Jak Zostać Lepszym Realizatorem Dźwięku – Dzień 9 (Źródło)

Przedyskutowaliśmy kilka kwestii związanych z artystyczną stroną inżynierii, a dziś przyszedł czas na pewną prawdę, która spędza sen z powiek każdemu młodemu (i nie tylko) realizatorowi. Miksujemy jakiś utwór, miksujemy i miksujemy i nic nam nie wychodzi… Próbujemy ten wokal „wkleić” w resztę ścieżek i za nic w świecie nie możemy. Znamy zasady działania korektora, kompresora, pogłosu, delay’a i innych procesorów, ale coś się ciągle nie klei. Gdzie jest pies pogrzebany? Czy brak nam zdolności? Może nie słyszymy tego, co powinniśmy? Pewnie też… Ale problem może polegać na czymś zupełnie innym, a mianowicie na tym, w jaki sposób zostały nagrane ślady.

Dzień 9 – Staraj się uzyskać jak najlepsze brzmienie już u źródła.

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam miksować. To wielki plus, ale i minus, bo zdarza mi się zbyt szybko i niedokładnie wbić ślady, żeby tylko już móc zacząć miks. Jestem w pełni świadomy tej swojej ułomności i staram się z nią walczyć. Robię to dlatego, bo kiedyś zauważyłem, że im lepiej są nagrane ślady, tym łatwiej się takie utwory miksuje. Wiem, że nie odkrywam tu jakiejś nowej planety, ale zbyt często jest to mocno pomijany aspekt procesu nagrywania.

Dlaczego nie należy się przy nagrywaniu śpieszyć?

Mówiąc o sztucznym przyspieszaniu procesu nagrywania mam na myśli sytuację, w której wprawdzie ustawimy odpowiedni mikrofon w odpowiednim miejscu, ale na tym zwykle się kończy. Później, po nagraniu, dzień czy dwa później, jak siadamy do miksu, okazuje się, że „Kurcze, mogłem jednak tego wokalistę poprosić żeby stał trochę dalej od mikrofonu”, bo niemal go „zjadł”, za dużo w tym nagraniu basu (przez efekt zbliżeniowy), sporo „popów”, których osłona nie wyłapała, no słowem – mogło być lepiej. Pominę już fakt, że z uwagi na ograniczenia czasowe, nie mieliśmy okazji spróbować innego mikrofonu, a ten wydaje się, że wychwycił za dużo sybilantów.

Tego typu problemów możemy napotkać dziesiątki i każdy taki mały chochlik wpływa na końcową ocenę nagranego śladu. Niby wszystkie te błędy, które popełniliśmy, są do zamaskowania w miksie, ale nie jest to idealne rozwiązanie, bo:

    • tracimy czas na czarowanie korektorami, kompresorami, de-esserami, itp.
    • stwierdzenie „we’ll fix it in the mix” (naprawi się to w miksie) jest zwykle oznaką niewiedzy, ignorancji czy lenistwa i to z obu stron – muzyka i realizatora.
    • rezultaty po obrobieniu takiej ścieżki są zwykle gorsze niż gdybyśmy zadbali o te problemy podczas nagrania. Im więcej plug-inów zapinamy na dany ślad i mocniej go obrabiamy, tym bardziej narażamy się na efekty uboczne.

Inna sytuacja, która może doprowadzić nas do konieczności mocnej ingerencji w ślady i straty czasu, to moment dobierania brzmień – czy to instrumentów wirtualnych, czy konkretnych symulacji wzmacniaczy gitarowych, czy też odpowiedniego zestawu perkusyjnego z naszego Romplera. Ponieważ obecnie mamy 2,756,020 opcji brzmieniowych dzięki uprzejmości firm robiących takie zabawki, straciliśmy zdolność podejmowania decyzji i trzymania się ich.

Ile razy podczas miksowania zastanawialiście się, na symulację jakiego wzmacniacza zmienić brzmienie gitary rytmicznej?

Ja byłem w tym miejscu bardzo często. W trakcie miksu miałem ciągle zapiętą wtyczkę typu Amplitube, bo chciałem mieć możliwość zmiany brzmienia gitary w każdym momencie. Z pozoru może się to wydawać dobre, ale teraz, z perspektywy czasu wiem, że mnie to spowalniało i odwodziło od skupienia się na utworze jak na całości. Z tego powodu zacząłem się decydować na jakieś brzmienie już przed nagraniem – dobierałem ustawienia w kontekście bębnów, basu i zaczynałem nagrywanie drukując efekt partii przepuszczonej przez konkretne brzmienie symulacji na nową ścieżkę audio. Po nagraniu wyłączałem kanał z Amplitube i zapominałem o nim. Na takie brzmienie się zdecydowałem i koniec dyskusji – ruszamy dalej.

Podobnie będzie z instrumentami wirtualnymi, syntezatorami, itp. Zdecydujcie się na jakieś brzmienie, nagrajcie jako audio i ruszajcie dalej. Naprawdę nie warto poświęcać dwóch godzin nagrań pod konkretne brzmienie, żeby później w 10 sekund to roztrzaskać i zmienić totalnie charakter utworu. Szkoda czasu i nerwów, a poza tym – pewnie gdybyście byli w takiej sytuacji i wszystko by się nagle zaczęło rozpadać, pewnie nigdy nie dokończylibyście tego utworu. Pół biedy, jeśli ustawiony był jakiś fabryczny preset, ale jeśli kręciliście pół godziny, żeby coś uzyskać i nie zapisaliście sobie tego ustawienia, to naprawdę usprawiedliwiam Waszą frustrację. Nie róbcie sobie tego 🙂

Dlatego właśnie chcę zwrócić tutaj uwagę na większe przykładanie się do uzyskiwania zadowalającego brzmienia już u źródła, podczas nagrania, a nawet przed nagraniem. Są przecież czynności, które możemy wykonać ustawiając czy dobierając mikrofon, budując kącik wokalowy, testując kilka scenariuszy i wiele innych. Zaoszczędzi nam to sporo czasu później, ślady będą o wiele lepiej brzmiące, przez co i sam miks szybciej i przyjemniej nam się ułoży.

I taka mała uwaga na koniec…

Kiedyś zapewne staniecie w sytuacji, gdy ślady, które otrzymacie, będą same w sobie brzmieć rewelacyjnie – czego Wam oczywiście życzę. Okaże się wtedy, że nie za bardzo wiecie, co zrobić, bo każdy ruch sprawia, że nie poprawiacie brzmienia utworu, tylko je psujecie. Co to oznacza? Oznacza to, że ktoś, kto nagrywał te ślady miał pełną świadomość tego, iż liczy się przede wszystkim to, co uzyska u źródła, a Wasze zdolności miksowania są jeszcze w niższej lidze. Mimo to, szczerze polecam taki eksperyment, bo trzeba uczyć się na najlepszych śladach i słuchać uważnie, co mogło zostać zrobione, że brzmią one tak, a nie inaczej. Nie można przecież wiecznie opierać miksowania na poprawianiu błędów nagrania, prawda?

Zostawić komentarz ?

22 Komentarze.

  1. krzysiekclaris

    Bardzo fajny wpis Igor. Ile to czasu spedza sie wlasnie na dobranie odpowiedniego brzmienia. To jest chyba najwieksza bolączka. Ja jeszcze caly czas szukam tego odpowiedniego brzmienia ale mam nadzieje ze kiedys je znajde 🙂 A tak BTW sluchales moze tego co Ci wyslalem na maila?? Bardzo by mi zalezalo na Twojej opinii i uwagach.
    Pozdrawiam

    • Nie miałem jeszcze chwili, żeby się temu przyjrzeć. Ale zrobię to 🙂

  2. ‘Splita’ nie zrobisz takim kabelkiem. Tu bym radził DI Box. Ja to rozwiązałem kupując preamp (m.in. z wejściem hiZ), który ma dwa symultaniczne wyjścia, symetryczne i niesymetryczne.

  3. Prawda, jak czegoś nie będzie na tracku to się nie pojawi. Trzeba nagrywać, słuchać i się nauczyć. Chociaż dla typowego homerecordingu czy nagraniach w salkach odsłuch może być problemem, tym samym porządne nagranie.

    Poradzę jeszcze by nie dać się znajomym zespołom na szybsze nagrywanie, że jest ok. Do bólu się nie dać a nie tylko założyć, że “spoko ja to akurat dam radę”;).

  4. remaztered

    “Kurcze, mogłem jednak tego wokalistę poprosić żeby stał trochę dalej od mikrofonu” – dokladnie 😀

  5. slayer-66669999

    Najgorsze, jak sie przyzwyczai do brzemiania, ktore solowo jest fajne, ale w mixie nie daje rady, ginie… Szczegolnie ciezko mi sie zawsze zdecydowac na cos konkretnego, bo czesto gram na ‘usmiechu romana’, ktory wgryza sie w pasma przewidziane dla innych instrumentow niz gitara… W kazdym razie dobry, dajacy do myslenia wpis;p

    • I to jest główna bolączka. Muzycy w zespole muszą się nauczyć, że każdy dokłada tylko jakąś cegiełkę do całości brzmienia, a nie jest najważniejszym indywidualistą, bo tak powinna funkcjonować drużyna…

  6. Dlatego dobrze jest nagrywać na setkę. Wtedy od razu mamy pogląd na całość i szybko jesteśmy w stanie utemperować indywidualistę 😉

  7. święty wpis, bo nie wszystko da się naprawić w mixie… jak się to mówi brzydko-z gó**a tortu nie ulepisz, a dobrze nagrany utwór w pewnym sensie sam się mixuje, a realizator robi tylko “wykończeniówkę”. czasem ktoś mi podsyła coś do zmixowania, słucham tych śladów i mówię autorowi “i co mam z tym zrobić, bo to to to i to brzmi kiepsko” i odpowiedzią najczęściej jest “zrób coś z tym, dasz radę”…

    • “Coś” się zawsze da zrobić. Ale jak się chce mieć porządną produkcję, to trzeba zacząć od porządnych śladów.

    • by wszyscy to rozumieli… 😀

  8. W przypadku nagrywania instrumentów dodałbym poświęcenie odpowiedniej ilości czasu na ich regulację i nastrojenie przed nagraniem czyli w przypadku gitary/basu: gryf, mostek menzura itd. no i oczywiście nowe struny, bateria jeśli używamy aktywnych pickup-ów, w przypadku bębnów odpowiednie naciągi i ich nastrojenie. Dobrze przygotowany instrument na prawdę robi różnicę.

  9. ofensywnyrondel

    Słyszałem wielokrotnie, że właśnie absolutną podstawą jest dopilnowanie nagranie najlepszych możliwych śladów jakie da się w danym momencie z grających wycisnąć 😀 Powracając do porównania z pieczeniem ciasta, nikt raczej go nie piecze na brudnej blasze czy używając przeterminowanych,brudnych czy zniszczonych składników 😉

  10. “Zdecydujcie się na jakieś brzmienie, nagrajcie jako audio i ruszajcie dalej. Naprawdę nie warto poświęcać dwóch godzin nagrań pod konkretne brzmienie, żeby później w 10 sekund to roztrzaskać i zmienić totalnie charakter utworu.” – nie do końca zrozumiałem, jak się to ma do “Staraj się uzyskać jak najlepsze brzmienie już u źródła.” Czy chodziło Ci Igor po prostu o to, by zapisywać własne brzmienie z klawiszy w pamięci, żeby go nie stracić czy jak? Ja tam podobnie jak “krzysiekclaris” spędzam masę czasu na szukaniu brzmienia, często na tyle dużo, że dopieszczanie zajmuje 2-3 godziny i w efekcie cała koncepcja utworu się ulatnia. Trzeba chyba iść na kompromis i użyć wpierw przybliżenia “ideału” brzmienia i dopiero w dalszej fazie je wyszlifować. Jakby nie patrzeć, kłóci się to z Twoją,Igorze, poniekąd słuszną, radą o zapewnianiu najlepszego dźwięku u źródła. 💡

    • Rozróżnij uzyskanie dobrego brzmienia nagrywanego sygnału (np. przez dobór instrumentu, partii, muzyka, mikrofonu, jego pozycji, etc.) od kilkugodzinnego przebierania wśród gotowych presetów w instrumentach wirtualnych. Nic się z niczym nie kłóci.

    • Notatki są genialną rzeczą jak pomysły i spostrzeżenia się ulatniają. Nad monitorami(ekrany:P) mam dwa copy holdery na kartki i ciężko byłoby mi bez nich. Robię je na zasadzie checklist’y jakieś zdanie obok czerwone kółko i jeżeli wykonam to zielonym odhaczam w kółku.

      Więc polecam jak koncepcja ucieka jeszcze przed rozwinięciem się. Fajnie najpierw przygotować sobie w ramach koncepcji już paletę barw(instrumentów) i potem skupić się na komponowaniu:)-trzeba uważać ze skupieniem na wtyczki i miks w trakcie tworzenia bo przez małe parametry stracimy focus z tego co ważne dla całości.

Zostaw komentarz