Kontrast w Produkcji Nagrań, Cz. 3

Dziś przyszedł czas na przedostatnią odsłonę wątku o kontraście w produkcji nagrań. Zgodnie z zapowiedzią, przyjrzymy się etapowi, który może mieć niebywały wpływ na polepszenie (albo pogorszenie) tego zjawiska.

Z artykułu dowiecie się, jakim zabiegom można poddać nagrane ślady, aby dopomóc jeszcze lepszej separacji, wyrazistości i zróżnicowaniu w miksie.

Bez zbędnego przedłużania, przechodzimy do rzeczy.

ETAP III – MIKSOWANIE

Postanowiłem rozdzielić ten etap na dwa mocno zróżnicowane działy – procesy podstawowe i efekty. Wszystko po to, abyście jeszcze lepiej mogli zrozumieć, jak dużo małych i większych elementów z różnych „rodzin” wchodzi w skład zabiegów wpływających na wzmacnianie kontrastu w utworze. Po kolei…

1. PROCESY PODSTAWOWE

To te kilka prostych, choć jakże trudnych zarazem czynności, które niezależnie od planu – musimy wykonać. Ale jeśli zabierzemy się za nie odpowiednio i uwzględnimy w nich także aspekt kontrastu, to nasze miksy od razu wskoczą na wyższy poziom.

    • Relatywna głośność śladów. Chodzi oczywiście o poziomy poszczególnych ścieżek względem innych. Parafrazując Erica Sarafina (znanego pod pseudonimem Mixerman) – „Ustawienie wszystkich ścieżek w idealnej proporcji skończy się beznadziejnym miksem”. Można by się oczywiście spierać, co uważamy za idealną proporcję, ale spieszę wyjaśnić, że na 99% chodzi o taką sytuację, kiedy każdy ślad jest dla nas słyszalny na takim samym poziomie, a całość jest jakby zbyt idealna, zbyt wyważona i aż do granic równa.

Nie ma chyba nic gorszego dla kwestii kontrastu niż taki właśnie miks. Nie dość, że taki balans śladów zmniejsza znaczenie najważniejszego śladu – punktu skupienia (bo nie jest on aż tak wyraźny na tle innych), to jeszcze minimalizuje wrażeniu postępu w utworze. W rezultacie zbyt równy miks nie sprawdza się jako źródło manipulowania emocjami słuchacza – nie czujemy podniecenia i uniesienia w momentach kulminacyjnych, utwór nie pulsuje, nie ma wystarczająco dobrze podkreślonych momentów wyciszenia, etc – takie miksy są po prostu nijakie (mimo, iż brzmieniowo i jakościowo mogą być świetne).

A napięcie i emocje budujemy przede wszystkim relatywnymi poziomami ścieżek. Jeśli chcemy, aby miks brzmiał masywnie, musi być w nim sporo informacji w dolnym paśmie i muszą być one dość głośne w stosunku do reszty. Jeśli chcemy, aby wokal brzmiał bardzo blisko i masywnie – musi być głośniej w odniesieniu do reszty śladów. Jeżeli chcemy, aby bębny brzmiały bardzo przestrzennie, nie możemy oszczędzać z poziomem śladu pomieszczenia (ewentualnie wysyłki do pogłosu), itd. I z drugiej strony – jeśli jakaś ścieżka ma siedzieć w tyle miksu i być relatywnie „mała” w stosunku do innych, to musimy ją ustawić o wiele ciszej oraz pozbawić najniższych i najwyższych pasm. Na pewno pomoże też dodanie do niej pogłosu.

To właśnie te odstępstwa od nad wyraz wyważonych proporcji dodają miksowi potrzebnego kontrastu. W miksie nie chodzi o zbudowanie super-równych relacji między śladami, ale o stworzenie takiej proporcji, żeby poziomy poszczególnych śladów miały logiczny i emocjonalny sens w kontekście reszty. Niektóre ścieżki muszą być głośniejsze niż inne – nie ma siły. Percepcja człowieka działa na określonych zasadach i to, jak nasz mózg interpretuje relatywne poziomy śladów, ma bezpośrednie przełożenie na odczuwany kontrast.

    • Filtrowanie. Odcinanie skrajów pasm, zarówno wysokich, jak i niskich, zawsze zbliży nas do lepszego rozróżnienia partii w miksie. Stare jak świat odcinanie dołu spektrum ze śladów, które nie prezentują w tym zakresie nic pożytecznego, czy obcinanie na wysokich częstotliwościach, to tylko dwa proste przykłady na lepiej i czyściej brzmiący rejon basowy. Ale skoro mówimy dziś przede wszystkim o kontraście, to ze stosowaniem filtrów możemy dać się czasem trochę bardziej ponieść. Wspomniałem w pierwszej części tego mini-cyklu o transponowaniu partii jednego z dwóch klawiszy o oktawę wyżej – tak, aby wzmocnić między nimi kontrast. Jeśli dodatkowo na tym grającym wyżej odetniemy pokaźną ilość dołu, w miarę korespondującą z częstotliwościami granych dźwięków, to separacja, a co za tym idzie – kontrast, dodatkowo wzrośnie. Nie mówiąc o innych korzyściach, jak zwolnienie miejsca na kolejne instrumenty w odfiltrowanym zakresie…
    • Szerokość miksu. Generalnie rzecz biorąc, mamy podczas miksu do dyspozycji całą panoramę od lewej przez środek do prawej. I niezależnie od tego, czy jesteśmy zwolennikami miksowania L-C-R, czy raczej uprawiamy „soft-panning”, modyfikacje szerokością miksu, czyli mówiąc wprost – panoramowaniem śladów i lekka ingerencja matrycowaniem M/S, są kolejnym aspektem, w którym możemy wzmocnić kontrast. Najprostszy z możliwych przykładów, to węższe panoramowanie instrumentów, które grają w zwrotce, a szersze tych, które wchodzą w refrenie. Jak już zapewne zdążyliście zauważyć, odniesienia do tych dwóch sekcji w bardzo prosty sposób pomagają nam zrozumieć, co z czym się je, więc musicie mi wybaczyć tak częste do nich odwołania. W każdym razie, jeśli zastosujemy taką technikę, to utwór w refrenie momentalnie się „otworzy” i stanie się bardziej monumentalny w porównaniu do „wąskiej” zwrotki.
    • Głębia miksu. Nie da się ukryć, że za pomocą rozstawiania instrumentów bliżej i dalej, uzyskujemy dość wyraźne kontrasty. Można powiedzieć, że dzięki umieszczaniu jednych instrumentów na „tylnej ścianie”, a innych na froncie, możemy niejako spojrzeć w głąb miksu. I jest w tym dużo prawdy, bo niemal każdy miks skorzysta na takim trójwymiarowym obrazie. O tworzeniu głębi i technikach z tym związanych pisałem TUTAJ, więc jeśli ktoś przegapił, to zapraszam do lektury.

Oprócz różnicy między bliskimi a dalekimi śladami jest jeszcze kwestia stosowania kilku różnych pogłosów i delayów w miksie. Tutaj chodzi o to, że niektóre ścieżki mogą się bardzo dobrze odnajdywać w jednym typie pogłosu, a pozostałe w jeszcze innym, np. wokal wysłany do bardzo krótkiego pogłosu będzie brzmiał co najmniej dziwnie, jeśli towarzyszyć mu będzie gitara akustyczna wysyłająca do długiego pogłosu typu Hall z czasem zanikania równym 6 sekund, prawda? Albo wokal, który wysłany jest do pokaźnego pogłosu typu Plate w zderzeniu z resztą śladów, które są relatywnie suche. I tak dalej…

W tym miejscu chciałbym Was przestrzec przed dwoma najczęściej popełnianymi w tej materii błędami:

    • Amatorskie użycie kilku różnych pogłosów – zawsze trzeba z tym uważać, bo niedopasowanie i zbyt duży kontrast między charakterem kilku pogłosów w miksie może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Nie klejące się ze sobą pogłosy wpływają niekorzystnie na sklejanie się ze sobą samych śladów, co jest totalnym przeciwieństwem naszych założeń.
    • Topienie śladów w pogłosie – to bardzo częsta bolączka początkujących. Za duże i za długie pogłosy na wszystkich śladach. Rezultat – całość skąpana w reverbie i zero klarowności, skupienia i kopa z takiego miksu. Że nie wspomnę o temacie naszych dywagacji, czyli kontraście. Oszczędność w pogłosach to jedno, ale jest jeszcze jedna rzecz, która pomoże nam przezwyciężyć pokusę wysyłania wszystkiego jak leci do pogłosów.

I jest to właśnie świadomość kontrastu. Otóż, jeżeli chcemy zaaplikować jakiś dłuższy pogłos i ma być on słyszalny, ale jednocześnie nie maskować całą swą okazałością reszty śladów – to należy sporą część tej reszty śladów zostawić w spokoju, tzn. nie wysyłać do pogłosu. Nie będziemy musieli go wtedy aż tak dużo używać, a dzięki temu, że część pozostałych ścieżek będzie relatywnie sucha (bez reverbu), to ta wysłana będzie odebrana przez nasz mózg, jako jeszcze bardziej przestrzenna

2. EFEKTY

Tu można by rzecz jasna podać całą gamę dostępnych efektów wzmagających kontrast w miksie, ale nawet nie będę próbował tego zebrać, bo jeszcze chciałbym się choć trochę życiem nacieszyć w tej dekadzie… Pozwólcie więc, że przytoczę tylko kilka takich, które na bieżąco przychodzą mi do głowy i zostawię Wam trochę miejsca na uzupełnienie tego tematu i puszczenie wodzy swojej własnej wyobraźni. Świetnym miejscem na danie upustu swojej wenie są chociażby komentarze pod tym artykułem 🙂

A oto kilka moich propozycji na uwypuklenie kontrastu w miksie za pomocą prostych efektów:

    • Stosowanie naprzemiennie i z modyfikacjami efektów przestrzennych, czyli pogłosu i delaya – oczywista oczywistość, ale wspomnieć trzeba.
    • Saturacja (nasycanie) lub nieznaczne przesterowanie niektórych śladów, które na tym skorzystają (np. stopa, werbel, gitary), a nie nasycanie innych (np. flet, cymbałki, marakasy) – oczywiście wszystko w odpowiednim kontekście.
    • Odfiltrowywanie powrotów efektów przestrzennych – możemy odciąć sporą ilość niskich i niewielką dozę wysokich częstotliwości z powrotów efektów, do których wysyłamy wokal celem sprawienia, żeby odbicia wydawały się bardzo odległe, a zaniechać takiej praktyki np. na pianinie, żeby brzmiało bliżej i potężniej.
    • Stosowanie symulacji głośnika Leslie na wybranych śladach. Może zbudować bardzo miły akcent odróżniający jedną gitarę od drugiej, jeden syntezator czy pianino od drugiego. Granicą jest tylko nasza wyobraźnia…
    • Głośniejszy refren. Coś totalnie banalnego… Jeśli mamy bardzo skromny aranż – np. tylko wokal z pianinem i absolutnie nic więcej, możemy nieznacznie podnieść ich poziom w refrenie zachowując relację między nimi. Mimo, że naturalna dynamika utworu powinna zrobić to za nas, to czasem po prostu tego w utworze brakuje i taki prosty zabieg może być małym kroczkiem do skontrastowania tych dwóch sekcji.
    • Lekko zwiększone pogłosy w refrenach (relatywnie do zwrotkowych). Bardzo prosto zautomatyzować poziom wysyłki do pogłosu. Zróbmy tak, aby zwiększał się w refrenach, a zmniejszał w zwrotkach – jest to następny, prostacki wręcz, a jakże skuteczny sposób.
    • Zmiana charakteru efektu w zależności od sekcji – np. lekki pogłos na wokalu w zwrotce, dłuższy w refrenie i przejście na delay w bridge’u. Na deser – zminimalizowanie pogłosu prawie do zera w cichym i intymnym zakończeniu utworu.
    • Zastosowanie jakiegoś charakterystycznego efektu na wokalu w jednej frazie, linijce albo całej zwrotce. Możemy użyć flangera, przesteruj, pogłosu, phasera, delaya, filtrów, tremolo – co tylko będzie miało sens w utworze. Na myśl mi przychodzą fragmenty drugiej zwrotki pearljamowego „Oceans” (ale z oryginalnego miksu płyty Ten, a nie z tego zremiksowanego i zremasterowanego kilka lat temu).

I jeszcze trzy zabiegi, którym możemy poddać bębny (ale nie tylko bębny):

    • Odfiltrowanie pasm w jakiejś sekcji. Załóżmy, że mamy mocne i agresywne bębny przez większość utworu, ale chcielibyśmy, żeby ostatni refren brzmiał jeszcze masywniej. Przed nami sekcja  ‘middle 8 / bridge’, która wnosi chwilowy oddech, zwolnienie i delikatną zmianę nastroju, ale nasza perkusja nadal brzmi dość solidnie. Po bridge’u ma nastąpić ten monumentalny refren, więc jak dodatkowo zwiększyć ten impet? Otóż możemy w sekcji bridge odfiltrować na bębnach albo skraje pasm, albo samą górę, albo tylko dół. Staną się one wtedy mniejsze, jakby chwilowo stłumione lub lekkie (w zależności, który koniec pasma odetniemy), ale jak nadejdzie refren, w którym wyłączymy to filtrowanie, bębny zmiażdżą nas ze zdwojoną siłą. Pamiętacie o pewnej zasadzie – jeśli chcemy, żeby coś było głośniejsze i mocniejsze niż w rzeczywistości, to musi być poprzedzone momentem cichszym i delikatniejszym. Miksowanie, to często tworzenie iluzji…
    • Całkowite zatrzymanie na kilka taktów. Coś bardzo popularnego w hip-hopie, to wyciszanie/zatrzymywanie partii bębnów na kilka ostatnich uderzeń (takt, czasem dwa) przed półmetkiem lub końcem zwrotki. Pozwala to dać słuchaczom do zrozumienia, w którym miejscu się znajdują dzięki w odróżnieniu od monotonnie tłuczonego rytmu, który w skrajnych przypadkach mógłby nas na przykład uśpić 🙂 W kawałkach rockowych można zauważyć takie zatrzymywanie bębnów np. w pierwszym wersie drugiej zwrotki, od razu po pierwszym refrenie (zwykle skróconym o połowę). Takie kontrasty, zgodnie z tym, co pisałem wyżej, mocno wpływają na naszą percepcję, ale i utrzymują nas w większym skupieniu – od razu zauważamy, że nastąpiła jakaś zmiana – oto dokładnie chodzi. Jak mamy niby uzyskać kontrast, jeśli każda sekcja jest taka sama, jak inne…?
    • Zmonofonizowane całych bębnów na krótką chwilę. Dokładnie ten proces zastosowałem i wyjaśniłem na swoim kursie miksowania. Myślę, że to dość mocna technika w kontrastowaniu sekcji i można ją wypróbować nie tylko na bębnach. Proces jest oczywiście banalnie łatwy – automatyzujemy panoramę na sumie bębnów w sekcji, gdzie mają grać mono i wracamy do normalnych ustawień po wspomnianej sekcji. Dzięki temu, że na chwilę zrobi się wężej, zaraz potem poczujemy pożądaną szerokość. Jedna tylko uwaga – na ten zmonofonizowany fragment bębnów warto lekko ściągnąć poziom sumy bębnów (o kilka dB), bo takim zabiegiem lekko naruszymy balans śladów (sygnał stereo zrzucony do mono jest głośniejszy).

Podsumowanie

Choć bardzo bym chciał – temat kontrastu na etapie miksowania, nie tylko pod względem efektów – ciężko jest wyczerpać, bo zawsze można coś dodatkowego wymyślić, na coś wpaść, coś zmodyfikować, zmienić, podkreślić, wyostrzyć, schować, podmienić, odwrócić i przemielić – oby tylko wyróżniało się na tle innych śladów. Zgodnie z tym, co napisałem we wstępie dzisiejszego artykułu – czasem te zmiany mogą niestety zadziałać na niekorzyść i możemy coś nabroić. Ale pamiętajmy, że element błędu jest wpisany w proces miksowania, więc zamiast się zniechęcać po jednej czy kilku nieudanych próbach, lepiej wyciągajmy z tego wnioski i próbujmy dalej.

W ostatniej części tej serii przyjrzymy się temu, czy i w jakim stopniu etap masteringu może wpływać na umacnianie kontrastu w utworze. Tymczasem zachęcam Was do podzielenia się swoimi technikami, które stosujecie, aby skontrastować ze sobą poszczególne partie lub sekcje w utworach. Pomysłów nigdy za dużo.

Zostawić komentarz ?

15 Komentarze.

  1. Zacny art 🙂 Jeśli chodzi o kontrast między śladami to czasem lubię na jeden zapiąć Auto Panner. Jeśli pozostałe ślady są w miarę sztywno osadzone w miksie, taki rodzynek całkiem fajnie się wyróżnia i wprowadza jeszcze więcej ruchu do utworu. Jest to oczywiście dość ryzykowny sposób a efekty mogą być nieprzewidywalne, dlatego trzeba eksperymentować.

    • Dobry patent. Zgadzam się, że trzeba eksperymentować i także czasem uważać, ale na pewno warto próbować.

  2. ja lubie od czasu do czasu zmienic brzmienie werbla w refrenie albo zakonczeniu bo tez fajnie dziala na kontrast. dzieki za wpis, znowu garsc cennych informacji!!

    • Proszę bardzo 🙂 Motyw z werblem też niezły, jeśli się to zrobi z wyczuciem albo na przykład lekko podrasuje w refrenach brzmienie już istniejące.

  3. “Relatywna głośność śladów” – mam mieszane uczucia w tej kwestii. Czasem jest tak, że zmiksowane ślady produkują ‘trzecie brzmienie’, którego dynamika i charakter – niczym aura tworzą punkt skupienia wokół centralnej treści. Nie wiem, może po prostu w inny sposób słyszę ‘jednakowość’ (równowaga dynamik), która nie jest równoznaczna z ‘płaskością całości’.

    Dodałbym jeszcze do listy efekty “piaszczyzste” i “granularne”, które wyrównują wykończenia; zbyt gładkie dźwięki mocno zlewają się ze sobą. Na wybranych śladach – czasem jest to jakaś odmiana delikatnego dublera, czasem niesłyszalnego flangera, ale jest to coś czemu warto się przyjrzeć z bliska, bo zmienia się charakter.

    Można też dodać na niektóre partie odrobinę ruchu (modulatorami), co wyróżni poszczególne dźwięki na tle innych, bez podbijania ich treści.

    • Tą “relatywną głośność śladów” rozumiem dwojako. Albo jako zbyt perfekcyjnie zbalansowany miks, albo jako odtwarzanie śladów z tym samym poziomem średnim. W pierwszym przypadku żaden ze śladów nie ma szans się przebić i pokazać pazura, a w drugim wychodzi… zupa. Czy to nie o to chodziło?

    • Ruch (za pomoca modulatorow) to tez dobre rozwiazanie – nie tylko pod wzgledem kontrastu, ale i samego urozmaicenia partii. Jest to rowniez czyms w rodzaju polerowania “ostrych katow” 🙂
      Co do relatywnej glosnosci sladow, to bynajmniej nie chodzi o wskazania miernikow, bo te nigdy nie odzwierciedlaja naszej percepcji, tylko to, jak sygnal “jest widziany” przez maszyne. W tekscie chodzi o to, jak my – sluchacze, postrzegamy te relacje miedzy sladami (mierniki i ich wskazania sa tu drugorzedne). Jesli kazdy slad ma mniej wiecej “tyle samo do powiedzenia” w miksie, bez wyraznych roznic miedzy nimi – to wtedy jest plasko i nijako. I to nie tylko w kontekscie samych poziomow (choc to jest podstawa), ale i szerokosci, glebi, zawartosci informacji w danych pasmach, etc. Niestety, na samych miernikach miksu nie zbudujemy, zawsze najwazniejszy bedzie sluch i to, jak odbieramy muzyke. I o tym pisze w artykule 🙂

  4. Właśnie do mnie dotarło że są ludzie, którzy sugerują się głównie miernikami, tak jak inni raczej słuchem 😉

    Podczas gdy mierniki pokazują “metryczną równość wybranych parametrów” (pewnie o to chodziło), słuch wyłapuje “dynamiczną równowagę całości”; stąd niepo(z)rozumienie.

  5. kitametal

    Ciekawy artykul jak zawsze :)A tu link do tego co ostatnio nagralem w piwnicy https://www.facebook.com/music/song/Death-Roadmp3/300139790105366 milo by bylo uslyszec jakas opinie bo juz nie wiem jak dalej nagrywac https://www.facebook.com/music/song/Primitive-Instinctmp3/424897864231191 Pozdrawiam 🙂

    • Przede wszystkim nad brzmieniem bebnow popracuj, sa troche za malo intensywne. Werbel brzmi papierowo i bez ciezaru. Blachy jakies odczepione od reszty. Gitary za malo wyrazne. Poza tym, wokal jest za bardzo odsuniety i za cichy.

    • kitametal

      Dzieki za wszelkie uwagi :)Staram sie jak moge ale chyba jednak trzeba bedzie odwiedzic jakies studio nagran i przy okazji co nie co podpatrzec :)Pozdrawiam

  6. KeniMaster

    Jak zgrywam ślady z sesji nagrywając w 32 bit a wypalam poszczególne ścieżki w 24 bit pogarsza się jakość czy spokojnie mogę tak wypalać sb ścieżki do miksu??Sorki za sporo pytań ostatnio, ale kto pyta nie błądzi

    • Pogorszy się, jeśli nie zastosujesz ditheringu. A jak zastosujesz, to nawet nie poczujesz różnicy. A tak na marginesie – nagrywanie w 32-bit nie ma zbytnio sensu. Plik i tak nie mają tak dużej rozdzielczości, bo to jest od interfejsu zależne, a póki co, nie istnieją takie, które są w stanie nagrywać w 32-bit. 24 jest bardziej niż wystarczające. No i nic nie będziesz musiał potem zamieniać…

  7. KeniMaster

    Dzięki to właśnie chciałem usłyszeć tak stosuję directing 😉

Zostaw komentarz