“Jakość” Cyfrowego Dźwięku, Cz. 2

Zamykamy dziś temat teorii cyfrowego dźwięku i zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego artykułu – wrócimy raz jeszcze do wyimaginowanej wojny „analog kontra cyfra”, czyli krążących mitów o jakości nagrywanych śladów w obu tych domenach. Odpowiadając na prośbę czytelników ukrywających się pod nickami Mix Robin i JaneQ, chciałem poruszyć i wyjaśnić także kwestię pewnych pojęć i terminów, które nam się kojarzą z analogowym nagrywaniem na taśmę oraz ogólnie legendarnym, tłustym i „ciepłym” brzmieniem, o które pytał Cielak.

Mam nadzieję, że uda mi się tym wpisem otworzyć oczy niektórym zatwardziałym zwolennikom pędu do analogowego brzmienia i lampowego charakteru, co w rezultacie pozwoli im spojrzeć na te kwestie z szerszej perspektywy, bo przecież nie powinno tu w ogóle chodzić o powtarzanie zasłyszanych gdzieś opinii.

Wszystko rozchodzi się o zrozumienie, co tak naprawdę kryje się za tymi wszystkimi określeniami…

[I wybaczcie, że dzisiejszy artykuł się trochę rozciągnął, ale chciałem już ten temat jakoś zamknąć, żeby w kolejnym artykule móc ruszyć z zapowiadanym cyklem o DAW-ach.]

Zanim przejdziemy do części właściwej, chciałem na wstępie zaznaczyć (już po raz „n-ty”), że nie rozmawiamy o tym, które środowisko jest „lepsze” do pracy, bo to zostawiamy tym, którzy mają za dużo czasu i wolą się kłócić o mało znaczące detale i nigdy nie dochodzić do żadnych konkluzji i definitywnych odpowiedzi. Dla nas liczą się przede wszystkim fakty i cenny czas, który znacznie lepiej poświęcić na tworzenie muzyki i skupienie się na rzeczach naprawdę istotnych.

Jeśli chcecie lepiej zrozumieć, gdzie leży granica między sztuką produkcji muzycznej, a daniem się ponieść mało istotnym dywagacjom – spójrzcie na komentarze pod TYM ARTYKUŁEM, gdzie dyskusja na temat różnych wartości bit depth powędrowała w stronę wyliczania masy planet i atomów 🙂 To zarazem zabawne i przerażające, choć zapewne dla fizyków i matematyków bardzo interesujące. Tylko jak ma to pomóc komuś w nagrywaniu lepiej brzmiącej muzyki…? Ale schodząc na ziemię.

Ten i poprzedni artykuł skupiają się na tym, aby ukrócić mityczne wierzenia w to, że sprzęt analogowy (wliczając w to przede wszystkim nagrywanie na taśmę), lampowe mikrofony, przedwzmacniacze mikrofonowe czy zewnętrzne kompresory – są konieczne do uzyskania świetnego, wyrazistego, klarownego, szerokiego, ciepłego i tłustego brzmienia.

Przyjrzyjmy się w takim razie kilku istotnym faktom:

I. „Jakość” (w znaczeniu rozdzielczości) nagrań

Jak wiemy, jakość nagrań, to wypadkowa wielu czynników, także tych niezwiązanych w ogóle ze sprzętem, którego używamy, ale większość z nas postrzega ją przez pryzmat dobrze i czysto brzmiących śladów. Zajmijmy się więc tutaj tylko tą częścią układanki.

Jakość (w tym znaczeniu) jest nieporównywalnie wyższa w środowisku cyfrowym. Precyzja i dokładność systemów cyfrowych jest na tak wysokim poziomie, że przebija nagrywanie na taśmę pod każdym aspektem technicznym. Dwie główne wartości to głębia cyfrowa i częstotliwość próbkowania, a co za nimi idzie – mniej zniekształceń, lepszy stosunek sygnału do szumu, większa dynamika, niemalże idealne odzwierciedlenie rzeczywistości, największa możliwa „wierność” sygnału. Nawet budżetowa karta typu SoundBlaster będzie miała większy odstęp sygnału od szumu (niemal 100dB A-ważone) niż wysokiej klasy magnetofon Studer A810 (ok. 75dB A-ważone), nie mówiąc już o high-endowych konwerterach typu Lavry, (ponad 110dB A-ważone).

Generalnie wszystko, co możemy powiązać z techniczną stroną nagrania, wypada lepiej (i to o wiele lepiej) niż w przypadku taśmy. Skąd więc wiara w to, że taśma ma jakieś „magiczne” brzmienie, do którego chcielibyśmy dążyć? I jak w takim razie ocenić te „właściwości” taśmy, o których mało kto jest w stanie powiedzieć coś konkretnego – poza tym, że rzekomo brzmi „lepiej” i „cieplej” niż cyfra. Jakieś konkrety?

Zapewne niektórzy z Was wiedzą, że zamiast podpierać się pustymi słowami o magicznym brzmieniu taśmy (charakterystycznym dla społeczności audiofilskiej, która, uwaga-uwaga – jakość brzmienia stawia na pierwszym miejscu…), powinniśmy spojrzeć na mierzalne aspekty sygnału, a nie wymigiwać się tekstami, typu: „To jest coś, czego nie da się opisać w słowach – to się albo słyszy, albo nie”. Wiwat siło sugestii i efekcie placebo…

Co rzeczywiście dodaje do sygnału taśma?

W zasadzie każdy aspekt dźwięku da się opisać konkretnymi terminami. Nie da się ukryć, że nagrania taśmowe potrafią brzmieć inaczej niż przejrzysta cyfra i nie wynika to z jakiejś tajemniczej przyprawy, której dosypano po kryjomu nocą do nagrania taśmowego, ale z fizycznych możliwości, właściwości i ograniczeń tego nośnika. Nie chcę się tu zagłębiać w detale, bo to możecie doczytać w wolnym czasie samemu – wystarczy nam teraz wiedzieć, że taśma dodaje sporo rzeczy od siebie do sygnału, nie jest doskonała, nie jest przewidywalna, potrafi zaburzać balans między prawym i lewym kanałem, dodaje w niektórych sytuacjach naturalnej kompresji do sygnału, saturacji, która objawia się miłym dla ucha zaokrąglaniem transjentów, charakteryzuje się „trzepotaniem” (ang. flutter), nieznaczną wariacją w wysokości dźwięku, a także nadaje sygnałowi pewną dozę korekcji (o tym nieco później).

Znalazłoby się jeszcze pewnie kilka innych rzeczy, ale nie chodzi mi tu o szczegółową charakterystykę taśmy, co o nakreślenie pewnych zjawisk, które towarzyszą analogowemu nagrywaniu na nią i temu, jak wpływają one na postrzegane przez nas brzmienie. Pierwszy wniosek jest więc taki, że jeśli chodzi o dokładność i wierność sygnału, to cyfra bije taśmę na głowę. Stąd twierdzenie, że nagrywanie na taśmę lepiej odwzorowuje oryginalne brzmienie, jest tak bliskie prawdzie jak to, że pomidor jest rodzajem mostu zwodzonego… I tu przechodzimy do prawdy numer zwei:

II. Brzmienie „analoga”

W pewnych sytuacjach ślady nagrane na taśmę zabrzmią przyjemniej dla ucha i dzieje się tak z powodu efektów ubocznych, które wymieniłem w pierwszym punkcie. Ludzie jednak mylnie interpretują to, jako „lepsze” brzmienie, przez co młodzież, bez fundamentalnego rozumienia tej kwestii, od razu chce się rzucić na wszystko, co analogowe, bo ktoś napisał „lepiej” zamiast „inaczej”. Otóż to – INACZEJ. Jeśli porównalibyśmy identyczne, surowe ślady z takim samym torem audio, ale nagrane raz na taśmę, a raz do DAW, to przy założeniu, że odpowiednio skalibrujemy kanały w magnetofonie i wysterujemy sygnał – oba nagrania mogą zabrzmieć trochę inaczej – znów z uwagi na rzeczy wspomniane wyżej oraz to, że taśma inaczej reaguje na sygnał w zależności od poziomu sygnału, natomiast w cyfrze zjawisko to nie występuje.

I w niektórych sytuacjach (np. mocne bębny, okrągły bas, etc.) ślady nagrane na taśmę nabiorą konkretnych właściwości (krzywa EQ, saturacja, kompresja, transjenty), które w ostatecznym rozrachunku mogą przewyższyć nagrania w cyfrze, bo ta nic od siebie do sygnału nie dodaje. Wniosek więc taki, że te wymienione „niedociągnięcia” czy skutki uboczne używania taśmy w pewnych sytuacjach wzbogacają brzmienie, ale na pewno nie czynią go lepszym pod względem jakościowym – wręcz przeciwnie. To są uchybienia nośnika, które niektórym przypadły do gustu, a nie lepsza „jakość” nagrania. Nauczmy się to rozróżniać.

III. Gatunki muzyczne

Podam teraz inny przykład… Dla kontrastu przyjrzyjmy się sytuacji, w której nagrywanie na taśmę i „korzystanie” z jej walorów byłoby raczej nierozsądne, szczególnie teraz, gdy mamy dostęp do narzędzi zdolnych nagrywać w tak absurdalnie wysokiej rozdzielczości jak 192kHz i głębi 24-bitowej. Mowa tu o nagraniach jazzu, muzyki symfonicznej czy czegokolwiek innego, co wymaga absolutnie krystalicznych rezultatów – szczególnie, jeśli będą się pojawiać tam bardzo ciche fragmenty, a rozpiętość dynamiki będzie ogromna. Te sytuacje wymagają narzędzi o wiele większym odstępie od szumu i możliwie najwierniejszej reprezentacji źródła, jak to tylko możliwe, a taśma do tej grupy urządzeń niestety nie należy. Jeśli chcemy, aby poziom szumu maskował nagrania cichszych fragmentów – to proszę bardzo, rozgośćcie się 🙂

IV. Analogowe „klocki”

Mowa tu chociażby o zewnętrznych korektorach i kompresorach, które wszyscy uwielbiamy za ich „charakter” i możliwość kręcenia fizycznymi pokrętłami. Trudno się nie zgodzić, ale trzymajmy się póki co wątku „muszę mieć wszystko analogowe, bo przecież brzmi lepiej, czyściej, wierniej, etc”. Otóż, jakiegokolwiek analogowego klocka byśmy nie użyli, nawet takiego z najwyższej półki, to zawsze ilość zniekształceń i szumu będzie większa niż jakbyśmy użyli w tym miejscu wtyczki. Cyfrowe zniekształcenia wynikające z obliczeń w plug-inach są poza zasięgiem naszego słuchu (z reguły leżą ok. 80dB poniżej sygnału właściwego). Ustawienia wtyczek są stuprocentowo odtwarzalne / powtarzalne i bardzo łatwe do przywołania. Natomiast z zewnętrznymi procesorami analogowymi nie jest tak łatwo – jeszcze pół biedy, jak mają parametry kontrolowane skokowo, ale przy płynnych ruchach gałek, ciężko trafić dokładnie w to samo miejsce dwukrotnie. Poza tym, lewy i prawy kanał w przypadku wtyczek na śladach stereo zawsze pasują do siebie idealnie. Z taśmą za to – bywa różnie…

Zanim zrobicie ze mnie analogo-foba, weźcie pod uwagę, że nie mam celu w besztaniu nagrań analogowych, bo absolutnie nic do nich nie mam – jeśli za często to powtarzam, to krzyczcie. Nie chcę po prostu, aby ktoś wyrywał moje zdania z kontekstu i wyciągał błędne wnioski. Przypominam iż mówimy tu o tym, co decyduje o różnicach w nagraniach na dwóch różnych systemach i dlaczego mamy do czynienia z całą analogową mitologią, która opiera się głównie na niewiedzy i myleniu pojęć, a nie udowodnienie, że analog jest „be”, bo nie jest.

V. Koszty i dostępność

Wspomniałem już o tym, że „zabawa” w analogowe nagrywanie może nas doprowadzić do finansowej zguby. Taśmy są relatywnie drogie, serwis magnetofonów i innych urządzeń –  utrudniony, rachunki za prąd o wiele wyższe, itd. Nie ma tutaj nawet co się nad tym rozwodzić, ale jeśli chcemy mieć studio oparte o w pełni analogowy sprzęt, to musimy zarabiać trochę więcej niż średnia krajowa i mieć dostęp do specjalistów, którzy będą regularnie „opiekować” się naszym „szpulakiem”…

VI. Edycja

Kto kiedykolwiek w życiu miał w ręku żyletkę, a przed oczami taśmę, którą trzeba było „poddać edycji” wie, że nawet największy twardziej dostaje delirki, gdy ma ciąć te niewdzięczne kawałki i lepić z nich jedną całość. I zgadnijcie co jeszcze… Jesteśmy niczym saperzy – mamy tylko jedną szansę, tu nie ma funkcji Cofnij…

Wiadomo, można to obejść – nagrywać ślady na taśmę, a potem je wrzucać do DAW celem edycji. Pytanie tylko, czy warto w takim razie inwestować w magnetofon szpulowy, skoro i tak ślady skończą w cyfrze?

VII. Wygoda

Nie da się zatem ukryć, że praca w świecie cyfrowym dała nam o wiele większe możliwości i grzechem byłoby od niej stronić, choć znam i takich zagorzalców, którzy się do komputerów nigdy nie zbliżają. Nie wiem, dlaczego tak jest – może się boją, że złapią jakiegoś wirusa albo coś… No ale powróćmy do taśmy:

VIII. Degradacja

W dzisiejszych czasach, pracując w DAW, możemy ciąć, przesuwać, usuwać, kopiować, wklejać i robić w sumie wszystko, co nam się tylko podoba bez jakichkolwiek ubytków w brzmieniu. Możemy nawet sto razy coś skopiować i wkleić budując nawet zupełnie inny aranż i jakość cyfrowego audio nigdy na tym nie ucierpi. Jednym z popularnych zabiegów jest na przykład skopiowanie chórków z jednego refrenu do drugiego, zamiast kolejnego nagrania. Nie mi tu teraz oceniać, czy jest to dobry pomysł, ale czasem, gdy liczy się czas (i pieniądze), a chórki i tak mają siedzieć w tle, to właściwie – czemu nie?

Ale spróbujmy to zrobić na taśmie bez straty jakości na takiej kopii… Jedyne, co nam zostaje, to skopiowanie takiej sekcji na kolejny magnetofon i nagranie tej kopii na główny magnetofon w drugim refrenie. I choć może być to szybsze niż ponowne nagranie, to na takim procesie ucierpi oczywiście jakość nagranego sygnału – bo jest to już kopia kopii. Kto się w młodości bawił nagrywaniem „na taśmę” robiąc overdubbing na dwukasetowym jamniku albo „przegrywał” składanki Metallicy z legionowskiej wytwórni Eurostar, to wie, jak drastycznie pogarsza się brzmienie z każdą kolejną warstwą kopii.

Nie wspominając już o tym, że taśmy się po prostu starzeją, a w nieodpowiednich warunkach i po długim czasie – po prostu niszczeją…

IX. Cele

Musimy jak najbardziej mieć na uwadze, że idealna transparentność, krystaliczność i przejrzystość brzmienia, które są atrybutami nagrań cyfrowych, mogą nie być czyimiś celami, prawda? Nie mylmy więc tych dodatków, które ma w zanadrzu taśma, z lepszym jakościowo brzmieniem, bo to są dwie różne rzeczy! Ci inżynierowie, którzy lubią nagrywać na taśmę, nie robią tego z powodu „lepszego” brzmienia, ale dlatego, że kolor i charakter takich nagrań odpowiada postawionym sobie przez nich celom i pasuje im do konkretnych sytuacji. Gotowi są godzić się na trudniejsze warunki pracy, większe koszty, dodatkowy serwis, mniejsze możliwości edycji w zamian za właściwości brzmienia, które według nich są nie do osiągnięcia w żaden inny sposób – bo „co taśma, to taśma”.

Ostatnio ktoś nawet napisał na blogu: „co lampa, to lampa”. Się pozwolę trochę z tym nie zgodzić, ale nie mogę nikomu zabronić tego, co i jak ma sobie myśleć – tak długo, jak umie wykorzystać dane walory w konkretnej sytuacji, to nie mam z tym problemu, ale jeśli jest to nieświadomie powtarzana mantra, to dla mnie ma to niewielką wartość merytoryczną – bez urazy oczywiście. Jeśli kolega ma świadomość efektów ubocznych i umie wziąć na nie poprawkę uzyskując przy tym zadowalające rezultaty, to zwracam honor. Chcę tylko, żebyśmy byli w tym samym miejscu, jeśli chodzi o rozumienie tematu i czyhających na nas zagrożeń.

I dochodzimy już powoli do sedna…

Nie ma nic złego w nagrywaniu na taśmę, zewnętrznej korekcji, kompresji, mikrofonach czy preampach lampowych – jest to po prostu o wiele trudniejsza sztuka, która polega na umiejętnym korzystaniu z tych kilku dodatków brzmieniowych i eliminowaniu bądź maskowaniu powstających w procesie artefaktów, czy negatywnych elementów brzmienia.

Ja jestem jednak zwolennikiem teorii, że obróbka cyfrowa jest już tak wysoce rozwinięta, że możemy za jej pomocą bez problemu i całkiem przekonująco emulować czy naśladować ten analogowy „kolor”, gdy jest pożądany i to przy znacznie mniejszych kosztach i w wygodniejszy sposób.

Jeśli przyjmiemy i przetworzymy te informacje oraz nie stracimy z oczu prawdziwego celu robienia muzyki, a także nie będziemy karmić się mitami, których nie rozumiemy, to część techniczną związaną z jakością brzmienia będziemy mieli opanowaną. Później dochodzą już tylko bardziej przyziemne kwestie oraz cały wór innej wiedzy, a także strona artystyczna, o których ciągle dyskutujemy na blogu.

X. Mistyczne właściwości analoga…

I na koniec chciałem się odnieść do pytania kolegi Cielaka o rzekome ciepło, tłustość, czystość i szerokość brzmienia, które są tak często wymieniane, jako argumenty przemawiające na korzyść nagrywania czy miksowania w domenie analogowej. Wiele osób nadal w to wierzy, nie mając żadnego podparcia w argumentach, dlatego w tym miejscu polecam zrobienie null-testów w celu szybkiego wyłonienia odpowiedzi. A druga rzecz – to zróbcie ślepe testy np. na dwóch miksach zrobionych analogowo i zreplikowanych cyfrowo i zobaczcie, czy rzeczywiście będziecie w stanie powiedzieć, który miks jest który… Słowo otuchy – wielu zawodowych inżynierów tu polega i mylnie podaje odpowiedzi, co tylko dowodzi, że można uzyskać niemalże identyczny miks na obu systemach. Rzekoma wyższość świata analogowego jest tu mocno podważona, a efekt placebo jak najbardziej podtrzymany. A teraz do pytań:

Szerokość miksu

Ta jest w rzeczywistości wynikiem różnic w kanałach lewym i prawym i ich relacjom względem środka miksu, które są przede wszystkim związane z ustawieniem mikrofonów podczas nagrań śladów stereo, a później odpowiednim panoramowaniem w miksie. Szeroki miks można osiągnąć również dodając efekty typu delay czy pogłos, a nawet ingerując w materiał procesorami pracującymi w trybie Mid/Side. I tymi sposobami można osiągnąć o wiele „szersze miksy” niż naturalną szerokością nagrywania na taśmę – czy jakby to tam nazwać.

A co się dzieje podczas nagrywania na taśmę, gdzie nawet ścieżki mono brzmią szerzej niż w cyfrze – jak niektórzy twierdzą? Otóż taśma dodaje do każdego sygnału, mono czy stereo) odrobinę cichego szumu i fakt, że jest on nieregularny (jak to szum) i różny w kanale lewym i prawym, może powodować odczuwalną szerokość. Mało tego, niewielkie różnice między lewym i prawym kanałem (które zawsze istnieją przy analogowym nagrywaniu) mogą dodatkowo ten efekt potęgować. Ale rezultaty takiego „naturalnego poszerzenia” nawet nie są blisko możliwościom w cyfrze. Poza tym, któż by chciał z własnej woli dodawać do sygnału mono szum stereo, chyba nie po to, żeby brzmiało „lepiej”, co?

Ciepło, ciężar, tłustość brzmienia

1. Krzywa korekcji

Jakiego określenia by tutaj nie użyć, generalnie rozchodzi się o jedno i to samo. Jest to zmiana w rozkładzie częstotliwości, którą łatwo zmierzyć i pokazać (wpinając w tor analizator widma), a nawet podrobić używając korektora. Mało tego, da się to potwierdzić bez mierzenia – wystarczy się wsłuchać. A jeszcze lepiej – odpalić wtyczkę typu McDSP Analog Channel 2, która ma niejako symulować zachowanie taśmy i przełączać się między dostępnymi w tym plug-inie symulacjami różnych modeli taśm i obserwować na małym wykresie graficznym, jak zmieniają się podbicia niższych pasm i odcięcia wyższych – w zależności od wybranego typu taśmy i jej właściwości.

Stąd często mówiło się (i nadal się niestety mówi), że analog brzmi pełniej czy cieplej, a cyfra jest chłodna i „cienka”. Nic dziwnego, skoro cyfra nie dodaje żadnej krzywej częstotliwości do sygnału, bo ma za zadanie jak najwierniej odzwierciedlać sygnał audio. To, w którym dokładnie miejscu w spektrum wystąpi to kilku-decybelowe podbicie (zwane „head bump”), zależy od rodzaju taśmy, jej prędkości (15 lub 30 IPS) i geometrii głowicy nagrywającej. Zazwyczaj będą to okolice 40-80Hz.

2. Bias

Z drugiej strony spektrum mamy do czynienia z dodaniem do nagrywanego sygnału wysokich częstotliwości (poprzez AC Bias) oraz prądu stałego (poprzez DC Bias), które w uproszczeniu nazywamy “pre-emphasis”. Natomiast podczas odtwarzania aplikowane jest korespondujące podcięcie tych samych pasm (nazywane de-emphasis), co umożliwia odsłuch brzmienia zbliżonego do oryginału, ale pozwala zarejestrować wyższe częstotliwości i na optymalnych poziomach sygnału. To oczywiście też zwiększa poziom szumów, jaki dotrze na taśmę, ale dzięki temu, sygnał nie jest zbyt matowy i ciemny, czyli nie brakuje mu informacji w wyższych rejestrach.

Te różnice pasmowe powinniście odczuć od razu, gdy zaaplikujecie jakąkolwiek wtyczkową symulację taśmy analogowej. Ba, możecie nawet użyć delikatnego podbicia wspomnianych pasm korzystając z korektora i nagle się okaże, że cyfra wcale nie taka zimna, prawda? Nawiasem mówiąc, posłuchajcie starszych płyt Aerosmith, które pomimo nagrania na taśmę potrafią miejscami rozpruć nam bębenki ilością energii w wysokich pasmach, są ostre, cienkie i jakby to powiedział fan analoga – „brzmią, jak cyfra”. Stek bzdur, niestety…

Wniosek – tak, jak taśma może zabrzmieć chudo, cienko i zimno, tak cyfra może brzmieć grubo, tłusto i ciepło. Kwestia tego, jakie podejmiecie kroki i decyzje!

Dodatkowa rzecz, to ograniczanie wysokich pasm limiterem podczas wycinania płyt winylowych, których brzmienie również jest kojarzone z tym mitycznym ciepłem. A jest to nic innego, jak obowiązkowy proces w tłoczeniu czarnych płyt. Podobnie z poziomem basu, który nie może być za wysoki i zawsze po środku panoramy, bo inaczej igła wyskakiwałaby z wyciętych rowków.

3. Kompresja i Saturacja

Ostatnia rzecz, jaka wpływa na tę magię taśmy, to wspomniana wcześniej naturalna kompresja i saturacja, które występują wtedy, gdy „uderzamy” w taśmę mocnym sygnałem. Oprócz tego, że uzyskujemy efekt lepiej opanowanych transjentów i generalnie gęstszego brzmienia, to przy bardzo wysokich poziomach dźwięk jest nasycany dodatkowymi harmonicznymi, co nadaje sygnałowi przyjemnego dla ucha efektu przesterowania. Ten sam lub bardzo podobny rezultat otrzymamy stosując wtyczkowe symulacje taśmy. I znowu – nie zawsze będzie to zjawisko pożądane, bo nie każda sytuacja, ślad czy gatunek muzyczny będzie tego potrzebował, ale przynajmniej wiemy, jak się to wszystko odbywa. Decyzja, co do tego, czy skorzystać z takich walorów, czy nie – należy do nas i będzie ona zależała od konkretnej sytuacji, wyczucia, gustu, smaku i indywidualnej oceny. A tego Was nauczyć nie mogę

Podsumowanie

Jest proste i oczywiste, że winyle, lampy, taśmy czy inne analogowe komponenty nie reprezentują żadną miarą lepszej jakości, rozdzielczości, odpowiedzi na częstotliwości, czy tym bardziej większej dynamiki… Z technicznego punktu widzenia, są wręcz w tyle za możliwościami świata cyfrowego. Kwestią gustu, upodobań i przyzwyczajeń jest korzystanie z w pełni analogowego zestawu i bagażu brzmieniowych dodatków, który niesie ze sobą taka kombinacja urządzeń. Przy pełnej świadomości ograniczeń systemu analogowego oraz przy znajomości jego możliwości, możemy oczywiście osiągnąć świetnie brzmiące nagrania, ale pod absolutnie żadnym pozorem i w żadnej sytuacji, nie można definitywnie stwierdzić, że jest on rozwiązaniem lepszym, a już na pewno nie jest konieczny do osiągania kapitalnych brzmień. Co najwyżej, możemy mówić o pewnym charakterze, który jest dodawany „fabrycznie” do nagrywanych śladów i tylko kwestią wyboru jest to, czy chcemy z niego skorzystać czy nie.

Tak, jak wspomniałem, dziś możemy bez problemu imitować działanie taśmy czy koloru nadawanego przez zewnętrzne procesory korzystając z ich wtyczkowych odpowiedników, więc analog nie jest żadnym wymogiem. Tym bardziej, że ciężko będzie komukolwiek rozpoznać różnice – naprawdę polecam ślepe testy. Kiedyś na stronie Avid był dostępny test odsłuchowy, gdzie można było spróbować wychwycić różnicę w dwóch miksach – jednym zrobionym w pełni analogowo, a drugim za pomocą plug-inów, które korespondowały z użytymi w pierwszym miksie ustawieniami poszczególnych procesorów. Sam się też tego zadania swego czasu podjąłem i choć nie uważam, żebym był jakoś bardzo głuchy, to trafiłem tylko połowę odpowiedzi. I muszę przyznać, że kilka razy po prostu strzelałem, bo nie umiałem powiedzieć, kiedy słuchałem analoga, a kiedy cyfry. A naprawdę się skupiałem…

W tym miejscu Avid udostępnia kilka plików dźwiękowych, na których możemy spróbować wychwycić różnice pomiędzy sumowaniem w samym DAW (Pro Tools), sumowaniem w Pro Tools HD z użyciem wtyczki HEAT oraz sumowaniem na analogowej konsolecie Neve. Polecam “się przetestować”, bo to najlepszy sposób na wyrobienie sobie własnego zdania…

Dlaczego uważam, że ślepe testy są najlepsze?

Bo wiele osób, jeśli wie, czego słucha, nagle przekonuje swój mózg, że rzeczywiście słyszy jakąś znaczącą różnicę, podczas gdy w rzeczywistości, to mózg i system poznawczy płatają im figle. A w ślepym teście nie ma wybacz – nie wiesz, czego w danej chwili słuchasz i musisz dać odpowiedź wyłącznie w oparciu o to, co dokładnie słyszysz (lub czego nie słyszysz), a nie w oparciu o to, co wiesz.

To jest tylko kolejny dowód na to, że poza wszystkimi technicznymi aspektami audio, które zgodnie z powyższym artykułem da się opisać właściwymi terminami, domena cyfrowa jest równie kompetentna w uchwyceniu świetnego sygnału, co analogowa.

Taśma naprawdę nie ma magicznych zdolności zarejestrowania tajemniczej „esencji muzyki” i emocjonalnego ładunku, których nie uchwyciłoby DAW. Pasja i “gęsia skórka” pochodzi przede wszystkim z samego utworu i jego wykonania oraz naszego sposobu jej odbierania, a nie jakiegoś zewnętrznego klocka, mikrofonu czy klasycznego „szpulaka”…

Zostawić komentarz ?

112 Komentarze.

  1. Reasumując – w domenie cyfrowej możesz spokojnie uzyskać efekty, które są charakterystyczne dla nagrania na sprzęcie analogowym (wystarczy sygnał “popsuć” trochę korektorem i kompresorem), natomiast na analogu nigdy nie uzyskasz sterylnego efektu cyfry (a im bardziej będziesz próbował wpinając w tor kolejne super klocki – tym głębiej będziesz wchodził w las zniekształceń).

    🙂

  2. ogromne dzieki za rozpatroszenie tego mitu na czynniki pierwsze 🙂 🙂 fajnie ze odpowiadasz na prosby czytelnikow. super artykulik!!

    • Dzięki i nie ma za co. Przecież nie piszę sobie dla siebie, prawda? 😀

  3. już wiem co to ciepłe brzmienie 😀
    jeśli chodzi o kompresor zewnętrzny… sam mam jeden, ale nie dla uzyskania brzmienia (i tak nie słysze poprawy czy pogorszenia), tylko okiełznania szczytów syngału, szczególnie wokalu. nie słyszę jakiejś lepszej jakości w brzmieniu, ale za to nie martwie się o clipy, jak dobrze go ustawię, to mogę pominąć kompresję na śladzie (zaoszczędzanie zasobów procka) i co najważniejsze (głowny cel owego kompresora) występy live.

  4. rufinmusic

    Piszesz: “Podobnie z poziomem basu, który nie może być za wysoki i zawsze po środku panoramy, bo inaczej igła wyskakiwałaby z wyciętych rowków” – To dlaczego jest mnóstwo nagrań w których bas jest tylko w jednym kanale? 🙄
    Przy okazji pytanie do wszystkich, jeśli pozwolisz Igorze :mrgreen: Po znalezieniu właściwego brzmienia w instrumencie wirtualnym, np. Minimoog V, lub tylko wybraniu presetu i włączeniu odtwarzania, wszystkie ustawienia resetują się do domyślnych (fabrycznych). Dzieje się tak nie we wszystkich, ale w tych bardziej rozbudowanych. Wie ktoś jak to naprawić?

    • Bo z reguły w drugim są informacje, które równoważą balans niskich pasm. Ale ogólna zasada jest taka, że idealną sytuacją jest taka sama ilość dołu dochodząca z obu kanałów, czyli w przypadku jak bas idzie samym środkiem. A wyjątki zawsze będą, tylko że w sytuacji, o której mówisz (bas w jednym z kanałów) nie będzie subbasowych pasm, bo tego by nie zniósł nośnik. Tak mnie przynajmniej uczono 🙂
      Co do Minimooga, to mi się też coś dziwnego w nim czasem dzieje. Wprawdzie nie następuje reset do fabrycznych, ale ni stąd, ni zowąd, podczas odtwarzania (średnio po jakiejś minucie dwóch) czasem dźwięk zachowuje się tak, jak byś kółkiem od modulacji zjechał na maksa w jedną stronę. Ale nie badałem tego głębiej 🙂

    • Jeśli chodzi o poziom basu przy nagrywaniu płyt winylowych stosuje się tzw. krzywą RIAA, która jest trochę bardziej skomplikowany filtrem górnoprzepustowym. Redukuje się ilość niskich tonów przy zapisie i zwiększa ilość wysokich, aby nie trzeba było robić tak grubych rowków (więcej muzyki na płycie) i z paru innych powodów – warto poczytać 😉 przy odsłuchu stosowana jest odwrotna krzywa, która pozwala odzyskać “utracony” przy zapisie bas.

      A co do artykułu to zrobił się z tego prawdziwy elaborat Igorze! Czuć, że ten temat dotyka Cię na co dzień i gdzieś tam w środku doprowadza do wrzenia. Mam podobnie 😀

      Wczoraj wracałem do wpisów o urozmaicaniu swoich nagrań i myślałem właśnie o przepuszczaniu konkretnych ścieżek przez taśmę w celu “zbesztania” nagranego materiału. Nie wiem tylko czy nie narażę się fanom analoga!

    • Czyli robi się generalnie jak z biasem na taśmie – nie zgłębiałem nigdy tego tematu, bo nie mam z winylem styczności. Do wrzenia doprowadzają mnie mitologie i ich bezsensowne powtarzanie – nie tylko w temacie analoga 🙂 O narażanie się nie obawiaj, powiedz im tylko, że chcesz nadać śladom “ciepła”, od razu to łykną, a jeszcze po plecach poklepią 😉

  5. Widac po tej drugiej czesci ze twardo Igor stoisz za Cyfra i sie przekonales do niej przykladami z zycia wzietymi i wiedza.
    Uwazam ze to podesjcie jest zdecydowanie stronnincze gdzyz nie ma tutaj nawet 20% tekstu ktory wymienialby zalety i co mozna osiagnac na domenie analogowej…
    Fakt wiem sa szumy i niedokladnosci ale zastanowcie sie dlaczego tyle osob wciaz ciagnie do tzw. cieplego brzmienia, i wiele powie ze nie wie dlaczego ale brzmi lepiej …
    Juz wiemy tutaj ze nie chodzi o lepiej czy gorzej ale tak naprawde o naturalne i sztuczne…
    Nawet o tym nie wiedzac odbieramy sygnal analogowy bardziej naturalnie i przyjemnie …
    Wiec dla mnie jest to troche ja z kobieta i plastikowa lalka, sa one coraz lepsze i piekniejsze, lalki mam na mysli, bardziej dopracowane i w przyszlosci beda pewnie chodzic i robic nam kanapki , pod wieloma wzgledami nawet lepsze niz nasze marudzace Baby, hehehe…

    Jednak chocby byly nie wiem jak perfekcyjne zawsze bedzie im czegos brakowac , czego to juz sami sobie odpowiedzcie …

    Wiec z muzyka jest dla mnie tak samo i choc mieszam oba swiaty razem to wcale mi nie przeszkadzaja te szumy i inne niedokladnosci , trudy w produkcji itd… Bo ktos kto ma na tyle w sobie charakteru zeby sie z tym uporac na 100% wklada w to dusze i to slychac , muzyka tak zrobiona ma dusze bo wymaga wysilku od artysty i realizatorow, jest to energia ktora zostaje zachowana w nagraniu moim zdaniem.
    Podejscie ideologistyczne i moze romantyczne a dla niektorych glupie a jednak cos w tym jest …

    Latwizna jak nam daje cyfra jest zbyt wygodna i kliniczna dlatego wychodzi teraz tyle badziewia w swiecie muzyki :///// na kazdym froncie !!!!!

    • tylko spójrz na to z tej strony, że z brzydkiej kobiety ładnej nie zrobisz, ale z ładnej brzydką tak. to samo ma się do muzyki. plus analoga jest taki, że porządane brzmienie jest na wstępie, a w cyfrze trzeba to wszystko zrobić, tylko trzeba wiedzieć jak. dlatego z “krystaliczną” można zrobić wszystko co się chce.

    • PS. trzeba znać dobrze analog by wiedzieć jak to na cyfrę przenieść. jeśli jesteś tego świadomy, masz umiejętności i wiedzę, to analogowe brzmienie przeniesiesz na cyfrowe i różnice będą naprawdę znikome.

    • Nie zrozumiałeś tekstu. Ciepłe brzmienie to wynik zniekształceń, nie zamierzony efekt. Chcesz ciepła w cyfrze, to odpalaj wtyczki i zacznij działać 🙂 Jeśli chodzi o badziewie w świecie muzyki to ono zawsze było. Przy czym inne rzeczy się sprzedawały kiedyś a inne sprzedają teraz. Proporcję się zmieniły, ale dalej jest masa ludzi którzy tworzą coś innego, ciekawego i wartego uwagi. Tyle że nie szukaj tego w radiu zet czy viva tv ( chociaż te “badziewie” które tam grają i tak jest wynikiem przemyślanej pracy wielu ludzi, którzy mają zwyczajnie inne priorytety ) Cyfra/analog nie ma tu nic do rzeczy. Fakt kiedyś może większą uwagę przykładano do tego by wykonanie było lepsze, bo warunki były ograniczone. Przy czym dzisiaj dalej znajduje wielu utalentowanych ludzi, którzy z cyfry zrobili pożytek wynosząc swoje i tak już genialne prace, na wyższe poziomy jeśli chodzi o jakość czy nawet “brzmienie”. Cyfra to postęp i cudowne ułatwienie. Nie znam czasów taśm i 100 % analog, znam to z czytanek, ale doceniam to co mam teraz bo możliwości są ogromne.

    • chyba najlepszym rozwiązaniem jest, by każdy na wieczór zamaiwał sobie kapelę do chaty i żeby łupała mu live. Wtedy ominiemy dyskusję nt. co jest be, a co fe w świecie rejestracji materiału. Wg mnie nie jest ważne czy nagrywasz na Studerze podpiętym do przedwzmacniaczy Siemensa i na mikrofonach Shoepsa, czy też używasz najtańszego setu studyjnego i kręcisz na DAWie. W dyskusji zapominamy w sumie o najważniejszym – żeby słuchaczowi się podobało:) W tym świecie, to nawet i z gówna bat ukręcisz! Uwieżcie, ale nie raz już słuchałem chłamu ukręconego na sprzęcie wartym więcej niż operacje plasytczne Jacksona, jak również nie raz, naprawdę fajnych kompozycji, sklejonych na podstawowych urządzeniach. Cyfra? Analog? Kogo to obchodzi! Tak jak mówiłem: byle słuchaczowi się podobało!

    • @Krachu – naprawdę chciałbym takiej dyskusji uniknąć, co podkreślałem nie raz. Ale sam widzisz, że wystarczy jeden komentarz wypchany stekiem pustych słów, żeby podrażnić u mnie nerw, który się nazywa – “Nie rozumiem tekstu, dlatego się wypowiem” 🙂
      @Artur, wybacz, ale jesteś idealnym przykładem tego, na co chcę uczulić młodych ludzi i odwieść ich od powtarzania pustych i nic nie znaczących słów. Naprawdę chciałem uniknąć takiech debat, ale widać, że gdybym nawet w co drugim zdaniu napisał, o czym jest ten tekst, to nadal by się znalazł ktoś, kto by opacznie wszystko zrozumiał i postanowił wtrącić swoje 3 grosze w obronie analoga… Co jest oczywiście zbyteczne, bo kilka razy powtórzyłem w tym i poprzednim wpisie, że nie mam nic przeciwko temu środowisku, ale widać, nie wychwyciłeś… Odpowiedz mi w takim razie rzeczowo na poniższe rzeczy, ok?
      1. “Nie ma tutaj nawet 20% tekstu ktory wymienialby zalety i co mozna osiagnac na domenie analogowej…” – Czyli co konkretnie? Wymień te zalety i to, co można osiągnąć w domenie analogowej.
      2. “…dlaczego tyle osob wciaz ciagnie do tzw. cieplego brzmienia, i wiele powie ze nie wie dlaczego ale brzmi lepiej…” My już wiemy, co dokładnie decyduje o rzekomo “lepszym” i ciepłym brzmieniu analoga. Ale chętnie bym poznał jeszcze Twoje doprecyzowanie tematu. Samo powiedzenie, że brzmi lepiej nic nie wyjaśnia. Pod jakim konkretnie względem brzmi lepiej? Chyba nie chcesz powiedzieć, że to jest coś nie do opisania…?
      3. “ktos kto ma na tyle w sobie charakteru zeby sie z tym uporac na 100% (mówisz o tych szumach i niedokładnościach, jak mniemam) wklada w to dusze i to slychac , muzyka tak zrobiona ma dusze bo wymaga wysilku od artysty i realizatorow, jest to energia ktora zostaje zachowana w nagraniu moim zdaniem.” Piękny, romantyczny wywód. Tylko w tym momencie obrażasz wszystkich ludzi, którzy nagrali masę płyt pełnych emocji i duszy i nawet nie tknęli w całym procesie taśmy czy innych “magicznych” urządzeń. Naprawdę uważasz, że w cyfrze nie da się nagrać niczego z charakterem? Błagam, powiedz, że nie mówisz poważnie… Inaczej będziesz zaprzeczał podstawom pisania, komponowania i wykonywania muzyki.
      4. “Latwizna jak nam daje cyfra jest zbyt wygodna i kliniczna dlatego wychodzi teraz tyle badziewia w swiecie muzyki“. Interesujące wnioski wyciągasz, serio. Domena, w jakiej się produkuje nie ma nic wspólnego z badziewiem, jakie wychodzi. Pomijając już, że wychodzi też masa nie-badziewia…

      Artur, nie obraź się, ale takie uproszczenia i zasłanianie się mitycznymi pierdołami o nie wiadomo jakim cieple i duszy w brzmieniu analoga sugeruje, że jak byś miał do dyspozycji taśmę, to i słodkie pierdzenie znudzonego swym żywotem kota od razu zabrzmiałoby ciepło, z duszą i tym magicznym “nie wiadomo czym”. Moje podejście w ogóle nie jest stronnicze, bo jakbyś czytał ze zrozumieniem, to nie spędził byś czasu na pisaniu tych bzdur. W poprzednim tekście napisałem o tym, że wręcz chciałbym móc żyć i pracować w tym zawodzie ładnych parę lat temu, żebym dzięki ograniczeniom wynikającym z analoga, mógł naprawdę zbudować sobie odpowiedni warsztat, nauczyć się wielu rzeczy i jeszcze ciężej pracować. Więc przeczytaj teraz poniższe zdania uważnie i powoli, ok?
      Bardzo lubię analogowe brzmienie, dlatego kiedy uznam jego walory za korzystne dla miksu, będę je replikował wtyczkami w DAW. Analog nie jest wymogiem do osiągania ciepłych i “lepszych” brzmień, a dusza jest w muzyce – nie w tranzystorach, taśmach, lampach, wtyczkach, kablach, mikrofonach, magnetofonach, przedwzmacniaczach czy komputerach.

  6. dobry artykuł, ale jestem ciekaw co by na to powiedział pan Wojtek Olszak 😛

    • on zapewne doskonale wie to o czym igor tu napisał 🙂
      zacytuję fragment, który może dotyczyć pana olszaka:
      “Nie ma nic złego w nagrywaniu na taśmę, zewnętrznej korekcji, kompresji, mikrofonach czy preampach lampowych – jest to po prostu o wiele trudniejsza sztuka, która polega na umiejętnym korzystaniu z tych kilku dodatków brzmieniowych i eliminowaniu bądź maskowaniu powstających w procesie artefaktów, czy negatywnych elementów brzmienia.”

  7. Igor tez mnie nie zrozumiales , napisalem wyraznie ze uzywam obu swiatow i sa rzeczy ktore robie w digital bo daja mi najlepsze efekty …
    Sa wtyczki ktore sa dla mnie nie zastapione .
    Zauwaz ze nie wywyzszam analoga tylko podkreslam co moim zdaniem jest fajne w tamtym rodzaju pracy, to tak jak klasyczny amerykanski samochod, stary glosny mnostwo pali i nie ma czesci a jednak, nazwijmy go pasja…
    Nie mowie tez ze cos jest lepsze czy gorsze za to ty podkreslasz wyraznie ze nie starasz sie mowic co jest lepsze czy gorsze a jedziesz kazdym mozliwym argumentem zeby zakatowac analog , sorki ale jako czutelnik takie mam wrazenie po 2cz.
    Pod prawie kazdym wzgledem technicznym digital jest czystszy i latwiejszy do pracy to prawda ale nie chodzi tylko o to w muzyce.
    Fakt faktem zlemu nagraniu nic nie pomoze :///

    Wyrazna uraza i pewnie godziny spedzone w studio gdzie czas to pieniadz wypaczyly chyba troche twoje podejscie i zapominasz ze tutaj pasja dla niektorych gra ogromna role 😉
    Ja jestem pasjonata i to moze wada bo wydalem sporo kasy na zabawki i nie chodzi tutaj o czystosc i jakosc nagran ale przyjemnosc pracy tak jak z vinylem dla dj’a zawsze gdzies tam pozostaje ten sentyment…
    Nie mam cie jak podwazyc bo masz racje i nie takie sa moje intencje…. 😉

    • Artur, nie atakuję analoga, litości… Pojawiają się w tekście wady pracy z nim, bo chcę pokazać, ku czemu w rzeczywistości młodzi ludzie mają taki niewyjaśniony pęd. Oni tego nie wiedzą, bo jedyne informacje, jakie mają w temacie tyczą się tego, że jest ciepły i tłusty. To trochę za mało, bo jak wiemy, w cyfrze też możesz sobie zrobić ciepło i tłusto. Czy ja gdzieś napisałem, że w muzyce chodzi tylko o czystość i łatwość pracy?? Przeczytaj sobie ostatnie zdanie z mojego komentarza do Twojej wypowiedzi, prześledź bloga – ja non-stop powtarzam, że narzędzia są na samym końcu w łańcuchu rzeczy istotnych. Nie odpowiedziałeś mi rzeczowo w sumie na żadne pytanie, dlaczego? I o czym to świadczy? Zasłonisz się słowami typu “dusza”, “pasja” czy “ciepło” i już wszystko jasne? Nie chcesz rzeczowo dyskutować – nie ma sprawy, może to i lepiej, bo będziemy mogli się do roboty wziąć – wszystko jedno, w której domenie 🙂 Ale odpowiedz mi choć na jedno pytanie – coż takiego może uchwycić analog, czego cyfra nie może, co…? Bardzo jestem tego ciekaw.

    • “Pod prawie kazdym wzgledem technicznym digital jest czystszy i latwiejszy do pracy to prawda ale nie chodzi tylko o to w muzyce.”

      Zacznijmy od tego, że muzyka a sposób jej nagrania to zupełnie dwa odrębne światy. Uwierz mi, możesz mieć najlepszy sprzęt – analogowy czy cyfrowy – bez znaczenia, a jak będziesz nagrywał słabą muzykę to dostaniesz słabe nagranie. I nie pomogą żadne lampy, tranzystory czy inne cuda niewidy jak pałkarz nie będzie trafiał w werbel, gitarzysta będzie gubił tempo, a wokalista będzie darł się jak czternastolatek przechodzący mutację. Dobra muzyka to dobra muzyka i nie ma kompletnie znaczenia w jakiej domenie jest nagrana. Broniąc za wszelką cenę domeny analogowej tylko pokazujesz, że kompletnie nie załapałeś o czym jest ten artykuł…

  8. Chcialem coe troche podpuscic zebys sie inaczej troche wypowiedzial ale sie nie udalo :/

    Ja nie mam zadnych argumentow zeby podwazyc to co napisales bo wszystko co zrobione analogowo mozna dzisiaj skopiowac , trzeba wiedziec jak rzecz jasna ale to juz inna historia …

    Nie o to mi jednak chodzi, powiedz mi czy produkujesz wlasna muzyke ? Byles badz jestes dj’em ?

    • Ja myślałem, że z poważnym człowiekiem mam do czynienia. Przyznajesz się, że nie masz argumentów, podpuszczasz, a na koniec jawnie o tym mówisz. Pięknie…

  9. Pewnie ze sie przyznaje co mam ukrywac, otwarcie sobie rozmawiamy, lepiej by bylo przy piwku no ale sie nie da ….

    Ja jestem jak najbardziej powazny, moje argumenty sa czysto artystyczne bo technicznie nie ma co nawet zaczynac…

    Sam wiesz ze mozna odtworzyc chraktetystyki dzwiekow przez uzywanie emulacji urzadzen analogowych… Zrobic cieplo i tlusto brzmiacy dzwiek , nie ma sensu isc w tamta droge …

    Zaznaczylem juz wczesniej ze nie o to mi chodzi ale chyba zaczynam dostrzegac dlaczego sie nie do konca rozumiemy …

    Nie odpowiedziales mi czy byles badz jestes dj’em i czy produkujesz wlasna muzyke ?

    • Taka dyskusja jest więc totalnie jałowa i bezcelowa. Z resztą cała kwestia analog vs cyfra jest bezsensowną debatą, dlatego te dwa artykuły mają taki charakter, a nie inny. Nie wiem, co ma do tego kwestia bycia dj-em, którym nie jestem – jeśli bardzo chcesz wiedzieć. A muzykę własną sobie produkuję.

  10. Nie jest bezcelowa gdyz forma pracy na analogach jest znacznie bardziej muzykalna i jest naukowo udowodnione ze fale dzwiekowe maja na cialo zupelnie inny wplyw , cialo rezonujr tak samo jak muzyka, pewnie dlatego do tej pory sie slucha Beatles’ow , Queen itd, natomiast kliniczna czysta Rhiana brzmi seietnie i czysto ale tylko dwa sezony…
    Wartoby bylo dodac do tego wszystkiego ze to jest dosyc wazne skoro muzyka jest forma artyzmu, nie mowie oczywiscie ze na digital nie mozna sie popisac , zeby nie bylo…
    Postaram sie znalezc bardzo ciekawy artykul na temat dlaczego bardzo duzo ludzi wciaz wymaga zeby ich muzyka byla tworzona na analogach i prasowana na vinyle …
    Masz gruba wiedze i czytam kazdy twoj artykul ale nie badz robotem technicznym i pozwol ludziom wierzyc ze niedokladnisci swiata fizycznego sa bardziej muzyczne, czlowiecze 🙂
    Poprosze o soundcloud chcialbym posluchac bo trudno mi uwierzyc ze ktos kto tworzy wiec czuje forme artyzmu nie dostrzega takich rzeczy, a skoro chcesz uczyc mlodych ludzi to ja uwazam ze powinni o tym wiedziec , w koncu to dorastajacy artysci , wiec posadzaj mnie o paplanine i romantyzm ale bez tego ja bym do studia nie wchodzil 😉

    • Powiem szczerze, że zaczyna mnie ta dyskusja drażnić, bo w kółko powtarzasz te same banały i powielasz krążące mity. Jaki sens ma porównywanie The Beatles i Rihanny? Czego Ty się chłopie nałykałeś? 🙂 Dokładnie o tym zjawisku trąbie w tych wpisach i jesteś świetnym dowodem na jego ciągłe istnienie.

      Znajdź ten artykuł proszę, bo chętnie poczytam o tych ludziach, którzy wymagają ciągłego tworzenia wyłącznie w analogu – kto wie, może następny artykuł poświęce temu, dlaczego jest on dla nich koniecznością, a może nawet zmienię zdanie o 180 stopni. Bo do tej pory starałem się wyciągać rzeczowe i konkretne wnioski, a nie teoretyzować i ulegać sile sugestii.

      A swoich produkcji nie udostępniam na razie publicznie, a już tymbardziej nie ludziom, ktorzy nie rozumieją, o czym piszę i mi etykietę “robota technicznego” przyklejają. Jeśli bym wszędzie pisał, że “macie robić muzykę sterylną, krystaliczną czy chamsko równą do siatki i perfekcyjną pod każdym względem”, to może miałbyś podstawy tak mówić. Ale jest zupełnie na odrwót! Chyba powinieneś już o tym wiedzieć, skoro mówisz, że czytasz każdy mój artykuł.

      I ostatnie słowo do tej debaty z mojej strony – jak się dobrze przyjrzymy, to i tak wszystkie produkcje są swego rodzaju hybrydą między analogiem i cyfrą. Bo nawet zagorzali fani analoga – mimo, że mają piękny analogowy i vintage’owy tor i mogą miksować na SSL-u i zewnętrznych klockach, to i tak w dzisiejszych czasach nagrywają wszystko w DAW (taśmy są już bardzo marginalnym przypadkiem) z przyczyn ekonomicznych, logistycznych i logicznych (brzmienie na stole jest do odtworzenia na wtyczkach). Podobnie każdy, kto pracuje w cyfrze, siłą rzeczy używa preampów, mikrofonów i innych analogowych rzeczy – prawda? Więc w sumie zawsze używasz trochę tego i trochę tego – nawet sam o tym napisałeś. Idąc więc Twoim tokiem myślenia – “muzykalność” analoga jest nadal zachowana.

      I mały podarek dla Ciebie – wprawdzie dotyczy tylko kwestii sumowania (Neve vs Pro Tools vs Pro Tools+HEAT na sumie), ale jak dla mnie wystarczająco obala mit o konieczności stosowania analoga, gdzie tylko się da…:

      http://www.avid.com/US/support/listeningchallenge

      A ja o tym ciągle piszę, nie o wyższości jednego systemu nad drugim. Jeśli te różnice w teście odsłuchowym są dla Ciebie jak niebo i ziemia oraz różnią się stopniem “muzykalności”, to zwracam honor i cofam wszystko, co napisałem 🙂

    • Analogowy dzwięk będzie istnieć dopuki istnieje muzyka, bo nie da się w 100% nagrywać cyfrowo, bo jakimi cyferkami zastąpi się mikrofon czy kabel?

    • Poza tym ciężko mi zrozumieć co ma wartość artystyczna do formy jej rejestracji…

    • @Cielak – dokładnie. Artur, nie wiem dlaczego, najwyraźniej obstaje przy tym, że na analogu ta wartość artystyczna jest większa. Ja się w każdym razie poddaję, bo mi czas ucieka na ważniejsze rzeczy 😉

    • Mr. White

      Spróbowałem się w teście oto mój wynik:

      Thank you for taking the HEAT listening challenge exam.

      You scored 46 % Correct

      Most correctly identified : Neve summed Pro Tools mix (3 out of 5)

      In Section 5 You Preferred the “Pro Tools mix with HEAT”, 5319 People have taken the test to date and 79 % answered A/B said They were not sure – It was Pretty hard.

      The Current Average Score is 30 % Correct

      Napiszę szczerze, że różnice są na tyle małe, że wszystkie wersje mi się podobają 😉

    • @Mr. White – Rzeczywiscie roznice sa minimalne i ciezko definitywnie stwierdzic, ktory miks jest ktory. Ja mialem bardzo podobny wynik jak pierwszy raz robilem ten test 🙂

    • “i jest naukowo udowodnione ze fale dzwiekowe maja na cialo zupelnie inny wplyw”

      A ja rozumiem, że muzyka nagrana w domenie cyfrowej to już nie są fale dźwiękowe? Chłopie weź się doedukuj zanim zaczniesz się publicznie ośmieszać. Próbujesz nas przekonać do swoich racji w temacie, którego najwyraźniej nie rozumiesz nawet w minimalnym stopniu. Naczytałeś się jakiś dyrdymałów i teraz urządzasz krucjatę w pełnym przekonaniu, że Twoja twojszość jest twojsza niż mojsza. Co do cholery ma wspólnego nośnik na jakim został zapisany dźwięk z jego rezonującym oddźwiaływaniem na ludzki organizm skoro bez względu na to w jakiej domenie został nagrany i tak jest zamieniany na energię elektryczną, która kablem leci do cewki głośnika i tam jest replikowana do postaci fal dźwiękowych. Wcześniej to jest po prostu martwy zapis na nośniku konwertowany na sygnał elektryczny! Poczytaj trochę o samym zjawisku jakim jest fala dźwiękowa zanim zaczniesz powtarzać jakieś herezje o lepszym wpływie analogowo zgranych tracków. Rozumiem, że jak kupię sobie Queen na CD to po dwóch miesiącach już nie wrócę do tej płyty, no bo to badziewna cyfra, a nie super analogowy winyl?

      Boże – widzisz i nie grzmisz!

    • Rozny…swietnie rozumiem jak jest convertowany dzwiek nie potrzebuje tej lekcji od ciebie, dziekuje.
      Nie rozwiazemy tytaj debaty ktora trwa 3 dekady i w techniczna gadke sie nie chcialem wdawac , chyba to zaznaczylem ze chodzi mi o cos kompletnie innego… niewazne.
      pozdr

  11. Topiik jest digi vs analog
    Uzgodnilismy juz ze zaden nie goruje pod wzgledem jakosci bo jak sie wie jak to nie wazne czego sie uzywa … Done!

    Rozpatrujemy wiec inne aspecty i nagrywanie na analogi wymusza od artysty podejscia i koncentracji , nie ma 100 podejsc i copy and paste ….a tasmy bo o nich duzo byla mowa drogie. nagrywalem juz ludzi ktorzy mi pozniej mowia po co nagrywac od nowa przeciez jest Melodyne, po co 3 i 5 harmonia Melodyne !!!
    Sam go uzywam ale nie do swoich produkcji…

    Pewnie gdzie liczy sie czas i pieniadze to pomocne i Igor czuje wywodzi sie z tego srodowiska , studio time and deadlines cos mi sie wydaje…

    Fajnie by bylo posluchac Kolego ze twoja ogromna wiedza ktora szanuje to nie tylko tekst book ale umiesz to przelac na zywe przyklady … Czekam wiec na jakies produkcje.

    Sluchal ktos tu bluesa nagranego na tasme na zywo? Tego sie nie da podrobic bo kto sie zna wie ile trzeba bylo w to serca wsadzic zeby przelac to na tasme i nie ma to nic wspolnego z jakoscia dzwieku…
    Liczy sie performance potrzebna jest cala kapela grajaca jak na koncercie zeby to na tasme dobrze zlapac , ja to na maxa cenie .

    Tak samo z djka mozna appa w ipada wsadzic i miksowac tak samo jak na dobrej jakosci mikserze , jest jedno ale, kazdy kto gra wie o czym mowa jak walnie sie faderem z 50k naglosnienia pod palcami w klubie ….

    Wiec Panie Igor nie zlosc sie jak ktos sie nie do konca zgadza i ja nie mowie ze cos jest lepsze pod wzgledem jakosci dzweku ale jest duzo duzo lepsze w uzyciu i satysfakcji przynajmniej dla mnie…

    Nie jestem pewien czy jestes w stanie to zrozumiec dlatego sie zloscisz , nie powinienes 😉
    Ja sie nie irytuje jak mowisz ze jestem czystym przykladem lunatyka analogowego bo uzywam wiecej digi … Tyle …

    Czekam na kolejny artykul… I dziekuje za wyczerpujaca techniczna informacje 🙂

    P.s to jest nic musialbys zobaczyc rozmowy p.t granie z vinyil a granie z kontrolerow 😉

    • Ok, zostawmy to w tym miejscu. Przecież nic się nie stanie, jak się będziemy nie zgadzać.

  12. rufinmusic

    “pewnie dlatego do tej pory sie slucha Beatles’ow , Queen itd, natomiast kliniczna czysta Rhiana brzmi seietnie i czysto ale tylko dwa sezony…” – jestem pewien, że gdyby Beatles’i nagrywali dzisiaj, nagrywali by w DAW. Zawsze szukali nowości, nowych rozwiązań brzmieniowych, technicznych. A Rhiana? To po prostu kwestia dobrej i złej muzyki, kompozycji, aranżu, nie sposobu nagrania. Takie jest moje zdanie. Amen 😈

  13. W tej kwesti zawsze beda male lub wieksze roznice i napewno nie przekonasz wszystkich mlodych zeby niekupowali klockow bo po twoim artykule pieciu innych powie im ze to bzura i analog slychac z daleka, wiexfajnie by bylo zebys napisal bo ty umiesz to dobrze ujac jak juz sie ktos decyduje na kupno jakis twardzieli , jakie sa najlepsze formy zachowania charakterystyki i na co uwazac zeby miec jak najlepsze nagranie .. Taki Pomysl nie wiem czy dobry 🙂

    • Wiesz co, Artur? Trochę mi ręcę opadają, jak czytam, co Ty piszesz. Przez niezrozumienie tekstu, wyciągasz za daleko idące wnioski i próbujesz mi wcisnąć do ust słowa, których nie powiedziałem. Weź przetrzeźwiej i przeczytaj te wpisy jeszcze raz na spokojnie 😉
      Primo:
      “Topik jest digi vs analog” – nie jest! Nie przeinaczaj tego. Rozejrzyj się po komentarzach pod tym wpisem i pod poprzednim. Jesteś jedyną osobą, która nie zrozumiała koncepcji artykułu, a robisz najwięcej szumu. Topikiem jest kwestia, czy analog jest wymogiem do osiągania dobrych nagrań, co podkreśliłem w tekście nie raz. Najwyraźniej, dla Ciebie zrobiłem to za mało razy. Litości, człowieku.
      Secundo:
      Ubzdurałeś sobie, że chcę przeprowadzić krucjatę przeciw analogowi, choć już podkreśliłem kilkakrotnie, że sam lubię jego brzmienie (z tego powodu używam w DAW różnych symulacji takowego sprzętu).
      Tertio:
      Nikogo nie chcę przekonywać, żeby nie kupował analogowych klocków – sam mam i chwalę, ale mogę używać zamiennie z wtyczkami. Ostrzegam jedynie przed tym, że przykładowo pseudo-lampowy preamp za 200zł nie da im obiecanego przez producentów sprzętu “legendarnego i tłustego” soundu.
      Quatro:
      Jak Ci poszło z testem Avida?
      Quinto:
      Nie odpowiedziałeś rzeczowo na moje pytania, które były kluczowe dla całej dyskusji. Zamiast tego, celowo mnie podpuszczałeś – celem czego?

    • “na co uwazac zeby miec jak najlepsze nagranie” … A czym to ma się różnić od wpisów z ostatnich lat na tym blogu ? Bo w większości odnoszą się one do tych malutkich klocków które składają się na ” lepsze nagranie “. Jeśli mają się pojawić takie wpisy, zakładające sprzęt za grosze to cykl powinien się nazywać ” usuwanie artefaktów wynikających z nagrywania na budżetowych analogach “. Bo myślę że topowymi modelami w domowym studiu nagrań nie wiele osób się może pochwalić. A blog traktuje o tematyce studia w domu.

      Artur zrób test 🙂

  14. Łukasz-ale-nie-Igor

    Chciałbym tylko dodać, że jestem z Legionowa i nie pisze się “Metallicy”, a “Metalliki”.

    To mój pierwszy komentarz tutaj i od razu korygujący.
    Co za wstyd, mając na uwadze, że jestem fanem tego bloga. Po prostu nie można się tu do niczego przyczepić, a jak już trafiłem na okazję, nie mogłem się powstrzymać;].

    Pozdrawiam Prowadzącego i czytelników!

  15. “parówki z mięsem” czy “pomidor jest rodzajem mostu zwodzonego” made my day 😀

    Bardzo fajne 2 artykuły, gratuluję, Igorze, odwagi i dosadnego stanowiska w tej “kłopotliwej” sprawie 😉 Sądząc po ilościach komentarzy, trafiłeś z tematem w dziesiątkę, brawo! 🙂
    3maj się!

    • Kłopotliwy, nie kłopotliwy. Cieszę się, że wyłapałeś dowcip 😉

  16. Tak dodatkowo do tematu: istotnym parametrem przy wyborze sprzętu dla mnie jest zawsze współczynnik zniekształceń harmonicznych tzw. THD. Jeśli poczytacie sobie specyfikację sprzętu, powiedzmy cyfrowego, wspóczynnik ten wynosić będzie w zależności od jakości 0,1%, 0,01 % itd. Do porównania warto sobie popatrzeć na lampowe przedwzmacniacze, gdzie w przypadku tanich rozwiązań współczynnik ten wynosi powiedzmy 10% i więcej. Wczoraj znalazłem jakąś budżetową “lampę” o rozrzucie THD m. 1% a 30%, w zależności jak nasycimy falę tube drivem. Pamiętać tu należy, że czym więszy procent zniekształceń, tym jakoś nagrania jest coraz mniej do zaakceptowania…

    • Słuszna uwaga.

    • Krachu jak ty budzetowych lamp szukasz to sie nie dziwie ze THD masz 30%, jak masz cos twardego kupic to albo bardzo wysokiej jakosci albo lepiej Wtyczke sobie zafunduj, Lampki za 1k czy 2 k nic dobrego nie zrobia , wydasz 15k juz rozmowa jest inna …

    • Artur, ja nie szukam budżetowych lamp, tylko staram się je omijać z daleka, ponieważ wiem, z czym się to wiążę. Z drugiej strony pamiętaj – to że dasz za coś 15k nie znaczy że było to warte swojej ceny, ale to jest chyba powszechnie wiadome, więc nie dyskutujmy na ten temat. Wracając. W wywodzie nt. THD chodziło mi o to, żeby przy kupnie jakiegoś sprzetu, bądź porównywaniu, skupić się na parametrach rzeczywistych, czyli na suchych faktach tyczących się prawdopodobnych parametrów danego urządzenia. Znajomość, choćby w najmniejszym stopniu technicznych opisów, pozwala dobrać optymalny sprzęt:) Co do wtyczek, na początku jest tak, że człowiek chce mieć ich na komputerze milion, ale czas weryfikuje potrzeby i aktualnie używam 4 czy 5 darmowych, które warte są miana wtyczki. Kasa nigdy nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów! PS. Gdybym miał 15k…

  17. Igor ty wytrzezwiej juz z tej rozmowy … ubzdurales sobie cos dziwnego i czepiasz sie pojedynczych slow czy zdan ,tak samo twierdze ze kompletnie mnie nie rozumiesz , nie udalo mi sie przekazac tego co chcialem moze nie jestem taki dobry w pisaniu… Twoj tekst swietnie rozumiem wiec nie wiem czemu piszesz ze jako jedyny nie rozumiem ????

    Jako jedyny chcialem dodac cos od siebie w obronie Analogow i to nie od strony technicznej bo ta rozmowa nie ma sensu …

    Wiec ja o niebie ty o chlebie …

    • Weź już skończ chłopie. Wydaje Ci się, że coś wiesz, a guzik wiesz i umiejętność wypowiedzenia się nie ma tutaj nic do rzeczy. Ja też uważam, że tego wpisu kompletnie nie zrozumiałeś i nie świadczą o tym pojedyncze słowa, czy zdania, tylko całe wpisy, które są najeżone dyrdymałami z gatunku DJ-O-Borze przedstawia. Peplasz jakieś bzdury o wpływie nagrań analogowych na organizm człowieka, uzależniasz bycie muzykiem od bycia dj’em, co wpis zmieniasz zdanie i próbujesz przeinaczać to co napisałeś chwilę wcześniej.

      Poczytaj zanim zaczniesz się wypowiadać, doucz się, dorośnij i wtedy możemy pogadać, bo teraz widzę, że dyskusja z Tobą to jak dyskusja z kilkulatkiem, który twierdzi, że banan jest niebieski i mu nie wytłumaczysz, że nie jest.

      Nawiasem mówiąc – oczywiście, że jako jedyny chciałeś dodać coś w obronie analogów. Nikt inny nie musiał tego robić, bo wszyscy poza Tobą zrozumieli, że ten wpis nie polega na deprecjacji domeny analogowej względem cyfrowej i nikt analoga bronić po prostu nie musi. Ale Ty dalej będziesz brnął w swój świat nie bacząc na to, że mijasz się z tematem, w dodatku używając błędnych argumentów…

    • Zakaladam ze jestes mega profesjonalista zyjacym z muzyki badz jej produkcji bo ublizasz mi co uwazam jest troche nie na miejscu kolego. Mam prawo do wlasnego zdania wiec jesli sie z nim nie zgadzasz to szacunek ale sa inteligentniejsze sposoby na kontre…

      W kazdym razie wyraznie mowielm ze nie chce sie wdawqac w techniczna gadke a z 12 latami doswiadczenia w muzyce jako dj/producent wiem dosyc duzo, nie o to jednak tu chodzi.

      Nazywanie mnie Dj O Borze czy Amatorem -Heretykiem tylko dlatego ze lubie pewne cechy analogow nie ublizajac cyfrze, jest niestosowne. Nigdy nie mowie ze cos jest lepsze czy gorsze , podoba mi sie bardzo WORKFLOW to wszystko.

  18. doktorsamuel

    nagrywanie na taśmę jazzu wymaga skupienia, a na ślad cyfrowy już nie wymaga? lekko to absurdalne jest, to tylko kwestia tego czy ktoś lubi zabrudzone ślady czy nie, a jak ktoś lubi i ma do dyspozycji czyściutki to sobie go zabrudzi a zabrudzonego już nie wyczyści

  19. “Sluchal ktos tu bluesa nagranego na tasme na zywo? Tego sie nie da podrobic bo kto sie zna wie ile trzeba bylo w to serca wsadzic zeby przelac to na tasme i nie ma to nic wspolnego z jakoscia dzwieku…
    Liczy sie performance potrzebna jest cala kapela grajaca jak na koncercie zeby to na tasme dobrze zlapac , ja to na maxa cenie .”

    Bo ja się generalnie nie odzywam, a czytuje. Ale to jest szał tak wielki, że nie zdzierżyłem 😀 Bo tak sobie wyobrażam jakieś jam session, i są sobie muzycy i graja, wkładają w to całe serducho, jest cudownie, magicznie i niepowtarzalnie. I juz po wszystkim, dowiadują się, że turbo-analogowy lampowy mikser (do którego były wpięte wszystkie turbo-analogowe lampowe mikrofony) był podpiety do laptopa, a nie magnetofonu. I maja świadomość, że cały wieczór, całe ich muzyczne uniesienia, cała magia, wszystko poszło na marne. Bo nie zarejestrowało się na taśmie. Tylko na tym wyżymającym ślady z jakichkolwiek emocji nosniku cyfrowym. I smutni wracają do domów.

    Igor – robisz na blogu niesamowitą robotę, za co stokrotne dzięki 🙂

    • Ja dziękuję za czytanie i odwiedzanie oraz… za zdrowo-rozsądkowe podejście 🙂

    • Tymek moze sie zdarzyc pewnie, tak samo jak moze ci computer czy dysk pasc w najbardziej nieoczekiwanym momencie …..

  20. Maciek Spider

    Po przeczytaniu tego wpisu postanowiłem przejrzeć kilkanaście forów internetowych gdzie toczą się wojny analog vs. cyfra i muszę ci Igorze powiedzieć że takiej ciemnoty jakiej tam ludzie sobie nawzajem wciskają to nie widziałem nigdzie indziej. Rozwaliło mnie zdanie że po zgraniu płyty winylowej do komputera, dźwięk traci swoją “analogowość” w sensie brzmienia tak jakby interfejsy audio magicznie usuwały “ciepło” i “tłustość” zawarte w utworach. Po przeczytaniu tego zdania ręce mi opadły i tymbardziej cieszę się, że istnieje twoja strona dzięki której chociaż 0,1% ludzi zrozumie o co tu tak naprawdę chodzi, bo uwierz mi że przy tych rewelacjach jakie ci “znawcy” wypisują to kolega Artur jest totalnym amatorem. 😆

    • Czasem naprawdę przerażające jest to, jakie głupoty ludzie wypisują w tym temacie…

  21. Maciek Spider

    PS. Jestem zagorzałym fanem “Cyferki” i jestem z tego dumny choć nie mam nic przeciwko brzmieniu analoga ale symulowanego w DAWie bo tu mam ten wspaniały Ctrl+Z i cytuję: “jak ktoś lubi i ma do dyspozycji czyściutki to sobie go zabrudzi a zabrudzonego już nie wyczyści.” 😉

  22. Wg mnie kolega Artur chciał przekazać, że nagrywanie na taśmę wiążę się z podejściem na zasadzie “muszę dać z siebie wszystko, nagrać jak najlepiej, jak najlepiej ustawić, bo później będzie trudno ewentualne błędy, potknięcia naprawić” a na cyfrze “spoko i tak się to potem poprawi”, cytując jego komentarz “ktos kto ma na tyle w sobie charakteru zeby sie z tym uporac na 100% wklada w to dusze i to slychac , muzyka tak zrobiona ma dusze bo wymaga wysilku od artysty i realizatorow, jest to energia ktora zostaje zachowana w nagraniu moim zdaniem.” I tutaj narodziło się niezrozumienie, bo Igor pisze o technikaliach, a Artur o podejściu do nagrywania (gdzie analog wymusza 100% skupienie, a cyfra rozleniwia dając realizatorowi te wszystkie “cudowne” narzędzia). Tak przynajmniej to odebrałem czytając sobie z boku (normalnie czekałem na kolejne komentarze w batalii, niczym na odcinek ulubionego serialu :))))

    • Cyfra rzeczywiście “pozwala” na leniwsze podejście, ale nie oznacza to wcale, że musimy się temu poddać i nie wkładać w nagrania wysiłku i duszy – to jest raczej kwestia indywidualnego podejścia. Ja na przykład staram się dawać z siebie wszystko niezależnie od warunków, w jakich pracuję, bo wiem, że da to miarodajne efekty. Nie zgadzam się jedynie ze stwierdzeniem, że muzyka zrobiona w cyfrze nie ma “duszy”, bo ja i muzycy wkładamy w muzykę całe swoje wnętrzności, niezależnie od rodzaju sprzętu 🙂

    • Dokladnie o to mi chodzilo nie negujac nagran w cyfrze bo tez trzeba dobrze nagrac lecz tasma wymaga wiekszego poswiecenia, a o tasmach byla mowa… artysci sa bardziej zrelaksowani wiedzac ze mozna edtowac bez konca, co moze byc zaleta….

  23. Mix Robinn

    Jakie to ma znaczenie na czym rejestrujemy dźwięk? 😀 Liczy się zawsze to, jak zabrzmi nasze nagranie na większości systemów odsłuchowych i czy trafi się brzmieniem do słuchaczy do których adresowany jest kawałek. Niewprawny realizator nie zmiksuje poprawnie na najlepszym sprzęcie natomiast dobry poprawnie zmiksuje na teoretycznie najsłabszym. Inną sprawą jest fakt że niektórzy słyszą różnice tam, gdzie w rzeczywistości ich nie ma. Ja to nazywam zjawiskiem przyzwyczajeń słuchowych.

  24. Igorze, mam taką rozkminkę.
    Napisałeś, że “ciepło” to podbicie 40-80Hz. Dajmy, że chcę zrobić “ciepły” wokal, ale nie mam tych częstotliwości, to wtedy podbijam harmoniczne tych 40-80Hz których nie ma? Wyrażę się jaśniej-nie mam dajmy 70Hz, ale mam 140Hz, to jeśli podbije te 140Hz, to będzie coś w stylu imitacji tego “ciepła”?

  25. MixRobinn

    Do kolegi po fachu przyszedł pewien fan analogów. Wysłuchawszy świetnie zmiksowanego kawałka rockowego zapytał… – kur…a na jakich klockach analogowych to zrobiłeś? To mięcho, to ciepło czuć 100% lamp. Komplementował jeszcze przez jakiś czas.
    Kiedy usłyszał że miks został wykonany wyłacznie w domenie cyfrowej natychmiast zmienił zdanie.
    Ta góra jednak w cyfrach jest sycząca i brzydka.
    A te gitary jakoś chyba od razu zalatywały mi tą cyfrą. Nie ma tu duszy. 😯 Jednak analog to analog tego się nie oszuka. Byłem przy tym i szczęka mi opadła że niektórzy w bańkach mają tak zakodowaną wyższość analogów nad cyfrą. Łatwiej muzułmanina przekonać do zmiany wiary niż analogowca do cyfry. 😀 Dla mnie taki koleś jest jak koń z klapami na oczach

  26. MixRobinn

    “Wyrażę się jaśniej-nie mam dajmy 70Hz, ale mam 140Hz, to jeśli podbije te 140Hz, to będzie coś w stylu imitacji tego “ciepła”?”

    Rzeczywiście wielu interpretuje ciepło jako przewagę dolnej części spektrum częstotliwości nad górną. W tym wypadku cielak, tak będzie. w sumie i tak balans korekcji wokalu zweryfikuje ci miks. Bo jeśli w nim dominowac będzie zakres niskich częstotliwości to gwarantuję ci że nie będziesz chciał podbijać dołem wokalu a raczej go ujmniesz. 😀 Jeśli nagrywasz lektora i chcesz aby jego głos brzmiał “cieło i mięsiście” to o ile już przy rejestracji nie przebija ci się dół możesz próbować korekcją i może kopresją go nieco wzbogacić. Często w radiu takie zabiegi mają miejsce gdzie lektor zabija wręcz tym dołem zamieniając się w gitarę basową heh 😀

    • akurat nie mówię konkretnie o gęstych miksach, tylko w jakiś utworach “minimalowych” gdzie będzie prowadzić wokal-jakieś klawisze+wokal, coś w tym stylu 😉 ale wielkie dzięki za odpowiedź, znowu się czegoś nauczyłem 🙂

  27. MixRobinn

    Mnie bardziej intereuje co się dzieje w domenie analogowej w momencie kiedy sygnał przekracza 0 decybeli jak zachowuje się analog a jak cyfra
    Wiem że cyfra niestety niezbyt to dobrze znosi może to kwestia przetworników A/C, C/A natomiast z analogiem nie mam doświadczeń.

    • Maciek Spider

      @MixRobinn “Taśma nasycała dźwięk dodatkowymi harmonicznymi, które pojawiały się podczas jej rzekomego przesterowania i do dziś inżynierowie pracujący w domenie cyfrowej poszukują tego efektu używając wtyczek symulujących taśmy czy magnetofony analogowe. Dopuszczano więc sporadycznie pojawiające się wyskoki sygnału powyżej poziomu optymalnego, lampki sygnalizujące to wykroczenie świeciły jak opętane na wielu kanałach konsoli, ale tak naprawdę nic złego się nie działo. Mało tego, wręcz celowo do tego dążono, bo dzięki saturacji utwory nabierały dodatkowego kopa, tłustości oraz tego legendarnego ciepła i nikt się kolorowymi fajerwerkami i szalenie wychylającymi igłami na wskaźnikach miksera nie przejmował.”
      To jest fragment z wpisu “Zapas i zakres dynamiki cz.2” Poszperaj na tej stronie a znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania 😉

  28. Dzisiaj na zajęciach z Tomaszem Wróblewskim usłyszałem kilka ciekawostek odnośnie analoga vs cyfry. 1. w momencie gdy nastąpiło przejście z analoga na cyfrę ludzie odnotowali to jako wydarzenie rangi lotu w kosmos, bo wszyscy cieszyli się że nie będą musieli robić tego wszystkiego co robili do tej pory. Dodatkowo powiedział iż w studiach bardzo drogie analogi stoją by cieszyć oko i budować pozory dla opłacających sesje, że studio jest warte swoich pieniędzy. Bardzo często gdy wykonywane są miksy, używane są wtyczki symulujące zamiast sprzętu analogowego. 2. Budżetowe analogi posiadające np lampę, bardzo często zamiast prawdziwej lampy posiadają atrapę… Cały sygnał jest puszczony wyłączając lampę. Co ciekawsze, aby wszystko wyglądało realniej, pod lampą umieszczona jest dioda aby sprawiać wrażenie że ta lampa się właściwie świeci. Niestety nie podano jaka firma stosuje takie praktyki, po czym w sumie później dodano że jest na początku alfabetu, więc chyba wszyscy się domyślamy o kogo chodzi. Ogólnie wiosek był taki iż analog w dzisiejszych czasach to stan umysłu. Nie jest nikomu potrzebny, a ludzie którzy mówią że to ma to coś czego cyfra nie ma nigdy nie pracowali z takim sprzętem. Sprzedawcy w dalszym ciągu wmawiają kompletnie nieświadomym konsumentom iż potrzebują analoga by poprawić jakość i ożywić nagrania, co oczywiście jest mitem na który DJe-O-BORZE się łapią i powielają teorie w swoich DJskich środowiskach. Idealnie się złożyły tematy tutaj i na uczelni… Dzięki 🙂

    • Behringer T1:) pewna firma nagłośnieniowa (tylko bez nazw) wzięła na testy T1. Kiedy wyśmiali ten konstrukt, schowali do pudełka i położyli w kącie… ponoć leży w tym samym miejscu do dzisiaj… Tak, to fakt, tam świeci dioda:P

    • No i wszystko się zgadza…

    • A można wiedzieć na jakiej uczelni studiujesz ?

  29. Igor, bardzo dobre artykuły z tym jednak, że trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż mając do dyspozycji sprzęt analogowy – powiedzmy jakiś kompresor w klocku na lampie – robota staje się dużo wygodniejsza i szybsza. Czemu to mówię? Bo pochłania to mniej czasu by uzyskać zadowalający efekt, niżeli by zrobiło się to na wtyczkach. Dokładnie, na wtyczkach, bo by uzyskać wtyczką efekt kompresji sprzętowej, jak tez i charakter “analogu”…, trzeba niekiedy poświęcić sporo czasu.

    Ogromna też zmorą dzisiejszych realizacji jest przesadne “brudzenie wtyczkowymi analogami” miksów. Wydaje mi się, że wynika to w szczegolności z tego, że mało kto słyszał na własne uszy jak brzmi lampa i dowala nasycenia tak, że powstaje efekt przesterowanego miksu. I najgorsze jest to, że w wielu wypadkach taki ktos jest z tego zadowolony. Przykładem na taka bezmyślność mogą byc nagrania z lat 80-tych muzyki elektronicznej (np. Savage) które były zgrywane przez stoły i zapisywane ostatecznie na taśmie, lecz jak włączy sobie ktoś flagowy utworek tego artysty (tytuł: Only You) to sam będzie mógł się przekonać, że tam trzeba by użyć mikroskopijnego ucha by usłyszeć ten mityczny brud.

    • Zgadzam się. Na wtyczkach trzeba się trochę napracować, co często właśnie kończy się przesyceniem całości. Trzeba znać umiar 😉

  30. No i jak zawsze, oliwa zawsze na wierzch wypływa. Liczy sie przede wszystkim odpowiedni dobór brzmień, a recepta na utarcie uszu analogowym maniakom może być mała sugestia, by postarali się zrobić miks bez używania korekcji i kompresji, pracując wyłącznie na odpowiednim brzmieniu i proporcjach głośności. Jeśli ktoś nie jest w stanie zrobić miksu bez ingerencji kompresją i korekcją…, to znak…, że powinien nauczyć się słyszeć muzykę w taki sposób, by wszystkie dzięki zawarte w takim miksie stanowiły harmoniczną całość, a to odpowiada znowu temu co zostało zawarte w tych artykułach, że muzyka to nie miks, muzyka to dźwięki zawarte w utworze i odpowiednie ich użycie, czyli kompozycja i aranżacja. Miks w tym wypadku, to taka wisienka na torcie.

    • Byłoby idealnie, gdybyśmy mogli robić miks na samych poziomach, brzmieniach i bez użycia narzędzi, ale wtedy musielibyśmy mieć pięknie nagrane ślady, co niestety w domowych warunkach bywa trudne. No ale nie da się ukryć, że muzyka będzie zawsze najważniejsza. Czasem tylko niektórym to umyka…

    • Dokładnie. W tym miejscu polecam wszystkim, deczko prozaiczny film “August Rush”. Tam jest to pięknie pokazane, że “muzyka żyje” i nie potrzebuje zbytnio naszej ingerencji, a jak wszystkim nam wiadomo…, że w wielu wypadkach gdzie sie człowiek nie dotknie, to to zepsuje. Podobnie jest z muzyką, miksem, masterem, bo umiar i zdrowy rozsądek w miksowaniu to podstawa – jak by na to nie patrzył…

    • Otóż to.

  31. MixRobinn

    Czyli w jakiej domenie ucho przejście przez 0 dB odbiera lepiej w analogu czy cyfrze? I czy wtyczki symulujace nasycenie taśmy odzwierciedlą ten efekt nasycenia dodatkowymi harmonicznymi? Jeśli znacie jakieś linki z testami aby porównać te dwie opcje to poproszę 🙂

    • odpowiem trochę ironicznie 😉
      w cyfrze, ścięte szczyty są lepsze od tych zaokrąglonych …

      nie, nie symulują, ponieważ ludzie, którzy piszą takie wtyczki nie znają tego zjawiska…

  32. ok to ja pragne zadać jedno pytanie o analogowe kompresory. Czy to prawda ze one daja wiekszego panczu? i ze na wtyczkowych kompresorach nei mozna uzyskac takiego uderzenia, zarówno chodzi mi o mastering i limiting.
    http://www.youtube.com/watch?v=4DydLkrpbBg
    tutaj gosc mowi ze analogowe kompresory sa na propsie. Jest tez wiele wiecej filmików z nim w studio i calym sweedish house mafia i mowi ze sa tylko w tym ogromnym studio ze względu na kompresory. jakie jest twoje zdanie igorze?

    • Gość raptem powiedział, żeby się nie bać analogowych klocków i że ma kompresor SSL, który brzmi pięknie. Ale nie to się liczy! Jak umiesz się posługiwać kompresorem, to i na wtyczce wyciągniesz punch. Jak nie umiesz, to i analogowy kompresor nie pomoże…

  33. Świetny artykuł Igor, dzięki. John Mayer też w cyfrze nagrywa po jednym dzwięku a potem to wszystko skleja, i jest taki wyluzowany bo potem i tak to brzmi tak bardzo “analogowo” :mrgreen:

  34. streetsound

    Dużo ciekawych informacji, porad na tym blogu znalazłem. Oby tak dalej.
    Czy mógłbyś Igorze pochwalić się swoją twórczością?
    Pozdrawiam

    • Na swoje rzeczy ciągle brakuje mi czasu 🙁 Ale obiecuję, że pochwalę się całym albumem, jak go dokończę 🙂

  35. Future Generation

    Skoro ewidentnie woli Pan technikę cyfrową (a żal, gdyż dzisiaj używają jej niemalże wszyscy muzycy)to po co się tak roztkliwiać nad znacznie szlachetniejszą i wymagającą więcej umiejętności techniką analogową, która poprzez swoją specyfikę i szczególną kulturę użytkowania jest techniką znacznie bardziej profesjonalną i namacalną w procesie produkcji? Po co atakować niby to “obiektywnym” artykułem ludzi, którzy być może posiąwszy kiedyś fundusze na profesjonalny analogowy sprzęt zaczną na nim nagrywać swoje dzieła? Jaki sens ma stwierdzenie, że wszystkie analogowe charakterystyczne elementy nagrania można uzyskać na komputerze?? Przecież działanie to jest bezsensowne i wprowadza sztuczność vide dodawanie trzasków ala winylowa płyta, które z komputera będą rozłożone przewidywalnie i wreszcie.. będą nałożone w sposób sztuczny a więc cała magia procesu odtwarzania zginie. Do tego trzaski i szumy w ten sposób dodane, będą zawsze w tych samych miejscach, nie będą się zmieniać ani nasilać, tudzież maleć (czyszczenie głowic, płyt. Skoro cyfrowo to już w pełni cyfrowo, ale nie zmienia to faktu iż technologia cyfrowa zawsze będzie mielić dźwięk poprzez próbkowanie i nieludzką charakterystykę zapisu/odczytu. Skoro się to Państwu podoba, proszę zostawić zwolenników i usilnie próbujących wrócić do korzeni dobrego nagrywania muzyki ludzi!

    • Nikt tu nikomu niczego nie narzuca. Tekst ma uświadamiać młodych i niezorientowanych, że środowisko analogowe wcale nie jest koniecznością do produkowania dobrze brzmiącej muzyki. Tylko tyle.

    • Future Generation

      Ależ głupstwa, przecież pisze Pan w tekście jakoby analog nie mógł osiągnąć takich parametrów jakie osiąga technologia cyfrowa, proszę się od niego odczepić! Właśnie technologia cyfrowa nie jest w stanie ich osiągnąć, gdyż wymaga m in. konwersji analogowo cyfrowej do zapisu, a cyfrowo analogowej do odczytu. Czy po takim przemieleniu muzyki, gdzie płynny sygnał zostaje poszatkowany przez niedoskonałe (nigdy doskonałe nie mogą być!) systemy kodowania dźwięku, ma prawo on być dobrej jakości?? Technologia analogowa tymczasem wprowadza pewne zakłócenia, ale do idealnie przedstawionego sygnału analogowego (nikt przecież nie mówi i nie śpiewa “cyfrowo”, do tego nasze uszy również są bardziej “analogowe” niż “cyfrowe”), ma więc z czego “tracić”. Z kolei w przypadku cyfry, mamy niesamowity odstęp sygnału od szumu, pewnie po to abyśmy jeszcze bardziej mogli usłyszeć niedoskonałości, błędy kwantyzacji, które uszkadzają muzykę u jej źródła a nie dodają tylko drobnych pobocznych zakłóceń.
      Komputerów nie należy wyrzucać, ale niech służą lepiej (nic nie nakazuję) do celów naukowych, obliczeń trajektorii lotu i innego nudziarstwa a nie tak delikatnej i finezyjnej sztuki jaką jest muzyka (o właśnie: jeden z lepszych magnetofonów Unitry nazywał się “Finezja” – chyba nie bez powodu).
      Proszę Pana, to oczywiste, że analog brzmi lepiej, chociażby dlatego koneserzy wolą słuchać winyli które jeszcze były nagrywane analogowo a nie “cyfrowych” winyli zapoczątkowanych w latach 80-tych (które i tak będą lepiej brzmieć niż CD, gdyż nie są ograniczone śmiesznym 16 bitowym kodowaniem i próbkowaniem 44 100 kb/s, lepiej oddadzą studyjny zapis, do tego nie można na nich nagrywać za głośno i “cudować” z masteringiem).
      Te młode ludzie niech więc czytają książki o analogowym sprzęcie, aby użytkować go w sposób świadomy i dbać a może to oni zapoczątkują profesjonalizm i dbałość o szczegóły w świecie muzyki jak i szacunek do niej. Tego teraz ludziom wychowanym na mp3 trzeba jak pustyni deszczu, a nie ironicznych artykułów oddalających młodzież od poznania prawdy, bo jakby posłuchali możliwości analogowego sprzętu (nie mówię o bezczelnym ripowaniu winyli czy taśm do form cyfrowych i słuchaniu na Youtube przez słuchawki wielkości główki od szpilki) to napewno by się w tym po prostu zakochali i żadne suche liczby nie mające pokrycia w faktycznym odbiorze nie przekonają ich do niczego. Ot co!

  36. Future Generation

    Ale przez takie właśnie artykuły szkaluje się będących w mniejszości zwolenników analogowego zapisu. Skoro ludzi nagrywających cyfrowo jest znacznie więcej, mniemam iż tekst powyższy mija się z celem, gdyż kogo tutaj należy uświadamiać? Czyżbyśmy żyli w czasach niedostatku cyfrowej technologii?
    Już przez samo poczucie sprawiedliwości należałoby zostawić technikę analogową w świętym spokoju z racji, że tacy właśnie pyszałkowaci zwolennicy/inżynierowie czy inni ludzie przyczynili się do jej zamordowania i obniżenia jej rangi. Nie chodzi o narzucanie tudzież nie narzucanie, chodzi raczej o to, że nie trzeba zajmować się rzeczami, które nam się nie podobają. Sprzęt analogowy jest bardzo ciężko dostępny, nie wspominając o sprzęcie przeznaczonym do profesjonalnego użytku. W przypadku odsłuchu również nie ma wiele wyboru, gdyż firm produkujących porządne gramofony nie ma zbyt wiele. Z techniką magnetyczną jest jeszcze gorzej, a Pan tu “broni” młodych i rzekomo naiwnych przed sprzętami które są dzisiaj bezcennymi białymi krukami i kosztują majątek.

    • Jeszcze mnie proszę oskarżyć o to, że jako pyszałkowaty szkalownik-inżynier-zamordysta nie zatrzymałem postępu technologicznego, który zmienił trend nagrywania z analogowego na cyfrowy… Tekst by nie powstał, gdybym nie obserwował jak spore grono młodych ludzi ślepo wierzy w to, że bez lampy czy taśmy nie da rady zrobić dobrego nagrania, gdzie podstawą jest albo inwestycja w analogowe rarytasy, albo pójście do porządnego studia. A my tu przecież mówimy od samego początku o domowym zaciszu. Kończy się to wtedy zwykle tak, że marnują oni pieniądze na “preamp lampowy” za kilkaset złotych, bo przecież to analog, a skutki są niestety opłakane.
      Czy ja napisałem, że analoga nie lubię? Ciemnoty i nieświadomości nie lubię! Oraz czytania bez zrozumienia…

    • Future Generation

      Proszę Pana, pojęcie “postępu technologicznego” jest pojęciem względnym. Na przykład moim zdaniem dokonano regresu technologii z zaawansowanej, namacalnej na prymitywną, wirtualną i imitacyjną. Właśnie to dobrze, że ludzie mają aspirację aby robić nagrania możliwie jak najbardziej profesjonalnie, a nie “tryndolić” po kątach w jakiś kawalerkach na byle komputerze. Właśnie przez to, że technologia cyfrowa umożliwia nadmierny retusz, nagrywanie przez byle kogo oraz brak czuwającego nad jej przetwarzaniem inżyniera dźwięku, znającego się na analogowych technologiach i masteringu, spowodowało drastyczny spadek i obniżenie poziomu współczesnych wydawnictw. To właśnie jest zakałą i plagą naszych czasów. Jakby Pan się zastanowił, to technologia analogowa osiągnęła w pewnym momencie niemalże szczytowy poziom, i jakby zostawić ją na tymże poziomie przez następne kilkaset lat, to byśmy mogli się cieszyć wspaniałą jakością. Ależ nie, ta technologia zapewne byłaby jeszcze bardziej rozwinięta i udoskonalona (gdyby nie zabito jej).
      Nie musi Pan wprost mówić, że nie lubi Pan analogu, to widać ze specyfiki Pana wypowiedzi i ogólnego nastawienia “anty”. Jednocześnie cały czas Pan przed tym broni oraz zachwala rzekomo ekwiwalentne cyfrowe rozwiązania.

    • Na dobrą sprawę to wszystko jest względne i zależy od punktu widzenia, nawet progres i regres, jak widać. Pan ma prawo do swojej opinii, ja do swojej i wcale nie muszą się one pokrywać, a świat nadal będzie piękny. Po raz ostatni zaznaczę, że Pan naprawdę wydaje się nie rozumieć sedna tego wpisu. Pan nadal drąży, że jestem “anty” i że szkaluję analog. Niewiedzę, mity i ślepotę szkaluję. Wiarę we wszystko, co napisano na jakimś forum, że analog to magia i tylko on uchwyci emocje i tego typu bzdury. Jestem anty takie głupoty, nic innego. Gdyby sprawa była odwrotna i krążyłyby podobne brednie, że tylko cyfra potrafi uchwycić duszę muzyki, to szkalowałbym również taki trend. Naprawdę nie widzi Pan różnicy??
      Dodatkowo, proszę zauważyć, że to jest strona głównie dla tych, co właśnie lubią sami “tryndolić” po kątach w kawalerkach. Oni raczej nie będą latami ciułać na jeden kompresor lampowy, który im magicznie poprawi brzmienie, tylko będą muzykę robić – jaka ona by nie była. A gdyby mieli to robić analogowo, to byłoby to po prostu drogie i niepraktyczne. Czy z tego powodu mają porzucić swoje hobby, bo cyfra zabija analog? I teraz w hołdzie wcześniejszej technologii mają unicestwić swoje komputery, spalić dyski, podpalić siedzibę Avid i Steinberg? To, że spora część domowych produkcji raczej nie osiągnie najwyższego komercyjnego poziomu jest oczywiste, to nawet i po części lepiej (bo studia będą mogły przetrwać), ale nikt nikomu przecież nie zabroni dłubać sobie w domu i mieć z tego frajdy, do licha ciężkiego. A jak ktoś zechce pójść poziom wyżej, to zainwestuje w doświadczonego i czuwającego inżyniera, pójdzie do studia – one przecież wszystkie nie wyginą tylko dlatego, że ktoś nagrywa w domu.
      Na Pańską tęsknotę za czasami analogów nic nie poradzę, nie ja kieruję światem i nie ja zamordowałem mogący osiągnąć jeszcze wyższy poziom analog – choć to też tylko gdybanie, bo nie wiemy, jakby się sprawy potoczyły, gdyby nie ogólna cyfryzacja wszystkiego. Też nie każdy aspekt tego mi się podoba, ale korzystamy z tego, co jest łatwo dostępne, bo chodzi nam przede wszystkim o możliwość realizowania swojej pasji. Jak ktoś będzie bardzo chciał samemu i na własnej skórze doświadczyć pracy z prawdziwym sprzętem analogowym, to i tak do niego w końcu dotrze, ale to pewnie dopiero na etapie, kiedy będzie już świadomy ile wie i umie, a nie gdy będzie od początku wierzył, że jakiś tam klocek czy lampa zmieni diametralnie poziom jego produkcji. Na pewno coś wniesie, ale nie tyle, ile zdobyta wcześniej wiedza i doświadczenie. I do tego się ten artykuł (i w zasadzie cały blog) sprowadza. Muzyka może być piękna (i okropna) niezależnie od środowiska, w ktorym się ją tworzy. Mamy jasność?

    • Future Generation

      Ależ głupstwa, przecież pisze Pan w tekście jakoby analog nie mógł osiągnąć takich parametrów jakie osiąga technologia cyfrowa, proszę się od niego odczepić! Właśnie technologia cyfrowa nie jest w stanie ich osiągnąć, gdyż wymaga m in. konwersji analogowo cyfrowej do zapisu, a cyfrowo analogowej do odczytu. Czy po takim przemieleniu muzyki, gdzie płynny sygnał zostaje poszatkowany przez niedoskonałe (nigdy doskonałe nie mogą być!) systemy kodowania dźwięku, ma prawo on być dobrej jakości?? Technologia analogowa tymczasem wprowadza pewne zakłócenia, ale do idealnie przedstawionego sygnału analogowego (nikt przecież nie mówi i nie śpiewa „cyfrowo”, do tego nasze uszy również są bardziej „analogowe” niż „cyfrowe”), ma więc z czego „tracić”. Z kolei w przypadku cyfry, mamy niesamowity odstęp sygnału od szumu, pewnie po to abyśmy jeszcze bardziej mogli usłyszeć niedoskonałości, błędy kwantyzacji, które uszkadzają muzykę u jej źródła a nie dodają tylko drobnych pobocznych zakłóceń.
      Komputerów nie należy wyrzucać, ale niech służą lepiej (nic nie nakazuję) do celów naukowych, obliczeń trajektorii lotu i innego nudziarstwa a nie tak delikatnej i finezyjnej sztuki jaką jest muzyka (o właśnie: jeden z lepszych magnetofonów Unitry nazywał się „Finezja” – chyba nie bez powodu).
      Proszę Pana, to oczywiste, że analog brzmi lepiej, chociażby dlatego koneserzy wolą słuchać winyli które jeszcze były nagrywane analogowo a nie „cyfrowych” winyli zapoczątkowanych w latach 80-tych (które i tak będą lepiej brzmieć niż CD, gdyż nie są ograniczone śmiesznym 16 bitowym kodowaniem i próbkowaniem 44 100 kb/s, lepiej oddadzą studyjny zapis, do tego nie można na nich nagrywać za głośno i „cudować” z masteringiem).
      Te młode ludzie niech więc czytają książki o analogowym sprzęcie, aby użytkować go w sposób świadomy i dbać a może to oni zapoczątkują profesjonalizm i dbałość o szczegóły w świecie muzyki jak i szacunek do niej. Tego teraz ludziom wychowanym na mp3 trzeba jak pustyni deszczu, a nie ironicznych artykułów oddalających młodzież od poznania prawdy, bo jakby posłuchali możliwości analogowego sprzętu (nie mówię o bezczelnym ripowaniu winyli czy taśm do form cyfrowych i słuchaniu na Youtube przez słuchawki wielkości główki od szpilki) to napewno by się w tym po prostu zakochali i żadne suche liczby nie mające pokrycia w faktycznym odbiorze nie przekonają ich do niczego. Ot co!

    • Szkoda, że jest Pan aż tak zaślepiony, iż nawet nie chce przyjąć do wiadomości FAKTU, iż od technicznej (co podkreślam) strony, analog jest niestety mocno w tyle za cyfrą. Wszystkie parametry to potwierdzają, ale cóż zrobić, wie Pan lepiej, wbrew potwierdzonym pomiarom. Nie zamierzam Pana przekonywać. Trzymam się faktów. Walory brzmieniowe – inna sprawa, ale Pan tego nie rozróżnia. Szkoda po raz drugi. Absolutnie nie zrozumiał Pan tekstu, tylko przyczepił się, bo ktoś napisał, że analog wcale nie jest konieczną przepustką do robienia dobrych nagrań. Szkoda nr 3. Cyfrowy zapis nie ma prawa być dobrej jakości?? Hahaha, a to heca… Wywieszę to sobie na ścianie i będę czytał każdego poranka na dobry początek dnia! Nie widzę sensu dalszej dyskusji, skoro brak u Pana akceptacji podstawowych faktów. Sorry, ale mitomania u mnie nie znajdzie uznania. Życzę miłego wieczoru.

    • Future Generation

      Mierzone przez takich właśnie ludzi jak Pan wartości, nie odzwierciedlają realnej jakości i charakterystyki brzmienia. Faktem są tylko wyższe a gdzieniegdzie niższe liczby opisujące abstrakcyjne parametry, które to parametry i tak bywają mierzone różnymi metodami i włączają w siebie błędy pomiarowe. Skąd Pan wie, że nie rozróżniam walorów dźwiękowych? Natomiast poleganie wyłącznie na parametrach jest wielkim błedem! Gdyż 2 pary słuchawek czy innego sprzętu różnej firmy o identycznych parametrach mogą zagrać w różny sposób. Parametry więc są tylko mizernym punktem jakiegokolwiek odniesienia a nie jedyną miarą jakości muzyki/sprzętu.
      Natomiast przykładem na niemożność doskonałego zapisu cyfrowego jest chociażby 16 bitowa płyta CD kodowana po dziś dzień w przestarzałym formacie PCM pochodzącym z lat 80, kiedy to jedynym sukcesem takiego rozwiązania była cisza m/y ścieżkami i możliwość ich łatwego wyboru a już wtedy różni eksperci w dziedzinie audio mówili jakoby dźwięk z niej był zbyt wyseparowany z tych wszystkich części, które pozwalają słuchać wiernie.

    • Pan naprawdę ma problem z rozumieniem tego, co czyta 🙂 Nie rozróżnia Pan walorów brzmieniowych od technicznych, to mam na myśli. Doskonale wiem, że jest różnica między tym co na papierze, a tym co słychać. Sam o tym nie jeden raz wspomniałem i o to się właśnie rozchodzi. Przecież napisałem – walory brzmieniowe swoją drogą. Od stronu technicznej i parametrów cyfra bije analog na głowę, to są fakty. Takich pomiarów robić nie muszę, bo po co wyważać dawno otwarte drzwi? To wszystko można w minutę znaleźć w sieci, tylko trzeba się wtedy do tego przeklętego komputera zbliżyć 😉

    • Future Generation

      Skoro Pan wie doskonale, iż parametry mają się nijak do brzmienia, to pokazywanie tych samych parametrów na przykładzie cyfry, że bije nimi na głowę rozwiązania analogowe jest stwierdzeniem bezsensownym, ponieważ sam Pan przyznał, że owe parametry techniczne nie mają nic wspólnego z brzmieniem i chyba warto zastanowić się, czy może przestać przytaczać te żałosne parametry w obronie cyfry, bo samymi parametrami to ona na pewno nie wygra , to troszeczkę zbyt mało. Prawda jest taka, że te parametry służą rozpropagowaniu technologii cyfrowej wśród mało świadomych ludzi, goniących za modą i trendami oraz “wspaniałymi” nowinkami. Pan o tym dobrze wie i szerzy dalej tę propagandę.

    • Ech, jałowa to i bezcelowa dyskusja. Pan niech sobie zostanie w swoim świecie, a ja w swoim. Dobrej nocy.

    • Future Generation

      Z wielką przyjemnością zostanę w swoim świecie, gdyż Pana świat jest mi całkowicie obcy. Normalnie takich jak Pan omijałbym szerokim łukiem, natomiast nie mogę po prostu znieść jakie bzdurne i szkodzące ludziom artykuły Pan pisze.
      Niech Pan wie, że jest wielkim SZKODNIKIEM!!!

    • Buhahaha! Proszę więc omijać jak najszerszym łukiem, to wszystkim nam na dobre wyjdzie. I najlepiej zderatyzować, żebym już nigdy nikogo nie zachęcił do robienia muzyki.

    • Future Generation

      Dla mnie to sobie możecie robić muzykę nawet na dyktafonie (cyfrowym oczywiście), byle tylko takich artykułów nie pisać i zostawić zwolenników analogu w świętym spokoju i się zwyczajnie odpieprzyć.

    • Aye aye, captain!

    • Nie no, bez takich 🙂 To jest przegięcie.

    • Najbardziej podoba mi się:
      Posiada kable do gniazdka elektrycznego za 3000zł/m, które i tak niczego nie zmienią, bo instalacja elektryczna zrobiona jest z kabli za 2zł/m… 😉
      Pozdrawiam “szkodnika” … 😈

    • Haha! Zyskałem nowy przydomek 😉

  37. Powiem tak, trochę boli mnie nie zrozumienie tego czym jest ta “cyfra” lub ten “analog” przez ludzi tutaj komentujących. Mam nadzieję że Pan Igor się nie obrazi jak dorzucę skromnie swoje trzy grosze do tematu. Otóż należy przede wszystkim rozróżnić czym jest ta cyfra, układy cyfrowe są układami logicznymi operującymi na stanach ‘0’ lub ‘1’, ale z elektronicznego punktu widzenia zbudowane są na tranzystorach, a mogą być też na lampach lub nawet na przekaźnikach(pierwsze komputery z lat 40). Pan Igor odnosił się, przynajmniej ja tak to rozumiem do sposobów zapisu dźwięku a raczej nośników zapisu dźwięku. Nośniki cyfrowe np.DAW w komputerze i tak z reguły wymagają do działania sprzętów analogowych np. gitary elektrycznej albo mikrofonu. Te sygnały są następnie konwertowane za pomocą przetworników analogowo/cyfrowych do postaci tychże 0 i 1 i zaczynamy zabawy z miksem na komputerze, ale o czym widzę ludzie zapominają to fakt, że ten “super czysty” sygnał z komputera i tak na koniec przetworzony zostanie na sygnał analogowy poprzez odwrotną konwersję cyfrowo/analogową. Jeśli ktoś dysponuje budżetowym interfejsem audio to nie ma co liczyć na “czystość” konwersji C/A ani A/C, aczkolwiek w drugim przypadku to nie ma nawet co porównywać budżetowy sprzęt analogowy nadaje się co najwyżej do słuchania wieczorem przy winku, przy kominku. Tutaj jest pewne nie-fair zagranie twórców sprzętu analogowego, którzy najwyraźniej każą płacić za markę po kilkanaście tysięcy złotych wsadzając do środka sprzęt warty kilka(jeśli nie więcej) razy mniej, wiem po sobie bawiąc się we własne konstrukcje wzmacniaczy :). Następnie także zaczynają się “jaja” bo urządzenia takie jak wzmacniacz czy to ten na karcie dźwiękowej/ interfejsie audio lub końcówka mocy czy ten w kolumnie aktywnej(monitory studyjne) zawsze jest i będzie urządzeniem analogowym i dotyczą go parametry typu THD, zniekształcenia skrośne, intermodulacyjne itp. Większość ludzi nie posiada super wypasionych wzmacniaczy które mają THD mocno poniżej 1 %, a kolumny i słuchawki bardzo różnią się parametrami, a one odpowiadają w obecnych czasach za największe zniekształcenie dźwięku. Dlatego nie ma czegoś takiego jak lepsza cyfra, albo lepszy analog wszystko zależy od klasy urządzeń – głównie naszej wiedzy w ich wybieraniu, a także jak wspomniał Pan Igor zależy do czego chcemy stosować. Czasami sposób zapisu analogowy bardziej się sprawdza, ale ja dziękuje ciąć sobie ręce przy taśmie nocami, a czasami wręcz przeszkadza. Jestem zdania, że nośnik nie ma aż takiego znaczenia, ustępując znacznie miejsca do popisu umiejętności i wiedzy twórcy, wkurza mnie tylko takie popadanie w paranoje kupujemy cyfrę bo jest lepsza i czystsza albo kupujmy analoga bo ma to ciepłe brzmienie. Prawdziwy majster to zrobi na słuchawkach z biedronki, wzmacniaczu z tesco, interfejsie audio za 200 zł dzieło sztuki i odwrotnie mając starego szpulaka, jakieś mikrofony Tonsilowskie, gitary defila i stary syntezator Rollanda też stworzy to “coś” ważna jest pasja i granice – ile jesteśmy w stanie poświęcić dla muzyki. Dam przykład, jak pieczołowicie ludzie nagrywali na swoje szpulaki koncerty Włodzimierza Wysockiego. Odsłuchiwali tego nocami mimo że jakość była bardziej niż tragiczna a chłop nie za dobrze grał na gitarze, a jednak miał w sobie to coś. Potrafił przekazać to co czuje i nośnik nie miał żadnego znaczenia.

    PS. Mam nadzieję, że nie zostanie to odebrane jako pseudonaukowy bełkot, starałem się mocno upraszczać niektóre zagadnienia, dni by nie starczyło na opisanie jak to wszystko jest skomplikowane i może wpłynąć na efekt końcowy. Niemniej czytając po kilka razy ten i poprzedni artykuł wyczułem, że Pan Igor świetnie to rozumie, choć może kilka razy za mało podkreślił że nie chodzi o wyższość jednego nad drugim. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • To co piszesz jest jak najbardziej sensowne i nie jest to żaden bełkot. Ludzie są po prostu często tak bardzo zafiksowani na obstawanie przy jednej bądź drugiej racji, że nie rozumieją sensu moich wywodów. Bo bynajmniej nie chodzi o wyższość jednego środowiska nad drugim – może rzeczywiście za mało razy to podkreśliłem. No ale cóż, kto miał zrozumieć, to zrozumiał… Pozostali nadal będą zaślepieni ideologią bez brania pod uwagę faktów. Na to nic nie poradzę 🙂

    • Dlatego jestem zdania, że każdy który chciałby zacząć swoją przygodę z nagrywaniem i miksowaniem dźwięku w cyfrze, albo super “audiofilskimi” odsłuchami w domku powinien znać chociaż podstawy elektroniki(a także akustyki), jak by to wszystko dużo uprościło, może ludzie nie dali by robić z siebie baranów nakręconych, że jak coś dużo kosztuje to przecież musi świetnie grać i muszę czuć w tle to ciepłe brzmienie(chyba jestem zbyt głuchy bo go nie słyszę) w przypadku analogu. Albo jaki ten interfejs jest fajny przecież dużo kosztował, pomijając że ma np. stosunkowo słaby przetwornik C/A, a wzmacniacz wyjściowy zniekształca mocno dźwięk, ale przecież muszę czuć tą harmonię, tak mi powiedział sprzedawca… Mam ciekawy przykład w dziedzinie mikrofonów otóż kupiłem sobie kiedyś Shure SM 58, a dla próby dokupiłem T.Bone mb 85 jest to chiński klon dla zmylenia przeciwnika nazywany niemieckim i w moim odczuciu oczywiście subiektywnym niestety T.Bone deklasuje mocno Shura,testowałem na wielu słuchawkach, głośnikach i preampach, dlatego teraz przed każdym zakupem staram się odsłuchać, sprawdzić parametry czasami poczytać opinię innych, słuch jest kwestią osoby i zawsze takim pozostanie, jedni widzą wyraz dźwięku tam gdzie innym rozrywa uszy przesadzony bas, ale to my to mamy poznać, a nie przyjmować wypolerowaną mowę autorskiej firmy lub sprzedawcy. To tak w odniesieniu tych zakorzenionych mitów że jak jest marka to musi grać, oczywiście często tak się zdarza, ale nie zawsze. Dlatego cieszę się że powstała ta stronka, sam wiele się z niej dowiedziałem, a dla kompletnego laika Twoje opisy są swoistymi drogowskazami w świecie audio, aczkolwiek co bym proponował dodać to właśnie takie konkretne przykłady że nie zawsze marka gra i więcej tej “nudnej” teorii o Audio, chyba że przeoczyłem takie wpisy, w takim wypadku prosiłbym o przebaczenie ;P. Pozdrawiam 🙂

Zostaw komentarz