Problemy z Fazą, Dudnienia i Rezonanse, Cz. 2

W poprzedniej części artykułu poznaliśmy potencjalne problemy z fazą sygnału, które mogą występować podczas nagrań. Mam nadzieję, że powoli przywykacie do tego, jak taki monster brzmi i wiecie jak go pokonać. Da Wam to ogromną przewagę w pracy z dźwiękiem i jest to zdolność, która będzie przydatna już zawsze. Musicie pamiętać, że żadna ilość korekcji czy innych magicznych wtyczek nigdy nie zastąpi prawidłowego nagrania – nie tylko pod względem zgodności fazowych.

Jak wspomniałem w ostatnim artykule, zakończenie nagrywania nie jest końcem naszych zmagań z fazą, a ledwie jego początkiem. Sprawdźmy w takim razie, gdzie jeszcze musimy się z fazą pilnować, a w kolejnych dwóch artykułach przejdziemy do problemów związanych z rezonansami i dudnieniami.

ODSŁUCH

Jak zapewne wiecie, bardzo istotnym elementem prawidłowego odsłuchu, jest symetryczne ustawienie stanowiska pracy względem ścian bocznych. Pal licho, gdy mamy odpowiednio akustycznie przygotowane pomieszczenie i ilość odbić docierających do naszych uszu jest zerowa bądź minimalna, ale jeśli pracujemy w nie do końca zaadaptowanym pokoju, to sygnał opuszczający nasze monitory nie tylko trafia do naszych uszu, ale i wędruje sobie po ścianach i wraca do nas, jednocześnie nakładając się na sygnał bezpośredni emanujący z monitorów. Nie trudno zgadnąć, że kombinacja tych wszystkich fal będzie powodować problemy, a my będziemy słyszeć chaos zamiast zrównoważonego dźwięku.

Receptą na takie zjawisko, po raz kolejny, jest zaatakowanie źródła problemu, czyli w tym przypadku – odpowiednia adaptacja akustyczna pomieszczenia. Niektórzy powiedzą, że wystarczy w takim razie monitorować i miksować na słuchawkach, tym samym wyłączając z równania element wpływu pomieszczenia, ale doskonale wiemy, że bezgraniczne ufanie słuchawkom podczas pracy z dźwiękiem rodzi dwieście dziewięć nowych problemów, więc nie dajcie sobie wmówić, że taką drogą na skróty rozwiążecie swoje problemy. W TYM ARTYKULE poruszam najważniejsze problemy związane z tym tematem – proponuję rzucić okiem.

Filtrowanie Grzebieniowe

Jeśli chcecie sprawdzić, co dzieje się w momencie, gdy fale bezpośrednie z monitorów i te odbite od ściany nakładają się na siebie, tworząc tzw. filtrowanie grzebieniowe, to zróbcie prosty eksperyment. Podczas odtwarzania jakieś muzyki, stańcie blisko gołej ściany (powiedzmy w odległości 50cm) trzymając w ręku jeden z monitorów i kierując go prosto na ścianę, po czym zacznijcie się do niej w miarę szybko zbliżać, aż do bliskiego spotkania, a potem zróbcie to samo w odwrotnym kierunku. To jest ekstremalny przykład tego, co dzieje się z dźwiękiem, który odbija się po pomieszczeniu i miesza się z sygnałem bezpośrednim. To zjawisko powinno być dla Was wystarczającą przesłanką do wykonania odpowiedniej adaptacji.

Wadliwe Kable

Sytuacja, która ma miejsce bardzo rzadko, ale należy mieć jej świadomość – tak w razie czego. Zdarza się, że jakiś partacz lutuje kable i pomylą mu się końcówki na jednym z wtyków, w rezultacie czego, jeśli użyjemy takiego kabla do podłączenia jednego z monitorów do interfejsu, to nasze monitory nie będą ze sobą grały „w fazie”. To będzie ta jedna z niewielu sytuacji, gdy różnica cyklu będzie wynosiła 180 stopni – mówimy wtedy o przeciwfazie. Dobre wieści są takie, że nawet niewyćwiczone ucho od razu wychwyci, że z głośników wydobywa się jakaś kołująca w głowie masakra. Kroki, jakie należy podjąć są oczywiste – znaleźć gościa, który nam takowy kabel wcisnął, a następnie zawiązać mu go na szyi i… Sorry, poniosło mnie – oczywiście należy zażądać nowego i sprawnego kabla, który nie był montowany przez jegomościa w stanie wskazującym. Wskazującym na tegoż pana niedbalstwo, rzecz jasna.

MIKSOWANIE

Ktoś mógłby pomyśleć, że skoro nagrał wszystko jak należy, nie użył kabli od Pana specjalisty-partacza i ma odpowiednio przygotowane pomieszczenie, to od tej chwili może zapomnieć o kwestiach fazy. Niestety, moi drodzy. Niczym alkoholik, który takim pozostanie do końca życia, mimo iż od lat jest trzeźwy, tak samo wiedźma-faza będzie czyhać na nasz błąd aż do ostatecznego zamknięcia utworu.

Za każdym razem, jak aplikujemy podczas miksu jakieś wtyczki lub zewnętrzne procesory, wprowadzamy do obrabianego sygnału pewne opóźnienie. Niektóre z „lekkich” plug-inów, jak „Gain” czy tym podobne, raportują bardzo niskie bądź zerowe opóźnienie wynikające z aplikowania na ścieżkę swojego działania i tu raczej nie będziemy się tym martwić, ale są też takie wtyczki, które potrzebują do swoich obliczeń sporo mocy i siłą rzeczy zajmuje im to chwilę, przez co „oddają” nam sygnał po przetworzeniu z małym opóźnieniem. Podobnie sytuacja ma się ze stosowaniem zewnętrznych urządzeń – potrzeba czasu na wypuszczenie sygnału z interfejsu do zewnętrznego kompresora czy EQ, przetworzenie go i wpuszczenie z powrotem do DAW. Mamy do czynienia z dwoma etapami konwersji, co niestety spowoduje powrót sygnału z opóźnieniem.

Ale wracając do plug-inów… Najbardziej „głodne” są wszelkiego typu zaawansowane reduktory szumu, symulacje wzmacniaczy gitarowych, czy skomplikowane algorytmy w pogłosach. Jest to sytuacja normalna i nieunikniona w domenie cyfrowej – tak samo, jak latencja podczas nagrań i trzeba nauczyć się z takimi problemami żyć i sobie z nimi radzić. Zazwyczaj będzie się to tylko objawiało tym, że jakaś ścieżka, na którą aplikujemy procesożerną wtyczkę, będzie powodowała opóźnienie w jej odtwarzaniu i stracimy na synchronizacji śladów, ale łatwo temu zaradzić korzystając z kompensacji za latencję, która jest dostępna już chyba w każdym DAW – w niektórych domyślnie, w innych trzeba ją samemu uruchomić. Proces ten automatycznie opóźnia wszystkie inne ślady (oprócz tego, na którym zapięliśmy tą wtyczkę) o taką ilość próbek, jaką raportuje felerna wtyczka, dzięki czemu znowu wszystkie ślady grają równo (tzn. z takim samym opóźnieniem). Przykład to może nie do końca z fazą związany, ale bardzo dzisiejszemu tematowi bliski, więc wart odnotowania.

Sytuacja przybiera ekstremalną formę i bardzo łatwo usłyszeć jej efekty uboczne, jeśli przykładowo chcemy dokonać jakiegoś procesu równoległego, powiedzmy skompresować grupę bębnów sposobem nowojorskim, o którym możecie dowiedzieć się oglądając TEN FILMIK. W takim przypadku ślad bębnów, na którym zapniemy kompresor, będzie się rzecz jasna spóźniał względem tego „czystego” (o ile – zależy od wtyczki) i tu będziemy mogli czasem usłyszeć „fazowanie się” sygnału podczas odtwarzania jednocześnie tych dwóch kanałów – o ile oczywiście kompensacja za latencję nie będzie uruchomiona. Jeżeli nasze DAW nie ma takiej funkcji, możemy sobie poradzić na 4 inne sposoby:

    • skorzystać z wtyczki Mellowmuse ATA (jeśli używamy Pro Tools poniżej wersji 9).

Ona automatycznie przeliczy za nas wszelkie opóźnienia wywołane stosowaniem plug-inów. Jej przewaga nad ręcznym przesuwaniem śladów o raportowaną przez wtyczki ilość opóźnienia polega na tym, że ATA wysyła krótki impuls po wszystkich kanałach (ping), który następnie do niej wraca i sama, na własną rękę i na podstawie ‘pingu’ oblicza, ile w rzeczywistości występuje sampli opóźnienia i na podstawie tych wartości automatycznie opóźnia odtwarzanie pozostałych ścieżek, żeby zachować pełną synchronizację. Krążą bowiem plotki, że ilość opóźnienia, które raportuje dana wtyczka nie zawsze jest zgodne z prawdą, stąd twórcy ATA stworzyli własny sposób mierzenia właściwego opóźnienia i zaimplementowali go w swoim produkcie. Zanim do natywnego Pro Toolsa wprowadzono automatyczną kompensację latencji jako fabryczną funkcję, posiłkowałem się Mellowmuse ATA we własnych miksach i muszę przyznać, że byłem bardzo zadowolony. Wprawdzie zajęło mi chwilę rozgryzienie działania tego cuda, ale dzięki krótkim tutorialom na stronie producenta podchwyciłem całą koncepcję i i chmury braku synchronizacji i problemów z obróbką równoległą rozeszły się szybko na boki.

Ale wróćmy do tematu. Oto trzy pozostałe darmowe sposoby na ręczną kompensację za latencję wywołaną stosowaniem wtyczek:

    • sprawdzić, ile sampli opóźnienia wprowadza dany kompresor i cofnąć o taką samą wartość ścieżkę, na której aplikujemy ten kompresor – przy założeniu, że mówimy o ścieżce audio, a nie dedykowanym kanale Aux In, na który tylko wysyłamy sygnał.
    • zastosować wtyczkę Time-Adjuster (w Pro Tools) lub jej odpowiednik w innym DAW i opóźnić “czysty” kanał o tyle, ile opóźnienia raportuje wtyczka z kompresorem
    • zapiąć na ślad „czysty” ten sam kompresor i wcisnąć w nim ‘bypass’ – wtedy ten ślad również będzie opóźniony o tę samą wartość, co ten procesowany, ale kompresor nie będzie wprowadzał na czystym śladzie żadnych zmian, a samo opóźnienie. Ten trik zadziała zarówno na śladzie audio, jak i na kanale Aux, rzecz jasna. Wprawdzie zużyjemy dodatkowe zasoby procesora, ale jest to, jakby nie było, skuteczny sposób.

Możecie się zastanawiać, w sumie bardzo słusznie, nad tym, jak w takim razie ma się taka sytuacja względem reszty śladów. Wprawdzie wyrównamy te dwa ślady względem siebie, ale będą się one teraz spóźniały wobec reszty, prawda? Dobra wiadomość jest taka, że będą to z reguły tak minimalne wartości, że nie wpłyną właściwie w żaden negatywny sposób na synchronizację z resztą ścieżek. Przyjęło się mówić, że jeśli opóźnienie między tak zsynchronizowanymi śladami nie przekracza 64 sampli, to nie odczujemy, aby spóźniały się one względem reszty miksu. Z moich obserwacji wynika, że większość kompresorów wtyczkowych zwykle nie aplikuje większego opóźnienia niż kilkanaście próbek, więc możemy spać spokojnie. No chyba, że zastosujemy więcej plug-inów niż sam kompresor, ale to już inna para tenisówek…

MASTERING

Nawet na tym etapie, gdy pracujemy już tylko na zmiksowanym do postaci jednego pliku stereo utworze, możemy narobić bałaganu z fazą. Piszę „możemy”, bo będzie to zależało od tego, jakich procesów i w jaki sposób użyjemy. Jest wprawdzie szansa, że złapiemy jedynie za dwa czy trzy procesory, które nie będą miały wpływu na relacje fazowe między kanałem lewym i prawym, ale my zajmiemy się bardziej ekstremalnym przypadkiem, bo przecież bez tego bezsensowne byłoby w ogóle poruszanie tu tematu fazy w masteringu…

Stosowanie Zbyt Dużej Ilości Korekcji

Czy będzie to się tyczyło użycia kilku wtyczek korekcyjnych, czy też stosowania mocnych podbić/wycięć danych pasm w tylko jednej instancji wtyczki, to pamiętajcie, że korektory wprowadzają przesunięcia fazowe i im bardziej agresywnie ustawienia zastosujemy, tym będzie to bardziej słyszalne i nieprzyjemne. Wspominałem wprawdzie kiedyś o korektorach mających minimalny wpływ na relacje fazowe (linear-phase eq), ale jeśli takowymi nie dysponujemy i korzystamy ze „zwykłych” korektorów wtyczkowych, to starajmy się, jeśli już, stosować minimalne zabiegi korekcyjne – nie tylko jeśli chodzi o zachowanie zgodności fazowej, ale i ogólnie – zawsze wyjdzie to na dobre naszej muzyce.

Ogólnie przyjęło się sądzić, że jeśli zmieniamy balans jakiegoś pasma o więcej niż 2-3dB podczas masteringu, to znak, że trzeba powrócić do miksu i tam nanieść te poprawki. Radzi się taki tok postępowania, bo przynajmniej podczas miksu zaaplikujemy tę korekcję do konkretnego instrumentu, który może jej potrzebować, a nie do całego miksu globalnie, co ma zwykle sporo efektów ubocznych, szczególnie jeśli sprawa tyczy się środkowej części spektrum, gdzie leży mnóstwo informacji z wielu śladów.

Kompresja Równoległa

Jeśli mamy w planach zastosować kompresję równoległą na naszym miksie, to obowiązują nas te same zasady, co przy wspomnianej kompresji nowojorskiej stosowanej na grupie bębnów podczas miksu.

Miejmy też świadomość tego, że w takiej sytuacji trzeba będzie wziąć pod uwagę opóźnienia wprowadzone przez korektor o liniowej fazie, jeśli go będziemy stosować, a te potrafią dość znacznie sygnał opóźnić.

Poszerzanie Obrazu Stereo

Wielce popularny i z jakiegoś powodu noszący znamiona legendy wśród początkujących proces, który zastosowany nieumiejętnie przynosi więcej szkody niż pożytku. Wiadomo, że niektóre miksy proszą się o szerszy niż rzeczywistość obraz, potrzebują rozmiaru i przestrzeni. Pamiętajcie jednak, że im mocniej zaingerujecie w relacje między środkiem, a bokami (dzięki kodowaniu M/S), tym większe szanse na popsucie całości, stracenie całego impetu i skupienia. Jeśli już bardzo chcecie aplikować taki proces, to upewnijcie się, że poświęcicie należycie dużo uwagi na relacje fazowe.

Korzystajcie z miernika korelacji fazy oraz często przełączajcie się na odsłuch w mono, żeby sprawdzić, czy przypadkiem różne porcje sygnału, instrumenty bądź efekty przestrzenne nie zanikają – będzie to znak, że przesadziliście z szerokością stereo i należy to szybko skorygować. Nie każdy miks wymaga takiego procesu, a do niektórych rzeczy poszerzanie wręcz nie pasuje. Wystarczy zadbać o rozsądne panoramowanie podczas miksu, żeby nie musieć się uciekać do takich sztuczek w czasie masteringu, co tak jak mówię – może nam tylko zaszkodzić.

I tyle w kwestii problemów fazowych. Mam nadzieję, że zaspokoiłem choć część głodu edukacyjnego kolegów Akysza i Tomka, którzy prosili o wyjaśnienia tych kwestii, a także reszty Zakamarkowiczów. W kolejnej odsłonie tych wywodów przyjrzymy się problemowi rezonansów, a w ostatniej części omówimy dudnienia.

Zostawić komentarz ?

25 Komentarze.

  1. JahruzaleM

    Hey. Ja z zupełnie innej beczki. Chciałbym zakupić Twój kurs Igorze, ale zależałoby mi na tym, aby dostać go na płycie. Ponieważ chciałbym go podarować przyjacielowi, który dopiero co zaczyna przygodę z home-recordingiem. Problem w tym że mój iMac ma chwilowo niesprawną nagrywarke no i doopa 😕 Nie mam czasu go servisować i w najbliższym czasie się na to nie zanosi. Więc jeśli… byłbym zobowiązany. Pozdrawiam ciepło. Bartosz

    • Bartosz, jeśli możesz, to napisz mi wiadomość przez formularz kontaktowy ze strony konkretnego kursu i dogadamy szczegóły. Będę zobowiązany. Pozdrawiam

    • JahruzaleM

      Tak też uczyniłem.

  2. kozak tekst! nigdy nie myslalem o fazie tyle co ostatnio 🙂

  3. JahruzaleM

    Świetny text. Uświadamiający szczególne młodym realizatorom, że problemy z rozfazowaniem (??) nie kończą się razem z poprawnym nagraniem ścieżek. Co więcej, dobrze nagrane ślady można rozfazować 😮 dość łatwo, jeśli spoczniemy na laurach i uznamy,że już nic nam w tej kwestii nie grozi. No ale powyższy artykuł praktycznie wyczerpał temat. Od siebie dodam, że ja największe problemy z fazą mam po Jasiu Wędrowniczku 😉 Cheers !

  4. Andrzej S.

    Dzięki za artykuł (ten i poprzedni) 😉 . Ostatnio sam zacząłem bardziej dostrzegać problemy związane z fazą, a te artykuły trochę rozjaśniły mi wszystko 🙂 . Teraz chyba po prostu będę starał się więcej nagrywać w mono i robić dubla, bo często wychodzi i łatwiej i ciekawiej. Z EQ liniowo-fazowych polecam Voxengo Marvel GEQ i SplineEQ, oba darmowe i dobre, ale ten drugi trochę zjada zasoby i powoduje latencję.

    Apropo odsłuchu…mogę szczerze potwierdzić słowa, że na nic monitory bez dobrej adaptacji 😥 Niestety przez źle dostosowane pomieszczenie i źle ustawione biurko ciągle muszę pomagać sobie słuchawkami. Właściwie to większość robię na słuchawkach a na monitorach tylko szukam potwierdzenia swoich decyzji 😐

    Zastanawia mnie jedna rzecz – czy w dzisiejszych czasach każdy nazwijmy to profesjonalnie produkowany kawałek ma poszerzaną bazę stereo i mastering robiony w trybie mid-side?

    • Mastering w M/S czy poszerzanie bazy stereo nie jest chyba kwestią dzisiejszych czasow, a bardziej potrzeb konkretnego utworu bądz gatunku. Nie kazdy kawalek potrzebuje szerokiej bazy, a trybu M/S uzywa sie tylko wtedy, kiedy jest ku temu potrzeba – jezeli miks jest odpowiednio wykonany, to takiej potrzeby nie ma.

  5. Wrzucę kamyczek do kwestii akustyki pomieszczenia. Zwróćcie uwagę na odbicia od stołu (zwykłego, czy mixerskiego 🙂 ) na którym pracujecie 🙂 Ostatnio zakupiłem sobie trochę większe biurko i się okazało, że po jego wstawieniu dźwięk się kompletnie rozmazał, byłem zaskoczony jak duża to była różnica. Remedium na to albo zmienić ustawienie odsłuchu i stołu, albo położyć na stół jakieś pochłanianie.

    • Bardzo sluszna uwaga. Generalnie rzecz biorac, male biurko to calkiem niezle rozwiazanie.

    • Dla mnie małe biurka są za małe, nie pomieściłbym moich ukochanych narzędzi:D. Warto kupić dwa standy i jest niebo lepiej. Szczególnie jak się ma większe monitory. No i fajnie wygląda :).

      A dla mnie najlepszym rozwiązaniem na faze jest praca w mono – tak jak zaproponowane w artykule. Miks praktycznie cały robię w mono, jak komponuje to trochę mniej. Ale szukając brzmień, czyli używając instrumentów stereo, pogłosów czy jakiś dealy’ow, przez cały czas mogą powstać problemy z fazą. A w mono wyłapiemy i od razu poprawimy, we wtyczce a nie mixie.

      Kiedyś byłem głupi, że bagatelizowałem porady by pracować w mono. A to podstawa i myślę, że wiele osób na początku może to też olewać lub przymykać oko. A to takie proste i przydatne:).

    • Bardzo sluszna uwaga. Praca w mono jest mega-istotna.

    • dobrze jest tez mieć pokój na poddaszu i głośniki ustawiać pod skośnym sufitem/ścianą(?). 😀

    • O ile nie sa za blisko tej sciany, to jasne.

  6. Hmm, nigdy nie pracowałem w mono. Czyli radzicie wszystkie czynności wykonywać w mono tak, aby brzmiało to jak chcemy, a na sam koniec zrobić panoramowanie i dopieścić już miks stereo?

    • Można tak zrobić.

    • Panoramę można zrobić od razu to lepiej będą odpowiadały poziomy w mono. Pracować i dopieszczać finalnie lepiej na zmianę i w stereo i w mono. Najbardziej przydaje się przy EQ i różnego rodzaju decyzjach związanych z miksem. Jest po prostu łatwiej usłyszeć co może być złym a dobrym posunięciem. No i dużo łatwiej walczyć z fazą :).

      A mało kto siedzi idealnie 60 stopni między głośnikami. A jak dobrze jest w mono to i radio z lodówki każdemu da pełne wrażenia:).

  7. Generalnie musze chyba jeszcze ze dwa razy te artykuły o fazie przeczytać bo nie łapie…(i nie jestem na fazie) ale widze że to istotna sprawa… Igor prosze napisz bo nie do końca zrozumiałem jak w pro tools 10 używać lub włączać tą kompensację…pozdrawiam

    • ADC włączasz w Setup->Playback Engine. Wybierasz do ilu sampli ma kompensować, dajesz ok i sesja się przeładuje aktywując ADC.

  8. Witam, jestem w trakcie tworzenia miksu, i napotkałem się w nim na bardzo dużo rezonansów. Na trzech ścieżkach, 2 pady i lead, musiałem użyć około 10 automatyzacji ucięcia różnych częstotliwości np 270 Hz lub 515 Hz wąskim Q w equalizerze, a w tych automatyzacji było po kilka cięć, bo rezonanse (nadmierne wybicia się częstotliwości) pojawiały się bardzo często.

    Czy lepsze jest ucięcie rezonansów poprzez automatyzację eq (dzięki temu tłumimy daną częstotliwość tylko w momencie rezonansu) czy lepiej po prostu zrobić to bez automatyzacji i normalne w eq uciąc wąskim q rezonans lub rezonanse (wtedy nie musimy bawić się w automatyzacje, ale cały czas dana częstotliwość jest stłumiona). Jestem ciekaw waszego zdania na ten temat, może macie też inne sposoby walczenia z tym problemem?

    • Jest tez cos takiego, jak dynamiczne eq, ktore dziala w zasadzie jak kompresor pasmowy i scisza jakies czestotliwosci tylko wtedy, gdy wybijaja sie ponad ustalony przez uzytkownika prog. Polecam sprawdzic 🙂

    • Można użyć kompresora pasmowego w daną częstotliwość i np ustalić jego atak, jeśli posiada dodatkowo ogon, który czasami pojawia się z “adaptacji” pomieszczenia.

  9. Problem miałem dość dziwny, bo ten lead trwał 16 taktów i rezonanse pojawiały się bardzo często (około 6-7 razy) i to jeszcze dotyczyły różnych częstotliwości 270Hz, 306 Hz, 414 Hz… Sprawdziłem i tak gdybym uciął wąskim Q wszystkie te rezonanse, to praktycznie lead nie miałby dolnego środka, więc postawiłem na automatyzacje cięć w eq 🙂

Zostaw komentarz