Kontrast w Produkcji Nagrań, Cz. 2

Nadeszła kolej opisać drugi etap produkcji muzyki w kontekście zachowywania i tworzenia kontrastu, czyli nagrywanie.

Dzisiaj zapoznamy się z tym, jak korzystać z dostępnych narzędzi i technik rejestracji, a także podrzucę Wam kilka ogólnych rad, z których warto czasem skorzystać i mieć na uwadze konsekwencje ich stosowania (a właściwie niestosowania)… Do dzieła.

ETAP II – NAGRYWANIE

Nie da się ukryć, że najistotniejszym etapem w budowaniu kontrastu jest ten opisany w poprzednim artykule, bo stanowi on najlepszą bazę do dalszych prac. Ale nie oznacza to wcale, że jeśli ktoś nie zadbał o selektywność partii podczas komponowania, to my nie możemy zrobić nic, aby sytuacji dopomóc. Najrozsądniej byłoby wprawdzie nakłonić muzyka do przemyślenia partii czy instrumentarium, jeśli czujemy, że będą zgrzyty na jakiejś płaszczyźnie brzmieniowej, ale z drugiej strony – różne mogą być zamysły i wizje artystyczne, więc też nie powinniśmy być w tym miejscu bezwzględnymi dyktatorami.

Jedna zaś, niemal zawsze sprawdzająca się tu reguła jest taka, że jeśli pracujemy z mało doświadczonymi muzykami – takie wskazówki na pewno by im się przydały. Muzycy i kompozytorzy z konkretniejszym stażem mają pełną świadomość tej techniki i prawideł rządzących aranżacją, więc my powinniśmy się bardziej skupić na naszym zadaniu – czyli nagraniu wszystkiego tak, aby tego wypracowanego przez artystów kontrastu nie zepsuć nieodpowiednim podejściem do nagrań.

Jeżeli pracujemy sami ze sobą, to musimy być wyjątkowo czujni na tym pierwszym etapie i jeśli przykładowo korzystamy z instrumentów wirtualnych, to zawsze trzymajmy/zapisujmy oryginalną ścieżkę MIDI i konkretne brzmienie modułu VST. Może się bowiem okazać podczas miksu, że należy zmienić partię czy jej brzmienie, bo nie wkleja się ono w miks tak dobrze, jak byśmy tego chcieli. Dzięki zachowanym partiom i konkretnym brzmieniom, zawsze możemy je trochę zmodyfikować, aby lepiej pasowały do reszty. Poza tym, im dłużej będziecie w tym kręgu siedzieć i więcej utworów produkować, tym łatwiej będzie Wam decydować o konkretnych brzmieniach i partiach, a co za tym idzie, podejmować decyzję o zgrywaniu danego śladu MIDI przez moduł na ślad audio i wymazaniu go z pamięci – to zawsze przyspiesza pracę, jak i odciąża komputer.

No, ale mieliśmy o kontraście w nagrywaniu rozprawiać…

Co więc mamy podczas tego etapu do dyspozycji, aby wzmocnić kontrast między śladami, które mają potencjał do tego, aby ze sobą zgrzytać?

    • Ustawienie i odległość mikrofonu od źródła. Posłużmy się nagraniami wokalu. Zakładamy sytuację, że w utworze ma się znaleźć główny wokal, kilka harmonii i jakieś chórki w tle. Jeśli przyjmiemy założenie, że wokal prowadzący ma być najbardziej wyraźny, bliski i czytelny, harmonie trochę odsunięte i nie za bardzo „w twarz”, a chórki gdzieś na tyle miksu, to bardzo dobrym pomysłem byłaby realizacja takich założeń już podczas ustawiania mikrofonu.

     

Dla wokalu głównego zapewne ustawilibyśmy mikrofon na wprost paszczy śpiewaka i dość blisko, powiedzmy 15-20cm, ale mając oczywiście na względzie wszystkie inne rzeczy ogólnie związane z nagrywaniem wokalu, jak sybilanty, głoski wybuchowe, efekt zbliżeniowy i tym podobne, o których już rozmawialiśmy na blogu. Da nam to bliski i wyraźny sound, który bez żadnych magicznych procesów już na starcie zabrzmi bardzo blisko do tego, co założyliśmy.

Dla harmonii moglibyśmy trochę odsunąć mikrofon od wokalisty, powiedzmy na 30-50cm. To już odróżni go trochę od głównego – raz, z uwagi na odległość (co oprócz pozbycia się efektu „w twarz”, zlikwiduje wyraźny kontur), dwa – zmieni reakcję mikrofonu na niektóre częstotliwości i trzy – wyłapie trochę więcej odgłosów z pomieszczenia, co naturalnie sprawi, że w zestawieniu z głównym wokalem harmonie zabrzmią lekko z dystansem. Jeszcze jedna rzecz, jaką możemy zrobić, to lekkie odchylenie mikrofonu w bok – o kilka stopni. Zabieg ten zmniejszy czułość mikrofonu na wysokie częstotliwości, co jeszcze bardziej zbliży nas do naturalnego odsunięcia nagrywanych harmonii w tył miksu.

Dla chórków możemy podjąć podobne działania, jedynie zwiększając dystans między mikrofonem a źródłem. Warto tu jednak pamiętać, że do nagrywania z odległości przydałoby się znośnie brzmiące pomieszczenie. Jeśli dysponujemy stosunkowo małym pokojem, to trzeba znaleźć kompromis między odległością pozwalającą na efekt odsunięcia nagrywanego śladu na tyły, a masakrą soniczną, którą może być nagrywanie w małym i niezaadaptowanym akustycznie pomieszczeniu z odległości metra czy dwóch. Można też nagrać takie chórki z nieco bliższej odległości i w miksie im oczywiście dodać więcej przestrzeni, ale jak wiemy, jeśli źródło jest na dobrym poziomie, to reszta etapów będzie przebiegała o wiele łatwiej…

    • Zmiana mikrofonu. Jeżeli mamy możliwość, możemy dla harmonii i chórków zmienić mikrofon na „ciemniejszy”, czyli taki, który nie uwypukla aż tak wysokich częstotliwości – sprawdzą się tu bardziej „matowe” z natury mikrofony pojemnościowe, czy nawet wstęgowe.
    • Inny głos do harmonii i chórków. To jest w ogóle świetna rzecz. Jeżeli mamy na wyposażeniu pokoju kolegę, siostrę czy listonosza, to warto przekazać im dogranie harmonii (choć niekoniecznie) i chórków (tu już raczej koniecznie). Mało tego, że znacznie nam to ubarwi utwór, to będzie także mega-pomocne we wzmocnieniu kontrastu – to jak zmiana instrumentu na zupełnie inny.

     

I tu mała dygresja – jeśli celujemy w bardzo naturalny, „prawdziwy” i przekonujący charakter utworu, to wszelkie ‘dośpiewki’ nie będące wokalem głównym powinny być nagrane przez inną osobą – bo przecież żaden wokalista się w prawdziwym życiu nie jest w stanie rozdwoić (a przynajmniej nie słyszałem o takim przypadku). Z drugiej jednak strony – jeśli celujemy w mocno „wyprodukowany” i wypolerowany, gdzie rzeczywistość nie jest priorytetem – to nie ma znaczenia, kto dogrywa harmonie czy chórki.

    • Dobór pomieszczenia. O tym już wspomniałem kapkę wyżej. Dodam tylko, że duże, niezbyt mocno odbijające pomieszczenia są świetne do manipulowania docelowym dystansem między różnymi śladami wokali. W wolnych chwilach polecam eksplorację okolicznych terenów w swojej miejscowości z jakimś handy-recorderem. Kto wie, co znajdziecie – polecam opuszczone budynki, duże place, doliny i wzgórza, etc. Jeśli uda Wam się uchwycić jakiś ciekawie brzmiące odbicia czy echa, to żadna wtyczka tego nie przebije. Że o całej z tym związanej zabawie nie wspomnę…

     

I na koniec trzy bardzo ogólne porady, które tyczą się właściwie każdego etapu produkcji w wielu utworach:

1. Zróżnicowanie utworu jako całości.

    • Kontrast tyczy się nie tylko tego, co słyszymy w utworze w danym momencie – czyli tego, jak współgrają ze sobą partie w konkretnej sekcji. Istotną rzeczą jest również to, jak oceniamy zróżnicowanie utworu na przestrzeni czasu. Warto pomyśleć nad tym, aby unikać jednostajności i monotonności. Jeśli kawałek ma powiedzmy 3 zwrotki, to może niezłym pomysłem byłoby tak rozplanować instrumentarium i partie, aby każda zwrotka się czymś od siebie różniła (nawet, jeśli ma to być tylko jeden element). Inna możliwość, to powiedzmy akustyczne zwrotki, a bardziej energetyczne refreny, np. z gitarami elektrycznymi, czy powiedzmy dość odmiennie brzmiąca sekcja bridge – z małą ilością gitar, ale za to z mocnym i wyraźnym pianinem czy innymi instrumentami wcześniej nieobecnymi w miksie.
    • Dynamika. Rozchodzi się mniej więcej o to, aby była ona zróżnicowana na przestrzeni utworu – jeśli chcemy poczuć ogrom energii i „uderzenie dźwięku”, to takowe się nie pojawi, jeśli nie będzie poprzedzone znacznie cichszym czy spokojniejszym fragmentem. Już kiedyś Wam tłumaczyłem, że bez cichego nie może być głośnego – i to jest kolejny aspekt kontrastowy. Tego typu zabiegi zazwyczaj zaobserwujemy w muzyce klasycznej, ale i wszelkie formy współczesnych i nowych gatunków muzycznych korzystają na tej technice, bo jest ona stara, jak Papa Smurf. Czasem mówi się o niej dynamika kontrastowa i ma ona właśnie miejsce wtedy, gdy dość agresywnie zderzamy ze sobą dźwięki o przeciwstawnej sile (ciche z głośnymi). Inny aspekt dynamiki, która może być postrzegana w kontekście kontrastu, to dynamika stopniowana, która polega na tym, że stopniowo, krok po kroku zwiększa się natężenie i siłę dźwięku, np. zaczynamy od spokojnego intro, utwór zaczyna się rozwijać melodyjnie w zwrotce, dochodzi powiedzmy rytm i harmonia w refrenie, kolejne elementy w następnych sekcjach – aż do kulminacji i wielkiego finału, co we współczesnej muzyce zazwyczaj będzie ostatnim refrenem, ale niekoniecznie, bo jak wiecie – na wiele rzeczy w muzyce nie ma utartych schematów i to właśnie stanowi o jej pięknie.
    • Sposób, w jaki jedna sekcja utworu wpada w drugą. I nie mówię tu o efektach, jakie możemy zastosować w tych miejscach (o tym akurat pisałem TUTAJ i TUTAJ). Chodzi mi raczej o to, aby utrzymać pewien stopień różnicy między jednym odcinkiem utworu, a drugim – tak, ażeby czuć było od razu, że jesteśmy już w innej sekcji. Często spotykanym tu zabiegiem jest wprowadzenie między zwrotkę a refren dodatkowej sekcji ‘pre-chorus’, która ma niejako załagodzić drastyczne przejście z jednego motywu w drugi, choć często służy tylko i wyłącznie jako urozmaicenie kompozycji 🙂 Wszystko zależy… Nie ma lekko…

2. Celowa asymetria.

Czy komponujemy, nagrywamy, czy miksujemy, to właściwie w każdym momencie produkcji możemy w jakiejś sekcji utworu, zastosować dla kontrastu asymetrię w panoramowaniu. Podczas pisania utworu możemy zaplanować, aby np. w pierwszej zwrotce grało tylko pianino w lewym kanale, a symetria pojawiła się dopiero od refrenu dzięki dodatkowo dogranej gitarze akustycznej w prawym kanale. Podczas nagrań możemy wprawdzie na wszelki wypadek zarejestrować to pianino dość szeroko (dwoma mikrofonami), ale w miksie możemy tą asymetrię jeszcze podkreślić, zrzucając nagranie pianino do mono i panoramując je tylko w ten lewy kanał. W refrenie dochodzi pełnobrzmiący akustyk i symetria zostaje odzyskana.

3. Kontrast pasmowy.

Chodzi o zróżnicowanie w balansie częstotliwości między sekcjami. Znów posłużymy się relacją między zwrotką a refrenami. Możemy tak rozplanować instrumenty w zwrotce, aby ich ogólny obraz był ciemny, ciepły i tłusty – np. gitara akustyczna, jako instrument prowadzący (ale bez nadmiernej ilości wysokich częstotliwości), wokal oraz jakiś cichy i miękki synth w tle. Za to refren może się składać z bardziej zadziornych gitar elektrycznych czy dwóch albo trzech syntetycznych „leadów” o sporej ilości wysokich częstotliwości.

Na dziś wystarczy… W kolejnej części artykułu przyjrzymy się sposobom uzyskiwania i wzmacniania kontrastu w trakcie miksu. Poznacie kilka zasad i technik do tego, aby nawet mimo sporej ilości ścieżek w sesji, uzyskać zadowalającą selektywność i przejrzystość, czyli kwestie, które bezpośrednio przekładają się na kontrast.
Zostawić komentarz ?

12 Komentarze.

  1. 1. “…to wszelkie ‘dośpiewki’ nie będące wokalem głównym powinny być nagrane przez inną osobą – bo przecież żaden wokalista się w prawdziwym życiu nie jest w stanie rozdwoić” – ja tam robiłem i za 5 osób 🙄
    2. “…podejmować decyzję o zgrywaniu danego śladu MIDI przez moduł na ślad audio i wymazaniu go z pamięci – to zawsze przyspiesza pracę, jak i odciąża komputer.” – ja nigdy nie kasuje śladu MIDI, tylko zamrażam ścieżkę – też odciąża komputer :mrgreen:

  2. remaztered

    Jak zawsze rzeczowo i kompetentnie. Pozostaje tylko sypać cukrem 🙂

    A propos rozdwojenia 🙂

    http://www.youtube.com/watch?v=xlRGidTBCPU&list=UL

  3. ” jeśli celujemy w mocno „wyprodukowany” i wypolerowany, gdzie rzeczywistość nie jest priorytetem – to nie ma znaczenia, kto dogrywa harmonie czy chórki.” I u się zgadzam, gdyż akurat jeśli chodzi o wokale, to można sobie poradzić nawet w pojedynkę. Bardzo popularnym sposobem jest dogrywanie drugiego i trzeciego głosu przez tego samego wokalistę. Im ktoś ma większe możliwości wokalne tym lepiej, bo można eksperymentować zarówno z linią melodyczną wokalu jak i oktawami. Jeśli jednak mamy skromny warsztat wokalny, bardzo fajnie sprawdzają się róznego rodzaju efekty na wokal. Chorusy, vocodery czy też ręczne dublowanie tych samych partii wokalu i delikatne “upiększanie” ich efetkami czy też przesuwanie w panoramie. Fajnie się to sprawdza, a efekt jest taki, że słuchacz ma wrażenie iż w utworze śpiewają prawdziwe chórki. Oczywiście zawsze lepiej mieć do dyspozycji 4 gitarzystów, pół orkiestry symfonicznej i 8 śpiewaków, ale w końcu poruszamy się w kategorii “homercerdoing”, więc naszą podstawową zasadą powinno być robienie czegoś extra z niczego 🙂

    • Jak najbardziej 🙂 Jak sie jest samemu, to czesto trzeba byc czarodziejem i tworzyc z niczego. Acz z drugiej strony, warto czasem zaprosic do siebie inna osobe, co by uzyczyla np. swojej barwy glosu.

  4. Co do wokalu, to czasem wystarczy zrobić dzień przerwy albo wejść w nieco inny nastrój. Różnice potrafią być dość duże 😉

    • Sluszna uwaga. Czasem po prostu trzeba odpuscic i powrocic do nagrania kolejnego dnia.

    • To dotyczy nie tylko wokalu, ale pracy ogólnie. Nie raz po prostu mimo szczerych chęci i zapału człowiek siedzi, kręci gałkami, kombinuje, a efektów nie ma. Trzeba wtedy odstawić projekt na kilka dni, wrócić do niego w innym czasie i nagle okazuje się, że wszystko zaczyna “gadać”. Że mamy zupełnie inne spojrzenie na utwór.

    • Tez racja.

  5. Witam,
    A ja mam takie pytanie z ciekawości odnośnie wokalu akurat. Używam Cubase 5, nie mam żadnego mixera, używam interfejsu audio M-Audio Fast Track II USB i mam majka pojemnościówkę MXL 770 i podpinam go do interfejsu na wejściu XLR. Jak wiadomo w mixerach różnej maści można regulować przycinanie lub podbicie określonych częstotliwości. Jednak skoro nie mam mixera będę musiał zapiąć insert w postaci pluginu vst. Czy na nim mogę przyciąć lub podbić pewne częstotliwości przez które będzie przechodził mój wokal czy może ustawić jakąś delikatną kompresję na ten wokal? Jak bywa w waszym przypadku czy wogóle konieczne jest ustawienie tego na wstępie czy można zgrać wszystko na sucho i poźniej bawić się korektorami? A możę zapytam inaczej jak częsciej warto robić żeby uzyskać czyste i mocne wokale? 🙄

    • Wszystko, co daje Ci taki prosty mikser możesz spokojnie ustawić w DAW wtyczkami po nagraniu. Czysty i mocny wokal uzyskasz przede wszystkim przez czyste i mocne śpiewanie…

Zostaw komentarz