Jak Uzyskać Dobre Brzmienie Wokalu? Cz. 2

W poprzedniej części artykułu przyjrzeliśmy się temu, co i jak dobrać do nagrywanego wokalu oraz jakie kwestie przy tym rozważyć, a dziś dowiemy się tego, gdzie i w jaki sposób ustawić samego wokalistę oraz mikrofon, żeby uzyskać możliwie najlepsze brzmienie oraz takie, które będzie pasowało do danego utworu.

Możecie pomyśleć, że tak subtelna rzecz, jak odległość artysty od mikrofonu czy kąt nachylenia membrany względem ust wokalisty mają niewielkie znaczenie i niestety będziecie się grubo mylić.

Są to zbyt często ignorowane aspekty, a jak się okazuje, powinny być one równie dokładnie rozpatrywane, jak dobór samego mikrofonu.

Ale po kolei…

Jak znaleźć i zachować odpowiedni dystans wokalisty od mikrofonu?

Jako punkt startowy możemy zacząć od umieszczenia wokalisty w odległości rozpostartej dłoni – mierząc od ust do membrany (tak, aby kciuk dotykał ust, a mały palec mikrofonu). Będzie to około 20cm. Aby wokalista zachował ten dystans podczas wykonywania swojej partii, możemy na podłodze przykleić taśmę (lub położyć niebieską linijkę, jeśli mamy perski dywan…). Czasem jednak to trochę za mało, bo większość wokalistów ma niestety nieznośną tendencję do niekontrolowanego poruszania głową w przód i w tył (co jest akurat czasem potrzebne do kontrolowania dynamiki, ale my nie o tym teraz…). Aby jeszcze lepiej zabezpieczyć się przed zatraceniem tej odległości, warto umieścić pomiędzy ustami wokalisty, a mikrofonem pop-filtr, który będzie stanowił swego rodzaju barierę. Musimy tylko napomknąć o tym naszemu śpiewakowi.

Z takim ustawieniem możemy zrobić próbne nagranie i zweryfikować, czy taka odległość nam odpowiada. Jeśli uzyskujemy zbyt „bliskie” brzmienie i dodatkowo efekt zbliżeniowy produkuje za dużo niskich częstotliwości, warto rozważyć zwiększenie tego dystansu (korygując także odległość pop-filtra). Należy jednak przy tej okazji pamiętać, że wydłużenie tego dystansu spowoduje wychwycenie przez mikrofon większej ilości odbić z pomieszczenia. Jeśli nie jest ono odpowiednio zaadaptowane, jesteśmy zmuszeni pójść na kompromis i znaleźć najodpowiedniejszą w danej sytuacji odległość – pomiędzy zbyt bliskim, a zbyt ambientowym brzmieniem.

Jak odpowiednio ustawić mikrofon?

Zbyt często popełnianym błędem podczas ustawiania mikrofonu jest… jego nieodpowiednie ustawienie lub w ogóle pominięcie tej kwestii. Początkujący realizatorzy zwykle ustawiają go membraną na wprost ust wokalisty – tak, żeby „wyglądało” dobrze. A to zupełnie nie o to chodzi…

Zwykle przy takim ustawieniu, większość mikrofonów wychwyci dużo mlaśnięć, podmuchów powietrza (nawet z użytym pop-filtrem mocny podmuch zabrzmi nienaturalnie), sybilantów, etc, co automatycznie zostanie zakwalifikowane, jako słabo brzmiący wokal. A podstawą dobrego brzmienia nagranej ścieżki jest brak tych podręcznikowych błędów… I jak się okazuje, można je w dość prosty sposób kontrolować dzięki odpowiedniemu ustawieniu mikrofonu i chwili eksperymentów. Dla jasności tylko – czasem takie ustawienie “na wprost” oczywiście się sprawdzi (zwłaszcza, jeśli dysponujemy porządnym mikrofonem), ale my teraz nie o tym…

Oto kilka przydatnych wskazówek:

    • Umieszczamy mikrofon lekko powyżej ust (np. na wysokości nosa) wokalisty, co sprawi, że podmuchy powietrza będą wędrowały tuż pod membraną mikrofonu.
    • Podnosimy mikrofon jeszcze wyżej (na wysokości oczu lub czoła) i kierujemy go tak, aby membrana „celowała” w usta wokalisty. Oprócz eliminacji podmuchów, możemy także ograniczyć ilość wyłapanych mlaśnięć oraz „nosowego” charakteru głosu – o ile mamy z takim problem. Pamiętajcie tylko o tym, że wokalista ma w tym przypadku śpiewać „przed siebie”, bo inaczej cała koncepcja traci jakby sens…
    • Jeśli przy którejś z pozycji mamy nadal problem z głoskami wybuchowymi, możemy odsunąć mikrofon trochę dalej lub lekko wyżej.
    • Jeżeli ciągle doświadczamy kłopotów z głoskami wybuchowymi albo sybilantami, możemy przekręcić mikrofon lekko w bok – tak, aby membrana skierowana była lekko w stronę któregoś ucha (nie ma znaczenia czy lewego, czy prawego…)
    • Jeśli efekt zbliżeniowy lub głoski wybuchowe cały czas sprawiają nam problemy, możemy zmienić charakterystykę mikrofonu z kardioidalnej na dookolną. Musimy się jednak liczyć z tym, że znów jakość adaptacji pomieszczenia będzie miała tu niemały wpływ na podchwycenie przez membranę odbić z pomieszczenia.
    • Jeżeli nasz śpiewak ma problem z zachowaniem dystansu czy odpowiedniego kąta względem membrany, zawsze możemy zastosować stary trik i oprócz ustawienia mikrofonu właściwego, możemy ustawić drugi mikrofon (taką podpuchę) na wprost jego ust i poinstruować artystę, że ma się ustawić tak, jakby śpiewał do tego drugiego mikrofonu (którego oczywiście nawet nie musimy podłączać – to ma być swego rodzaju kotwica dla zachowania odpowiedniej pozycji)

Nieraz zapewne widzieliście zdjęcia mikrofonów wiszących do góry nogami (kapsułą w dół) i mam nadzieję, że zastanawialiście się, dlaczego tak się robi. Sytuacja tyczy się zwykle mikrofonów lampowych, ale wcale nie robi się tak dlatego, żeby nie wiadomo jak super-modnie to wyglądało, tylko z bardzo praktycznych powodów:

A/ Ciepło, jak wiadomo, wznosi się ku górze, więc wraz z używaniem mikrofonu lampowego podczas sesji i nagrzewaniem się lampy, wpływałoby to na temperaturę membrany, która w rezultacie zmieniałaby brzmienie, które byśmy uzyskiwali. Odwracając mikrofon kapsułą w dół pozwalamy ciepłu emanować do góry pomijając kapsułę leżącą poniżej i zachowując stałe brzmienie przez całą sesję.

Tu jeszcze tylko krótka dygresja – jeśli korzystacie ze sprzętu lampowego (nie tylko z mikrofonu), pamiętajcie, że należy go włączyć na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem jego eksploatacji – lampy próżniowe muszą osiągnąć odpowiednią temperaturę, abyśmy mogli w pełni wykorzystać ich walory brzmieniowe.

B/ Takie umiejscowienie mikrofonu (nie tylko lampowego) sprawia, że niektórzy wokaliści odruchowo kierują głowę lekko ku górze, co udrażnia drogi oddechowe i skutkuje lepszym przepływem powietrza, czyli bardziej płynnym i łatwiejszym oddychaniem, co z kolei daje nam lepsze wyniki. Spróbujcie wydobyć z siebie możliwie najniższy dźwięk mając głową podkuloną do klatki piersiowej i nie przestając mruczeć zacznijcie unosić głowę ku górze – zauważacie różnicę w łatwości wypychania powietrza i lepszym, czystszym dźwiękiem…?

C/ Taka pozycja (do góry nogami i lekko ponad poziomem ust) zdecydowanie pomaga zniwelować nadmiar podmuchów powietrza trafiających na membranę.

D/ Wokaliście, który ma problem z zapamiętaniem słów, łatwiej patrzeć przed siebie, gdzie może sobie umieścić ściągę

Podsumowanie

Podobnie, jak z nagrywaniem każdego instrumentu, odpowiednie pozycjonowanie mikrofonu ma ogromny wpływ na ostateczne rezultaty. Nieraz napotkacie się na opinię, że manipulacja pozycją mikrofonu jest niemalże tym samym, co stosowanie korekcji… Tym samym, jeśli nie lepszym, bo możemy naprawdę sporo zdziałać w kwestii konturu brzmienia zmieniając ustawienie mikrofonu względem źródła dźwięku bez dotykania żadnych procesorów. A nawet te najlepsze wpływają w jakimś stopniu negatywnie na jakość śladów. Wyobraźcie sobie więc sytuację, że bez dotykania EQ, z pieczołowicie dobranymi pozycjami mikrofonów na każdym z rejestrowanych śladów, uzyskacie świetne brzmienie, zanim przystąpicie do miksu. Do takiej sytuacji powinniśmy dążyć.

W kolejnych artykułach przyjrzymy się jeszcze innym technikom nagraniowym stosowanym w przypadku wokali drugorzędnych – chórków, harmonii i tym podobnych. Obiecuję wtedy zdradzić kilka istotnych szczegółów, które pozwolą Wam uzyskać jeszcze lepsze brzmienie takich śladów.

I na koniec mała zagadka i pytanie do Was – co byście zrobili, gdyby wokalista, którego macie nagrać, oznajmił Wam, że on najlepiej czuje się z mikrofonem w ręku i wtedy, gdy może się z nim poruszać, wyginać czy nawet skakać? Jak byście podeszli do takiego scenariusza?

Zostawić komentarz ?

26 Komentarze.

  1. dał bym mu niepodłączony mikrofon dynamiczny 😉

  2. Lord Kakturion

    Dzięki za kolejne rady 🙂

    @pika
    Niepodłączony mikrofon dynamiczny nie poskutkuje, ponieważ nie pozwoli to na poruszanie sie ani na skakanie.

    Na razie nie mam pomysłów 🙂

  3. @pika To działa, jeśli wokalista i tak jest podstawiony blisko pojemnika. W innym wypadku należy podłączyć i dać mu do ręki sm7. Polecam film Some Kind of Monster, jest tam scena, jak James i Lars właśnie tak nagrywają jakieś próbne wokale.

    • Dokladnie o to chodzi – trzeba zrobic wszystko, co pozwoli na jak najlepsze wykonanie. Poinstruowac trzeba wokaliste, zeby staral sie trzymac w miare staly kat i dystans i niech sobie nawet po suficie chodzi z tym mikrofonem.

  4. remaztered

    Niech nagrywa do dynamika, ktorego trzyma w reku, jesli by to skutkowalo najlepszym wykonaniem.

  5. ja bym mu dał na mikrofon gąbkę, czy nawet dwie, by zlikwidować popy i prosił go by miał w miarę stałą odległość mikrofonu od ust, i pokazał w jakiej pozycji ma mniej więcej trzymać. to tak ogółem 🙂

    • Z praktyki scenicznej powiem Ci, że gąbka jako pop filtr słabo się sprawdza. Cala energia tego POPa jaka wejdzie na popfiltr musi zostać gdzieś rozproszona. Za popfiltrem jest jeszcze sporo miejsca gdzie to powietrze może się rozejść, natomiast za gąbką jest już tylko membrana, zamknięta przestrzeń, w której takie skoki ciśnienia nie rozchodzą się tak dobrze.

    • wiem o tym, ale zawsze jest “to coś” i nie ma tak brutalnych popów 🙂

    • Ja tez nie jestem zwolennikiem gabki na grilu. Na szczescie mikrofony dynamiczne sa znacznie bardziej wybaczajace jesli chodzi o popy.

  6. Odpowiadając na pytanie Igora, dałbym wokaliscie dynamika do reki (SMa, Bete albo mojego faworyta live czyli ”zenka”) na rozgrzewkę – przy okazji ta rozgrzewke nagrywając. Pozniej jednak chciałbym zeby nagrał na pojemniku wielkomembranowym, jesli jednak nie dalbym rady przekonac przyszła gwiaze pop/rock/rnb/rap 🙂 do swych racji to albo nagrywamy na dynamiku z gąbką lub bez (po odpowiednim instruktażu), albo od razu całe spotkanie rozpocząłbym od pojemnika wokalowego typu neumann kms 105 <-miałem okazje na nim pracować co prawda live, ale moge bez zawachania powiedziec ze to świetny mikrofon, praktycznie sam miksował sie z resztą – mysle ze do nagran studyjnych sprawdziałby sie równie dobrze . Zawsze jest jakies wyjscie z sytuacji. Najlepiej wszystko dokładnie dogadywac przed sesją nagraniową, zeby pozniej nie było ze czegos niema; zawsze o ile to mozliwe zawczasu trzeba sie jak najlepiej przygotowac do kazdej sesji. Jesli czegos nie mam, to mam wtedy czas zeby np pozyczyc, sprawdzic przed sesja dany sprzet itd. Oczywiscie wszystko ''bez spinki'', nie dzwonisz do ludzi po sto razy na dzien, zeby np ustalic preferowany przez nich rodzaj herbaty ;), artysci ktorych nagrywasz muszą wiedziec, ze podchodzisz solidnie do swojej pracy ale nie robisz z sesji ''wielkie halo…'' 🙂

  7. dzięki za wpis 🙂

    odp: część nagrań (z górnej półki) została zarejestrowana właśnie w sposób, o którym jest mowa, wiele razy używano SM57 np Michael Jackson, SM 58 we wszystkich wersjach (szczególnie dla cięższego grania), jest wiele świetnych mikrofonów, warto próbować i szukać najbardziej optymalnego rozwiązania, wiele razy wokal tak nagrany był o wiele lepszy, naturalniejszy, … niż gdy młody, niedoświadczony wokalista próbował sztywno stać przed pojemnikiem (ważny jest również aspekt psychiczny – dobre samopoczucie, pewność, …)

    @pika – podłączony działa lepiej 🙂 (oczywiście jest to żart, ale w tej sytuacji gdy wokalista biega po całym studiu nie ma innego wyjścia, jak nagrania wokalu na jednym śladzie)

    • O to wlasnie chodzi. Nalezy sie dostosowac do warunkow. Wszystko po to, aby uchwycic jak najlepsze wykonanie!

  8. NiktWazny

    ja bym się go zapytał czy chce pajacować, czy mieć dobrze nagrany wokal 😆

    ja miałem problem z trzeszczeniem przy mocniej zaakcentowanych słowach. generalnie zauważyłem, że jak obniżę mikrofon poniżej ust to jest lepiej

    • Wiesz, czasem ekspresja jest konieczna… Eksperymenty z pozycja mikrofonu – like it.

  9. Mr. White

    Odpowiedź na zagadkę: dałbym mu dynamika do ręki, a rękę wsadził w temblak. Przy ciszej śpiewanych partiach wokalista bez problemu mógłby zbliżyć mikrofon do ust, a przy głośniejszych jakby chciał odsunąć rękę z mikrofonem za daleko to temblak by zablokował ruch ręki na odpowiedniej odległości od ust. Dzięki temblakowi dajemy wokaliście wolność ruchu, ale też kontrolujemy jego ruchy.

  10. Mr. White

    też się zastanawiam 😉 bo ja tego nie sprawdzałem. Zdradzę, że to nie mój pomysł tylko tego pana – Michael Paul Stavrou. Polecam jego książkę – “Mixing with your mind”

  11. A może kazać talentowi popracować w naszym ogródku – jak się zmeczy kopaniem naszego oczka wodnego to przestanie mieć ochotę na skakanie po studiu… Albo przykuć go wytłumionym łańcuchem do czegoś (byle nie do statywu ….!bo pójdzie w las….. ) hej…

    • “Przed sesja nagraniowa zapraszamy do przystudyjnego ogrodka. Godzinka kopania oczka dla wlasciciela daje Ci godzine nagrania gratis”.

  12. Super, wiem jak ustawić mikrofon względem wykonawcy ale nie wiem jak ustawić wykonawcę względem… pomieszczenia.
    Zastanawiam się czy są jakieś miejsca w których sie “nie nagrywa” typu rogi pomieszczenia, jego środek. Może jednak w rogu z tym, że nie żeby wokaliste postawić “w kącie” [chyba ze sie nie nauczył partii] tylko tak z umiarem [jak daleko od?]; i jeśli tak to tważą do rogu czy do pomieszczenia?
    Sala w której mam nagrywać jest podłóżna ale nieregularna bo na poddaszu, ponadto wytłumiona czymś co wygląda jak płyty gipsowe z mnóstwem małych [2cm śr] dziurek… Pokryte tak są wszystkie ściany, skosy też. Pod płytami chyba jest wełna. Na ścianach nic nie ma, stoją gdzieś ze dwie szafy, pianino, perkusja, ławki, poza tym raczej pusto. Pomieszczenie ma plus-minus 30m^2 i jest normalnej wysokości [jeśli nie to ciut wyższe niż w blokach].
    Jest jeszcze “kantorek” około 7m^2 wyłożony tym samym, ale nie wiem czy jest sens mając większe pomieszczenie.
    Jest też sala “z pogłosem” bliższa kwadratu, mniejsza ale całkiem goła nie liczac dwuch pianin, na scianach lustra i tablice co umożliwia zauważalny pogłos, jak tam ustawić naszego śpiewaka, czy raczej gdzie go NIE stawiać?

    repertuar: jazz, soul, pop, rnb

    • Dobrze kombinujesz, rogów i samego środka powinno się unikać. To, co masz pod ścianą to niestety z adaptacją nie ma wiele wspólnego, to są elementy izolacji (cieplnej), więc na akustykę w pomieszczeniu to one zbytnio nie wpływają – dźwięk chętnie będzie się od ścian odbijał. Ja bym na pewno pomyślał o panelach z wełny, najlepiej dużych i na kółkach, żeby wykorzystać je jako przenośne parawany. Wtedy ograniczysz sporo odbić, ale nie zabijesz naturalności, bo najgorsze co mógłbyś zrobić, to zamknąć go w małej dziupli 🙂 Co do miejsca względem pomieszczenia, to nie istnieją jakieś sztywne wytyczne. Spróbuj kilku miejsc, otocz panelami i będzie ok.

Zostaw komentarz