Problemy z Fazą, Dudnienia i Rezonanse, Cz. 3

Dzisiaj przedostatnia odsłona wpisów o problemach akustyczno-elektrycznych, które mogą wystąpić w trakcie naszych studyjnych zmagań.

Mamy już świadomość potencjalnych kłopotów fazowych, znamy sposoby na ich zapobieganie i likwidowania podczas nagrań i w trakcie miksowania, więc teraz przyszedł czas na omówienie jednego z dwóch pozostałych stworów, które tylko czekają by zniweczyć nasze wysiłki. Dzisiejszy artykuł przybliży Wam kwestię rezonansów.

Tak jak poprzednio, dołączam kilka plików audio, które mają dopełnić moją próbę jak najbliższego ukazania problemu i liczę na to, że wyciągniecie konstruktywne wnioski z tych przygotowanych przeze mnie w pocie czoła atrakcji.

REZONANSE

ETAP NAGRYWANIA

Będą one ściśle związane ze środowiskiem (z pomieszczeniem), w którym nagrywamy, miksujemy czy dokonujemy masteringu. Nie raz mówiłem na łamach bloga o konieczności przygotowania pomieszczenia do pracy studyjnej i jak nietrudno się domyślić, jest to najlepsza metoda na zażegnanie potencjalnych problemów związanych z rezonującymi w naszych pracowniach częstotliwościami. O co konkretnie z nimi chodzi? Otóż o to, że każdy pokój, ze względu na swoje konkretne wymiary, będzie wzmacniał niektóre częstotliwości i osłabiał inne, a ta nierównowaga pasmowa będzie przyczyną nieciekawie brzmiących nagrań dokonywanych w takim pomieszczeniu. Szczególny problem będą stanowiły częstotliwości najniższe i te z zakresu niskiego środka, bo je najtrudniej opanować, ale odpowiednia ilość paneli z wełny mineralnej i ewentualnie kilka pułapek basowych powinny diametralnie poprawić naszą sytuację.

Szybka Ocena Odpowiedzi Pomieszczenia

Najdokładniejszym sposobem na ustalenie tego, jak zmienia się reakcja pomieszczenia na wzbudzane w nim częstotliwości, są oczywiście pomiary, których możemy dokonać darmowym programem Room Eq Wizard, o którym pisałem W TYM ARTYKULE. Ale na potrzeby dzisiejszego eksperymentu, pójdziemy troszkę na skróty i zaprezentuję Wam szybki i prosty sposób na zorientowanie się, jak bardzo nasze pomieszczenie potrafi nas oszukiwać…

Aby usłyszeć, jak nierówny balans pasmowy prezentuje nasza pracownia, wystarczy uruchomić monitory i dość głośno je podkręcić, a następnie odpalić albo najprostszy syntezator, który będzie generował zwykłą falę sinusoidalną (o tym samym natężeniu niezależnie od częstotliwości), albo generator dźwięku i stopniowo zmieniać odtwarzane częstotliwości – np. zaczynamy od 50Hz i co kilka sekund zwiększamy częstotliwość o 5 Hz aż dojdziemy do powiedzmy 500Hz.

Podczas odtwarzania tych pojedynczych dźwięków, skupiajcie się na tym, jakie są różnice w ich odczuwalnej głośności. Szybko powinniście zauważyć, że jedne z dźwięków będą znacznie głośniejsze niż pozostałe (tak, jakby dostały dodatkową dawkę energii), a inne będą o wiele cichsze. To jest dowód na to, z jak sporymi różnicami w odpowiedzi pomieszczenia mamy do czynienia w niezaadaptowanym pomieszczeniu. Ta “dodatkowa dawka energii” to nic innego, jak rezonujący na danych częstotliwościach pokój.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy sobie zdamy sprawę z tego, iż zupełnie inne rzeczy usłyszymy przenosząc się w inne miejsce w naszym pokoju. Mało tego, siedząc tylko w pozycji do miksowania, odchylenie głowy o kilka czy kilkanaście centymetrów w bok czy w tył, może spowodować spore różnice w postrzegalnej głośności poszczególnych pasm – nietrudno wywnioskować, że podejmowanie jakichkolwiek decyzji w takim pomieszczeniu ma więcej wspólnego ze zgadywaniem niż świadomymi wyborami…

Wyposażenie/umeblowanie pomieszczenia

Poza samymi wymiarami, na które raczej nie mamy wpływu, kłopotów mogą nam przysporzyć także meble czy inne przedmioty znajdujące się w naszym studio. Jeden z moich znajomych, który dopiero raczkuje w temacie domowego studia, dziwił się, że wokal, który nagrywa w swojej sypialni, charakteryzuje się jakimś takim dziwnym brzęczeniem i pogłosem i poprosił mnie, żebym go odwiedził i spróbował pomóc. Zapytałem go więc o to, jakiego rodzaju meble i sprzęt ma w tej sypialni i zdębiałem, jak mi oznajmił, że oprócz łóżka, biurka, szafy i dywanu oraz kilku paneli w rogach pomieszczenia, ma powieszone na ścianie 2 gitary akustyczne. Chłop nie wpadł na to, że jego całkiem donośny głos wpada do otworów rezonansowych obu tych instrumentów i pewne częstotliwości są przez to nienaturalnie wzbudzane zaburzając balans jego nagrań. Gitary zostały więc spakowane w pokrowce i wyniesione do innego pomieszczenia, a to „brzęczenie” i dziwny pogłos automatycznie wyeliminowane.

Jakiego instrumentu czy głosu byśmy nie nagrywali, to te pasma (z różnych powodów nienaturalnie wzbudzane) staną się częścią nagranych śladów i nic na to nie poradzimy, jeśli nie zastosujemy żadnej adaptacji akustycznej i jeśli nie usuniemy z pomieszczenia dodatkowych źródeł problemu. Jak wiemy, idealnie byłoby zaadaptować całe pomieszczenie, bo wtedy atakujemy najwięcej problemów i ułatwiamy sobie życie na każdym z etapów produkcji muzyki, ale nawet małe kroki zmierzające ku zminimalizowaniu rezonansów w jakiś sposób ułatwią nam uzyskiwanie lepszej jakości nagrań.

Klaustrofobia…

Kolejnym powodem pojawiania się niechcianych rezonansów jest zamykanie się w mikroskopijnej przestrzeni na czas nagrania. I choć z teoretycznego punktu widzenia powinno to odciąć znaczną ilość trafiających do mikrofonu rezonansów z pomieszczenia, to w praktyce jest to rozwiązanie jeszcze gorsze. Czy będzie to mała kabina zbudowana specjalnie do celów nagraniowych, czy może szafa, do której zdecydujemy się teleportować nasze ciało, to bliskość twardych powierzchni w połączeniu z naszym głosem spowoduje pojawienie się bardzo silnych rezonansów, co poskutkuje za dobrze nam znanym „kibelkowym” czy „puszkowym” brzmieniem.

Nie od dziś wiecie, że mocno odradzam nagrań w tego typu przybytkach, bo rodzące się w nich problemy oddalają nas od odpowiednio brzmiących nagrań, zamiast nas do nich przybliżać. I choć sam taką kabiną nie dysponuję i dysponować nie zamierzam, to na potrzeby demonstracji, wcisnąłem mikrofon wraz z fragmentem swojej osoby do szafy i nagrałem ten krótki kawałek jakże pięknego wiersza Jana Brzechwy:

Tej sonicznej masakry chyba nie trzeba zbytnio komentować…

Dla kontrastu, przeniosłem się do swojego względnie przygotowanego akustycznie pokoju, gdzie wiersz dostał drugą szansę, a rezultatu możecie posłuchać poniżej:

Jedna, zawsze sprawdzająca się w tego typu sytuacjach zasada brzmi, że im większe pomieszczenie do nagrywania, tym lepiej. Dzieje się tak z bardzo prostej przyczyny – im fale dźwiękowe mają więcej przestrzeni na rozchodzenie się, tym nagranie zabrzmi naturalniej, korzystniej i po prostu lepiej.

W tym miejscu chciałbym dodatkowo zwrócić uwagę wszystkich tych, którzy za jeden z głównych celów postawili sobie odnalezienie konfiguracji sprzętowej składającej się z budżetowego mikrofonu i interfejsu, która zapewni im najlepszą jakość nagrań. Otóż moi drodzy – jeśli przygotujecie odpowiednio swoje pomieszczenie do nagrań, to 92,6% najważniejszych aspektów technicznych i sprzętowych macie z głowy. A to, czy wybierzecie interfejs M-Audio, Presonus lub Focusrite i mikrofon od SE Electronics, Rode czy Shure – ma dla jakości nagrań znaczenie osiemnastorzędne. Każda z tych konfiguracji, bez względu na specyfikacje, opisy, parametry i opinie krążące o nich w necie, wychwyci i wzmocni wszelkie niedociągnięcia Waszego pomieszczenia. Zróbcie więc przysługę sobie oraz Waszej muzyce i zajmijcie się najpierw swoim pomieszczeniem i odpowiednim odsłuchem, a dopiero potem spekulujcie, czy te najwyżej pięcioprocentowe różnice w brzmieniu preampów montowanych w różnych  interfejsach są rzeczywiście przyczyną nienajlepiej brzmiących nagrań.

Usłyszeliście już, jak kolosalna jest różnica między powyższym nagraniem z szafy a tym wykonanym na otwartej przestrzeni w zaadaptowanym pokoju. To teraz porównajcie jej znaczenie w zderzeniu z dwoma poniższymi plikami, które reprezentują nagranie tego samego sygnału w tych samych warunkach na dwóch identycznych mikrofonach jednocześnie, ale przez dwa różne przedwzmacniacze:

– fabryczny preamp w moim interfejsie (Digi 003 Rack+):

– wyższej klasy przedwzmacniacz (Grace Design M101):

„Niebywała” różnica, nieprawdaż? A teraz wyobraźcie sobie, że nie mówimy o dwóch tak bardzo różnych półkowo przedwzmacniaczach, ale o dwóch takich montowanych w interfejsach z tego samego przedziału cenowego. Różnice, jeśli jakiekolwiek, będą co najwyżej mikroskopijne, a Wy marnujecie czas i energię na jałowe dyskusje i poszukiwania idealnego sprzętu, zamiast chociażby pracować nad swoim pomieszczeniem.

Podsumowując ten akapit, wiemy już, że problem rezonansów moga powodować:

    • wymiary pomieszczenia
    • lokalizacja stanowiska do pracy w pomieszczeniu
    • elementy umeblowania
    • zamykanie się na małej przetrzeni

 

ETAP MIKSOWANIA

Jeśli z różnych przyczyn nie możemy zaatakować naszego pomieszczenia i wbrew naszym chęciom, nagranie będzie zawierało w sobie rezonujące w jakimś stopniu częstotliwości, to możemy próbować je usunąć w DAW za pomocą korekcji. Musimy odnaleźć tę felerną częstotliwość lub kilka częstotliwości i je podciąć. Jest to do pewnego stopnia metoda, ale pamiętajcie, że wraz z usuwaniem takiego nadmiaru danego pasma, pozbywamy się również tego fragmentu pasma ze źródła sygnału, czyli w porównaniu z odpowiednią adaptacją, korekcja w miksie stawia nas na lekko gorszej pozycji startowej.

Drugą metodą na lekkie „podciągnięcie” brzmienia jest zastosowanie bramki lub ekspandera. Oczywiście będzie to miało sens głównie w przypadku głośnych elementów, bo te będą wybrzmiewały dość długo, a razem z nimi wzbudzone rezonanse pomieszczenia. Aby więc ukrócić nasze i słuchaczy męki, możemy lekko takie sygnały zbramkować sprawiając, że ucichną szybciej. Jeśli wykonamy taki proces sprawnie, to jest duża szansa, że w miksie z resztą śladów proces ten przejdzie niezauważony, a swoje zadanie spełni w miarę przyzwoicie i odczujemy pewną poprawę. Pamiętajcie jednak, że jest to kropla w morzu w porównaniu z tym, jak ogromny wpływ (w sensie pozytywnym) na brzmienie naszych nagrań ma adaptacja z prawdziwego zdarzenia. Te niby sztuczki w miksie to tylko słabe zamienniki i półśrodki, niestety.

ODSŁUCH

Nietrudno się zatem domyślić, że i w drodze odsłuchowej rezonanse pomieszczenia zaburzą nam obraz tego, co słyszymy, a co za tym idzie – spowodują, że będziemy podejmować niewłaściwe decyzje. Różnice w odpowiedzi pomieszczenia, czyli w reakcji na poszczególne częstotliwości, mogą sięgać od kilku nawet do kilkudziesięciu dB i nie trzeba chyba wyjaśniać, że to czyni naszą pracę niemal niemożliwą do wykonania, a przynajmniej kolosalnie uciążliwą. Po raz kolejny z pomocą może przyjść przede wszystkim adaptacja pomieszczenia.

Alternatywne metody polepszenia warunków odsłuchowych

Oprócz przygotowania naszej pracowni pod kątem akustyki, istnieją jeszcze dwie, podobne do siebie metody walki z rezonansami pomieszczenia. Jedna z nich, to zastosowanie na wyjściu zewnętrznego korektora (zwykle graficznego) i podcięcie newralgicznych pasm. Drugi sposób to zastosowanie systemu korekcji pomieszczenia, jak IK Multimedia ARC lub KRK Ergo.

Oba te sposoby w zasadzie opierają się o tą samą zasadę działania – likwidują nadmiar danych pasm i podbijają niedobór innych – ARC i Ergo robią to automatycznie po przeprowadzeniu pomiarów, a korektor na wyjściu, cóż – musimy ustawić samemu na słuch.  Jednak wszystkie te działania mają niestety jedną, wspólną wadę – nie robią nic w związku z redukcją pogłosu pomieszczenia. Dlaczego? Bo nie są w stanie. Zarówno EQ, jak i te dwa systemy pozwolą nam na względne wyrównanie ilości energii w pasmach całego spektrum, ale żaden z nich nie zatrzyma fal odbijających się po pomieszczeniu.

Po raz nie-wiem-już-który (w tej serii artykułów i ogólnie) – jako rozwiązanie problemu polecam odpowiednią adaptację akustyczną pomieszczenia. Dopiero wtedy użycie tego typu narzędzi nabiera trochę sensu. Jeśli mamy w pomieszczeniu odpowiednią adaptację i opanowany pogłos, ale brakuje nam te kilka ostatnich procent do uzyskania bardzo równej pasmowo charakterystyki, to wtedy tego typu programy mogą się świetnie sprawdzić. Bez opanowanej akustyki w pomieszczeniu nie warto wyrzucać na takie rzeczy pieniędzy – taka jest moja opinia.

MASTERING

Tylko jedno słowo w kwestii rezonansów podczas etapu masteringu. Jeśli wykonujecie go w tym samym pomieszczeniu, co robiliście miks i pomieszczenie to jest dalekie od ideału, to miejcie świadomość tego, że jeśli w miksie próbowaliście zrekompensować te niedociągnięcia akustyczne korekcją, to w masteringu dodatkowo pogorszycie sprawę atakując ten problem po raz kolejny. Rezultat może być taki, że w finalnym produkcie będzie jakiegoś pasma o dużo za dużo lub o dużo za mało – a wszystko przez wciskające Wam ciemnotę pomieszczenie.

Podsumowując temat rezonansów – będą nas one prześladować przez cały proces produkcji, a najlepszą i najskuteczniejszą metodą na walkę z nimi jest adaptacja akustyczna – jeśli ktoś jeszcze ma jakieś wątpliwości… W następnej części przyjrzymy się różnego typu dudnieniom, trzaskom i mlaskom oraz pozostałym bestiom torującym nam drogę do uzyskiwania porządnie brzmiących śladów.

Zostawić komentarz ?

24 Komentarze.

  1. Jak zwykle konkretny artykuł i dużo nowej wiedzy w mojej głowie 🙂 Powiedz mi Igor, bo od jakiegoś czasu myśle nad zaadaptowaniem swojego pomieszczenia czy taki materiał się nada ? http://allegro.pl/promocja-skuteczne-wytlumienie-pomieszczen-i2673633003.html
    Na początku myślałem o tych tanich matach piramidkach z pianki, ale skutecznie wybiłeś mi je z głowy. Z drugiej strony nie chciałbym kupowac w Castoramie wełnym mineralnej Rockwool, bo conajmniej dziwnie by ona wyglądała u mnie na ścianach. Pozdrawiam.

    • Nie miałem z czymś takim styczności, ale cudów bym się raczej nie spodziewał. Nikt Ci przecież nie każe gołej wełny na ścianach przyklejać. Panele sobie zrób.

  2. Dzięki:) świetny artykuł poraz kolejny

  3. Ciesze się, że znowu pojawiają się pliki audio z artykułami:D. Świetne przykład i uczący kontrast :D.

    Co do rezonansów chyba nic tak mnie nie gnębiło jak to, źródło czystej frustracji:D. Taka niezależna ode mnie niemoc. A już potrójnie jak się nagra i miksuje w tym samym miejscu. Jak zobaczyłem w artykule jeszcze mastering to aż mnie głowa rozbolała:D.

    • To fakt. Jak zaczniesz miksować ślady nagrane wszystkie w tym samym, nieprzygotowanym pomieszczeniu, to potrafi rozboleć później głowa… Co do audio, to chciałem jak najwyraźniej pokazać, że problem dobrych nagrań leży przede wszystkim w akustyce pomieszczenia, a nie modelu interfejsu czy mikrofonu, którego się używa 🙂

    • Myślę, że się udało, lepiej niż słowami :D.

    • No to świetnie 🙂

  4. Jak tak czytałem o tych gitarach, to wpadł mi do głowy pomysł, żeby wsadzić mikrofon (albo dwa) do pianina, nacisnąć pedał i coś zaśpiewać. jestem ciekaw jaki to da efekt, muszę kiedyś spróbować 😀

    A poza tym artykuł jak zawsze super 😉

    • Jak najbardziej polecam eksperymentować. Nigdy nie wiadomo, coż ciekawego może na nas wyskoczyć 😉

  5. gitara w jednym przykładzie leciała jak w across the universe beatlesów. ah wspomnienia i łezka w oku. Dzięki Wiktor za to i za artykuł 🙂

  6. Świetny artykuł! Igor 🙂

    Uruchomiłem generator dźwięku od 20 hz do 500 i musze stwierdzić iż przy 80 i 160hz słysze jak chodzi mi cały pokój,i te częstotliwości słychać że są stanowczo głośniejsze od reszty, zastanawiam sie czy kilka absorberów szeroko pasmowych w postaci wełny isovera pt80 (grubosc 10 cm)załatwi sprawę 80hz, bo to juz dosyć nisko jest…borykam sie równiez z tym że mam mały pokój ( 190 cm wysokosc czerokosc 163 cm szerokość a długość to ponad 3 metry 😀 ) co radzisz Igorze?

    • Mysle, że PT80 co nieco pomoże przy 80Hz, a przy 160Hz spokojnie pochłonie nadmiar, ale musisz zbudować trochę więcej niż kilka absorberów. Do opanowania najniższych pasm stosuje się np. Rezonatory Helmholtza.

  7. Akurat zbudowanie absorberów nie jest duzym problemem, gorzej wlasnie z Rezonatorem Helmholtza, poszukam, byc moze jest gdzies tutorial, jak stroic go na odpowiednia czestoliwosc 🙂 dzieki za odpowiedz.

  8. Chciałbym wykonać pomiary w pokoju, posiadam sam mikrofon z KRK ergo model ME1, przejściówke z XLR na JACK. Karta w moim komputerze to EMU0404 PCI. Czy mogę za pomocą tego mikrofonu i karty wykonac pomiar? potrzebuje jakiś sprzęt jeszcze? a może nie da się wpiąć mikrofonem w tą kartę? Prosze o odp bo chce sie tym zając jak najszybciej…zamawiać wełne, nowe biurko itd itp

    • O ile mnie wzrok nie myli, to ta karta nie ma przedwzmacniacza, więc nie podasz przez nią sygnału z mikrofonu do komputera. Poza tym, ten mikrofon od KRK jest pojemnościowy (tak zakładam), więc musisz mieć preamp z zasilaniem fantomowym, żeby w ogóle mikrofon zadziałał. Użycie takiego zewnętrznego preampa może Ci trochę wypaczyć pomiary, dlatego pomyśl o tym, żeby na czas mierzenia pożyczyć od kogoś interfejs z preampem, który będzie miał fantom.

    • http://media.soundonsound.com/sos/mar09/images/krkergo_03.jpg to wejście MIC cal jest przystosowane do tego mikrofonu czyli to pudło ma w sobie zasilanie fantomowe i nie ma przelącznika dla niego?

  9. dzięki, Ci Igorze, a propo interfejsu, napisałem wiadomość w innym temacie pt “Jaki kupić interfejs audio” ;p

    • Zauważyłem 🙂 Dostaję maila o każdym komentarzu i już Ci nawet odpisałem.

  10. Dwa słowa dodam odnośnie masteringu, rezonansów i pomieszczeń. Skoro wiesz, że pomieszczenie może wciskać ciemnotę, a nie masz większego wyboru ani wpływu na miejsce gdzie jesteś, to żeby sobie poprawić świadomość robisz dwie rzeczy. Po drugie – kontrolnie sprawdzasz dźwięk na monitorach słuchawkowych przełączając się z głośników w te i we wte. Po pierwsze zaś – odsłuchujesz sobie na danych monitorach głośnikowych i w danych konkretnych warunkach – jakąś płytę, o której wiesz że jest dobrze wykonana (warto od czasu do czasu wracać do takich materiałów kontrolnych). Świadomość bowiem w pierwszej kolejności potrzebuje punktu odniesienia, a w drugiej – łapie się za relatywną estetykę.

Zostaw komentarz