Produkcja Wokali, Cz. 2 – Duble, Podbitki i Wokale Grupowe

W poprzednim artykule rozmawialiśmy o dwóch bardzo popularnych formach wzbogacania warstwy wokalnej produkowanych utworów, czyli o Chórkach i Harmoniach, a dziś przyszedł czas na poznanie pozostałych trzech.

Znajomość tych wszystkich form powinna dać Wam narzędzia do tworzenia naprawdę dobrych aranżacji, które są podstawą porządnie brzmiących utworów.

Ale o tym na pewno porozmawiamy jeszcze przy innej okazji. Przejdźmy teraz do dzisiejszego tematu.

III. DUBLE

Dubel to nic innego, jak ponowne nagranie tej samej partii w możliwie najbliższy oryginałowi sposób na oddzielnej ścieżce. Proszę tylko odróżnić dubla od skopiowania oryginalnej ścieżki – to NIE jest to samo…

Całe piękno nagrywania dubla polega na tym, że on zawsze będzie się jakimiś szczegółami różnił od partii prowadzącej, a kopiowanie i wklejanie tej kopii na nowy ślad nie ma z dublowaniem nic wspólnego – będziemy mieli po prostu ten sam ślad trochę głośniej, co jest oczywiście działaniem absurdalnym i bezsensownym – po to mamy suwak przy każdej ścieżce, żeby decydować o jej głośności, nie potrzeba nam marnować na to dodatkowego śladu… Ale do rzeczy.

Możecie się zastanawiać nad tym, po co w ogóle nagrywać duble. Celowo piszę w liczbie mnogiej, bo czasem ponowne nagrywanie partii głównej ma miejsce dwa, a nawet i trzy razy. Są to rzadkie przypadki, ale warto mieć świadomość tego, że i tak czasem można spróbować.

Dzięki temu, że nagramy 2 czy 3 identyczne partie na oddzielne ślady, uzyskamy zwykle trochę tłustsze, grubsze i intensywniejsze brzmienie, ale… nie zawsze. Jeśli zrobimy to nieumiejętnie (czy raczej – jeśli wokalista nie podoła wykonaniu tych partii w możliwie bliski oryginałowi sposób), to wprowadzimy do utworu tylko niepotrzebny chaos. Poza tym, nie w każdym kawałku jest na to miejsce, do nie każdej piosenki to pasuje, nie zawsze brzmi to ciekawie. Dlatego radzę Wam się wystrzegać czyichś porad brzmiących mniej więcej tak: „Ja zawsze nagrywam wokal główny i dwa duble i jest dobrze”. No i pewnie jest, jeśli w kółko nagrywasz ten sam kawałek… Pisałem powyżej, jak to działa.

Jak dobrze nagrać dubla?

Jeśli zależy nam na osiągnięciu odpowiedniego efektu dublowania, nie powinniśmy nic zmieniać w ustawieniu wokalisty względem mikrofonu, samego mikrofonu, samego wokalisty czy czegokolwiek innego. Najlepiej nagrać dubla od razu po nagraniu głównej linii. Ten specyficzny, lekko „chorusowy” efekt uzyskamy tylko wtedy, gdy partie będą do siebie bardzo mocno podobne. Wystarczy, że zmienimy jeden składnik toru nagrania i już możemy zapomnieć o powalającym dublu.

Druga rzecz, to oczywiście frazowanie, czyli równe akcentowanie wyrazów, intonowanie fraz, te same początki i końcówki słów, czyli ogólnie mówiąc – musimy tego dubla nagrać niemal identycznie pod każdym względem, bo tylko wtedy będziemy zadowoleni. Sytuacja ta bywa dla niektórych wokalistów dość trudna, szczególnie dla raperów, którzy niejednokrotnie wypowiadają siedem słów na sekundę i idealne trafienie w każdy wyraz czasem graniczy z cudem. Jednak to właśnie ta kwestia decyduje o porządnym brzmieniu takiego zabiegu. Jeśli frazy są zaśpiewane nierówno albo dubel się notorycznie spóźnia czy za szybko urywa końcówki, to mamy trzy wyjścia:

    • Dać wokaliście trochę czasu na poćwiczenie (zalecane)
    • Odpuścić lub przełożyć nagrywanie dubli (rozsądne)
    • Pozwolić nagrać dubla najlepiej, jak wokalista potrafi, a niedociągnięcia poprawić w DAW narzędziami do edycji (mozolne i zalecane tylko wtedy, gdy nie ma innego wyjścia)

Ostatnia kwestia, to podobnie, jak w przypadku harmonii – częstotliwość występowania partii zdublowanych na przestrzeni kawałka. Trzeba przemyśleć, w jakim celu tego dubla chcemy nagrać – czy żeby podkreślić i wytłuścić jakieś partie (np. sprawić, żeby refren brzmiał trochę potężniej), czy może chcemy, żeby wokal brzmiał w ten charakterystyczny sposób tylko w zwrotkach, a refreny były mega surowe, bez dublowania?

Różnica w porównaniu z harmoniami polega też na tym, że czasem nagrywa się dubla nawet do całego utworu, ale wtedy nie ustawia się go aż tak głośno względem oryginału (z reguły w okolicach 6dB mniej lub jeszcze niżej) i cały wokal brzmi wtedy dość grubo, acz z mniejszym natężeniem tego charakterystycznego, „pływającego” dźwięku. Mało tego, wszelkie proporcje pomiędzy dublem i głównym, jak i miejsca pojawiania się dubla w utworze są tak elastyczne, że ciężko tu mówić o jakichś sztywnych regułach, więc możecie puścić wodze fantazji, ale żeby móc zachować przy tym choć odrobinę zdrowego rozsądku, wsłuchajcie się najpierw w profesjonalne produkcje i spróbujcie wyłowić, jak i gdzie dubluje się partie, żeby uzyskać ciekawe efekty.

IV. PODBITKI

Ten sposób króluje oczywiście u raperów, którzy uwielbiają „podbijać” (akcentować, wytłuszczać, podkreślać) konkretne frazy, słowa, czasem całe zdania. Polega on zwykle na dogrywaniu na oddzielne ślady dwóch lub więcej powtórzeń motywu głównego wokalu, co ma służyć podkreśleniu ważności słów czy momentu w utworze, często podbitki padają tylko na same rymy, ale też nie ma na to reguły.

Podobnie, jak w przypadku dubli, mile jest widziane, gdy frazowanie jest dość dokładne, aczkolwiek nie jest to w przypadku podbitek aż tak konieczne, bo delikatne odchylenie od głównego wokalu nadaje trochę więcej naturalności.

Dość często zdarza się, że podbitki wykonywane są przez inne osoby, ale nie oznacza to, że jeden wokalista nie może nagrać wszystkiego sam. Wydaje mi się tylko, że jeśli mamy więcej niż jedną osobę przed mikrofonem, kawałek może nabrać trochę więcej barw.

Akurat wokale rapowane pozwalają na więcej elastyczności z uwagi na nieśpiewny charakter, stąd w podbitkach dopuszcza się zwykle luźną intonację czy nawet artykulację – tu liczy się bardziej żywiołowy charakter, a nie wypolerowany i idealny sound.

Jak potraktować podbitki w miksie?

Przede wszystkim warto jest je trochę „odsunąć” od wokalu głównego, czyli rozstawić po bokach panoramy, ale niekoniecznie skrajnie. Warto jest na pewno dodać im lekkiej przestrzeni (np. innej niż wokalowi głównemu), żeby jeszcze bardziej je odróżnić od linii prowadzącej i oczywiście ustawić trochę ciszej niż główny głos. Resztę rzeczy trzeba będzie zrobić w oparciu o kontekst utworu i zamierzenia oraz cele, jakie mają te podbitki spełniać.

V. WOKALE GRUPOWE

Ostatni ze sposobów wzbogacania wokalu, o którym chciałem wspomnieć. Często mówi się o nich „Gang Vocals”, bo ich istotą jest dopuszczalny chaos, bałagan, niedokładność, żywiołowość, fluktuacje i niespójności w wysokości śpiewanych dźwięków i dalekie od perfekcyjnego frazowanie. Na myśl od razu przychodzą stadionowe okrzyki czy skandujący tłum. Na tym to mniej więcej polega.

Jak nagrać takie wokale?

Bardzo prosto. Zazwyczaj zbieramy jak najwięcej ludzi, którzy są obecni w studiu (łącznie z panią sprzątaczką i konserwatorem klimatyzacji, który akurat przyjechał zrobić serwis), wrzucamy ich wszystkich do największego pomieszczenia, ustawiamy w kółeczku i wstawiamy w środek parę mikrofonów. Jeśli nie dysponujemy dwoma sztukami, możemy z powodzeniem użyć jednego mikrofonu, najlepiej takiego, który ma możliwość pracy z charakterystyką dookólną. Dobrze by było, żeby każdy użyczający głosu miał swoją parę słuchawek, ale nie jest to jakiś sztywny wymóg. Zawsze można wyznaczyć jedną czy dwie osoby ze słuchawkami, żeby dyrygowały resztą. Wykonanie nie ma być perfekcyjne, może być delikatnie nierówne, a nawet dopuszczalne są jakieś małe fałsze u którejś osoby, ponieważ “moc grupy” i tak zwycięży (to mniej więcej ta sama zasada, jak śpiewanie tłumu – nawet jeśli niektórzy członkowie nie mają pojęcia, co to jest śpiewanie w tonacji, to ktoś słuchający tego tłumu z odległości bez problemu wychwyci właściwą melodię).

Warto też zadbać o dobre frazowania, no – przynajmniej przyzwoite. Tu ma być energia i żywioł. Takie wokale i tak z reguły chowa się troszkę bardziej w miksie, ale nie oznacza to, że mimo ich luźnego charakteru, mamy zupełnie zignorować wszystkie zasady.

Czasem taki gang wokalistów potrafi genialnie „podnieść” refren czy dodać skrzydeł wcześniej za mało emocjonującemu momentowi kulminacyjnemu.

Podsumowanie

Możliwości jest naprawdę sporo i tylko od naszej inwencji zależy, gdzie i w jaki sposób zdecydujemy się danej metody użyć. Ze swojej strony polecam Wam jak najczęściej próbować – jeśli tylko raz na pięć zadziała, to przecież nic się nie stanie. Przynajmniej będziecie mieli spokój, że spróbowaliście i nikt Wam nie będzie zarzucał zapierania się w stylu: „to na pewno nie zadziała”.  Mnóstwo fajnych i ciekawych rzeczy powstało w nagraniach tylko dlatego, że ktoś odważył się zrobić coś, co nie było powszechnie stosowane i chwała im wszystkim za to. Inna sprawa, że większość z tych metod jest często używana, tylko że różne gatunki wymagają różnej intensywności ich używania, ale to już jest coś, co musicie odkryć samemu analizując różne nagrania (nie tylko swoich ulubionych artystów i ze swoich ulubionych kręgów muzycznych). Mam nadzieję, że podczas kolejnych swoich produkcji rozważycie wprowadzanie takich „pobocznych” motywów wokalnych, o których wspomniałem w obu częściach tego artykułu, bo wierzcie mi – one naprawdę potrafią dodać utworom +50 do czynnika „Oh, wow!”

Zostawić komentarz ?

26 Komentarze.

  1. remaztered

    Zwiezle i na temat 🙂

    Troche nawiazujac do tematu, polecam przylaczyc sie do akcji nagrania naszego narodowego hymnu. Link nie trudno znaleźć.

  2. Bardzo dobry artykuł, głównie dla raperów, dodam jeszcze że tzn duble mogą być wykorzystane nie tylko do wzmocnienia wokalu czy dla jakiegoś efektu, a też dla wyboru lepszej ścieżki w miksie z pośród kilku nagranych.

  3. Z Twoich dwóch wpisów widać, że z samego wokalu można zrobić multum rzeczy i sto tysięcy kombinacji 🙂

    • Nie inaczej 😉

    • zapewne ogranicza nas tylko wyobraźnia 😀

    • Niejednokrotnie zapewne.

    • ze swojego doświadczenia zauważyłem, że dość ciężko zrobić “tłusty” wokal bez dubli, bo wtedy trzeba w pewnym sensie robić “czary-mary” korektorem, lecz jak już się zrobi na pojedyńczym wokalu, to według mnie brzmi świetnie. czysto, naturalnie i bez żadnych “zakłóceń” i łatwiej go wtopić w instrumenty. nie wiem czy mam dobre myślenie, ale tak mi się wydaje.

    • wg. mnie to zależy od utworu – w jednym będzie pasował wokal pojedynczy, a w innym jakieś urozmaicenie będzie strzałem w dziesiątke.

    • wiem wiem, tylko chodzi mi teraz głównie o wtopienie wokalu w głąb muzyki 🙂

    • To zawsze jest kwestia kontekstu – raz pasuje, raz nie.

  4. ofensywnyrondel

    jakiś czas temu robiłem miks kawałka gdzie dubel był dograny..szeptem. Dodawało to charakterystycznego brzmienia, ale walka z deesserem była większa niż zazwyczaj.

    • To tez ciekawy motyw. Mniemam, ze ten szept byl ciszej w miksie, wiec mozna go bylo troche drastyczniej tym de-esserem potraktowac.

  5. Witam, wszystkich a przede wszystkim Ciebie Igorze, od jakiegoś czasu przeglądam bloga, wręcz chłonę. Dziękuje. Jestem dobrym przykładem człowieka, który myślał,
    że graty same zagrają, niestety czekał mnie zimny prysznic, ale dzięki Tobie zaczyna to wszystko współbrzmieć.
    Dzięki, na początek wystarczy, kolejne moje wpisy będą już bardziej konstruktywne i na temat.

    • To jedna z pierwszych rzeczy do zapamietania – graty nigdy same nie zagraja 😉

  6. Jeśli mamy do obróbki, zmiksowania wokal, jedną jego ścieżkę, a chcemy aby wokal zabrzmiał bardziej “tłusto” – czyli tak jakby z dublami, można spróbować zrobić taki oto myk…otóż otwieramy tę ścieżkę wokalna w Celemony Melodyne (ja akurat z tego właśnie softu korzystam, ale tu jest pełna dowolność – co kto lubi)), i kopiujemy go powiedzmy 2 razy. Oczywiście w takiej postaci nie uzyskamy nic innego, niż to, co Igor napiał, czyli głośniejszego śladu, ale…
    Jeśli główny ślad zostawimy, a drugi i trzeci, które będą rozwalone w panoramie potraktujemy narzędziem “PITCH MODULATION i PITCH DRIFT” , charakter tych “dubli” bedzie nieco inny niż głównej ścieżki. Potem, podczas miksowania, jeśli te pseudo duble przesuniemy odpowiednio – jedna o kilka milisekund przed główny ślad, drugi “dubel” wokalny kilka milisekund ZA główny ślad,oraz rozstawimy je odpowiednio w panoramie, można uzyskać dosyć ciekawe rezultaty, zbliżone do takich, jakie uzyskalibyśmy mając faktycznie nagrane 3 ściezki wokalu…

    To jest pewien sposób, ale trzeba samemu poeksperymentować…U mnie to się często sprawdza…

    Pozdrawiam…
    Igor, jak zwykle świetna robota…

    • No, to też jest dobry motyw, choć zauważyłem że dogrywanie nowych ścieżek jakby lepiej brzmi jak się postaramy ( czasami dopiero za 20 podejściem uda się zrobić dobry take ).

  7. Zawsze ścieżki zaśpiewane lepiej zabrzmią niż te “kombinowane” 🙂 Lecz czasami mając jedna tylko, można spróbować z tego coś ukręcić 🙂

  8. Przydalo by sie cos na temat “pitch correction”

  9. Hmm, przyznam szczerze, że jestem entuzjastą podbijania wokalu przez inna osobę niż główny wokalista. Szczególnie jeśli głosy różnią się tonacją, np. gdy do śpiewanego wokalu dodaje się podbicie śpiewane przez kobietę.
    Bardzo podoba mi się tutaj Vavamuffin, gdzie wszyscy trzej mają bardzo odmienne głosy, i np. wysoki “cieniutki” wokal Reggaeneratora jest podbijany przez niski, basowy głos Gorga, poezja. Niezwykle ciekawe brzmienia wychodzą przez takie kombinacje 😉

    • To zawsze jest dobra opcja, zgadzam się. Jeśli mamy mozliwość, to warto skorzystać z barwy głosu innej osoby.

  10. No i ja ćwicze miesiąc i kurde ciągle jest nierówność między jednym a drugim wokalem, nie jest to równo i to mnie doprowadza do szału, ale ćwicze, “chyba” widzę minimalną poprawe ale nw czy to nie jest tylko wrażenie… ;/

  11. a jak wtedy robić mix i master jak ma sie na jednej scieżcie paru wokalistów ? nie ma uniwersalnych ustawien

    • nigdy idealne nie nagrasz 🙂 potem to sie ustawia zawsze minimalnnie jest różnica ale jak potem to wyrównasz wyciszysz 2 scieżke to tego tak nie słychać,zobacz sobie acapelle znanych raperów to tam ładne to słychać 😆

Zostaw komentarz