Jak Uatrakcyjnić Swoje Utwory, Cz. 1

Dzisiejszy wpis będzie z kilku powodów trochę inny niż większość na tym blogu. Jedna, oczywista przyczyna jest taka, że został on już w całości opublikowany na zaprzyjaźnionym portalu vokalni.pl, gdzie od pewnego czasu ukazują się skróty i odnośniki do wpisów pojawiających się na Zakamarkach.

Drugi powód jest taki, że tematyka tego artykułu delikatnie odbiega od tej czysto realizacyjnej (choć nadal pozostajemy w rejonach tworzenia muzyki).

A trzecią zmienną jest fakt, że niejednokrotnie byłem przez Was pytany o to, jak uczynić swoje utwory jeszcze bardziej interesującymi.

Na takie pytanie, jak się domyślacie, nie ma standardowej i jednej odpowiedzi, bo możliwości jest tu setki, gatunków muzycznych pewnie drugie tyle, a i każdy ma inne preferencje, doświadczenia muzyczne, upodobania, co innego nas w muzyce kręci i wiele, wiele innych.

Dlatego w artykule postaram się przybliżyć Wam kilka ciekawych metod, po zastosowaniu których Wasze utwory nabiorą trochę więcej rumieńców, chwycą uwagę słuchaczy, a może nawet pozwolą wyjść z Waszymi utworami na szersze wody, czego oczywiście z całego serca życzę.

I jeszcze na siłę jeden powód dorzucę – dzisiejszy wpis ma okrągły numerek 200.

Aby rzucić okiem na proponowane przeze mnie zabiegi, przenieście się TUTAJ i nie wahajcie zostawić po sobie śladu w postaci komentarzy.

Zostawić komentarz ?

23 Komentarze.

  1. świetnie, że powiedziałeś o loopach perkusyjnych, bo to święta prawda i niemalże zawsze pomijany aspekt w muzyce (ogółem). kiedy słyszę monotonne bębny, to serce mi krwawi (a cielęce serce jest bardzo wrażliwe i delikatne :-D)

    • Nikt chyba nie przepada za monotonną partią czterotaktową, która niezmiennie łupie przez cały kawałek… Dbaj o swoje serce 😉

    • dlatego z zespołem eksperymentujemy ostatnio z łączeniem 5/4 z 4/4, bo w zasadzie jest to niespotykane 😀

    • Posluchaj Dream Theater – tam trudno znalezc 4/4… 😉

    • DT chyba zbyt mocno do serca sobie wzięli słowa o nie graniu zbyt prosto i trochę ich poniosło 😉

    • Tez uwazam ze ostatnia plyta jest “plastikowa”.

    • tylko “trochę” ich poniosło 😀
      owszem, można grać prosto i fajnie, ale prostacko i fajnie, to już nie bardzo. fajne są utwory, gdzie są proste melodie i rytmy, ale przez połączenie kilku takich prostych “melo-rytmów” tworzy się dobry aranż

    • ‘Przedobrzyc’ mozna w obie strony – raz prostactwo, a raz przesadna wirtuozeria 😉

  2. bardzo dobry ten artykuł. czekam na wiecej, bo ostatnio zauwazam, ze chyba najwiecej problemow to mam wlasnie z aranzacja w swoich piosenkach.

    • Bardzo wiele osób ma ten problem 🙂 I to nie tylko początkujących. Trzeba dużo słuchać, umieć analizować układy utworów, etc. To wszystko wraca z nawiązką, jak zaczynamy komponować własne rzeczy.

  3. iversonsiasio

    A ja jak do tej pory nie zacząłem nawet aranzaować samodzielnie – jakoś się tego boje bo mam mało czasu i boję się że moze za mocno mnie to wciągnąć. Na razie męcze się z nagrywaniem wokali i dalej czuje że nie najlepiej mi to idzie w porównaniu do osób które nawet nie maja żadnej szkoły muzycznej, a robią to rewelacyjnie. Zawsze marzyło mi się robienie swojej muzy w klimatach takich jak lubię jednak to jeszcze chyba dla mnie za wcześnie. Może jak się w końcu ożenie to mnie baba z domu nie wypuści i będę to robił z nadmiaru czasu. Ale czytało mi się to naprawde dobrze 🙂 Pozdrawiam

    • Piękna puenta 🙂 Acz śmiem podejrzewać, że baba to Cię nie będzie w domu trzymała po to, żebyś sobie do woli komponował 😀
      A co do aranżacji – nie ma się czeg bać, zacznij od wnikliwej analizy swojej ulubionej muzyki – rozpisz układy, podziały, instrumentarium, etc., wyciągnij wnioski i później próbuj stosować podobne techniki we własnych kawałkach.

    • nie ma czegoś takiego jak boję się 😛 rób. po prostu. z biegem czasu wyrobisz sobie słuch i pewne prawidłowe odruchy. przy czym zanim to się stanie popełnisz milion błędów, z których wyciągniesz bilion wniosków na przyszłość 😉 ja jak zaczynałem nie miałem bladego pojęcia o kompozycji, aranżacji, czy nawet zasadzie działania procesorów dźwięku. jedyne co miałem to jakieś blade wspomnienie gry na fortepianie ze szkoły muzycznej (nie, nie ukończyłem jej :mrgreen: ). nawiasem mówiąc, jakieś pół godziny temu odkopałem na dysku folder ze swoimi starymi wypocinami. no, co mam radochę ze słuchania tego to mało :mrgreen: chyba wszystkie możliwe błędy były popełnione. a już na pewno te co Łukasz wypisał w tym poście. Monotonne bębny, instrumenty grające coś czego nie da się zagrać w naturze, 5 minut w kółko tych samych pętli i wszystko utopione w reverbie :mrgreen: jesuu jak ja to lubie 😈

    • ja tez mam gdzieś zakopane takie stare taśmy… 🙂

    • Te stare własne utwory to mają dobrą wartość pedagogiczną, bo pokazują jak doświadczenie rośnie 😉

    • True story 😉

  4. No to 200 lat z okazji okrągłego wpisu 😀 Wiem, że już o tym kiedyś pisałeś ale prostą metodą uatrakcyjnienia utworów jest też zabawa z poziomem albo przeplatanie ze sobą “gęstszych” i “rzadszych” partii. Chociaż może to oczywista oczywistość więc nie warto wspominać.

    • Myślę, że każdy mały ruch czy element potrafi uatrakcyjnić nasze utwory.

  5. a co sądzicie o zmianie tonacji np. w refrenie albo w drugiej zwrotce? dało by się to tak wykonać, żeby słuchacz nie doznał szoku? ;]

    • W artykule bardziej chodziło mi o to, żeby od początku zacząć pisać utwór w innej tonacji niż robimy to zwykle, żeby wyjść ze schematu. Co do zmiany tonacji w trakcie trwania utworu, to da się to zrobić bez szoku, tylko trzeba wiedzieć (i słyszeć), co zabrzmi dobrze, a co źle. Kombinacji jest tu setki. Ale akurat nie ryzykowałbym czegoś takiego, że 1 zwrotka jest w innej tonacji niż 2 – to byłby chaos, a słuchacz średnio by wiedział, o co chodzi, bo nie miałby się do czego odnieść – powtórzenia w muzyce też są potrzebne.

    • http://www.youtube.com/watch?v=XobHupqgNu4 akurat tutaaj masy pol utworu w C# dur a drugie pol w D# dur o ile sie nie myle.Chodzi o to by tonacje zmieniac po coś, a nie dla tego ze można.

    • Wszystko się robi po coś i tylko jeśli ma to sens 🙂

    • remaztered

      Jesli operowanie harmonia jest na takim poziomie, alby płynnie przejsc z jednej tonacji do innej, to wydaje mi sie atrakcyjnym rozwiazaniem.

Zostaw komentarz