Jak Budować Przejścia Między Sekcjami w Utworze, Cz. 2

W ostatnim artykule poznaliśmy najpopularniejsze sposoby na to, jak budować przejścia między sekcjami w naszych utworach. Zgodnie z zapowiedzią, dziś podzielę się z Wami czterema mniej popularnymi metodami, aczkolwiek będą to o tyle ciekawe techniki, że możemy właściwie dowolnie je modyfikować, ulepszać i zmieniać – tak, aby były dopracowane i dopasowane pod nasze konkretne produkcje.

Dodatkowo, całe piękno stosowania tych metod tkwi w tym, że za każdym razem i każdy z nas osiągnie z goła inne rezultaty, co jak najbardziej pozytywnie wpłynie na oryginalność brzmienia naszych produkcji.

V. GRANIE WARSTWAMI

Jeżeli w naszych utworach korzystamy z kilku warstw składających się na jakieś brzmienie (np. kombinacja dwóch inaczej brzmiących syntezatorów prowadząca do uzyskania pełnego, tłustego i niecodziennego brzmienia basu lub trzy sample tworzące stopę perkusji), możemy uzyskać bardzo ciekawe efekty przejściowe żonglując pojawianiem się i znikaniem niektórych warstw w kluczowych momentach utworu.

Dla przykładu, w wejściu utworu wprowadźmy tylko jedną warstwę odpowiedzialną za brzmienie tego syntetycznego basu, np. tą odpowiedzialną za czytelność i klarowność, a zostawmy warstwę reprezentującą częstotliwości sub-basowe na energiczne wejście reszty utworu. Tym sposobem uzyskamy ‘cienko’ brzmiące intro, ale wzbudzimy w słuchaczu niepewność i oczekiwanie na pojawienie się pełnego i miażdżącego basu.

Podobnie (lub na odwrót) możemy zrobić ze stopą perkusji. Zacznijmy tylko od basowej warstwy sygnalizującej mocne, ale stłumione, rytmiczne pulsowanie, a wyczekajmy z wprowadzeniem sampla bardziej wypełnionego klikiem młoteczka (bijaka) aż do momentu wejścia reszty instrumentów.

Sami widzicie, że tu kombinacji może być naprawdę dużo, a tego typu efekty możemy wykorzystywać nie tylko w miejscach przejść między sekcjami.

VI. ZMIANY MELODYJNE

Efekty przejściowe czy te, które stosujemy na całej długości ścieżek mają za zadanie urozmaicać nasze kawałki, wprowadzać zmiany, zaskakiwać. Ale często zapominaną techniką jest ingerencja w same nuty, ich punktualność, długość czy wysokość dźwięku lub strukturę melodyjną. Technika, o której chcę tu wspomnieć polega na tym, aby w ostatnim takcie zwrotki namieszać trochę z wymienionymi składowymi nut.

Załóżmy, że motywem przewodnim w naszym kawałku jest jakaś prosta melodia w danej skali i z czasem zaczynamy odczuwać, że tłuczenie jej przez osiem taktów może w pewnym momencie znużyć słuchacza. Nawiasem mówiąc, jeśli my sami, jako kompozytorzy mamy już takie odczucia, to niemal gwarantowane, że słuchacze zaczną już ziewać…

Żeby więc nie uśpić potencjalnych fanów naszej twórczości możemy ostatni takt zwrotki zmodyfikować ingerując w melodię – zamiast tej prostej układanki dźwięków, zabierzmy kilka środkowych nut i przedłużmy pozostałe. Przetransponujmy cały układ – oktawę wyżej lub o inny interwał w ramach skali. Skończmy na dźwięku, który niekoniecznie będzie gładko wchodził w tonację zwrotki, ale jest pierwszym dźwiękiem refrenu i jeśli go przedłużymy, to możemy natrafić na coś bardzo interesującego. Niech melodia w ostatnim takcie zostanie zagrana / zaśpiewana z innymi akcentami czasowymi, na „i” czy zupełnie synkopowana.

Morze możliwości… Jeśli choć trochę znamy teorię muzyki, w tym miejscu możemy się naprawdę wykazać. I będzie to z korzyścią dla nas i dla słuchaczy.

VII. PRZEDŁUŻENIE EFEKTU PRZEJŚCIA

Cały czas mówimy o stosowaniu specjalnych efektów, które mają nas za zadanie wprowadzić do kolejnych sekcji. Warto jednak jeszcze przyjrzeć się takiej sytuacji, w której pozwalamy efektom zostać na trochę dłużej, czyli przeciągnąć się do nowo pojawiającej się sekcji. W niektórych przypadkach pozwoli to na bardzo gładką migrację z jednego segmentu utworu do drugiego i jeśli wykonane dobrze, może przejść niemalże niezauważone i traktowane jak nieodłączny element utworu, a nie jak wyraźny i jaskrawy efekt. Takie zabiegi też mają swoje miejsce.

Dla przykładu – pamiętacie efekt odwróconego crasha wspomniany przy okazji efektów zgłośnień? Żeby lekko wygładzić takie miejsce w utworze i pozwolić mu naturalniej płynąć, możemy „dokleić” oryginalną, nieodwróconą próbkę talerza, która uderzy tam, gdzie talerz zwykle ma uderzać, czyli „na raz” w nowym takcie. Musimy tylko przyciąć sam początek tej próbki, żeby pozbyć się transjentu i „uderzenia” w talerz, odpowiednio dostawić do kończącej się odwróconej próbki, a nawet trochę nadłożyć, żeby obie te próbki lekko na siebie nachodziły, zrobić krótki cross-fade i gotowe. W rezultacie otrzymamy zaczynające się narastanie pod koniec „starej” sekcji, aż do momentu kulminacyjnego, w którym zamiast zakończenia brzmienia z odwróconej próbki usłyszymy gładkie przejście w wybrzmiewanie talerza, ale bez dekoncentrującego uderzenia.

Bardzo podobny efekt można uzyskać programując zmiany w obwiedni sygnału na szumie białym, który wygeneruje nam prawie każdy syntezator. Dodatkowo można efekt takiego zabiegu zgrać z syntezatora na nowy ślad audio, pociąć go zgodnie z siatką na równe fragmenty, np. ‘szesnastki’ czy ‘trzydziestki dwójki’, wysłać je na dynamiczny delay, odfiltrować stopniowo coraz to wyższe częstotliwości i zautomatyzować w sposób zupełnie przypadkowy panoramę każdego z nich, a potem… oj, zagalopowałem się.

Dużo można, w każdym razie 🙂

A skoro już o szumie i hałasie…

VIII. PRZYPADKOWE HAŁASY OTOCZENIA

Bardzo ciekawym efektem podkreślającym daną sekcję i w pewien sposób wprowadzającym nas w nastrój nadchodzącej zmiany jest zastosowanie w tle odgłosów ambientowych. Mogą to być przeróżne hałasy pochodzące z restauracji, parku, ulicy, stacji kolejowej czy stadionu. Pliki audio z tego typu rzeczami możemy zazwyczaj znaleźć u producentów różnego typu pakietów z samplami, a jeśli nie chcemy wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy, to zawsze możemy się udać na eksplorację terenu i zarejestrować takie dźwięki samemu na jakiegoś rodzaju przenośnym rejestratorze. Jakość takiego nagrania nie będzie tutaj kluczowa, dlatego że i tak poddamy je później dość mocnej obróbce, z mocnym filtrowaniem na czele.

Umieszczenie takiego tła powiedzmy w sekcji pomostowej będzie nie tylko wzbogacało warstwę muzyczną, ale i zaakcentuje zbliżającą się zmianę. Aby dodatkowo taki moment podkreślić, możemy nałożyć jeszcze podobnie odfiltrowaną mowę – czy to zapożyczoną z jakiegoś wywiadu czy też z innej rozmowy. Warto też pobawić się krzywą głośności takiej „gadaniny” wprowadzając element nadbudowywania, a nawet stopniowo ją przesterowywać, aby jeszcze bardziej zaakcentować nadchodzące przejście.

Podsumowanie

Na koniec chciałem jeszcze podpowiedzieć Wam jedną rzecz, która powinna ułatwić stosowanie efektów do przejść między sekcjami. Warto zostawić pracę nad tymi przejściami do momentu, jak mamy już dobrze wypracowany, nagrany, poczyszczony i prawie w całości zmiksowany utwór, bo niektóre z tych efektów potrafią zająć sporo czasu i mocno nas zaabsorbować. Jeśli w połowie nagrywania jakiegoś śladu wpadniemy na jakiś genialny pomysł, to warto go szybko zapisać i nie dać się wytrącić z trybu nagrywania. Upewnijmy się więc, że baza utworu jest już dopracowana, wszystkie ślady nagrane, struktura trzyma się przysłowiowej kupy i dopiero wtedy zajmijmy się dodawaniem wisienki na nasz tort. Wyjątek stanowią tu efekty, o których mówiłem przy okazji budowania narastania naturalnie, ale to jakby rozumie się samo przez się.

A na zamknięcie tego artykułu muszę, bo nie byłbym sobą, przestrzec Was przed tym, aby mimo wszystko nie przesadzić z tymi wszystkimi sztuczkami i efektami. Wprawdzie dostaliście przyzwolenie na puszczenie wodzy fantazji, ale nie oznacza to, że macie działać bez krzty zdrowego rozsądku. Celem zastosowania tych zabiegów jest ozdobienie i uatrakcyjnienie naszych kawałków, a nie utopienie ich w niezliczonej ilości efektów.

Chętnie też posłucham/poczytam o tym, jakiego rodzaju efekty stosujecie w przejściach między sekcjami w swoich utworach.
Zostawić komentarz ?

25 Komentarze.

  1. Super artykuł. Pozdrawiam 😉

  2. ja zawsze zabieram się za aranż, gdy już mam, przynajmniej wstępnie, zmiksowane ze sobą instrumenty.

    a co do efektów, zdarzyło mi się kiedyś ostatnie uderzenie werbla w co 8 takcie topić w głębokim i długim pogłosie, tak, że wybrzmiewało jeszcze w następnym takcie, dlatego użyłem wtedy użyłem tego samego sampla, ale na innym śladzie, żeby nie ucinać pogłosu automatyką.

    • po pierwszym refrenie też często robię utwór na 4 albo 8 taktów bardziej powietrzny, tj. mniej uderzeń perkusji (wychodzą wtedy pogłosy), mniej i krótsze nuty basu, wyłączyć i/lub uprościć parę linii melodycznych. chodzi o to żeby mniej się działo przez chwilę, by potem z powrotem stopniowo wrócić do “refrenowego kopa”

    • Trzeba miec z czego nadbudowac, wiec warto miejscami odchudzic instrumentarium.

  3. Świetne przykłady urozmaicenia przejść. Punkt siódmy przypomniał mi o pewnym banalnym, acz genialnym w swojej prostocie sposobie na osiągnięcie po przejściu mega wykopu w nadchodzącej frazie.
    Przejście budujemy na mocnym, narastającym reversie (długim crashu, spogłosowanym, tłustym kicku, lub jakimś eksperymentalnym, elektronicznym “wziuuum” :grin:), jednak zamiast wchodzić z frazą od razu po przejściu, zostawiamy takt pauzy. Pozwalamy wybrzmieć pogłosom i delayom, po czym wchodzimy z pełną mocą na raz. Dobrze jest użyć przy akcencie dodatkowej dopałki w postaci jakiegoś subbasu, sampla eksplozji albo tzw downfilter kicka – pole manewru jest spore. Efekt kontrastu i przedłużenia przejścia jest niesamowity, zaskakuje słuchacza i wgniata go w fotel. To jeden z moich ulubionych patentów, chociaż jest znany i używany w ogromnej ilości produkcji 😛

    • Umiejętne manipulowanie pauzą to też mega ważny element nie tylko przejść, ale i całej aranżacji.

  4. Wokalem można ładnie i subtelnie urozmaicać przejścia. Poza zmianą w rytmie, nucie można zmienić emocje czy słowo tekście.

    No i niby wiadomo, ale warto pamiętać, że i na instrumentach można zmienić emocje tego samego zagrania i nie chodzi tylko o zmianę głośności.

    A ogólnie, przejścia zawsze wywierały na mnie największe wrażenie i często przez nie wracałem do danej piosenki.

    • Nie da się ukryć, że bez nich to nie to samo 🙂 Ale trzeba też uważać, żeby nie przesadzić.

  5. przeczytałem te techniki i dla mnie najcięższym sposobem jest ingerencja w melodię, gdyż trzeba zrobić to tak, by się kleiło i z końcem zwrotki i z początkiem refrenu, jednakże wg. mnie jest to najciekawsze rozwiązanie

    • To fakt! A równie ciekawe jest przechodzenie powiedzmy po bridge’u w ostatni refren, ale zagrany i zaśpiewany kilka półtonów wyżej niż poprzednie refreny, takie trochę Bon Jovi i Celine Dion typowe 😉

    • no w sumie masz rację, też jest to bardzo ciekawe 😀 od razu sobie analizowałem w głowie ich utwory jakie znam i tak tam mają 😀

  6. Najprostsze czego używam, to zatrzymanie części instrumentów lub przyciszenie, żeby na ostatnich ćwierćnutach było jakieś pojedyncze plumknięcie lub wybrzmiewał np. delay z którejś ścieżki.

    Uwielbiam też kiedy nagle wszystko milknie lub zwalnia na chwilę i wraca z większym uderzeniem niż wcześniej.
    Z w miarę nowych rzeczy, to dobry przykład jest tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=q73Jb8ChjuM
    Słuchajcie gdzieś tak od 3:35

  7. kamil777-87

    Moim problemem było to, że chciałem od razu wszystko na raz – mix, przejścia, efekty. Później nie wiedziałem za co sie złapać a na końcu wychodziło że po straconym dniu a nawet kilku dniach – mój hicior mi się przesłuchał i lądował w koszu :]

    • Standard :D, ale warto trzymać sobie taki kosz, za kilka lat może być źródłem niezłej inspiracji :D.

    • kamil777-87

      Zawsze jakoś tak się działo że pac i kosz pusty. A później ta myśl: kurrrde mogłem to zostawić 😉

    • Nie no warto trzymac, chociazby sprawdzic swoj progres. Moze jak sie robi 5 rzeczy dziennie to nie wszystko jest warte:D, ale kurde dla mnie moje backup to skarby. Przynajmniej wiem co bym ratował jak bedzie palil sie dom :D.

    • Buhahaha 😀
      Dokładnie tak!

  8. Bardzo ciekawy artykuł, swoją drogą stosuję przeważnie przejścia na werblach lub talerzach, naprawdę rzadko zdarzy mi się uruchomić jakieś filtry czy inne tego typu efekty.
    Z tą zmianą nut to fajny pomysł, będę musiał zastosować.

  9. Właśnie (chyba) skończyłem dopieszczanie “kawałka” 😀 Z przejściówkami jest o tyle źle, że jeśli pomysł nie wpadnie do głowy spontanicznie, to trzeba mu trochę pomóc i… zaczynają się kombinacje… i nigdy nie jest tak, żeby nie można było tego ulepszyć 🙂
    Ogólnie, oprócz odgłosów cywilizacji, używam wszystkich wymienionych przez Igora technik. Za najciekawszą uważam tę z modyfikacją melodii, ale tu niestety chyba bez spontaniczności niewiele można wymyśleć…

    • Czasem też nie ma co na siłę zmieniać. Bywa, że i bez żadnych efektów w niektórych przejściach jest fajnie. Kontrast też musi być.

  10. troche sie ostatnio opuscilem w czytaniu i teraz nadrabiam. artykulik mistrz, wiec trzeba bedzie wyprobowac pare tych sposobow. dzieki mistrzu!!

    • Próbuj, próbuj, bo to najważniejsza część całej zabawy 🙂

Zostaw komentarz