Zawiłości Miksu, Cz. 1 – Konflikty Aranżacyjne

Czasem można ulec wrażeniu, że dobry miks jest kwestią podniesienia suwaków, uzyskania dobrego balansu między śladami oraz dodaniu kilku procesorów i efektów tu i tam. I choć te czynności mogą być wystarczające dla uzyskania przyzwoitego „rough-mixu”, to podczas budowania miksu właściwego w grę wchodzi jeszcze mnóstwo czynników, do których odpowiednie i świadome podejście, wymaga sporego doświadczenia oraz zrozumienia tego, jak „działa” dobry miks. Te kilka zależności i zawiłości opiszę w dwóch częściach tego artykułu i szczerze polecam Wam wziąć je sobie do serca, jeśli macie ambicje robić dobre miksy.

Co należy rozważyć zanim jeszcze zaczniemy poruszać suwakami?

ARANŻACJA

Nie dajcie się zwieść, że bycie realizatorem polega wyłącznie na pracy z audio. Niestety, dopóki nie zdamy sobie sprawy z tego, jak zbudowany i ułożony jest utwór, nad którym pracujemy, dopóty nasz produkt końcowy nie będzie brzmiał zawodowo – bez względu na to, jak dobrzy jesteśmy w uzyskiwaniu balansu między śladami. To dwie różne rzeczy!

Każdy, kto już trochę obraca się w tym temacie, prędzej czy później zdał sobie sprawę z tego, że problemem numer jeden w uzyskaniu dobrego miksu jest zwykle nieodpowiednia aranżacja. Dziś, w czasach pracy w DAW-ach, gdzie mamy nieograniczoną liczbę ścieżek, brzmień, niezliczone barwy instrumentów wirtualnych i efektów – łatwo dać się ponieść i skumulować więcej elementów w piosence, niż naprawdę nam potrzeba. Zbyt często chcemy wszystko dublować (czy nawet potrajać), kłaść po osiem warstw brzmienia stopy, czy wciskać w każdym punkcie sześć brzmień klawiszy, etc… Później kończymy z 85 śladami przeróżności, które walczą o swoje miejsce, bo bardzo trudno połączyć je w jedną, sensowną całość. Zamiast czytelnego i porządnego miksu, uzyskujemy wielką i niewyraźną plamę dźwięku, z której ciężko tak naprawdę wyłapać jakikolwiek sens.

To tylko dowodzi temu, że chcąc komponować muzykę, musimy być świadomi pewnych zasad aranżacji. Jeśli zespół współpracuje z jakimś producentem, to on powinien stać na straży nieprzeładowanego aranżu i np. sprowadzać do parteru gitarzystę, który ma fantazję nagrać po osiem różnych partii do zwrotki.

Pisanie utworu przypomina trochę grę zespołową, każdy element ma spełniać jakąś funkcję i nie wchodzić w drogę pozostałym. Jeśli linia defensywy spisuje się na medal, napastnicy nie muszą wracać do obrony i mieszać w jej szeregach. Zamiast tego mogą błyszczeć w ataku, bo wiedzą, że fundament jest pewny i na miejscu. Inaczej, na boisku byłby wielki bałagan, każdy zawodnik plątałby się pod nogami kolegów i drużyna miałaby małe szanse na wygraną…

Jaka jest tu rola realizatora?

Przyjmujemy sytuację, że dostaliśmy już ślady do miksu i nie ma możliwości przearanżowania przez muzyków całego utworu i nagrania go od początku – mimo, że to byłoby najlepsze rozwiązanie. Odpowiednie przygotowanie i rozplanowanie partii powinno się robić jeszcze przed wejściem do studia. Ale załóżmy, że jest już „po ptakach” i musimy uporać się z wielkim bałaganem w sesji, niezliczoną ilością śladów (na których partie nagrane są przez całą długość trwania utworu, itp.) i ogólnym chaosem panującym w utworze. Jak więc nad tym zapanować?

Otóż bardzo prosto (i trudno zarazem)…

Musimy zdecydować, w których miejscach utworu wyciszyć (lub odsunąć na dalszy plan) elementy, które nie są dla aranżacji w danym miejscu kluczowe lub które wręcz przeszkadzają, walcząc o miejsce z innymi śladami, a które z nich wysunąć na pierwszy plan i je podkreślić.

Podstawą dobrego miksu jest aranżacja i to od niej się wszystko zaczyna. Jeżeli jest rozplanowana z głową, to elementy same się ze sobą sklejają i realizator miksujący nie musi sobie takimi kwestiami zawracać głowy. Jeśli jednak sytuacja jest odwrotna (co niestety zdarza się często), to wtedy mocno się mu przydaje wiedza muzyczna oraz pewna wrażliwość, która podpowiada, co należy odjąć, żeby miks był jeszcze lepszy.

Po czym poznać, które elementy należy wyeliminować?

Jeśli utwór jest zaaranżowany zbyt gęsto czy na oślep, nie ma siły na to, żeby inżynier miksu nie odejmował pewnych elementów. A które elementy i gdzie ma wyeliminować (lub przyciszyć) zależy przede wszystkim od tego, czy i jak duży występuje konflikt między poszczególnymi ścieżkami. Zasadniczo możemy mówić o pięciu rejonach, w których mogą występować konflikty i są to:

    • RYTM
    • ROZKŁAD CZĘSTOTLIWOŚCI
    • OGÓLNE BRZMIENIE
    • PUNKT CENTRALNY/SKUPIENIA
    • DRAMATURGIA

Jeżeli w którymś z tych pięciu rejonów jakieś ścieżki się ze sobą ścierają i walczą o dominację, uszy (i mózg) słuchacza nie bardzo wiedzą, na czym się skupić, co prowadzi do zmieszania i niejasności. To, z kolei, prowadzi do zmęczenia słuchu, co w rezultacie skutkuje utratą zainteresowania takim utworem. Czyli mówiąc najprościej – uśmiercamy w ten sposób główny cel miksu, jakim jest przyciągnięcie uwagi.

Jak temu zapobiec?

Poprzez dobrze napisany aranż, rzecz jasna. Jeżeli dobrze spiszemy się w tej kwestii, instrumenty same będą się ze sobą odpowiednio sklejać, schodząc sobie z drogi i akcentując najważniejszy w danej chwili element. Jeśli jednak pracujemy z artystami mającymi mgliste pojęcie o tym temacie (bądź pracujemy nad własnymi utworami i nie jesteśmy w tej dziedzinie ekspertami), lubimy eksperymentować z wieloma brzmieniami, pozwalamy, by dany instrument grał przez całą długość trwania utworu zamiast konkretnej sekcji – to wtedy zapewne napotkamy wiele konfliktów, które należy rozwiązać. W tym właśnie miejscu, siedząc na fotelu miksera, możemy podreperować niedociągnięcia aranżacyjne wspierając się wiedzą o kluczowych rejonach wymienionych powyżej. Spróbujmy więc rozbić to na mniejsze cząstki i przeanalizujmy nasze możliwości:

RYTM

Główna rola inżyniera miksu w kwestii przearanżowania, będzie polegała na wyciszaniu bądź odsuwaniu na dalszy plan elementów, które powodują konflikty. Nie tylko pomoże to lepszemu identyfikowaniu instrumentów, ale i pozytywnie wpłynie na dynamikę utworu. Rzadziej będziemy ingerować w strukturę partii, ale i takie sytuacje się zdarzają – szczególnie, jeśli mówimy o konfliktach w zakresie Rytmu.

Konflikty rytmiczne

Występują przede wszystkim tam, gdzie mamy do czynienia z dwoma (lub więcej) elementami, których rolą jest podtrzymywanie rytmu. Ale nie chodzi tu tylko o ścieranie się ze sobą partii perkusji z różnego rodzaju perkusjonaliami, jak shakery czy tamburyny. Niejednokrotnie partia basu, gitary akustycznej, pianina czy innego banjo potrafi przejąć rolę elementu rytmicznego i jeżeli w którymś miejscu w utworze jakiś element zaburza bądź wprowadza alternatywny dla głównego puls – wtedy mówimy o konflikcie. Nawet, jeśli oba elementy grają ze sobą równo, w tym samym tempie, to rozłożenie akcentów czy sam układ (pattern) mogą ze sobą kolidować powodując lekkie zmieszanie słuchacza. W takiej sytuacji warto rozważyć wyciszenie drugoplanowego instrumentu albo manualną poprawę jego pulsu – tak, aby lepiej współgrał z przewodnim motywem rytmicznym. Trzeba tu zaznaczyć, że będą sytuacje, w których celowe rozłożenie akcentów wspierającego instrumentu inaczej niż w elemencie prowadzącym czy też sama struktura partii, będą się bardzo dobrze uzupełniać z pozostałymi elementami rytmicznymi i wtedy oczywiście nie powinniśmy w to ingerować. Rozróżnienie sensownego zamysłu artystycznego od amatorskiego błędu w tym miejscu należy do nas.

ROZKŁAD CZĘSTOTLIWOŚCI

Aranżacja będzie się zawsze lepiej zazębiać, jeśli elementy miksu będą miały trochę miejsca we własnym zakresie częstotliwości. Dla przykładu – jeśli syntezator i gitara grają partie w tym samym (bądź bardzo bliskim) rejonie częstotliwości, rezultatem zawsze będzie konflikt częstotliwościowy i brak separacji między nimi, co oczywiście skutkuje tym, że żaden z tych elementów nie jest dobrze słyszalny w miksie, bo oba instrumenty walczą o swoje (jedno) miejsce. Istnieją na to cztery możliwe rozwiązania:

    • Nagrywać takie partie w innych od siebie oktawach.
    • Dbać o to, żeby te instrumenty nie grały jednocześnie w tych samych miejscach utworu.
    • Zmienić brzmienie jednego z elementów (o tym szerzej w kolejnym punkcie)
    • Sięgnąć w miksie po korektor i wyseparować dla każdego z elementów „własny kąt”.

Kolejność nie jest tu przypadkowa, bo chcę podkreślić, jak ważne jest to, aby już podczas pisania utworu wziąć sobie mocno do serca kwestię aranżacji i ewentualnych konfliktów. Później, podczas miksu, będzie nam o wiele łatwiej o separację i lepszą słyszalność wszystkich elementów.

OGÓLNE BRZMIENIE

Aby jeszcze bardziej dopomóc przejrzystej aranżacji, powinniśmy skupiać naszą uwagę na doborze odpowiednich brzmień. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie w zespole mamy dwóch gitarzystów i obaj używają Gibsona Les Paula oraz identycznych pieców Marshall. Nietrudno się domyślić, że ich partie będą się dość mocno ze sobą zlewały w miksie z uwagi na identyczne (bądź bardzo podobne) brzmienie. Inna sytuacja, to jeden gitarzysta w zespole, który podczas nagrań w studio do każdej partii (rytmicznej, dubla czy solo) używa jednej i tej samej gitary oraz jednego wzmacniacza – im więcej partii nagra, tym większy wprowadzi chaos.

Najlepszym sposobem na odróżnienie od siebie tych partii jest zmiana instrumentu (np. na taki, który brzmi o wiele inaczej niż jego Les Paul, chociażby Fender Stratocaster). Druga możliwość, to zmiana wzmacniacza, kostek gitarowych (stomp-boxów). Jeśli nie dysponujemy alternatywnym instrumentem czy wzmacniaczem, to chociaż przełączmy się na inną przystawkę w gitarze, pomanipulujmy balansem częstotliwości we wzmacniaczu, ustawmy inaczej mikrofon, zmieńmy ilość przesteru, etc. Zawsze możemy zrobić coś, żeby pomanipulować brzmieniem instrumentu, co poskutkuje nie tylko w kwestii przejrzystości aranżu, ale i wzbogaci brzmieniowo nasz miks.

PUNKT CENTRALNY/SKUPIENIA

Każdy utwór ma (przynajmniej mieć powinien) element przewodni, skupiający najwięcej uwagi – ten, na którym słuchacz ma się najbardziej skoncentrować i od którego nie może się uwolnić. Najczęściej będzie to wokal, ale nie zawsze. Czasem będzie to fenomenalna partia bębnów, czasem riff gitarowy, po którym od razu poznamy utwór.

Naszym zadaniem jest przede wszystkim identyfikacja takiego punktu i zadbanie o to, aby nie został w miksie zatracony – np. żeby nie był maskowany przez inne elementy. Nie ma nic gorszego, jak miks bez wyraźnego elementu przewodniego!

DRAMATURGIA

Pisząc utwór należy dbać o to, aby był przede wszystkim interesujący – niczym dobry film. Piosenka musi gdzieś prowadzić, opowiadać historię i powinna odzwierciedlać dynamikę zdarzeń – prowadzić do punktu kulminacyjnego przechodząc przez momenty mniej lub bardziej napięte. Wszystko po to, aby słuchacz czuł się wciągnięty w tą opowieść, a dramaturgia dobrze zbudowanego i zaaranżowanego utworu powinna dyktować mu to, jak powinien utwór odbierać.

Naszym zadaniem w tym miejscu jest zadbanie o to, aby sekcje utworu odpowiednio w siebie „wpadały”, prowadziły dokądś i wywoływały emocje – możemy to osiągnąć dzięki gęstszej aranżacji w tych bardziej napiętych momentach, a podczas miksu możemy to jeszcze bardziej podkreślić automatyką głośności poszczególnych elementów bądź całych sekcji.

Podsumowanie

Jak widzicie, nawet inżynier miksujący nagrany już materiał, musi posiadać sporą wiedzę muzyczną, a w szczególności tą dotyczącą aranżacji. Jest to bardzo istotny element dobrego miksu, który daje nam o wiele lepszy start i w rezultacie – finał. Poza tym, nigdy nie wiemy, z jakimi ścieżkami przyjdzie nam pracować, a mając wiedzę i doświadczenie w tym zakresie, możemy do pewnego stopnia podratować słabiej zaaranżowaną piosenkę. Chcę tylko kolejny raz podkreślić, że o dobry aranż należy dbać od samego początku, a nie polegać na inżynierze miksującym materiał po fakcie. Nie możemy od niego oczekiwać, żeby wykrzesał z utworu elementy, które się nie pojawiły, a pojawić się powinny.

W kolejnej części przedstawię Wam jeszcze 5 elementów, które należy wziąć pod uwagę podczas aranżowania utworów i przedstawię najważniejszą zasadę aranżacji. Do rychłego!

Zostawić komentarz ?

27 Komentarze.

  1. remaztered

    Czuje sie wciagniety przez tę piosenkę…
    tzn artykuł.

  2. świetny wpis, bardzo mi brakowało czegoś o tworzeniu muzyki! teraz wiem, że do swoich utworów zabierałem się trochę od (przysłowiowo mówiąc) du*y strony 🙂

    • Każdy utwór warto jednak trochę przemyśleć. To się odpłaci…

  3. rufinmusic

    Jak zwykle ciekawy artykół 😀 Ja własnie uzywam jednej gitary i zawsze “bawię sie” częstotliwościami 😈

    • Polecam zabawę brzmieniami, bo to jest jeszcze lepsze!

    • rufinmusic

      No to zawsze w pierwszej kolejności, ale jak 😉 mi pasuje brzmienie jakiegoś np.e-piano, smyczków, czy synth i jeszcze się kłóci z gitarą, to pozastaje EQ

  4. Igorze, genialne. Czegoś takie mi brakowało, krótko i rzeczowo co jest ‘grane’ i jak to naprawić. Czekam z niecierpliwością na następne treści z zakresu aranżacji. Przy okazji nie wiem czy masz taki plan ale moim zdaniem dobór instrumentów jest kluczowy w tym temacie, pytanie brzmi czy masz może zamiar szerzej omówić te zagadnienia?

    I pytanie jeszcze jedno a w zasadzie kilka: skoro gitara i klawisze się zlewają częstotliwośiowo, skąd wiedzieć lub jak badać które instrumenty w danym momencie pokrywają się pod tym względem? Jest to wynik doświadczenia czy może są jakieś reguły typu “nie łączyć tego z tym”? Czy może wykonywać analizę spectrum i na tej podstawie określać dobre złożenie instrumentów?

    • jak się ma wprawę to “analizę spektrum” można zrobic “na słuch” 😛 Jak robisz muzykę to słyszysz co mniej więcej zajmuje te same pasma i jak uznasz że jest przeładowane któreś z nich, to ucinasz na eq( jedna z metod o jakich mówił Igor w ostatniej kolejności ). A ścisłe reguły nie łączyć tego z tym to według mnie nieporozumienie. Ten co składa utwór w sensie doboru instrumentów i całej kompozycji robi to tak żeby brzmiało dobrze, a robi to się metodą doboru,kombinowania.

    • Czyli jednak przez doświadczenie na to wygląda. Mi chodziło bardziej o hipotetyczną sytuację w której np. mamy 2 instrumenty grające razem i coś nie gra, nie pasuje. Zakładam że brzmieniowo rozdzielnie są ok. I teraz kiedy powinienem ciąć je na EQ a kiedy uznać, że trzeba je zmienić mimo że osobno brzmią super.

      Ja osobiście nie wiem czy miałbym motywacje do badania każdego śladu przez analizę sprctrum. Wolę tak jak napisałem robić to na “słuch” ale z drugiej strony czy nie istnieje jakieś “inżynierskie” podeście do tego tematu?

    • Paweł ma jak najbardziej rację. Poza tym, takie rzeczy, jak dobór instrumentu czy brzmienia robi się przecież na etapie pre-produkcji, zanim jeszcze zaczniesz nagrywać. Zaznajom się (chociaż wstępnie) z tym, jakie instrumenty zajmują które pasma, rozplanuj jak chcesz te pasma wypełnić, żeby później się nie zmagać za bardzo w miksie. Jak masz gęsto, to tak czy inaczej będziesz musiał ciąć, bo miks ma tylko 100%, które trzeba wypełnić, nie więcej. Bez rozsądnego rozplanowania, zaaranżowania i ujmowania “zbędnych” pasm później w miksie miałbyś chaos i wszystkiego za dużo.

    • rufinmusic

      Tak jak napisał Paweł, tnij, albo podbijaj czestotliwości, tak aby dwa instrumenty (te które się pokrywają – grają w jednym paśmie) dobrze brzmiały razem, jako mix. Nie ważne, że solo bedzie płasko, wąsko, za nisko, za wysoko 😯 Mają dobrze brzmieć razem, przecież o to chodzi w miksie 😀

    • Dzieki wielkie za wszystkie odpowiedzi. To jeszcze pytanie ponieważ Igor napisał ” Zaznajom się (chociaż wstępnie) z tym, jakie instrumenty zajmują które pasma, rozplanuj jak chcesz te pasma wypełnić”. OK. Więc skąd wziąć taką informacje jakie pasma zajmuje przykładowo fortepian a jakie duduk itd? Możecie polecić jakiś sensowny i składny materiał dydaktyczny z tego zakresu?

    • O! Dzięki wielkie! Jesteś niezastąpiony Igorze:) To jeszcze na zamknięcie tematu zapytam o jedno. Powiedzmy ze z tego typu źródeł mam info o instrumentach powszechnie znanych. Ponieważ pracuje na wirtualnych instrumentach w większości i często zdarza mi się używać/tworzyć dźwięki które nie występują w rzeczywistości. Jak w takim wypadku sobie z tym poradzić? Myślałem o zakupie Pro-q, on chyba z tego co widziałem pokazuje spektrum od kopa. Alternatywnie nie ma na to tańszych rozwiązań ? 😛

    • Przede wszystkim – słuchaj. Podpierać się możesz analizatorami widma, których jest sporo, nawet darmowych. Popatrz na ten spis:
      https://zakamarkiaudio.pl/2011/07/darmowe-wtyczki-vst-rtas-au.html

  5. No i oto chodzi w miksie, żeby uszczuplać brzmienia, ponieważ słuchamy miksu jako całości. Człowiek słuchając jakiegokolwiek brzmienia odczuwa przyjemność, gdy dźwięk zajmuję całe spektrum. Ale teraz jest taki myk : Przy słuchaniu samego np. e-piana jest git jak jest “szerokie” w spektrum, ale jak je połączymy z wszystkim innym w miksie to tym “dźwiękiem” które ma zapełnić całe spektrum i czego oczekuje nasze ucho już nie jest samo e-piano tylko calusieńki utwór, a więc bez żalu tniemy skurczybyka bo wiemy że na to miejsce wskoczy coś innego i pasmo nadal będzię zapełnione. 😀

    • oczywiście momenty gdzie jest bardziej wąsko też są dobre, żeby nie męczyć monotonią, ale takie momenty gdzie góra środek i dół się uzupełniają jest niemal niezbędny.

    • A co do twojego problemu jeszcze możesz kombinować z panoramą na przykład.

  6. bardzo dobry art. od pewnego czasu zaczalem sie bardziej zastanawiac nad tym co gdzie i kiedy ma grac zeby nie bylo balaganu. fajnie ze to nam usystematyzowales. czekam na wiecej!!!

  7. Nie na temat ale z zakresu loud war.
    Steinberg wypuscil nowa darmowa wtyczke SLM 128 Loudness Metter.
    Do pobrania tu:
    http://www.steinberg.net/en/products/nuendo/slm_128_loudness_meter.html

    • Dzieki za cyne, Wak.
      Na przyszlosc tylko bym prosil o umieszczanie komentarzy pod odpowiednim wpisem 🙂 Jest przeciez na blogu artykul o darmowych wtyczkach.

  8. troszeczkę offtopowo, ale czy uważasz drogi Igorze, że windows xp jest systemem bardziej przyjaznym komponowaniu muzyki w DAW-ie i obrabianiu dźwięków? Czy jednak Win 7?

    • Ja nie odczułem jakiejś znaczącej różnicy po przesiadce z XP na Win7. System akurat nie jest tutaj decydujący.

  9. KrisUlfer

    W pełni zgadzam się z Igorem odnośnie ogromnej wagi aranżacji. Tworzę muzykę industrialną, bazującą głównie na brzmieniach syntezatorów i sampli. Na początku wielokrotnie natrafiałem na konflikty aranżacyjne i mogę podać kilka moich porad dotyczących syntezatorów i nawiązujących do tego o czym wspomniał Igor 🙂 .

    Jak wiadomo, częstą bolączką są konflikty częstotliwościowe bo syntezatory lubią czasem zająć sporo miejsca w spektrum. Mam na to następujące sposoby:

    1. Nagrywanie partii w innych oktawach. Kiedyś wyczytałem na jednym z zagranicznych forów ciekawą wskazówkę – w jednej oktawie w tym samym czasie niech gra tylko jeden instrument. Ktoś ładnie ujął to w skrócie jako ‘thinking in octaves’.
    2. Dbanie o to aby konfliktujące partie nie grały w tych samych miejscach w utworze: 100% pewności że nie będzie między nimi konfliktów i dodatkowo możemy zyskać urozmaicenia w aranżacji 🙂 .
    3. Zmiana brzmienia jednego z elementów. W przypadku syntezatorów mamy duże pole do popisu, bo dobrze znając dany syntezator mamy pełną kontrolę nad powstawaniem barwy dźwięku. Brzmienie można zmienić np. przez odpowiednie ustawienie oscylatorów (rodzaj fali dźwiękowej, różne wysokości tonów oscylatorów, modulacja FM, RM itd.) albo poprzez odpowiednie ustawienie obwiedni ADSR – np. na jednym instrumencie gramy długie dźwięki typu pad a na drugim krótkie punktowe rwania typu pluck lead :-). Bardzo duży wpływ na brzmienie mają też wbudowane filtry w syntezatorach. Można np. jedną ze ścieżek przesunąć w tył miksu wycinając wysokie częstotliwości przez ustawienie FREQUENCY CUTOFF stosunkowo nisko lub na jednej ustawić tryb High Pass a na drugiej Low Pass. Parametrem RESONANCE/Q można nieznacznie podbijać daną częstotliwość.
    4. Suwaki głośności na mikserze i panorama. Z pozoru prozaiczne i mało atrakcyjne parametry a niesamowicie ważne. Samym poziomem głośności możemy załatwić wiele problemów z naszymi śladami (np. dźwięk pad może być ściszony jako że idzie w tle i sprawia wrażenie oddalonego od nas podczas gdy motyw przewodni grany jest w wyższych rejestrach i jest głośniejszy) a panoramą rozmieścić instrumenty “obok siebie”.
    5. Użycie korektora. Akurat po korektor zawsze sięgam na samym końcu aby właśnie wyciąć jakieś tam pozostałe piski czy zgrzyty między instrumentami. Jeśli udało Wam się stworzyć przejrzystą aranżację to ten etap nie powinien przysporzyć problemów.

    Na koniec jeszcze jedna uwaga 🙂 . Zwróćcie uwagę na kompozytorów muzyki klasycznej i przesłuchajcie analitycznie jakieś utwory Bacha czy Mozarta. Oni nie mieli dostępu do narzędzi typu korektor czy kompresor i podczas komponowania musieli właśnie sporo myśleć nad doborem brzmień aby nie było między nimi konfliktów. Wiadomo że np. kontrabas i skrzypce świetnie się wzajemnie separują w miksie, ale jeśli każemy dwóm grupom skrzypiec grać w tym samym czasie jakieś partie to wtedy łatwiej o potężny konflikt brzmieniowy i rytmiczny :-). Kiedy wsadzasz do kawałka wiele gryzących się ze sobą partii to zastanów się czy nie popełniasz właśnie tego błędu 🙂 .

Zostaw komentarz