Kontrast w Produkcji Nagrań, Cz. 1

Dzisiaj chciałem się z Wami podzielić pewnym narzędziem (czy może nawet zjawiskiem), które jest jednym z najpotężniejszych w produkcji muzyki, czyli kontrastem. Jest to kwestia, która czasem się gdzieś tam przewija w artykułach na blogu, ale nigdy nie został jej poświęcony cały artykuł.

Kontrast to technika przez jednych stosowana świadomie i na co dzień, przez innych zupełnie ignorowana, a jeszcze przez innych używana często, choć nie do końca świadomie. Jako element składowy każdego utworu, będzie on nam towarzyszył na niemal każdym etapie pracy z dźwiękiem i tylko od naszej świadomości zależy, jak bardzo się z nim zaprzyjaźnimy. A wierzcie mi, że może się on okazać zbawieniem wielu produkcji i zbyt daleko z naszymi nagraniami nie zajdziemy bez grubej z nim sztamy. Dla dokładniejszego przedstawienia idei kontrastu, artykuł wzbogaciłem krótkimi próbkami dźwiękowymi.

Czym jest kontrast w kontekście produkcji muzyki?

Nietrudno się domyślić, że chodzi o elementy różniące poszczególne składowe muzyki – zarówno od strony muzyczno-teoretycznej (kompozycja, aranżacja, instrumentarium i charakter danych partii), jak i od strony technicznej (brzmienie poszczególnych partii, panorama, dynamika, głębia, głośność, etc.). Mówiąc wprost – jeśli chcemy, aby utwór był interesujący, bogaty, z dobrą separacją, głębią i dynamiką, musimy się upewnić, że w tych kategoriach uzyskujemy odpowiednią dozę kontrastu, bo inaczej będziemy się zmagać z jednolicie brzmiącym zlepkiem niewyraźnych i nudnych dźwięków. A jak taki cel osiągnąć na każdym z etapów? Czytamy dalej…

Na czym polega zjawisko kontrastu w poszczególnych etapach pracy z dźwiękiem?

ETAP I – KOMPOZYCJA

Kiedy zaczynamy pracę nad utworem i piszemy konkretne partie, warto już w tym miejscu zastanowić się nad tym, czy będą one się od siebie wystarczająco różniły, żeby podczas odtwarzania ich razem usłyszeć każdą z nich wyraźnie. Wyjątkiem będą oczywiście momenty, gdy naszym celem jest akurat ściana nie do końca selektywnego dźwięku, jak na przykład składająca się z kilku syntezatorów barwa robiąca za tło miksu. Ale w większości przypadków chcemy tak aranżować partie i instrumentarium, aby każda składowa miała swoje miejsce i spełniała swoją rolę, nie wchodząc w drogę innym. Nie chodzi przecież o to, aby na siłę wrzucać jak najwięcej ścieżek do sesji, tylko żeby zagospodarować dostępną w utowrze przestrzenią z rozwagą.

Jak osiągnąć kontrast podczas komponowania utworu?

    • Natężenie / gęstość aranżacji. To jeden z najbardziej oczywistych i od razu słyszalnych sposobów zastosowania kontrastu. Utartym wręcz schematem jest stosowanie bardziej zachowawczej i skromniejszej aranżacji w zwrotkach, a gęstszej w refrenach. Wprowadzanie do utworu nowych partii w momentach większej wzniosłości to najstarszy zabieg aranżacyjny świata i nie sposób nie wykorzystywać go do swoich celów. Jest to szczególnie istotne w dzisiejszych czasach, kiedy inżynierowie masteringu bezlitośnie prasują zakres dynamiki, co skutkuje tym, że zwrotki są na tym samym poziomie głośności, co refreny i tylko dzięki rozsądnemu planowaniu partii uzyskujemy chociażby iluzję kontrastu w dynamice danego kawałka.
    • Dobór instrumentów. Nawet, jeśli jesteśmy zagorzałymi zwolennikami gitar, to warto czasem zamiast standardowego dubla gitary do śladu prowadzącego, zaaranżować partię na pianino czy inny elektryczny klawisz. Mając przykładowo ślad gitary w lewym kanale, a grający podobną partię klawisz w prawym, uzyskamy pożądany kontrast i automatycznie –  większą selektywność, nawet jak zsumujemy całość do mono. Umożliwia nam to fakt, iż oba instrumenty mają zupełnie inny charakter, dynamikę i brzmienie.
    • Dobór partii. Różnicowanie instrumentarium, to jedna rzecz, ale co w sytuacji, kiedy nie mamy za bardzo możliwości zmienić instrumentu? Na to też jest sposób. Mało tego, jest to jedna z mocniejszych rzeczy w aranżacji – czyli charakter granej partii. Już tłumaczę.

Zapewne wiecie, że w zasadzie na każdym instrumencie można grać na różne sposoby. I nie mówię tu bynajmniej o udawaniu, że pudło rezonansowe w gitarze akustycznej może robić za ‘cajon’, choć i to czasem daje niezłe wyniki… Bardziej mam na myśli różne artykulacje, które są charakterystyczne i unikalne dla danych instrumentów – np. gitarzysta może grać mocne riffy kwintami, albo przebierać po strunach palcami, czy grać długie pociągnięcia po akordach, robić tapping, używać flażoletów albo alikwotów, tłumić, podciągać i szarpać struny, tworzyć sprzężenia ze wzmacniaczem i kilka innych…

Z kolei basista, może np. grać pojedyncze dźwięki bazowe – długie lub bardzo krótkie i urywane, może grać klangiem, kostką lub palcami, itd. Nie ma sensu wymieniać wszystkich możliwości każdego instrumentu, bo nie o to tu przecież chodzi. Chcę uczulić Was na to, że znacznie lepiej i bardziej selektywnie zabrzmią dwie partie o innym charakterze (np. długie i rozciągłe dźwięki typu legato wraz z krótkimi ‘stabami’ czy hitami lub staccato), niż na przykład dwie gitary próbujące grać obok siebie bardzo podobne partie z niewielkimi różnicami, ale korzystające z tego samego rodzaju artykulacji.

Pierwszy przykład audio, to partia fortepianu, w której lewa ręka najpierw gra 4 dźwięki bazowego akordu na każdy takt, a w drugim przykładzie oprócz małej modyfikacji prawej ręki, zagęszczona zostaje partia basowa (lewa ręka), w wyniku czego, uzyskujemy ciekawy kontrast (i puls) między częścią basową, a resztą kontentu melodyjnego:

I nie chodzi tu o to, że któraś z nich jest lepsza niż druga, bo każda może zadziałać w innym kontekście. Ale wyobraźmy sobie, że zamiast partii na lewą rękę w fortepianie, dźwięki te gra syntetyczny bas – będzie on wtedy o wiele lepiej się odróżniał w drugim przykładzie. Posłuchajmy:

Poniżej przykład trzech nałożonych na siebie partii syntezatorów (najpierw z podobnym charakterem partii, a potem z zupełnie inną artykulacją i podziałem)

Jest oczywiście mnóstwo innych sposobów na to, aby dwie partie bardziej się od siebie odróżniały i wzmagały kontrast, jak chociażby granie jednej z nich na „i”, akcentowanie przez jeden z instrumentów tylko pierwszego czy drugiego akcentu, szybkie granie „na zmianę” – raz jeden raz drugi i co tylko innego przyjdzie nam do głowy. Każdy mały zabieg służący odróżnieniu od siebie dwóch lub więcej partii pomoże osiągnąć pożądaną separację i kontrast.

I to jeszcze na etapie komponowania – zanim zaczniemy w ogóle nagrywać i miksować!
Mówiłem już, że to potężne narzędzie?

Spójrzymy jeszcze na dwie inne, niemniej popularne techniki umożliwiające zbudowanie lepszego kontrastu:

    • Dobór brzmienia. Pisząc partie do utworu (czy nawet dogrywając kolejne do już istniejących) musimy również brać pod uwagę samo brzmienie instrumentu. Niektórym wydawać się to może oczywiste, ale nie mógłbym tego pominąć. Nawet, jeśli bardzo chcemy, aby dwa newralgiczne ślady grały z jakiegoś powodu identyczną partię (bo i takie są przypadki), to wtedy możemy zwiększyć kontrast poróżniając je trochę brzmieniowo.

Przykładowo – dogrywając drugą partię gitary, możemy zmienić samą gitarę czy wzmacniacz, zmienić przystawkę, zmienić piec, odłożyć kostkę i zagrać palcami, wykręcić inne brzmienie na samym piecu. Nawet nie dysponując inną gitarą, możemy przełożyć partię tak, aby grać ją w innym miejscu na gryfie – co też zabrzmi inaczej.

Inna sytuacja – aranżując drugi klawisz, możemy zamiast normalnego fortepianu (lub jego symulacji) użyć jakiegoś pianina elektrycznego typu Rhodes czy Hammond, a nawet jakiegokolwiek syntezatora imitującego pianino. Sama różnica brzmieniowa spowoduje łatwiejsze identyfikowanie poszczególnych śladów – nawet, jeśli oba grają dokładnie to samo.

    • Transponowanie partii. To nic innego, jak przeniesienie jej o oktawę (lub kilka) wyżej lub niżej. Partia i odstępy między poszczególnymi nutami w ramach danej skali zostają te same, a zmienia się proporcjonalnie tylko wysokość dźwięków.

W poniższym przykładzie mamy dwa identycznie brzmiące klawisze, które najpierw usłyszymy grające w tym samym zakresie, a później jedna z partii zostanie przetransponowana oktawę wyżej.

Słyszycie lepszą separację? Efekt ten można później wzmocnić w miksie rozsądnie stosując filtry, ale nie uprzedzajmy jeszcze faktów…

Myślę, że temat kontrastu jest bardzo istotny i za mało się o nim w ogóle mówi. A jak widzicie (i mam nadzieję – słyszycie) – jest to potężny środek aranżacyjny… W drugiej części artykułu dowiemy się, jak podchodzić do etapu nagrywania mając na uwadze istotność zachowania odpowiedniej ilości kontrastu.

Zostawić komentarz ?

24 Komentarze.

  1. takich rzeczy mi wlasnie potrzeba!!! swietny artykul i dobre przyklady. Igorze, a bedzie cos o stosowaniu efektow do zwiekszenia tego “kontrastu”?

    • Cieszę się, że artykuł się podoba. O efektach będzie – cierpliwości 🙂

  2. 😛 Hej, jakis czas nie zagladałem tutaj… mam zaległości… nadrobię… fajny artykuł. Czekam na ciag dalszy. Bardzo żałuję że Cię nie poznałem osobiście w Łodzi… Maybe next time… 😛

    • Też żaluję, że się nie poznaliśmy. A ciąg dalszy nastąpi 🙂

  3. Świetnie, że coś o kompozycji a nie realizacji. Przydało by się więcej takich artykułów. Co do artykułu warto by wspomnieć o dynamice kontrastowej np. Carl Orff-Carmina Burana.

    • Fragment o dynamice kontrastowej i stopniowanej będzie w kolejnej części artykułu. Przykład z Carmina Burana oczywiście bardzo trafny!

  4. też sie cieszę, że przyszedł czas na takie tematy:) Oszczędzi to później wiele żmudnej pracy w miksie:) dzięki Igor!

  5. Brawo Igor za powrót do wysokiej formy

  6. Dlatego warto posiadać w swoim arsenale 2, kompletnie różne instrumenty, bardzo ułatwiają uzyskać kontrast w utworze. Świetny artykuł Panie Igorze !

  7. Mniej więcej 🙂 A faktem jest, że jak kompozycja ma sens, to miksowanie jest o niebo prostsze i zawsze rezultat będzie lepszy!

  8. Bardzo dobry artykuł, wiele osób nie potrafi (przy amatorskich nagraniach) zwrócić na to uwagi przez co czasami dobry kawałek traci dużo na wartości. Dobra robota 🙂

    • Dzieki. Mozliwe, ze wiele osob chce byle szybko zaczac nagrywanie, ale bez wczesniejszego rozpoznania tematu. A naprawde moze sobie znacznie zycie ulatwic i sprawic, ze utwor bedzie w rezultacie o wiele lepszy, jesli sie zwroci uwage na tych kilka czynnikow przed rozpoczeciem nagran.

  9. Kontrast jest też jednym z problemów w nagraniach wąskospektralnych, których esencją jesr wibracja tego co jest. Przynajmniej w mojej branży. I nie chodzi o tylko o proste zabawy z technicznymi sygnałami, ale także o niektóre typy brzmień organicznych. Dla kompensacji można stosować odpowiednio dobrane szumy, a i to nie zawsze.

    Naturalną skłonnością wielu słuchaczy-odbiorców – jest podkręcanie głośnosci do poziomu przeciętnego hałasu, podczas gdy niektóre typy nagrań tworzą dobrą (i paradoksalnie – skontrastowaną) atmosferę – tylko wtedy, gdy są odtwarzane dość cicho (na poziomie tzw. “naturalności” lub bardzo cicho (wówczas włączają się ciekawe zjawiska psychoakustyczne, jak dźwięki fantomowe), zależnie od typu i przeznaczenia.

    W przypadku wielo-instrumentalności i wielo-spektralności – jest tak jak pisze Igor – przestrzeń się wypełnia różnorodnością (w tym – harmonii) i wyrazistością, bo brzmienia dostają wzajemnych punktów odniesienia, m.in. związanych z barwą, wymiarem, rozmiarem i lokalizacją. Mózg ma tendencję do szybkiego oswajania się z prostymi sygnałami, a dobrze skomponowana złożoność – redukuje tę adaptację na rzecz zrównoważonej percepcji (tzn. takiej, która jest mniej więcej wspólna dla wszystkich).

    • Moglbys rozwinac enigmatyczny, jak dla mnie – pierwszy akapit swojej wypowiedzi? 🙂 O jakiej branzy, kompensacji i wibracjach mowisz?

  10. Terapeutyczne misy dźwiękowe i gongi, dudnienia róznicowe (do których własną specyfikację dorabiam, bo jest na rynku chaos) – ogółem praca ze świadomością, medytacją, relaksacją, emocjami – tego typu niuanse. Na moim bandcampie znajdziesz trochę wynalazków:

    http://conscious-sound.bandcamp.com

    Starsze mogą mieć trochę źle wysterowane poziomy, bo wtedy jeszcze dłubałem na ślepo i bez monitorów (kiedyś pewnie do nich wrócę), ale nie w tym rzecz. Zobacz sobie różne rozmaitości rozmaitości. W kwestii wibracji – Stroiciela (np. pierwszy lewy górny w okładkach), ale tak żebyś mógł toto gdzieś pod palcami poczuć. Czasem nagrania tego typu robi się nie tylko na słuch, ale na słuch i dotyk, plus czasem synestezja i te niuanse barwy, które tworzą esencję emocji/czucia.

    Czy nie wspominałem że to nieco egzotyczna branża? 😉

  11. Jop, jak mówisz. Miłego słuchania, a jest co 😉

  12. ooh damn! przeczytałem tylko słowo “kontrast” i od razu zdałem sobie sprawę że TO JEST TO tego mi trzeba! świetna seria artykułów, dziękuję 😀

    • Proszę bardzo! Czasem najtrudniej zdać sobie sprawę z najbardziej oczywistych rzeczy 🙂

  13. Bardzo podoba mi się Twój blog. Na prawdę kawał dobrej roboty, nie dość, że piszesz rzeczowo, to także ciekawie i bardzo poprawnie językowo!
    Super, że zwróciłeś uwagę na problem kontrastu. Często słuchacze “czują”, że coś jest nie tak, ale właśnie brakuje tego słowa-klucza.
    Na etapie projektowania(lubię tak nazywać tę część produkcji) można naprawde ciekawie budować kontrast melodii. Do Twoich wskazówek dodałbym bardziej “songwriterskie”:
    1. Warto wykonywać modulację(zmianę tonacji) w trakcie utworu. Bardzo dobre efekty daje zastosowanie prostej progresji w tonacji minorowej w zwrotkach i bardziej rozbudowanej, rozpoczynającej się od akordu durowego w refrenie. W niektórych piosenkach również w moście jest inne rozwinięcie akordów.
    2. Pisałeś o transponowaniu. Ja bym uzupełnił, że już na etapie projektowania melodii warto pamiętać, że dźwięki wyższe są odbierane jako mocniejsze. Dlatego jeśli piszemy partię wokalu(ale tyczy się to też melodii innych instrumentów) dobrze, żeby wykorzystywać wyższe dźwięki niż zwrotka. Przydatna wskazówka – o ile w zwrotkach unikamy toniki(I stopień tonacji naszego kawałka, raczej oscylujemy w okolicach III lub V) to w refrenie to podstawowy dźwięk. A co jeśli mimo to wyszło trochę monotonnie? Wystarczy między zwrotką a refrenem dodać pre-chorus z niższymi dźwiękami i mniej wypełnionym spektrum(super przykładem jest “Alejandro” Lady GaGi, może obiło Ci się o uszy 😉 ).
    3. Kontrast fajnie budować przez rytmiczność melodii, o której wspomniałeś. To co będzie bardziej rytmiczne i akcentowane, będzie odbierane jako mocniejsze. I np. w zwrotce lepiej używać dłuższych dźwięków niż w refrenie(świetny przykład: Stronger (What Doesn’t Kill You) Kelly Clarkson).
    Nie wiem czy się zgodzisz z moimi spostrzeżeniami, ale czasami to naprawdę działa 🙂 I sorry za spam.

Zostaw komentarz