Alternatywa Dla Adaptacji, EQ w Monitorach i Inne… – Pytania Od Czytelników

Jeśli jeszcze pamiętacie, obiecałem, że co jakiś czas będę publikował odpowiedzi na najbardziej popularne bądź nurtujące Was pytania, które przesyłacie mi przez formularz kontaktowy. Jest to, moim zdaniem, świetny sposób na rozwianie wszelkiego typu wątpliwości, które mogą się Wam pojawiać podczas pracy z dźwiękiem i w takiej formie mogą z niego skorzystać nie tylko sami autorzy pytań, ale i reszta czytelników. Dziś kolejna już seria takich pytań, za które jak zawsze dziękuję. Zanim jednak przejdziemy do części właściwej, chcę tylko wspomnieć o dwóch sprawach.

Miejcie na uwadze, że nie jestem specjalistą w każdej dziedzinie, a już szczególnie nie w takiej, która jest mniej powiązana z realizacją. Nie pozjadałem wszystkich rozumów, nie wiem wszystkiego, nie na wszystko mam odpowiedź. Ba, czasem nawet trudno znaleźć mi czas, żeby Wam w miarę szybko odpisać. Dlatego czasem muszę prosić o chwilę cierpliwości i odrobinę wyrozumiałości. Jeśli wiem i zdołam – to na wszystko odpisuję, jeśli nie – odsyłam gdzie indziej.

Druga rzecz – na blogu pojawił się nowy dział – F.A.Q (Frequently Asked Questions, czyli Często Zadawane Pytania). Moja prośba w związku z tym jest taka, aby każdy, kto planuje wysłać mi pytanie, przejrzał ten dział ZANIM zapyta.

A teraz przejdźmy do dzisiejszych tematów:

I. Czy da się zastąpić adaptację akustyczną innymi narzędziami / metodami?

Jest to jedno z częściej pojawiających się pytań i chociaż co nieco już w tym temacie pisałem, to uznałem, że warto by było zebrać garść informacji dotyczących tej kwestii w jednym miejscu i odpowiedzieć hurtem. Możliwości jest tu sporo i każda z poniższych metod oferuje jakiś sposób na poradzenie sobie z akustyką pomieszczenia, jeśli ta jest daleka od ideału, ale wszelkie procesy tego typu, urządzenia czy wtyczki – nie są niestety zamiennikiem odpowiedniej adaptacji akustycznej. Wprawdzie do pewnego stopnia zmniejszają problemy z nieprzygotowanym pomieszczeniem, ale nigdy nie zastąpią właściwej adaptacji z kilku powodów.

Zacznijmy od rozwiązań przewidzianych do pracy na słuchawkach, czyli Focusrite VRM Box i 112dB Redline Monitor. Używają one różnych metod symulujących odsłuch na prawdziwych monitorach i do pewnego stopnia są pomocne, ale jakby nie było – nadal pracujemy na słuchawkach, które przysparzają nowych trudności podczas miksowania. Dobór odpowiedniej panoramy, efektów przestrzennych, a czasem nawet balansu zawsze będzie utrudniony, bo niezależnie od tego, jak dobrze urządzenia te symulowałyby odsłuch przez głośniki, to nigdy nie będą w stanie idealnie oddać interakcji, jakie zachodzą w ruchu cząsteczek powietrza w pomieszczeniu między naszymi uszami a głośnikami. Nie powiem, że są bezużyteczne, bo to byłoby nieprawdą. Ale całkowite poleganie na nich też nie jest dobrym pomysłem. Sam czasem posiłkuję się przy miksowaniu VRM Boxem i jego symulacjami różnych monitorów, ale nie wyobrażam sobie nie zweryfikowania zmian na zestawie prawdziwych głośników w zaadaptowanym pomieszczeniu.

Teraz spójrzmy na drugą grupę, czyli urządzenia stosowane podczas pracy na monitorach, np. korektor graficzny na wyjściu interfejsu lub proste EQ w monitorach (fizyczne lub w formie DSP), KRK ERGO oraz IK Multimedia ARC.

Tutaj trzeba spojrzeć na cztery aspekty:

    • rozkład częstotliwości
    • długość pogłosu w pomieszczeniu
    • fizyczne ograniczenia sprzętu
    • dystans i ludzki słuch

Choć wszystkie te urządzenia są w stanie w lepszy lub gorszy sposób wyrównać odpowiedź pomieszczenia pod względem częstotliwości (aplikując podcięcia i podbicia konkretnych pasm po uprzedniej analizie), to z pozostałymi trzema aspektami sobie po prostu nie poradzą. Nawet, gdyby po zastosowaniu tych procesorów odpowiedź naszego pomieszczenia została magicznie wyrównana, to pogłos w pomieszczeniu i tak zostanie – tego nie jest w stanie wykonać żaden korektor, pokrętła regulujące balans pasmowy na monitorach, wewnętrzne DSP czy ERGO lub ARC. Dźwięk, nieważne z jakim rozkładem pasm, zawsze będzie się odbijał po pomieszczeniu. Jedyną skuteczną metodą na zatrzymanie tych odbić jest zastosowanie adaptacji akustycznej – nie ma siły.

Trzeci aspekt, który w skrócie nazwałem ograniczeniami fizycznymi. Jak wiecie, nieprzygotowane pomieszczenie, z gołymi ścianami i równoległymi powierzchniami, a także z uwagi na konkretne wymiary – będzie powodowało powstawanie sporych dziur oraz podbić konkretnych częstotliwości. Czasem różnica między takimi podbiciami i dziurami może sięgać 20, 30, a nawet 40dB!! I załóżmy, że mamy wielki „null” (czyli dziurę w paśmie) wielkości powiedzmy 24dB na 87Hz. Jeżeli teraz próbowalibyśmy podbić taką częstotliwość korektorem na wyjściu, to ryzykujemy uszkodzeniem sprzętu – to raz.

Dwa, jeśli na danej częstotliwości występuje taka właśnie dziura, to nawet gdyby jakimś cudem udało nam się ją mocno wyeksponować korekcją na wyjściu, to tylko spotęgujemy efekt znoszenia, bo nasze pomieszczenie, z uwagi na swoje wymiary będzie tą częstotliwość zawsze eliminowało – bez względu na jej poziom. Moglibyśmy wtedy ją próbować podbijać i podbijać, wyciskając ostatnie soki z korektora, a i tak byśmy jej w pomieszczeniu nie usłyszeli, mimo że emanowałaby z głośników na bardzo wysokim poziomie. Nasz entuzjazm by zdecydowanie przygasł w momencie, kiedy nadal kręcąc usłyszelibyśmy trzask z monitora, potem ciszę, a na końcu niepokojący zapach, który będzie zwiastował wizytę w serwisie albo, co gorsza, zakup nowych odsłuchów. Nie wiem, jak Wy, ale ja „dziękuję, postoję…”.

Jako ostatnią rzecz konieczną do rozważenia przy stosowaniu tych zamienników, chciałem przedstawić pewną zależność, która ma miejsce, podczas odsłuchu. Z uwagi na brak adaptacji i prawdopodobnie też symetrii w niezaadaptowanym pokoju, pojawiają się różnice w tym, co słyszymy w lewym i w prawym uchu. Nawet na małych dystansach, odpowiedź częstotliwościowa pomieszczenia i długość słyszalnego pogłosu, mogą powodować spore rozbieżności. Zauważcie, że przesunięcie głowy w bok lub w przód w nienadającym się do pracy z dźwiękiem pokoju, skutkuje różnym poziomem basu, który słyszymy i ogólnie nierównomiernym rozkładem pasm. Praca w takim pomieszczeniu jest koszmarnie trudna.

Podsumowując – wszelkie udogodnienia służące bardziej precyzyjnemu odsłuchowi nie są niczym złym, ale miejcie na uwadze, że będą one skuteczne dopiero wtedy, kiedy nasz pokój będzie posiadał już jakąś adaptację akustyczną, która w znacznym stopniu wyrówna odpowiedź pomieszczenia i pogłos będzie w miarę opanowany. Nie dajcie się zwieść producentom takich wtyczek i urządzeń, które rzekomo zajmą się nieprawidłową akustyką naszego studia. Jest to fizycznie niewykonalne! Najpierw adaptacja, a potem kosmetyczne dodatki – jeśli już. Ale nigdy na odwrót…

II. Czy kupno oddzielnego przedwzmacniacza mikrofonowego znacznie poprawi jakość moich nagrań?

To zależy na jakim etapie… Wysokiej klasy preamp mikrofonowy potrafi dodać te kilka procent do przejrzystości czy charakteru brzmienia, ale jeśli wcześniej nie zadbamy o bardziej istotne aspekty związane z realizowaniem dobrze brzmiących nagrań, to taki zakup trochę mija się z celem. A już szczególną głupotą jest inwestowanie w zewnętrzny przedwzmacniacz na samym początku swojej działalności, kiedy prawie każdy z początkujących dysponuje mocno ograniczonym budżetowo sprzętem. Prawda bowiem jest taka, że jeśli posiadamy jakiś prosty interfejs z preampem, to jest on w zupełności wystarczający do rejestrowania przyzwoitych śladów. Bo wiecie przecież, że o jakości śladów nie decyduje nazwa interfejsu, mikrofonu czy pora dnia, ale cały szereg innych, niezwiązanych ze sprzętem czynników.

Poza całą gamą artystycznych i muzycznych kwestii, jak kompozycja, aranżacja i wykonanie, które, jeśli wypracowane –  zawsze będą brzmiały dobrze na każdym niemal sprzęcie, liczą się także okoliczności, w których nagrywamy. Jeśli mamy słabo i klaustrofobicznie brzmiące pomieszczenie, to każdy mikrofon, interfejs, preamp czy cokolwiek innego w torze sygnału, wszystkie te braki wyciągnie na wierzch. Najpierw należy się zająć właśnie nimi i dopiero później myśleć o upgradzie sprzętu, który tylko „osłodzi” nam świetnie napisany, zaaranżowany i wykonany utwór. Niestety, w drugą stronę to nie działa. Słaby kawałek zawsze zabrzmi kiepsko, niezależnie od sprzętu. Takiego toku myślenia radzę się trzymać. Zamiast poszukiwać Świętego Graala nagrań muzyki, skupmy się na samej muzyce i warunkach potrzebnych do jej tworzenia, a nie elementach na samym końcu listy. Gdybym chciał na siłę być bardzo obrazowy i konkretny, to rzekłbym, że to, jakiego użyjemy preampa ma mniej więcej pięcioprocentowy wpływ na finalne brzmienie. Dlaczego więc nie zająć się najpierw pozostałymi 95-cioma procentami, he…?

III. Jak pozbyć się latencji?

Jest ona nieodłącznym elementem nagrywania cyfrowego i nie da się jej w zupełności wyeliminować. Można zacząć od zmniejszenia bufora w ustawieniach karty muzycznej (lub w DAW). Im mniejsza wartość, tym mniejsze opóźnienie, ale jeśli ustawimy za mało, to ryzykujemy „droppami” audio, czyli „przeskakującym”, urywającym się dźwiękiem. To znak, że nasz system nie wyrabia i trzeba delikatnie zwiększyć wartość bufora, tym samym nieznacznie podnosząc latencję. Sztuką tu jest niestety kompromis. Druga możliwość, to skorzystanie z Direct Monitoringu, który oferują niektóre interfejsy. Duży plus jest taki, że słyszymy nagrywany dźwięk bezpośrednio po bloku wzmocnienia w interfejsie, zanim dojdzie do DAW, czyli zostanie poddany konwersji, tym samym redukując latencję. Minus natomiast jest taki, że nie możemy wtedy monitorować nagrywanej ścieżki z nałożonym w DAW efektem, jeśli takowego używamy. Ostatnia opcja, bardzo „harcerska” to po prostu monitorowanie nagrywanego sygnału ze źródła, tzn. jeśli nagrywamy wokal czy gitarę akustyczną, to możemy odsłonić słuchawkę z jednego ucha. Należy tylko pamiętać, aby wyciszyć ślad w DAW, na który nagrywamy, żeby sygnał ze źródła i ten opóźniony w DAW nie nakładały się na siebie wytrącając nas z rytmu.

IV. Czy możliwe jest uzyskanie dobrze brzmiących nagrań w domowych warunkach?

Jak najbardziej. Osiągnięcie bardzo dobrych wyników wymaga oczywiście spełnienia kilku lub nawet kilkunastu warunków, ale nie jest niemożliwe. Przekonacie się o tym wkrótce, jak opublikuję na blogu rozmowę z gościem specjalnym. Zanim to jednak nastąpi, proponuję przyjrzeć się mojej prezentacji w formie slajdów, która opowiada o tych właśnie warunkach i którą to prezentację pokazałem na festiwalu Soundedit 2012. Kto jeszcze nie miał okazji zobaczyć, niech odwiedzi stronę z TYM ARTYKUŁEM – link do slajdów znajduje się w tekście.

Na koniec słów kilka…

Gdy zadajecie mi jakieś pytanie, to proszę o jak najdokładniejsze wyjaśnienie problemu i konkretnie opisanie zagadnienia. Ja rozumiem, że nie każdy czytelnik jest biegły w terminologii realizacyjnej, ale zanim wyślecie swoje pytanie, przynajmniej upewnijcie się, że jest ono logicznie sformułowane 🙂 Druga rzecz, jeśli piszecie w nawiązaniu do jakiejś sprawy, o której dyskutowaliśmy w mailach jakiś czas temu i teraz macie jeszcze w związku z tym pytanie, to bądźcie tak łaskawi załączyć tekst tej poprzedniej konwersacji, ok.? Czasem muszę bowiem tracić mnóstwo czasu na czytanie wszystkich wiadomości od danego nadawcy, żeby dojść do tego, dlaczego ktoś mi wysyła wiadomość o tak ‘bogatej’ treści, jak np.: „A są jeszcze na to jakieś inne metody?” 😉 Sorry, ale nie mam zdolności super-komputera i nie jestem w stanie spamiętać, o czym dokładnie pisałem z każdym czytelnikiem z osobna… I żeby nie było, że tylko narzekam, czy coś – ogromna rzesza ludzi zadaje pytania bardzo rzeczowo, z nawiązaniem do poprzednich rozmów, z dokładnym wyjaśnieniem problemu i do tego poprawną polszczyzną, za co tym bardziej Wam dziękuję. Mi umożliwia to precyzyjne określenie problemu i rzeczowe wyjaśnienia, a dla Was oznacza szybsze otrzymanie odpowiedzi. Wilk wyje i owca beczy.

Do rychłego!

Zostawić komentarz ?

22 Komentarze.

  1. Witaj Igor
    Posiadam Pro tools 10.3.2 na jednym komputerze stacjonarnym ale chciałbym czasami sobie ponagrywać na Net Booku na którym jest zainstalowany ten sam program. Rozumiem, że jest to tylko kwestja przełożenia iloka z jednego na drugi komp.
    Ale jeśli bym dokupił drugiego iloka i zarejestrował na nim ten sam program Pro tools nie było by problemu korzystania z jednego i drugiego. Czy to wogóle możliwe?
    Pozdrawiam i sooory że tak odbiegam od tematu, który jak zwykle czetam z wielką ciekawością. 😐

    • To niestety niewykonalne. Nie mozesz sobie mnozyc jednej licencji. Mozesz ja co najwyzej przenosic z jednego iLoka na drugi, ale nie kopiowac – przeciez to by bylo bez sensu 🙂 Pozostaje Ci przekladanie iLoka z jednego do drugiego komputera.

  2. Witam
    Jezeli masz poprzednia wersje PT ewentualnie. Ja kupilem onegdaj PT 7 i pozniej kupilem upgrade do 8, dokupilem drugi klucz i na nim mam ta wersje, na starym kluczu zostawilem 7 i uzywam obecnie dwoch wersji na roznych komputerach, a ze nie ma klopotu z “wersyjnoscia” sesji… Problemem sa tu jedynie licencje na wtyczki, ktore sa ewentualnie na kluczu. Pozdrawiam.

  3. Kurczę, czytam te artykuły i dochodzę do wniosku, że to temat- rzeka… coś, czym można się zajmować całe życie 🙂 Kiedyś nagrywanie kojarzyło mi się tylko z masą bardzo drogiego sprzętu, który robił wszystko za ciebie. Dzięki Zakamarkom już nauczyłem się jakichś podstaw, które rozbudziły we mnie tę pasję. Wiadomo, że nie będę się tym zajmował profesjonalnie, ale ogromną przyjemność zajmuje mi ‘produkcja’ do szuflady 😀 Ludzie, grajcie, nagrywajcie i radochę z tego miejcie, pozdro dla czytelników i ogromne pozdro dla Ciebie Igor 🙂

    • O to w calej tej zabawie chodzi, zeby przede wszystkim robic muzyke 🙂 I ze to my nia jestesmy, a nie sprzet. Jak uda sie takie myslenie zaszczepic, to zniknie polowa problemow wspolczesnych home-recordingowcow i bede mogl w spokoju ducha odejsc na emeryture 😀

  4. wszystko się da pomijając otworzenie parasola w d…. 🙂 moim zdaniem trzeba być świadomym swoich umiejętności, ograniczeń, być obiektywnym i nie zawsze krytycznym wobec siebie. trzeba umieć wykorzystać to co się ma i wyciągnąć z tego 150%. trzeba być również osłuchanym z muzyką i swoim odsłuchem. jak się to wszystko potrafi (a nie jest to w cale łatwe), to można być naprawdę blisko komercyjnych nagrań. oczywiście nie do wszystkiego da się tak podejść, np do akustyki, bo domowe sposoby typu szafa, półki, książki etc to półśrodki 🙂

    • Jeszcze poza otwarciem parasola, helmu na druga strone nie da sie odwrocic 🙂 A reszta jest mozliwa 😉

    • jak się wyklepie, to może da radę 😀

  5. Igor, Wesołych pełnych wspaniałej muzyki, zdrowia i rodzinnego ciepła Świąt Bożego Narodzenia. Dzięki raz jeszcze, że dzielisz się z nami swoją wiedzą. Myślę, że dla wielu z nas znalezione tu informacje są bezcenne… a w naszym fachu człowiek uczy się całe życie. I to jest najfajniesze w tym wszystkim nie sądzisz? 😛

  6. ToneBoosters Isone – dość ciekawa wtyczka do symulacji monitorów przy pracy ze słuchawkami.

    • Tak 🙂 Z tym, ze to tylko kolejna odslona tego samego konceptu, co 112dB Redline Monitor.

  7. Welna mineralna jast bardzo skuteczna wyglusza pomieszczenia najlepiej sam sie przekonalem na wlasne uszy, a co myslusz o szkodliwosci na zdrowie, wystarczy kliknac w google wiele tam jes na ten temat. Gdy okleje sciany welna i spie w tym pokoju mam spac spokojnie?

    • Akurat szeroko polecany Isover PT80 jest tak mocno sprasowany, ze w zasadzie nie pyli. Poza tym, nie umieszczasz welny ‘golej’ na scianie, tylko obijasz materialem, wiec mozesz spac spokojnie.

  8. Ok, a jesli moja welna nie jest bardzo sprasowana to jak najlepiej zabezpieczyc przed pyleniem, mam na mysli materialy ktorych najlepiej uzyc; tafta, bo cienka folia spozywcza sie raczej nie nadaje?

    • Tafta, skóra ekologiczna, płótno czy inny materiał, który nie jest jakoś mocno przepuszczający.

  9. Hej Igor 🙂 Jestem amatorem jezeli chodzi o produkcje i chciałem zapytac czy w wypadku gdy nie mam mozliwosci adaptacji akustycznej swojego małego m4 lepszym rozwiazaniem bedzie kupno monitorów (których mozliwosci i tak nie wykorzystaM) pomimo to czy moze inwestycja w dobre słuchawki e.g akg k271?

    • Jak nie masz możliwości adaptacji, to nie za bardzo masz wyjście, jak tylko się zmagać ze słuchawkami… Są wprawdzie zwolennicy teorii, że w niezaadaptowanym pomieszczeniu da się pracować na monitorach, ale ja do nich nie należę 🙂

Zostaw komentarz