Efekty Modulujące, Cz. 2

Dziś kontynuujemy rozpoczęty w poprzednim poście temat efektów modulujących w miksie. Poznaliśmy już zasadę działania i kilka przypadków użycia Chorusa i Flangera, a dziś zajmiemy się Phaserem, Vibrato i Tremolo.

Również w tym poście zilustruję Wam przykładami audio brzmienia danych efektów, jak i wspomnę słowem o kreatywnym stosowaniu ich w miksie.

Po lekturze tego (i poprzedniego) wpisu powinniście mieć już całkiem niezłe rozeznanie w temacie efektów modulujących – tak w zasadzie działania, jak i brzmieniu oraz sytuacjach, kiedy ich stosowanie może okazać się przydatne.

PHASER

Phaser do pewnego stopnia przypomina brzmieniem Flangera, a czasem jest nawet z nim mylony. Dzieje się tak zapewne dlatego, że oba efekty w procesie powstawania korzystają ze znoszenia się (i uwypuklania) pewnych częstotliwości, co niektórzy nazywają „fazowaniem”, bo swym brzmieniem właśnie takie coś przypominają.

Podobnie, jak w przypadku poprzednich dwóch efektów, Phaser jest dość powszechnie stosowany na śladach gitarowych i tu można by wymienić wielu muzyków z tego dobrodziejstwa korzystających (Brian May w „Keep Yourself Alive”, Van Halen w „Ain’t Talkin’ Bout Love, czy Mike McCready w prawie każdym utworze na płycie Mad Season). Mało tego, nawet „Kashmir” Led Zeppelin zawiera Phaser na… perkusji. Brzmi to jak złamanie złotej zasady, bo przecież nagrywając bębny unikamy problemów z fazą, jak ognia, a tu proszę… Ktoś coś kiedyś mówił o zasadach…?

Zasada działania

Phaser ma najkrótszy ze wszystkich efektów modulujących czas opóźnienia (kilka ms) i opiera się na jednej prostej zasadzie – oryginalny sygnał jest dzielony na dwa, pierwsza wersja pozostaje nietknięta, podczas gdy na drugą działają dwa nieprzerwanie poruszające się LFO (Generatory Wolnych Przebiegów), z których jeden tworzy znaczące podbicia w spektrum, a drugi spore podcięcia innych częstotliwości. Rezultatem jest ten charakterystyczny, fazujący się dźwięk.

Poniżej prosty przykład zastosowania efektu (najpierw z niewielką wartością Rate – czyli fazujemy sygnał powoli, a potem ze zwiększoną wartością Rate):

      PHASER.mp3

 

Zwróćcie uwagę na to, jak dźwięk wznosi się i opada przesuwając się po spektrum częstotliwości (szczególnie wyraźne w przypadku wolnego przebiegu).

Jedna ważna uwaga w temacie Phaserów (i Flangerów).

Ponieważ modulacja częstotliwości w Phaserze jest nieregularna (z uwagi na ciągłe poruszanie się filtrów LFO), uzyskiwane brzmienie jest bardziej nienaturalne niż we Flangerze, który ma bardziej przewidywalny charakter brzmienia (oczywiście przy bardziej stonowanych i zachowawczych ustawieniach). Ale nawet przy bardziej agresywnych nastawach Flangera, efekt wznoszenia i opadania nigdy nie będzie tak wyraźny, jak w przypadku Phasera, co powinno być zawsze pierwszym krokiem do identyfikacji czy rozróżnienia tych dwóch efektów.

Mimo, iż Phaser nie wydaje się być wcale tak skomplikowanym, to jest to narzędzie dość potężne i elastyczne. Dzięki możliwości modyfikacji parametrów możemy uzyskać bardzo szeroką paletę barw i tekstur, nawet przez samo ingerowanie w zakresy działania dwóch niezależnych LFO. Polecam popróbować różnych ustawień i zapamiętać wyniki brzmieniowe, a potem wyciągnąć wnioski i nie bać się sięgać po Phaser, gdy będą ku temu warunki i potrzeby.

VIBRATO

Efekt ten polega na wolnej i subtelnej modulacji wysokością dźwięku. Podobnie jak skrzypek czy gitarzysta tworzący taki efekt delikatnie podciągając i opuszczając strunę przyciśniętą do gryfu na konkretnych dźwiękach, tak Vibrato zaaplikowane na dany ślad czyni dokładnie to samo (tyle że automatycznie) z całą ścieżką. Sporą przewagą Vibrato nad innymi efektami jest to, że pozwala na delikatną, nie przesadną modulację i wzbogaca sygnał w bardzo miły dla ucha sposób.

Vibrato jest często kojarzone z tym charakterystycznym „kołysaniem się” dźwięku, które znajdziemy w elektrycznym pianinie Rhodes czy organach Hammonda, ale nie oznacza to, że tu jego zastosowanie się kończy. Z powodzeniem możemy go zastosować na ścieżkach gitar czy nawet wokali. Kluczem jest tu zdecydowanie umiar i dobry smak, bo nie wszędzie się on sprawdzi.

Poniżej przykład tego, jak można ożywić ścieżki gitarowe stosując ten właśnie efekt (pojawia się… a z resztą – usłyszycie kiedy):

      VIBRATO.mp3

 

Zwróćcie uwagę na to, jak surowo i płasko brzmi ścieżka surowa i jakich ciekawych rumieńców nabiera po zaaplikowaniu Vibrato.

TREMOLO

Jest bardzo podobny do Vibrato pod względem działania, ale z tą różnicą, że zamiast modulowania wysokości dźwięku, LFO w Tremolo kontroluje zmiany w głośności sygnału.

Manipulując częstotliwością działania LFO decydujemy o prędkości pojawiania się zmian w poziomie sygnału. Jeśli będzie ona niska, uzyskamy efekt wolnego tremolo. Dla kontrastu, gdy przyspieszymy częstotliwość zmian, możemy nawet uzyskać efekt karabinu (coś na wzór staccato).

Jeśli chodzi o jego użycie, to po raz kolejny na myśl przychodzą ślady gitarowe (szczególnie pociągłe i wolno grane akordy), które potrafią czasem zyskać zupełnie inny charakter niż w swojej oryginalnej postaci. Ale warto popróbować też na śladach typu Pad czy innych.

Nawiasem mówiąc – to jeden z moich ulubionych efektów…

Poniżej próbka z kilkoma różnymi ustawieniami:

      TREMOLO.mp3

 

A jeszcze ciekawiej się zrobi, gdy będziemy synchronizować częstotliwość pojawiania się zmian głośności z tempem utworu, tudzież z różnymi odstępstwami od standardowego 4/4, ale nadal w ramach istniejących wartości muzycznych (szesnastki czy wartości z kropką). Można spędzić całe popołudnie próbując różnych kombinacji i bardzo gorąco polecam sobie taki eksperyment przeprowadzić. Nie chcę się powtarzać, ale naprawdę nic tak bardzo nie nauczy Was pewności, jak odpowiednia ilość roboczogodzin spędzonych z danymi urządzeniami… I aby uprzedzić Wasze ewentualne rozczarowanie, miejcie na uwadze, że Tremolo najlepiej sprawdza się w wolniejszych utworach czy mniej gęstych partiach. W związku ze skokami głośności w sygnale, w szybszych utworach odczuwalibyśmy raczej dyskomfort po zaaplikowaniu takiego efektu, ale kto wie – może właśnie o coś takiego w danym kontekście walczymy?

Kilka kreatywnych użyć efektów modulujących

Poza podstawowymi sposobami użycia efektów, istnieją jeszcze przeróżne podejścia do kwestii ich użycia, co głównie wynika z tego, że do dyspozycji mamy przeogromną i bogatą paletę brzmień, którą możemy uzyskać nie tylko stosując jeden, ale kombinację dwóch czy nawet trzech efektów na jednej ścieżce. Jeśli nie zatopimy danego śladu w jednym efekcie, a ścieżka nadal będzie brzmiała interesująco, dlaczego nie spróbować dodać kolejnego, innego efektu. Możemy nałożyć nawet trzecią warstwę modulacji, o ile oczywiście będzie miało to sens. Z tego powodu polecam stosować te efekty na wysyłkach, bo wtedy możemy mieć bardzo dobrą kontrolę nad konkretnymi poziomami danych efektów (niezależnie od siebie, co byłoby ciężko osiągnąć insertując je jeden po drugim) i tak balansować suwakami odpowiedzialnymi zarówno za powroty efektów i sygnał oryginalny, aby móc zachować przy tym zdrowy rozsądek…

Kolejna rzecz, to automatyzowanie pojawiania się efektów na danych śladach. Nikt nie powiedział, że raz wysłany do takiego modulatora sygnał musi być cały czas słyszalny. Możemy przykładowo zautomatyzować wysyłkę (czy Bypass we wtyczce, jeśli korzystamy ze slotów insertowych), aby efekt pojawiał się na ostatnim, wybrzmiewającym dźwięku czy coś w tym stylu. Mało, że podkreśli to jeszcze bardziej ten moment, to przy okazji nie znudzi słuchacza i będzie jeszcze bardziej rzucało się w uszy (bo występuje sporadycznie). Tu naprawdę można puścić wodze fantazji. Polecam.

Podsumowanie

Nie powinniśmy się bać używać efektów w naszych miksach. Nawet, jeśli na początku będzie nas trochę ponosiło i będziemy chcieli upychać je na każdym śladzie na zbyt wysokim poziomie. Z czasem ochłoniecie i zaczniecie je stosować z większym wyczuciem i smakiem. To jak z przyprawami – można nie dosolić albo przesolić. Nasze zadanie, to znaleźć ten punkt “gdzieś pomiędzy”, więc siłą rzeczy, zajmie to chwilę – dwa czy może pięć lub 10 miksów – zależy. Ale najważniejsze, żebyście próbowali, bo czasem wszystko, czego miks potrzebuje, to poziomy, panorama, eq, kompresja, pogłos i delay, a czasem ta dodatkowa warstwa efektów modulujących wyniesie miks na jeszcze wyższy poziom. Jest oczywiście i druga strona medalu – czasem miks aż prosi się o nieużywanie żadnych efektów (a w szczególności modulujących) i takie sytuacje też musicie rozpoznać i zachować się grzecznie i rozsądnie, bo bardzo łatwo w tej grze „przedobrzyć”!

Bardzo jestem ciekaw, jak się na tą całą kwestią zapatrujecie, tę. Wiecie, gdzie należy się o tym wypowiedzieć…

  1. fajnie, że dałeś przykłady brzmienia danego efektu i po przesłuchaniu wszystkich próbek, najbardziej podoba mi się vibrato 🙂
    moim zdaniem do efektów modulujących można zaliczyć jeszcze kaczuchę (wah-wah), który jest po prostu świetny-jak go słyszę, to zawszę się uśmiecham słysząc charakterystyczne “wah-wah” 😀

  2. Przykłady genialnego użycia tremolo: Ratm – Guerrilla Radio no i wprawdzie nie moi ulubieńcy ale Green Day – Boulevard Of Broken Dreams – bez tremolo ta piosenka poprostu by nie istniała.

  3. Szczerze mówiąc, dalej nie odróżniam phasera od flangera ;p

    • “Ale nawet przy bardziej agresywnych nastawach Flangera, efekt wznoszenia i opadania nigdy nie będzie tak wyraźny, jak w przypadku Phasera, co powinno być zawsze pierwszym krokiem do identyfikacji czy rozróżnienia tych dwóch efektów.”

      Cytując szanownego Igora 😀

  4. remaztered

    Jeszcze rhodes z “panmolo” 🙂 (panorama sterowana LFO)

Zostaw komentarz