :/

  7. kitametal

    Witam i chcialbym sie podzielic nagraniem .Czy moglby ktos powiedziec jak to brzmi u was dodam ze bebny nagrywalem na 2 mikrofony wiec sa braki stopa starym mikiem tonsila z epoki(taki waski i plaski)werbel shurem sv 100 a reszta garow byla slyszalna z tych dwoch.Pozdrawiam https://soundcloud.com/brenlightmachine/when-darkness-fall

  8. Ten artkuł mi z nieba spadł 😛 świetna i bardzo przydatna wiedza:D

Zostaw komentarz